Rejestracja i logowanie

[ZDJĘCIA] W stolicy Wielkopolski...

Edukacja 11-10-2019 Autor: ksz
0

Dnia 10 października uczniowie klasy 5b i 5g Szkoły Podstawowej nr 1 wybrali się w podróż do serca Wielkopolski.

Pierwszym przystankiem było Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie pod Poznaniem, gdzie potomkowie podróżnika – synowie i wnuk – stworzyli magiczne, pełne fascynujących eksponatów miejsce.

- Widzieliśmy pamiątki i trofea z podróży pana Arkadego, zdjęcia z jego wypraw i książki, które pisał. Na terenie wokół muzeum mogliśmy poczuć się odkrywcami Ameryki, ponieważ replika statku Santa Maria w sakli 1:1, na której Kolumb dopłynął do Ameryki, jest obiektem, który mogliśmy obejrzeć od środka. Jakby tych wrażeń było mało, odwiedziliśmy wnętrze piramidy Cheopsa, którego posąg stał nieopodal oraz z bliska poczuliśmy się jak nasi lotnicy podczas II wojny światowej, którzy prowadzili powietrzne bitwy z Dywizjonem 303 - opisuje wydarzenia Agnieszka Kolczyńska z SP1.

Kolejnym punktem podróży było Muzeum Rogalowe przy poznańskim Rynku, gdzie wszyscy mieli możliwość pobawienia się w pomocników piekarzy i twórców słynnego marcińskiego rogala. Rogal świętomarciński w 2008 r. został wpisany do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej, a to dlatego, że jest jednym z najsmaczniejszych ciastek świata. Zasługuje na atencję nie tylko w dniu świętego Marcina. Tradycja wypiekania rogali w dniu św. Marcina przetrwała w Poznaniu do dziś, jednak od listopada 2003 roku rogale muszą spełniać określone warunki. Muszą być zrobione z ciasta półfrancuskiego. To ciasto jednocześnie jest listkowate – jak ciasto francuskie, a jednocześnie wilgotne – jak drożdżowe. Nadzienie jest robione z białego maku, wanilii, mielonych daktyli lub fig, cukru, śmietany, rodzynek, masła i skórki pomarańczowej. Rogal świętomarciński ma kształt półksiężyca. Jest posmarowany lukrem i posypany pokruszonymi orzechami. Jego masa wynosi od 200 do 250 g. W smaku jest bardzo słodki i pachnie migdałami.

- Każdy z nas miał okazję posmakować tego niezwykłego wypieku z białym makiem - dodaje A. Kolczyńska. - Na koniec wybraliśmy się do Nowego ZOO, którego powierzchnia zadziwiła nas cudownym krajobrazem, ogromna i nowoczesna słoniarnia „ugościła” w swoich progach, a ryczący lew, broniący swej wybranki napawał zachwytem i przerażeniem jednocześnie. Nie przeszkadzał nam nawet delikatny deszcz, ponieważ mieliśmy okazję wypróbować kolejkę, która obwiozła nas po wszystkich uliczkach. Szczęśliwi i zadowoleni wróciliśmy do Kutna i już myślimy nad kolejną wyprawą.

komentarze (0)
Dodaj komentarz
dodaj komentarz
Średnio co 2-3 tygodnie ktoś z forum jest zgłaszany na policję, wykrywa się ponad 80% przypadków! Większość piszących zostaje ukarana...
Czytaj także