Rejestracja i logowanie

"Zanim (jeśli w ogóle) Was zabiję, zrobię wszystko, żeby Wam pomóc". Lekarz z Kutna w Newsweeku

Wydarzenia 10-10-2017 Autor: toza
45
Wydarzenia

Wielogodzinne dyżury, litry potu i setki wyrzeczeń, by ratować ludzkie życie, twarze pacjentów, będące przed oczami chwilę przed zaśnięciem, i tuż po przebudzeniu. Poświęcenia, jakie wkładają lekarze nie da się zmierzyć żadną miarą, a ich praca jest tym trudniejsza, że jej warunki, mówiąc delikatnie, pozostawiają sporo do życzenia. Dlatego zorganizowano ogólnopolski strajk lekarzy rezydentów.

Zarzuty pod adresem obecnego systemu są poważne. Najpierw trudna i długa edukacja, często kosztem życia prywatnego i rodzinnego, potem wymarzona praca, będąca jednocześnie misją niesienia pomocy i ratowania życia. Do tego ciągłe rozwijanie się, by być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami świata medycyny, co także ma niebagatelny wpływ na szczęśliwe zakończenie batalii o powrót do zdrowia pacjenta. W zamian praca w wyjątkowo trudnych, niemal urągających warunkach, i pensja, która w żaden sposób nie jest w stanie wynagrodzić poniesionego trudu i poświęcenia.

Szala goryczy się przelała, a lekarze rezydenci (tacy, którzy pracują w szpitalach pod opieką starszych kolegów po fachu by zdobyć specjalizację) podjęli decyzję o strajku głodowym. Ok 40. młodych lekarzy zdecydowało się na taką formę protestu w jednym z warszawskich szpitali. Poparło ich środowisko lekarskie z całej Polski.

Popiera także lekarz ze Zespołu Opieki Zdrowotnej z Łęczycy, a pochodzący z Kutna, Przemek Pasikowski. Po ukazaniu się w Newsweeku artykułu opisującego strajk, a zatytułowanego „Zanim Was Zabijemy. Wykończeni, źle opłacani, przeklinani przez pacjentów” zdecydował się na opublikowanie na facebooku wpisu kierowanego do ludzi, których spotyka w trakcie swojej codziennej pracy.

- Dzisiaj w Empiku nabyłem dwie rzeczy... Nowego Newsweeka z bardzo interesującą mnie pierwszą stroną i płytę Hadesa : Światło. Po szybkiej lekturze okładkowego artykułu i wysłuchaniu tracku nr jeden na płycie coś mnie tknęło...i tknęło na tyle silnie, że muszę się z Wami podzielić moimi refleksjami.
Gdy odejdę, nie zapomnij mojej twarzy (Hades)…
Ponieważ ja pamiętam wasze twarze...Drodzy pacjenci, mili chorzy i ukochane ciekawe przypadki. To wszytko jest dla Was. Ten stres, te litry energetyka ( nie będzie product placement ) wypite w pracy, te powieki podparte zapałkami, ten ból pleców, gdy przytomnieję o czwartej nad ranem rozciągnięty na krześle w dyżurce. To dla Was poświęciłem prawdopodobnie większą część życia, te dni i noce, to dla Was przecieram dłonią zmęczone, pełne niewidzialnego piasku oczy i dla Was nie pamiętam o poranku podyżurowym, gdzie zaparkowałem samochód. To dla Was spędzam godziny przy telefonie, usiłując znaleźć miejsce w ośrodku referencyjnym, to o Was myślę, gdy w domu leżę w łóżku i usiłuję zasnąć...To dla Was spędziłem godziny nad książką, z uporem godnym lepszej sprawy, starając się ogarnąć najnowsze wytyczne... To z Waszego powodu budzę się w środku nocy, myśląc o tym, że powinienem zrobić coś inaczej...Że gdybym był bardziej uparty, bardziej waleczny, bardziej mądry to Wasza sytuacja byłaby lepsza. A później nie mogę zasnąć. Myślę o Was. Pamiętam Wasze twarze, skrzywione z bólu, pamiętam Wasze otwarte usta, pragnące zaczerpnąć pełnego oddechu, pamiętam błyszczące z gorączki oczy i łamiący się głos, gdy docierała do Was informacja, że szczupła sylwetka to zasługa nie diety opartej na jarmużu tylko dzieło nowotworu...  - rozpoczyna swój wpis Przemek Pasikowski.

Dalej lekarz wylicza niektóre z, często dramatycznych, przypadków, które wryły się w jego pamięć, i zapewne zostaną w niej na zawsze. Pacjent, na którym w Łęczycy wypróbowano nowatorskie metody, czy inny, z nowotworem, który na chwilę wraca do świata żywych, by po raz ostatni zobaczyć twarze swojej rodziny….

- Pamiętam Cię, Panie A. , gdyż w ciągu 4 lat przetoczyliśmy Panu na łęczyckiej internie 123 worki krwi...To nie Pana wina, że oprócz choroby krwi miał Pan usuniętą krtań z powodu raka i żaden hematolog/onkolog nie mógł z powodu otwartych wrót infekcji zakwalifikować Pana do przeszczepu szpiku…

Pamiętam Cię, Pani I, gdyż piła Pani paliwo do samolotów od 13 roku życia, była Pani bardziej żółta niż Słońce Peru i umarła Pani w sali 203, wymiotując skrzepami krwi, z nieprzytomnym wzrokiem, utkwionym w światełku na końcu tunelu, tunelu, który w końcu Panią wyzwolił.

Pamiętam Cię, Panie G, z krańcową niewydolnością serca, spuchniętym nie z dumy, tylko z powodu litrów wody, zmagazynowanej w brzuchu, opłucnych i nogach, z plecami noszącymi ślady pocałunków igieł od torakocentezy, był Pan pierwszym pacjentem, na którym wypróbowano metodę nakłucia otrzewnej metodą Jasińskiego-Andrysiewicza, zwanej w Łęczycy metodą "sita".

Pamiętam Cię, Pani S, dwudziestokilkolatko po usunięciu raka szyjki macicy, po zakończonym leczeniu, gdy zjawiłaś się ze skierowaniem na łęczycką internę z powodu bólów głowy. Pamiętam, że wówczas miała Pani zrobione: RTG płuc i tomografię głowy, na których to zobaczyłem więcej cieni niż minister Szyszko korników w Puszczy Białowieskiej.

Pamiętam Cię, Panie S, gdy po raz n-ty wracałeś do Oddziału, siny niczym przejrzała śliwka węgierka, za zasznurowanymi ustami, walczący o każdy haust powietrza, z gazometrią, która wywoływała orgazm u każdego anestezjologa. Pamiętam Pana skórę, cienką niczym papier, zniszczoną przez sterydy i pękającą przy każdym ruchu.

Pamiętam Cię, Panie W., z nowotworem migdałów, po radioterapii, z przerzutami do płuc, o których nie powiedział Pan swoim bliskim. Pamiętam, gdy przyjechał Pan bez ciśnienia, blady jak ściana w igloo, zduszony i z martwymi oczami. Pamiętam, gdy po leczeniu wrócił Pan do nas na kilka godzin, by móc umrzeć w otoczeniu najbliższych. Zrobiłem to dla Pana i dla nich. Wiedziałem, że chce się Pan z nimi pożegnać.

Pamiętam Was wszystkich, drodzy pacjenci, którzy oddaliście przy mnie swój ostatni oddech, dla których moja twarz była ostatnią, jaką widzieli. Naprawdę się starałem. Bardzo chciałem pomóc. To dla Was nie kojarzę, kiedy zasypiam w domu, na tapczanie czy podłodze, ze zdziwieniem odkrywając rano, że w mieszkaniu wszędzie się pali światło, a w telewizorze leci sklep Mango.

Obiecuję, że się nie zmienię...Dokończę i sparafrazuję tytuł, który czerwoną czcionką bije po oczach z tytułowej strony Newsweeka...

Zanim ( jeśli w ogóle ) Was zabiję, zrobię wszystko, żeby Wam pomóc. Tak, jak przysięgałem w 2004 roku w Teatrze Wielkim w Łodzi – kończy P. Pasikowski.

komentarze (45)
Dodaj komentarz

Wstrząsający, mocny głos. Dziękuję

W Polsce lekarze powinni zarabiać tyle żeby nie musieli otwierać prywatnych gabinetów i pracować 24/7.na zachodzie tak jest ze maja odpowiednią pensje, są wypoczęci, życzliwi i nie ma kolejek. Cała ta służba zdrowia to cyrk, powinno się to zmienić

wraca wiara w ten zawód....dziękuję

Jak ten pan doktór ma na imię ktosz to wie?????

Uczciwych lekarzy na palcach u ręki się policzy. ...nie stety.. Nie chcę tu nikogo obrażać ale siedzę w tej branży i wiem co mówię... Przykre jest , to liczy się tylko pieniądz a gdzie powołanie...????? Liczy się tylko pieniądz... Nie chcą pracować w NFZ , bo mało płacą.Pacjent prywatny nie rożni się niczym od tego z NFZ Przykre ale prawdziwe!

Tez skończyłam studia i tez zarabiam gowno nie pieniadze i tez mam ciężka prace . Cała Polska to syf . PiS nas jeszcze dobija . Z każdej strony. Złodzieje nieroby kłamcy . Głosujcie znowu na PiS .... Idioci . Polska to kraj dla patologii i klientów Mops.

Małostkowe kmioty i internetowe trolle z was. Jedyne co potraficie to pisać kocopoły i wyświechtane lżywe i oklepane frazesy - fury łapówy kasa wakacje itp gość pisze jak odbiera zawód ktory wykonuje. Nie ma tu słowa o pieniądzach, strajku, użalaniu nad sobą. Stay strong Przemek, olej te zawistno-nienawistne komentarze, lecz dalej i nie pamiętaj tych komentarzy. Nikt Ci tego w twarz nie powie co tu wypisuje trollidło wstrętne a większość prędzej czy pózniej i tak do Ciebie trafi od progu błagając o pomoc, której nie zwykles odmawiać nikomu. No i finalnie gratulacje ze nie leczysz w Kutnie, poziom społecznej agresji jest w tym mieście wobec lekarzy wyjątkowy na skale kraju.

drodzy komentujący. .... Czy macie wielki problem ze zrozumieniem czytanego tekstu? ??? W każdym temacie jestescie tak pełni wrogości, zazdrosci-tak tak zazdrosci-narzekacie na wszystko i na wszystkich- bo nie podpisując sie -mozecie opluc innego bezkarnie..... Dra Pasikowskiego znam doskonale...nie znam drugiej osoby ,która znalazła zawód bardziej zgodny z charakterem,wrażliwością i dążeniem do zgłębiania swoich umiejętności ...doktor z powołania. .. A dlaczego nie ma go w kutnowski szpitalu..??????Bo może po prostu Go nie chcieli????Chciał być dla pacjentów a w naszym szpitalu sie nie da???!!!! Znam jeszcze jednego takiego lekarza dla pacjentow (sic...) którego w Kutnie nie chcieli...teraz tysiące pacjentów jeżdżą do Krośniewic. .... W Kutnie takich lekarzy sie boją. ...są dla naszych specjalistow-wybitnych zreszta-zagrożeniem. ....bo kochają pacjentów, robią dla nich wszystko.... pozdrawiam.......

Mogliście się uczyć, skończyć długie bardzo trudne studia Wy komentatorzy zawistni i ciekawe jak byście dzisiaj śpiewali?!Ale nie dla psa kiełbasa. Jesteście msciwi , zazdrosni , zawistni i meczcie się z tym.

jak ktos niemial pieniedzy na studia to co i za to mam teraz placic nikt nie jest zazdrosny

Szanownej Pani przypominamy, że nie tylko lekarze kończą "długie i bardzo trudne studia". Poniższe komentarze raczej nie wynikają z zawiści czy zazdrości. Można za to jasno stwierdzić, że to wnioski sfrustrowanych bezsilnością pacjentów, którzy w całej tej aferze są najbardziej poszkodowani. Sam na własnej skórze przekonałem się (choroba nowotworowa), jak działa cała ta machina. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to co napisał sam autor tekstu w jednym z komentarzy- "nie zamierza czytać negatywnych komentarzy". Dlaczego? To głosy Pana pacjentów lub przyszłych pacjentów. Tak jak Pan opisuje swoje stanowisko robią to też inni i myślę, że prawda jest gdzieś po środku, ale trzeba też chcieć coś zmienić a nie udawać , że jest się nieomylnym i nic więcej mnie nie interesuje. Wystarczy trochę pokory.

dr nie napisał ze nie zamierza czytać negatywnych komentarzy....napisał ze nie miał zamiaru wogole !!!!!!! czytać komentarzy a to jest różnica ,prawda....

No właśnie bo mają za dobrze i jeszcze więcej chce bo kto ma dużo to mówi że mało to nazywa się pazerstao. Gdyby mieli takie pensje jak przeciętny kutnianin te minimum i do tego jeszcze prosili by się o pomoc z mops to wiedzieli by co to znaczy wyrzuć od pensji do pensji i liczyć każdą złotówkę czy starczy i powiedzieć dziecku że nie można tego kupić bo rodziców na to nie stać każdy chce też godnie żyć i otrzymywać pieniądze a nie ochlapy

Ale przecież nie oni jedni się uczyli. Niech pracują na jednym etacie ,mają jedna pensje tak jak każdy z nas ,to nie będą wykonczeni. Żyją ponad stan, to i podwyżek się domagają. Nie potrafią wyżyć za 2,5 tysiąca. Żenada.

A ktoś za najniższą musi żyć...

Właśnie gdyby normalnie pracowali to by nie narzekali na zmęczenie i by byli bardziej uprzejmi do pacjentów a tak to trzeba sie prosic i jakiekolwiek badania owszem jak wybierali zawod lekarza to z mysla ze pomoga badz zawioda pacjeta oni nie sa bogami i nikt nie jest idealny na 100% każdy w życiu widział trudne sytuacje aż mrówki i ciary przechodzą ale podwyżki za co za jaka pomóc wymuszona

Takie twarze wykrzywione od bólu, ludzi szukający powietrza, pacjentów umierajacych , oddających ostatnie tchnienie, widzą nie tylko lekarze. Widzą również ratownicy medyczni,strażacy ,pielęgniarki. Rannych z wypadku , gdy zamyka oczy widzi także policjant .Oni także mają uczucia i też przeżywają , wspolczuja ,nie jesteście odosobnieni. Czy inna psychikę ma ratownik w kopalni?,który schodzi narażając własne życie po swoich kolegów? Czy spokojnie może zasnąć strażak ,który wynosi ciało zweglonego dziecka z palacego się domu a jego matka rwie włosy z bolu. Czy pielęgniarka nie odczuwa smutku i i bezradnosci,gdy umiera dziecko lub jego młoda matka. To są widoki i sytuacje wpisane w pewne zawody. Pracujcie mniej ,będziecie wypoczeci.oto moja rada.

Im się należy więcej ,bo mają inne żołądki. Budują chacjendy, mają ,,panie,,do sprzątania,jeżdżą furami, wyjazdy za granice kilka razy w roku .Przecież o tym wszystkim oficjalnie głośno mówią.Pacjenci to słyszą. A to koszutuje przykre.....a tak pozatym apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Po pierwsze lekarz w Polsce studia kończy za nasze pieniądze. Za granicą za takie same studia musiałby zapłacić fortunę. Powinniście być wdzięczni za to, że tak prestiżowe studia możecie kończyć nie dając nawet grosika. W porównaniu do lat ubiegłych Wasze pensje nie są wcale tak głodowe.P o drugie nie lubię użalania się nad sobą- jesteście myślącymi ludźmi i wiedzieliście jakie są realia, jakie są "kulisy" Waszego zawodu. Po trzecie jest wiele innych zawodów, które obarczone są o wiele większym ryzykiem np utraty własnego życia w celu ratowania innego człowieka. Żadna z tych grup zawodowych nie stroi takich fochów przy wykonywaniu obowiązków jak właśnie grupa lekarzy. Zawsze niezadowoleni, niemili wobec pacjentów, opryskliwi, zbywający, lekceważący, uważający pacjentów jedynie za "zawalidrogę". Często nie chce się Wam nawet pochylić nad danym przypadkiem i go przeanalizować. Wielu przypadków tj we wskazanym artykule mogłoby nie być gdybyście leczyli ludzi i prowadzili odpowiednią profilaktykę. Do czego to dochodzi, że pacjent raz na 5 lat nie może się doprosić nawet podstawowej morfologi! Pacjenci Wam zawierzają bo przecież to lekarz wykształcony a Wy nas traktujecie jak kolejne pionki i pochylicie się nad nami jak już schodzimy w męczarniach z tego świata. W dzisiejszych czasach jak jeden lekarz na kilkudziesięciu trafi się z prawdziwego powołania to i tak dużo.

Te! Poeta - tylko głowa nie ta...

Nikt nikogo nie zmusza do leczenia. Kto chce może przecież zamiast u "lekarza konowała" leczyć się u znachora.

Najlepszy pacjent to ten ktory leczy sie w gabinecie prywatnym jest bardzo mily a jak ktos pojdzie do przychodni a ja trzeba do specjalisty to wlasciwie nie ma po co tam chodzic bo lekarz bardzo szybko sie go pozbedzie nieraz to az plakac sie chce jak lekarz przyjmuje pacjeta na FZ od razu kazdy wie co trzeba zrobic tylko prywatnie isc to powinno sie zmienic bo nie kazdego stac na takie lex=czenie a szczegolnie ludzie starsi.

Dopiero teraz pan to zauważył , a przecież zdaje się pracuje pan już chyba kilka lat,prawda? Co nagle się tak pogorszyło ,że wcześneiej rezydenci nie strajkowali , a teraz nagle strajk? Wcześniej pan nie widział i nie odczuwał przemęczenia , wylanego potu , ciężkiej pracy ,wyrzeczeń i nieprzespanych nocy?Warunki zaczem pan zaczął swoją pracę były znacznie cięższe.Nie było takiego sprzętu jak dzisiaj i co i nic przez całe lata były to tylko prowizoryczne łatania .Gdzie były Związki Lekarskie, Izba Lekarska . Gdzie byli przez całe lata? A w ostatnich ośmiu latach to chyba miód i wino płynęło do rezydentów ,że nie strajkowali? Nie bronię tu żadnej władzy , ale tak przy okazji to czy na polu nawet miasta i powiatu kutnowskiego ktoś się poważnie zajął służbą zdrowia?Nie wytykając to zdaje się ,że ktoś z rodziny był radnym powiatowym? Czy pan mieszkający w Kunie zainteresował się lokalną służbą zdrowia?Większość środowiska lekarskiego siedzi cicho bo widocznie jest im dobrze, a wystawiają młodych do strajków nie jest to trochę mało etyczne?A gdzie ci z tytułami?

Wszędzie są ludzie i ludziska. Znam takich lekarzy którzy mówią pierwsi dzień dobry, podają rękę pacjentowi. Ale widziałam też takie sytuację kiedy ,brzydza się zwłaszcza starszego człowieka,nie podniosą piżamy aby odsłuchać,takie są realia. Każdy był kiedyś pacjentem lub był odwiedzającym. Panie Przemku ,proszę się nie zmieniać.zawsze być przede wszystkim człowiekiem.

Młodzi lekarze może zarabiają ,,mało,,ale z czasem pobory lekarzy znacząco się poprawiają. Cierpliwości.Zbyt duże dysproporcje w wynagrodzenuach doprowadzają do flustracji u tzw.,,zwykłych,,ludzi. Oczywiście zdążają się lekarze z powołania z empatia, ale potem u większości wchodzi rutyna. Zastanawia mnie fakt,czemu kierowca czy maszynista prowadzący pociąg musi mieć,,ileś,,godzin odpoczynku a medycy odpowiadający za życie ludzkie ,spędzają tyle godzin bez odpoczynku. Po pozwala na to prawo, jak mają na to siły to mogą pracować po 3 doby. To jest ich wybór i ich ryzyko Ale może my pacjenci nie chcemy aby liczyli nas przemeczeni lekarze.... Uważam ,że jeśli ktoś chce leczyć i odpowiadać za życie pacjenta, powinien się zastanowić ile czasu jest na dyżurze. Ale jeśli chce ,,dobrze,,zarabiać ,,jeździ z jednej pracy do drugiej. Każda praca to odpowiedzialnisc.

Taka jest prawda.Jak nie pójdziesz prywatnie albo nie posmarujesz to mają cię gdzieś.A dyżury , ja za 100% w nocy to muszę robić a nie spać na biurku.

Dobry wpis pokazujący to czego wielu nie widzi.

Szanowni Państwo, komentarze są zbędne - intymne wyznanie, bo tak je traktuję , lekarza który daje z siebie wszystko to powód do zastanowienia się nad tym w jaki sposób każdy z nas podchodzi do swojej pracy i do ludzi. Życzę ludziom więcej empatii i chwili refleksji nad własnym postępowaniem w codziennym pędzie za ...czasami nie wiadomo czym.

Skoro wam tak ciężko, to idźcie za tą kasą sklepową popracować w ramach odpoczynku bo jak to jeden z was ujął, nie trzeba do tego żadnej szkoły a więc wy z waszym wykształceniem poradzicie sobie doskonale. Czy ktos was zmuszał do nauki? Wasza żądza pieniądza, bo z prawdziwego powolania to jest was znikomy procent niestety. :-( Lecze sie od 6stego roku zycia mam dzis 29L i poznałem wielu z was i jak sie wam w łapę nie da to podejście macie przedmiotowe:-( ja osobiście poznałem 4 lekarzy przez 23lata którzy byli życzliwi od serca a nie portfela. I dziękuje im z całego serca.

Obiecywałem sobie, że nie będę sprawdzał komentarzy pod tym tekstem. Jednak ciekawość zwyciężyła. I nie zawiodłem się. Zaletą i jednocześnie wadą sieci jest to, że można bezkarnie pisać, co komu leży na sercu i wątrobie. Chcę jednak wyjaśnić jedną sprawę, chociaż podejrzewam, że będzie to zwykłe wołanie na puszczy. Ten tekst nie jest o tym, ile mam dyżurów w miesiącu, nie jest o tym ile zarabiam i jakim autem jeżdżę ( zdecydowanie nie insignią ). Nie jest też o tym, ile kosztuje wizyta w moim gabinecie, ponieważ tak się składa, że go nie prowadzę ( i jak sięgam pamięcią, nie widziałem nigdzie w Kutnie i okolicy gabinetu internistycznego ) . Nie wynika z niego, że uważam się za święta krową i że złapałem Boga za palec, wykonując taką pracę. Ten tekst jest o tym, jak traktuję swoją pracę i o tym, jak podchodzę do pacjentów. Oczywiście nie musicie mi wierzyć, uznając to za wymysły, mające na celu wygładzić nadszarpniętą reputację zawodu lekarza. Może dla Was każdy z lekarzy to chciwy konował, zbliżony charakterystyką do bohaterów Botoksu. Generalnie negatywne komentarze mnie nie obchodzą - tekst powstał prosto z serducha. I tak - ja tak pracuję i każdy pacjent jest ważny. W pamięci zapadają historie bardzo dramatyczne albo bardzo niecodzienne i zabawne, bo i takie też się zdarzają. W każdym zawodzie są geniusze, są zwykli wyrobnicy i niestety są też osoby, które powinny od danej pracy trzymać się z daleka. Ale to nie o tym jest ten tekst. Tekst jest o mnie i tylko mnie można na jego podstawie oceniać. Pozdrawiam serdecznie, życząc zdrówka.

Ja napiszę tak, jestem matką studentki medyczny, szanuje ten zawód bardzo bo wiem co to nieprzespqnych noce załamanie nerwowe itd.Lekarz to piękny zawód to pomoc ludziom którzy jej potrzebują, a lekarz z pasją to cud, chylę czoła, pozdrawiam

W Starożytności lekarze składali przysięgę Hipokratesa . W Polsce obowiązuje Przyżeczenie Lekarskie . ! Jeśli jest Pan. Lekarzem z powołania to sukces , którego można pozazdrościć. Jeśli wie Pan o czym mówię .... Pozdrawiam serdecznie . 

Szkoda ze moj tato nie poznal Pana mozenie byloby lzej pogodzic sie z jego strata bo lekarz ktory go leczyl niestety pozbawiony jest jakiejkolwiek empatii.Tata zmarl na raka pluca 2dni po swoich 70urodzinach.Bylam w ciazy zajmujac sie nim do konca moj synek nigdy go nie pozna a tata zawsze marzyl miec wnuka.Ja osobiscie przestalam ufac lekarzom mimo iz wiem ze nie wszyscy sa zli.Jednak mam z nimi same zle doswiadczenia niestety.

Prawda jest taka ,że tyraja ,bo ciągle im mało.chcą żyć ponad stan.Jeden lepiej od drugiego.Budują wielkie fortece w których nie mają kiedy ,,pomieszkać,,kupują limuzyny a to trzeba splacac. Kiedyś lekarz mieszkał w bloku, jeździł normalnym samochodem,pracował w szpitalu i prowadził prywatny gabinet. Dziś doby mało... Recepta jest jedna :brać mniej dyzurow i nie trzeba pić energetykow. Żyć jak każdy z nas.

Mam nadzieję, że ma Pan jeszcze jakiś żyjących pacjentów...

Znam ludzi i zawody gdzie nie mniej cięzko się pracuje za to w o wiele gorszych warunkach. Tam też trzeba dużego wysiłku , czasu, zdrowia , potu i nerwów. Nad tymi ludźmi nikt nie zapłacze nikt się nie zlituje bo nie są panami lekarzami. Te osoby nie mogą sobie pozwolić na chamskie i obcesowe traktowanie innych lub na odreagowywanie własnych frustracji. Panowie i panie lekarki nie jesteście w tym kraju świętymi krowami.

Doby lekarze ,przecież nie trzeba tak dużo pracować ,aby zasypiać w pracy. Inni ludzie mają o wiele mniej pieniędzy i też muszą żyć ,mają rodziny ,zobowiązania ,chcą wykasztalcic dzieci ,spłacić kredyt.

Panie Doktorze. Dziękuję za to, że jest Pan takim troskliwym, rozsądnym, wykształconym i pełnym empatii lekarzem. Żeby takim być to przede wszystkim trzeba być dobrym człowiekiem. Znam Pana osobiście i wiem że Pan takim właśnie jest. Życzę dużo zdrowia i wytrwałości.

nie robcie ambarasu, lekarz to tez czlowiek

Może dr .Troczewski zasypiał na krzesełku na dyżurze.I to był przykład lekarza z powołania. Dziś macie kanapy ,Wersalu a biorąc kupę dyzurow i jeżdżąc do szpitala do szpitala ,marzycie ,aby się dobrze wyspać. Doktorów Judymow już dawno nie ma. Lekarzy pracujących dla misji także. Wszyscy wiemy jak to wygląda. Podnosicie swoje kwalifikacje aby pacjentom podnosić stawki za prywatne wizyty. Tyle w temacie.

Ja też pamiętam lekarza z kutnowskiego soru dla którego największym problemem było jak on będzie jeździł nowym oplem insignią którą kupiła mu żona też biedny lekarz gdy ja walczyłam o każdy oddech

Panie Doktorze czemu Pan nie pracuje szpitalu kutnowskim?

No właśnie , czemu poszedł do Łęczycy?

Bez przesady Szanowni Lekarze.

Bez przesady? Wiesz ile lekarze wkładają pracy, wysiłku, czasu i serca, żeby otrzymać uprawnienia do leczenia ludzi? To nie jest etat na kasie w sklepie, gdzie nawet osoba bez żadnego wykształcenia da sobie radę

dodaj komentarz
Czytaj także