Rejestracja i logowanie

Turystycznie w międzynarodowe święto

Lifestyle 27-09-2017 Autor: jej
5
Turystycznie w międzynarodowe święto

Dziś Światowy Dzień Turystyki - święto ustanowione w 1979 r. z inicjatywy Światowej Organizacji Turystyki działającej z ramienia ONZ. Z tej okazji postanowiliśmy zapytać kutnian o ich przygody podczas turystycznych wojaży.

 - Niezupełnie ostatnia podróż, bo jakieś 4 lata temu - wyjazd ze znajomymi do Gdańska. To miał być nocleg na statku: morze, natura itd. - raj na ziemi. Jedziemy.... coś nie pasuje: Gdańsk, stocznia - wiadomo, tylko coś za blisko ta stocznia... No i stało się jasne: nasz statek owszem jest, ale nie na morzu, tylko stoi na lądzie, a konkretnie na jakimś betonie. A woda otaczająca to nie morze, a jakiś dopływ do morza. Stocznia za murem i kompletne pustkowie. Pytamy ludzi w sklepie (jedynym jaki udało nam się znaleźć): którędy do morza? Odpowiedź: "Panie, ja tu mieszkam 30 lat i w życiu nad morzem nie byłam!". Morze w końcu udało nam się znaleźć, ale samochodem przez las i kilka ładnych kilometrów pieszo - opowiada Magda Rosińska Jaros. - Mimo wszystko wyjazd okazał się bardzo udany - dodaje.

Kolejna opowieść również jest znad morza, gdzie w 2008 roku turystykę uprawiała Magda Nijakowska:

- Jedziemy na weekend pod namiot! Po ok 100 km wysiadły nam hamulce, na szczęście ręczny jeszcze działa, więc podróż trwa. Następne kilometry bez większych niespodzianek, ale tuż za Kołobrzegiem ktoś jadący z naprzeciwka zahaczył o nas i urwał lusterko od strony kierowcy. Bez lusterka i hamulców jedziemy dalej... Dojeżdżamy do Rewala, rozbijamy namiot, leje deszcz. Jest zimno, a ja mam torbę spakowaną na 30 stopniowe upały. Przychodzi noc, pogoda się nie zmienia, a namiot przecieka. Drugiego dnia szukamy mechanika, nie ma go w Rewalu, ale w sąsiedniej wsi. Jest sobota, mechanik mówi, że samochód zrobi na środę, w poniedziałek musimy być w pracy. Mąż za opłatą pożycza narzędzia i naprawia samochód sam u mechanika. Drugą noc śpimy w samochodzie, przynajmniej jest sucho.

Jak widać, nie wszystko można zaplanować. Kolejna historia z wakacji Joanny Zajkowskiej doskonale to potwierdza:

- Zamówiliśmy pokój w okolicach Krakowa skuszeni pięknymi widokami i agroturystyką. Dojechaliśmy na miejsce dość późno - ok. 21.30, a był to marzec. Pani kierownik stwierdziła, że w głównym budynku ma imprezę i nie chce żeby dzieci zostały budzone przez pijane osoby, wiec da nam domek w cenie pokoju. Zapytałam tylko, czy tam jest ciepło i usłyszałam „o tak proszę pani - jak w domu”. Weszliśmy, pani odkręciła ogrzewanie. Stwierdzilłam, że pójdę się umyć. Rozebrałam się w tej zimnicy ( ok. 12 stopni), weszłam ochoczo pod prysznic, a tam... lodowata woda! Grzejniki ani trochę nie robiły się ciepłe. Wszyscy spali w ubraniach. Włączyliśmy suszarkę żeby rozgrzała pomieszczenie i poczuliśmy się jak rodzice dzieci kolkowych. Rano nadal grzaliśmy suszarka, po „ogarnięciu” się wyszliśmy na dwór i wybuchnęliśmy śmiechem... w domku siedzieliśmy w czapkach, kurtkach i szalach a na dworze musieliśmy się rozebrać bo było tak ciepło. Okazało się, że pani kierownik zapomniała powiedzieć pani od rozliczeń, że ma nam policzyć mniej, więc zapłaciliśmy jak za domek - dużo więcej. Na koniec usłyszeliśmy, że niemożliwe, aby ogrzewanie nie działało - to nowoczesna technologia i my pewnie nie umiemy jej obsługiwać. Okazało się, że ta technologia to solary które działają tylko w dzień.

Czym byłaby turystyka bez podróży autostopem? Jak się okazuje, taka forma podróżowania jest nadal popularna, a o swoich przygodach z nią związanych opowiada pan Sebastian Iwaniak:

- Podróżowanie autostopem nie jest wcale takie straszne, jak może się wydawać! Wracając z festiwalu 50. Ogólnopolskiej Turystycznej Giełdy Piosenki Studenckiej, który odbywał się w Szklarskiej Porębie, postanowiłem urozmaicić swój powrót do domu, a mianowicie wymyśliłem wrócić do Kutna autostopem. Największym zaskoczeniem było dla mnie, gdy jeszcze nie starając się łapać okazji, pewien mężczyzna już na mnie czekał. Niestety, okazało się, że jedzie tylko 20 km dalej, ale zawsze bliżej domu. Następnym miejscem, z którego próbowałem się wydostać była Jelenia Góra, gdzie na nieszczęście zaczął jeszcze padać grad, a ja nie miałem się gdzie schować. Po 5 minutach stojąc z tabliczką 'Łódź', zdałem sobie sprawę, iż małe jest prawdopodobieństwo, że ktoś będzie jechał właśnie z Jeleniej Góry do Łodzi, napisałem więc po na drugiej stronie tabliczki 'Wrocław' i to była słuszna decyzja. Mężczyzna, który się zatrzymał, jechał do Białki Tatrzańskiej nagrywać film dla radia RMF FM - wiele ciekawych osobowości można spotkać podczas takiej wyprawy. Dalej znalazł się przyjazny kierowca, który zgodził sie mnie podrzucić aż do Łowicza - tym razem reżyser filmowy. W Łowiczu udało mi się zatrzymać parę zakochanych jadących właśnie do Kutna, którzy jechali wykupić wycieczkę zagraniczną z kutnowskiego biura podróży. Miłe było, że zostałem podwieziony pod sam dom. Taki sposób podróżowania potwierdził tylko, że są jeszcze kierowcy otwarci na nowe znajomości, którym za zapłatę wystarczy tylko szczery uśmiech.

komentarze (5)
Dodaj komentarz

To ja emoji Jestem piekna I w dwudziestce emoji

Musi być ostra w namiocie ta dzidzia.

Może trochę szacunku dla kobiet, co? To, że dziewczyna jest nad jeziorem w stroju kąpielowym, to nie znaczy, że chce być molestowana przez takiego cepa jak ty. Ma prawo być ubrana jak chce i to nie oznacza przyzwolenia na takie teksty.

Gorzej jak to zdjęcie było zrobione 30 lat temu i ta Dzidzia jest dzisiaj dobrze po 50 tce : )

zdjęcie z tegorocznych wakacji emoji

dodaj komentarz
Czytaj także