Rejestracja i logowanie

Starosta idzie do sądu z Wojewodą. Poszło o...

Wydarzenia 07-02-2018 Autor: toza
6
Starosta idzie do sądu z Wojewodą. Poszło o...

Spór prawno-administracyjny między kutnowskim starostą a wojewodą łódzkim rozstrzygnie sąd. To pokłosie decyzji podjętej dziś przez radę powiatu. Wszystko dotyczy jednego paragrafu w uchwale dotyczącej pracy aptek, która podejmowana była w ubiegłym roku.

Radni uchwałę „W sprawie określenia rozkładu godzin pracy aptek ogólnodostępnych na terenie powiatu w 2018 roku” podejmowali 20 grudnia. Taka uchwała podejmowana jest co rok i jak mówił Krzysztof Debich, co rok znajduje się w niej zapis o tym, że właściciele lub kierownicy aptek mają obowiązek do umieszczenia w widocznym miejscu informacji o aptece pełniącej dyżur, wraz z podaniem jej adresu i numeru telefonu. Z zamyśle ma to ułatwić mieszkańcom zakup lekarstw, zwłaszcza w godzinach nocnych, niedziele czy święta.

Taki paragraf znalazł się także w tym roku, jednak Wojewoda Łódzki rozstrzygnięciem nadzorczym stwierdził, że ten zapis nie powinien znaleźć się w uchwale. Innego zdania są władze powiatu kutnowskiego, które chcą wnieść skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze do Sądu Administracyjnego.

- Nie mogąc podzielić stanowiska Wojewody Łódzkiego, koniecznym jest zaskarżenie rozstrzygnięcia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, co winno zostać poprzedzone podjęciem w tym zakresie uchwały przez radę powiatu w Kutnie – czytamy w uzasadnieniu uchwały.

Jak zwykle w przypadku rady powiatu, również tym razem rozgorzała dyskusja. Najaktywniejsi byli Bartosz Serenda i Konrad Kłopotowski.

- Cóż takiego się stało, że nie możemy działać tak, jak mówi organ nadzorczy? Po co wchodzimy w konflikt z wojewodą? Proszę mi wytłumaczyć, o co tu tak naprawdę chodzi? - pytał Konrad Kłopotowski.

Starosta tłumaczył, że skarga do sądu administracyjnego nie jest zarzewiem konfliktu z wojewodą, lecz sporem prawnym, który powinien zostać wyjaśniony.

- Nie rozumiem czemu jest mowa o konflikcie. Organ nadzorczy nad działaniami samorządu podjął rozstrzygnięcie nadzorcze, w którym jeden z paragrafów uznał za niezgodny z prawem. Uważamy, że należy to wyjaśnić, ponieważ sprawa dotyczy informacji w aptekach o tym, gdzie jest pełniony dyżur. Z punktu widzenia mieszkańców to ważne. Takie zapisy pojawiały się już w poprzednich uchwałach, jest to zapis powielony z lat poprzednich. Nagle po tylu latach funkcjonowania tego zapisu mówi się o tym, że rada powiatu nie miała możliwości podjęcia takiej decyzji – mówił Krzysztof Debich.

Dodał także, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznał, że takie zapisy w uchwałach są możliwe z uwagi na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Dlatego w opinii zarządu powiatu trzeba tę sprawę wyjaśnić.

Podobnego zdania był także Bartosz Serenda, który stwierdził, że informacje o dyżurach aptek są niezbędne dla mieszkańców. Stwierdził także, że powiatowe władze nie mogą bezrefleksyjnie zgadzać się na wszystko, co nakazuje organ nadzorczy.

- Nie wyobrażam sobie, że nagle apteki miałyby przestać informować o tym, która z nich pełni dyżur danej nocy. Ten zapis był zawsze. To jest oczywiście wejście w kompetencje rynku, ale nie od dziś wiadomo, że państwo czasami musi to robić, to zostało nawet przyznane przez największych neoliberałów. Dziwię się, czemu radny Kłopotowski podchodzi do tego mówiąc „co wojewoda zlecił, to my musimy przyjąć i się nad tym nie zastanawiać”. Ja jestem zwolennikiem pewnego buntu obywatelskiego dla dobra społeczeństwa. To nie jest konflikt, tylko spór prawny – mówił Bartosz Serenda.

Później do głosu znów doszedł Konrad Kłopotowski który twierdził, że zarząd chce wprowadzić stary zapis rodem z czasów PRL, kiedy apteki same wyznaczały sobie dyżury.

- Wtedy była gospodarka nakazowo-rozdzielcza. Pan Serenda mówi o dobrze społecznym. Więc dla dobra społecznego mam odsyłać potencjalnego klienta do innej apteki? - pytał Kłopotowski.

Serenda ripostował mówiąc, że Konrad Kłopotowski prezentuje poglądy sprzeczne z linią Prawa i Sprawiedliwości i że lepszą opcją byłaby dla niego Platforma Obywatelska. Później, na jego wniosek, dyskusja została zakończona.

Radni podjęli uchwałę 14 głosami „za”. Dwóch radnych było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu.

Komentarze
komentarze (6)
Dodaj komentarz

1 Powiat przegra, bo nie zna się na przepisach prawa (art. 94 PF). 2/ Za PRL apteki same nie decydowały o dyżurach. Decydowało państwo, bo jedyna hurtownia i wszystkie apteki były państwowe. Także państwo płaciło aptekarzom za dyżurowanie. Wy, radni i mieszkańcy, chcielibyście dyżurów, ale na koszt aptekarzy. Nie chcecie zapłacić za ich dodatkową pracę. Wycieracie sobie usta dobrem pacjentów, a sami bez aptek nic nie zrobicie. Zdaje się, że tym razem macie problem, bo właśnie nie macie prawa miejscowego regulującego dni i godziny pracy aptek. Tym samym apteki pracują... bezprawnie. Skoro jednak pracują, to Wasza uchwała nikomu i do niczego nie jest potrzebna. To logiczne, bo nie jesteście farmaceutami.

Kłopotowski doznał szoku? Co on opowiada. Jeśli dana apteka mi nie sprzeda leków to pewno . że pójdę do innej. Mówi : Wtedy była gospodarka nakazowo-rozdzielcza. Pan Serenda mówi o dobrze społecznym. Więc dla dobra społecznego mam odsyłać potencjalnego klienta do innej apteki? - pytał Kłopotowski. A jak nieczynna to mam umierać? Oj prezesunio dobierze Ci się do dooopy panie Kłopot.

Konfliktowy gość.

A takiego wujo---wody jeszcze też nie miał. Informacja o czynnej aptece powinna być i basta.

Tak słabego starosty i wice to powiat jeszcze nie miał.

Może to i prawda ale uważa pan/pani, że duet: Gal z Kłopotem byli lepsi? A może pani Dąbrowska?

dodaj komentarz
Czytaj także