Rejestracja i logowanie

Emocje przy Kościuszki. O awansie zadecydowały rzuty karne

Piłka nożna 25-11-2017 Autor: tz
25

Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się dziś piłkarze kutnowskiego KS-u, którzy w ramach rozgrywek Okręgowego Pucharu Polski podejmowali lidera III-ligi Sokoła Aleksandrów Łódzki. Podopieczni Andrzeja Grzegorka w przekroju całego spotkania byli równorzędnym rywalem dla wyżej notowanych gości i do rozstrzygnięcia losów meczu potrzebne były rzuty karne. Te lepiej egzekwowali aleksandrowianie, którzy ostatecznie zwyciężyli 3-1.

Spotkanie w Kutnie miało być dla graczy z Aleksandrowa jedynie przystankiem w drodze do finału wojewódzkiego Pucharu Polski. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna i kibice, którzy w sobotnie popołudnie zjawili się na stadionie przy ul. Kościuszki mogli emocjonować się trzymającym w napięciu do ostatniej minuty spotkaniem.

Podopieczni Andrzeja Grzegorka od pierwszego gwizdka śmiało ruszyli do przodu, nadając ton rywalizacji. Po raz pierwszy groźnie w szesnastce gości zrobiło się już w trzeciej minucie, kiedy po uderzeniu Marciocha piłka nieznaczenie minęła światło bramki. To co nie udało się Marciochowi udało się natomiast Damianowi Knerze, który niespełna sto osiemdziesiąt sekund później niefortunnie interweniował w swoim polu karnym i wpakował piłkę do własnej bramki. Kutnianie poszyli za ciosem i jeszcze mocniej nacisnęli na rywala. W 8. minucie mogło być już 2-0 dla KS-u. Po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się bowiem Kamil Zagajewski, który wpadł w szesnastkę gości i próbował podawać do lepiej ustawionego kolegi. W ostatniej chwili został jednak zablokowany przez jednego z defensorów.

Pierwszy groźny strzał aleksandrowianie oddali dopiero w 19. minucie. Uderzenie Łukasza Chojeckiego na rzut rożny sparował jednak Sokołowicz. Mało brakowało aby w 35. minucie historia zatoczyła koło i goście po raz drugi umieściliby piłkę we własnej siatce. Tym razem w roli głównej wystąpiłby goalkeeper lidera III ligi - Sebastian Ostrowski, który źle obliczył tor podawanej piłki i w ostatniej chwili wybił ją praktycznie z linii bramkowej. Aleksandrowianie mogli wyrównać tuż przed przerwą. Strzał z dystansu Kobiery nie sprawił jednak większych problemów Sokołowiczowi.

Druga połowa fatalnie rozpoczęła się dla podopiecznych Andrzeja Grzegorka. W 48. minucie w polu karnym KS-u faulowany był bowiem jeden z piłkarzy gości, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Oko w oko z Sokołowiczem stanął Sebastian Kobiera. Z pojedynku obronną ręką wyszedł goalkeeper z Kutna i KS wciąż mógł cieszyć się z prowadzenia. Gra cały czas była wyrównana, a obie drużyny raz za razem zmuszały blok defensywny rywala do wytężonej pracy. Kutnianie zyskali lekką przewagę w okolicach 60-tej minuty, kiedy dwukrotnie poważnie zagrozili bramce aleksandrowian po uderzeniach Góralczyka i Mysony.

Odpowiedź gości była niemal natychmiastowa. Na posterunku wzorowo ze swoich obowiązków wywiązywał się jednak Sokołowicz, który raz za razem bronił strzały rywali. Nieco szczęścia kutnowskiemu bramkarzowi zabrakło jedynie w 70. minucie, kiedy w zamieszaniu w polu karnym musiał skapitulować po uderzeniu Łukasza Chojeckiego. Oba zespoły miały szansę rozstrzygnąć losy rywalizacji w regulaminowym czasie gry. W ekipie KS-u najlepszą okazję zmarnował chyba Kamil Wielgus, który w 89. minucie minimalnie przestrzelił obok słupka.

Ostatecznie żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i o awansie do finału musiała zadecydować dogrywka. Dodatkowe dwa kwadranse, podobnie jak cały mecz były wyrównane. Więcej klarownych sytuacji stwarzali sobie co prawda goście, ale w bramce świetnie spisywał się Sokołowicz. Po 120-tu minutach wynik cały czas pozostawał remisowy, więc zwycięstwo musiało rozstrzygnąć się w serii jedenastek. Te lepiej egzekwowali piłkarze Sokoła, którzy zwyciężyli 3-1 i to oni mogą cieszyć się z awansu do finałowej batalii Pucharu Polski.

KS Sand Bus Kutno - Sokół Aleksandrów Łódzki 1-1 (1-0) k: 1-3
1-0 5' Knera (sam.)
1-1 70' Chojecki

KS: Sokołowicz - Padzik, Cichacki, Kowalczyk, Placek, Mysona, Nadolski (67' Pietrow), Wielgus, Zagajewski (72' Kralkowski), Góralczyk (83' Dębowski), Marcioch (12' Mitura).
 

komentarze (25)
Dodaj komentarz

PANIE PREZESIE TRZEBA NOWEGO DOBREGO TRENERA NIE ZDARTEJ PŁYTY W POSTACI ANDRZEJA I PANA SYNALKA . TEN DUET TRENERSKI TO OBRAZA KUTNOWSKIEJ PIŁKI . NIE ŚCIĄGAĆ NOWYCH GRACZY TYLKO NOWEGO TRENERA Z DOŚWIADCZENIEM W ŁODZI JEST ICH WIELU. PANIE PREZESIE NIECH PAN SIĘ WYPOWIE NA TEN TEMAT . A MOŻE PAN NIE WIE CO POWIEDZIEĆ BO CHCE PAN BY TEN KLUB BYŁ ZRÓDŁEM UTRZYMANIA PAŃSKIEJ RODZINY PANA ŻONY SYNALKA PROPONUJĘ ZMIANĘ NAZWY KLUBU ZAMIAST KS KUTNO NA KS TOMCZAK

Odchodzą ?. No to powodzenia. Mamy kilku chłopców, ogrywających się w IV lidze. Powinni często grać z takimi jak Arek Mysona (aby tylko został i pomógł nam na wiosnę) A za dwa lub trzy lata kto wie, może znowu III liga .Panie Prezesie Tomczak ,Pan wie,że Kutno powinno mieć III ligę.

Nie prawdą jest, że odchodzą. Prawda jest taka, że to klub z nich rezygnuje. Chociażby z Rafała Serwacińskiego, czy Oskara Szumera. warto dodać, że ta lista jest dłuższa. W zespole zostają tylko ci, którzy mają piłkę w sercu. Bo po co zawodnicy, którzy bujają się?

SERWACINSKI I INNI ODCHODZA Z KLUBU

Inni to kto ?

Czas na jakieś wyjaśnia panie Prezesie.Nich pan się nie wstydzi.

Jestem pod wrażeniem gry Najera .Co do Mysony to wiadomo, że poziom wysoki.Kowal i Cichack zagrali razem dobrze.

Pierwszą połowę Mysona zagrał dobrze, później wyglądało to bardzo słabo

że Mario, Serwa, Kowal, Najer, Kaczor do odpałki czy to prawda ? Info ze sztabu szkoleniowego

To Michał Sokołowicz był najlepszy na boisku. Gdyby nie on nie byłoby karnych, tylko wcześniej Sokół by sobie zapewnił awans.

Oddaj hajs chłopakom Zbychu! Na ZK byłeś cwelem

Arek Mysona brawo !!!

Mysona najstarszy i najlepszy na boisku .Brawo panie Arku

Co dzieje się z Serwacińskim,Szumerem oraz z kilkoma innymi zawodnikami.Czy Pan prezes coś na ten temat.

Co ma się dziać? Zawodnicy, którzy grają poniżej swoich umiejętności i oczekiwań są sadzani na trybunach. W obecnej sytuacji, ich miejsce jest właśnie tam

świetna gra Mysony.

a gdzie Serwaciński?

jak to gdzie? w McD buduje masę....

gdzie są krytycy wypierdka i kopaczy

No gdzie sa Ci szydercy sprzed tygodnia ? Wam nigdy nie dogodzi patałachy !!!!

Dzis to byla druzyna ktora chcielibysmy ogladac przez caly sezon, brawo !!!

J..bać ten klub za te frajerskie zagrywki ! 

Brawo za walkę , super zachowanie Mysony w obronie młodego zawodnika naszej druzyny , prawdziwa druzyna

W Następnym Sezonie Będzie Lepiej

Dlaczego Nadolski i Wielgus grali tak rzadko?

dodaj komentarz
Czytaj także