Rejestracja i logowanie

Sprawdzili policyjne radary: dom jechał 12 km/h, krawężnik był jeszcze szybszy. Czy pomiarom prędkości można ufać?

Wydarzenia 19-11-2019 Autor: bnp
13
Sprawdzili policyjne radary: dom jechał 12 km/h, krawężnik był jeszcze szybszy. Czy pomiarom prędkości można ufać?

Kierowcy z syndromem "ciężkiej nogi" niejednokrotnie płaczą i płacą za swoje skłonności równie ciężkie mandaty, czasem muszą nawet pożegnać się z uprawnieniami. Funkcjonariusze policji nie mają skrupułów dla piratów drogowych, "susząc" każde auto, które znajdzie się w zasięgu radaru. A co, jeśli to urządzenie, a nie zmotoryzowany popełnia błąd skutkujący utratą prawka? 

Temat podjęli dziennikarze programu "Państwo w państwie", emitowanego na antenie Polsatu. Z ich obserwacji wynika, że dokładność radarów, które trafiły w ręce polskich policjantów, pozostawia sporo do życzenia. Na czym w ich opinii polega problem?

Chodzi głównie o nieprawidłowe korzystanie z urządzeń pomiarowych. Ręczne mierniki są bowiem certyfikowane przez Główny Urząd Miar do pracy na odległościach dochodzących do kilkuset metrów, choć producent podaje, że prawidłowy odczyt można otrzymać z odległości 70-100 metrów od punktu kontroli.

Dziennikarze Polsatu podają, że mundurowi często dokonują pomiarów ręcznie, zamiast korzystać ze statywu. W trakcie programu zademonstrowali, jak takie działanie może wpłynąć na pomiar prędkości. Kilka gwałtownych ruchów spowodowało, że dom poruszał się z prędkością 12 km/h, zaś krawężnik mknął 14 km/h. Urządzenie może dokonywać błędnych pomiarów przy lekkim drgnięciu ręki, co dla kierowcy skutkować może mandatem, punktami karnymi, a nawet utratą uprawnień. 

Policja zapewnia jednak, że kierowcy nie mają powodów do obaw - funkcjonariusze doskonale wiedzą jak prawidłowo korzystać z fotoradarów. 

- Do rzekomo błędnych wskazań pomiaru prędkości może dojść wyłącznie w sytuacji, kiedy są one użytkowane niezgodnie z instrukcją obsługi, chociażby właśnie na potrzeby programów reporterskich. Okazuje się, że to właśnie znajomość instrukcji obsługi urządzenia do pomiaru prędkości oraz odpowiednie przeszkolenie użytkowników końcowych w tym zakresie jest podstawowym i niezbędnym warunkiem do właściwego użytkowania i dokonywania prawidłowych pomiarów prędkości pojazdów czy też weryfikowania otrzymanych wyników i aby wyeliminować ewentualną możliwość użytkowania, niezgodnego z instrukcją policjanci są szkolenie z obsługi tych urządzeń - uspokaja policja. 

komentarze (13)
Dodaj komentarz

nie, nie można ufać, dlatego wszyscy jeżdżą z Yanosikiem, żeby nie mieć problemów.

Fajne te domy.Takie nie za szybkie.Całą rodziną w godzinę do Krośniewic.To i tak szybciej,niż mój dziadek w konie jeżdził.

Osobiście nie wierzę w te "pędzące" domy i krawężniki.

To jest jak strzelanie z ręki. Raz trafi tu, raz tam.

są tak samo rzetelne jak i te 'banany' do sprawdzania trzezwości ,a doliczając jeszcze normy jakie Pan władza musi wyrobić w ciągu miesiąca czyli po prostu się wykazać to mamy co mamy

To, że musi wyrobić, to się z Tobą zgodzę. Ale Twoja w tym głowa, żeby mu nie dać wyrabiać normy. Jak będziesz jeździł trzeźwy, to nie masz się czego obawiać. Jeśli masz wątpliwości zawsze zostaje Ci badanie krwi.

Nie przyjmujcie mandatów, jak tak posłuchałm i zrobiłem, do dzisiaj żałuję bo w sądzie doszły mi jeszcze koszty sądowe.

Najlepiej jakby Policji nie było. Każdy by każdego gwałcił i okradał, samochodami przy szkołach pędziłyby ponad 100 km. Odnoszę wrażenie że dla większości nas każdy polocjant to człowiek głupi i nieporadny życiowo. Popatrzcie sobie na inne kraje europejskie, mierniki prędkości są takie same jak u nas a jak Polaczek wyjedzie za granicą to jedzie przepisowo i boi się przekroczyć prędkość o 2 km, gdzie u nas drogowka przeważnie łapie od 15 km . A jak już kogoś za granicą złapią to z pokorą przyjmują i płacą, i to uwaga, nie takie śmieszne kwoty jak u nas tylko o wiele większe.

"Każdy by każdego gwałcił..." Masz fantazję.

bo Polacy to tumany (w większości) - nie znają języków to nie potrafi się taki odezwać tylko ee. aaa... i przyjmuje mandat jak zdezorientowane ciele które nagle z pastwiska znalazło się w mieście

mowisz o sobi barani lbie

Wszystkie fotoradary są o kant pupci. Iskry i te wszystkie potoczne "suszarki" pokazują różne wyniki w zależności od temperatury bądź uwaga: od ustawienia minimalnej prędkości jaką może zrobić policjant wykonujący pomiar. Dodatkowo po okazaniu kierowcy prędkości widać tylko cyferki, nie wiadomo czy rzeczywiście nasz pojazd wykonał tą prędkość. Fotoradary w pojazdach są jeszcze lepsze. Mierzą prędkość pojazdu policyjnego, nie tego którego poddaje się pomiarowi. Rzadko kiedy radiowóz jedzie idealnym odstępem, przeważnie jest to zasada "dogonię Cię" gdzie prędkość jest o 30/40% większa. Warto nadmienić że co raz więcej nieprzyjętych mandatów przez tzw. Iskry są odrzucane przez sądy, właśnie przez to że można nimi manipulować. Mocno się zastanówcie w przypadku gdy drogówka schowana w krzakach Was w ten sposób złapie. Wypisanie dokumentów do sądu przez Policjanta to proces około 30 minutowy ( w tym czasie mogą złapać 3/4 kierowców którzy przyjmą mandat ). Dodatkowo Policjant wypisujący wniosek do sądu również jest wzywany w charakterze świadka. Myślicie że komuś się chce to robić gdy mandat opiewa na 100/200/300 zł? Tym bardziej że Policjant z tego nie ma żadnego profitu. Więc często gęsto przy małych przekroczeniach po prostu Was z pouczeniem puszczą aby nie marnować swego czasu. Sam osobiście miałem 3 takie przypadki. Dobrym argumentem jest posiadanie kamerki dzięki której można wyliczyć prędkość. Gdy pomiar był manipulowany, na dzień dobry macie pouczenie i uciekacie ;-)

Czyżby redaktorzy z KCI próbowali wyjaśnić , kto i w jaki sposób mierzono prędkość kobiety , którą potrącił Najsztub na przejściu dla pieszych.

dodaj komentarz
Średnio co 2-3 tygodnie ktoś z forum jest zgłaszany na policję, wykrywa się ponad 80% przypadków! Większość piszących zostaje ukarana...
Czytaj także