Rejestracja i logowanie

[WIDEO] Zabił chorą żonę, dziś zapadł wyrok. "Nie radziłem sobie z opieką"

Wydarzenia 04-12-2018 Autor: toza
8
[WIDEO] Zabił chorą żonę, dziś zapadł wyrok.

Winny. Taki wyrok wydał dziś Sąd Okręgowy w Łodzi w sprawie Dariusza Ch., który był oskarżony o zabójstwo swojej żony. Ta tragiczna historia ma swoje dwa oblicza – mężczyzna z jednej strony miał nieść pomoc swojej chorej żonie, natomiast z drugiej, po kilku „głębszych”, miał się nad nią znęcać. W końcu miał zapowiedzieć, że w jego domu dojdzie do tragedii. Niestety, te słowa okazały się prorocze...

Dziś sąd wydał wyrok w tej sprawie. Uznał, że Dariusz Ch. zakatował swoją ciężko chorą żonę, a z jej ciałem przebywał pod jednym dachem kilka dni, zanim powiadomił o tym fakcie służby. Mężczyzna został skazany na 15 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Dzieci skazanego po rozprawie powiedziały w rozmowie z tvn24.pl, że nie wykluczają apelacji. Wskazują, że wyrok jest zbyt łagodny.

- Oskarżony jest winny zadawania licznych uderzeń, w szczególności w głowę i klatkę piersiową oraz uciskania okolic klatki piersiowej i brzucha. Obrażenia doprowadziły do zgonu poszkodowanej - cytuje przewodniczącego składu sędziowskiego portal tvn24.pl.

Żona oskarżonego była schorowana, miała ogromne trudności z poruszaniem się. Po kolejnym udarze była w pełni zależna od męża.

„Narozrabiałem, żonę zabiłem”

Sprawę, którą w 2017 roku żyła cała Polska szeroko opisywaliśmy na naszych łamach wielokrotnie. Do dramatu doszło w nocy z 29 na 30 listopada ubiegłego roku w Pleckiej Dąbrowie.

Znajomi rodziny przy okazji pierwszej rozprawy mówili, że nic nie zapowiadało dramatu. Sam Dariusz Ch. podkreślał, że bardzo kocha żonę, lecz opieka nad nią zaczyna go przerastać.

Wówczas śledczy tak relacjonowali przebieg tragicznych zdarzeń:

- Prokuratura Rejonowa w Kutnie prowadzi postępowanie w sprawie zabójstwa kobiety, do którego doszło w jednej z miejscowości powiatu kutnowskiego. W związku ze zdarzeniem zatrzymany został 54–letni mąż kobiety, który usłyszy zarzut zbrodni zabójstwa. Czyn ten zagrożony jest karą nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Jak wynika z dokonanych ustaleń, w dniu 30 listopada 2017 roku, pod numer WCPR zadzwonił mężczyzna, który poinformował, iż zabił swoją żonę. Kiedy policjanci udali się pod wskazany adres, zastali tam 54–latka oraz leżące na podłodze w pokoju zwłoki 52–letniej kobiety, na których widoczne były otarcia i zasinienia – mówił nam wówczas Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Łodzi.

Gdy na miejsce przyjechała policja, mężczyzna stwierdził, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią żony, chociaż przyznał się, że ją uderzył. Powiedział także policjantom, że 28 listopada żona przewróciła się w łazience i mocno uderzyła głową o umywalkę, a dzień później spadła z łóżka. Stwierdził, że obawiał się zadzwonić po pogotowie.

- Wstępne wyniki sądowo-lekarskiej sekcji zwłok wykazały bardzo rozległe obrażenia, będące konsekwencją zadawania ciosów i silnego uciskania, które doprowadziły do śmierci – dodawał K. Kopania.

Według śledczych, mężczyzna od dłuższego czasu miał znęcać się psychicznie i fizycznie nad swoją niepełnosprawną żoną.

Tragedia jak grom z jasnego nieba

Proces w sprawie  Dariusza Ch. Ruszył przed Sądem Okręgowym w Łodzi w sierpniu tego roku. Na sali sądowej pojawili się bliscy oskarżonego oraz dziennikarze TVN 24, którzy zrelacjonowali przebieg rozprawy.

- Kochała go nad życie. A on kochał ją - mówiła przed sądem córka nieżyjącej kobiety.

- Był jej ratunkiem i zgubą. Była miłość jak z bajki. Z poświęceniem, bo przy żonie miał mnóstwo pracy. I jednocześnie, jak wypił, to się nad nią pastwił. A w końcu było morderstwo jak z najgorszego horroru - dodawali bliscy oskarżonego.

Oskarżony chciał odpowiadać przed sądem tylko na pytania swojego obrońcy. Wcześniej, w czasie prokuratorskiego śledztwa mówił, że nie radzi sobie z opieką nad schorowaną żoną.

- Nie wytrzymywały mi nerwy. Dzióbnąłem ją cztery, pięć razy. W sensie uderzyłem pięścią w brzuch - czytał zeznania oskarżonego przewodniczący składu sędziowskiego

Mieszkańcy podkutnowskiej wsi mówią, że Dariusz Ch. wydawał się wzorowym mężem.

-  Widać było, że chce dla żony jak najlepiej. To wszystko stało się w sposób niespodziewany - mówi miejscowy proboszcz

- W tamtym roku zebrało mu się na rozmowę, bo na ogół był milczący. Powiedział, że u niego w domu będzie tragedia, bo on nie ma już siły tego wszystkiego ciągnąć. Odpowiedziałam, żeby nie gadał głupot. Bo przecież pomożemy - tłumaczyła znajoma rodziny.

Reportaż TVN 24 - TUTAJ.

Komentarze
komentarze (8)
Dodaj komentarz

Jest to smutna historia rodziny, która znałem od wielu, wielu lat na Darka i Beatę nie powiem złego słowa o dzieciach nie bede sie wypowiadał tylko tyle powiem bardziej klamliwych ludzi nie znałem od ich dzieci i chyba juz nie poznam. Czytam wszystkie artykuły związane z ta sprawą ani ich matka ani ich "ojciec" nie mieli żadnej ale to żadnej pomocy z ich strony, ladnie zagrali i przykro bylo to wszystko czytać i oglądać wideo. W każdym artykule jest tylko jedno zdjęcie jego żony on juz stary, siostry p.Beaty juz stare, dzieciaki dorosli a zdjęcie.p.Beaty wciąż młodej to pytam jaki miala kontakt p.Beata z nimi, jaką miala pomoc od nich pisze i od ich dzieci i od rodziny p.Beaty skoro mieli z tego wynika jedno zdjęcie sprzed 30lat. Napisze tylko tyle p.Darek musi ponieść karę p.Beata musi spoczywac w spokoju. Modlę się za tych dwoje. A reszta musi podnieść ręce do góry czy są całkowicie bez winy a sumienie każdy powinien posiadać. ????

Ok. Ja tylko krótko w kilku zdaniach. Spójrzmy na to w takim razie z innej strony. Zakładając, ze jest jak mówisz „Wieloletni Przyjacielu”. Ze dzieci nie pomogły, czysto hipotetycznie. Byłeś przy nich (Beacie i Darku) tyle lat. Wiedziałeś, ze dzieci nie pomagają i wiedziałeś co się tam dzieje. Tak doskonale wszystko wiedziałeś. Skoro tak, to dlaczego TY nie pomogłeś???????? Dlaczego pozwoliłeś „wieloletni przyjacielu” na taka tragedie??? Skoro mianujesz sie ich przyjacielem, oskarżasz dzieci, twierdząc ze znasz prawdę, to dlaczego NIC nie zrobiłeś? Czyż nie jest trochę tak „wieloletni przyjacielu”, ze Twoja teoria jest tylko TWOJĄ teorią, żeby znaleźć kozła ofiarnego, i uspokoić swoje poczucie winy????? Hmmm??? Wieloletni Przyjacielu”?

Gościu, znam historię ze strony "tych kłamliwych" dzieci. Historia jest zgoła inna. Jako wieloletni przyjaciel rodziny powinieneś o tym wiedzieć. Darek pił cale życie. I całe życie znęcał się nad rodziną. Przecież wszyscy o tym wiedzieli, przede wszystkim rodzina Darka do której dzieci chodziły po pomoc, jak zapewne wiesz chodziły do jednej osoby i skarżyły się, że jest źle. Odezwij się do dzieci i poproś, żeby pokazały Ci dowody pomocy rodzicom, wiem, że takie mają, jeśli jednak nie masz odwagi, zawsze możesz wystąpić do Opieki Społecznej. Tam znajdziesz wywiady środowiskowe od dzieci, bo przecież skoro znałeś rodzinę wiele lat powinieneś wiedzieć, że miały mieć nałożone alimenty na rodziców. Skoro od tylu lat ich znasz to zapewne byłeś na pogrzebie Beaty i widziałeś inne zdjęcie niż w artykułach. Dzieci nie przekazały zdjęć mamy do publicznej wiadomości, jak zapewne wiesz od samego początku mówiły, że nie chcą tego robić. Dzieci nie musiały grać, emocji im nie brakowało. Musiały, zmierzyć się z tym, że ich ojciec to morderca który skatował ich mamę. Skatował, bo jak inaczej to nazwiesz? Czytałeś, więc wiesz jak poważne obrażenia miała Beata, jak bardzo musiała cierpieć. A na koniec okazało się, ze Darek przez 3 dni siedział w jednym domu z nieżywą Beatą. Nie udzielił jej pomocy, pozwolił, żeby umarła w męczeniach. Na koniec zadzwonił poinformować, że "zabił żonę", nie po pomoc dla niej, tylko z suchą informacją. Dzieci dostały bardzo duże "wsparcie" od rodziny Darka. Zostali zrównani z ziemią, wyparto się ich i krzyczano, że "ojcu się tego nie robi". Dzieci zostały same. Przyjacielu rodziny, nie podszywaj się pod kogoś kim nie jesteś. Darek i Beata mieli tylko jednych przyjaciół przez całe życie. Za często się przeprowadzali, żeby utrzymać z kimś dłużej bliższe relacje. Zresztą czytałeś, że byli samotnikami i stronili od ludzi. Przyjaciółka rodziny zeznała, że wiedziała o alkoholizmie Darka, wiedziała o znęcaniu i, że to właśnie dzieci są ofiarami tej sytuacji. Z tego co wiem Sąd też powiedział, ze to Dariusz jest odpowiedzialny za zerwanie więzi rodzinnych przez swoje picie. Pochyl się nad swoim sumieniem, ocenić jest łatwo i zrobić komuś krzywdę. Dzieci wiedzą co maja myśleć i robić. Mam nadzieję, że żadne z nich nie zobaczy Twojego komentarza. Bez niego wystarczająco ciężko jest im codziennie mierzyć się z tym co je spotkało.

Brawo dla opieki społecznej!!

A Kartofel ma dobrego papuge i co sie tam odpier...ala??? Zaraz rok minie i nic... Puknął gościa z broni służbowej a gdzie ślady prochu ,krew w samochodzie sprawcy, ofiara mi go naprawiała i się skaleczyła. Nie mam ku..wa pytań... Baw się dobrze pod celą frajerze.

nie napisze bo i po co

Pewnie się gubił z tą suką z Głuchowa .

mozesz jasniej

dodaj komentarz
Czytaj także