Rejestracja i logowanie

Czy gaz to nasza paliwowa przyszłość?

Lifestyle 11-07-2018 Autor: el
0
Czy gaz to nasza paliwowa przyszłość?

Jakkolwiek rząd zakłada, że węgiel kamienny i brunatny jeszcze przez wiele lat będą stanowić podstawowy surowiec dla polskiej energetyki, udział gazu będzie się w polskim tzw. miksie energetycznym systematycznie zwiększać. A że od kilku lat jesteśmy każdej zimy uwrażliwiani na nowo na problem smogu, ogrzewanie węglowe będzie, czy ktoś tego chce, czy nie, ustępowało miejsca gazowemu.

Bakterie, do roboty!

Tym bardziej że gaz ma świetne perspektywy. Przede wszystkim na świecie, bo uczeni są już na dobrej drodze do opracowania technologii produkowania gazu z powietrza, wody i energii słonecznej, a to za sprawą bakterii. Udało im się już zmusić bakterie do produkcji propanu z węglowodanów, teraz zaś pracują nad genetyczną modyfikacją bakterii fosforyzujących, które mają zdolność do tworzenia niezbędnych im do życia związków chemicznych „z niczego”. Ponoć w ciągu 5-10 lat technologia ta ma nie tylko powstać, ale osiągnąć poziom umożliwiający jej komercyjne wykorzystanie.

Polska na podwójnym gazie

Tymczasem Polska uparcie dywersyfikuje dostawy gazu, by uniezależnić się od Rosji. Złośliwi twierdzą, że zamiana Rosji na USA to trochę siekierka i kijek, ale pierwsze zakupy za oceanem stały się już faktem. Znaczenie świnoujskiego Gazoportu wzrasta, a w niedalekiej przyszłości możliwy będzie także import z Norwegii przez Baltic Pipe.

Nie wiadomo natomiast, jak będzie wyglądał nasz krajowy rynek gazu, zwłaszcza po uchwaleniu ustawy o jego zapasach, preferującej PGNiG, a osłabiającej importerów niezależnych. Na razie jednak rozmaite firmy gazowe w Polsce mają się dobrze i rywalizują o klientów – zarówno o kierowców, jak i właścicieli prywatnych instalacji grzewczych. Jedną z takich firm jest TEZET – tezet.pl, posiadająca własny terminal gazowy w pobliżu granicy z Ukrainą i oferująca instalacje przydomowe, samochodowe oraz gaz w butlach.

Lepszy zbiornik w ogródku niż hałda w kotłowni

Wystarczy kilka dni, by wybudować przydomową instalację gazową, a więc zbiornik i doprowadzenie gazu do ściany budynku. Instalacja, choć nietania, jest opłacalna dla użytkownika i korzystna dla środowiska naturalnego. Zbiornik na gaz można dzierżawić albo zakupić na własność. Pewnym problemem jest jedynie to, że taka modernizacja wymaga zaangażowania iluś urzędów i zdobycia iluś papierków, co oczywiście znacznie wydłuża czas oczekiwania na pierwsze ciepło z nowego gazowego pieca. Urzędnikom się nie spieszy, sprawa musi swoje odleżeć przed przybiciem pieczątki i koniec.

W końcu jednak można mieć ciepło w opłacalnej cenie, bez kotłowni w budynku, pochodzące z zaopatrywanego autocysternami zbiornika na posesji. Kończy to definitywnie konieczność jakiejkolwiek obsługi kotła – tu już nie dorzuca się węgla ani nie sprząta popiołu.

W kilku polskich miastach ruszyły programy wymiany kotłów węglowych na gazowe, można w ich ramach uzyskać dopłatę sięgającą nawet 80 procent. Upłynie zapewne wiele lat, zanim przyniesie to widoczne efekty w walce ze smogiem, ale kolejne pokolenia mają szansę doczekać się czyst(sz)ego powietrza. 

Komentarze
komentarze (0)
Dodaj komentarz
dodaj komentarz
Czytaj także