Rejestracja i logowanie

"Zdrajcy Metalu" o Nocnym Kochanku

Lifestyle 06-06-2017 Autor: jej
0
Lifestyle

Heavy metal z jajem okazał się być petardą, która sprawiła, że publika szalała podczas ich koncertu na Qtnoizz. W powietrzu latały włosy, buty i staniki. Nocny Kochanek podbija czarne serca jak błyskawica, a w rozmowie za sceną Krzysztof Sokołowski mówi m.in. o nazwie zespołu, piątuniu i muzycznych planach, nie tylko z alkoholem w tle.

Dlaczego Nocny Kochanek?

Nie widać?

Wszystko się wzięło od zespołu Night Mistress, który założyliśmy ponad 10 lat temu, a może nawet 15. Przez wiele lat graliśmy muzykę całkiem „na poważnie”, 4-5 lat temu postanowiliśmy, że zaczniemy grać dla odmiany „na serio”. Nazwa wzięła się stąd, że kiedy zespół pojawił się w jednej z kreskówek Bartka Walaszka, została przekręcona jego nazwa, oczywiście celowo i zamiast Night Mistress zostaliśmy przedstawieni jako Nocny Kochanek. Później dla Walaszka zrobiliśmy kawałek „Minerał Fiutta”, a dalej poszło z górki. Pomyśleliśmy, że jeśli już robimy numery w języku polskim i zaczęło się od kreskówek Bartka Walaszka, to nazwa musi zostać nietknięta i stąd Nocny Kochanek.

Mówisz, że w tekstach zamieszczacie historie z życia wzięte. Jakie ostatnio?

Cała pierwsza i druga płyta oparta jest na faktach, jak niektórzy specjaliści mówią – na faktach autentycznych.. Oczywiście wiele historii jest nimi tylko inspirowana. Jeśli chodzi o teksty, to już myślimy o kolejnej, trzeciej płycie. Przypięto nam łatkę kochanków, którzy wiecznie śpiewają o alkoholu, a stwierdziliśmy, że nazwa zobowiązuje i teraz skupimy się na tematach erotyczno-pornograficznych.

O miłości nie tylko do alkoholu?

Wyjęłaś mi to z ust. Właśnie w takim klimacie postało kilka nowych tekstów, kompletnych jeśli nie w 100 to w 70-80%.

A co z „Piątuniem”? Nawiązując do tego tekstu, czy dla was ma znaczenie weekend?

Na każdy dzień tygodnia można powiedzieć „piątunio”, bez względu na to, czy grasz w zespole, czy pracujesz w korporacji. Tak naprawdę jeśli masz pociąg do imprezowania, ewentualnie do alkoholu, to każda okazja jest dobra, aby celebrować piątunio, poniedziałkunio, wtorkunio itd.

A o co chodzi z „Dżentelmenami metalu”?

Nawiązują do naszej młodości, do tego jak wyglądaliśmy i co robiliśmy jakieś 2-3 lata temu. Właściwie każdy z nas był zagorzałym heavy metalowcem, nosił długie włosy i pił wino w parku. Pomyśleliśmy, że warto byłoby zrobić hymn na tę cześć i stąd zrodzili się oni – Dżentelmeni Metalu.

Śledzicie statystyki sprzedaży płyt? Czy mają dla was znaczenie?

Na pewno ma znaczenie. Było dla nas wielkim zaskoczeniem, że udało nam się znaleźć na drugim miejscu na liście OLiS. Fakt, że to miało miejsce zaraz po wydaniu albumu, ale utrzymywaliśmy się w czołówce ok. 10 tygodni. Bardzo nas to cieszy nie tylko ze względu na sprzedaż, bo gramy po to, aby muzyka cieszyła.

komentarze (0)
Dodaj komentarz
dodaj komentarz
Czytaj także