Rejestracja i logowanie

Cukrovnia to moje ukochane trzecie dziecko

Aktualności 17-02-2017 Autor: przemas
0

Od lat testowała swój kulinarny talent na rodzinie i przyjaciołach. Skrycie marzyła jednak o tym, by swoimi wypiekami częstować szersze grono. Zamiłowanie do pieczenia ciast, tortów, babeczek, pączków zaowocowało tym, że na początku tego roku Edycie Zachorskiej udało się otworzyć Cukrovnię. To nie jest zwykła kawiarnia i cukiernia, ale miejsce, które powstało z miłości do łakoci i ludzi.

Przez 20 lat była Pani pracownikiem biurowym. Skąd ta nagła zmiana?

Zawsze pragnęłam, aby moja pasja była moją codziennością. Dlatego też, postanowiłam swoje marzenia przełożyć na życie zawodowe. Od ponad 10 lat intensywnie szlifowałam swój warsztat cukierniczy. Uparcie i konsekwentnie dążyłam do wyznaczonego sobie celu. Krytykami kulinarnymi stali się moi bliscy. Trudno było mi się powstrzymać od tego, aby codziennie w moim domu nie unosił się zapach świeżo pieczonego ciasta. Piekłam ich 5-6 tygodniowo. Rodzina i przyjaciele często odwiedzali nasz dom. Doskonale wiedzieli, że nawet jeśli zjawią się u nas bez zapowiedzi, zawsze poczęstuję ich czymś wyjątkowym. Zostali uzależnieni od moich słodyczy.

To zamiłowanie do kulinariów wyniosła Pani z domu?

Na pewno. W naszym domy zawsze przywiązywało się uwagę do dobrego jedzenia. Moja mama i babcia angażując mnie w sprawy kulinarne nieświadomie rozbudziły we mnie tę pasję. Pamiętam, że na 15. urodziny mama podarowała mi książkę kucharską "Kuchnia polska". Są tam przepisy zarówno na słodkości, jak i wytrawne potrawy. Wtedy się złościłam. Uważałam, że to nie jest odpowiedni prezent dla nastolatki. Książka ta towarzyszy mi jednak do tej pory. Czerpię z niej inspiracje, przepisy, modyfikuję, do każdej receptury muszę dorzucić swoje trzy grosze. Lubię eksperymentować w kuchni, testować różne smaki, łączyć przepisy. Sprawia mi to ogromną przyjemność. A zwłaszcza wtedy, gdy pod moją ręką znajdują się znakomite produkty masło, mleko, jaja wiejskie naturalny twaróg i tak bez końca…

Tak powstała Cukrovnia...

Zgadza się. Przygotowania do otwarcia trwały około pięciu miesięcy – choć w mojej głowie otwierałam ją już od 10 lat. Sama od początku do końca zaplanowałam wystrój upragnionej cukierni. Zamówiłam meble, stoły i krzesła u stolarza, wygodne fotele u tapicera. Jechały do mnie kilkaset kilometrów, ale warto było. Jestem dumna z tego efektu. To jest miejsce dla ludzi z duszą i pasją. Przywiązujących uwagę do tego co jedzą, do smaku i jakości. Wrażliwych na piękno. Można do mnie przyjść napić się dobrej kawy, świeżo mielonej przed każdym parzeniem lub jednej z 20 rodzajów herbat: czarnych, zielonych, czerwonych czy białych oraz naparów owocowo-kwiatowych. Oferujemy te, które zwykli pijać królowa Anglii Elżbieta II, prezydent Rosji Władimir Putin czy głowy naszego państwa Bronisław Komorowski, a teraz Andrzej Duda. Przed spróbowaniem każdą herbatę można dotknąć, powąchać i wybrać tę, która nam najlepiej odpowiada. Każdego dnia przygotowujemy świeże pączki, brioszki drożdżowe, ponad 20 rodzajów ciast. Specjalnie dla naszych gości przygotowałam Sernik Edith, który od początku do końca powstał w mojej głowie i sercu. Składa się z kruchego spodu czekoladowego przygotowanego na bazie wysokoprocentowego kakao, do tego twaróg wiejski, prażone wiórki kokosowe i czasem goszczą w nim owoce hmm...

W Cukrovni można się trochę poczuć jak u babci w dzieciństwie...

To dla mnie największy z komplementów. Zadowolenie naszych gości jest najważniejsze. Stawiam na jakość i naturalny smak. Łączę tradycję z nowoczesnością. Używam jaj od szczęśliwych kur, naturalne konfitury, polskie jabłka. Ogromnie wierzę, że kutnianie, mieszkańcy regionu będą rozkoszować się naszymi smakami. Serce mi rośnie, gdy podczas rozmowy z naszymi gośćmi dowiaduję się, że poprzez smak ciasta czy tortu przenoszą się myślami i wspomnieniami do swoich domów rodzinnych, dziadków. Nawet nie wie potrafię wyrazić słowami, co ja wtedy czuję….

W lokalu panuje też wyjątkowy klimat. Nastrojowa muzyka i obrazy z kutnowskimi elementami.

O tak, było to dla mnie bardzo ważne. Strasznie zależało mi na tym, aby można było poczuć się u nas wyjątkowo. Oderwać się od codzienności, pędu, biegu. Przystanąć, przysiąść, zatopić się w fotelu przy dobrej kawie i… W weekendy częstujemy naszych gości muzyką na żywo. Jest saksofon, są utwory z filmów, jazzowe a także muzyka łatwo wpadająca w ucho polskich artystów, takich jak Irena Jarocka, Anna Jantar. Jest też solistka, która pięknie dla nas śpiewa. Naszą Cukrovnię zdobią cudowne obrazy malowane akwarelami przez Pana Roberta Sokołowskiego z Łomży. Przedstawione „pół żartem pół serio”. Jest ich pięć. Dwa z nich dotyczą naszego miasta. Jeden z nich przedstawia Kutno – miasto róż. Są na nim kutnowscy hodowcy róż: Aron Eizyk i Bolesław Wituszyński. Drugi przedstawia Festiwal Złoty Środek Poezji z Arturem Fryzem na czele. Nie zabrakło także kutnowskiej starówki, budynku w którym mieści się Cukrovnia oraz mojego portretu w fartuchu i czapce, który uszyty został w Wenecji specjalnie dla mnie. Dostałam go w prezencie od moich przyjaciół.

Jest Pani właścicielką Cukrovni i jednocześnie szefową kuchni. Ma Pani czas na życie prywatne?

Mam go znacznie mniej. W Cukrovni spędzam całe moje dnie. Moja rodzina, mąż i dwaj synowie, są bardzo wyrozumiali. Doskonale wiedzą, jakie to dla mnie ważne, jak bardzo tego pragnęłam. Cukrovnia to moje trzecie dziecko. Nie wyobrażam sobie życia bez mojej już teraz całej trójki pociech.

Jakie ma Pani jeszcze plany w związku z prowadzeniem lokalu?

Zamierzam uruchomić jeszcze jedną salę z przeznaczeniem na konferencje, spotkania biznesowe oraz przyjęcia okolicznościowe. Zarówno ze słodkim, jak i wytrawnym menu. Marzę o własnej produkcji lodów. Tu, na miejscu w Cukrovnii. Na wiosnę. Takich w smaku jak za dawnych lat – ale naszych naturalnych.

Wiosną i latem zapraszać będziemy naszych gości do ogródka. Jesienią posadziliśmy w nim róże bukietowe i pnące. Do tego fontanna, latarenki, będzie pięknie i nastrojowo.

Na koniec zdradźmy naszym Czytelnikom, że ukończyła Pani projektowanie kulinariów na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi i to z oceną celującą.

To prawda. Te studia podyplomowe to była dla mnie niesamowita przygoda. Poszerzyłam swoje horyzonty oraz poznałam niesamowitych ludzi, którzy utwierdzili mnie w przekonaniu, że podążam dobrą drogą. Któregoś razu zawiozłam na zajęcia moje ciasto drożdżowe przygotowane według staropolskiej receptury. Od jednej z koleżanek usłyszałam, że przypomniał się jej smak dzieciństwa, a konkretnie ciasta, które piekła jej babcia ze Lwowa. Dotąd nie udało się jej odtworzyć tego smaku. To była dla mnie niesamowita pochwała. W życiu i w prowadzeniu biznesu kieruję się zasadą "Bądź sobą, nie będziesz miał konkurencji".

Zapraszamy do Cukrovni
Kutno, ul. Barlickiego 20
tel. 691-302-122

komentarze (0)
Dodaj komentarz

Nie dodano jeszcze komentarzy do tego artykułu

dodaj komentarz
Czytaj także