Rejestracja i logowanie

[ZDJĘCIA] Walka z komunizmem w obiektywie. „Wałęsa wiedział, że prasa pomoże Solidarności”

Kultura 06-11-2018 Autor: toza
6

Dziś w Centrum Teatru, Muzyki i Tańca odbyło się wyjątkowe spotkanie z wyjątkowym człowiekiem - Chrisem Niedenthalem. 
 

Przy okazji wizyty fotografa w Kutnie w CTMiT zaprezentowano wystawę pt. „Kadry niepodległości w fotografiach Chrisa Niedenthala”.

Spotkanie z fotografem prowadziła Ola Kołodziejek. Chris Niedenthal urodził się w Wielkiej Brytanii w rodzinie polskich emigrantów. Tam też nauczył się ojczystego języka. Polskę pierwszy raz odwiedził w 1963 roku mają 13 lat. Na stałe w naszym kraju zamieszkał 10 lat później. W trakcie spotkania wyjaśniał, że do Polski przyjechał z miłości do dziewczyny. Z nią mu nie wyszło, ale za to zakochał się w Polsce.

- Dla mnie w Polsce było dużo ciekawsze życie niż w Londynie. Coś się działo, była ta walka, właściwie walka słowna, z komunizmem i komunistami. Tutejsza młodzież była więc dla mnie dużo ciekawsza niż młodzież londyńska. Zacząłem jeździć po Polsce, fotografować (…). Właściwie nikt na świecie się wtedy Polską nie interesował. Polska właściwie nie istniała. Jak ktoś myślał o wschodniej Europie czy o żelaznej kurtynie, to myślał o Związku Radzieckim – mówił Chris Niedenthal.

Fotograf opowiadał o zdjęciach, które wykonywał Lechowi Wałęsie. Część z nich było bardzo prywatnych i rodzinnych.

- Wałęsa dobrze wiedział, że prasa zagraniczna pomoże jemu i całej Solidarności. Bardzo chętnie wpuszczał fotografów, nie tylko mnie. Można było zadzwonić i zapytać, czy można wpaść zrobić kilka zdjęć, a on zwykle nie miał z tym problemu. Pani Danuta oczywiście specjalnie zachwycona nie była – opowiadał Chris Niedenthal.

- Czy zdarza się panu dokumentować to, co obecnie dzieje się w Polsce? – pytała Ola Kołodziejek.

- Cały czas to robię. Czuję się jak gdyby w obowiązku, żeby to robić. Wiele lat fotografowałem współczesną historię Polski, więc uważam, że powinienem to robić dalej (…). Bywam tam, gdzie trzeba być, jeżeli tylko mogę i mam czas – mówił Chris Niedenthal.

- Czasami ma pan z tego tytułu problemy. W zeszłym roku zdjęcia, które opublikował pan na facebooku po Marszu Niepodległości zostały zablokowane – mówiła O. Kołodziejek.

Chris Niedenthal wyjaśnił, że na Marszu Niepodległości znalazł się przypadkiem wracając z innej manifestacji. Skorzystał z okazji i sfotografował to, co się dzieje.

- Dziwiłem się, ze zablokowano zdjęcia, które w żaden sposób nie propagują faszyzmu czy nacjonalizmu, ale zwyczajnie są dokumentacją. Źle zrozumieli, podjęli złą decyzję, za którą zresztą mnie przeprosili – mówił fotograf.

Mówił także, że w tym roku prawdopodobnie także wybierze się na Marsz Niepodległości, chociaż będzie to na zasadzie „nie chcem, ale muszem”. Dodał, że czuje strach będąc w takich miejscach.

- Boję się, że w tym roku ten strach będzie nieco większy. W ubiegłym roku na rondzie de Gaulle'a stanąłem za latarnią, żeby mnie nie zmietli, żeby nikt mnie nie zepchnął. Stwierdziłem, że jeżeli zaczną bić to latarnię, nie mnie – mówił. 

Po rozmowie o przeszłości i teraźniejszości Chris Niedenthal prezentował publiczności swoje fotografie, każdej z nich poświęcając kilka zdań.

Trochę o naszym dzisiejszym gościu. Chris Niedenthal to laureat nagrody World Press Photo z 1986. Współpracował m.in. z takimi tytułami jak „Newsweek”, „Time”, „Der Spiegel”, „Geo” i „Forbes”. Był pierwszym fotoreporterem, który odwiedził Wadowice po wyborze Karola Wojtyły na papieża. Robił zdjęcia w Stoczni Gdańskiej w czasie strajku w 1980 roku. Wykonywał zdjęcia z ukrycia w trakcie stanu wojennego.

Obawiał się wyjeżdżać z kraju, bowiem nie miał pewności, że zostanie do niego ponownie wpuszczony. Dlatego niewywołane filmy przekazywał osobom wyjeżdżającym z Polski by dostarczali je do zagranicznych redakcji.

Właśnie w trakcie stanu wojennego wykonał swoje najpopularniejsze zdjęcie - pojazdu opancerzonego, który stał na tle billboardu filmu "Czas apokalipsy". Reklama wisiała na budynku kina „Moskwa” w Warszawie.

- Jak tylko zobaczyłem ten kadr, od razu wiedziałem, że to jest materiał na niezłą symboliczną fotę. Kino Moskwa, plakat do filmu „Czas apokalipsy” i żołnierz z karabinem. Pierwsze ujęcie zrobiłem jeszcze z ukrycia z samochodu – a prowadził mój szwagier – ale czułem, że to nie jest to. Jeździliśmy wtedy po Warszawie we trzech – ja, Piotr Jaxa-Kwiatkowski i amerykański fotograf. Pracowaliśmy razem, bo baliśmy się, żeby w razie aresztowania słuch po nas nie zaginął. Widząc, że za drzewami stoi wóz bojowy SKOT, zaparkowaliśmy samochód i poszliśmy poszukać okna, z którego można mieć lepsze ujęcie. Fotografowaliśmy to we trzech. Tak się ułożyło, że to moje zdjęcie przeszło do historii – mówił o tym zdjęciu w jednym z wywiadów Chris Niedenthal

Chris Niedenthal był gościem Muzeum Regionalnego w Kutnie, a spotkanie odbyło się w ramach cyklu "Spotkania z historią".

Komentarze
komentarze (6)
Dodaj komentarz

a lech frajer sprzedał

jakie hitler jugent ? bronic Polski to nasz obowiązek jak nie wypierdalaj do angli zabaczysz jak popatrzą na ciebie pracującą w bank holidej to jest POLSKA

leć na tęczową paradę , tam są normalni polacy. Daj żyć ludziom, jak ktoś chce uczcić Dzień Niepodległości na marszu, to nie kwestionuj jego polskości, co ci do tego. Możesz leżeć na kanapie tego dnia, albo robić cokolwiek innego

Panie Chris, nie tylko Pan nie chce brać udziału w tzw. Marszu Niepodległości. Normalni Polacy się tam po prostu nie pojawiają, ponieważ ta manifestacja jest zaprzeczeniem polskości.

,,gratuluję"normalności...ubolewam tylko nad tym,że są tacy ktorzy wstydzą się polskości(jak np autor)wydaje mi się a nawet jestem pewny,że w Polsce mieszkają ludzie narodowości polskiej i mają też prawo a nawet obowiązek to zademonstrować

Oczywiście, mają prawo i obowiązek, w normalny sposób, a nie jak dzicz z hitlerjugend.

dodaj komentarz
Czytaj także