Rejestracja i logowanie

Skandal w katolickim ośrodku?! „Oskarżyli mnie o kradzież, wyrzucili, przeszedłem zawał”

Wydarzenia 22-10-2019 Autor: toza
42
Skandal w katolickim ośrodku?! „Oskarżyli mnie o kradzież, wyrzucili, przeszedłem zawał”

Niesłuszne oskarżenia o kradzież, nakaz szybkiej wyprowadzi, a po tym wszystkim zawał serca. Tak w skrócie można opisać to, co słyszymy od pana Zdzisława Durki. Mężczyzna przez kilka lat przebywał w Katolickim Stowarzyszeniu Wychowania w Trzeźwości pod Kutnem. Jego walka z nałogiem zakończyła się sukcesem. W tym roku miał usłyszeć, że ukradł 1,5 tony węgla, więc ma natychmiast się wynosić. Prezes Stowarzyszenia sprawy szeroko komentować nie chce, mówi tylko, że to nie o węgiel poszło...

Pan Zdzisław Durka do Ośrodka Wychowania w Trzeźwości przy Sanktuarium Maryjnym w Głogowcu trafił w 2010 roku. Chciał wyleczyć się z nałogu i tę walkę wygrał.

- Unikam alkoholu. Nie ma nawet mowy, żebym się go napił. Nie na darmo od lat chodzę trzeźwy. Nie chcę znów „popłynąć” – mówi nam pan Zdzisław.

W samym ośrodku żyło mu się dobrze. Podkreśla, że warunki były dobre, a opłaty za pobyt wynosiły ok. 150 zł miesięcznie.

- Odbywały się tam mitingi Anonimowych Alkoholików. Na dłuższy pobyt były zakwaterowane 3-4 osoby, wśród nich byłem ja. Żyło mi się tam w porządku. Był podział obowiązków. Ktoś zajmował się sprzątaniem, ktoś inny kuchnią... - wylicza pan Zdzisław.

Dodaje, że w zakresie jego obowiązków leżało dbanie o tereny zielone, szambo, czy piec. Od czasu do czasu ktoś mu w tym pomagał, jednak bardzo sporadycznie.

Przez lata pobytu w Głogowcu pan Zdzisław zaskarbił sobie przyjaźń i szacunek ze strony miejscowych. Traktowali go jak swojego, a on nigdy nikomu nie odmawiał pomocy. Wszystko było w miarę w porządku do 30 marca tego roku. Wtedy na mężczyznę jak grom z jasnego nieba spadła informacja, że ma niemal natychmiast się wyprowadzić. Przez władze ośrodka został uznanym za winnego kradzieży pokaźnej ilości węgla. Dowody? Jak mówi mężczyzna – brak.

- Pani prezes zorganizowała zebranie. Zostałem posądzony o kradzież 1,5 tony węgla. Dostałem termin do 7 kwietnia na opuszczenie tego ośrodka. Postawili mi warunek, żebym odkupił węgiel, wtedy będę mógł zostać. Z jakiej niby racji miałem odkupić ten węgiel? Gdybym faktycznie go ukradł to nie odezwałbym się nawet słowem, ale nie zabrałem nawet grama. Przecież 1,5 tony węgla nie wsadziłbym sobie do kieszeni. To wszystko „poszło przez komin”. U księdza jest monitoring. Zrobiłem bardzo źle, że nie wezwałem wtedy policji. Zadziałały nerwy, emocje. Nie pomyślałem o tym – mówi z żalem mężczyzna.

Mężczyzna dodaje, że prezes ośrodka stwierdziła, że miał on wynieść węgiel do okolicznych mieszkanek, z którymi utrzymywał dobre kontakty.

- Niesłusznie zamieszała w to i oskarżyła nie tylko mnie, ale także niewinne kobiety – dodaje nasz rozmówca.

Pan Zdzisław wybrał się do władz gminy Kutno z prośbą o pomoc. Wówczas padła propozycja, by pobyt mężczyzny w ośrodku przedłużyć o 3 miesiące, by miał czas na znalezienie dla siebie mieszkania. Władze ośrodka przedłużyły termin wyprowadzki do 30 czerwca br.

Mężczyźnie zawalił się cały świat. Nie wiedział, jak sobie poradzi i czy w ogóle mu się to uda. To wszystko odbiło się na jego zdrowiu. 1 maja pan Zdzisław przeszedł zawał serca. Leczył się w szpitalach w Kutnie i w Gorzewie, gdzie przez 3 tygodnie przechodził rehabilitację. Wciąż nie wrócił do pełni zdrowia.

- Szpital w Gorzewie opuściłem 3 lipca. Tego samego dnia opuściłem również ośrodek wychowania w trzeźwości. „W locie” udało się załatwić mieszkanie w Kutnie, w którym obecnie mieszkam – relacjonuje pan Zdzisław.

W znalezieniu mieszkania pomogła jedna z kobiet, która rzekomo miała przyjąć kradziony węgiel od pana Zdzisława. Lokum jest małe, skromnie urządzone, ma wspólną łazienkę z jednym z sąsiadów, lecz takie warunki i tak w pełni spełniają oczekiwania mężczyzny. Za jego wynajem płaci kilkaset złotych miesięcznie.

Mężczyzna zwrócił się z prośbą o pomoc do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kutnie. Warto dodać, że pan Zdzisław miał zatrudnienie. Pracował w ekipie sprzątającej. Lekarze póki co nie pozwalają mu do niej wrócić. W tej chwili 64-latek jest na zwolnieniu chorobowym. Mężczyzna zapewnia, że jak tylko otrzyma zgodę ze strony lekarzy natychmiast wróci do pracy. Zupełnie inaczej wygląda kwestia powrotu do ośrodka.

- Po tej awanturze nie chcę tam wracać. Wolę mieszkać tu, gdzie obecnie. Mam ciszę, spokój, nikt nie warczy mi nad głową – mówi pan Zdzisław.

Nasuwa się pytanie – czego zatem oczekuje pan Zdzisław? Odpowiedź jest niezwykle prosta, lecz świetnie puentuje historię opisywaną przez mężczyznę.

- Zależy mi na sprawiedliwości. Jedyne czego oczekuję, to żeby mnie przeprosili za niesłuszne oskarżenia. Mnie i wspomniane kobiety. Tu nawet w głównej mierze nie chodzi o mnie, tylko o nie – słyszymy od pana Zdzisław.

Do naszej redakcji zgłosiła się również jedna z mieszkanek Głogowca, wyraźnie poruszona historią pana Zdzisława. Kobieta nie szczędzi gorzkich słów.

- Sytuacja pana Durki wydaje się niezwykle niesprawiedliwa mając na uwadze jego wieloletnie zaangażowanie jakie zostało włożone podczas całego pobytu w Stowarzyszeniu. Mowa tu oczywiście o codziennych obowiązkach, które do niego należały. Były nimi m.in. koszenie trawy, wybieranie szamba, palenie/czyszczenie pieca, wyjazdy do miasta po chleb, przygotowywanie sali na zjazdy itd. Zaangażował się również w poszukiwanie dla ośrodka lodówki, zakup kosiarki czy pożyczanie od mieszkańców Głogowca narzędzi (sekator, kosiarka, grabie, konewka, wiertarka itd.) do prac, które wykonywał na terenie ośrodka chcąc później odwdzięczyć się za okazaną pomoc w możliwy dla niego sposób – opisuje kobieta.

Dodaje, że wyciągnęła do mężczyzny pomocną dłoń ponieważ uważa, że taka osoba nigdy nie powinna być pozostawiona sama sobie.

- Pan Zdzisław jest osobą, która ma ogromne trudności z podejmowaniem decyzji i rozwiązywaniem problemów dnia codziennego. Na co dzień będąc w trudnej sytuacji bardzo się boi i wstydzi prosić kogokolwiek o pomoc, nie zdając sobie sprawy, że taki rodzaj rozmowy może wywrzeć szczególnie pozytywny wpływ na jego życie – opisuje mieszkanka Głogowca.

Dodaje również, że udała się z mężczyzną do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Tam mieli odbić się od administracyjnej ściany.

Prezes Ośrodka w rozmowie z nami nie chciała szeroko komentować tej sprawy. Powiedziała nam jedynie, że powinniśmy zapoznać się z pismem, które podpisał pan Zdzisław kiedy opuszczał Głogowiec.

- Nie mam tego pisma. Zgubiłem je zapewne w trakcie przeprowadzki. Z tego co pamiętam było w nim napisane, że mogę opuścić Ośrodek, ponieważ jestem w stanie się uniezależnić. Zapewne chodziło to, że dam sobie jakoś radę – mówi nam pan Zdzisław.

O komentarz poprosiliśmy również władze Gminy Kutno. Zapytaliśmy m.in. o pomoc jaką ze strony Gminy Kutno otrzymał pan Zdzisław. Poprosiliśmy gminne władze również o informacje czy to prawda, że pracownicy GOPS zbagatelizowali problemy, z którymi nagle musiał zmierzyć się mężczyzna, a jeśli nie, to jaką pomoc zaproponowali mu urzędniczy.

- Dziękujemy za zainteresowanie się osobą p. Zdzisława Durki. Nadmieniam, iż w chwili obecnej Pan Zdzisław Durka nie przebywa na terenie gm. Kutno, stąd wszelkie ewentualne wnioski z zakresu pomocy społecznej winien kierować zgodnie z miejscem aktualnego zamieszkania – czytamy w mailu otrzymanym od Wójt Gminy Kutno, Justyny Jasińskiej.

Włodarz gminy dodaje, że osoby z terenu gm. Kutno kwalifikujące się do objęcia stosowną pomocą są traktowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

- Wyjaśniam ponadto, iż pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kutnie starają się wykonywać pracę sumiennie i należycie, nie bagatelizując potrzeb swoich mieszkańców – dodaje J. Jasińska.

Więc – jaką pomocą objęto Pana Zdzisława? Tego władze gminy zdradzić nie chcą zasłaniając się ustawą o pomocy społecznej i jednym z artykułów, który mówi, że: „W postępowaniu w sprawie świadczeń z pomocy społecznej należy kierować się przede wszystkim dobrem osób korzystających z pomocy społecznej i ochroną ich dóbr osobistych. W szczególności nie należy podawać do wiadomości publicznej nazwisk osób korzystających z pomocy społecznej oraz rodzaju i zakresu przyznanego świadczenia".

- Biorąc pod uwagę powyższy przepis GOPS w Kutnie nie ma uprawnień do udzielenia informacji o otrzymanej pomocy przez daną osobę. Mam nadzieję, że udzielona odpowiedź jest zadowalająca i wyczerpująca – kończy pani wójt.

komentarze (42)
Dodaj komentarz

To specjalistka z ekipy Kłopota, wyłazi powoli jakość prawego działania starego aktywu partii!!!! Teren Gminy i nikt inny tam nie pozamiata.

Zdzichu opamiętaj się i nie chodź do gazet. Trzeźwość nie polega na tym, że ktoś Cię nianczy całe życie za 150 zł miesięcznie. Trzeźwość polega min. na tym, że trzeba wziąć odpowiedzialność za własne życie. Pogody ducha życzę emoji

Skoro nie trzeba być na miejscu, kasa niezła to biorę tą z chęcią wezmę tę robotę. Godzinę dwie by wpaść na Ośrodek w niedzielę bym znalazł. A i na działce pomoc się przyda hahah ????

Zwróciłem na niego uwagę, ponieważ pogotowie przywiozło go tylko w majtkach i koszulce z uwagi na stan zagrożenia życia. Człowiek pozostawiony sam sobie i zdany na ludzką dobroć, po dwóch chyba dniach otrzymał spodnie, czysta koszulkę i klapki by móc wyjść z łóżka. Cieszę się, że ktoś mu pomógł i sprawa zostaje nagłośniona.

Byłem w tym czasie na kardiologi. Po tygodniu pobytu w szpitalu Prezes tego Ośrodka dzownila do człowieka i pytała się go gdzie przebywa , ponieważ nie widuje go na ośrodku. Dziwne ponieważ myślałeś że takie ośrodki stosują rygor i mają kontrolę nad członkami.

Pilnuje kasy,

Ośrodek ? W ośrodku to jest psycholog, wyżywienie i całodobowa opieka. A tu Prezes pojawia się po mszy w niedzielę i tyle ja widział.

W tej noclegowni jest podobno czynna poradnia alkoholowa i urząd miasta płaci jak za zboże, prawda czy lipa.?

A mnie zastanawia jedno, co sprawiło, że Pan znalazł się w Noclegowni??? Taki święty był??? Kryształowy??? Jeżeli tak zwracam honor. Niech Pan po chrześcijańsku zrobi rachunek sumienia i powie całą prawdę a nie tylko to co chce.

Nikt nie jest "kryształowy" i nawet najbardziej podlega człowieka nie można bezpodstawnie oskarżyć za coś czego NIE zrobił emoji

ale przecież powiedział jak było. To ,że miał problem kiedyś z alkoholem nie robi z automatu z niego złodzieja czy też kogoś kim nie był. Rachunek sumienia za błąd jeden jakim był zrobił czyli odwyk.

Tajemnica spowiedzi katoliczko.

Nie mi musi się spowiadać Ula tylko sam przed sobą. Dobrze, że wytrzeźwiał i trzyma się w tym postanowieniu. Zanim zrobi się o sobie głośno, to wypada sobie przypomnieć przeszłość. Za to że TERAZ jest trzeźwy nikt na rękach nosić Pana nie będzie i oby to TERAZ trwało, bo w tym postanowieniu miewał Pan chwile zapomnienia. Co do Pani prezes może ktoś jest chętny zając się noclegownią i pokazał modelowe zarządzenie placówką???

Kierowniczko, ogarnij się, kto zmusza, Caritas, gmina, miasto, parafia??????

Katolik jak widać z kółka adoracji placówek które potrafią tylko brać kasę a nie mają pojęcia co się dzieje na własnym podwórku. Gówna nie zakryjesz bo i tak będzie śmierdzieć. Ośrodek wczasowy a nie lecznica.

Uderz w stół a prezeska się odezwała!

Darek na prezesa !!!! Ogarnij gówno, będzie lepiej.

W ośrodku trzeźwości nie w więzieniu. Nałóg to choroba cywilizacji.

Nałóg to styl życia. Jak jesteś chory to dążysz do wyzdrowienia a nie słabą wolą się zasłaniasz. Pić albo umiesz albo nie zaczynaj.

Lewacka propaganda działa jak widać. Jakbym słyszał znajomego AA, który wszem głosił, żeOn to jest chory,, a Ci co piją to bezrozumu są. Twierdził tak kilka lat, bo tak go nauczyli. Dopuki znów nie popłynął,wtedy nie trzeźwiał i już nic nie mówił na temat tych co piją.

"eureka", he, he, lewacka propaganda powiadasz? Szkoda, że twoja prawica nie nauczyła cię posługiwania się prawidłowo językiem polskim emoji Taki oto teraz mamy "patriotów".

Co ma do rzeczy znajomy AA????????????????

Mąż prezesowej też należy w takim razie do lewaków bo jest anonimowym alkoholikiem od lat. Skoro zna się problem od podszewki to tym bardziej powinno się takie osoby rozumieć i nie doprowadzać do sytuacji w której pierwsze co chcesz zrobić to się napić.

Ludzie opamiętajcie się, niedługo będziecie wypominać pani prezes dziadka lub pradziadka.

Widocznie za długo był trzeźwy i blokował miejsce. Sposób na pozbycie człowieka zawsze się znajdzie.

Wyrzucają człowieka na bruk i każą szukać na własną rękę mieszkania. Mężczyzna znalazł nocleg w Kutnie to juz od razu pisza, że nie jest mieszkańcem gminy ? Dobry sposób na pozbycie się problemu. Brawo Polska.

Z tego co wiem mieszkańcy ośrodka często pracują na działce Pani Prezes. To chyba nie należy do ich obowiązków.

Pani Ilono zgłosić do prokuratury. Podobno bez p. Sławomira prokuratura sprawniej działa.

A jak płaci za pracę, dobrze czy nic??????

Dniówka = 1 flaszka

Jaki był cyrk jak była jadłodajnia, biedak zawsze musi znać gdzie jego miejsce i cicho siedzieć!!!!!! Mądry ksiądz przepędził babsko!!

Szkoda tylko,że osoby które piją nie są wywalane. Jeżdżą do miasta po alkohol i to Pani Prezes nie przeszkadza. Prezes na trzech pensjonariuszy - strata naszych pieniędzy!

Tam wszystko jest tajne, nikt nie powie nawet ilu podopiecznych!

Ta noclegownia to nieporozumienie do wyciągania publicznych pieniędzy, szkoda że pod bokiem księdza, bo renomy i pożytku z tego niewiele!

Katolicy... i wszystko jasne.

Pan Zdzisław był bardzo pomocny, nie pil alkoholu, posprzątal koło kościoła, nie jak te alkoholik co sa teraz co dziennie piją i nic im nie robią. Kontrole z alkomatem powinny być co dziennie.

Marian alkomatem zbada ??????????????????????????????

"W Katolickim..."- i wszystko jasne

Władze ośrodka w Głogowcu.... Eeeeech Brak słów

Ech, ci chrześcijanie...

Tych co nazywają siebie Chrześcijan jest sporo na świecie. Ale nazywanie tak siebie nikogo nie czyni chrześcijaninem ani chrzest. Chrześcijanin to tlumacząc na polski uczeń Jezusa jego naśladowca. Życie weryfikuje kto jest chrześcijaninem.

Chrześcijanin to ten, który wierzy w chrześcijańskiego boga i przyjmuje cały jego mit jako pewnik. Nie ma potrzeby tego komplikować.

dodaj komentarz
Średnio co 2-3 tygodnie ktoś z forum jest zgłaszany na policję, wykrywa się ponad 80% przypadków! Większość piszących zostaje ukarana...
Czytaj także