Rejestracja i logowanie

Po pijaku i bez prawka? Prokuratura i policja bada sobotni wypadek

Wydarzenia 13-09-2017 Autor: toza
7

W sobotę pod Krośniewicami doszło do tragicznego wypadku, w którym śmierć poniósł 50-letni mieszkaniec powiatu łęczyckiego. Niemal od razu pojawiły się głosy, że kierowca nie miał uprawnień i wsiadł za kółko będąc pod wpływem alkoholu. Okoliczności wypadku bada kutnowska policja pod nadzorem prokuratury, i właśnie u śledczych próbujemy weryfikować te informacje.

Zarówno policjanci, jak i prokurator początkowo nie mieli ułatwionego zadania, a problemem było nawet ustalenie tożsamości osoby zmarłej. Wszystko dlatego, że 50-latek nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów. Dopiero po pewnym czasie ustalono, że kierowcą był mieszkaniec powiatu łęczyckiego. Jednak mimo że od wypadku minęło już kilka dni, w tej sprawie nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.

- Nie są znane żadne szczegóły. Jedna osoba zmarła, druga została hospitalizowana. Stan jej zdrowia nie jest mi znany, będziemy ściągać dokumentację medyczną, ale to trochę potrwa. Postępowanie w tej spawie będzie prowadził wydział ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Kutnie - mówi Robert Podlasiak, zastępca prokuratora rejonowego w Łęczycy.

Jak mówią nam śledczy, nadal nie ma stuprocentowej pewności, czy kierowca był trzeźwy.

- Czekamy na wyniki sekcji zwłok 50-letniego kierowcy. Po niej będziemy mogli udzielić szczegółowych informacji, takich jak stan trzeźwości kierującego. Pobierzemy krew do badań, wyślemy próbki do laboratorium i za dwa-trzy tygodnie należy spodziewać się wyników – dodaje R. Podlasiak.

W sprawie posiadania ważnych uprawnień zostajemy odesłani do rzecznika KPP Kutno. Okazuje się, że mundurowi nie są w stanie ani potwierdzić, ani zdementować tego, czy kierowca posiadał prawo jazdy.

- Na tym etapie postępowania nie zostało zweryfikowane, czy kierowca miał uprawnienia czy nie. Sprawa badana jest pod kątem spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym - mówi Edyta Machnik, p.o. oficera prasowego KPP Kutno.

komentarze (7)
Dodaj komentarz

nie wiadomo czy miał prawo-jazdy?? Przecież wystarczy pieszo wysłać posłańca do Warszawy, jak dojdzie do urzędu, to stanie w kolejce, potem przyjmą wniosek po 2 dniach, potem miesiąc będą sprawdzać, potem okaże się, że posłaniec przyszedł do złej delegatury i wyślą go do innej, Po dotarciu do wskazanej delegatury, odstaniu w kolejce, złożeniu wniosku, odczekaniu 30 dni, okaże się, że pierwsza delegatura była właściwą i nasz posłaniec wróci do pierwszego miejsca, gdzie odstoi w kolejce, złoży wniosek, odczeka 30 dni i okaże się...

Bezwład panujący w urzędach jest porażający! Jak badanie na zawartość alkoholu we krwi można ustalać kilka tygodni. To się robi niemal na poczekaniu. Ustalenie czy kierujący ma uprawnienia też trwa do kilkunastu minut, a tu TAKA ściema. Nikt nic nie wie, usta pełne wody i nie można gadać bo to grozi zachłyśnięciem.

Wysłali gości z KCI na drzewo, więc co miał napisać? Napisał artykuł o tym, że nic nie wie.

Co za ludzie pracują w tej Policji że nie potrafią ustalić czy miał uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych.

To, że "czytelnik" czegoś nie wie, to nie znaczy że Policja o tym nie wie. Może "czytelnik" akurat w tym momencie nie musi o tym wiedzieć. Krótko pisząc: nie interesuj się chłopie bo dostaniesz kociej mordy.

Pytanie retoryczne - dlaczego akurat wina policji...? Może to po prostu swojak: sędzia, prokurator, x. bez koloratki, ważny pis-polityk lokalny czyli ustalają czy można ruszyć śledztwo...?

niezwykle logiczne i jakże typowe dla PISolandu

dodaj komentarz
Czytaj także