Rejestracja i logowanie
Forum
OGÓLNE - ARTYKUŁY
Carnage
Święnto Rurzy - wyd. II - lekko poprawione i dodatkowym wstępem opatrzone
Carnage
18:27, 06.09.2010

Wiem już gdzie się podział mój zaginiony post więc za słowa o cenzurze przepraszam i wszystkie zarzuty wycofuję. Nie obyłoby się jednak bez prztyczka w nos. Moderatorowi. Za brak wyobraźni i wrzucenie pieprz*onego elaboratu, jaki przypadkiem popełniłem do działu Newsy i komentarze. Co zauważone zostało tam nawet nie przeze mnie. Pozdrowienia!

Witam ponownie! Nie wiem z jakich przyczyn, ale temat opisany przeze mnie na Forum został zablokowany. Życzył bym sobie jednak, z racji choćby elementarnego szacunku, jedno zdanie wyjaśnienia tej, jakby nie patrzeć, cenzury usłyszeć. Jeśli ktoś poczuł się urażony, bądź zna temat lepiej i wie, że moją interpretację rzeczywistości o kant du*py rozbić należy - z każdą taką osobą jestem gotów spotkać się i bezpośrednio swoje racje pod egidą heglowskiej dialektyki zetrzeć. Jedyne, co mnie wkur*wia w sposób, którego przeboleć nie jestem w stanie to totalne lekceważenie. Sprawami mojego miasta staram się w pierwszym rzędzie zainteresować ludzi, których ten temat dotyczy bezpośrednio. Ale jeśli miasto słuchać nie zechce, powodowane może wizją zniechęcenia mnie do dalszych wynurzeń, zapewnić mogę już teraz, że są ludzie w innych częściach Polski, którzy chętnie się tym tematem zainteresują. Bo mój lokalny patriotyzm dopiero się rozgrzewa. Z racji zbliżającego się Święta Róży zainteresowałem się tym tematem troszeczkę głębiej, niż to miałem w zwyczaju co roku do tej pory. I z tegoż zainteresowania garść refleksji. Na początek chciałbym pokrótce przedstawić pozycję z jakiej się tu wypowiadam. Nie mieszkam w Kutnie, wyjechałem stąd po liceum, na studia, by "rozwijać się i kształcić w celu uzyskania pracy i zapewnienia sobie godnych warunków życia, by móc następnie założyć dom i wychować nowe pokolenie, etc." Tak też się stało, a wichry różnych wydarzeń zawiodły mnie w przeróżne miejsca, gdzie dopiero nauczyłem się życia. Nie wyobrażam sobie powrotu do Kutna, jednak staram się jak mogę, by nie stracić z nim żywego i siłą rzeczy już mniej, ale ciągle bezpośredniego kontaktu. Z tego względu przynajmniej raz w miesiącu zaglądam z kilkudniową wizytą w tym przysłowiowym celu sprawdzenia "co słychać". Po prostu kocham to miasto. Miasto, w którym się urodziłem, które wychowało mnie na tym najwcześniejszym stadium, miasto moich ojców, ale i kumpli. Ludzi, z którymi do dzisiaj spotykam się na flaszce z której nic nie pamiętam, ale i takich, z którymi mogę pogadać o życiu i poprowadzić bardzo ważne dla kolejnych lat rozmowy. Kocham Kutno, bo to moje miasto i zostanie nim na zawsze, obojętnie w jakim miejscu na ziemi przyjdzie mi kiedykolwiek żyć. Ale kocham też wszystkie inne miejsca, w których przyszło mi, krócej, bądź dłużej mieszkać i uczyć się nowych rzeczy. Bo pokazały mi nowoczesność, świat rozwoju i postępu, wysokiego poziomu w różnych dziedzinach życia. Patrząc na moje piękne stare Kutno mógłbym spisać je z pogardą na straty, wracając do niego jedynie w błogich wspomnieniach o młodości. Ale, jak zupełnie w tym wypadku sensownie, głosi Kościół - miłość bez uczynków jest martwa. Stąd moje zainteresowanie i chęć zwrócenia uwagi na pewne kwestie. Tak się złożyło, że dzisiejszego dnia obejrzałem film mojego kutnowskiego kolegi Damiana Rybickiego z jego występu na festiwalu GRAMY w Szczecinie. Oddając Damianowi szacunek za jego talent i fantastyczny głos chciałbym zwrócić uwagę na co innego. Kontrast między wspomnianym filmem, a tym umieszczonym na stronie głównej Święta Róży. Materiał zeszłoroczny promujący imprezę w tym roku. Jak strzał w pysk: Co to, kur*wa, jest? Orkiestra dęta z powozem, z którego wysiada jakaś Flower Fairy (wątpię, by organizatorzy nawiązywali do postaci DubFXa), ugotowane w glinianym garnku produkcji jak z remizowego wesela i podane w okrasie komentarza bez-, a nawet anty- kofeinowego Markiewicza. To ma zachęcać ludzi? Na stornie czytam napis: relacja filmowa. Nie musiałem wyjeżdżać z Kutna, bo to wyniosłem z lekcji języka polskiego - że można robić relację i Relację. Tak niewiele trzeba, by taki film oglądało się jak zajawki na MTV czy Vivie, odpowiednio oczywiście skromniejsze, w związku z mniejszymi pieniędzmi na produkcję. Może drugi film zatrze wrażenie. Uliczny Rajd - pomysł wręcz genialny! Pierwsze wrażenie zaciera jednak to co widzę: Przecież miasto samo prosi się o krwawą tragedię! Co to za bariereczki? Kutno wygrało jakiś przetarg na sprzęt po Wyścigu Pokoju, czy o co chodzi? Przecież przy takiej prędkości mogłoby ich wcale nie być, bo wchodzące w zakręt auto kosiłoby tych ludzi jak rolnik sierpniowe siano. Wygląda na to, że organizatorzy starając się trzeźwo oszacować poziom pierwszej edycji takiego rajdu w swoim braku wyobraźni wrzucili do jednego wora wszystkie kwestie, w tym również te dotyczące bezpieczeństwa. Z ciekawością czekam, by sprawdzić czy przez rok wyciągnęli jakieś wnioski, czy wpisując się w tę gorzką polityczną poetykę "skoro wszystko się udało, to nic nie zmieniamy" w tym roku rozegrają z Losem drugą partię gry o kilka ludzkich żyć. Klatki filmu się zmieniają, a moim oczom ukazuje Majka Jeżowska śpiewająca do publiki składającej się w pierwszym rzędzie z dziadka w dresie, ubranej w odświętny, niedzielny płaszcz babci, dwójki dzieciaków i kilku robotniczo wyglądających osób w tle. Naprawdę tak chcemy wyglądać w oczach ludzi, którzy włączą stronę PROMUJĄCĄ MIASTO?! Stronę de facto bardzo ładną i subtelną. Czasy, kiedy sam wygląd strony internetowej świadczył o poziomie jej tematyki minęły już jednak bezpowrotnie. Dalej pojawia mi się ciekawe zestawienie twarzy dwóch ludzi, którzy ze względu na swoje pochodzenie niosą dalej w świat obraz Kutna. Pierwszy Kudelski. Chłopie, skup się na graniu ról, bo podczas śpiewania jesteś zbyt autentyczny i widać, że śpiewasz do kutnowskiej publiki z poczuciem niesienia sztuki wśród plebsu. Fajnie, że wracasz do Kutna, ale jeśli takie masz nastawienie, to chociaż się z nim nie afiszuj i wystawiaj tu jakieś sztuki, w których będziesz mógł grać kogoś innego, śpiewanie zostaw twarzy drugiej - Annie Stępniewskiej. Jedynie prawdziwą miłością do miasta wytłumaczyć potrafię powroty do rodzinnych stron kogoś o takiej pozycji i renomie. Zupełnie pomijam tu jej wspaniały talent, bo nie o tym teraz mowa. Szacunek za zaangażowanie w, jakby nie było, wiejskiej imprezie. Jakiej wiejskiej? No przecież wystarczy obejrzeć film, żeby to stwierdzić. Jak mają nas szanować, jeśli sami się nie szanujemy? Albo będziemy potrafili stworzyć kulturę miejską, albo na zawsze będziemy stopować rozwój miasta kulturalną wsią. Swego czasu przypadkiem przeczytałem któryś z felietonów Andrzeja Wastowskiego, który proponował władzom zainwestowanie pieniędzy w pewien obiekt sceniczny na wzór hali widowiskowej. Podawał nawet bardzo konkretne pomysły jego lokacji i inne bardzo szczegółowe propozycje. To jest pomysł, który wypełni lukę między małą i zacofaną choćby w swojej architekturze salą w KDK, a odpustowo stawianymi na Rynku scenami z kolorowymi światełkami. Chciałbym oficjalnie tutaj zapytać samego autora co z tym pomysłem stało się dalej? Zostawiając jednak przeszłość 2009 roku skupić chciałbym się na edycji tegorocznej. Program. Wystawa róż - bez tego nie może istnieć całe wydarzenie. Bardzo chętnie wybiorę się by móc doświadczyć jej organoleptycznie. Lunapark - "największy, jaki dotychczas gościł w Kutnie" - fajny pomysł ubrany w fajną formułę czynnej cały czas imprezy wspierającej główne wydarzenia. Ale nagle bach - jarmark różany - festyn handlowy i gastronomiczny (dla wiadomości autorów, którzy zapewne nie chcieli głowić się na problemem zapisu "handlowo-gastronomiczny": winno pisać się z myślnikiem). Problemem takiego jarmarku jest to, że takie miejsce powinno się zadaszyć i stworzyć warunki, by wystawiali się nie tylko lokalni przedsiębiorcy - głownie właśnie związani z gastronomią, ale i firmy o bardziej ogólnopolskim charakterze. Pierwsza zupełnie niewysilona myśl - a propos rajdu - zainteresować firmy motoryzacyjne. Jeśli organizacja i poziom całego Święta Róży by się zwiększył, taki jarmark zamieniłby się w pewien rodzaj targów, gdzie promowanoby swoje marki. Problem w tym, że firmy traktują kutnian tak, jak ich widzą - na przykład na wspomnianym wyżej nieszczęsnym filmie - jak buractwo, dla którego nie warto inwestować choćby złotówki w promocję. Tracą na tym mieszkańcy, bo miasto nie umie atrakcyjnie zaprezentować się w oczach potencjalnego inwestora. Program na piątek. Jedno pytanie: Czy mowa jest o TYM Carrantuohill? Jeśli tak, to szok - toć to obraza dla grupy, jak i przejaw totalnej ignorancji i braku klasy organizatorów. Otwarcie? O 17? Zespół tej klasy powinien występować w zupełnie innych warunkach. Kto nie czuje takich rzeczy nie powinien zabierać się za organizowanie muzycznych imprez. Kolejny fail to kolejna dychotomia. Kawiarnia Magnolia, w której zbiorą się "kutnowskie elity" - urzędnicy, dyrektorzy niektórych szkół, lokalni politycy i kilkanaście innych osób, którzy za zamkniętymi drzwiami zorganizowali sobie prywatny recital Doroty Miśkiewicz. Wstęp biletowany? Bardzo chętnie kupię taki bilet, czemu nie mogę znaleźć żadnej informacji o cenie, bądź dostępności? Na pocieszenie rzucono mi i reszcie plebsu pokaz gry na bębnach afrykańskich. Żałośnie niskie te kutnowskie elity. Koncert Wędrownych Gitar i przeboje lat `70, `80 i `90 to już takie wciśnięte na koniec dnia typowe zapchajdziury, którymi trzeba zapełnić trzydniowy program, jak widać w założeniach - wiejskiej, imprezy. Następny dzień zaczyna się od Korowodu Królowej Róż - jeśli to jest ta zielona wróżka z filmu i tak wygląda jej korowód, to ja dziękuję za więcej atrakcji tego dnia. Wypowiedziałem się na ten temat już wyżej, więc przeskoczę do punktu następnego: konkurs talentów. Mam nadzieję, że targetem tych konkursów są dzieci w wieku maksymalnie gimnazjalnym i nikt nie traktuje tego inaczej, niż tylko zabawę w stylu karaoke, bez żadnych ściem z zalatującej siermiężnością rodem niemalże z PRLu nazwy tego przedsięwzięcia: I Ty możesz zostać gwiazdą. Następnie mamy koncert galowy jakiegoś dumnie nazywanego ogólnopolskim, lokalnego kutnowskiego festiwalu piosenki. Gościom z całej Polski czas na Gali umili formacja disco-dance FUKS z Konina. Może wpadnę na lampkę szampana 6zł za butelkę. Ciekawy jestem też którą twarz zaprezentuje Tyniec w swoim koncercie później tego dnia. Nie rozumiem tylko dlaczego w tym samym czasie w innym miejscu odbywają się główne wydarzenia muzyczne całej imprezy. Buldog i Kult to absolutne żelazne punkty. W tym samym czasie Teatr Ognia, który, jak wiem z doświadczenia, może być fantastycznym spektaklem i koncert grającego kiedyś naprawdę porządnego bluesa Zbig Bandu. Organizatorzy mają do dyspozycji za dużo artystów i muszą wprowadzać symultaniczność występów? Żal. Kolejny dzień zaczyna się znów widokiem żenującej Królowej Róż. Początek Rajdu i występy Zespołów Pieśni i Tańca. Bardzo podoba mi się świeża ciągle inicjatywa reaktywacji kutnowskiej grupy, żal jedynie za braki pomysłów na rozwój. Bo na dzisiaj jest fajnie, staruszkowie zawstydzili młodych zapałem i umiejętnością czerpania radości ze swojej pasji, ale - jeśli nikt po nich nie przejmie pałeczki - prorokuję im koniec za dwa - trzy lata. W każdym razie dzisiaj działają i z chęcią zobaczę ich w akcji. Przykrym dodatkiem będzie zgapione od Lata z Radiem gotowanie z Okrasą. A raczej jego gotowanie z kutnowskim Exdrobem. Myślę, że organizatorzy chcieli dobrze, jednak należy pamiętać, że Lato z Radiem już dawno wypadło z obiegu w organizowaniu imprez na poziomie. Technicznie - wiadomo - bez zarzutu, bo i sprżet lepszy i pieniądze a przez to i możliwości większe. Ale sam pomysł na nowe edycje upadł dosyć nisko, co można zaobserwować choćby właśnie w gwiazdach, które decydują się na występy w ramach całowakacyjnego cyklu. Jeśli Polskiemu Radiu uda namówić się do współpracy jakąś faktycznie aktualną, nieprzebrzmiałą gwiazdą to tylko na jeden, dwa koncerty w ciągu serii dwudziestu, najczęściej w miejscowościach wypoczynkowych, gdzie o tej porze roku występuje dużo turystów potencjalnie zainteresowanych chapnięciem kęsa kultury. Formuła Święta Róży przypomina tę z Lata z Radiem, które folklor zamknęło na poziomie jarmarku. Przejawem tego niech będzie "mistrz patelni Robert Sowa" z anteny Polskiego Radia, a u nas jako kopia pomysłu Okrasa gotujący z Exdrobem. Następny w planie dnia Konin Band Orchestra z racji wspomnianego wcześniej również konińskiego FUKSA każe snuć domysły o współpracy Kutnowskiego Domu Kultury z takim samym kulturalnym wykwitem w Koninie. Nie lubię tych miejskich tworów, którzy z krzewicieli kultury stali się jej zamrażaczami, czego idealnym przykładem jest nasz lokalny Ryzlak. Koncert klawesynowy - świetna sprawa, do zobaczenia w Pałacu Saskim! Całość brzmi strasznie napuszenie, ale każdy, kto lubi delektować się dobrą muzyką na Bachu się nie zawiedzie (reszty nie znam - ale tylko do tej niedzieli). Brawo za pomysł i za wstęp wolny! Następna atrakcja - cholera, wykrakałem! Okazja do posłuchania Kudelskiego na żywo. Zapewne z niej skorzystam, może film fałszuje jego osobę, kto wie? Na pewno nie wybiorę się na Glayzy - z jakiegoś powodu nazywana rockową kapelą. Nie znam kultury czeskiej, ale jeśli takie potworki są tam odpowiednikiem rocka, to zamiast kastrować się taką tępą muzyką, wolę włączyć sobie Ewę Farnę i poudawać, że to produkt naszych sąsiadów. Budka Suflera wciąż potrafi dać kopa na koncercie, zobaczymy jaki będą mieli dzień. Do tego na pewno nawiedzę Pałac Saski w celu skosztowania różanej herbaty. Wystawa jednak mogłaby być lepiej dobrana, choć nie ma co oceniać bezpodstawnie. Tylko dwa wydarzenia sportowe każą zastanowić się nad rozwinięciem kwestii sportu w mieście. Gdyby nie centralnie planowane Orliki g*ówno byśmy mieli. Słowem zakończenia: nowoczesnym źródłem informacji o zarządzaniu miastem są właśnie takie akcje, jak Święto Róży dla Kutna. Impreza wyraźnie źle zarządzana, z wieloma minusami i tylko kilkoma plusami. Nie twierdzę, że jest to zła wola organizatorów. Sądzę, że raczej brak ich wiedzy i kompetencji w pewnych kwestiach nowoczesnego, rozwijającego się świata. Przyznanie się do tego jest początkiem ich rozwiązania. Pozdrawiam serdecznie!

dodaj odpowiedź