Rejestracja i logowanie
18:33, 28.12.2005

To, aby poinformować opinię publiczną, że prosta pożyczka jest obecnie udzielana na poziomie 2% stopy procentowej, do zarejestrowania się potrzebne są tylko poważne osoby. kontakt Agent pożyczkowy: Larry Buknor Witryna: // Agent pożyczkowy: Larry Buknor Numer Whats'App: +18454007792 E-mail: Dziękuję Ci.

buy cialis 111111ZZZ

Completely I share your opinion. In it something is and it is excellent idea. It is ready to support you.>cialis generic>cialis>buy cialis>buy cialis

Excellent blog here! Also your site loads up fast! What web host are you using? Can I get your affiliate link to your host? I wish my website loaded up as fast as yours lol

erectile dysfunction pills>dysfunction erectile tissue problems dysfunction" rel=nofollow" target="blank">">dysfunction

erectile pills

erectile dysfunction

erectile shots>ed drugs over the counter top erectile dysfunction medication ed" rel=nofollow" target="blank">">ed drugs over the counter

is erectile dysfunction normal>erectile dysfunction remedies erectile cure erectile" rel=nofollow" target="blank">">erectile pills without a doctor prescription

erectile aid pump>ed drugs generic erectile therapy pump erectile" rel=nofollow" target="blank">">erectile pills

erectile after you quit drinking>buy erectile dysfunction medications online erectile medication bimix best" rel=nofollow" target="blank">">best erectile dysfunction medication

Czesc wszystkim. CZY POTRZEBUJESZ POZYCZKI ? ZLÓZ TERAZ JESLI JESTES ZAINTERESOWANY! Oferujemy najlepsza pozyczke, oferujemy pozyczke konsolidacyjna do 5 milionów * Pozyczka do dzialalnosci gospodarczej do 10 milionów * Pozyczka osobista do 4 000 000 * Kredyt mieszkaniowy do 5 000 000 * Pozyczka finansowa firmy Car Company Do 7 000 000 * Pozyczki komercyjne do 5 000 000 * Pozyczki inwestycyjne do 7 000 000 i wiecej * ETC Udzielamy pozyczek osobom prywatnym i instytucjom wspólpracujacym w wysokosci 3%, jesli jestes zainteresowany pozyczka, wyslij nam e-mail. uprzejmie Skontaktuj sie z nami poprzez e-mail: Oczekujemy, ze Twój znak zachety odpowiada, jestesmy do Twojej dyspozycji. Dzieki i niech Bóg blogoslawi. Pan Anderson Scott..

Czesc wszystkim. CZY POTRZEBUJESZ POZYCZKI ? ZLÓZ TERAZ JESLI JESTES ZAINTERESOWANY! Oferujemy najlepsza pozyczke, oferujemy pozyczke konsolidacyjna do 5 milionów * Pozyczka do dzialalnosci gospodarczej do 10 milionów * Pozyczka osobista do 4 000 000 * Kredyt mieszkaniowy do 5 000 000 * Pozyczka finansowa firmy Car Company Do 7 000 000 * Pozyczki komercyjne do 5 000 000 * Pozyczki inwestycyjne do 7 000 000 i wiecej * ETC Udzielamy pozyczek osobom prywatnym i instytucjom wspólpracujacym w wysokosci 3%, jesli jestes zainteresowany pozyczka, wyslij nam e-mail. uprzejmie Skontaktuj sie z nami poprzez e-mail: Oczekujemy, ze Twój znak zachety odpowiada, jestesmy do Twojej dyspozycji. Dzieki i niech Bóg blogoslawi. Pan Anderson Scott.

Prompt, where I can read about it?

Pretty section of content. I just stumbled upon your blog and in accession capital to assert that I acquire in fact enjoyed account your blog posts. Anyway I’ll be subscribing to your feeds and even I achievement you access consistently fast.

erectile dysfunction

erection pills

erectile enhancer>best erectile dysfunction pills youth erectile dysfunction top" rel=nofollow" target="blank">">top erectile dysfunction pills

do erectile dysfunction pills really work>buy erectile dysfunction pills online improving erectile dysfunction erectile" rel=nofollow" target="blank">">erectile pills canada

does erectile dysfunction cause depression>ed drugs list erectile herbs and vitamins solutions" rel=nofollow" target="blank">">solutions to erectile dysfunction

part d covers levitra levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg bayer prezzo oft darf man levitra nehmen in english>levitra generic

levitra 10 mg schmelztabletten bayer levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg melendez el levitra mp3>levitra generic

1.22 by generated levitra statistics usage version webalizer levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg levitra girlfriend>vardenafil 20mg

At this moment I am ready to do my breakfast, once having my breakfast coming yet again to read additional news.

Hello, after reading this remarkable piece of writing i am too cheerful to share my experience here with mates.

Wow, what a video it is! In fact good quality video, the lesson given in this video is truly informative.

I am eager of learning Flash, is there any piece of writing related to Flash, if all right, then please post it, thanks.

levitra 20 mg tablet picture viewer levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg cialis viagra levitra sales>levitra prices

levitra generic international mail order levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20mg lekovi za potenciju levitra vardenafil>buy levitra

levitra cialis viagra price levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra coupon cialis drug impotence levitra viagra>levitra online

book buy com eldon guest levitra site buy" rel=nofollow" target="blank">">buy levitra schmelztabletten levitra>generic levitra

vardenafil levitra tadalafil cialis cost levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg bayer prezzo levitra 20 mg tablet picture 2>levitra prices

arnaud levitra facebook layouts levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra coupon viagra cialis levitra sample pack>vardenafil 20mg

40 mg levitra one dose antibiotic for chlamydia generic" rel=nofollow" target="blank">">generic levitra levitra how long lasts>vardenafil 20mg

levitra 20mg information canada levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg comprar viagra cialis levitra>levitra generic

audrey levitra vs viagra levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra 20 mg bayer prezzo wiki levitra vs cialis>generic levitra

levitra 20 mg film-coated tablets android levitra" rel=nofollow" target="blank">">levitra rezeptfrei deutschland levitra v viagra better>levitra rezeptfrei deutschland

Things i have continually told people is that while searching for a good on the net electronics retail outlet, there are a few aspects that you have to remember to consider. First and foremost, you should make sure to choose a reputable as well as reliable retailer that has enjoyed great evaluations and classification from other people and market sector experts. This will make sure that you are handling a well-known store to provide good support and support to the patrons. Many thanks sharing your ideas on this blog site.

Its like you read my mind! You seem to know a lot about this, like you wrote the book in it or something. I think that you can do with a few pics to drive the message home a bit, but instead of that, this is magnificent blog. A fantastic read. I'll definitely be back.>buy viagra online>viagra pills>buy viagra online>write my essay

One thing I've noticed is there are plenty of common myths regarding the finance institutions intentions if talking about foreclosure. One delusion in particular is the fact that the bank wishes to have your house. The lender wants your hard earned dollars, not the home. They want the funds they lent you together with interest. Averting the bank will draw a foreclosed final result. Thanks for your publication.>online cialis>tadalafil prix en pharmacie

Once I originally commented I clicked the -Notify me when new feedback are added- checkbox and now each time a remark is added I get four emails with the same comment. Is there any way you'll be able to remove me from that service? Thanks!>sialis>tadalafil generic cialis 20mg

It’s really a great and helpful piece of info. I am glad that you shared this helpful info with us. Please keep us up to date like this. Thanks for sharing.>tadalafil without a doctor's prescription>cialis generique

Does your blog have a contact page? I'm having a tough time locating it but, I'd like to send you an email. I've got some suggestions for your blog you might be interested in hearing. Either way, great blog and I look forward to seeing it grow over time.>sialis>cialis 20 mg

As I web-site possessor I believe the content matter here is rattling wonderful , appreciate it for your hard work. You should keep it up forever! Best of luck. #1 Bing>generic cialis Hello best Buy buy cialis Yes #1 Bing>buy cialis #2 Bing>cialis #3 Bing>tadalafil #4 Bing>cialis pharmacy>generic cialis

Hello1Bing1Bing1BinHello Hello1Bing1Bing1BinHelloSORYMEPLS I was more than happy to search out this internet-site.I needed to thanks in your time for this wonderful learn!! I positively having fun with every little little bit of it and I have you bookmarked to take a look at new stuff you blog post.

This is my first time visit at here and i am actually pleassant to read all at alone place.

ranitidine 300 mg

Pilnie potrzebujesz pieniędzy? Możemy Ci pomóc! Czy jesteś obecna sytuacja w tarapatach lub grozi kłopotami? W ten sposób dajemy Ci możliwość podjęcia nowego rozwoju. Jako bogata osoba czuję się zobowiązany do pomocy osobom, które starają się dać im szansę. Wszyscy zasłużyli na drugą szansę, a ponieważ rząd nie powiedzie się, będzie musiał pochodzić od innych. Żadna kwota nie jest zbyt szalona dla nas i dojrzałość ustalamy za obopólną zgodą. Nie ma niespodzianek, nie ma dodatkowych kosztów, ale tylko uzgodnione kwoty i nic więcej. Nie czekaj dłużej i komentuj tego posta. Podaj kwotę, którą chcesz pożyczyć, a my skontaktujemy się z Tobą ze wszystkimi możliwościami. skontaktuj się z nami już dziś pod adresem Pilnie potrzebujesz pieniędzy? Możemy Ci pomóc!

Czy potrzebny jest Pilna Pożyczka lub kredyt biznesu? Czy ty można odmówić kredytu z banku lub każde przedsiębiorstwo finansowego? Oferujemy prywatne, biznes, finanse, handlowy i Personal Loans z bardzo niskich rocznych stóp procentowych tak niskie a 3% w ciągu jednego roku do trzech lat okresu spłaty oraz do gdziekolwiek na świecie. Oferujemy pożyczki dowolnej ilości. Nasz kredyty są dobrze ubezpieczone maksymalne bezpieczeństwo jest naszym Priorytetem .notice Wszystkie odpowiedzi należy wysyłać na ten adres ....

Do you need an Urgent loan or business Loan? Have you be denied of a loan from your bank or any Financial Firm? We offer private,business,finance, commercial and personal loans with very low annual interest rates as low as 3% in one year to 3 years repayment period and to anywhere in the world. We offer loans of any amount. Our loans are well insured for maximum security is our priority .notice all replies should be send to this email address....

[b]Palenie powoduje wypadki samochodowe[/b] Statystyki policyjne pokazują, że czynności takie jak rozmowa przez telefon komórkowy, jedzenie, zmiana płyty w odtwarzaczu, czy właśnie palenie papierosów za kierownicą są częstą przyczyną kolizji drogowych. Szukanie paczki papierosów i zapalniczki, zapalenie papierosa i dalsze ruchy, jakie wykonuje się podczas palenia (zaciąganie się dymem, strząsanie popiołu, gaszenie papierosa), a także unoszący się wewnątrz pojazdu dym będący efektem spalania tytoniu, powodują obniżenie koncentracji u kierowcy. Sytuacja na drodze zmienia się błyskawicznie, tymczasem samochód poruszający się z prędkością 50 km/ha przebywa w ciągu sekundy drogę 14 m. Ile metrów przebędzie kierowca w czasie kilku sekund, jakie zajmuje oderwanie wzroku od drogi i schylenie się po paczkę papierosów, która upadła na podłogę? Palenie w samochodzie może doprowadzić do pożaru wewnątrz auta (gdy żarzący się papieros upadnie na fotel lub podłogę) lub zagrożenia na drodze, gdy wrzuca się niedopałek za okno. Rezygnując z palenia w czasie jazdy można wyeliminować nie tylko jeden z czynników ryzyka kolizji na drodze, ale także poprawić stan swojego zdrowia. Bezpieczna i zdrowa jazda samochodem oznacza rezygnację z palenia. Nie chodzi tylko o bezpieczeństwo i zdrowie kierowcy, ale także pasażerów (szczególnie dzieci). Ekspozycja na dym tytoniowy w małym i szczelnym wnętrzu samochodu jest znacznie większa niż w zwykłych pomieszczeniach. Autorka: Jolanta Jabłońska Socjolog Zakład Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii - Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie

[b]Hyundai zaprasza przeglądy[/b] Hyundai zachęca wszystkich kierowców do sprawdzenia stanu technicznego swoich samochodów przed wyruszeniem w wakacyjną podróż. W dniach 11-23 czerwca będzie można dokonać bezpłatnego przeglądu w autoryzowanych stacjach serwisowych koreańskiej marki. [i], Hyundai/ 2007-06-06 11:30[/i] Z gratisowego przeglądu będą mogli skorzystać wszyscy właściciele nowych jak i używanych samochodów marki Hyundai w ramach kampanii serwisowej organizowanej pod hasłem 'Serwis Hyundai – zanim pojedziesz dalej'. Na klientów, poza bezpłatnym przeglądem, czekają także oryginalne części zamienne tańsze nawet o 35% oraz 15-procentowy upust na oleje silnikowe. Standardowy przegląd samochodu obejmuje sprawdzenie 20 newralgicznych punktów pojazdu, w tym kontrolę poziomu i wycieków płynu chłodniczego, płynu hamulcowego, oleju silnikowego, oleju w skrzyni biegów, oleju w skrzyni rozdzielczej i przekładniach różnicowych, kontrolę sprawności akumulatora i napięcia ładowania, stanu pasków pędnych, filtra powietrza, działania i ustawienia świateł zewnętrznych, działania zamka centralnego, sterowania szyb oraz lusterek, działania wycieraczek, spryskiwaczy oraz poziomu płynu. Ponadto kontrola obejmie także najważniejsze układy w pojeździe: kierowniczy i zawieszenia, wydechowy, hamulcowy oraz nawiewu i klimatyzacji. Na przegląd można umówić się w jednej z 52 autoryzowanych stacji obsługi Hyundai na terenie całego kraju.

[b]Autostrada A-1: to będzie przełomowy rok [/b] (PAP, pr/04.06.2007, godz. 15:41) Blisko 450 mln zł zagwarantował w tym roku budżet państwa na przygotowania i budowę południowego odcinka autostrady A-1; to przełomowy rok dla tej jednej z najważniejszych w Polsce inwestycji - podkreślił w poniedziałek w Katowicach minister transportu, Jerzy Polaczek. Resort transportu zapewnia, że autostrada A-1, łącząca północ i południe Polski, będzie gotowa do końca 2010 roku. Jeszcze w tym roku mają być zawarte kolejne kontrakty na realizację następnych śląskich odcinków A-1. Na jednym z nich prace już się rozpoczęły. 'Z ok. 450 mln zł, jakie w tym roku budżet państwa daje na przygotowanie i realizację tego projektu, ok. 100 mln zł przeznaczone jest na rozpoczętą już budowę odcinka Sośnica-Bełk, ok. 218 mln zł na finansowanie wykupu gruntów, a pozostała część sfinansuje dokumentację projektową i ekspercką' - powiedział minister podczas konferencji prasowej. Przypomniał, że jeszcze kilka lat temu budżet państwa wydawał na przygotowanie nowych inwestycji w zakresie budowy autostrad i dróg ekspresowych niewiele ponad 200 mln zł rocznie. Teraz przygotowania nabrały dynamiki - zapewniał Polaczek, przypominając, że wiele procedur przetargowych na budowę kolejnych odcinków A-1 jest już w toku. Jako pierwsza ruszyła w lutym tego roku budowa blisko 15,5- kilometrowego odcinka A-1 między Sośnicą a Bełkiem. Wartość kontraktu to 213,5 mln euro. Budowa ma potrwać dwa lata. W tym roku roboty budowlane pochłoną 100,2 mln zł. Budowę współfinansuje unijny Fundusz Spójności. W woj. śląskim przyszła autostrada A-1 ma długość 166,8 km. Budowę podzielono na osiem odcinków. Na większość z nich kontrakty mają być podpisane w kolejnych kwartałach 2007 roku. Chodzi o odcinki Świerklany-Gorzyczki (granica z Czechami) i Bełk- Świerklany oraz budowę węzła Sośnica, gdzie przetnie się budowana autostrada A-1 z istniejącą autostradą A-4. Na nabywanie nieruchomości leżących na trasie drogi przeznaczono w tym roku 83,2 mln zł, a na dokumentację 23,2 mln zł. Drogowcy przewidują, że najpóźniej do pierwszego kwartału przyszłego roku rozpoczną się prace budowlane dla całego odcinka A- 1 od granicy z Czechami do połączenia z autostradą A-4 w Sośnicy. Natomiast na odcinkach od granicy woj. śląskiego i łódzkiego trwają prace przygotowawcze. Na wykup gruntów między granicą województw a węzłem Pyrzowice przeznaczono w tym roku 83,1 mln zł, a na odcinkach Pyrzowice-Maciejów i Maciejów-Sośnica łącznie 130 mln zł, nie licząc 17,6 mln zł na dokumentację techniczną. Budowa ma ruszyć w drugiej połowie 2008. Poza woj. śląskim w trakcie realizacji, kosztem ok. 2 mld zł, jest 91-km odcinek autostrady A-1 Gdańsk (Rusocin) - Grudziądz (Nowe Marzy). Odcinki Grudziądz-Toruń (62 km) i Toruń-Stryków (144 km) mają powstać w latach 2008-2010. Na 180-km odcinku Stryków- Pyrzowice trwa wykup gruntów pod budowę; prace mają rozpocząć się w 2008 roku. Trwa też procedura wyboru koncesjonariusza tego odcinka; umowa z nim ma być podpisana w pierwszym kwartale 2008. Autostrada A-1, zgodnie z obowiązującą ustawą, ma być płatna. Na niektóry odcinkach opłaty mają pobierać koncesjonariusze, na innych operatorzy reprezentujący Skarb Państwa, odprowadzający wpływy do Krajowego Funduszu Drogowego. Niewykluczone, że bezpłatne będą przejazdy na odcinkach, pełniących funkcje obwodnic dużych aglomeracji.

[i]W Kutnie skradziono 24 samochody marki T O Y O T A Szczególnym zainteresowaniem złodziei 'cieszą się' YARISY i COROLLE[/i] No, Debich, trzymaj się! emoji

[b]Benzyna na... kartki?[/b] Poniedziałek, 28 maja (07:37) Minister gospodarki Piotr Woźniak chce wprowadzić kartki na benzynę, olej napędowy i autogaz - alarmuje 'Fakt' i przypomina, że kartki na paliwa zostały w Polsce zlikwidowane na początku 1989 r. Gazeta zapowiada, że lada dzień wejdzie w życie rozporządzenie ministra gospodarki, które sprawi, że czas cofnie się o prawie 20 lat. Wiadomo już nawet jak te kartki będą wyglądały i że przed podrobieniem będą zabezpieczone znakiem wodnym lub hologramem. Na każdej wpisane będą dane kierowcy, a nawet numer rejestracyjny samochodu. Każda będzie miała po osiem kuponów do odcinania na stacji paliw. Ministerstwo Gospodarki uspokaja, że kierowcy będą na kartki tankować tylko w sytuacjach wyjątkowych - gdy bezpieczeństwo paliwowe państwa będzie zagrożone. Jeśli np. dostawy ropy naftowej nagle zostaną wstrzymane, a zapasy dramatycznie zaczną się kurczyć, Rada Ministrów może zdecydować o wprowadzeniu ograniczeń w sprzedaży paliw. I to ona w specjalnym rozporządzeniu dokładnie określi ile każdy kierowca może zatankować. Oczywiście pod warunkiem, że będzie miał na to kartki. Te kierowcom w całym kraju mają wydawać wojewodowie. Specjaliści nie zostawiają na pomyśle min. Woźniaka suchej nitki, a 'Fakt' (o tej sprawie pisze także także Dziennik i Gazeta Wyborcza) apeluje, by przestał straszyć Polaków 'durnymi przepisami'. Źródło informacji: PAP

[b]Pasażer zwiększa ryzyko wypadku[/b] Wożenie pasażerów wiąże się z podwyższonym ryzykiem wypadków - chociaż nie aż tak podwyższonym, jak w przypadku telefonów komórkowych - informuje serwis 'EurekAlert'. PR, PAP/ 2007-05-24 09:29 Australijscy naukowcy z The George Institute for International Health porównywali ryzyko związane przewożeniem pasażera oraz rozmową przez telefon komórkowy podczas jazdy. Okazało się, że niezależnie od wieku, pasażer zwiększa ryzyko wypadku połączonego z pobytem w szpitalu o 60 procent, a dwóch i więcej pasażerów - o 100 procent. Jednak bardziej niebezpieczne są pod tym względem telefony komórkowe (podczas rozmowy telefonicznej cztery razy łatwiej o wypadek). Jak zauważają autorzy badań, przeciętny pasażer jest bardziej świadomy sytuacji na drodze w porównaniu z przeciętnym rozmówcą telefonicznym - choć oczywiście zdarzają się niechlubne wyjątki. W przypadku młodych kierowców oprócz oczywistego rozpraszania uwagi, jakie wiąże się z rozmową lub inną aktywnością pasażera podczas jazdy, możliwy jest także specyficzny wpływ rówieśników, przed którymi młody kierowca chce się popisać.


Uwaga kradną samochody!!!!!!!!!! W przeciągu ostatnich dwóch tygodni W Kutnie skradziono 24 samochody marki T O Y O T A Szczególnym zainteresowaniem złodziei 'cieszą się' YARISY i COROLLE. Nie dajmy złodziejom szansy!!!!!!!!!!

[b]Będą wyższe kary[/b], Auto Firmowe, Paweł Janas/ 2007-05-07 11:02 [b]ciąg dalszy...[/b] Kilka wątpliwości Nawet jednak on będąc zwolennikiem zaostrzenia kar dla kierowców nieprzestrzegających przepisów ma wątpliwości co do pełnej skuteczności nowych rozwiązań. Nie można bowiem jednoznacznie stwierdzić, że dwukrotne zwiększenie kar za przestępstwa drogowe wpłynie na dwukrotne zmniejszenie przestępczości. Bezpośredniego przełożenia to oczywiście nie ma. Powiedzmy, że w rok po wprowadzeniu w życie nowego taryfikatora na drogach zginie o 100-200 osób mniej. Bardzo trudno będzie jednak wtedy udowodnić, że wpływ na to będzie miało jedynie zaostrzenie kar. Może to przecież być także efektem zwiększonej liczby kontroli dokonywanych przez policję czy też lepszej pogody zaznacza Justyn Piskorski. Wielu innych prawników ma znacznie większe zastrzeżenia co do konieczności zaostrzania kar. Ich zdaniem, to ślepy zaułek. Podkreślają, że na zmniejszenie przestępczości nie ma wpływu wielkość kary, ale jej nieuchronność. I na to trzeba zwracać uwagę przy projektowaniu zmian w prawie. Mówią także, że wprowadzanie w życie nowych wymogów w stosunku do kierowców to głównie element zabiegów politycznych obecnej koalicji rządowej. Mają one na celu zyskanie społecznego poklasku, zgodnie z zasadą: władza zaostrza kary więc dba o społeczeństwo. I uwaga, uwaga! Niewątpliwie na wzroście wysokości mandatów w nowym taryfikatorze zyska budżet państwa. Zamiast podsumowania Nie ma się co łudzić. Odwrotu od wyższych kar na razie nie będzie. Pozostaje więc mieć nadzieję, że państwo sięga głębiej do naszej kieszeni nie tylko po to, by więcej zarobić, ale że dzięki tym zmianom na drogach naprawdę będzie bezpieczniej. W końcu o to nam wszystkim chodzi.

[b]Będą wyższe kary[/b] Rząd i policja szykują dla kierowców nowy taryfikator mandatów za wykroczenia drogowe. Będzie nawet dwa razy drożej. Czy dwa razy bezpieczniej – to się dopiero okaże. Na pewno na podwyżkach skorzysta budżet państwa. [i], Auto Firmowe, Paweł Janas/ 2007-05-07 11:0[/i]2 Ministerstwo Sprawiedliwości wraz z resortem spraw wewnętrznych i policją szykują zmiany w prawie. Mają one być podstawą do stworzenia nowego taryfikatora mandatów. Stawki za mandat wzrosną dwukrotnie. I tak obecnie np. najwyższa stawka mandatu wynosi 500 zł, po zmianach wzrośnie do tysiąca zł. Podobnie ma być z większością stawek kar za wykroczenia drogowe. Szczegółów na razie brak. Zdaniem policji, prace nad nowym taryfikatorem nabiorą rozmachu dopiero w chwili, gdy posłowie uchwalą zmiany w kodeksie wykroczeń oraz ustawie Prawo o ruchu drogowym. Kiedy to może nastąpić? Czekamy na przyjęcie przez Sejm tych zmian w prawie. Jeśli zmiany zostaną przegłosowane jeszcze w marcu, to, uwzględniając półroczne vacatio legis na wejście w życie nowych przepisów, zmieniony taryfikator powinien wejść w życie we wrześniu informuje komisarz Marcin Szyndler, z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Ma być bezpieczniej Czy zaostrzenie represji wobec kierowców jest potrzebne? Zdaniem policji, na pewno tak. Musimy położyć większy nacisk na przestrzeganie prawa. Z tym niestety na polskich drogach nie jest najlepiej. Zmiany w przepisach nie będą jednak oznaczały jedynie zwiększenia represyjności wobec kierowców, ale przede wszystkich wzrost poziomu ich kształcenia mówi komisarz Szyndler. Także, zdaniem niektórych prawników, wprowadzenie większych kar ma sens. Trzeba wprowadzić ostrzejsze kary, bo rośnie liczba przestępstw drogowych. Wiele osób, które z oczywistych względów protestują przeciwko zwiększaniu kar, z pewnością zmieniłoby zdanie, gdyby np. ktoś z ich rodziny zginął potrącony przez rozpędzony powyżej dozwolonej prędkości samochód. Jeszcze 5-6 lat temu nikt się nie przejmował siadaniem po kielichu za kierownicą. Już obecne zaostrzenie przepisów znacznie zmniejszyło liczbę osób jeżdżących po pijaku. Dalsze zmiany mogą jeszcze poprawić sytuację w tym zakresie mówi dr Justyn Piskorski, z Instytutu im. Sobieskiego. Dodaje też, że, zdaniem kryminologów, istnieje wąska grupa drobnych przestępstw gdzie zaostrzenie kar może przynieść pozytywne efekty. Do tej grupy należą właśnie wykroczenia drogowe zaznacza ekspert instytutu.

[b]Chińskie auta w salonie Ssangyonga[/b] Już w przyszłym roku, a nie jak pierwotnie zakładano dwa lata później, w sprzedaży na europejskim rynku być może pojawią się pierwsze samochody chińskiej firmy Shanghai Automotive Industry Corp. (SAIC). [i], Automobilwoche/ 2007-05-02 10:05[/i] Na początek w ofercie pojawi się następca modelu Rover 75, do którego Chińczycy posiadają prawa handlowe, a który będzie sprzedawany pod marką Roewe. Auto to zostanie zaprezentowane już we wrześniu na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, wraz z innymi dwoma modelami. Wcześniejsze wejście na Stary Kontynent największego chińskiego producenta samochodowego będzie możliwe dzięki wykorzystaniu sieci handlowej marki Ssangyong. Jak wiadomo SAIC jest jednym z udziałowców koreańskiej firmy. We wstępnej fazie auta produkowane w Chinach będą oferowane w Europie z logo koreańskiej marki na masce. Jeśli auta dobrze się przyjmą, być może władze chińskiego koncernu zdecydują o rozpoczęciu sprzedaży aut pod inną marką. Jeszcze w tym roku pierwsi dealerzy aut marki Ssangyong mają podpisać stosowne umowy o sprzedaży chińskich samochodów. Niewykluczone, iż na tej liście znajdą się także polscy dealerzy koreańskiej marki. Nieco inną strategię wejścia na europejski rynek szykuje Chery Automobile, czwarty co do wielkości producent motoryzacyjny za Wielkim Murem. Pomocną dłonią ma w tym przypadku służyć turecki koncern motoryzacyjny Mermerler Automotive. Pierwsze auta w Europie powinny pojawić się w ciągu trzech lat, a wkróce potem ma powstać zakład montażowy chińskiej firmy w Turcji. Jeszcze w tym roku Chińczycy liczą na sprzedaż w wysokości 5-10 tys. swoich aut na rynku tureckim.


[b]Unia przeciw drogowym piratom[/b] INTERIA.PLPiątek, 27 kwietnia (17:21) Komisarz ds. transportu Jacques Barrot zapowiedział w piątek, że jeszcze w tym roku Komisja Europejska przyjmie projekt dyrektywy umożliwiającej ściganie i karanie sprawców wykroczeń drogowych popełnionych w innym kraju Unii Europejskiej. 'Niestety raczej nie uda nam się tej dyrektywy przyjąć przed wakacjami, ale na pewno jeszcze w tym roku' - powiedział Barrot na konferencji prasowej z okazji obchodzonego w piątek Europejskiego Dnia Bezpieczeństwa Drogowego. 'Chodzi o to, by w taki sam sposób traktować rezydentów i nie rezydentów w danym kraju UE i móc ścigać sprawców wykroczeń, nawet jeśli zmieniają kraj członkowski' - tłumaczył komisarz. Sprawa jest bardzo skomplikowana, gdyż - jak zaznaczył - wymaga od państw UE 'stworzenia systemu wymiany informacji, uznawania wykroczeń oraz zdjęć wykonywanych przez radary, a także mechanizmu wymierzania kar'. Dyrektywa ma służyć podniesieniu bezpieczeństwa na drogach UE, bo dziś, zdaniem komisarza, kierowcy podróżujący w innych niż swój krajach członkowskich często czują się bezkarni. Komisja Europejska przedstawiła w piątek najnowsze statystyki dotyczące wypadków drogowych w UE, gdzie Polska zajmuje miejsce w czołówce. Dane te wskazują, że od 2001 do 2006 roku liczba ofiar śmiertelnych zmniejszyła się na drogach całej UE o 22 proc., w tym w Polsce tylko o 5 proc. W Luksemburgu - aż o 49 proc., o 42 proc. we Francji i Portugalii. Zdaniem Barrota to wynik działań na rzecz bezpieczeństwa na drogach, takich jak nasilenie kontroli, wprowadzenie nakazu używania fotelików dla dzieci i zapinania pasów dla pasażerów na tylnych siedzeniach samochodu oraz coraz popularniejszego systemu punktów karnych za wykroczenia. W 2006 roku zginęło w wypadkach drogowych w Polsce 5.243 osoby. Więcej - 5.426 osób - poniosło śmierć tylko we Włoszech, gdzie jednak liczba ludności jest zdecydowanie większa. W przeliczeniu na milion mieszkańców, w wypadkach drogowych zginęło w Polsce 137 osób. Gorsze wskaźniki mają tylko Grecja (150), Estonia (152), Łotwa (177) i Litwa (223). Najmniej osób zginęło w wypadkach drogowych na Malcie (25 na milion mieszkańców), w Holandii (43), Szwecji (49) i Wielkiej Brytanii (56). 'W nowych krajach członkowskich nastąpił bardzo duży wzrost liczby samochodów, za którym nie nadąża odpowiednia zmiana zachowania kierowców. W Polsce dodatkowym problemem jest stan infrastruktury, którą należy zmodernizować i rozbudować, dzięki wykorzystaniu środków strukturalnych' - powiedział Barrot. Komisja Europejska postawiła sobie za cel, by do 2010 roku zmniejszyć o połowę liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w porównaniu z rokiem 2001, czyli w liczbach bezwzględnych z 50 tys. do 25 tys. Służyć temu mają kolejne propozycje legislacyjne, które rozważa KE, jak np. obowiązek instalowanie świateł do jazdy w dzień w nowo wyprodukowanych samochodach. Większość działań - podkreślił Barrot należy jednak do samych państw członkowskich. Na liczbę wypadków drogowych mają wpływ takie czynniki jak alkohol i narkotyki, prędkość, pasy bezpieczeństwa i noszenie kasku, a także jazda za dnia z włączonymi światłami, infrastruktura drogowa czy pierwsza pomoc dla ofiar wypadków. Według analizy KE, od 5 do do 30 proc. wypadków śmiertelnych na drogach (zależnie od kraju) odbywa się z udziałem co najmniej jednego kierowcy, który przekroczył dopuszczalne normy spożycia alkoholu. Prawie 50 proc. kierowców nie przestrzega obowiązujących ograniczeń prędkości. Wśród pasażerów zajmujących przednie siedzenia w samochodach osobowych od 67 do 97 proc. zapina pasy bezpieczeństwa (w Polsce 78 proc.). W przypadku pasażerów na tylnych siedzenia odsetek ten wynosi od 28 do 89 proc. (w Polsce brak danych). Wśród dzieci do lat dwunastu, od 20 do 96 proc. siedzi w odpowiednich fotelikach. Źródło informacji: PAP

[b]Światła mijania działają![/b] INTERIA.PLPoniedziałek, 30 kwietnia (08:52) Od piątku do niedzieli wydarzyło się 367 wypadków, w których zginęło 38 osób, a 489 zostało rannych. To wciąż ogromna liczba, ale mniejsza niż przy 'zwykłych' weekendach kwietnia. Niestety, na drogach nie brakuje pijanych kierowców. W ciągu ostatnich trzech dni zatrzymano ich 1296. Do końca tego tygodnia trwają wzmożone działania policji na polskich drogach i w miastach. Jak co roku policjanci będą zwracać szczególną uwagę na prędkość, stan techniczny pojazdów, prawidłowy sposób przewożenia dzieci i trzeźwość kierowców. W całej Polsce zlokalizowano ok. 1000 punktów pomiaru prędkości. Policjantów wesprą foto i wideorejestratory. Kierowcy powinni pamiętać też, że od 17 kwietnia mają obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę. Nad przestrzeganiem tego przepisu również będą czuwać policjanci. Policjanci zapowiadają, że będą bezwzględni dla pijanych kierowców i przypominają, że od marca działają sądy 24-godzinne, które w trybie przyspieszonym mogą skazywać osoby, które prowadziły samochód pod wpływem alkoholu. Zgodnie z prawem kierowcy, którzy mają powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi, popełniają przestępstwo, za które grozi do dwóch lat więzienia. Źródło informacji: INTERIA.PL/RMF



[b]Seks a kolor Twojego samochodu[/b] [b]Kolor czerwony[/b] Wybierany wyłącznie przez mężczyzn nie przekraczających 50 roku życia. Często auta o tym kolorze kupowane są po rozwodzie, bądź też po rozstaniu po długoletnim związku, na nową drogę życia. Posiadacze czerwonych aut to zdecydowani optymiści, często lekkoduchy. Największa grupa, która kupuje auto niemal w całości na kredyt. Czerwony kolor daje im poczucie bezpieczeństwa, traktują je też jak barwy godowe. Czerwone auta z reguły lśnią, obok posiadaczy czarnych aut, jest to grupa najczęściej odwiedzająca myjnię. Nie mają problemów w życiu seksualnym. Są spontaniczni i zawsze chętni na seks. Najmniejszy odsetek wskazujących na problemy z potencją. W tej grupie posiadaczy, największa ich ilość wskazuje na preferencje homoseksualne. Doskonale odbierają reklamy skierowane wyłącznie do mężczyzn i z udziałem wyłącznie męskich modeli. Klient bardzo wymagający jeżeli chodzi o wyposażenie wnętrza auta. Ze względu na niską sprzedaż aut w innych kolorach, badania i wnioski co do posiadaczy aut w kolorze niebieskim, zielonym, granatowym, grafitowym i żółtym zostaną przedstawione w terminie późniejszym. Jeżeli tylko uda nam się je zdobyć, nie omieszkamy o tym poinformować. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Seks a kolor Twojego samochodu[/b] [b]Kolor czarny[/b] Wybierany przez mężczyzn niezależnie od wieku. Zdecydowanie posiadacze aut w tym kolorze prezentują największą ilość testosteronu. Prawdziwi macho. Jeżdżą pewnie, choć często stwarzają zagrożenie dla innych uczestników drogi, z powodu nadmiernej brawury. Lubią jeździć z dużą prędkością, są królami lewego pasa i tu najwięcej posiadaczy wyrażało chęć tuningu auta. Ta grupa kolorystyczna najchętniej wypowiadała się na temat swojego życia seksualnego. Ze względu jednak na charakterystyczną skłonność do brawury i koloryzacji, również i te wyniki badań zostały ocenione ze szczególną ostrożnością. Generalnie jest to grupa, która dużo mówi, a mało robi, a jeżeli chodzi o satysfakcję, to czerpie ją wyłącznie dla siebie. Grupa szczególnie czuła na reklamę z elementami mocnego seksu, z wyraźną dominacją mężczyzny. W tej grupie śladowy odsetek homoseksualistów. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Seks a kolor Twojego samochodu[/b] [b]Kolor srebrny[/b] Z reguły wybierany przez ustabilizowanych finansowo, uporządkowanych i przewidywalnych ojców rodzin w średnim wieku. Srebrny kolor kojarzy im się z praktycznością i rzadszymi wizytami w myjni, bo 'brudu nie widać'. Co ciekawe kolor srebrny wybierają mężczyźni, którzy rzadko myjąc auta w myjni, preferują zdecydowanie wiaderko i szczotkę pod blokiem. Ta grupa kolorystyczna zdecydowanie najmniej chętnie udzielała odpowiedzi na pytania na temat życia seksualnego - psycholodzy uznali, że wyniki będą tu niemiarodajne, więc zaniechano wyciągania wniosków co do życia seksualnego posiadaczy srebrnych aut. Grupa reagująca na reklamy z wątkiem rodzinnym. Zdecydowanie heteroseksualni. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Seks a kolor Twojego samochodu[/b] [b]Kolor biały [/b] Kolor taki prezentują nieco bezbarwną, chwiejną osobowość. Typowa dla nich jest ambiwalencja nastrojów, nie pozwalająca na stabilizację w sferze emocji. W białym aucie czują się bezpieczni, bo wg nich nie wyróżniają się z otoczenia. Jednocześnie prezentują dwa odmienne wzorce zachowania- nadmierną nieśmiałość i nadmierną pewność siebie. Obie te postawy przybierają formę ekstremalną. Kierowca w białym umytym, lśniącym aucie ma fazę pewności siebie- czuje się królem szos. Jest wtedy butny i niecierpliwy. Gdy na ulicy widzi się dramatycznie zabrudzone białe auto, można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością przyjąć, że jego posiadaczem jest kierowca będący w fazie nadmiernej nieśmiałości, usiłujący stopić się z szarością drogi. Kierowca bardzo niepewny siebie i swoich umiejętności. Pytania o życie seksualne posiadaczy białych aut dostarczyły dalszych ciekawych wniosków- z reguły ta sfera życia cechuje się u nich dużym nieustabilizowaniem. W fazie nadmiernej pewności siebie rzucają się w wir przypadkowych kontaktów seksualnych, w fazie niepewności potrafią mieć nawet problemy z potencją. Grupa trudna do zdefiniowania, jeżeli chodzi o odbiór i treść reklamy. Chęć nabycia auta w białym kolorze wynika z cech osobowościowych, a nie z sygnału z zewnątrz. Co do preferencji seksualnych - brak zdecydowanego określenia. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Seks a kolor Twojego samochodu[/b] 1 Poniedziałek, 9 kwietnia (15:00) Po niedawno notowanej zapaści na polskim rynku nowych aut, firmy motoryzacyjne powoli odrabiają straty. I wyciągają wnioski. Specyfika polskiego klienta, tak różnego od przeciętnego Europejczyka, nie mówiąc o innych nacjach, skłania firmy do poszukiwania fenomenu polskiego nieprzewidywalnego kupca, jak mało kto ulegającego masowym modom i wpływom. Jedna z wiodących na polskim rynku firm motoryzacyjnych, produkująca auta z tzw niskiej i średniej półki zainwestowała spore środki finansowe w odpowiedź na pytanie o preferencje kolorystyczne Polaków, przy czym brano pod uwagę wyłącznie męską płeć. Przez 3 lata, każdy klient przy zakupie auta tego właśnie producenta, który zdecydował się na prośbę sprzedawcy wypełnić bardzo szczegółową ankietę, otrzymywał od firmy bonus w postaci drobnego elementu wyposażenia. Ankieta była oczywiście anonimowa, przy kliencie po jej wypełnieniu była pieczętowana i wrzucana do specjalnej urny. Pytania były bardzo szczegółowe, ocierały się wręcz o naruszanie intymności, niemniej jednak przeważająca część klientów, omamiona wizją bonusa, bez oporów udzielała szczegółowych odpowiedzi. Pod uwagę brano tylko podstawowe wersje kolorystyczne, bez rozbijania ich na odcienie i bez różnicowania na lakier metaliczny i nie. W ankiecie pozornie niezwiązane z motoryzacją pytania, doświadczonym psychologom pozwalały wyodrębnić pewne cechy charakterystyczne dla nabywcy. Wnioski, jakie na podstawie badań zostały wysnute są obecnie wykorzystywane przy reklamie produktu firmy i działaniu reklamy na podświadomość widza. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Kupowaliśmy dziennie 1036 aut [/b] 10.04.2007 15:13 Sprzedaż aut osobowych w marcu 2007 wzrosła o 29,3 proc. rok do roku a miesiąc do miesiąca wzrosła o 27,0 proc. i jest to rekord od przystąpienia Polski do UE - podał instytut Samar. 'W marcu 2007 roku sprzedano na polskim rynku 27.969 nowych samochodów osobowych. To rekordowy wynik od dnia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, a więc od 1 maja 2004 roku. Marcowa sprzedaż jest o ponad 27,0 proc. większa niż w poprzednim miesiącu i o ponad 29,3 proc. większa niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku. Średnia dzienna sprzedaż wyniosła niemal 1036 aut' - napisano w komentarzu. Od początku roku sprzedaż nowych aut osobowych wyniosła 72.763 sztuki, co oznacza wzrost w porównaniu do ubiegłego roku o 24,5 proc. (14.303 sztuki). 'Tak dobry rezultat to po części wynik prowadzonych przez producentów akcji promocyjnych, w tym wyprzedaży aut starego rocznika, stabilizacji po stronie przepisów (zapowiedzi Ministerstwa Finansów sugerują, że w najbliższym czasie nie zmienią się regulacje dotyczące rynku samochodów nowych), ponownego uruchomienia procesu wymiany aut zarówno po stronie użytkowników prywatnych jak i firm' - napisał Samar. Sprzedaż aut dostawczych wyniosła w marcu 2007 roku 4.417 sztuk. 'To również rekordowo wysoki rezultat sprzedaży nie tylko od dnia przystąpienia Polski do UE, ale co najmniej od początku 2002 roku. Sprzedaż marcowa była o niemal 22 proc. większa niż w lutym bieżącego roku i o ponad 29,7 proc. większa niż w marcu ubiegłego roku. Łącznie w pierwszym kwartale 2007 roku sprzedano na polskim rynku 10.984 pojazdy dostawcze, o 31,5 proc. więcej niż przed rokiem' - napisał Samar. OPINIA - analityków z Open Finance Kolejny sygnał ożywienia gospodarczego nadszedł z salonów samochodowych. Według firmy Samar, która monitoruje ten rynek, sprzedaż nowych aut wzrosła w marcu o 29,3 proc. (rok do roku). Przez kilka lat od wejścia Polski do UE rynek sprzedaży nowych aut przeżywał w Polsce prawdziwą zapaść. Zresztą nawet teraz, kiedy w marcu sprzedano ponad 27 tys. nowych samochodów trudno mówić o jego odbudowaniu. Raczej o ożywieniu. Do czasów, kiedy z salonów wyjeżdżało ponad 500 tys. nowych aut nadal jest bardzo daleko. Nie mniej wzrost sprzedaży nowych samochodów w tempie 27 proc. miesięcznie (o tyle wzrosła sprzedaż wobec lutego), to kolejny sygnał potwierdzający ożywienie gospodarki i jej części opartej na krajowym popycie. (PAP)

[b]Tragiczny bilans świąt[/b] W czasie czterech dni świątecznych (od piątku do poniedziałku) na polskich drogach doszło do 338 wypadków, w czasie których śmierć poniosło 47 osób, a 483 zostały ranne., KGP/ 2007-04-10 09:31 W porównaniu do ubiegłorocznych Świąt Wielkanocnych ogólny bilans wypadków był nieznacznie lepszy (2006: 344), mniej było również rannych (515). Niestety w tym roku wypadki przyniosły więcej zabitych na drogach (w 2006 roku zginęły 34 osoby). Znacząco, bo aż o ponad 500 osób, poprawiła się za to statystyka liczby zatrzymanych nietrzeźwych kierujących. O ile w ubiegłym roku policja zatrzymała 1.993 osoby kierujące samochodem pod wpływem, to w tym roku takich osób było tylko 1.411. Jak zwykle najtragiczniejsze były piątek i poniedziałek, kiedy to najwięcej osób wyjeżdżało i wracało do domów. W te dwa dni doszło odpowiednio do 102 i 98 wypadków oraz zginęły 15 i 14 osób. O dziwo, również w piątek policjanci zatrzymali najwięcej pijanych kierowców (432). Według policji główną przyczyną wypadków w czasie tegoroczonych świąt było pogorszenie się pogody. Jak wiadomo, w niektórych regionach kraju padał nawet śnieg, a większość kierowców zdążyła już zmienić opony na letnie. Jak zwykle, w Święta Wielkanocne na drogach pojawiła się większa liczba patroli drogowych, które kontrolowały przede wszystkim prędkość, trzeźwość kierowców oraz stan techniczny aut.

[b]'Rzepak' lepszy od ropy?[/b] W stodole niedaleko Nowej Soli jeden z rolników codziennie produkuje 300 litrów paliwa do swojego diesla. A politycy sposobu na biopaliwa szukają na próżno od kilku miesięcy... I jeszcze się o rzepak pokłócili, pisze 'Gazeta Lubuska'. 'Rafineria' mieści się na samochodowej przyczepce. - Przepis jest prosty, tłumaczy producent. - Olej się tłoczy, dodaje się ekstrakt, oddziela glicerynę i... jazda. Jeżdżę na tym oleju ja, moi sąsiedzi i nic się silnikom nie dzieje. A litr kosztuje ok. 50 groszy. Na dodatek, nie ma problemu z tym, co zostaje. To doskonała pasza... Dla Kazimierza Fedki z Nowej Soli ostatnie dyskusje o biopaliwach to sprawa jego przyszłości. To z myślą o tym oleju obsiał rzepakiem 50 hektarów, jego brat 250. Gospodarz uprawia także żyto biopaliwowe. - Ustawą interesuję się od lat, opowiada. - Wszyscy obiecują, ale przepisów nie ma, a Unia już oferuje dopłaty. Co zrobię, jak przepisy się nie zmienią? Nie będę, tak jak inni, nielegalnie produkował paliwa w stodole. Rzepak wywiozę do czeskiego Chomutova. Fedko przez 10 lat prowadził firmę w Czechach i twierdzi, że 'tam taki bajzel nie byłby możliwy'. Gdy czeski minister rolnictwo zaapelował o produkowanie biopaliw, natychmiast stworzono odpowiednie warunki. - Idealnie by było, żeby każdy z rolników mógł olej tłoczyć i odstawiać. Ale w Polsce szykuje się paranoja. Do każdego litra będzie musiał przyjechać celnik, aby skontrolować towar. To sprawi, że produkcja przestanie być opłacalna - mówi Fedko. Źródło informacji: PAP

gdzie moge kupić tylne lampy do carismy w stylu lexsusa

gdzie moge kupić tylne lampy do carismy w stylu lexsusa

[b]Uprasza się o rozwagę![/b] Piszę do Was po raz pierwszy. W odróżnieniu od mediów typu radio czy telewizja Internet pozwala na pozostanie anonimowym. Chciałbym to zmienić! Postanowiliśmy wraz z redakcyjnymi kolegami pisać cotygodniowy felieton, w którym będziemy dzielić się z Wami naszymi przemyśleniami, poruszymy drażliwe dla kierowców tematy i chętnie odniesiemy się do komentarzy na forum. Michał Horodyski, 2007-04-05 14:59 Jestem przerażony. Właśnie przeglądam statystyki dotyczące wypadków, które miały miejsce w ciągu zeszłorocznych świąt wielkanocnych. Czterokolumnowa tabelka pokazuje to, co najgorsze… Mój skromny głos, to kolejna prośba o rozwagę. Nie mam jednak wątpliwości, że te kilkadziesiąt minut poświęcone na napisanie tego tekstu będzie czasem straconym. Każdy weekend pokazuje, że wszelkie próby uświadamiania społeczeństwa są na tym samym poziomie – nie skutkują. A to spoty w telewizji, drastyczne zdjęcia zmasakrowanych zwłok w brukowcach, rozdawane przed świątyniami kapitalizmu naklejki i produkujące się na ekranie TV gwiazdy muzyczne, aktorskie itd. A statystyki lecą w górę. Pozwólcie, że przytoczę kilka liczb: w weekend świąteczny w 2006 roku – 454 wypadki, 37 ofiar śmiertelnych, 619 rannych i 1786 NIETRZEŹWYCH! Tydzień później, co prawda mniej wypadków, ofiar śmiertelnych (34) i rannych (515), ale za to więcej pijanych kierowców – 1993. I o czym to świadczy? Może ktoś mi powie, że te 1993 osoby wsiadły za kółko po czekoladce z likierem? Ja uważam, że kierowcy z promilami powinni mieć dożywotni zakaz wychodzenia z domu, bo pijani piesi też w końcu stwarzają zagrożenie, a i na rower też czasem wsiadają. Jak widać nie ma siły, żeby dotarło do niektórych ludzi, że siadając „po kielichu” za kierownicą mogą zabić nie tylko siebie, ale przede wszystkim innych! Ileż można to powtarzać?! Cieszę się, że nie pracuję w medium typu radio – wydałbym fortunę na tabletki na gardło – bo widać, że można powtarzać wiele razy. Nietrzeźwy bez promili? Polska to jest taki dziwny kraj, w którym można być nietrzeźwym, a nie mieć promili. Wiecie o kim piszę? O tych, którzy za przyczynę 90% wypadków uważają zły stan dróg. A takich głosów nie brakuje, zobaczycie na forum pod tym wpisem. „Dziury trzeba omijać”, albo „lepiej jechać szybciej, bo wtedy koło nie wpada w dziurę” itp. Po prostu trzeba dostosować prędkość do panujących warunków, a jednym z nich jest właśnie zły stan dróg. Niestety do części kierowców to nie dociera. Ja takich nazywam nietrzeźwymi – odurzonymi własną głupotą, bo jak inaczej można nazwać człowieka, który wyprzedza „na trzeciego” z prędkością 120km/h na dziurawej lokalnej drodze? Zaraz usłyszę, że „pewnie się spieszył”. Ale czy rodzina, która jedzie zgodnie z przepisami przeciwległym pasem musi ponosić konsekwencje czyjegoś braku wyobraźni? Kolejny idiotyczny argument broniący drogowych piratów (tych co się spieszą) jest jeszcze śmieszniejszy niż dwa poprzednie. „Bo nie ma autostrad, a muszę przecież zdążyć”. Jeśli nie akceptujesz pasów na jezdni, zakazów wyprzedzania czy ograniczeń prędkości to jedź pociągiem! Jest taka zasada: kupując jakiś sprzęt AGD staramy się postępować zgodnie z instrukcją obsługi. Producent tego sprzętu chcąc być pewien, że urządzenie będzie używane przez konsumentów zgodnie z przeznaczeniem, instrukcje pisane są prostym językiem – nie wrzucaj włączonego tostera do wanny z wodą, w której właśnie siedzisz. Gdzieś wyczytałem na instrukcji obsługi piły łańcuchowej: „Nie zatrzymywać ostrza przy pomocy genitaliów”. Śmieszne, nie? Ale skoro tak napisano, to znaczy, że ktoś ten toster wrzucił do wody, albo próbował zatrzymać łańcuch swoimi genitaliami. Może dla części kierowców instrukcja obsługi drogi publicznej, czyli po prostu przepisy ruchu drogowego są za trudne? Może powinny być pisane prostszym językiem? Zamiast „Prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym wynosi 50 km/h”, napisać należy „Jak widzisz po obu stronach jezdni kilkanaście domów to ta czerwona wskazówka przed Tobą nie może przekroczyć 50 km/h”. Najprawdopodobniej sęk w tym, że część kierowców po prostu nie rozumie przepisów i nie posiada rozwiniętej wyobraźni. Czy ktoś kto przez małą miejscowość próbuje bić rekordy prędkości zdaje sobie sprawę, że za chwilę na jezdnię może wyskoczyć grupka dzieci biegnąca za piłką? Albo rolnik, który zapewne ze zmęczenia ciężką pracą, zatacza się jadąc na rowerze. Zawsze mam nadzieję, że z każdym „długim weekendem” będzie lepiej. Wiem, jestem naiwny. Tak samo jak Ci, którzy myślą, że na wąskiej ulicy przy prędkości 120 km/h uda się opanować samochód w krytycznej sytuacji… Proszę, zdejmijcie nogę z gazu dla własnego i innych bezpieczeństwa. Rodzina poczeka na Was z obiadem! Michał Horodyski jest wydawcą serwisu motoryzacyjnego

[b]Nowe pytania na prawo jazdy[/b] Już w kwietniu zestaw pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy zostanie uaktualniony o nowe pytania w zakresie pierwszej pomocy, używania świateł oraz w zakresie czasu pracy kierowcy., MT/ 2007-04-03 15:15 Przygotowujący się do egzaminu na prawo jazdy kategorii B, czyli uprawniającej do prowadzenia samochodu osobowego, będą musieli dodatkowo zaznajomić się z 23 pytaniami na temat udzielania pierwszej pomocy oraz dwoma dotyczącymi obowiązku jazdy z włączonymi światłami przez cały rok. Kandydaci do prawa jazdy kategorii C i D (pojazdy ciężarowe oraz autobusy), poza tymi samymi pytaniami z pierwszej pomocy, mogą również trafić na dwa nowe związane z czasem pracy kierowcy. Wdrożenie nowych pytań na egzaminach nastąpi: w zakresie pierwszej pomocy i używania świateł - od dnia wejścia w życie ustawy o zmianie ustawy prawo o ruchu drogowym (w drugiej połowie kwietnia); zaś w zakresie czasu pracy kierowców - od 11 kwietnia, tj. od wejścia w życie Rozporządzenia WE nr 561/2006. Nowe pytania: Światła Kierujący samochodem osobowym jest obowiązany podczas jazdy w czasie od świtu do zmierzchu w warunkach normalnej przejrzystości powietrza używać świateł mijania lub świateł do jazdy dziennej: a) przez cały rok (TAK) b) wyłącznie poza obszarem zabudowanym (NIE) c) w tunelu (TAK) Obowiązek używania świateł mijania lub świateł do jazdy dziennej podczas jazdy w czasie od świtu do zmierzchu w warunkach normalnej przejrzystości powietrza dotyczy kierującego: a) ciągnikiem rolniczym (TAK) b) samochodem osobowym (TAK) c) samochodem ciężarowym o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t (TAK) Pomoc przedmedyczna Pozycja boczna ustalona jest dla pacjenta bezpieczna, ponieważ: a) jest stabilna (TAK) b) zabezpiecza przed zachłyśnięciem (TAK) c) zapewnia drożność dróg oddechowych (TAK) U dzieci prowadzenie masażu serca i sztucznego oddychania rozpoczynamy od: a) 30 uciśnięć klatki piersiowej (NIE) b) 2 oddechów ratowniczych (NIE) c) 5 oddechów ratowniczych (TAK) W jaki sposób zabezpieczysz miejsce wypadku samochodowego? a) ustawię trójkąty ostrzegawcze (TAK) b) bezpiecznie zaparkuję własny samochód (TAK) c) wyłączę stacyjkę samochodu, który miał wypadek (TAK) W jaki sposób sprawdzisz przytomność u poszkodowanego (dorosłego)? a) chwycę poszkodowanego za barki i lekko potrząsając, zapytam np.: Co się stało? (TAK) b) poklepię go po twarzy (NIE) c) poleję wodą (NIE) Na skutek nagłego zatrzymania krążenia dochodzi do nieodwracalnych zmian w centralnym układzie nerwowym po: a) 10 min (NIE) b) 3 min (NIE) c) 4,5 min (TAK) W przypadku uczestniczenia w wypadku drogowym, w którym są poszkodowani, kierujący pojazdem powinien: a) udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej (TAK) b) podjąć działania zapewniające bezpieczeństwo ruchu w miejscu wypadku (TAK) c) niezwłocznie usunąć pojazd z miejsca wypadku (NIE) Prawidłową metodą postępowania w przypadku krwawienia z rany podudzia jest: a) ucisk miejsca krwawienia (TAK) b) uniesienie krwawiącej kończyny (TAK) c) unieruchomienie krwawiącej kończyny (TAK) Bezpośrednio na ranę należy położyć: a) watę (NIE) b) ligninę (NIE) c) jałową gazę (TAK) Co należy zrobić w przypadku wystąpienia u ofiary wypadku krwotoku z przedramienia? a) założyć jałowy opatrunek na ranę (TAK) b) ucisnąć miejsce krwawienia palcem lub dłonią, podnosząc kończynę do góry (TAK) c) przekrwawiające opatrunki zdejmujemy i zastępujemy nowymi, czystymi (NIE) Opatrunek uciskowy stosujemy przy: a) wycieku krwistej wydzieliny z ucha (NIE) b) krwotoku (TAK) c) zmiażdżeniu kończyny (NIE) Jak długo będziesz prowadził masaż serca i sztuczne oddychanie? a) do momentu przyjazdu karetki pogotowia, jeżeli ofiara wypadku nie zaczęła oddychać i nie wróciło u niej krążenie (TAK) b) przez 5 minut (NIE) c) gdy stwierdzę, że ofiara wypadku zaczęła oddychać i powróciło u niej krążenie (TAK) Pierwsza pomoc przy oparzeniu skóry polega na: a) schłodzeniu miejsca oparzenia zimną wodą (TAK) b) przemyciu rany spirytusem (NIE) c) posmarowaniu rany tłustym kremem (NIE) W jaki sposób sprawdzisz, czy poszkodowany oddycha? a) pochylając głowę nad twarzą poszkodowanego, usłyszę ruch wdychanego i wydychanego powietrza (TAK) b) wyczuję na swoim policzku ruch powietrza wydychanego (TAK) c) zaobserwuję ruchy klatki piersiowej (TAK) U dziecka w wieku przedszkolnym masaż serca prowadzi się: a) na środku klatki piersiowej - jednym palcem (NIE) b) na środku klatki piersiowej - dwoma palcami (NIE) c) na środku klatki piersiowej - jedną ręką (TAK) Stosunek uciśnięć mostka do ilości sztucznych oddechów u poszkodowanych wynosi: a) 30:2 (TAK) b) 2:30 (NIE) c) 1:5 (NIE) Masaż serca u niemowlęcia prowadzi się: a) jedną ręką (NIE) b) dwoma palcami (TAK) c) dwoma rękoma (NIE) Na miejscu wypadku samochodowego znajdujesz odcięty lub urwany palec jednej z ofiar wypadku. W jaki sposób zabezpieczysz tę część ciała? a) palec umieszczę w sterylnej gazie, suchym worku foliowym, a ten w wodzie z lodem (TAK) b) zamrożę (NIE) c) pozostawię bez zabezpieczenia na miejscu wypadku (NIE) W jaki sposób rozpoznasz złamanie żeber u ofiary wypadku, która jest przytomna? a) ofiara skarży się na ból, który nasila się przy głębszym wdechu lub przy poruszaniu się (TAK) b) może towarzyszyć zsinienie skóry tuż nad złamanym żebrem (TAK) c) ofiara wyraźnie kuleje na prawą nogę (NIE) Obowiązek udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadku ma: a) każdy, gdyż nawet w przypadku obecności zagrożeń można wykonać część działań ratunkowych (TAK) b) wyłącznie sprawca wypadku, gdyż za ewentualne popełnione błędy zawsze grozi odpowiedzialność karna (NIE) c) wyłącznie lekarz pogotowia, gdyż udzielać pomocy mogą jedynie osoby z wykształceniem medycznym (NIE) Jeżeli ofiara wypadku po odzyskaniu przytomności chce wstać i iść do domu, to należy: a) namawiać ją do pozostania, bacznie obserwować i wezwać pomoc medyczną (TAK) b) podać jej coś do picia i środki przeciwbólowe (NIE) c) pozwolić jej odejść do domu, zalecając wizytę u lekarza (NIE) Przy podejrzeniu złamania kończyny należy unieruchomić: a) wyłącznie najbliższy złamaniu staw (NIE) b) jedynie samo miejsce złamania (NIE) c) miejsce złamania i najbliższe stawy (TAK) W przypadku podejrzenia urazu kręgosłupa szyjnego należy: a) odgiąć głowę ku tyłowi, by usprawnić oddychanie (NIE) b) przenieść ofiarę wypadku w bezpieczne miejsce i wygodnie ułożyć (NIE) c) rozpocząć czynności reanimacyjne, jeżeli ofiara wypadku NIE ma wyczuwalnego tętna i NIE oddycha (TAK) Pierwsza pomoc w przypadku zapalenia się odzieży na ofierze wypadku to: a) gaszenie płonącej odzieży (TAK) b) w przypadku wystąpienia oparzenia polewanie miejsca oparzenia zimną wodą (TAK) c) w przypadku wystąpienia oparzenia unikanie ochłodzenia oparzonej skóry (NIE) Czas pracy kierowców (kategoria C) W każdym 24-godzinnym okresie odpoczynek kierowcy wykonującego przewozy drogowe (z wyjątkiem przewozów wykonywanych niektórymi pojazdami) może być podzielony na: a) dwie części, przy czym pierwsza z nich powinna wynosić co najmniej 3 godziny, a druga nie mniej niż 9 godzin (TAK) b) trzy części, przy czym jedna z nich powinna wynosić co najmniej 9 kolejnych godzin (NIE) c) trzy części w dowolnej wielkości godzin (NIE) W przypadku prowadzenia pojazdu przez dwóch kierowców wykonujących przewozy drogowe (z wyjątkiem przewozów wykonywanych niektórymi pojazdami) każdy z nich powinien wykorzystać co najmniej: a) 8 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym 30-godzinnym okresie (NIE) b) 8 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdej dobie (NIE) c) 9 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym 30-godzinnym okresie (TAK) Czas pracy kierowców (kategoria D) W każdym 24-godzinnym okresie odpoczynek kierowcy wykonującego przewozy drogowe (z wyjątkiem przewozów wykonywanych niektórymi pojazdami) może być podzielony na: a) dwie części, przy czym pierwsza z nich powinna wynosić co najmniej 3 godziny, a druga co najmniej 9 kolejnych godzin (TAK) b) trzy części, przy czym jedna z nich powinna wynosić co najmniej 8 kolejnych godzin, a dzienny odpoczynek 12 godzin (NIE) c) trzy części w dowolnej wielkości godzin (NIE) W przypadku prowadzenia pojazdu przez dwóch kierowców wykonujących przewozy drogowe (z wyjątkiem przewozów wykonywanych niektórymi pojazdami) każdy z nich powinien wykorzystać co najmniej: a) 8 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdej dobie (NIE) b) 8 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym 30-godzinnym okresie (NIE) c) 9 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym 30-godzinnym okresie (TAK)


z tym olotem to zartujesz nie? bo tam to nawet oleju nie umia wymienic kiedys mi korek wyrwali a pozniej jak zobaczylem plame na drodze i wrocilem z reklamcja to powiedzilei ze to nie oni

[b]Kamery na drogach...[/b] Środa, 4 kwietnia (15:10) [b]Wybierasz się na urlop lub na święta do rodziny? Będziesz jechał samochodem? Mamy coś dla ciebie![/b] Po polskich drogach jeździ już ponad 13 milionów samochodów. To oznacza, że co trzeci Polak ma samochód, wliczając w to osoby starsze oraz dzieci i młodzież poniżej 18. roku życia. Tymczasem sieć drogowa w ostatnich latach nie uległa znacznym przemianom. Poza nielicznym odcinkami nowych autostrad w przeważającej liczbie przypadków pozostaje nam jazda tymi samymi szosami co kilka czy kilkanaście lat tem W tej sytuacji na drogach panuje o wiele większy tłok. Tymczasem wpadnięcie w potężny korek potrafi skutecznie zepsuć radość z czasu wolnego od pracy. Mamy jednak na to sposób. W naszym nowym serwisie [b][/b] możecie sprawdzić, jak wygląda droga, którą zamierzacie jechać! Na poboczach najważniejszych dróg w całej Polsce zamontowanych jest około 150 kamer, z których obraz prezentujemy co 10 minut! Oczywiście 150 kamer nie może pokryć swoim zasięgiem wszystkich dróg w Polsce. To jednak dopiero początek, bowiem kamer przy drogach wciąż przybywa, a to oznacza, że monitoring będzie coraz bardziej dokładny. Zapraszamy jednak do naszego nowego serwisu już teraz. Jest to bowiem jedyna taka usługa w polskim internecie! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Po 17 kwietnia będzie weselej[/b] Środa, 4 kwietnia (16:37) Co w stolicy na Wiejskiej robią wybrani w wolnych wyborach przedstawiciele narodu? Wiecie? My wiemy. Nudzą się! Ciągłe kłótnie i spory potrafią sprzykrzyć się nawet im, więc co jakiś czas jeden z panów parlamentarzystów wpadnie na pomysł, by zająć się czymś konkretnym... A to wybuduje sąsiadom dworzec, a to o 20 km przesunie obwodnicę, by nie zasłaniała mu widoku z okna... Tym razem, postanowiono, że trzeba zająć się prawem o ruchu drogowym. Zmian jest raczej niewiele, ale możecie być pewni, że po 17 kwietnia, kiedy to nowe przepisy zaczną obowiązywać, na pewno będzie weselej. Największą nowością jest konieczność jazdy na światłach mijania przez cały rok. Pisaliśmy o tym nie raz, wiemy, że zdania użytkowników czterech kółek są w tej kwestii mocno podzielone. Z punktu widzenia bezpieczeństwa pomysł jest słuszny. Już dzisiaj czekamy jednak na pierwsze protesty ekologów, którzy najpewniej poprzywiązują się do ciężarówek. Wzrost emisji szkodliwych substancji zabije, być może, parę przydrożnych krzaków, mamy jednak nadzieję że uratuje też kilkadziesiąt istnień ludzkich, które co roku giną w wypadkach spowodowanych słabą widocznością. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Na światłach od 17 kwietnia![/b] INTERIA.PLŚroda, 4 kwietnia (00:26) [b]Od 17 kwietnia kierowcy muszą jeździć na światłach mijania przez cały rok - obowiązek ten wynika ze znowelizowanej ustawy Prawo o ruchu drogowym.[/b] Jazda na światłach mijania ma poprawić widoczność samochodów na drodze. Nowelizacja określa również nowe zasady zachowania się w trakcie jazdy w tunelach. W tunelu dłuższym niż 500 metrów kierowca samochodu o wadze do 3,5 tony lub autobusu powinien utrzymywać co najmniej 50-metrowy dystans do poprzedzającego go samochodu. Dla samochodów o wadze powyżej 3,5 tony dystans ten ma wynosić 80 metrów. Instytucja zarządzająca ruchem na drodze będzie mogła zmienić te odstępy w zależności od dozwolonej prędkości w tunelu. Zmienią się także pytania egzaminacyjne na prawo jazdy w zakresie używania świateł i pierwszej pomocy. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

[b]Policja już nie w kolorze blue[/b] Poniedziałek, 2 kwietnia (14:25) Przez najbliższe trzy lata policja ma kupić około 5-6 tys. nowych samochodów osobowych - radiowozów i nieoznakowanych. Nie będą to auta w kolorze blue, ale srebrne. I będą lśniły. Pojazdy te mają być zamawiane u producenta, który wygra przetarg, a nie - jak dotąd - u poszczególnych dilerów różnych marek. Znacznie obniży się więc cena aut i rozwiążą się problemy z serwisem. To idealny moment, aby zmienić kolorystykę pojazdów oznakowanych - mówi nadkom. Tomasz Kowalczyk, p.o. zastępcy dyrektora Biura Logistyki Policji KGP. - W 2008 r. prawdopodobnie przeprowadzimy wymianę umundurowania oraz spodziewamy się pierwszej partii nowych pojazdów w policji, gdyż w tym roku ma być rozstrzygnięty przetarg. Ważniejszy jest jednak aspekt ekonomiczny. Dotychczas użytkowane radiowozy nie będą przemalowywane. Zmiana barw dotyczyć będzie tylko nowych aut, które od razu zostaną zamówione w kolorze srebrnym. Samochody będą oznakowane pasem folii barwy niebieskiej, odblaskowej, z dodatkowymi prostokątnymi elementami białej folii odblaskowej, umieszczonymi na górnej i dolnej krawędzi pasa. Odblaskowy napis POLICJA barwy białej będzie widniał po obu stronach pojazdu na niebieskim pasie wyróżniającym. Podobnie na pokrywie silnika oraz z tyłu (w zależności od rodzaju pojazdu sedan, hatchback, combi, miniwan itp.). Wprowadzenie folii odblaskowej spowoduje, że radiowozy będą lepiej widoczne, zwłaszcza nocą.Załóżmy więc, że policja kupi samochody warte na rynku 75 tys. zł za sztukę. Kupując nie u dilera, a u producenta, zapłaci po około 60 tys. zł. Po czterech latach sprzeda je po 30 tys. i, dokładając drugie tyle, znów kupi nowe, warte 75 tys. zł. Chyba się opłaca? Nie mówiąc już o tym, że samochody starsze niż czteroletnie nie powinny być używane jako radiowozy. W krajach Unii Europejskiej jest to wręcz nie do pomyślenia. Skoro już o UE mowa, należy przytoczyć trzeci aspekt - międzynarodowy. W Europie tylko polscy policjanci mają niebieskie radiowozy. Niemcy, Austriacy jeżdżą już dziś srebrnymi z niebieskimi pasami i białymi napisami POLIZEI. Podobnie Duńczycy, Brytyjczycy i Chorwaci. Pozostałe policje mają najczęściej auta białe, a Rumuni są w trakcie przemalowywania na srebrne, ponieważ w przyszłości wszystkie kraje Unii Europejskiej mają mieć radiowozy w tym kolorze, aby po przekroczeniu granic żaden kierowca nie miał wątpliwości, z kim ma do czynienia. Pomysł ten zaakceptował już Konrad Kornatowski, nowy komendant główny policji. Teraz BLP czeka na wydanie stosownego rozporządzenia przez Ministerstwo Transportu. TADEUSZ NOSZCZYŃSKI. Źródło informacji: INTERIA .PL

[b]3,5 promila, ośmiolatek i kierownica[/b] Wtorek, 3 kwietnia (12:59) Policjanci z Głogowa (Dolnośląskie) zatrzymali kompletnie pijanego kierowcę, który prowadził auto i spowodował kolizję, trzymając na kolonach swego 8-letniego syna. 45-letni mężczyzna miał prawie 3,5 promila alkoholu w organizmie - poinformował we wtorek rzecznik głogowskiej policji, Romuald Szyszka. 'Samochód prowadzony przez mężczyznę uderzył w betonowe ogrodzenie przy jednej z posesji. Jak ustalili policjanci, gdy doszło do kolizji, za kierownicą siedziały... dwie osoby. Drugim kierującym był 8-letni syn zatrzymanego, który siedział na kolanach taty i razem z nim prowadził samochód. Na szczęście żadnemu z nich nic się nie stało' - powiedział Szyszka. Nieodpowiedzialnemu ojcu przedstawiono zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz stworzenie zagrożenia dla życia i zdrowia własnego dziecka. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Źródło informacji: PAP

[b]Czeski bestseller od 35 900 zł[/b]Skoda Auto przedstawiła polskie ceny swojego najpopularniejszego modelu z segmentu B. Druga generacja Skody Fabia w podstawowej wersji wyposażeniowej Junior z silnikiem benzynowym 1.2 l./60 KM kosztować będzie 35 900 zł., JB, Skoda/ 2007-04-03 14:51 Ceny nowej Fabii w stosunku do poprzedniej generacji wzrosły średnio o 1500 zł. Różnica pomiędzy cenami wyjściowymi zależy naturalnie od konkretnego wariantu wyposażeniowego i silnika. W przypadku najuboższej wersji Junior z silnikiem 1.2 l./60 KM różnica ta wynosi 1 210 zł. Seryjnie na pokładzie montowane są między innymi 4 poduszki powietrzne, ABS+MSR, Immobiliser, regulowana kolumna kierownicy, elektrohydrauliczne wspomaganie kierownicy. Popularna w naszym kraju odmiana z silnikiem benzynowym 1.4 l. 16V/85 KM w wyposażeniu Classic jest droższa o 2 010 zł i teraz kosztuje 41 900 zł. Z kolei za najtańszego diesla 1.9 TDI/105 KM w podstawowym wyposażeniu Classic trzeba będzie zapłacić 52 500 zł. Również najdroższa odmiana nowej pięciodrzwiowej Skody dostępna jest z tym samym silnikiem wysokoprężnym: w wariancie Sport lub Comfort kosztuje 62 000 zł.

[b]Panda i Ducato z usterkami[/b] W modelach Fiat Panda w wersji z silnikiem Multijet oraz Fiat Ducato z dwulitrową jednostką JTD mogą pojawić się usterki., UOKiK/ 2007-04-03 09:18 W przypadku Fiata Panda w wersji Multijet uszkodzeniu może ulec przewód paliwowy ocierający się o korpus filtru powietrza. Konsekwencją usterki może być wyciek paliwa w komorze silnikowej. Prowadzący pojazd może mieć wóczas problem z uruchomieniem pojazdu. Wada dotyczy pojazdów od nr nadwozia 445385 do nr 573368, wyprodukowanych od lipca 2005 r. do stycznia 2006 r. w Polsce. W Polsce kampanią objętych jest 1458 samochodów Panda Multijet. Z kolei w dostawczym Ducato problemy mogą się pojawić na skutek przedostawania się wody do zaworu recyrkulacji spalin (EGR), która przy niskich temperaturach może zamarznąć i doprowadzić do uszkodzenia zaworu i utraty jego szczelności. Zawór ten znajduje się w kanale łączącym kolektor wydechowy z dolotowym i reguluje przepływ spalin. W przypadku, gdy jest wadliwy prowadzący pojazd może mieć problem z uruchomieniem pojazdu, nadmierną emisją spalin, dławieniem się silnika przy przyspieszaniu oraz spadkiem sprawności wspomagania hamulców. Wada może wystąpić w pojazdach od nr nadwozia 07000022 do nr 07574570, wyprodukowanych od lipca 2001 r. do lutego 2005 r. we Włoszech. W Polsce kampanią objętych jest 1879 samochodów Fiat Ducato. W obu przypadkach właściciele pojazdów zostaną objęci bezpłatną akcją naprawczą w autoryzowanych stacjach obsługi. W Pandach wymieniony zostanie przewód paliwowy, zaś w Ducato zamontowane zostaną nowe elektrozawory z osobnym filtrem.


Proponuje Bosch Service Miniszewscy ul. Grunwaldzka, solidnie robią. ceny jednak są dosyć spore.

chcialbym sie dowiedziec gdzie n aterenie kutna moge dokonac wyminay uszczelki pood głowica , chodzi mi o to zeby to bylo dobrze zrobione. podajcie jakies zaklady i nr telefonow i adresy dzieki z gory

Ciekawostki IAR, MFi [b]Ukradła samochód przez pomyłkę[/b]W Rumunii kobieta, która ukradła samochód, nie będzie odpowiadać karnie. Policja dała wiarę kobiecie, która twierdzi, że kradzież popełniła... niechcący. Mieszkanka miejscowości Miercurea Ciuc w centrum Rumunii pożyczyła swoją białą Dacię model 1310 przyjaciółce. Po kilku godzinach zapomniała o tym i gdy wieczorem chciała pojechać do kościoła, wsiadła do starej, białej Dacii zaparkowanej pod jej blokiem. Samochód, mimo że należał do kogo innego, dał się otworzyć i uruchomić kluczykami kobiety. Właściciel zgłosił kradzież jeszcze tego samego wieczoru. Policjanci byli bardzo zaskoczeni, gdy następnego dnia na komisariat zgłosiła się kobieta ze skradzionym autem. Zorientowała się, że Dacia, którą jeździła wieczorem, nie należy do niej dopiero wtedy, gdy przyjaciółka oddała jej kluczyki. Dacia 1310 jest wciąż jednym z najpopularniejszych samochodów w Rumunii. W ciągu trzydziestu lat produkcji sprzedano ponad 2 miliony egzemplarzy tego auta.

[b]Nowe auto i rdzewieje![/b] INTERIA.PL Klient kupił nową toyotę yaris. W niespełna rok po rozpoczęciu eksploatacji auta pojawiła się korozja na poszczególnych elementach karoserii. Serwis Toyoty wykonał naprawę blacharsko-lakierniczą - jednak nieskutecznie. Samochód przyjęto po raz trzeci do naprawy gwarancyjnej, lecz niestety i tym razem gwarant nie dopełnił ciążących na nim obowiązków, przeprowadzając jedynie prowizoryczną naprawę. Oczywistym jest więc, że korozja w dalszym ciągu występuje, jej zakres występowania systematycznie powiększa się i tym samym pojazd utracił sporo na wartości. Co robić w takiej sytuacji? Jeżeli usterka/wada karoserii została zgłoszona w okresie obowiązywania gwarancji, uprawnionego nie wiążą umowne terminy jej upłynięcia. Oznacza to, że nawet po jej wygaśnięciu użytkownikowi samochodu przysługuje w dalszym ciągu roszczenie o skuteczną naprawę. W tym przypadku jednak problem wydaje się być inny. Autoryzowany serwis podejmował próby usunięcia wady nadwozia przy pomocy określonej przez producenta technologii, jednak okazały się one nieskuteczne. Wnioskować więc można, że wada tkwiąca w pojeździe jest nieusuwalna, co pociąga za sobą konsekwencje prawne dla sprzedawcy/gwaranta w zakresie dostarczenia pojazdu nowego, wolnego od wspomnianych wad. Przydatna będzie dodatkowo opinia uprawnionego rzeczoznawcy, który potwierdzi fakt występowania nieusuwalnej wady nadwozia. Pragmatyka zawodowa wskazuje, iż w przypadku braku porozumienia pomiędzy gwarantem a właścicielem pojazdu, wydający wyrok Sąd orzeknie o konieczności wymiany samochodu na nowy, wolny od wad. Zjedź na pobocze. Źródło informacji: AUTO&LEX

[b]Nowa Octavia najlepsza[/b] Nowa generacja Skody Octavia zdobyła pierwsze miejsce w plebiscycie Driver Power, który został przeprowadzony przez magazyn Auto Express., Skoda/ 2007-03-30 09:16 W zeszłym roku Skoda zajęła drugie miejsce, ustanawiając rekord głosów nowego modelu. W tym roku właściciele modelu Octavia wykazali się jeszcze większą aktywnością i zadowoleniem ze swoich samochodów. Dzięki temu Skoda bez problemów awansowała oczko wyżej. Te wyniki oznaczają, że marka z Mlada Boleslav jest już czwarty rok z rzędu, kiedy jej samochody znajdują się w pierwszej piątce plebiscytu. W badaniu udział wzięły dziesiątki tysięcy użytkowników. W czasie jego przeprowadzania klienci byli pytani o wszystkie aspekty posiadania samochodu. Pod lupę brano niezawodność, jakość wykonania, koszty utrzymania, osiągi, a także komfort prowadzenia. Wszystkie te punkty składały się na poziom zadowolenia kierowcy z użytkowanego pojazdu. David Johns, Redaktor Naczelny 'Auto Express' tak skomentował zwycięstwo auta: „Skoda Octavia zasłużyła na zdobycie tytułu Najlepszego Samochodu w plebiscycie Driver Power. Z jej niezawodnością i wysokimi ocenami we wszystkich branych pod uwagę kategoriach będzie trudna do pobicia w przyszłym roku. Właściciele mieli problem ze znalezieniem wad w tym rodzinnym aucie Skody”. Nagrody, które są przyznawane za satysfakcję klientów świadczą przede wszystkim o zaufaniu kierowców do marki Skoda. Właściciele tych aut są bardzo przywiązani do swoich samochodów. Tak bardzo, że nasz południowy sąsiad uplasował się w pierwszej piątce badania JD Power przez ostanie 11 lat, będąc jedyną marką, której się to udało. W klasyfikacji generalnej plebiscytu Driver Power Skoda zajmowała drugie miejsce przez 4 lata z rzędu.

[b]Lowrider: jak meksykański koń[/b]W starej Meksykańskiej tradycji koń był symbolem statusu społecznego. Ich właściciele wydawali fortuny na złote i srebrne ozdoby. W XX wieku konie zastąpiono maszynami, które zostały wyniesione na ten sam poziom kultu stając się niesamowitymi dziełami motoryzacji. Piotr Rejowski, 2007-03-29 11:50 Termin „lowrider” może być zastosowany do każdego pojazdu maksymalnie obniżonego w stosunku do oryginału. Najważniejszym elementem jest hydrauliczne lub pneumatyczne zawieszenie, które pozwala na jak na jak najniższe zlokalizowanie samochodu. Dzięki temu ma się wrażenie, że sunie on tuż nad ziemią jak poduszkowiec. Takie zawieszenie pozwala kontrolować wysokość prześwitu, także w czasie jazdy. To dzięki niemu lowridery nazywane są „skaczącymi samochodami” – działa ono jak katapulta, z dużą siłą i szybkością podnosi zawieszenie powodując, że auto podskakuje. W ekstremalnych sytuacjach, najczęściej na zlotach kierowca poprzez podnoszenie i opuszczenie kolejnych osi jest w stanie sprawić, że lorider wykona specyficzny taniec. Można również sprawić że auto będzie poruszało się na 3 kołach (czwarte w górze). Oprócz wspomnianych wyżej cech lowridery wyróżniają się paroma innymi rzeczami. Styl „oldschool” charakteryzuje się niezwykłymi kolorami nadwozia najczęściej z malunkami, chromowanymi nietypowymi felgami oraz rozbudowanym systemem audio. Styl zwany „newschool” wykreował się pod koniec XX wieku i stanowi bardziej modernistyczną wersję wersje starej szkoły. Samochód posiada jeden wyrazisty kolor lakieru, a główny nacisk kładzie się na estetykę wnętrza Opisywany lowrider to Chevrolet Bel Air z 1973 roku. Samochód ma oryginalny przebieg 51 tys. km i jest posiadaniu obecnego właściciela od lata 2003 roku. Szczęśliwym posiadaczem tego cuda jest Tomasz, ps. Walker z Warszawy. W momencie zakupu Bel Air był „tylko zwykłym” amerykańskim krążownikiem. Poprzedni właściciel wyciągnął go ze stodoły, w której autko przespało aż 18 lat. Walker od razu zabrał się za modyfikacje mające na celu stworzenie rasowego lowridera. Silnik przeszedł gruntowny remont, rama została wzmocniona, aby lepiej znosić przeciążenia. Zamontowano zawieszenie hydrauliczne z 2 pompami, oraz 4 akumulatorami. Do jego sterowania służy pilot. Stary wydech, który trochę za nisko wisiał i przy maksymalnym opuszczeniu szorował o asfalt został zastąpiony nowym. Auto w środku nie posiadało w ogóle tapicerki, więc została ona uszyta z ze skóry według własnego pomysłu. W kilku miejscach został poprawiony lakier. Dla uzyskania jeszcze mniejszego prześwitu oryginalne 15 calowe felgi zostały zastąpione 14” na które założono opony Mastercraft 185/75/14 z białym paskiem. Pod maską znajduje się oryginalna rzędowa „szóstka” o pojemności 4,1 litra. Jeżeli chodzi o spalanie to w przypadku amerykańskich krążowników nie należy o nie pytać – to tak jakby pytać kobietę o wiek. Po prostu nie wypada. Napęd przekazywany jest za pomocą 3-stopniowej skrzyni biegów. Wymiary samochodu są równie imponujące jak pojemność silnika – 5640 mm długości i 2020 mm szerokości. Jazdę krążownikiem umila radio Sony Explode ze wzmacniaczem JBL GTO 4000 podłączonym do 2 głośników basowych JBL GTO 4-12, 2 elips oraz systemu głośników na przód. Całość wygląda naprawdę imponująco i budzi ciekawość gdziekolwiek się pojawi. Na lowridera można przerobić praktycznie każdy samochód. Nadaje się do tego zarówno stary amerykański krążownik jak nowy europejczyk. Możliwości ograniczone są tylko przez wyobraźnię przyszłego właściciela. Ceny hydraulicznych zawieszeń kosztują od 6 tys. złotych w górę w zależności od ilości pomp i ich typu. Pneumatyczne są znacznie droższe – powyżej 9 tys. złotych. Do tego trzeba doliczyć obowiązkowe felgi szprychowe (ok. 700zł za sztukę) i opony z białym paskiem (ok. 300 zł za sztukę). Lowridery skupiają wokół siebie coraz więcej miłośników tego typu pojazdów. Wyszły poza ramy ścisłego grona wtajemniczonych głównie dzięki teledyskom muzyki rap, gdzie artyści lubują się w wykorzystywaniu ich jako tła do prezentowania swojej twórczości.

[b]Policja kupuje narkotesty[/b] W kodeksie drogowym pojawi się zapis, pozwalający karać kierowców jeżdżących pod wpływem narkotyków. Komenda Główna chce kupić 70 tys. narkotesterów., Dziennik/ 2007-03-28 10:03 Obecne przepisy nie dawały policji jasnej wykładni, co i jak robić z kierowcą, który prowadził samochód pod wpływem narkotyków. Opowiada policjant z drogówki: - Mamy kontrolę na drodze, kierowca dziwnie się zachowuje, ale jest trzeźwy. Jeśli policjant miał tzw. narkotester, można było szofera zbadać. Ale testery nie wykrywają wszystkich rodzajów narkotyków, dlatego trzeba przeprowadzać dodatkowe badania w szpitalu. A na to kierowca musiał się zgodzić albo sam o to poprosić. Zmiana w przepisach polega na tym, że w przypadku wykrycia testerem narkotyków u kierowcy, badanie krwi jest przymusowe. I policjant będzie mógł natychmiast zabrać mu dokument upoważniający do prowadzenia pojazdu. W zeszłym roku policja zatrzymała kilkuset kierowców, którzy we krwi mieli narkotyki. Dokładnych danych nie ma, bo zarówno pijanego, jak i kierowcę pod wpływem narkotyków ściga się z tego samego paragrafu kodeksu karnego. Komenda Główna jest bardzo zadowolona z projektów zmian. 'Tydzień temu został rozstrzygnięty przetarg na zakup 70 tys. testerów do wykrywania narkotyków. Pierwsza partia powinna trafić do patroli już w maju' - mówi Marcin Szyndler z KGP. Mariusz Wasiak, radca prawny z biura ruchu drogowego KGP podkreśla, że zmiana uporządkuje przepisy: 'Teraz policjanci często mieli wątpliwości, jak traktować takich kierowców. Pojawiały się pytania: czy można zawieźć do laboratorium kierowcę <trafionego> na teście? Jeśli zmiana wejdzie w życie, wszystko będzie jasno sformułowane w kodeksie ruchu drogowego. To ważne zarówno dla policjantów, jak i dla samych kierowców' - dodaje.

[b]Światła mijania przez cały rok - prezydent podpisał ustawę[/b] Prezydent Lech Kaczyński podpisał nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym, która zobowiązuje kierowców do jazdy z włączonymi światłami mijania przez cały rok, przez całą dobę - poinformowała w komunikacie Kancelaria Prezydenta. Wprowadzenie takiego obowiązku ma poprawić widoczność samochodów na drodze. [b]Nowelizacja określa również nowe zasady zachowania się w trakcie jazdy w tunelach. [/b] W tunelu dłuższym niż 500 metrów kierowca samochodu o wadze do 3,5 tony lub autobusu powinien utrzymywać co najmniej 50-metrowy dystans do poprzedzającego go samochodu. Dla samochodów o wadze powyżej 3,5 tony dystans ten ma wynosić 80 metrów. Instytucja zarządzająca ruchem na drodze będzie mogła zmienić te odstępy w zależności od dozwolonej prędkości w tunelu. Z nowelizacji wynika, że w tunelu podczas zatrzymania wynikającego z warunków lub przepisów ruchu drogowego, kierowca będzie obowiązany zachować odstęp od poprzedzającego pojazdu nie mniejszy niż 5 metrów. Ustawa wejdzie w życie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. P A P

[b]Wielki remont na płatnej autostradzie A-4 [/b] (PAP, tm/27.03.2007, godz. 16:03) Z początkiem kwietnia na kilku odcinkach płatnej autostrady Kraków-Katowice ruszają remonty nawierzchni oraz mostów. Warte 178 mln zł prace potrwają do sierpnia 2008 roku. Kierowców czekają poważne utrudnienia, szczególnie w Katowicach, gdzie już za tydzień spodziewane są olbrzymie korki. We wtorek zarządzająca autostradą spółka Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) przedstawiła plany inwestycyjne na kolejne miesiące. W ramach kontraktu, podpisanego w lutym z firmą Budimex- Dromex, w ciągu półtora roku nastąpi remont 7 mostów, 24 km nawierzchni dwóch pasów autostrady (jedna trzecia drogi) oraz budowa 6 przejazdów awaryjnych i technologicznych. Już 2 kwietnia rozpocznie się remont nawierzchni na 4- kilometrowym odcinku, ok. 10 km za węzłem Rudno koło Krakowa. Zamknięta tam będzie jezdnia w kierunku tego miasta. 4 kwietnia rozpocznie się budowa 6 przejazdów technologicznych i awaryjnych, co spowoduje zamknięcie lewych pasów ruchu na kilku odcinkach ok. 60-kilometrowej drogi. Największe utrudnienia czekają jednak na kierowców na węźle 'Murckowska' na katowickim odcinku autostrady. 4 kwietnia rozpocznie się tam remont nawierzchni na odcinku ok. 3 km oraz wiaduktu. Właśnie tam spodziewane są największe korki. Zamknięta będzie jezdnia w kierunku Krakowa. W kierunku Katowic czynny będzie tylko jeden pas ruchu (zamiast trzech lub czterech), a w kierunku Krakowa dwa, w tym jeden dla ciężarówek. Węzeł 'Murckowska', gdzie krzyżują się drogi prowadzące z i do Katowic z Sosnowca, Mysłowic i Tychów, należy do najważniejszych punktów układu komunikacyjnego Katowic. W godzinach porannego i popołudniowego szczytu także bez dodatkowych utrudnień tworzą się tam korki. Po zamknięciu jednej jezdni mogą być kilkukilometrowe. Przedstawiciele SAM apelują, aby kierowcy z okolicznych miast omijali ten węzeł, korzystając z dróg krajowych nr 86 i 79. Ruch tranzytowy między Katowicami a Krakowem powinien odbywać się normalnie, nie proponujemy kierowcom omijania utrudnień. Jednak ruch lokalny może korzystać z dróg alternatywnych. Z obserwacji wiemy, że np. między 7.00 a 9.30 na kierunku dojazdowym do Katowic będzie horror, jeżeli utrzymane będzie obecne natężenie ruchu lokalnego - powiedział Andrzej Czarnohorski z SAM. Na katowickim odcinku przejazd autostradą A-4 jest darmowy. Wyliczono, że na dobę jeździ nim ok. 7 tys. samochodów więcej niż na płatnym odcinku, gdzie średnie dobowe natężenie ruchu wynosi ok. 26 tys. aut. Spółka zarządzająca autostradą liczy się ze spadkiem natężenia ruchu w związku z utrudnieniami. Cena przejazdu w czasie trwania robót nie zostanie zmieniona. Prace w pobliżu węzła 'Murckowska' mają trwać do czerwca (remont wiaduktu do października), jednak krótko potem ma rozpocząć się kompleksowa przebudowa tego węzła, realizowana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, przewidywane są więc dalsze utrudnienia. Na samej autostradzie następne w kolejce do remontu są kolejne mosty, a także odcinki jezdni w okolicach placu poboru opłat w Mysłowicach oraz w rejonie węzła Rudno. Dotychczas na płatnym odcinku autostrady A-4 wyremontowano 13 z 56 mostów orz 11,5 km nawierzchni. Prace finansowane są z 380 mln zł kredytu, zaciągniętego przez SAM w końcu 2005 roku w konsorcjum banków. Realizowane obecnie prace obejmują łącznie remont 49 km nawierzchni, 39 mostów oraz budowę ekranów akustycznych. Mają zakończyć się w 2009 r. Pozostałe roboty oraz inwestycje z zakresu ochrony środowiska mają rozpocząć się w latach 2009/2010. W miarę postępów prac budowlanych miejsca utrudnień w ruchu mają się zmieniać. Szczegóły będą podawane na stronie internetowej oraz pod numerem infolinii 0801 988 444. Mimo trwających niemal nieprzerwanie utrudnień, ruch na autostradzie stale rośnie. W ubiegłym roku z drogi korzystało średnio 26,6 tys. aut na dobę, wobec 22,5 tys. rok wcześniej, co oznacza wzrost o 18 proc. Więcej jest zarówno ciężarówek, których przejazdy refundowane są z opłat za winiety, jak i aut osobowych. Ubiegłoroczne przychody spółki SAM wyniosły 121,5 mln zł wobec 89 mln zł rok wcześniej. Zysk netto przekroczył 46 mln zł wobec 46,9 mln zł w 2005. Przeznaczany jest na inwestycje.

[b]Przede wszystkim cena?[/b] 10% Polaków kupiło w 2006 r. samochód. Zdecydowana większość (89%) wybrała auto używane. Tak negatywny, z punktu widzenia producentów samochodów osobowych, obraz polskiego rynku motoryzacyjnego tłumaczony jest małą zamożnością społeczeństwa. [i], TNS OBOP/ 2007-03-27 09:19[/i] Wyniki ostatniego badania TNS OBOP pokazują jednak, że pozaekonomiczne czynniki wyboru samochodu nabierają coraz większego znaczenia. Cena pozostaje głównym aspektem branym pod uwagę przy wyborze samochodu (46% wskazań). Na drugim miejscu plasuje się postrzeganie marki - zaufanie do niej, czy przekonanie o jej wysokiej renomie (40%). &#8222;Ekonomiczność&#8221; - rozumiana jako niski koszt utrzymania oraz eksploatacji samochodu - jest wciąż istotnym powodem wyboru auta danej marki, choć w coraz mniejszym stopniu. Aspekt ekonomiczności - ważny dla 26% badanych - wymieniany jest prawie równie często jak &#8222;dobra opinia/ ogólnie dobry samochód&#8221; (24%), &#8222;niezawodność&#8221; (24%), &#8222;wygoda/ wielkość&#8221; (23%) oraz &#8222;wygląd&#8221; (20%). Polacy coraz częściej zwracają uwagę na inne kwestie pozaekonomiczne: coraz większego znaczenia nabiera bezpieczeństwo samochodu, czy wcześniejsze doświadczenia z marką lub modelem (po 14%). Wyniki badania TNS OBOP znajdują potwierdzenie w danych sprzedażowych nowych aut, które wskazują, że największym tempem wzrostu popytu w 2006 roku charakteryzowały się marki premium, czyli bezpieczne, renomowane, ale niekoniecznie ekonomiczne samochody. &#8222;Wyniki badania pozwalają zaobserwować początki pewnej tendencji do przewartościowywania się motywów decyzji Polaków co do zakupu samochodu osobowego. Nadal ważne są aspekty ekonomiczne, czyli cena auta i ekonomiczność eksploatacji, ale istnieje przypuszczenie, że w ciągu najbliższych lat dla Polaków, podobnie jak dla użytkowników samochodów w krajach o bardziej rozwiniętym rynku motoryzacyjnym, coraz większego znaczenia nabierać będą pozaekonomiczne atrybuty samochodu, takie jak atrakcyjny wizerunek marki, dobra opinia o marce, bezpieczeństwo, wygoda oraz wygląd samochodu. - prognozuje Magdalena Sawińska lider Sektora Badań Rynku Motoryzacyjnego TNS OBOP. - &#8222;Podstawę to tego rodzaju prognoz dają również wyniki podobnego badania przeprowadzone przez TNS OBOP rok wcześniej &#8211; czynniki pozaekonomiczne były wówczas dla badanych znacznie mniej istotne.&#8221;

[b]Ukradli autobus i sprzedali na złom[/b] Wtorek, 27 marca (13:02) Trzech nastolatków ukradło... autobus spod centrum handlowego w Jankach, a następnie sprzedali go na złom za 2,6 tys. zł. Chłopcy zostali zatrzymani przez stołecznych policjantów, ich sprawą zajmie się sąd rodzinny. Jak poinformował Krzysztof Lenarczyk z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, autobus należał do jednego z prywatnych przewoźników. Dowożono nim klientów do centrum handlowego. O kradzieży policję powiadomiono kilka dni temu. Jak się okazało, z parkingu przed centrum autobus ukradło trzech 16-latków - Grzegorz G., Piotr J. i Damian T. 'Pojechali nim wprost do punktu skupu złomu i sprzedali go za 2600 zł' - poinformował Lenarczyk. Funkcjonariusze zatrzymali też właściciela punktu skupu złomu z Pruszkowa, który odpowie za paserstwo. Nastolatków przewieziono do Policyjnej Izby Dziecka. Źródło informacji: PAP

[b]Rozbito land rovera i suzuki[/b] INTERIA.PLPiątek, 23 marca (09:32) EuroNCAP, niezależna organizacja badająca poziom bezpieczeństwa we współczesnych samochodach, ogłosiła dziś wyniki najnowszych testów zderzeniowych dwóch reprezentantów klasy SUV. Tym razem rozbito land rovera freelandera 2 oraz suzuki grnad vitarę. Oba samochody wyszły z prób obronną ręką. Freelander 2, jako pierwszy pojazd w tym segmencie, uzyskał maksymalną ocenę - pięciu gwiazdek - za ochronę pasażerów. Uznano również, że dzieci przewożone tym samochodem są na tyle bezpieczne, by przyznać mu w tej kategorii cztery gwiazdki. Niestety, piesi, którzy będą mieli nieprzyjemność wpaść pod to auto, raczej nie mają się z czego cieszyć. Poziom ochrony tych ostatnich nie jest imponujący - tylko jedna gwiazdka. Bardziej przyjazna przechodniom okazała się być suzuki grand vitara, której za ochronę pieszych przyznano, z trudem osiągalne w tym segmencie, trzy gwiazdki. Taką samą ocenę przyznano suzuki w kategorii ochrony dzieci. Ochronę pasażerów oceniono na czwórkę. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]100 kilometrów za 2 złote[/b] Podczas gdy ceny ropy wciąż rosną w Akademii Morskiej w Gdyni powstał samochód, który pozwala na przejechanie 100 km za 2 zł. Pojazd porusza się po terenie Gdyni reklamując uczelnię. Piotr Rejowski, 2007-03-23 06:50 Samochód o napędzie elektrycznym wcale nie musi być drogi. Udowodnili to naukowcy z Akademii Morskiej w Gdyni, którzy skonstruowali pojazd elektryczny. Wykorzystali do tego Forda Escorda z 1980 roku. Pojazd był konstruowany przez pół roku w ramach prac dyplomowych przez studentów Wydziału Elektrycznego. Grupą kierował prof. Ryszard Strzelecki. Dokończeniem prac i doprowadzeniem samochodu do prezentowanego stanu technicznego zajął się dr inż. Andrzej Łebkowski. W miejsce silnika spalinowego, na zmodyfikowanym układzie mocowania poduszek został zamontowany silnik elektryczny prądu stałego, szeregowo bocznikowy. Napęd przekazywany jest za pomocą fordowskiej skrzyni biegów. Wymontowano również instalację paliwową i układ chłodzenia silnika. W odpowiedni sposób dobrano i poprowadzono instalacje elektryczną dla obwodu zasilania silnika prądu stałego oraz obwodu sterowania tym silnikiem. Dobrano elementy łączeniowe jak i zabezpieczające. Do zasilania wykorzystano 14 akumulatorów o pojemności 80Ah i napięciu 12V, prostownik i regulator prądu. Zawieszenie musiało zostać wzmocnione ze względu na powiększoną o 100 kg masę samochodu. Samochód został wyposażony w szereg mierników monitorujących parametry układu elektryczno-napędowego takie jak: natężenie prądu silnika, napięcia silnika, napięcia baterii akumulatorów, temperatury na silniku i temperatury w bagażniku gdzie znajdują się akumulatory. Osiągi samochodu są porównywalne z 30 konną jednostką spalinową. Rozpędza się do 110 km/h, zasięg wynosi około 170 kilometrów i jest uzależniony od ukształtowania terenu i dynamiki jazdy. Czas ładowania akumulatorów to około 8 godzin. Podczas ubezpieczania pojazdu okazało się, ze w systemie towarzystw ubezpieczeniowych nie istnieje coś takiego jak pojemność zerowa (silnik elektryczny nie posiada pojemności). Stawka została obliczona indywidualnie. Koszt budowy auta to około 20 tys. zł. (2500 zł na zakup samochodu, 2000 zł na silnik, 1000 zł na regulator prądu, 5000 zł na akumulatory i tyle samo na specjalny prostownik, robocizna - 4000 zł). Kolejne 10 tys. pozwoliłyby zwiększyć zasięg pojazdu i zmniejszenie czasu ładowania akumulatorów o połowę.

[b]Wystarczy zdjęcie i będzie mandat[/b] Być może w przeciągu trzech następnych miesięcy do parlamentu trafi projekt ustawy mówiący o tym, że do ukarania za wykroczenie takie jak np. przekroczenie prędkości wystarczy tylko zdjęcie tablic rejestracyjnych pojazdu. Taką wiadomość podał do informacji publicznej w-ceminister Marek Surmacz., GW/ 2007-03-21 09:36 Przy obecnym stanie policja musi udowadniać kierowcy, że to on był za kierownicą podczas dokonania wykroczenia. Sam fakt bycia posiadaczem auta nie wystarczy żeby otrzymać mandat. Andrzej Grzegorczyk, sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wyjaśnił, że istotą całego projektu ma być automatyzm karania. Dodał też, że wykroczenie zarejestrowane na wideoradarze będzie notowane na podstawie numeru rejestracyjnego. Jednak kierowcy zostanie postawiona możliwość złożenia wyjaśnień w przypadku gdy np. pożyczył on samochód osobie trzeciej. Grzegorczyk ocenia, że w Polsce jest już dość duża liczba radarów, lecz obecny system prawny zakłada procedury, które za bardzo wydłużają proces łapania i karania. Według twórców zmiany mają uwolnić od służby znaczną ilość policjantów. Będą to raczej kary o charakterze administracyjnym. Głównym zadaniem reformy jest też zwiększenie ściągalności mandatów, co w konsekwencji powinno wyrobić w obywatelach poczucie nieuchronności kary za złamanie przepisów. Wiceminister oznajmił, że poprawa stanu bezpieczeństwa wymaga zmian w trzech podstawowych sferach, w kwestii nadmiernej prędkości, nietrzeźwych kierowców, a także stosowania pasów bezpieczeństwa.

[b]Kradną głównie Volkswageny i Fiaty[/b] O 29 procent spadła liczba skradzionych pojazdów w 2006 roku w stosunku do roku poprzedniego. Wciąż na czele najbardziej popularnych wśród złodziei modeli znajduje się Volkswagen Passat., KGP/ 2007-03-19 12:20 35.826 - tylu właścicieli w zeszłym roku musiało przełknąć gorzką pigułkę utraty swojego pojazdu. Jest to i tak znaczna poprawa w stosunku do lat poprzednich, w 2005 r. np. zgłoszono bowiem aż 50.484 przypadków kradzieży. Najczęściej kradzione są oczywiście samochody osobowe. W zeszłym roku zanotowano 27.719 takich przypadków, o 31,2% mniej niż w 2005 (40.274). Drugą najczęściej kradzioną grupę stanowią samochody dostawcze - 2.870 (4.001 w 2005). Następnie motocykle i motorowery - 1.808 (2.135), inne pojazdy, ciągniki i przyczepy - 1.648 (1.931), pojazdy ciężarowe - 1.586 (1.861) oraz autobusy i mikrobusy - 195 (282). Wciąż pokaźne rozmiary przyjmuje kradzież tablic rejestracyjnych - w ubiegłym roku miało miejsce 23.959 takich przypadków, niewiele mniej niż w roku 2005 (25.186). Nie zmieniła się, w porównaniu do lat ubiegłych, struktura terytorialna kradzieży samochodów. Wciąż te same województwa brylują i to zarówno jeśli chodzi o największą liczbę kradzieży, jak i o najmniejszą. Najwięcej pojazdów w ubiegłym roku utracono w województwach mazowieckim (6.04emoji, śląskim (4.461), wielkopolskim (4.092), łódzkim (3.807) i pomorskim (2.600). Najbezpieczniej mogą czuć się kierowcy z województw podlaskiego (tylko 279 skradzionych pojazdów), opolskiego (349), podkarpackiego (420), lubelskiego (533) oraz warmińsko-mazurskiego (725). Również wciąż te same auta są najbardziej pożądane przez złodziei. Trzeci rok z rzędu zwycięzcą niechlubnej klasyfikacji na najczęściej kradzione auto okazał się być Volkswagen Passat. 2.337 zarejestrowane takie przypadki potwierdzają również fakt, że to Passat jest obecnie najbardziej popularnym autem używanym w naszym kraju. Najczęściej kradzione modele samochodów: Volkswagen Passat 2.337 Volkswagen Golf 1.883 Fiat Seicento 1.165 Fiat 126p 1.133 Audi 80 821 Fiat Cinquecento 644 Audi A6 640 Opel Astra 514 Skoda Octavia 458 Audi A4 448 Zdecydowanie do największej liczby kradzieży dochodzi, gdy pozostawimy nasze auto na ulicy bądź na zwykłym parkingu, odpowiednio 12.552 i 10.896 takich przypadków miało miejsce w zeszłym roku. Natomiast z parkingów strzeżonych skradziono tylko 189 aut. Jednak nawet parkując w garażu bądź na własnej posesji nie możemy czuć się zupełnie bezpieczni. Aż 2.493 samochody zostały bowiem skradzione właśnie z takich miejsc. Jedną z popularnych w ostatnich latach metodą kradzieży auta jest uprzednia kradzież ich kluczyków właścicielowi. W taki sposób swoje samochody utraciło rok temu 225 właścicieli.

[b]Passat najbardziej popularny wśród używanych[/b] 2006 rok już za nami, czas więc na podsumowania. Rynek aut używanych coraz bardziej się rozrasta, jednak niezmiennie interesują nas te same marki i modele. W ubiegłym roku najbardziej popularnym samochodem używany Volkswagen Passat, zaś ulubioną marką Volkswagen. [i], 2007-03[/i] Patrząc na czołową dziesiątkę najbardziej popularnych modeli znajdziemy tam aż sześć niemieckich aut (2 Volkswageny, 3 Ople i 1 Audi). Oprócz tego w czołówce znajdują się dwa Fordy (Mondeo i Focus), które przez wielu są traktowane, wręcz jako auta niemieckie. Na liście najpopularniejszych marek na najwyższych pozycjach dominują niemieckie auta. Aż połowa to marki zza Odry i jeszcze wspomniany wcześniej Ford. Porównując ranking modeli z 2006 roku z rokiem 2005 pierwsze dwie pozycje pozostają niezmienne. Można powiedzieć, że pierwsze miejsce było przypisane niemal od samego początku do Volkswagena Passata, zaś drugie do Opla Vectry. Oba modele należą do klasy średniej, co świetnie obrazuje, jakiego typu aut używanych poszukujemy. Choć kilku - czy wręcz kilkunastoletnie, ale za to z nieco wyższej półki cenowej, o dużej renomie w zakresie niezawodności, bezpieczeństwa czy komfortu. Również trzecia pozycja należy do przedstawiciela tego samego segmentu &#8211; a jeszcze przed rokiem Ford Mondeo zajmował dopiero szóstą pozycję. Nieco bardziej liczne grono, bo aż pięciu przedstawicieli, z czołowej dziesiątki należy do segmentu C, czyli klasy średniej niższej. Tylko jedno auto (Corsa) to segment małych aut i wreszcie również jednego przedstawiciela posiada segment aut premium (przed rokiem w pierwszej dziesiątce nie znalazł się ani jeden model z tego segmentu). Top 10 1 Volkswagen Passat 2 Opel Vectra 3 Ford Mondeo 4 Opel Astra 5 Volkswagen Golf III 6 Honda Civic 7 Ford Focus 8 Audi A4 9 Opel Corsa 10 Toyota Corolla W 2006 roku (w porównaniu z rokiem 2005) nie zmieniły się radykalnie gusta co do wieku poszukiwanych aut, choć można zaobserwować powolną tendencję wzrostu zainteresowania nieco młodszymi rocznikami. Z nieznaczną przewagą dominują auta w przedziale 4 do 7 lat (ok. 35%), na drugim miejsce prawie ex aequo są samochody do 3 lat oraz od 8 do 10 (po ok. 26%). Auta starsze niż dziesięcioletnie to niecałe 13% udziału w rynku. Wśród roczników najbardziej popularny okazał się 1999.

[b]Żądali auta na 2 dni - grozi im 12 lat więzienia[/b] Do 12 lat więzienia grozi dwóm młodym mężczyznom zatrzymanym pod Warszawą za rozbój na kobiecie, której grożąc bronią odebrano samochód - mówili, że jest im potrzebny na dwa dni. Wpadli pół godziny po napadzie, z bronią i amfetaminą. Karol Jakubowski z Komendy Stołecznej Policji podał, że w piątek wieczorem do dyżurnego śródmiejskiej komendy zadzwoniła kobieta, która poinformowała go o rozboju, jakiego na niej dokonano. Opowiadała, że gdy jechała swą toyotą po ulicy Polnej, zatrzymało ją dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich wyciągnął broń i kazał wysiąść z samochodu. Napastnik zabrał kluczyki i z piskiem opon odjechał z miejsca zdarzenia. - Napastnik miał powiedzieć, że potrzebują samochodu na dwa dni, do jakiegoś przestępstwa - powiedział Jakubowski. Funkcjonariusze ustalili rysopisy mężczyzn i natychmiast wysłali do wszystkich jednostek i patroli komunikat o poszukiwanym samochodzie. Zaledwie pół godziny później policjanci z jednego z punktów kontrolnych w Nowym Dworze Mazowieckim zauważyli podejrzane auto. Toyota z dużą prędkością jechała w kierunku Płońska. Nowodworscy funkcjonariusze poprosili o pomoc tamtejszych policjantów. Na drodze, w miejscowości Siedlin został ustawiony punkt kontrolny, który miał przejąć ściganych. Kilka minut później patrol płońskiej drogówki zatrzymał podejrzany samochód. - Podczas przeszukania pojazdu przy 18-letnim Danielu P. i 25-letnim Damianie N. znaleziono atrapę broni i pistolet gazowy. Oprócz tego mężczyźni mieli przy sobie kilkanaście działek amfetaminy - informuje policja. Obaj zostali zatrzymani, noc spędzili w policyjnym areszcie. Zatrzymanym za rozbój grozi do 12 lat więzienia. PAP ,MFi

[b]Po skończonej pracy załóż majtki![/b] Czwartek, 15 marca (06:02) Czasy, w których stojąc nad przepaścią dzielnie stawialiśmy kolejne kroki naprzód, odchodzą w zapomnienie. Cały naród murem zdezerterował z frontu walki o silną Polskę Ludową, chociaż nieliczne jednostki wciąż wierzą jeszcze, że 'ciemną masą' społeczeństwa dyryguje bliżej nieokreślony, złowrogi układ. Patrząc obiektywnie, trzeba przyznać, że przez te kilkanaście lat udało nam się dojść do poziomu, który, może nieco na wyrost, można by nazwać europejskim. Centralnie sterowana gospodarka rozbiła się w końcu o skalisty brzeg wolnego rynku - nikt, nie zabiera już na zakupy termosu, koca i poduszki... Także popularne w PRL-u określenia dorobiły się zupełnie nowych znaczeń. Słowa 'czyn społeczny' kojarzą się dzisiaj przeważnie z akcją 'sprzątanie świata', a plan pięcioletni, co najwyżej z wytężonym okresem spłaty kredytu. Z drugiej strony, w czasach PRL-u nie wszystko było aż tak złe, jakby mogło się to wydawać. Przykładowo, gdyby wówczas ktoś szczycił się, że w przeciągu roku wybuduje kolejne 'kilka' kilometrów autostrad, długotrwałe leczenie klimatyczne na malowniczej Syberii miałby jak w banku. Prawda, że jakość powstających wówczas dróg jest solą w oku dzisiejszych ekip remontowych, ale czy ktokolwiek myślał wtedy, że na 100 mieszkańców może przypadać więcej niż 2 syrenki, jeden maluch, trabant i wołga? Ostatnio jeden z czytelników przysłał do naszej redakcji imponującą kolekcję różnorodnych plakatów, które, podobnie jak dzisiaj TVP 1, pełniły funkcję uświadamiania i przekazywania społeczeństwu jedynie słusznej wiedzy. Rozbrajająco słuszna wydaje się być chociażby reklama piwa z browarów państwowych, z której jasno wynika, że litr tego złocistego trunku zawiera 300 kalorii, a człowiek pracy potrzebuje ich dziennie aż 3000! Sądząc po ostatnich doniesieniach policji o pijanych kierowcach autobusów, można przypuszczać, że w szatniach niektórych PKS-ów plakat ten wisi do dzisiaj. Do gustu przypadł nam także plakat przestrzegający przed 'marnotrawieniem oleju'. Dzisiaj nie bardzo wiadomo o jakie marnowanie chodzi, ale wystarczy pogrzebać trochę w piwnicy, by przypomnieć sobie, że z olejem faktycznie bywało ślisko... Ukryty w gazecianym zawiniątku litr 'hipola' mógł mieć wówczas większa wartość rynkową, niż obecnie np. telewizor. Za genialny uznaliśmy też plakat uświadamiający społeczeństwu, że picie alkoholu nie popłaca. Napis 'nie piję, bo zbieram na:' wymalowany nad obrazkiem wypakowanego po dach fiata 126p naprawdę chwyta za serce. Wciąż nie możemy wyjść z podziwu dla uniwersalności zastosowanej formy. Na dachu 'malucha' znajdują się rakieta do tenisa, śpiwór, turystyczna kuchenka gazowa, czy torby podróżne. Biorąc pod uwagę, że każda z tych rzeczy była raczej nie do zdobycia, plakat mógł motywować zarówno tych, wzdychających za własnym fiacikiem, jak i tych marzących o kuchence turystycznej...Z łezką w oku obejrzeliśmy grafikę ukazującą, jak należy prawidłowo trzymać korbę rozruchową. Młode pokolenia nie mają nawet pojęcia do czego ów wynalazek służył, ale każdy, kto zetknął się w swojej karierze z takim urządzeniem wie, jak cenna była to wiedza. Najwięcej uwagi poświęciliśmy jednak plakatowi, który (przynajmniej na pierwszy rzut oka) zupełnie nie jest związany z motoryzacją. Napis na plakacie głosi - ' po skończonej pracy załóż majtki'. Musimy przyznać, że pomimo wytężonych starań nie udało nam się ustalić, do jakiej grupy kierowane było to niezwykle interesujące hasło. Mamy jednak nadzieje, że Wy, drodzy czytelnicy, pomożecie nam rozwikłać tę zagadkę. To jak będzie, towarzysze, pomożecie...? Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Honda Civic Internetowym Samochodem Roku 2006![/b] W trzeciej już edycji rankingu Top Ten, który jest zestawieniem najbardziej popularnych modeli w internecie, zdecydowanie zwyciężyła Honda Civic. W końcowej klasyfikacji Honda wyprzedziła zdecydowanie Skodę Fabię i Forda Focusa. 2007-03-16 09:32 Przewaga, jaką na finiszu 2006 roku uzyskała Honda Civic nad rywalami, świadczy, że ubiegły rok zdecydowanie należał do tego modelu. Dodatkowo, aż dziewięciokrotnie Civic triumfował w zestawieniach miesięcznych, a w pozostałych trzech miesiącach plasował się na drugiej pozycji. Pogromcami kompaktowej Hondy okazali się jedynie w lutym Fiat Grande Punto, w październiku Opel Corsa, zaś w grudniu Kia cee&#8217;d. Duża popularność modelu znalazła także odzwierciedlenie w rzeczywistej sprzedaży &#8211; na zamówionego Civica nierzadko trzeba było czekać nawet do kilku miesięcy. TOP TEN 1 Honda Civic 2 Skoda Fabia 3 Ford Focus 4 Fiat Grande Punto 5 Toyota Corolla 6 Toyota Avensis 7 Opel Astra III 8 Toyota Yaris 9 Skoda Octavia 10 Opel Corsa O pozostałe dwa miejsca na podium rocznego rankingu toczyła się zdecydowanie bardziej zażarta rywalizacja. Przypadły one wcześniejszym medalistom &#8211; drugie miejsce zajęła Skoda Fabia (w 2004 r. trzecia, w 2005 r. druga), a trzecie Ford Focus (2004 &#8211; 2., 2005 &#8211; 1.). Fabia siedmiokrotnie zajmowała miejsce w pierwszej trójce miesięcznych rankingów, pięć razy na drugiej pozycji, dwa razy na trzeciej. Z kolei Focus aż osiem razy mieścił się na podium, z tego dwukrotnie była to druga lokata i sześciokrotnie trzecia. Czwarte i piąte miejsca to odpowiednio Fiat Grande Punto i Toyota Corolla. O ile ten pierwszy model miał bardzo dobry początek roku (w styczniu drugie miejsce, w lutym nawet pierwsze), to już Corolla cieszyła się dużą popularnością w drugiej połowie roku (trzykrotnie trzecie miejsca), co jest z pewnością oznaką rosnącego zainteresowania tym autem z okazji pojawienia się w sprzedaży dziesiątej już generacji modelu. Spośród ubiegłorocznych nowości, poza oczywiście Grande Punto, nową Corsą oraz Kią cee&#8217;d, które zwyciężyły jednokrotnie w notowaniach miesięcznych, przez krótką chwilę zaistniały także Peugeot 207 (czerwiec), Ford Fiesta (luty), Seat Leon (marzec) oraz Skoda Roomster (wrzesień), a stałe miejsce w czołowej dziesiątce ma Toyota Yaris, której najnowsza generacja pojawiła się właśnie w ubiegłym roku. Ostatecznie Yaris ukończył 2006 roku na ósmej pozycji. Również bezapelacyjnie w rankingu najbardziej popularnych marek zwyciężyła Toyota. Podobnie jak Honda Civic, Toyota także dziewięciokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium w notowaniach miesięcznych. W pozostałych trzech musiała zadowolić się drugim miejscem ulegając raz Fiatowi (luty) i dwukrotnie Oplowi (październik i listopad). Niewątpliwie siłą japońskiej marki była spora liczba modeli, które cieszyły się dużą popularnością &#8211; aż trzy znalazły się przecież w końcowej klasyfikacji najbardziej popularnych modeli w 2006 r. Po dwa modele do pierwszej dziesiątki wprowadziły Opel i Skoda, ale to niemiecka marka znalazła się na drugiej pozycji, a Skoda dopiero na siódmej. Z pewnością zaważyła tu dużo większa gama modelowa Opla oraz debiut czwartej już generacji Corsy. Ponadto wciąż niesłabnącym zainteresowaniem cieszy się trzecia generacja Astry. Z kolei Skoda ma dwa swoje sztandarowe modele &#8211; Fabia i Octavia &#8211; które znalazły się w ścisłej czołówce, jednak to jak się okazuje jest za mało, by skutecznie walczyć o czołowe lokaty w tym rankingu. Choć nie zmienia to faktu, że na naszym rynku Skoda jest już drugi rok z rzędu marką nr 1. Tak jak i przed rokiem trzecią pozycję zdobył Volkswagen. W przypadku tej niemieckiej marki, najbardziej popularnej w całej Europie, wysoka pozycja jest zasługą chyba najszerszej gamy modelowej, bo jak widać żadnemu z pojedynczych modeli nie udało się awansować do pierwszej dziesiątki, a w zestawieniach miesięcznych tylko raz w sierpniu Golf V uplasował się na 10. lokacie. 2006 rok był bardziej spokojny, w porównaniu do poprzednich lat, jeśli chodzi o przepisy dotyczące zakupu i użytkowania samochodów w firmach. A to one decydowały w znacznej mierze o kształcie rankingu najbardziej popularnych aut użytkowych. Z jednej strony przedsiębiorcy cieszą się, iż tym razem obyło się bez jakichś znaczących zmian w prawodawstwie, które nie zawsze prowadzą ku lepszemu, a zawsze powodują sporo zamieszania. Jednak pewne zmiany z pewnością byłyby przez branżę oczekiwane, w tym głównie uprawniające do odpisu albo całego, albo większej części podatku VAT przy zakupie samochodów osobowych. Póki co w zeszłym roku wciąż najbardziej popularne wśród przedsiębiorców były samochody typowo dostawcze oraz auta o nadwoziu typu pickup i to właśnie rywalizacja pomiędzy tymi grupami pojazdów zdominowała ubiegłoroczną kategorię aut użytkowych. O ile jeszcze zdecydowanym liderem przez cały rok był Mercedes Sprinter, który przegrał jedynie w październiku i grudniu i to dwukrotnie z Nissanem Navarą, to już na pozostałych pozycjach częściej dochodziło do rotacji. Z koalicji pickupów najwyższą lokatę w końcowej klasyfikacji zajęła wspomniana wyżej Navara. Dwukrotnie na pierwszym miejscu i czterokrotnie na drugim zapewniło jej w miarę pewne drugie miejsce. Drugie lokaty w zestawieniach miesięcznych zajęły również wszystkie pozostałe pickupy z czołowej dziesiątki - Nissan Pickup (luty), Mitsubishi L200 (czerwiec) oraz Toyota Hilux (grudzień). Nic dziwnego, że duża popularność tego typu samochodów powoduje, że kolejni producenci zaczynają wprowadzać na rynek swoje propozycje w tej klasie. Jeśli nie dojdzie do kolejnych zmian w przepisach, być może Polska stanie się jednym z największych europejskich rynków pickupów. Wracając jeszcze do typowych samochodów dostawczych, to poza Sprinterem, najczęściej w czołówce znajdował się Volkswagen Transporter (trzykrotnie drugie i trzykrotnie trzecie miejsce). Do pierwszej trójki raz awansował również Gaz Gazela (drugie miejsce w styczniu) oraz dwukrotnie Ford Transit (trzecie miejsca w kwietniu i maju).

[b]Uniewinniono kierowcę, który jechał 260 km/h[/b] Sąd w Burgos (Hiszpania) wydał wyrok uniewinniający w sprawie Constantino Garcii, który jadąc swoim Audi A-6 przekroczył dwukrotnie szybkość dozwoloną na autostradzie. Według policji, Garcia jechał ponad 260 kilometrów na godzinę. Sędzia uzasadnił uniewinnienie tym, że 'mimo, iż oskarżony dokonał ciężkiego naruszenia norm bezpieczeństwa, to nie stworzył zagrożenia dla żadnego konkretnego użytkownika autostrady'. Sędzia oparł się na protokole policyjnym, który stwierdzał, że 'na autostradzie A-231 panował minimalny ruch i dobra widoczność'. PAP

[b]Czas na letnie opony[/b] Miłosz Cieszyński; Auto Firmowe, 2007-03-14 12:36 ciąg dalszy... Rozmiary Jeżeli zdecydujemy się już na konkretny model, będziemy musieli dobrać odpowiedni dla naszego samochodu rozmiar. Na zimę często doradzane jest stosowanie nieco węższych niż w lecie opon. Dlatego, jeśli nie jesteśmy pewni, jakie ogumienie pasuje do felg w naszym aucie, kierujmy się raczej danymi z instrukcji lub zapytajmy o zalecany rozmiar obsługę serwisu wulkanizacyjnego. Rozmiar opony podany jest zawsze na jej bocznej ścianie. Przykładowo, napis 185/65 R 14 oznacza, że opona ma 185 mm szerokości, a jej wysokość stanowi 65% szerokości. Litera &#8222;R&#8221; oznacza oponę radialną, &#8222;D&#8221; &#8211; diagonalną, a liczba 14 średnicę wewnętrzną podaną w calach. Tuż za oznaczeniem średnicy znajduje się tak zwany indeks prędkości. Jest to litera, która oznacza maksymalną prędkość, do jakiej dostosowano daną oponę. Wartość indeksu zawsze musi być wyższa od osiąganej przez samochód prędkości maksymalnej. Najczęściej spotykane to: &#8222;T&#8221; oznaczające 190 km/godz., &#8222;H&#8221; &#8211; 210 km/godz. i &#8222;V&#8221; &#8211; 240 km/godz. Istotny jest również wskaźnik maksymalnego obciążenia opony. Jego wartość należy odczytywać na specjalnej tabeli. Przykładowo: umieszczona na opnie liczba 70 oznacza, że wytrzymuje ona nacisk do 335 kg. Nie będzie się więc nadawała do samochodu którego dopuszczalna masa całkowita przekracza 1 340 kg. Stosowanie opon z nieodpowiednimi indeksami nośności lub prędkości może być powodem zatrzymania przez policję dowodu rejestracyjnego auta. Nie wolno również zakładać różnych modeli opon na koła tej samej osi, chyba że jedno z nich jest kołem zapasowym i zostało zamontowane na krótko. Na wszelki wypadek Dla firm transportowych Goodyear przygotował również usługę ServiceLine24. Dzięki niej, w przypadku awarii ogumienia w samochodzie ciężarowym czy autokarze, do kierowcy od razu zostanie wysłany wóz serwisowy. Usługa działa w ponad 30 krajach, ale w każdym z nich obsługa odbywa się po polsku. W czasie usuwania usterki właściciel firmy może być informowany telefonicznie o przebiegu prac. W Internecie dostępna jest cała historia napraw, a pracownicy linii serwisowej pomagają odzyskać zapłacony za granicą VAT. Mimo to, nie tylko w autach ciężarowych, warto przy okazji wymiany opon sprawdzić również stan koła zapasowego. Zmierzmy ciśnienie powietrza i sprawdźmy, czy nie pojawiły się na oponie pęknięcia lub wybrzuszenia. Pamiętajmy również, że w wielu krajach (np. na Słowacji) posiadanie koła zapasowego jest obowiązkowe, a za jego brak grozi spory mandat. Artykuł pochodzi z: AUTO FIRMOWE

[b]Czas na letnie opony[/b] Miłosz Cieszyński; Auto Firmowe, 2007-03-14 12:36 ciąg dalszy... W połowie lutego również firma Pirelli zaprezentowała nową oponę z gamy P Zero. Model Hero przeznaczony jest do aut luksusowych i sportowych. W jej bieżniku zastosowano nanołączenia, dzięki którym przyczepność ma być zagwarantowana w każdych warunkach. Mają one również wpływ na podniesienie komfortu resorowania. Nowoczesny profil opony i unikalna konstrukcja pozwalają na jazdę z prędkościami nawet rzędu 370 km/godz. Pirelli zatroszczyło się również o ekologię. Wprowadzono tak wiele nowości w tym zakresie, że Hero wyprzedza o trzy lata unijne dyrektywy. Nowa opona trafiła już do 15 najbardziej prestiżowych aut takich marek jak: Ferrari, Lamborghini, Aston Martin czy Maserati. Będzie również montowana w najnowszych modelach Porsche i BMW. Najtańsza opona P Zero the Hero o rozmiarze 205/55 R16 kosztuje 560 złotych, a za taką, która pasuje na przykład do Ferrari trzeba zapłacić ponad 2 tys. zł. Producenci opon do aut ciężarowych borykają się z innymi problemami. Maksymalny nacisk na przednią oś w autach o dopuszczalnej masie całkowitej 7,5 tony wynosi 3 400 kg. W samochodach chłodniach i tych, które w czasie jednego kursu dostarczają towar do wielu odbiorców, stopniowe rozładowywanie auta powoduje przeniesienie środka ciężkości do przodu. Właśnie dlatego firma Goodyear zaprezentowała ostatnio oponę Regional RHS 225/70R 17,5. Umożliwia ona zwiększenie nacisku na przednią oś o 200 kg i może być montowana na standardowe felgi. Nowością są również opony, na których można jechać po przebiciu. Goodyear RunOnFlat mają specjalnie wzmocnione ścianki boczne, dzięki czemu samochód nie miażdży opony, gdy ta utraci ciśnienie powietrza. Na takim ogumieniu można bezpiecznie przejechać nawet 80 km. Wymaga ono jednak stosowania systemów monitorowania ciśnienia w oponie. Bez tego kierowca nie jest w stanie stwierdzić, czy koło zostało przebite. Artykuł pochodzi z: AUTO FIRMOWE

[b]Czas na letnie opony[/b] Resztki śniegu dawno stopniały, a temperatura powietrza nie spada poniżej 7°C &#8211; to znak, że już czas na zmianę opon na letnie. Przy okazji wiele osób zastanawia się nad kupnem aluminiowych felg i zmianą rozmiaru ogumienia. Oto krótki poradnik, na co zwrócić uwagę i co kupić, aby nie żałować. Miłosz Cieszyński; Auto Firmowe, 2007-03-14 12:36 Często decydującym kryterium jest cena opony, ale konkurencja na rynku jest tak duża, że w każdym przedziale cenowym znajdziemy przynajmniej kilka modeli. Mimo że ich ceny są bardzo podobne, właściwości mogą być diametralnie różne. Aby ułatwić wybór, wiele firm testuje różne rodzaje opon. Najpopularniejszym testem jest ten przeprowadzany przez specjalistów z niemieckiego ADAC. Co roku na wiosnę typują oni ogumienie o najlepszych właściwościach w kilku rozmiarach. Test obejmuje modele stosowane zarówno w niewielkich miejskich samochodach, jak i w luksusowych limuzynach i autach sportowych. Opony uzyskują oceny: szczególnie godne polecenia, godne polecenia, ewentualnie godne polecenia i nie warte polecenia. Inne rozwiązanie przyniósł w ciągu ostatnich kilku lat Internet. Wiele wirtualnych sklepów z oponami prowadzi ranking ogumienia, w którym udział biorą sami klienci. Bazując na tych ocenach, również możemy dowiedzieć się wiele o danym modelu opony. Rankingi zawierają zarówno kryteria istotne dla bezpieczeństwa, jak i te związane wyłącznie z estetyką i komfortem jazdy. Nowości Aby wybór był jeszcze trudniejszy, producenci ogumienia wprowadzają w każdym sezonie kilkanaście nowych modeli. Różnią się one przede wszystkim rzeźbą i konstrukcją bieżnika. Specjaliści z firm oponiarskich prześcigają się w pomysłach mających zapewnić z jednej strony lepszą przyczepność, z drugiej &#8211; mniejsze opory toczenia; poprawić prowadzenie, ale równocześnie zwiększyć komfort resorowania. Nieustannie prowadzona jest również nierówna walka z hałasem. Nowoczesne bieżniki projektuje się tak, aby opony pracowały możliwie najciszej. Firma Fulda, na przykład, w oponie Carat Progresso zastosowała różny kształt bloków bieżnika na środku i po bokach opony. Wytwarzają one szum o różnej częstotliwości, co w efekcie zmniejsza hałas. Grupa Goodyear w tym roku zaprezentuje aż 6 nowych opon letnich. Goodyear Eagle F1 Asymmetric to propozycja dla właścicieli aut luksusowych i sportowych. Wykorzystano w niej doświadczenie zdobyte na torach wyścigowych. W ten sposób powstał unikalny skład mieszanki gumy i asymetryczny bieżnik. Dunlop SP Sport Maxx GT to produkt skierowany szczególnie do amatorów wyścigów na 1/4 mili. Ma zapewnić dobrą przyczepność samochodom o bardzo dużej mocy. Natomiast dla właścicieli aut klasy średniej i wyższej, w których również zamontowano stosunkowo mocne silniki, przewidziano oponę Dunlop SP FastResponse. Przy jej konstruowaniu położono szczególny nacisk na poprawienie szybkości reakcji kół na ruchy kierownicą. Kierowcy szukający oszczędności powinni się natomiast zastanowić nad modelami Fulda EcoControl i Goodyear DuraGrip. Wyróżnia je przede wszystkim wydłużona żywotność. W oponie EcoControl osiągnięto to, zwiększając ilość bieżnika o 10%. Nie zapomniano również o właścicielach SUV-ów, dla których przygotowano całoroczną Dunlop Grandtrek Touring AS. Artykuł pochodzi z: AUTO FIRMOWE

[b]Gadżet dla szejka [/b] (Rynki Zagraniczne/09.03.2007, godz. 10:37) Ponoć mieleckimi leopardami jeżdżą szejk z Doha, znany gwiazdor Hollywood i ktoś ze szwedzkiej rodziny królewskiej. Zbysław Szwaj, właściciel Leopard Automobile-Mielec nie ujawnia, kim są jego klienci. Faktem jest, że firma, nie inwestując milionów w reklamę,jest znana wśród możnych tego świata. W hali, w której przed laty montowano samoloty myśliwskie Lim, dziś inżynier Zbysław Szwaj produkuje, a raczej tworzy luksusowe samochody. Ręcznie składany leopard ma karoserię z aluminium, sześciolitrowy silnik i ładnie prezentuje się na tle pola golfowego. Nie każdy może sobie kupić leoparda. Po pierwsze trzeba poczekać, bo firma produkuje około 20 aut rocznie. Po drugie o firmie wiedzą tylko nieliczni wtajemniczeni, bo kto by pomyślał, że w Mielcu mogą powstawać fajne auta. Po trzecie auto kosztuje ponad 120 tysięcy euro, a więc więcej od porsche. Atom, plankton i komputer &#8212; Ta firma to spełnienie moich marzeń &#8212; mówi inżynier Zbysław Szwaj. Zanim założył Leopard Automobile-Mielec, zajmował się pracą naukową. Uczestniczył w badaniach związanych z fizyką jądrową, medycyną nuklearną. Analizował &#8222;schorzenia oceanu&#8221; oraz badał plankton. Skonstruował scenograf tarczycowy, który wykorzystuje się w badaniach tarczycy. Pierwszy polski minikomputer K 202 także jest jego wynalazkiem. W 1983 roku Zbysław Szwaj rzucił wszystkie dotychczasowe zajęcia i rozpoczął samodzielną pracę konstruktorską. &#8212; To było moje marzenie dziecinne. Fascynowały mnie życiorysy osób, które coś tworzyły. Zauważyłem, że te historie są bardzo optymistyczne. Pomyślałem, że wykonywana praca powinna człowieka uszczęśliwiać &#8212; opowiada z pasją w oczach właściciel Leoparda. &#8212; Na początku tu była firma Gepard, która miała udziały w dawnej mieleckiej fabryce samolotów. Po upadku tego zakładu w 1997 roku przyjęliśmy interes. Zmieniliśmy nazwę i rozpoczęliśmy od razu swoją produkcję &#8212; wspomina przedsiębiorca. W interesach pomagają mu synowie oraz szwedzki pasjonat motoryzacji Alf Naslund. Klientami firmy są ludzie sławni i bogaci. Do tej pory auta były sprzedawane tylko za granicą. &#8212; W tym roku grono naszych klientów poszerzyło się o dwie osoby z Polski. Nie mogę ujawnić nazwisk &#8212; mówi właściciel firmy. Dyrektor Leoparda nigdy nie wypowiada się o swoich klientach, można tylko się domyślać, kogo stać na kupno takiego samochodu. Zadbać o styl Inżynier Szwaj: &#8212; Założenie było takie: nie konkurować z wielkimi markami takimi jak na przykład Ferrari czy Bugatti, lecz stworzyć samochód ponadczasowy. Zadbać o stylowe oblicze pojazdu, łącząc elementy przeszłości z nowoczesnymi parametrami. Nadwozie samochodu leopard 6 litre roadster zaprojektował jego syn Maksymilian, pracujący w swoim czasie w ośrodku stylistycznym Rovera i Porsche. W tajemnicy przed mediami pierwszy egzemplarz został zaprezentowany w Szwecji. Próbom bezpieczeństwa poddano go w Anglii. Wszystkie testy wypadły pozytywnie. Od razu pojawiły się zamówienia. &#8212; Używamy tylko szlachetnych metali takich jak mosiądz chromowany albo miedź. Nadwozie produkowane jest ręcznie z aluminium. Źródłem napędu jest silnik V8 o pojemności 6 litrów i mocy 405 KM, który pochodzi z chevroleta corvette. Samochód rozwija prędkość maksymalną do 250 km/h, została ona ograniczona elektronicznie. Hamulce wykonane zostały specjalnie na potrzeby Leoparda przez Brembo &#8212; konstruktor jednym tchem wymienia parametry swojego dzieła. Wnętrze samochodu zdobią skórzane fotele, jest też system nawigacji satelitarnej. Specjalnie do tego auta krakowscy designerzy przygotowują zestaw gadżetów oraz elegancką kolekcję odzieży. Wkrótce dwuosobowy roadster leopard będzie dostępny również w wersji nadwoziowej coupe. &#8212; Jeszcze pracujemy nad tym modelem. Konstrukcja samochodu będzie całkowicie aluminiowa. Swoją pracą chcemy udowodnić, że ponadczasowe proporcje nigdy nie będą przestarzałe. Rozwiązanie techniczne sprawia, że kierowca będzie mógł się rozpędzić od 0 do 100 km/h w ciągu 4 sekund &#8212; zapowiada szef Leopard Automobile-Mielec. O efekty prac jest spokojny. Ma zespół świetnie przygotowanych ludzi, z niektórymi pracuje już siedemnaście lat. Dodatkowo zatrudnił kilku specjalistów, którzy pracowali jeszcze przy gepardzie. Widocznie w branży motoryzacyjnej sława leopardów zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, skoro niedawno do firmy zgłosił się student z Hiszpanii, który wręcz błagał o przyjęcie na praktykę do szacownej firmy. Będzie o nich głośno W branży motoryzacyjnej spółka z Mielca jest znana dzięki udziałom w branżowych wystawach. Po przedstawieniu pierwszego samochodu w Szwecji, leoparda pokazano w Paryżu. &#8212; W tej chwili przygotowujemy się do wystawy w Lipsku, która odbędzie się w połowie lipca. Poważnie traktujemy podobne przedsięwzięcia &#8212; opowiada dalej Zbysław Szwaj. W kraju, mimo światowego uznania, marka Leopard nie jest od razu rozpoznawana. &#8212; Do tej pory prawie nie zajmowaliśmy się reklamą. Auto raz pojawiło się w programie telewizyjnym i to koniec. Cały czas pracujemy nad konstrukcją, polepszamy parametry techniczne naszych pojazdów &#8212; przyznaje przedsiębiorca. Auta dosłownie sprzedawały się same. Jednak niedługo ma się to zmienić. Firma chce postawić na profesjonalny marketing, powiększyć zakład i produkcję. W Leopardzie już wkrótce będzie pracowało 80 osób. Jak się dowiedzieliśmy, właściciel firmy osobiście testuje swoje samochody, lecz na co dzień używa sprzętu motoryzacyjnego będącego wytworem masowej produkcji &#8212; Suzuki Grand Vitara.

[b]Benzyna wkrótce po 4,50 zł?[/b] Sobota, 10 marca (13:25) W nadchodzącym tygodniu najprawdopodobniej czekają nas kolejne podwyżki cen paliw na stacjach, ale w mniejszej skali niż w mijającym tygodniu. 'W przyszłym tygodniu prawdopodobne są dalsze podwyżki cen paliw na stacjach, jednak ich skala będzie niższa i w przypadku benzyny wzrost średnich cen może wynieść ok. 2-4 gr/l. Ceny ON mogą wzrosnąć o ok. 1-2 gr/l, a LPG prawdopodobnie pozostaną na poziomie zbliżonym do bieżącego' - napisano w raporcie biura Reflex. W okresie od 1 do 8 marca biuro zanotowało spadek cen ropy i paliw gotowych na rynkach zagranicznych. Według analityków Refleksu, obniżka cen jest efektem korekty technicznej na giełdach surowcowych po kilku z rzędu zwyżkowych sesjach. 'Mimo tej korekty ceny pozostały na wysokim poziomie, ponieważ silne pozostają czynniki fundamentalne: nie słabnący popyt na paliwa i malejący poziom zapasów ropy i paliw w USA przy ograniczonych mocach przerobowych w rafineriach' - oceniają analitycy. W efekcie, w mijającym tygodniu rosły ceny paliw u krajowych producentów. W Orlenie cena Pb95 wzrosła o 51 zł/1000 l, ON o 32 zł/1000 l, OPL o 15 zł/1000 l. Lotos podwyższył ceny Pb95 o 42 zł/1000 l, ON o 36 zł/1000 l oraz OPL o 17 zł/1000 l. W wyniku wzrostu cen u producentów, w mijającym tygodniu rosły ceny na stacjach, przekraczając niejednokrotnie poziom 4 zł. Według danych biura Reflex, średnia cena benzyny bezołowiowej Eurosuper 95 zbliżyła się do poziomu 4 zł/l, co oznacza, że na części stacji litr tej benzyny kosztuje już 4,10 zł/l. 'Więcej powodów do zadowolenia mają posiadacze diesli. Olej napędowy też drożeje, ale 2-3 gr/l w porównaniu do notowanych w ostatnim tygodniu podwyżek na benzynach podwyżki, sięgających 10-14 gr/l, są jedynie drobną korektą' - ocenili analitycy. Analitycy przypominają, że ostatnio 4 zł/l bezołowiowej 95 kierowcy płacili na przełomie września i października 2006 roku, a potem ceny zaczęły spadać i taka tendencja utrzymywała się do końca roku. Źródło informacji: PAP

[b]Samochód uderzył w przystanek autobusowy[/b] Sobota, 10 marca (14:09) Dwie osoby zostały ranne po tym, jak w Tarnowie samochód osobowy uderzył w przystanek autobusowy. Ciężkich obrażeń doznał 50-letni mężczyzna; do szpitala odwieziono także lżej rannego 13-letniego chłopca. Z policyjnych ustaleń wynika, że 19-letni kierowca BMW chciał 'z piskiem opon' ruszyć ze świateł. Nie zapanował jednak nad autem i uderzył w przystanek. Chłopak ma prawo jazdy od 3 miesięcy. Po wstępnym badaniu okazało się, że był trzeźwy. RMF

[b]Forbes: Sołowow najbogatszym Polakiem [/b] (Rzeczpospolita, Forbes, pb/10.03.2007, godz. 09:30) Mamy rok rekordów. Aż 946 osób zmieściło się na tegorocznej liście najbogatszych miesięcznika 'Forbes'. Na listę trafiają ci, których fortuna przekracza miliard dolarów - czytamy w 'Rzeczpospolitej'. Polacy wypadają raczej skromnie. W zestawieniu uwzględniono tylko pięciu rodzimych krezusów. Ich listę otwiera inwestor giełdowy i [b]kierowca rajdowy [/b]Michał Sołowow (407 pozycja) z majątkiem ocenianym na 2,3 mld dolarów. Dalsze, 488 miejsce przypadło Leszkowi Czarneckiemu (2 mld dol.), Roman Karkosik jest 557 (1,8 mld dol.), Zygmunt Solorz 664 (1,5 mld dol.), a Jan Wejchert 799 (1,2 mld dol.). Gazeta przytacza opinię autorów raportu 'Forbesa', że miliarderów na świecie może być więcej. To bowiem przeważnie ludzie, którzy nie lubią rozgłosu, a stanu swojego konta raczej nie podają do publicznej wiadomości. Najbogatsi Polacy wg Forbes'a pozycja 2007/2006 imię i nazwisko majątek wybrane główne branże 1./6. Michał Sołowow 7 mld zł ceramika sanitarna, nieruchomości 2./3. Leszek Czarnecki 6,2 mld zł finanse i nieruchomości 3./5. Roman i Grażyna Karkosikowie 5,6 mld zł przemysł chemiczny i metalurgiczny 4./1 Zygmunt Solorz-Żak 4,7 mld zł media, finanse 5./4. Jan Wejchert 3,6 mld zł media 6./6. Jerzy Starak, Anna Woźniak-Starak 2,9 mld zł farmacja, przemysł spożywczy 6./8. Ryszard Krauze 2,9 mld zł informatyka, nieruchomości, farmacja 8./8. Bogusław Cupiał 2,7 mld zł produkcja kabli i światłowodów 9./2. Jan Kulczyk 2,5 mld zł przemysł, surowce 10./&#8211; Grażyna Kulczyk 2,2 mld zł przemysł spożywczy, nieruchomości

[b]Nowa Vectra w natarciu[/b] Podczas gdy oczy motoryzacyjnej Europy skupione są wokół targów w Genewie, to w północnej części Szwecji, wokół koła podbiegunowego odbywają się właśnie ekstremalne testy nowej generacji Opla Vectry. Auto ma zastąpić aktualny model już w przyszłym roku., 2007-03-08 11:37 Nowa odsłona Vectry została zbudowana na płycie podłogowej Epsilon 2, przez co charakteryzuje się szerszymi i wyższymi wymiarami nadwozia w stosunku do aktualnie sprzedawanego modelu. Pokrótce oznacza to większą ilość miejsca dla pasażerów w środku. Nieoficjalnie wiadomo, że zwiększył się też rozstaw osi samochodu, co z pewnością wpłynie na komfort jazdy. Jak na razie wszystkie detale stylistyczne nowego auta zostały ukryte pod foliami maskującymi. Jednakże po ostatnich premierach aut z gamy Opla można się spodziewać, że jego wygląd zostanie utrzymany w tej samej konwencji, co modele Astra oraz Antara. We wnętrzu pojawi się też 'nowa jakość' zapowiadana przez Opla od kilku dobrych miesięcy. Najbogatsze wersje samochodu zostaną wyposażone w nowatorski system Traffic Assist, w skład którego wchodzą laserowe czujniki i kamery wideo skanujące drogę i wykrywające znaki ostrzegawcze, linie na jezdni oraz innych uczestników drogi. Kolejną nowością będzie wersja 4WD, dostępna z 200-konnym silnikiem V6 o pojemności 2,7 litra. Do gamy dołączy także sześciocylindrowa jednostka o pojemności 2,8 litra. Debiut nowej Vectry odbędzie się najprawdopodobniej już wiosną przyszłego roku podczas targów genewskich. Do sprzedaży wejdzie ona już w drugiej połowie 2008 roku.

[b]Kupujemy więc nowych aut[/b] Dalsze miejsca w kolejności zajmują: Fiat -4 200 sprzedanych aut, Ford - 3 157, Peugeot - 2 956, Renault - 2 743, Volkswagen - 2 460, Citroen - 2 331 i Honda 1 742. Poza czołową dziesiątką znalazło się wiele firm, których wysokie tempo wzrostu sprzedaży, zdaniem Samaru, zasługuje na uwagę. Prawie 70-proc. wzrost osiągnął Seat (14. lokata, 951 aut); o 138 proc. wzrosła sprzedaż Suzuki (15. lokata, 753 auta). Ponad 60- proc. wzrost sprzedaży wykazuje BMW (20. lokata, 379 egzemplarzy), Alfa Romeo (24. lokata, 98 sztuk), o 111 proc. zwiększył sprzedaż Porsche (31. lokata, 38 sztuk). Na rynku samochodów dostawczych w ciągu dwóch pierwszych miesięcy roku sprzedano w Polsce łącznie 6 571 pojazdów, o 32,8 proc. więcej niż przed rokiem - informuje Samar. W lutym tego roku przybyło 3 625 nowych pojazdów użytkowych. To najlepszy wynik lutowej sprzedaży w ciągu ostatnich pięciu lat, jednocześnie o 23,1 proc. większy niż w styczniu br., a o 38,8 proc. większy niż w lutym ubiegłego roku. Liderem rynku pozostaje Fiat, który sprzedał łącznie 1 460 aut, o 21,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Udział Fiata w polskim rynku samochodów dostawczych wynosi obecnie 22,2 proc. Na pozycji wicelidera umocnił się Volkswagen, którego pojazdy kupiło od początku roku 951 osób, o 63,1 proc. więcej niż rok wcześniej, co dało marce 14,5 proc. udziału w rynku. Trzecie miejsce na liście najczęściej kupowanych pojazdów dostawczych zajmuje Renault. Francuski producent sprzedał 889 aut, o 40,2 proc. więcej, a udział marki w rynku wynosi 13,5 proc. Dalsze miejsca w kolejności zajmują: Citroen - 598 sprzedanych aut (wzrost o 51,8 proc.), Ford - 539 (+24,5 proc.), Peugeot - 533 (+83,2 proc.), Mercedes - 465 (+59,3 proc.), Intrall - 241 (+28,9 proc.), Opel - 222 (-7,9 proc.), Nissan - 157 (+44,0 proc.). Źródło informacji: PAP

[b]Kupujemy więc nowych aut[/b] Piątek, 9 marca (08:41) Kupujemy coraz więcej nowych aut, osobowych i dostawczych. Od początku roku do końca lutego w Polsce przybyło 44 798 nowych samochodów osobowych, o 21,6 proc. więcej niż rok wcześniej - poinformował instytut Samar, monitorujący rynek. Tylko w lutym 2007 r. Polacy kupili 22 024 nowe auta osobowe, o 3,3 proc. mniej niż w styczniu br. i ponad 21,3 proc. więcej niż w lutym ub.r. Eksperci Samaru uważają, że te dobre wyniki sprzedaży są efektem coraz lepszej sytuacji gospodarczej, a także kampanii wyprzedażowych samochodów starego rocznika. Ich zdaniem, koniunktura utrzyma się również w najbliższych miesiącach. Na polskim rynku motoryzacyjnym w styczniu zanotowano znaczne ożywienie - sprzedano łącznie 22 tys. 717 nowych samochodów osobowych, czyli o 21,6 proc. więcej niż przed rokiem i o 5,4 proc. więcej niż w grudniu 2006 r więcej &raquo; Lepszą sprzedaż odnotowała w lutym większość marek oferowanych na polskim rynku. Spośród 42 dostępnych w Polsce, zaledwie 8 odnotowało spadek miesięcznej sprzedaży w porównaniu z ubiegłym rokiem. Od początku roku tylko 7 marek uzyskało gorszy wynik niż rok wcześniej. Najpopularniejszą marką w Polsce jest Toyota. Od początku roku Polacy kupili 5 955 aut tej marki, o 26,9 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2006 r. Udział marki w rynku zwiększył się w ciągu roku z 12,7 do 13,3 proc. Na drugiej pozycji znajduje się Skoda - 5 588 sprzedanych aut (wzrost o 24,3 proc.), co pozwoliło czeskiej marce na zwiększenie udziału w rynku z 12,2 do 12,5 proc. Trzecią lokatę zachował Opel, który sprzedał 4 377 swoich aut (+4,5 proc.), ale udział tej marki w rynku spadł z 11,4 do 9,8 proc. Źródło informacji: PAP

[b]Dwa lata autostradą gratis![/b] Piątek, 9 marca (08:57) Autostrada A2 między Koninem a Strykowem stanie się płatna najwcześniej dopiero za dwa lata. Przetarg na operatora, który ustawi bramki i będzie pobierał opłaty, został unieważniony po proteście jednej z firm. Przygotowanie nowego konkursu zajmie wystarczająco dużo czasu, by od Konina do Łodzi można było jeździć za darmo przynajmniej do końca przyszłego roku. Źródło informacji: RMF

[b]Latające maski w Clio[/b] Pomimo ewidentnych problemów z poprzednią generacją Clio, Renault nie zdecydowało się na ogłoszenie akcji przywoławczej do serwisów. Problem tkwił w niebezpiecznym otwieraniu się maski samochodu podczas jazdy., WhatCar?/ 2007-03-08 14:26 Pierwsze sygnały o tego typu awariach pojawiały się w brytyjskich magazynach motoryzacyjnych już rok temu, ale nie doszło do żadnej reakcji ze strony koncernu. Jak się okazało cały problem tkwi najprawdopodobniej w źle zaprojektowanym uchwycie maski. Jeśli użytkownik samochodu pociągnie za nią zbyt mocno, to może dojść do zablokowania mechanizmu, który pozostanie w pozycji otwartej. To z kolei może spowodować, że przy wyższych prędkościach, klapa otworzy się i całkowicie zasłoni szybę. W ekstremalnych przypadkach może nawet dojść do urwania jej z zawiasów. Wspomniany problem występuje tylko w drugiej generacji samochodu, która produkowana była od 1998 roku aż do 2005. Pomimo zakończenia produkcji auto jest nadal sprzedawane. Na naszym rynku auto dostępne jest pod nazwą Clio Storia. Nowa generacja samochodu posiada już ulepszoną wersję tego mechanizmu, przez co problem ustępuje. Pomimo tego tysiące egzemplarzy z wadą produkcyjną nadal jeździ po drogach. Z powodu zignorowania problemów przez koncern na Wyspach Brytyjskich polała się fala krytyki w stronę Renault. Dyrektor ds. kontaktów z prasą, Tim Jackson poinformował, że firma dokonała ekspertyzy 42 egzemplarzy samochodów i w żadnym nie odnaleziono tego typu usterki. Renault zapowiedziało, że poprzez sieć salonów dealerskich i autoryzowanych serwisów każdy samochód zostanie sprawdzony podczas rutynowego przeglądu.

[b]Psują się na potęgę![/b] Wtorek, 6 marca (09:10) Nawet 60 tysięcy sprzedanych w Polsce aut może posiadać niebezpieczne dla pasażerów usterki. Tak wynika z badań technicznych, które wykonali sami producenci znanych i cenionych modeli samochodów. W przypadku fiata panda problem dotyczy ponad 31 tysięcy samochodów wyprodukowanych w Polsce. Zawiadomienie o zagrożeniu dla użytkowników opla corsy nadesłał przedstawiciel koncernu General Motors. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napłynęły też informacje o niebezpiecznych usterkach modeli hondy civic, renault megane II i scenic II. Mniej poważne wady techniczne zgłaszali w ostatnim czasie producenci wielu innych marek, volkswagena passata, forda galaxy, mitsubishi grandis czy chevroleta captivy. Setki tysięcy volkswagenów do naprawy! Usterki nie omijają nawet samochodów z 'górnej półki', choćby takich jak lexus. Przed kilkoma miesiącami polski przedstawiciel Toyota Motor (producenta lexusa) poinformował UOKiK o wadach ekskluzywnych limuzyn z Japonii. Dotyczyły one nieprawidłowego działania pasów bezpieczeństwa. Usterki wykryto także w części sprzedanych w Polsce mercedesów vito i viano, volvo S80 i alfa romeo 156. Zdaniem Mikołaja Malaszkiewicza z zespołu rzeczoznawców Automobilklubu Polskiego, informacje o wykrytych niedociągnięciach świadczą - paradoksalnie - o coraz wyższych standardach bezpieczeństwa samochodów. - Przepisy wymuszają na producentach lepszy system kontroli pojazdów. Generalnie ich jakość poprawia się, ale ukryte wady często dają o sobie znać dopiero w trakcie serwisowania - mówi Mikołaj Malaszkiewicz. Jak tłumaczy ekspert, zaskakujące w samochodach najlepszych firm usterki to efekt postępującej komercjalizacji marek. - Kilkanaście lat temu prestiżowe modele były adresowane tylko do określonych grup klientów. Teraz ich produkcja jest kilkakrotnie większa; dostępność samochodów wyższych klas wzrasta kosztem ich jakości - dodaje rzeczoznawca. Źródło informacji: PAP

[b]Genewa: Audi A5 [/b] Topowa wersja modelu A5 będzie dostępna z silnikiem benzynowym w technologii FSI o pojemności 3,2 litra. Jego duża moc (265KM) połączona z wysokim momentem obrotowym (330Nm przy 3-5.000 obr./min.) pozwala cieszyć się sportową dynamiką, w każdym zakresie obrotów. Prędkość rzędu 100 km/h będzie osiągana dzięki niemu w przeciągu 6,1 sekundy. Ważnym atutem tej jednostki ma być spalanie. Nie powinno ono przekraczać 8,7l/100km w cyklu mieszanym. Ze względu na bezpieczeństwo zapędy silnika zostały ograniczone elektronicznie do prędkości 250 km/h. ŻRÓDŁO INFORMACJI MOTO.ONET.PL.

[b]Możliwy pożar w vanach Forda[/b] Masz podgrzewaną przednią szybę w samochodzie - możesz mieć problem. Wadliwie zamontowane szyby w autach Ford S-Max oraz Ford Galaxy mogą spowodować pożar tapicerki., UOKiK/ 2007-03-06 09:58 Spółka Ford Polska poinformowała Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o wadliwym zamocowaniu podgrzewanych przednich szyb w samochodach marki Ford &#8211; modele: S-Max oraz Galaxy. Może to spowodować pojawienia się iskier, a w konsekwencji doprowadzić do zapalenia się tapicerki. Dotyczy to pojazdów wyprodukowanych w Belgii między grudniem 2005 roku, a czerwcem 2006 roku. Spółka zobowiązała się do przeprowadzenia bezpłatnej akcji serwisowej wadliwych modeli, w ramach której w autoryzowanych stacjach obsługi wykonane zostaną wszystkie niezbędne naprawy. Konsumenci o konieczności sprawdzenia samochodu powiadamiani są listownie. Na polski rynek trafiło 169 takich aut.

[b]Sąd wydał wyrok ws. akcyzy za używane auta [/b] (Gazeta Prawna, pr/06.03.2007) Dziś zapadł długo oczekiwany wyrok w sprawie zwrotu akcyzy za używane samochody sprowadzane z zagranicy. Wyrok, który na pewno rozczarował wielu podatników. Ucieszył za to resort finansów, który już po wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w tej sprawie był pewien, że na całej sprawie zbyt wiele nie straci. Sąd Wojewódzki w Warszawie orzekł dziś podobnie jak Trybunał, że zwrot się należy, ale akcyza ma być liczona nie od wartości zadeklarowanej w fakturach, tylko od rynkowej wartości samochodów. Tymczasem wielu podatników uciekając przed sankcyjną wysokością podatku znacznie zaniżyło wartość kupionych w Unii samochodów. A to oznacza, że w przypadku niektórych wniosków zamiast zwrotu konieczna będzie dopłata akcyzy. Podatek liczony od wyższej, ustalonej z uwzględnieniem cen rynkowych podstawy według niższej stawki, często będzie wyższy niż zapłacony według dużo wyższej stawki, ale bardzo niskiej, często symbolicznej wręcz podstawy (zdarzały się nawet przypadki kupna samochodów z symboliczne euro). Teraz takie faktury można co najwyżej wrzucić do kubła na śmieci. Urzędy celne zyskały pełną legitymację do tego, by podstawę naliczania akcyzy odnieść do wartości rynkowej podobnych pojazdów. O tym, że taki będzie najprawdopodobniej skutek sporu o samochodową akcyzę, Gazeta Prawna napisała po raz pierwszy ponad rok temu. Pisała w osamotnieniu przestrzegając przed akcyzowym huraoptymizmem. Dziś możemy powiedzieć, że mieliśmy rację. Tylko, że nie zmienia to faktu, że nasza satysfakcja ma dla nas wyjątkowo gorzki smak. Tak jak pisaliśmy wówczas, tak i dziś chciałbym podkreślić, że winne zaniżaniu wartości samochodów były głupie, sankcyjne przepisy. Gdyby nie nadmierny fiskalizm państwa, nikt by na akcyzie oszukiwać nie musiał. A tak, stracili na całej sprawie wszyscy. I podatnicy. I państwo. Państwo, które i bez takich spraw zbyt dużym zaufaniem swoich obywateli się nie cieszy. Marek Kutarba Więcej o zasadach zwrotu akcyzy jutro w 'Gazecie Prawnej'

[b]Jeśli kierowcą jest mąż lub żona...[/b] Poniedziałek, 5 marca (06:57) Współmałżonkowie osób opłacających obowiązkowe ubezpieczenie nie mają szans na odszkodowanie z polisy OC, jeśli kierowcą jest ich mąż lub żona Co innego obcy - pisze 'Życie Warszawy'. Tę absurdalną sytuację, która dotyczy około ośmiu milionów osób, spowodowało orzeczenie Sądu Najwyższego. Stwierdził on, że w wypadku kraksy, w której brało udział małżeństwo jadące wspólnym autem, ubezpieczyciel nie ma obowiązku wypłacania odszkodowania. Co śmieszne, przepis ma zastosowanie wyłącznie w wypadku rodzin posiadających wspólnotę majątkową. Jeśli na fotelu pasażera siedzi osoba obca, ubezpieczenie jest wypłacane. To rozwiązanie zaniepokoiło rzecznika ubezpieczonych. Z jego zmianą może być jednak spory problem, bo przeciw są firmy ubezpieczeniowe. Nie jest ich w stanie przekonać nawet to, że Sąd Najwyższy dawał też odmienną wykładnię, ani to, że jeszcze do niedawna odszkodowania wypłacano. Więcej na ten temat w poniedziałkowym wydaniu 'Życia Warszawy'. Źródło informacji: PAP

[b]Obowiązkowe pasy w autobusach![/b] Poniedziałek, 5 marca (14:51) Od poniedziałku w Szwecji obowiązuje przepis o obowiązkowym wyposażeniu autobusów komunikacji międzymiastowej oraz autokarów turystycznych w pasy bezpieczeństwa dostępne dla wszystkich podróżnych. Przepis o obligatoryjnym zapinaniu pasów w takich autobusach wprowadzono w tym kraju już w roku 2004. Dotyczył jednak tylko pojazdów wyposażonych w pasy. Po serii tragicznych wypadków, w których ginęli pasażerowie autokarów przepisy te ulegają obecnie zaostrzeniu. Teraz wszystkie autokary i autobusy (poza pojazdami wykorzystywanymi do regularnego ruchu miejskiego) wyprodukowane w 2004 roku lub później muszą być wyposażone w pasy bezpieczeństwa. W związku z tym ich pasażerowie są zobowiązani prawnie do zapinania pasów. Równocześnie zaostrzono też przepisy dotyczące jakości i sprawności autobusowych układów hamulcowych. Przepisy te dotyczą wszystkich autobusów poruszających się na drogach szwedzkich, a więc również pojazdów zagranicznych. Szwedzki państwowy urząd dróg publicznych, odpowiadający za bezpieczeństwo ruchu, podkreśla, że stosowanie pasów zmniejsza o 50-70 proc. ryzyko poważnych obrażeń w razie wypadku. Źródło informacji: PAP

[b]BMW razem z Mercedesem[/b] Czwartek, 1 marca (13:46) BMW oraz koncern DaimlerChrysler będą prowadziły wspólne badania nad napędem hybrydowym. Obie firmy zamierzają w ciągu trzech lat zaprezentować samochody, które zagrożą Toyocie. Obecnie to właśnie japońska marka dzięki priusowi oraz lexusom z serii h absolutnie zdominowała rynek samochodów hybrydowych. Nowy niemiecko-amerykański napęd ma być zaprojektowany z myślą o samochodach tylnonapędowych. Badania nad nim będą się odbywały w ośrodkach badawczych w Niemczech. Dla obu koncernów współpraca nie jest niczym nowym. Od 2005 w amerykańskim mieście Troja działa wspólne centrum badań BMW, DaimlerChryslera oraz General Motors. W nim również specjaliści zajmują się zagadnieniem samochodów hybrydowych. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Oszczędne światła dzienne[/b] Podczas gdy rząd debatuje nad zmianą wymagającą używania świateł przez cały dzień w ciągu roku, a kierowcy wymyślają kolejne preteksty przeciw takim rozwiązaniom, producent oświetlenia do samochodów, firma Hella, znalazła rozwiązanie dla tego problemu., Hella/ 2007-03-02 14:51 Niektóre nowe samochody, szczególnie te z klasy wyższej, jak na przykład Audi A8 posiadają w swoim wyposażeniu standardowym specjalne światła do przystosowane do jazdy w dzień. Niestety większość aut jeżdżących po naszych drogach nie została wyposażona w tego typu dodatek. Firma Hella wyszła więc naprzeciw oczekiwaniom kierowców, którzy chcieliby używać świateł również w dzień i na dzień dzisiejszy bez ustawowego rygoru. Firma Hella zamierza wydać na rynek kilka nowych zestawów lamp dziennych LED w kształcie okrągłym oraz prostokątnym. Podobnie jak inne lampy dzienne wyprodukowane przez tą firmę również te zostały zaprojektowane z myślą o skuteczności w dzień, wobec czego domyślnie uruchamiają się one zaraz po włączeniu silnika, bez konieczności odpalania innych elementów systemu oświetleniowego samochodu. Największym atutem jaki przemawia za zastosowaniem diodowych lamp dziennych jest ich zużycie energii. W samochodzie osobowym standardowe lampy mijania zużywają około 150 W. Dla porównania dwie lampy wykonane w technologii LED potrzebują zaledwie 10 W przy zasilaniu 12 V. Zatem wymówki w postaci zwiększonego zużycia paliwa można już odłożyć do lamusa. Dodatkowym atutem przemawiającym za użyciem tej technologii jest żywotność lamp LED. Standardowo wynosi ona około 10 tysięcy godzin. Jest to wielkość wynosząca co najmniej tyle, co życie serwisowe samochodu i kilkanaście razy więcej niż żywotność żarówki H7. Lampy LED produkowane przez Hellę zostały umieszczone w obudowach z odlewu aluminium. W skład jednego reflektora wchodzą trzy diody LED oraz odbłyśnik zamontowane za plastikową szybą. Urządzenie przystosowano do pracy w systemach 12- i 24-woltowych. Wewnątrz obudowy zintegrowano już przekaźniki, wobec czego nie trzeba będzie instalować dodatkowych. Najlepszym miejscem do montażu tego urządzenia może być przedni zderzak. Tam z reguły najłatwiej jest znaleźć wystarczająco stabilne miejsce na przykręcenie wsporników. Nowe lampy dzienne zgodne są z regulacją ECE 87 wyznaczającą standardy określające wymogi techniczne dla automatycznych, dedykowanych świateł dziennych. Za zestaw prostokątnych lub okrągłych świateł dziennych LED wraz z zestawem instalacyjnym trzeba będzie zapłacić około 776 złotych.

[b]Targi: Honda na salonie samochodowym w Genewie[/b] 2007-02-26 Podczas zbliżającego się salonu samochodowego w Genewie odbędzie się światowa premiera nowego modelu Honda Small Hybrid Sports Concept oraz pierwsza europejska prezentacja w pełni funkcjonalnego pojazdu FCX Concept napędzanego ogniwami paliwowymi. Konferencja prasowa odbędzie się 6 marca pomiędzy godziną 12.00 a 12.15 na stoisku Hondy w hali nr 4. [b]Honda Small Hybrid Sports Concept [/b] Honda Small Hybrid Sports Concept to futurystyczny pojazd z napędem hybrydowym. Koncept jest wyjątkowym połączeniem zaawansowanej technologii hybrydowej z charakterystyką jazdy typową dla samochodów sportowych. Small Hybrid Sports Concept, który został zaprojektowany w europejskim centrum badawczo-rozwojowym Hondy w Offenbach w Niemczech, jest przykładem na to, że samochód może być przyjazny środowisku, a jednocześnie dostarczać wrażeń porównywalnych z jazdą kompaktowym autem sportowym. FCX Concept demonstruje zaawansowaną technologię ogniw paliwowych Gotowa do jazdy Honda FCX Concept zostanie po raz pierwszy zademonstrowana w Europie. FCX Concept zawiera nowo opracowany, kompaktowy i bardzo wydajny system Honda FC Stack oraz niskopodłogowe nadwozie z krótką maską. Ponadto, samochód posiada obszerną kabinę pasażerską, odznacza się futurystyczną stylistyką nadwozia oraz zwiększoną mocą i wydajnością ekologiczną. Zasięg modelu FCX Concept wynosi 570 km (według obliczeń Hondy podczas jazdy w trybie LA4), a jego prędkość maksymalna została ograniczona do 160 km/h. Limitowana sprzedaż nowego pojazdu opartego na tym projekcie rozpocznie się w 2008 roku w Japonii i Stanach Zjednoczonych. [b]Czysty silnik Diesla nowej generacji[/b] Kolejną innowacją technologiczną Hondy prezentowaną w Genewie będzie silnik Diesla nowej generacji, w którym po raz pierwszy na świecie zastosowano technologię redukującą emisję zanieczyszczeń do poziomu, jaki reprezentują silniki benzynowe. Rewolucyjny katalizator NOx redukuje emisję tlenków azotu, co pozwala spełnić surowe normy emisji spalin Tier II/Bin 5 Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska EPA (US Environmental Protection Agency). Katalizator zawiera pierwszy na świecie, innowacyjny system wykorzystujący reakcję redukcji amoniaku powstającego wewnątrz katalizatora do zainicjowania przekształcania tlenku azotu (NOx), w nieszkodliwy azot (N2). W przeciwieństwie do systemów selektywnej katalitycznej redukcji SCR (Selective Catalytic Reduction), które wykorzystują wtrysk substancji zawierającej mocznik, innowacyjna technologia Hondy wykorzystuje amoniak powstały w katalizatorze. Honda planuje rozpoczęcie produkcji silnika Diesla nowej generacji w ciągu trzech lat. [b]Reprezentanci Hondy w sportach motorowych w roku 2007 [/b] Najnowszy bolid teamu Honda Racing F1 &#8211; model RA107 &#8211; zostanie po raz pierwszy zaprezentowany publicznie. Ogromne zaangażowanie Hondy w sporty motorowe zostanie również przedstawione na przykładzie wyścigowego modelu Civic Type R, który powstał na bazie niedawno zaprezentowanej wersji drogowej. Opracowany przy ścisłej współpracy z włoską firmą JAS Motorsport, Civic Type R ma szansę odnieść jeszcze większy sukces niż poprzednik, który zdobył sławę i uznanie na europejskich torach wyścigowych już w momencie debiutu w 2002 roku. Samochód zostanie przystosowany do startów w Grupie N i Grupie A oraz w nowej Grupie R, która powstanie w 2008 roku. [b]Modele produkcyjne Hondy i akcesoria[/b] Na stoisku Hondy zostaną pokazane najnowsze modele CR-V oraz Civic Type R, jak również pozostałe modele z gamy koncernu. Na górnym poziomie stoiska zostaną wystawione liczne akcesoria Hondy, pakiet Aero Performance przeznaczony dla modelu CR-V. Źródło: Honda

[b]Japońskie auta bez konkurencji[/b] Czwartek, 1 marca (08:23) Tylko japońskie samochody znalazły się na, opublikowanej w środę, liście 10 najbardziej niezawodnych i najchętniej kupowanych przez Amerykanów. Zwraca uwagę absolutna dominacja takich marek jak Honda, Toyota i - w mniejszym stopniu - Nissan. Listę opracowało przez czasopismo 'Consumer Reports'. Znalazły się na niej: Honda Fit (w Europie znana jako Jazz), Honda Civic, Honda Accord, Infiniti G35, Infiniti M35, Mazda MX Miata, Toyota RAV4, Toyota Highlander Hybrid, Toyota Sienna i Toyota Prius. Źródło informacji: PAP

[b]Setki tysięcy volkswagenów do naprawy![/b] Czwartek, 1 marca (08:20) Amerykański oddział Volkswagena poinformował o rozpoczęciu akcji serwisowej obejmującej 790 tysięcy samochodów! Problem dotyczy włącznika świateł hamowania stosowanego w golfach, jettach oraz new beetle. Usterka objawia się albo stałym włączeniem świateł, albo ich całkowitym wyłączeniem, co grozi niebezpieczeństwem najechania na tył hamującego auta. Ponadto w samochodach z automatyczną skrzynią biegów awaria włącznika może doprowadzić do jej zablokowania, co wiąże się z całkowitym unieruchomieniem pojazdu. W zeszłym roku Volkswagen już wzywał jetty i new beetle do serwisu z tego samego powodu. Wówczas akcja dotyczyła 362 tysięcy pojazdów z lat 1999-2002 (jetty) i 1998-2002 (new beetle). Ostatecznie okazała się, że usterka obejmuje większą niż początkowo sądzono liczbę samochodów. Stąd ponowienie i rozszerzenie akcji serwisowej. Pojazdy naprawione poprzednio nie muszą ponownie trafić do serwisu. Akcja nawrotowa, która rozpocznie się pod koniec kwietnia, obejmie golfy (w tym GTI) z lat 1999-2006, jetty z lat 2001-2005, new beetle z lat 2001-2007 i new beetle R32 z roku 2004. W sumie to 790 tysięcy samochodów! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Palisz w aucie? Dostaniesz mandat![/b] W lewej ręce komórka, w prawej papieros i kierownica w roli wkładki pomiędzy kolanami. To częsty obraz wiecznie spieszącego się przedstawiciela handlowego czy osiedlowego luzaka. Zakaz używania telefonów w czasie jazdy wciąż wzbudza u nas sporo kontrowersji. Według prawa stojąc w trzykilometrowym korku z komórką przy uchu stanowimy dla otoczenia śmiertelne zagrożenie. Oczywiście, gdy poruszamy się przeszło tonową masą stali z prędkością większą niż żółw błotny, rozmawianie przez telefon jest czystą głupotą. Niestety, same przepisy także mądrością nie grzeszą. Za trzymanie przy uchu słuchawki w czasie jazdy grozi nam mandat, ale jeśli na pokładzie mamy np. radio cb, to śmiało możemy gadać do woli, nie narażając się na prawne konsekwencje. Dziwne? Nie w Polsce... Do ciekawego wniosku doszli ostatnio nasi zachodni sąsiedzi. Niemieccy eksperci, zastanawiając się nad tym, jak zmniejszyć liczbę wypadków i kolizji, wpadli na interesujący pomysł. Chcą wprowadzić zakaz palenia w samochodach. W naszym kraju, by wyegzekwować podobny przepis, trzeba by chyba przywiązywać do każdych kluczyków przerośnięty breloczek w formie policjanta, ale sama idea wydaje się słuszna. Trzymanie w ręce papierosa nie różni się przecież znacząco od trzymania komórki. A papierosy mogą być naprawdę niebezpieczne! Gdy w czasie rozmowy telefon spadnie nam na spodnie, co najwyżej rozmowa się urwie i przepadnie jakiś ważny interes. Gdy jednak wypadnie nam żarzący się papieros, prócz garderoby i tapicerki, na poważny obrzęk narazimy też nasz własny... Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że w takiej sytuacji mało kto zwraca uwagę na to, co aktualnie dzieje się na drodze. Zdajemy sobie sprawę, że w trzeciej, czwartej czy nawet piątej RP podobny przepis nie ma racji bytu. Zaraz podniesie się szum narodowców, patriotów zapatrzonych w chlubne tradycje szlacheckiej wolności i nieograniczonych swobód obywatelskich. Pojawią się czarne scenariusze, kreślące złowrogi obraz czasów, gdy w samochodach zabronione zostanie jedzenie, picie, słuchanie radia, całowanie się czy...dłubanie w nosie. Doprawdy przerażające. Tym razem nie chodzi jednak o uderzenie w przyszłych pacjentów klinik onkologicznych, lecz o nasze wspólne bezpieczeństwo Z racji tego, że nasza redakcja znajduje się w sąsiedztwie firmowej palarni, jesteśmy nawet za tym, by palaczy dodatkowo opodatkować! Za co? Nieważne, coś się znajdzie. Zawsze można powiedzieć, że przyczyniają się do powstawania efektu cieplarnianego! Zdajemy sobie sprawę, że niemiecki projekt jest kontrowersyjny. Nie jest jednak pozbawiony sensu. Jeśli już palacze nie dbają o własne zdrowie, to może należy ich zmusić, by zadbali o zdrowie i bezpieczeństwo innych? Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Masz między 30 a 39 lat? To uważaj![/b] INTERIA.PLWtorek, 27 lutego (10:47) Statystycznie rzecz biorąc, sprawcą przestępstw drogowych jest Polak w wieku pomiędzy 30 a 39 lat. Mieszka na wsi (5 246 przestępstw i 1 511 ze skutkiem śmiertelnym). Najczęściej ma stałą pracę, nie był uprzednio karany i nie ucieka z miejsca zdarzenia. O wypadku drogowym można mówić wtedy, gdy jego skutkiem są obrażenia ciała lub śmierć człowieka. W pierwszym przypadku może to być kwalifikacja prawna z art. 177 k.k. § 1 lub 2 (w zależności od charakteru obrażeń), w drugim przypadku jest to zawsze kwalifikacja z art. 177 § 2 k.k. W zeszłym roku wydarzyło się 13 348 przestępstw z pierwszego paragrafu i 2 657 z drugiego. Najmniej wypadków ze skutkiem śmiertelnym powodują kobiety mieszkające w małych miastach (do 5 tys. mieszkańców). Mają od 17-20 lat. Przestępstwa te mają wskaźnik wykrywalności na bardzo wysokim poziomie - wynosi on odpowiednio 92,9 % i 93,3 %. 1 527 podejrzanych o wypadki skutkujące obrażeniami ciała i 455 podejrzanych o wypadki skutkujące śmiercią było nietrzeźwych. Wśród sprawców przestępstw zdarzają się też dzieci. W zeszłym roku było to 12 dzieci, które nie przekroczyły 13. roku życia. (Źródło: KGP) Źródło informacji INTERIA P.L.

[b]Światła podzieliły Polaków[/b] Środa, 28 lutego (09:27) Planowane przez Sejm wprowadzenie obowiązku jazdy na światłach mijania przez cały rok podzieliło Polaków. Spośród niemal 40 tysięcy osób, które wzięli udział w naszej ankiecie na ten temat, 39 procent twierdząco odpowiedziało na pytanie: 'Czy jesteś za obowiązkiem jazdy na światłach przez cały rok?'. Reszta, czyli 61 procent, była przeciwnego zdania. Nieco inne wyniki przyniósł sondaż Pentora dla 'Życia Warszawy. Wynika z niego, że ponad 53 procent Polaków (53,4) popiera wprowadzenie w Polsce obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania przez cały rok. Przeciwko tej nowości opowiedziało się 43,7 proc. respondentów, zaś 2,9 procent badanych nie miało w tej sprawie zdania - informuje gazeta. Przeważały argumenty o szansie poprawy bezpieczeństwa, zaś koronnym argumentem przeciwników świateł przez cały rok, była kwestia oszczędności paliwa. Nowe przepisy popierają policjanci, twierdząc, że zmniejszą one liczbę wypadków. Ale na razie jeździmy według starych zasad. Od 1 marca nie mamy obowiązku włączania świateł w dzień. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

[b]Lubi błoto[/b] Moda na podwyższone samochody osobowe, które udają terenówki, jest faktem. Większość z nich ma napęd tylko na jedną oś i nie potrafi zdziałać wiele więcej niż zwykłe auto osobowe. Jednym z chwalebnych wyjątków od tej reguły jest nowa Skoda Octavia Scout. Piotr R. Frankowski, 2007-02-26 10:03 Z zewnątrz nie sposób jej pomylić z jakąkolwiek inną Octavią &#8211; inne zderzaki, prześwit większy o 4 cm niż w wersjach przednionapędowych, ochronna płyta pod silnikiem i skrzynią biegów. Wygląda nieźle. Nie jest to na pewno wóz dla ludzi kochających ostentację, przy innych pseudoterenówkach Skoda wypada dość skromnie. Pod maską &#8211; benzynowy 2-litrowy silnik FSI o mocy 150 KM lub turbodiesel o mocy 140 KM z bezobsługowym filtrem cząstek stałych DPF, 6-stopniowa manualna skrzynia biegów, dość bogate wyposażenie. Nikt z pracowników Skody nie próbuje przekonywać dziennikarzy, że jest to pojazd terenowy, oczywiste jest, że takie auto większość swojego żywota spędzi na asfalcie. Na asfalcie Scout zachowuje się bardzo przekonująco &#8211; podwyższenie środka ciężkości nie popsuło znacząco walorów platformy PQ35 Volkswagena, auto prowadzi się przewidywalnie w każdej sytuacji. Przydałoby się nieco więcej precyzji układu kierowniczego, ale deficyt tejże w części wynika pewnie z rozmiaru kół i opon. Przy wyłączonym ESP nawet na suchej nawierzchni można zaobserwować działanie napędu czterech kół ze sprzęgłem Haldex drugiej generacji &#8211; za szybko wjeżdżamy w zakręt, odruch z aut przednionapędowych każe zmniejszyć nacisk na **** gazu, by uniknąć podsterowności. Błąd! Trzeba przyzwyczaić się do utrzymania stałej pozycji prawego ****u, a mniej więcej w szczycie zakrętu poczujemy płynny przepływ momentu napędowego do tylnych kół i odzyskanie przez Skodę neutralności w zakręcie. Haldex wcale nie działa rewelacyjnie szybko, ale za to w porównaniu z pierwszą generacją wchodzi do akcji znacznie płynniej. Na śliskiej nawierzchni &#8211; a mieliśmy możliwość przejechać Octavią Scout część trasy biathlonu (!) z olimpiady zimowej w Turynie, pokrytej na zmianę błotem, śniegiem i lodem &#8211; też trzeba konsekwentnie używać ****u gazu, by dać szansę napędowi tylnej osi. Zadziwiająca jest praca zawieszenia, zwłaszcza przedniego, na seriach twardych nierówności &#8211; koła długo nie tracą kontaktu z nawierzchnią i trakcja jest zachowana. Na poprzecznych uskokach czasem głośniej &#8222;tupie&#8221; zawieszenie kół tylnych, ale ma to bez wątpienia także związek ze sporą masą nieresorowaną 17-calowych kół. Z nierównościami polskich dróg i śpiącymi policjantami poradzi sobie wyśmienicie. Dostępny silnik benzynowy wprawdzie pracuje dość cicho i równomiernie, ale brakuje mu momentu obrotowego i na wyższych biegach słabo sobie radzi z rozpędzaniem samochodu &#8211; warto więc zdecydować się na diesla. Skoda Octavia Scout trafi do sprzedaży w Polsce w kwietniu. Oficjalne ceny nie są znane, spodziewać się natomiast można ceny ok. 105 tysięcy złotych za wersję z silnikiem 2.0 FSI i ok. 115 tysięcy złotych za wersję napędzaną silnikiem 2.0 TDI. I jeszcze jedno, Scout dobrze wygląda ubłocony. To jeszcze jeden argument dla polskich nabywców &#8211; w najbliższych latach nie liczyłbym bowiem na to, że nasze drogi nagle staną się równe i czyste.

[b]Nowy golf w Genewie![/b] Poniedziałek, 26 lutego (13:13) Volkswagen długo kazał sobie czekać na kolejne wcielenie golfa z nadwoziem kombi. Premiera popularnej 'piątki' variant odbędzie się podczas międzynarodowego salonu samochodowego w Genewie, na początku marca. Mierzący 4,56 m nowy variant, podobnie jak w przypadku swoich poprzedników, również może pochwalić się dużymi możliwościami przewozowymi. Bagażnik standardowo mieści do 690 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń można go powiększyć aż do 1550 litrów. Stylistycznie samochód nawiązuje do jetty, tył nadwozia został jednak zupełnie przekonstruowany i nie przypomina innych konstrukcji marki. Wprawne oko dostrzeże nawet podobieństwa do produktów firmy BMW w wersji touring. Do napędu nowego golfa posłużą cztery jednostki: dwie benzynowe (75 KW/102 KM i 103 KW/140 KM) oraz dwa diesle (77 KW/105 KM i 103 KW/140 KM). Mocniejszy benzyniak to jednostka serii TSI wykorzystująca jednocześnie turbosprężarkę i kompresor. Największą popularnością powinny się jednak cieszyć bardzo oszczędne diesle. Mniejszy zużywa średnio 5,2 l oleju napędowego na sto km, mocniejszy 2,0 TDI spala tylko o 0,4 l więcej i potrafi rozpędzić nowego 'kombiaka' do 205 km/h. Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]Miłośnicy staroci[/b] Tylko 11% Polaków, którzy kupili w 2006r. samochód na użytek domowy kupiło auto nowe. Z pozostałych 89% kupionych przez nas samochodów używanych większość ma ponad 6 lat i została sprowadzona z Niemiec., TNS OBOP/ 2007-02-23 11:50 Pomimo niewielkiego wzrostu sprzedaży nowych aut w 2006r., na naszych drogach wciąż dominują samochody kupione z drugiej ręki &#8211; wynika z najnowszego badania dotyczącego intencji zakupu samochodów, przeprowadzonego przez TNS OBOP. Używany samochód kupujemy najczęściej poprzez import prywatny (23%) i za pomocą komisów (18%). Zakup używanych samochodów na rynkach Europy Zachodniej jest więc głównym źródłem napływu aut do naszego kraju. Zdecydowana większość zakupionych w ten sposób samochodów (ok. 80%) ma ponad 6 lat. Większość używanych aut sprowadzamy z Niemiec. W porównaniu z 2005r. spadła chęć zakupu za pomocą importu prywatnego, wzrosła natomiast ilość osób deklarujących, że kupiły swój samochód za pomocą Internetu. Należy przypuszczać, że to medium stanie się w przyszłości jednym z ważniejszych miejsc zakupu samochodów używanych, już dziś staje się istotną bazą informacyjno-porównawczą o nowych i używanych modelach aut. &#8222;Spodziewamy się dalszej profesjonalizacji importu i sprzedaży samochodów używanych. Coraz częściej będą zajmować się nim wyspecjalizowane podmioty, np. komisy lub punkty dealerskie&#8221; &#8211; prognozuje Magdalena Sawińska, lider Sektora Badań Rynku Motoryzacyjnego TNS OBOP.

[b]Praktyczne Clio[/b] Wygląda na to, że czołowy przedstawiciel Renault w segmencie B nabierze rozmiarów. Francuski producent zamierza bowiem wprowadzić na rynek nową wersję, która sprawdzi się raczej od strony praktycznej., AutoCar/ 2007-02-23 12:29 Zagranicznym reporterom udało się złapać w obiektywie mocno zamaskowany model, który był akurat testowany w północnej części Norwegii. Pomimo dużego kamuflażu po zderzakach i przeciągniętych reflektorach można było rozpoznać, że jest to najprawdopodobniej ubiegłoroczne Clio. Jednak nie była to tradycyjna wersja, gdyż na tylnej części auta można było zauważyć dużo większą przestrzeń bagażową. Najprawdopodobniej pod pokrywą nadwozia nie dojdzie do żadnych rewolucyjnych zmian. Wygląda na także na to, że rozstaw osi pozostanie bez zmian i będzie identyczny jak w hatchbacku. Z tyłu linia dachu oraz zwis nadwozia zostaną zauważalnie powiększone. Dzięki temu można się spodziewać, że z dotychczasowego, 288 litrowego bagażnika zrobi się nam przestrzeń na poziomie 450 litrów. W motoryzacyjnym świecie krążą już spekulacje, że plany wprowadzenia powiększonego Clio mogą oznaczać bliski koniec słabo sprzedającego się modelu Modus. Rynkiem docelowym dla nowego auta będą przede wszystkim rynki wschodnioeuropejskie, południowoamerykańskie oraz azjatyckie, gdzie wciąż rośnie zapotrzebowanie na małe i zwinne samochody dostawcze.

[b]Samochód zderzył się z łosiem, kierowca nie żyje[/b] 27-letni mężczyzna zginął po zderzeniu jego samochodu z łosiem, który przebiegał przez drogę. Do wypadku doszło na trasie krajowej nr 65, między Grajewem a miejscowością Ruda (Podlaskie) - poinformowała straż pożarna i policja. Według strażaków, opel vectra którym jechał mężczyzna, mieszkaniec Białegostoku, po zderzeniu ze zwierzęciem, zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Zwierzę także zginęło na miejscu. Bliższe okoliczności wypadku nie są jeszcze znane. Doszło do niego przy zapadającym zmroku, ale droga była sucha. Droga z Białegostoku do Ełku, na której doszło do czwartkowego wypadku, przebiega częściowo przez teren Biebrzańskiego Parku Narodowego, który jest znaną w kraju i za granicą ostoją łosi. Rokrocznie zdarza się tam kilka wypadków drogowych z udziałem tych zwierząt, gdy próbują przechodzić przez jezdnię z jednej części lasu do drugiej. PAP

[b]77 proc. polskich kierowców zapina pasy[/b] Tylko 77 proc. polskich kierowców zapina w samochodach pasy bezpieczeństwa - podała europejska organizacja ETSC, promująca bezpieczeństwo na drogach. Jej zdaniem, gdyby ten obowiązek był przestrzegany przez wszystkich, liczbę ofiar śmiertelnych wypadków można by w Polsce ograniczyć o ponad 22 proc. Polska należy do krajów UE, gdzie obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa jest najczęściej łamany - z danych ETSC wynika, że nie podporządkowuje mu się ok. 23 proc. kierowców. Co prawda gorzej jest w Belgii, Czechach, Estonii, Grecji, Hiszpanii, Litwie, Węgrzech i Włoszech, ale wzorem powinny być Francja, Niemcy i Malta, gdzie pasy zapinają prawie wszyscy kierowcy (96-97 proc.). Dzięki temu w tych krajach - przekonuje ETSC - śmiertelność w wypadkach jest o połowę niższa. Ogółem ETSC szacuje, że co roku w UE 11,5 tys. osób ratuje swe życie, zapinając pasy bezpieczeństwa w samochodach. Gdyby robiło to więcej kierowców (prawie idealne założenie 99 proc.), śmiertelnych ofiar wypadków byłoby 2,4 tys. mniej. Według statystyk ETSC, w Polsce w roku 2005 zginęło na drogach blisko 4 tys. osób, na drogach całej UE (bez Rumunii i Bułgarii) - 41 tys. PAP

[b]Brat zabił brata w czołowym zderzeniu[/b] Środa, 21 lutego (01:09) Dwaj bracia zginęli w stanie Michigan, kiedy ich samochody zderzyły się czołowo. Tragiczny wypadek wydarzył się w pobliżu rodzinnego domu braci. 33-letni James West stracił panowanie nad kierownicą, zjechał na lewą stronę szosy i zderzył się z nadjeżdżającym z przeciwka samochodem, prowadzonym przez 24-letniego Jessie Westa. Po analizie śladów na jezdni policja wykluczyła rozmyślne spowodowanie wypadku przez któregoś z kierowców. Także rodzina i przyjaciele zapewniają, że między braćmi nie było żadnych sporów ani nieporozumień. Źródło informacji: PAP

[b]Rozpocznie się polowanie na kierowców[/b] Środa, 21 lutego (08:21) Zamiast zająć się chuliganami czy kłusownikami, armia dziewięciu tysięcy strażników leśnych i miejskich wyjdzie na drogi, by karać kierowców. Mają ich łapać na radar i sprawdzać alkomatem. Tak chce poseł PiS, Edward Siarka - pisze 'Fakt'. Szykuje się prawdziwa obława na kierowców. Aż strach będzie wyjechać na drogę. Bo co chwilę będzie zatrzymywał nas do kontroli jakiś patrol. Jak nie policyjny, to straży miejskiej, a nawet leśnej. To nie żart! Nowelizacja kodeksu ruchu drogowego jest już w sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych - pisze 'Fakt'. Kuriozalny projekt ma sprawić, że oprócz 7,5 tys. funkcjonariuszy drogówki w radary, lizaki i alkotesty zostanie wyposażonych także tysiąc leśników i osiem tysięcy strażników miejskich. Lada moment mogą zyskać takie same uprawnienia, jak policjanci z drogówki. A to znaczy, że zamiast ścigać chuliganów i wyłapywać kłusowników, dobiorą się do skóry kierowcom - podkreśla 'Fakt'. Źródło informacji: PAP

[b]Audi quattro za grosze![/b] Audi za 47,50 zł Środa, 21 lutego (13:03) Mówi się, że na rynku samochodów używanych nie ma okazji, a samochód, który ma nią być, to po prostu tzw. mina. Czy jednak na pewno? Wydaje się, że nie do końca... Czasem naprawdę można trafić na okazję. Kilkanaście dni temu informowaliśmy o precedensowej sprawie sądowej. Poszło o spór o samochód wystawiony na aukcji internetowej. Ponieważ sprzedawca uzyskał niesatysfakcjonującą go cenę (23 100 zł), nie chciał sprzedać luksusowego jeepa nabywcy. Ten ostatni uznał to za naruszenie warunków umowy i skierował sprawę do sądu. Sąd jednoznacznie stwierdził, że wygrana licytacja w internetowym serwisie aukcyjnym to umowa kupna-sprzedaży, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Sprzedawca musi więc wydać samochód nabywcy. Sprawa zrobiła się głośna, więc sprzedawcy wystawiający samochody na aukcjach powinni być uważni. Ale... nie są. I wciąż można trafić na prawdziwe okazje, chociaż bez sprawy sądowej zapewne się nie obejdzie. By nie być gołosłownym spójrzmy na tę aukcję. Została zakończona przez opcję 'Kup Teraz', a samochód audi A6 quattro z 2000 roku został sprzedany za... 47.50 zł!!! Oczywiście sprzedający się pomylił i wpisał kwotę w tysiącach zamiast 47 500 zł. Chyba tylko litości szczęśliwego nabywcy sprzedawca zawdzięcza to, że mógł ten samochód wystawić jeszcze raz, tym razem z właściwą ceną... A może litości wcale nie było i sprzedawca sam uznał pierwszą aukcję za niebyłą? To jednak nie koniec okazji. Pod tym adresem znajdziemy volkswagena polo z 2005 roku, który również został sprzedany poprzez 'Kup Teraz' za 35,90 zł + 1000 zł opłat (samochód nie jest zarejestrowany w Polsce)! Ciekawe, czy obie te sprawy trafią do sądów i czy ewentualne wyroki będą takie same, jak w pierwszej, podobnej sprawie... Na koniec jeszcze mały poradnik dla roztargnionych sprzedawców. O ile przy opcji 'Kup Teraz' nie ma już swobody manewru, to aukcja ze zbyt niską wylicytowaną kwotą jest do uratowania. Trzeba jednak przed jej końcem przypomnieć sobie, że nie daliśmy ceny minimalnej, znaleźć jakiś wiarygodny powód i usunąć ofertę. Dopiero wówczas można zakończyć aukcję. Zakończenie aukcji z ofertami oznacza bowiem zawarcie umowy kupna-sprzedaży! A więc ruszajmy na w poszukiwaniu okazji! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Ople i mitsubishi do serwisu[/b] Poniedziałek, 19 lutego (13:40) Niektóre modele samochodów Opel Corsa D oraz Mitsubishi Grandis mogą stwarzać zagrożenia dla ich użytkowników - poinformował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Z komunikatu Urzędu wynika, że obie spółki zobowiązały się do przeprowadzenia bezpłatnej akcji serwisowej wadliwych modeli i wykonania niezbędnych napraw. Koncerny samochodowe zapewniły UOKiK, że powiadomią listownie konsumentów o konieczności sprawdzenia samochodu w autoryzowanym serwisie. Urząd wyjaśnia, że niektóre modele samochodów Opel Corsa D mogą stwarzać zagrożenia dla ich użytkowników. 'Problem związany jest z niewłaściwym umiejscowieniem tulei metalowo-gumowej (element wahacza), co może doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem' - czytamy w komunikacie. Wada dotyczy pojazdów wyprodukowanych w 2007 roku, w Hiszpanii (o numerach VIN 74000001-74186810) oraz w Niemczech (o numerach VIN 76000001-760688172). Na polski rynek trafiło 2 tys. 345 takich samochodów. W przypadku Mitsubishi - jak informuje Urząd - właściciele siedmiomiejscowej wersji samochodu Mitsubishi Grandis powinni skontaktować się z autoryzowaną stacją obsługi, by sprawdzić mechanizm blokujący oparcie siedzenia. 'Wadliwe funkcjonowanie blokady, w przypadku silnego uderzenia w tył samochodu, może doprowadzić do złożenia się drugiego rzędu siedzeń' - podkreśla Urząd. W Polsce dotyczy to 36 pojazdów, wyprodukowanych w 2006 roku, w Japonii. Na podstawie ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów zarówno producent, jak i dystrybutor są zobowiązani powiadomić UOKiK, gdy uzyska informację, że wprowadzony na rynek produkt nie jest bezpieczny. Źródło informacji: PAP

[b]Uznali go za martwego i zostawili na drodze[/b] Lekarz na miejscu wypadku nie może się pomylić Wtorek, 20 lutego (14:36) Prokuratura w Kole (Wielkopolskie) wyjaśnia sprawę błędnego uznania przez lekarza za zmarłego mężczyzny poszkodowanego w wypadku drogowym - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koninie, Jacek Górski. Dodał, że jeśli okaże się, iż w tym przypadku popełniony został błąd w sztuce lekarskiej, lekarzowi pogotowia może zostać postawiony zarzut narażenia pacjenta na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia. Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu, w miejscowości Białków Górny, niedaleko Koła, gdzie skoda octavia zderzyła się z traktorem. Lekarz z karetki pogotowia, który przyjechał na miejsce wypadku, stwierdził zgon 48-letniego kierowcy ciągnika i pozostawił go na drodze. Do szpitala trafili jadący skodą ojciec z synem. Jak wynika z relacji świadków, leżący na ziemi i przykryty folią kierowca ciągnika, już po odjeździe karetki, nagle poruszył ręką. Strażacy, którzy byli na miejscu wypadku, natychmiast zaczęli go reanimować. Wkrótce po mężczyznę przyjechało jeszcze raz wezwane pogotowie. Lekarza i sanitariuszy przed rozwścieczonymi gapiami uratowała obecność policjantów i strażaków. Ciężko ranny traktorzysta, u którego stwierdzono urazy czaszki i potłuczenia, przebywa w szpitalu. Źródło informacji: PAP

[b]Autobest 2007[/b] Dokładnie w dzień św. Walentego, odbyła się w sali balowej hotelu Royal w Budapeszcie coroczna ceremonia wręczenia nagród motoryzacyjnych Autobest, przyznawanych przez panel dziennikarzy motoryzacyjnych z 14 krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Piotr R. Frankowski, 2007-02-19 10:18 Oprócz głównej nagrody Autobest 2007, która przypadła samochodowi Opel Corsa i którą odebrał osobiście Hans Demant, prezes Adam Opel AG (w finale Corsa wygrała z Fiatem Grande Punto, Peugeotem 207, Hyundaiem Accentem i Skodą Roomster), wręczono inne nagrody, wyróżniające firmy i osoby, które mają szczególne zasługi dla motoryzacji w naszym regionie w minionym roku. I tak nagrodę SportBest przyznano Robertowi Kubicy, który &#8211; choć nie mógł przerwać testów w Hiszpanii i przybyć osobiście na ceremonię &#8211; pojawił się na niej za pośrednictwem nagrania wideo. Nagroda DesignBest przypadła Giugiaro Design, którego szef, Fabrizio Giugiaro, również przysłał nagranie wideo, tłumacząc się nawałem pracy przed salonem genewskim. Osobiście odebrał nagrodę Jean-Charles Lievens, wiceprezes Kia Motors Europe &#8211; nagrodę ManBest 2006 jury przyznało mu za znaczący udział w sukcesie koreańskiej marki w Europie, a także za forsowanie koncepcji budowy fabryki w słowackiej Żilinie. CompanyBest to w tym roku nagroda dla Fiat Auto &#8211; włoska firma, którą wielu już spisywało na straty, wyszła na prostą i właśnie rozpoczyna ofensywę modelową &#8211; Fiat skutecznie wraca do swoich korzeni. Nagroda EcoBest trafiła do Toyoty, która z podziwu godną konsekwencją lansuje naped hybrydowy w wielu modelach samochodów produkowanych seryjnie i normalnie dostępnych na rynkach regionu. Dyplom z napisem TechnoBest odebrał przedstawiciel Hondy &#8211; nagrodę przyznano za napęd na cztery koła Super Handling All Wheel Drive, zastosowany w seryjnym modelu Legend. Zaskoczeniem dla wielu uczestników ceremonii była nagroda MediaBest, która przypadła rosyjskiemu magazynowi motoryzacyjnemu AwtoRevue &#8211; czasopismo to prowadzi własny, niezależny program badań zderzeniowych! W kategorii SafetyBest uhonorowano markę Jaguar, której model XK był pierwszym seryjnym samochodem na świecie, w którym zamontowano pokrywę silnika unoszoną pirotechnicznie w przypadku zderzenia z pieszym. W skład komitetu Autobest wchodzą przedstawiciele Rosji, Ukrainy, Rumunii, Bułgarii, Polski, Macedonii, Serbii, Chorwacji, Słowenii, Słowacji, Czech, Cypru, Węgier i Turcji. Kolejne nominacje do nagród Autobest &#8211; jesienią 2007 roku.

[b]Sakrament powodem anulowania mandatu[/b] Franciszkanin z Polski, który w Umbrii w środkowych Włoszech jechał samochodem ponad sto kilometrów na godzinę drogą, na której obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 kilometrów, nie musi zapłacić mandatu, ponieważ spieszył się, by udzielić umierającej osobie sakramentu namaszczenia chorych. Decyzję o anulowaniu mandatu podjął sędzia z miejscowości Foligno, a informują o tym włoskie media. Polski duchowny został zatrzymany przez policję drogową 13 listopada zeszłego roku i otrzymał mandat za przekroczenie prędkości. Odwołał się jednak od tej decyzji do sądu argumentując, że bardzo się spieszył, by spełnić swą duszpasterską posługę i udzielić sakramentu namaszczenia. Uzasadnienie to zostało przyjęte, a rozpatrujący sprawę sędzia wyraził opinię, iż franciszkanin miał w takiej sytuacji prawo przekroczyć prędkość. W przeciwnym bowiem razie - uznał sędzia - istniało ryzyko, że 'ciężkiej i nieodwracalnej krzywdy' doznałby wierny, który nie otrzymałby sakramentu przed śmiercią. PAP

[b]Przez cały rok na światłach![/b] Zbliża się wielkimi krokami obowiązkowa jazda na światłach mijania przez cały rok w naszym kraju. 16 lutego Sejm przyjął poprawkę do ustawy O ruchu drogowym, która zakłada wprowadzenie właśnie takiego obowiązku. [i]Wojciech Traczyk, 2007-02-16 13:34[/i] Za przyjęciem poprawki głosowało 279 posłów (PO, Samoobrona, większość z SLD, PSL oraz LPR), 137 (głównie PiS) było przeciw, wstrzymało się 5. Do tej pory kierowcy w Polsce mieli obowiązek jazdy z włączonymi światłami od 1 października do ostatniego dnia lutego, a także w warunkach pogorszonej widoczności (np. deszcz czy mgła). W ostatnich miesiącach podobny obowiązek jazdy na światłach przez cały rok wprowadzili Czesi i Słowacy, a Komisja Europejska rozważa wprowadzenie go we wszystkich krajach Unii. 'Szanse na to, by poprawki do ustawy weszły w życie przed końcem lutego, a więc, by nowe przepisy zaczęły obowiązywać płynnie, są niestety tylko minimalne' - powiedział nam Tomasz Wajda, z Koalicji na rzecz jazdy na światach przez cały rok zrzeszającej obecnie już ponad 40 różnych instytucji. Obecnie poprawka trafi pod obrady Senatu, a następnie wróci do Sejmu. O ile zostanie przyjęta, wówczas minister transportu będzie musiał wydać nowe rozporządzenie, które doprecyzuje nowe przepisy. Jak widać, droga legislacyjna potrwa jeszcze jakiś. Zdaniem Tomasza Wajda, o ile nie pojawią się już żadne nieprzewidziane przeciwności, obowiązek jazdy na światłach przez cały rok zacznie obowiązywać wiosną, najpóźniej latem tego roku. W 2006r. na polskich drogach zginęły 5.103 osoby, a 57.930 zostały ranne. Ponad 50% wypadków ma miejsce w okresie od marca do września, czyli w czasie dobrej widoczności, kiedy nie ma obowiązku jazdy na światłach w ciągu dnia. Według szacunków ekspertów z Instytutu Transportu Samochodowego, rozszerzenie w Polsce obowiązku używania świateł w dzień także na miesiące wiosenno-letnie zimniejszy liczbę zabitych w wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20%. W Polsce obowiązek używania świateł w ciągu dnia od 1 października do 1 marca wprowadzono w 1991 r. W 1997 r. skrócono czas obowiązywania tego przepisu do ostatniego dnia lutego. Na terenie Unii Europejskiej na światłach przez cały rok jeździ się natomiast w Danii, Estonii, Finlandii, na Łotwie, w Austrii, Szwecji, Słowenii, w Czechach i na Słowacji. Na niektórych drogach z włączonymi światłami w dzień przez cały rok trzeba jeździć także we Włoszech, na Węgrzech i Portugalii. Na Litwie, Słowacji i w Polsce jest to obowiązkowe w okresie jesienno-zimowym.

[b]Uczą zdać egzamin, a nie uczą jeździć[/b] Niedziela, 18 lutego Rząd przygotowuje projekt zmian w prawie drogowym. Egzaminy, które zmieniono rok temu i które miały być lepsze, będą znów wyglądały inaczej. Nawet jednak najlepszy egzamin nie rozwiąże problemów, jeśli nie zmieni się systemu szkoleń. Bo co może umieć kierowca, którego uczy się zdać egzamin, a nie uczy jeździć? Na ten problem możemy spojrzeć z punktu widzenia młodego adepta sztuki motoryzacyjnej, który zdał egzamin i uświadomił sobie, że tak naprawdę wcale nie umie jeździć! 'Mam wiele spostrzeżeń dotyczących egzaminów na prawo jazdy, ale jedno uważam za najważniejsze - kurs nauki jazdy nie uczy jazdy, tylko przygotowuje do zdania egzaminu, a po jego zdaniu większość młodych osób myśli, że już umie jeździć. A to jest zupełnie mylne przekonanie. Po egzaminie wziąłem kilkanaście dodatkowych godzin z instruktorem i jazda wyglądała już zupełnie inaczej niż przed egzaminem. Prosiłem o wypady za miasto itd.. Mam to szczęście, że moich rodziców na to stać, a ja wiem, że warto. Tylko, że niestety nie każdy jest w takiej sytuacji. Propozycje nowych przepisów uważam za bardzo niedopracowane. Szuka się rozwiązań skomplikowanych, trudnych do kontroli. Czy nie jest prościej zacząć 'od początku', czyli zmienić system szkoleń? Dodatkowe godziny teorii na temat skutków wypadków, obowiązkowe badania psychologiczne, zmiana formy egzaminu. Ta ostatnia jest bardzo ważna, aby zmienić to, o czym wspominam na początku listu - należy uczyć jeździć, a nie zdać egzamin! Co daje łuk, jeśli wiem, że przy jeździe do tyłu mam skręcić kierownicę o 3/4 obrotu w odpowiednim momencie i reszta zrobi się sama, a po wyjściu z łuku, to już nawet małpa sobie poradzi? Idąc dalej, czemu nie mogę w trakcie jazdy egzaminacyjnej poprawić ustawienia lusterek - jest to normalna czynność poprawiająca bezpieczeństwo? Można naprawdę wiele poprawić w nauce jazdy, a nie wzmagać kontrole po niej. Należy rozważyć wszystkie opcje, a nie tylko te wygodniejsze i łatwiejsze do wprowadzenia'. Dodać należy, że część proponowanych zmian wychodzi naprzeciw oczekiwaniom naszego czytelnika. Przypomnijmy, że egzamin ma się odbywać również poza terenem zabudowanym, a młodzi kierowcy (poniżej 18. roku życia) będą obłożeni pewnymi restrykcjami - właśnie po to, by mieli czas na prawdziwą naukę jazdy - czy to z instruktorem, czy też pod okiem bardziej doświadczonych kierowców. Wciąż jednak pozostanie kwestia absurdalnego placu. W trakcie naszej wewnątrzredakcyjnej rozmowy okazało się, że umiejętność cofania po łuku po egzaminie nie przydała się żadnemu z nas! A takich rzeczy jest więcej... A jak wy widzielibyście idealny egzamin? Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Kierowcy muszą trzymać się razem![/b] Piątek, 16 lutego (12:57) Mówi się, że Polska jeszcze nie zbankrutowała dzięki pijakom, palaczom i kierowcom. To właśnie oni, wydajać pieniądze na paliwo, papierosy i alkohol finansują górnicze 'trzynastki', służbę zdrowia, pensje prezydent, premiera, rządu i parlamentarzystów. Wydawałoby się więc, że w tej sytuacji rząd powinien troszczyć się o swoich dobroczyńców. Czy tak jednak jest? Zupełnie nie. Gdy tylko spadły ceny ropy, natychmiast podniesiono akcyzę. Wciąż jeździmy po dziurawych drogach, starymi, za to drogimi samochodami. Rząd nielegalnie pobierał za nie akcyzę, a teraz nie chce ich oddać. Pojedynczy kierowca można najwyżej sobie zakląć stojąc w korku. Jednak co znaczy siła - nomen, omen - kolektywu pokazują górnicy, którzy jedną wycieczką do Warszawy potrafią sobie 'załatwić' co tylko zechcą. Dlaczego kierowcy tak się nie zmobilizują? O tym właśnie traktuje list naszego czytelnika: 'Droga redakcjo. I wy, czytelnicy. Jestem stałym czytelnikiem serwisu motoryzacyjnego Interii i niepokoi mnie zjawisko, jakie ostatnio zaobserwowałem. Mianowicie chodzi mi o dziwną nagonkę na kierowców. Dziwi mnie, że to właśnie sami kierowcy-czytelnicy, bo zakładam, że większość to kierowcy, sami nawzajem robią z siebie piratów drogowych i bandytów na drogach. Widząc tę tendencję, dochodzę do wniosku, że niedługo okaże się, że nie mamy po co remontować dróg, ulepszać systemu komunikacyjnego, budować nowych, lepszych, szybszych węzłów komunikacyjnych, bo wedle przekonania kierowców-czytelników okaże się to zbędne i niepotrzebne. Bo skoro wszelkim wypadkom winni są tylko kierowcy, ich arogancja, nieostrożność i inne złe cechy, to w jakim celu? Chciałem przypomnieć wszystkim zeźlonym na innych, że to właśnie stan naszych dróg jest w większości przypadków prowodyrem wszelkich agresywnych zachowań,także prowadzących często, bardzo często, do katastrof na drodze. Wiadome jest, że denerwuje nas agresja innych w stosunku do nas, ale przemyślmy to i zastanówmy się, czy tak naprawdę nie jesteśmy tacy sami? Proponowałbym zatem podjęcie kroków w kierunku zmiany charakteru wiecznej kłótni między sobą na walkę o nasze prawa wspólnie... Wiem, że to niełatwe, ale czy nie lepiej wziąć przykład z innych grup zawodowych - np. górników, rolników i walczyć razem o swoje prawa za pośrednictwem np. tego portalu? Tak naprawdę można zdziałać więcej! Zauważmy że nasz kochany rząd ciągle funduje nam nowe wydatki. Nam, kierowcom, a przy tym nie dba w ogóle o nasze prawa, za to konsekwentnie trapi nas obowiązkami... A my nie robiąc z tym nic, dajemy mu na to przyzwolenie! Mam jeszcze dużo ciekawych przemyśleń i chciałbym się podzielić z innymi, ale nie wiem. jak wy to odbierzecie i na ile pozwoli mi redakcja... Lecz mimo wszystko apeluję! Walczmy o swoje razem, a nie między sobą!!!! ' Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]TIR odjechał, gdy kierowca poszedł 'na stronę'[/b] Czeskiemu kierowcy, gdy załatwiał przy drodze potrzebę fizjologiczną, odjechała ciężarówka. Już kilka godzin trwa wyciąganie pojazdu z rowu. mh, IAR/ 2007-02-15 13:53 Do zdarzenia doszło w Piorunkowicach na Opolszczyźnie, na ruchliwej drodze krajowej numer 41. Jak ustaliła prudnicka policja, przed 6 rano Czech zatrzymał pojazd na poboczu jezdni. Wysiadając z ciężarówki zapomniał zaciągnąć hamulec ręczny. Auto z ładunkiem 22 ton stali przejechało kilkanaście metrów i zatrzymało się w rowie. Kierowca odpowie za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym.

[b]Na światłach mijania przez cały rok[/b] Sejm przyjął zmiany w prawie o ruchu drogowym. Poprawki przewidują między innymi obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania przez cały rok. [i]IAR/ [/i] Za jazdę w dzień bez włączonych świateł ma grozić mandat w wysokości 100 złotych. Obecnie kierowcy w Polsce mają obowiązek jazdy z włączonymi światłami od 1 października do ostatniego dnia lutego, a także w deszczowe i mgliste dni. W Europie jazda z włączonymi światłami przez cały rok obowiązuje między innymi w Czechach i Słowacji oraz w krajach skandynawskich

[b]Rumun i 530 samochodów[ Czwartek, 15 lutego (04:37) Karabinierzy w Genui wpadli na ślad 20- letniego Rumuna, który oficjalnie okazał się być właścicielem 530 samochodów osobowych. Włoska policja zainteresowała się tym młodym człowiekiem, kiedy podczas kontroli drogowych w różnych miejscowościach zatrzymano mniej więcej w tym samym czasie trzy samochody, zarejestrowane na to samo nazwisko. Szybko okazało się, że właściciel tych pojazdów nie ubezpieczał ich ani nie płacił za nie podatków. Wtedy zaczęto sprawdzać wszystko dokładnie, ale zamieszkały w Mediolanie Rumun znikł bez śladu i dotychczas nie udało się go odnaleźć. Śledztwo trwa. Policja przypuszcza, że Rumun sprzedawał samochody swym rodakom, przebywającym nielegalnie w Italii. Takie transakcje przeprowadzał oczywiście bez 'zbędnej biurokracji', tzn. bez udziału fiskusa, urzędu komunikacji itp. Najpierw jednak musiał samochody kupować i rejestrować na swoje nazwisko i nie wiadomo jeszcze, dlaczego właściciel ponad pół tysiąca pojazdów długo nie zwracał na siebie uwagi urzędów. Źródło informacji: PAP

[b]Sześć promili na dwóch kołach![/b] Czwartek, 15 lutego (14:32) Policjanci z Lęborka (Pomorskie) zatrzymali 56-letniego mężczyznę, który jechał rowerem, mając w organizmie prawie 6,3 promila alkoholu - poinformowała rzeczniczka lęborskiej policji Magdalena Cieszyńska. Rzeczniczka powiedziała, że do zatrzymania doszło w środę późnym popołudniem. Policjanci zainteresowali się jadącym ulicą rowerzystą, bo ten na ich widok zeskoczył z roweru i zaczął uciekać. 'Kiedy go dogonili, normalnie podał im swoje dane, a nawet zaczął z nimi całkiem przytomnie rozmawiać. Dopiero przy dmuchaniu w alkomat okazało się, że jest nietrzeźwy' - relacjonowała zdarzenie rzeczniczka policji. Wynik badania rowerzysty alkomatem - 6,26 promila - zaskoczył policjantów do tego stopnia, iż uznali, że urządzenie jest popsute. Jednak wykonany po kwadransie ponowny pomiar potwierdził ten wynik. Rowerzysta po spisaniu danych pożegnał się i poszedł do domu, prowadząc rower. Według specjalistów śmiertelna dawka alkoholu to 4-4,5 promila. Źródło informacji: PAP

[b]'Czarna lista' europejskich dróg, Polska na czele[/b] Cztery polskie województwa znalazły się na opublikowanej czarnej liście dwudziestu regionów UE, gdzie dochodzi do największej liczby śmiertelnych wypadków na drogach. W niechlubnej europejskiej czołówce, tuż za Grecją, znalazło się województwo warmińsko-mazurskie. Z zestawienia unijnego urzędu statystycznego Eurostat wynika niezbicie, że najgorzej jest w Grecji, gdzie w niektórych częściach kraju ginie nawet 1576 osób na milion pasażerów. Ale tuż za trzema greckimi regionami, na czwartym miejscu jest województwo warmińsko-mazurskie: 815 ofiar śmiertelnych na milion pasażerów. Na dwunastym - Świętokrzyskie (617 ofiar śmiertelnych), na piętnastym - Podlaskie (595) i na szesnastym - Lubelskie (590). Obejmujący dane do roku 2004 raport Eurostatu pokazuje, jak wielkie są dysproporcje między regionami UE. W czołówce regionów o najniższej licznie wypadków śmiertelnych są Niemcy. Na drogach w najbezpieczniejszym mieście-kraju związkowym Niemiec, Bremie, na milion pasażerów giną zaledwie 23 osoby. W Berlinie i Hamburgu - 57. Na czele tej listy jest też hiszpańska Ceuta (eksklawa na terytorium Maroka) z 26 ofiarami śmiertelnymi rocznie. Ogółem Polska, ze średnio 476 ofiarami śmiertelnymi wypadków na milion pasażerów, zajmuje piąte miejsce w UE za Łotwą (752), Rumunią (749), Litwą (571) i Słowacją (507) pod względem ofiar na drogach. Najmniej zabitych w wypadkach jest na Malcie - 61. Na pocieszenie Eurostat zauważa, że liczba wypadków w Polsce znacząco zmalała od roku 1994 - w niektórych regionach nawet o ponad 50 proc. Nie zmienia to faktu, że w tym samym czasie wiele krajów zachodnich i skandynawskich zrobiło także duży postęp, znacznie ograniczając liczbę śmiertelnych wypadków. Z raportu wynika, że liczba samochodów w danym regionie jest odwrotnie proporcjonalna do liczby zabitych w wypadkach - paradoksalnie im więcej samochodów na tysiąc mieszkańców, tym mniej ofiar śmiertelnych. W Polsce liczba samochodów należy do najniższych w UE i wynosi 314 na tysiąc mieszkańców. Eurostat publikuje także zatrważające dane o wypadkach śmiertelnych na drogach Turcji, która prowadzi obecnie negocjacje przed przystąpieniem do UE. Na milion pasażerów ginie tam średnio 820 osób rocznie, przy czym w najniebezpieczniejszych regionach - nawet ponad 4 tys. Żródło informacji PAP

[b]Jak poderwać dziewczynę na brykę?[/b] Wtorek, 13 lutego Czego nie może robić mężczyzna w samochodzie, by nie zniechęcić kobiety do randki? Zbliżają się walentynki. Z tej okazji wielu mężczyzn zabierze swoje wybranki na romantyczne randki, wielu zdecyduje się po raz pierwszy zaprosić upatrzoną koleżankę. W tej sytuacji nie będą oczywiście żałować pieniędzy na wystawną kolację czy bukiet róż. To jednak nie wszystko. Kobietę bowiem łatwo można zniechęcić (uwaga!, ale i zachęcić) już podczas jazdy do, a jakże - drogiej restauracji! Poniżej znajdziecie instruktaż pt: Jak stracić dziewczynę na brykę, czyli czego nie robić, by mieć jakieś szanse. Tylko jeden na dziesięciu mężczyzn przed walentynkami poświęci czas na wyczyszczenie swojego samochodu - wynika z badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii. I nie chodzi tylko o wizytę w myjni automatycznej, ale również o opróżnienie wnętrza ze starych puszek, butelek i innych śmieci od bliżej nieokreślonego czasu leżących w aucie. Trzeba bowiem mieć na uwadze, że jedna na sześć kobiet przyznaje, iż będzie się wahać, czy zgodzić się na kolejną randkę z mężczyzną, który jeździ brudnym samochodem! Co jeszcze może zrobić mężczyzna w samochodzie, by zniechęcić kobietę do kolejnej randki? Przede wszystkim przeklinać za kierownicą - takie zachowanie przeszkadza co czwartej kobiecie. Niewiele lepszym zachowaniem jest jazda 'na zderzaku' poprzedzającego samochodu (odstrasza co piątą kobietę). 12 procent ankietowanych przedstawicielek płci pięknej nie lubi w samochodzie głośnej muzyki, zaś - i tu uwaga - 8 procent oczekuje od mężczyzn pewnej dozy rycerskości, a mianowicie - otwierania drzwi! W tym kontekście trzeba nieco inaczej spojrzeć na dowcip, że mężczyzna otwiera kobiecie drzwi w samochodzie tylko w dwóch wypadkach - gdy ma nową kobietę lub... nowy samochód. Kobietom nie podoba się również palenie za kierownicą i rozmawianie przez telefon komórkowy. Z drugiej strony niemal połowa mężczyzn przyznaje, że na pierwszej randce będzie jechało ostrożniej niż zwykle. Siedem procent posunie się tak daleko, że aż zmieni ulubioną muzykę na bardziej romantyczną... A jeśli do tego wcześniej wyczyścili samochód, to kolacja może okazać się połączona ze śniadaniem. A więc to jest sposób, by poderwać dziewczynę na brykę! Czego sobie i Wam życzymy! Źródło informacji: INTERIA.PL

Kraj PAP, msu /14:21 [b]Wielkopolskie: ciężarówka wjechała w dom[/b] Niemal całkowitemu zniszczeniu uległ dom jednorodzinny przy drodze krajowej nr 25 Ostrów Wielkopolski - Wrocław, w miejscowości Chojnik, w który wjechała ciężarówka. Mieszkańcy domu nie odnieśli obrażeń, kierowca trafił do szpitala. Ciężarówka uderzyła w budynek po kolizji z innym pojazdem i przewróciła się. 'Ponad 60-letni mężczyzna, który w trakcie zdarzenia przebywał w domu, nie odniósł obrażeń' - poinformował rzecznik prasowy policji w Ostrowie Wlkp., Romuald Piecuch. Zniszczony został front budynku i dwa pokoje oraz znajdujące się w nich sprzęty. 'Samochód leży na budynku, który najprawdopodobniej nie będzie nadawać się już do zamieszkania' - powiedział właściciel domu. Na miejscu są strażacy. Dopiero po podniesieniu ciężarówki będą znane dokładne straty.

[b]Supersportowa premiera![/b] O powstaniu specjalnej serii SLR-a, oznaczonej historycznie ważnym symbolem &#8222;722&#8221;, już pisaliśmy. Teraz, gdy wszystkie 150 aut serii ma już nabywców, udało nam się przejechać tym wyjątkowym autem, które udowadnia, że lepsze nie musi być wrogiem dobrego. [i]Piotr R. Frankowski, 2007-02-12 09:26[/i] Model 722 powstał z inspiracji posiadaczy SLR-ów, którzy stwierdzili, że ich samochody wprawdzie świetnie sobie radzą na normalnych drogach, ale na torze wyścigowym, który chcieliby czasem odwiedzać w weekendy, samochód ten ma zbyt łagodny charakter. Przygotowano więc kompleksowy program zmian aerodynamicznych (np. z przodu docisk aerodynamiczny wzrósł o 128% i dlatego SLR 722 w szybkich zakrętach wykazuje zero podsterowności), zmian zawieszenia i niewielką kosmetykę zespołu napędowego. Drobnym przeróbkom poddano też wnętrze, wprowadzając np. duże, metalowe klapki do zmiany biegów, obracające się razem z kierownicą. Silnik, ręcznie montowany u AMG w Affalterbach, ma teraz 650 koni i 820 Nm momentu, auto rozpędza się do setki w 3,6 sekundy, maksymalnie do 337 km/h. Czyli szybciej niż zwyczajny SLR. Ale to mało ważne. Ważniejszy jest efekt zmian aerodynamicznych i zmian w zawieszeniu, które objęły przejście z amortyzatorów Bilstein na Koni. Ciemnoszary SLR zachowuje się teraz tak, jak zachowywałby się muzyk, któremu nareszcie wyjęto watę z uszu. Przy zachowaniu niezłego komfortu pracy zawieszenia, ten supersamochód montowany w angielskim Woking zyskał bardziej drapieżny charakter. W początkowej fazie zakrętu prawidłowo pracują obydwa przednie koła, w szybkich łukach nie czuje się ani śladu &#8222;pływania&#8221; tyłu. Przy prędkości zbliżonej do 300 km/h stabilność kierunkowa jest nadal taka, że nawet przeciętny kierowca (o nieprzeciętnej odwadze) nie wpada od razu w panikę. Hamulce SBC (przednie tarcze powiększone) bez protestu spowalniają auto raz za razem z prędkości absolutnie nielegalnych na drogach emiratu Dubai, gdzie odbyła się dziennikarska prezentacja modelu 722. Muszę przyznać, że nie wiedziałem, że na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich znaleźć można góry. Co ciekawe, w górach tych zbudowano wspaniałej jakości drogi, którym nie brakuje naprawdę trudnych zakrętów. Nie jest idealnie równo, za to przyczepność jest wzorowa. Zaczynam ostrożnie, ale 722 czuje się tu jak u siebie. Zakręty o zmniejszającym się promieniu, ciasne nawroty, siodła i proste przez szczyty, SLR emanuje pewnością siebie, która udziela się kierowcy. Jeśli jedzie się poprawnie, zgodnie z regułami sztuki, na suchej nawierzchni ESP nie interweniuje nigdy. Zmiana biegów klapkami przy kierownicy się sprawdza, choć w nawrotach wymaga świadomego wysiłku intelektualnego, by pamiętać, gdzie w danym momencie jest plus, a gdzie minus. Silnik brzmi podobnie soczyście, jak przedtem, a zużycie paliwa po całym dniu relatywnie szybkiej jazdy to zaledwie 17 l/100 km. Nie widzę słabych punktów w tym samochodzie, poprawiono w nim wszystko to, czego w normalnym SLR-ze nie znajdował dotąd entuzjasta prawdziwie sportowej jazdy. Kto wie, może po przygotowywanym teraz Roadsterze SLR panowie od Mercedesa i McLarena zbudują jeszcze szybszą, jeszcze bardziej ekstremalną wersję tego samochodu? Czas pokaże.

[b]Siódme wcielenie Cuore[/b] Na targach w Genewie pojawi się już siódma generacja małego Daihatsu Cuore. Auto to, dostępne na rynku od 1980 roku, sprzedało się w ponad 90 krajach już w 5 milionach egzemplarzy. [i], Daihatsu/ 2007-02-09 09:17[/i] Cuore jest jednym z najmniejszych modeli japońskiego producenta. Mimo to ceniony jest za stosunkowo dużo miejsca wewnątrz kabiny oraz dużą zwrotność. W stosunku do poprzednika, obecnego w sprzedaży od 2003 r., nowy Cuore nieznacznie urósł. Ma 3,46 m długości, jednak wnętrze wydłużyło się aż o 210 mm. W połączeniu z przesuwaną tylną kanapą o 255 mm oraz pochylanymi oparciami, dostępnymi w opcji, daje to naprawdę sporo miejsca w tylnej części auta. Wnętrze urosło także, o 50 mm, na szerokość. Nowy Cuore otrzymał jednolitrowy, trzycylindrowy silnik z modelu Sirion. Moc została zwiększona do 70 KM, zaś maksymalny moment obrotowy wynosi 94 Nm i jest osiągany przy 3.600 obr/min. Mimo zwiększenia mocy, ograniczono spalanie oraz emisję zanieczyszczeń, które wynoszą teraz odpowiednio 4,4 l/100km (benzyna) oraz 104 g/km (CO2). Jeszcze bardziej przyjazna środowisku będzie wersja Eco, w której zastosowano system Start&Stop, wyłączający silnik przy dłuższym postoju auta, np. na światłach. Zużycie benzyny Cuore Eco wynosi 4,2 l/100 km, zaś emisja CO2 99 g/km, co jest obecnie najlepszym wynikiem wśród samochodów napędzanych silnikiem benzynowym. Poszerzono także listę wyposażenia zwiększającego bezpieczeństwo podróżujących. Na życzenie można zamówić system VSC, porównywalny w działaniu z typowymi układami ESP. Dostępnych jest także aż siedem poduszek powietrznych, w tym po raz pierwszy w aucie z segmentu A poduszka ochraniająca kolana kierowcy. Wersja pięciodrzwiowa Cuore pojawi się w sprzedaży w drugiej połowie roku, zaś trzydrzwiowa oraz Eco na początku 2008 r. Choć nie są znane jeszcze ceny nowego Daihatsu, będzie on z pewnością najtańszym modelem tej japońskiej marki.

[b]Nissan Qashqai 2007-02-08 (21:44) [/b] Test z jazdy Qashqai&#8217;a - zupełnie wyjątkowo &#8211; zacząć należy od genezy powstania tego samochodu. Otóż, jak wyjaśniają przedstawiciele producenta, auto pomyślano tak, by plasowało się w pół drogi między konwencjonalnym samochodem kompaktowym, a mniejszym SUV&#8217;em. Cóż wynikać może z takiej charakterystyki? Śmiało można powiedzieć, że Nissan w Europie &#8222;samochodami terenowymi stoi&#8221;. Po wycofaniu z rynki Maximy, modelem flagowym jest wszak Murano, a i w segmencie aut bardziej popularnych, auta jak X-Trail, czy Pathfinder przydają marce więcej splendoru, niż dość leciwa już Almera, czy Primera. Wprawdzie segment aut 4x4 sprzedaje się coraz lepiej, ale&#8230; nie wszyscy mogą i chcą jeździć samochodami z natury droższymi i masywnymi. Właśnie z myślą o takich klientach Nissan przedsięwziął projekt Qashqai. Auto zachowując pewne podobieństwo stylistyczne do SUV&#8217;a odznaczać ma się mniej agresywną powierzchownością i przyjazną w warunkach miejskich eksploatacją. Jak te założenia zrealizowano w praktyce? Nissan Qashqai jest pozycjonowany przez samego producenta pomiędzy VW Golfem a Toyotą RAV 4. Od jednego auta jest 10 cm dłuższy, ad drugiego zaś 10 cm krótszy. W rezultacie mamy samochód dający się bez większych problemów parkować w warunkach miejskich, a przy tym znacznie obszerniejszy wewnątrz, niż auto kompaktowe. Komfort był zresztą jedną z większych tosk projektantów, co zaowocowało nie tylko przestronnością, ale i zupełnie przyzwoitym standardem wykończenia. Wszyscy pasażerowie siedzą wygodnie, a więc jest lepiej niż w kompakcie projektowanym zazwyczaj zgodnie z receptą: 2 dorosłych + 2 dzieci. Bagażnik nie jest olbrzymi, bo ma objętość 410 litrów, ale za to jego podstawa jest dość szeroka kosztem niewielkiej wysokości. Zważywszy na łatwość w demontażu tylnej półki, daje to możliwość nieskrępowanego przewożenia większych bagaży. Auto dostępne będzie w wersji z napędem na jedną lub obie osie, ale Qashqai wszak nie aspiruje nawet do auta terenowego. Producent w pełni satysfakcjonuje się określeniem crossover, co w praktyce oznacza łatwość poruszania się po nieutwardzonej powierzchni, oraz lepsza trakcję przy nawierzchni śliskiej. Jeśli chodzi o komfort jazdy, to uwagę zwraca świetne wprost wyciszenia samochodu: aż do prędkości ok. 160 km/h nie dobiegają nas niemal żadne inne odgłosy, niż szum opon i powietrza. Wspomniana prędkość jest o tyleż &#8222;graniczna&#8221; że po jej przekroczeniu dają o sobie znać nieubłagane prawa fizyki. Nissan Qashqai jest o około 15 cm wyższy od przeciętnego kompaktu, i &#8211; choć nie jesteśmy narażeni na żadne myszkowanie auta, czy gwałtowne wychylenia &#8211; szybsze ruchy kierownicą przy znacznych prędkościach podejmować trzeba z rozwagą. Producent przewidział do napędu Qashqai&#8217;a gamę 4 silników: 2 benzynowych i 2 diesli. Silniki benzynowa to dwulitrowa jednostka o mocy 140 KM i silnik 1,6 o mocy 115 KM. My jeździliśmy autem dwulitrowym, które zasługuje na pochwały ze względu na duża kulturę pracy i satysfakcjonującą moc. Zważywszy na fakt, że 90% maksymalnego momentu obrotowego (196 Nm) dostępne jest od 2 tys obr/min, przyspieszanie nie wymaga redukcji biegów. Amatorom dynamicznej jazdy polecić należy jednak zapewne silniejszy, bo 150-konny diesel pochodzący od Renault. Silnik ten dysponując momentem 240 NM @ 2 tys obr/min charakteryzuje się świetna dynamiką, no i oczywiście pali mniej (średnio 6,6 l na 100 km). Trudno podsumować samochód nie znając jego ceny. Zapewne może się podobać jego powierzchowność nawiązująca nieco do wielokrotnie droższego Murano. Docenić też trzeba estetyczne wykończenia wnętrza i bogate wyposażenie (6 poduszek w standardzie!). Jeśli pozycjonowanie auta dokładnie pomiędzy kompaktem a samochodem SUV znajdzie potwierdzenie w cenie, to przewidywać można Qashqai&#8217;owi spore powodzenie. Nie jeden przecież kierowca (a zwłaszcza pani kierowca) gotów byłby dopłacić kilka, kilkanaście tysięcy więcej niż się od niego żąda za auto kompaktowe, by jeździć znacznie bardziej wygodnym i funkcjonalnym&#8230; no i modnym.

[b]Wraca boom na rynku nowych aut?[/b] Na polskim rynku motoryzacyjnym w styczniu zanotowano znaczne ożywienie - sprzedano łącznie 22 tys. 717 nowych samochodów osobowych, czyli o 21,6 proc. więcej niż przed rokiem i o 5,4 proc. więcej niż w grudniu 2006 r Analitycy Samara podkreślają, że styczniowy wynik sprzedaży (w ujęciu miesięcznym) jest najwyższy od 1,5 roku; po raz pierwszy od lipca 2005 r. został przekroczony pułap 22 tys. aut sprzedanych w ciągu jednego miesiąca. Styczniowy wynik jest przede wszystkim efektem kampanii wyprzedażowych prowadzonych w salonach samochodowych dla rocznika 2006, bogatej oferty finansowej (kredyty, leasing), a zwłaszcza rabatowej - uważają eksperci instytutu. Podkreślają jednocześnie, że wiele firm ogłosiło również promocyjną sprzedaż samochodów produkowanych już w bieżącym roku. W styczniu Polacy najchętniej kupowali samochody marki Toyota. To jedyny producent, który przekroczył pułap miesięcznej sprzedaży 3 tys. samochodów i znalazł 3.170 nabywców na swoje auta. Taki wynik oznacza niemal 25-proc. wzrost w ciągu roku, co pozwoliło zwiększyć udział japońskiej marki w naszym rynku z 13,6 do prawie 14 proc. Wiceliderem polskiego rynku jest Skoda, która sprzedała 2.810 aut, o 17,7 proc. więcej niż przed rokiem - to daje jej 12,4 proc. udziału w rynku. Trzecie miejsce utrzymał Opel ze sprzedażą 2.251 aut, o 5,7 proc. mniejszą niż rok wcześniej, co dało 9,9 proc. udziału w rynku. Dalsze miejsca w kolejności zajęły: Fiat - 2.091 sprzedanych aut (o 12,6 proc. więcej niż przed rokiem), Ford - 1.588 sztuk (wzrost o 23,8 proc.), Peugeot - 1.563 auta (wzrost o 50,6 proc.), Renault - 1.466 samochodów (wzrost o 12,4 proc.), Citroen - 1.257 (wzrost o 28,1 proc.), Volkswagen - 1.247 (wzrost o 83,9 proc.) i Honda - 913 aut (wzrost o 5,9 proc.). Prawie 73-proc. wzrost sprzedaży osiągnął Chevrolet, który w styczniu sprzedał 755 aut (11 lokata); o 87 proc. wzrosła sprzedaż Seata - 475 aut (12 miejsce), 100-proc. wzrost zanotowało Suzuki, które sprzedało 332 auta (15 lokata). Volvo sprzedało w Polsce w minionym miesiącu o 93,6 proc. więcej swoich aut niż przed rokiem - 271 sztuk (16 lokata), a BMW o 80,7 proc. więcej, łącznie 159 aut (20 lokata). Źródło informacji: PAP

[b]Na światłach mijania przez cały rok[/b] Piątek, 9 lutego Kierowcy na Słowacji będą mieli obowiązek jazdy na światłach mijania przez cały rok, a minimalna prędkość na autostradzie wzrośnie z 50 do 70 km/h - zdecydował w piątek słowacki parlament. Dotychczas włączone światła w samochodzie trzeba było mieć tylko zimą - od połowy października do połowy marca. Słowackie MSW zapowiada kompleksową nowelizację kodeksu drogowego w przyszłości. Planuje obniżenie dozwolonej prędkości na obszarze zabudowanym z 60 do 50 km/h oraz wprowadzenie punktów za wykroczenia. Chce też podwyższyć mandaty, gdyż obecnie maksymalny sięga zaledwie 2 tys. koron, czyli ok. 220 zł. Źródło informacji: PAP

[b]Strażnik z radarem może nam 'skoczyć'[/b] Środa, 7 lutego (08:22) Straż miejska nie ma prawa 'łapać' kierowców na fotoradar i wystawiać im mandatów za przekraczanie prędkości - orzekł Sąd Okręgowy w Gliwicach Sąd umorzył we wtorek postępowanie przeciwko Zdzisławowi Kosierbowi, który sądził się ze strażnikami z Wodzisławia - pisze 'Dziennik Zachodni'. Kierowca w zeszłym roku dostał mandat od strażników z Wodzisławia Śląskiego za przekroczenie prędkości. Zdzisław Kosierb jednak kary nie uznał, bo twierdzi, że strażnicy nie mają uprawnień do kontrolowania prędkości ruchu na drodze. - Jak mogą stać na straży prawa, skoro sami je łamią? Od kontroli kierowców jest policja. Straż miejska ma inne obowiązki - mówi Kosierb. Sprawa trafiła do sądu. Po przegranej w pierwszej instancji kierowca złożył apelację i właśnie dowiedział się, że wygrał. - Sąd uchylił poprzedni wyrok i umorzył postępowanie przeciwko kierowcy, zgadzając się z argumentacją, że 'straż gminna nie ujawniła wykroczenia w zakresie swojego działania' - wyjaśnia sentencję wyroku sędzia Tomasz Pawlik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach. To już trzeci w ostatnim czasie wyrok sądowy dotyczący mandatów wystawianych przez wodzisławskich strażników. We wszystkich trzech przypadkach sąd stanął po stronie kierowców, uznając, że strażnicy nie mogą występować w roli oskarżycieli posiłkowych. Co na to urząd miasta w Wodzisławiu, któremu podlega straż? - To są wyroki w sprawach indywidualnych. Jeśli Trybunał Konstytucyjny orzeknie, że straż gminna nie może używać fotoradarów, zastosujemy się do tego. Na razie jednak, strażnicy w Wodzisławiu będą używać tego urządzenia i karać przekraczających prędkość kierowców, bo robią to dla poprawy bezpieczeństwa na drogach - mówi Barbara Chrobok, rzeczniczka magistratu. Przypomnijmy, że dyskusja o tym, czy straże gminne mają uprawnienia do używania fotoradarów, trwa w całej Polsce od ubiegłego roku. We wrześniu 2006 roku przed sądem w Wodzisławiu zapadł precedensowy wyrok w sprawie innego kierowcy. Sąd umorzył mu mandat, wystawiony przez strażników. Miesiąc później podobną decyzję ogłosił sąd w Szczecinku. Źródło informacji: PAP

[b]Kradną kluczyki dla...[/b] Czwartek, 8 lutego Policja sporządziła portrety pamięciowe pięciu najgroźniejszych łódzkich kieszonkowców, którzy na zlecenie gangów kradną kluczyki samochodowe. Przekazują je później wspólnikom, a ci już bez przeszkód odjeżdżają cudzym autem - informuje 'Express Ilustrowany'. W ostatnich dwóch miesiącach w ten sposób skradziono prawie 20 aut, głównie fordów i renault - mówi kom. Piotr Bielewski, naczelnik sekcji do walki z przestępczością samochodową Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. W mieście jest kilka grup złodziei aut, którzy w swoim składzie mają kieszonkowców. Przestępcy kradną w dwu lub trzyosobowych grupach. Najpierw jeden z nich dyskretnie obserwuje podjeżdżające samochody lepszych marek i wypatruje, gdzie kierowca chowa kluczyki. Później daje sygnał kieszonkowcowi, który rusza za ofiarą. Przestępca kradnie kluczyki, wykorzystując tłok lub aranżując sprzyjające temu sytuacje. Policjanci mówią, że skradzione auta bardzo szybko trafiają do dziupli samochodowych, zlokalizowanych na obrzeżach miasta lub w podłódzkich miejscowościach. Tam wozy są rozbierane na części, które później trafiają na giełdy samochodowe w różnych miastach kraju. Źródło informacji: PAP

[b]Uwaga! Prezes nadchodzi![/b] Jak do tej pory Ssangyong na europejskim rynku odgrywał marginalną rolę. Aby wzmocnić swój wizerunek, koreański producent w przyszłości wprowadzi do swojego portfolio luksusowa limuzynę o nazwie Chairman. [i], Auto Motor und Sport/ 2007-02-08 15:39[/i] Jak większość modeli Ssangyonga również i Chairman będzie dziedziczył kilka rozwiązań od niemieckiego Mercedesa. W przypadku tej limuzyny jest to między innymi płyta podłogowa, która została zapożyczona od starej Klasy E. Na bazie tego szkieletu powstał samochód o słusznych rozmiarach, ponad pięciometrowej długości, 1,85 m szerokości i 1,50 m wysokości. Są to gabaryty, które jak najbardziej wpasowują najnowszy produkt Ssangyonga w segment aut luksusowych &#8211; rozmiary porównywalne z aktualną Klasą S od Mercedesa. Rozstaw osi z kolei mierzy 2 metry i 90 centymetrów. Samochód najprawdopodobniej napędzany będzie rzędowym, sześciocylindrowym silnikiem o pojemności 3.2 l. i mocy 220 KM, który w drodze na posiadaną przez koreańską markę licencję, również został zapożyczony od Mercedesa. Jednostka ta nie należy jednak do najnowszych i dlatego zostanie poddana pewnym modyfikacjom aby spełniać obowiązujące normy emisji spalin. Wiele wskazuje na to, że Chairman otrzyma także mercedesowską, przekładnię automatyczną. Skoro więc od Mercedesa pochodzi większość mechanicznych podzespołów, również sylwetka nowego Ssangyonga ma wiele wspólnego z linią Mercedesa. Na razie jednak nie wiadomo kiedy Chairman-a należy spodziewać się w sprzedaży i czy cena za jaką będzie można nabyć ten model będzie także a&#8217;la Mercedes

[b]Czy czeskie prostytutki przeniosą się do Polski?[/b] Władze Czeskiego Cieszyna przydzieliły prostytutkom oficjalne miejsce pracy - fragment jednej z miejskich ulic; będą tam mogły pracować tylko przez godzinę dziennie. Samorządowcy z polskiego Cieszyna liczą się z tym, że czeskie prostytutki przeniosą się na drugą stronę Olzy. Władze Czeskiego Cieszyna od lat walczą z uliczną prostytucją, lecz jak dotąd - z mizernym skutkiem. Burmistrz Vit Slovacek jest już trzecim z rzędu, który uprzykrza życie prostytutkom - informuje 'Dziennik Zachodni'. Jego poprzednicy próbowali różnych sposobów. Jednym z nich było ustawienie w miejscach, w których pojawiały się panie lekkich obyczajów, zakazu zatrzymywania i postoju. Gdy w pobliżu tego zakazu zatrzymywał się samochód, zza rogu wybiegali strażnicy miejscy i wlepiali kierowcy oraz prostytutce mandaty. W 2004 roku czescy strażnicy ukarali w ten sposób 492 osoby - prostytutki i ich klientów - na łączną kwotę 211 tys. koron. W styczniu tego roku wypisali 191 mandatów na 79 tys. koron. Jak podaje gazeta, mandaty nie zniechęciły prostytutek do pracy na ulicach Czeskiego Cieszyna; wliczyły mandaty w cenę usługi. Pojawił się za to problem ze ściągalnością należności od prostytutek, bo żadna z nich nie jest w mieście zameldowana. Pomysł z wyznaczeniem prostytutkom 200-metrowego fragmentu ulicy jest więc dla czeskich radnych ostatnią deską ratunku. W uchwale, którą już przegłosowali (wejdzie w życie w połowie lutego) czytamy, że 'prostytutki mogą pracować od najazdu na graniczny most w Kocobędzu na ul.Strojnickiej - aż po siódmą latarnię'. Będą tam mogły stać od godz. 23 do północy. Władze miasta mają nadzieję, że w ciągu godziny prostytutki nie będą mogły obsłużyć zbyt wielu klientów i w końcu zrezygnują z pracy na ulicy, albo przeniosą się do domów publicznych. Prostytutki - ocenia 'Dziennik Zachodni' - mogą jednak wybrać inne wyjście - ewakuację na drugą stronę Olzy. Burmistrz polskiego Cieszyna Bogdan Ficek przyznaje, że takie zagrożenie istnieje. Na razie nie mamy problemu z prostytucją. Jeżeli te kobiety się pojawią, to się nimi zajmiemy. Jednak przede wszystkim dobierzemy się do skóry sutenerom - zapewnia komendant powiatowy policji w Cieszynie młodszy inspektor Krzysztof Mancewicz. Źródło informacji: PAP

[b]10 ciężarówek padło łupem Polaków[/b] Prokuratura w Dortmundzie wydała we wtorek nakazy aresztowania trzech Polaków podejrzanych o kradzież dziesięciu ciężarówek i jedenastu przyczep o łącznej wartości 1,5 mln euro. Policja zatrzymała mężczyzn, w wieku od 32 do 35 lat, podczas minionego weekendu w Hilden pod Duesseldorfem, w Nadrenii Północnej-Westfalii. W jednym z magazynów w Hilden znaleziono cztery skradzione pojazdy i cztery przyczepy. Pozostałe samochody zostały - zdaniem policji - już wcześniej przerzucone do Europy Wschodniej. Złodzieje specjalizowali się w kradzieży samochodów-chłodni. Źródło informacji: PAP

[b]Protest policji: Nie będzie mandatów![/b] 9 marca policjanci nie będą nakładać mandatów i punktów karnych, a jedynie pouczać osoby, które dopuściły się wykroczeń. Przez jeden dzień Skarb Państwa może na tej akcji stracić nawet 2 miliony złotych. W ten policjanci chcą zaprotestować przeciwko biedzie w komisariatach i niskim pensjom - pisze 'Super Express'. Inni funkcjonariusze w ramach protestu chcą wkroczyć tego dnia do stacji krwiodawstwa w całym kraju. Przyjdą oddać krew, uzyskać za to dzień wolny. Spontaniczne przygotowania do protestu policjantów odbywają się w internecie, bez udziału związku zawodowego. Minister Ludwik Dom nadzorujący policję nie widzi problemu i przygotowania policjantów do protestu nazywa 'burzą w szklance wody'. 'Szczerze wątpię czy dojdzie do protestu, a jeśli tak, to będzie to protest masochistów, bo przecież już 1 marca zostaną wypłacone podwyżki' - dodaje. 'Już dosyć wieszania flag, na które i tak nikt nie zwraca uwagi. Musimy coś wreszcie zrobić, bo jak widać, poza nami samymi nikomu na nas nie zależy' - pisze 'Adacho 12' na internetowym forum policjantów. 'Nasz protest nie jest jednak zachętą do łamania prawa' - mówi administrator policyjnego forum. 'Jest przecież wiele sytuacji, w których policjant nie może zamienić mandatu na pouczenie. Najbardziej typowe zdarzenia, które nakazują nam skierować sprawę do sądu to: spowodowanie wypadku drogowego, kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu albo niezatrzymanie się do kontroli' - wyjaśnia. Związek zawodowy policjantów: nie chcąc pozostać w tej sytuacji biernym, ogłosił spór zbiorowy z komendantem głównym. Kością niezgody stał się sposób podziału pieniędzy przeznaczonych na tegoroczną podwyżkę. 'Powinny one trafić do pensji zasadniczej, a nie być wypłacane w dodatkach przyznawanych na pół roku według uznania przełożonych' - mówi przewodniczący policyjnych związkowców Antoni Duda. 'Z policji odeszło w ubiegłym roku 6 tys. funkcjonariuszy. To był rekord. Jak nic się nie zmieni, to w tym roku mundur zrzuci jeszcze więcej osób i na ulicach zabraknie patroli' - dodaje. Szefostwo policji broni się, przypominając, że właśnie rozpoczęło naprawę wieloletnich zaniedbań. 'W Sejmie została uchwalona ustawa o modernizacji policji, gwarantująca 750 zł podwyżki w latach 2007- 2009. Ustawa przyznaje też dodatkowe pieniądze na zakupy sprzętu i wyposażenie komisariatów' - mówi 'Super Expressowi' Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej. Źródło informacji: PAP

RMF/TVN24, RO /15:23 [b]'Mafia blacharska' - zatrzymano 7 policjantów[/b] 14 osób, w tym siedmiu policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, zatrzymano w śledztwie dotyczącym korupcji. O efektach śledztwa w tej sprawie, nazwanej przez media 'mafią blacharską', poinformowano podczas konferencji prasowej w prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie. Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Tarnowie razem z Biurem Spraw Wewnętrznych (BSW) Komendy Głównej Policji. Postępowanie dotyczy korupcji przy przekazywaniu przez policjantów informacji na temat stłuczek i wypadków drogowych firmom holowniczym. 'We wtorek zatrzymano łącznie 14 osób. Oprócz siedmiu policjantów znajduje się wśród nich pracownik cywilny KMP oraz sześć osób związanych z trzema firmami holowniczymi z Krakowa i okolic' - powiedział po południu rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak. Równocześnie z zatrzymaniami prokuratura zleciła na wtorek przeprowadzenie blisko 50 przeszukań. Śledczy oczekują, że ich wyniki pozwolą postawić nowe zarzuty i rozszerzyć grono podejrzanych. Jak poinformował, podczas konferencji prasowej, tarnowski prokurator okręgowy Marek Jamrogowicz, zatrzymanym zostaną przedstawione zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i korupcji, a policjantom także przekroczenia uprawnień, ujawnienia tajemnicy służbowej, wpływania na tok postępowania, nakłaniania do fałszywych zeznań. Zarzutami objęto około tysiąca zdarzeń z dwóch lat. Jeden z zarzutów wobec jednej tylko osoby liczy 60 stron maszynopisu. Zatrzymani policjanci pracowali na stanowisku wspomagania dowodzenia (swd) w krakowskiej Komendzie Miejskiej Policji. Tam uzyskiwali jako pierwsi dane o kolizjach i wypadkach drogowych. Przekazywali je określonym firmom holowniczym. Ponieważ praca na stanowisku wspomagania dowodzenia jest monitorowana, posługiwali się prywatnymi telefonami komórkowymi - najczęściej na kartę - ujawniła prokuratura. Dochodziło do sytuacji - ujawniła prokuratura - że na miejsce wypadku laweta pomocy drogowej przyjeżdżała przed radiowozem. Ze względu na dobro postępowania prok. Jamrogowicz odmówił podania bliższych szczegółów śledztwa, np. ile wynosiła zapłata za informację o stłuczce oraz czy BSW prowadziło podsłuch dyżurnych policjantów. Stwierdził jedynie, iż BSW 'poddało analizie działania na tych stanowiskach', co pozwoliło na zgromadzenie materiału dowodowego. Materiały w tej sprawie dotarły do Krakowa z Biura Spraw Wewnętrznych KGP na przełomie września i października ubr. Ze względu na dobro postępowania, przekazano je do Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Jak poinformował Dariusz Nowak, zatrzymanie siedmiu dyżurnych ze stanowiska wspomagania dowodzenia nie spowoduje zakłóceń w pracy komendy miejskiej. 'Przygotowywaliśmy się do tego od kilkunastu tygodni. Policjantów, którzy w tym czasie zostali przeszkoleni, dziś poinformowano, że wchodzą do służby' - powiedział Nowak. Wyjaśnił, że policjanci nie wiedzieli o celu szkolenia. O sprawie wiedzieli tylko funkcjonariusze z biura spraw wewnętrznych i kierownictwo komendy.

[b]Kia cee'd - auto dla każdego[/b] (KIA Motors Polska, 05 lutego 2007, 00:01) O tym samochodzie mówi się w motoryzacyjnym światku co najmniej od pół roku, a przynajmniej od września, kiedy to wystawiono go na salonie paryskim. Podczas premierowego pokazu kręcili się wokół niego styliści i inżynierowie innych marek. Kia dodatkowo podgrzała atmosferę informując całą Europę o 7-letniej gwarancji (dotyczącej silnika i skrzyni biegów; cała reszta objęta jest gwarancją na 5 lat) na ten samochód. Zaprojektowany, produkowany i oferowany wyłącznie w Europie cee'd to kawał samochodu. Jest prawie tak samo długi jak Focus, szerszy niż Golf i wyższy niż Astra, a rozstawem osi ustępuje tylko rekordziście BMW serii 1. Pod względem wymiarów cee'd jest samochodem bardzo dużym. Ale tak naprawdę przekonamy się o tym zasiadając za kierownicą, gdzie miejsca na nogi jest tyle, co w limuzynie średniej klasy. Prawdziwym zaskoczeniem będzie podróż na tylnej kanapie gdzie siedzi się prawie jak w minivanie, nawet osoba o wzroście 190 cm nie dotyka kolanami fotela, a nad jej głową jest jeszcze sporo przestrzeni, nie ma się co dziwić, wszak rozstaw osi w tym aucie sięga 265 cm przy długości nadwozia 424 cm. To pierwszy model firmy Kia, który na pewno sporo namiesza w europejskim segmencie aut kompaktowych. Powodów jest więcej niż tylko jego wielkość. Kolejnym jest europejska, bez koreańskich akcentów, stylizacja auta. No i ta niespotykana dotąd, przedłużona do 7 lat gwarancja. W wypadku tego modelu plan Kia Motors jest prosty - przeskoczyć wszystkie możliwe poprzeczki jak najwyżej. Jeśli dla kogoś nie jest to jasne sądząc po wyglądzie zewnętrznym, to po otwarciu drzwi nikt nie będzie miał już wątpliwości. Od dostępu do wnętrza, przez jakość wykonania, rozmieszczenie przełączników na wysokiej konsoli i ich obsługę, czytelność wyświetlacza, zakresy regulacji foteli i kierownicy, po wygląd tapicerki i zagospodarowanie wnętrza - wszystko jest jak trzeba. Deskę rozdzielczą pokryto miękkim tworzywem, trudno mieć jakieś zastrzeżenia do tapicerki. Mocno wyprofilowane fotele z długim siedziskiem okazują się wygodne nawet po przejechaniu 1000 km. cee'd ma sporo praktycznych schowków i duży, łatwo dostępny 340-litrowy bagażnik, który po złożeniu tylnego oparcia powiększa się do 1300 litrów. W podstawowej wersji Comfort w standardzie klient znajdzie sześć poduszek powietrznych (przednie, boczne i kurtynowe), centralny zamek, elektrycznie sterowane szyby przednie, EBD, regulację kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach, opony Michelin, system audio z czterema głośnikami ze sterowaniem na kierownicy i zintegrowany ekran informacyjny z komputerem pokładowym. W doborowym towarzystwie znajduje się cee'd pod względem konstrukcji układu zawieszenia. Auto zostało &#8222;posadzone' na kolumnach McPhersona z przodu i osi wielowahaczowej z tyłu - jest to rozwiązanie wśród kompaktów wciąż zaawansowane, znane z Focusa i Golfa. W zakrętach cee'd jest bardzo spokojny i pewny tego co robi. Ma dużo przyczepności, a kiedy trzeba - wykazuje spore chęci zmian kierunku jazdy. Jest stabilny i przewidywalny, nie &#8222;gubi się' na krótkich nierównościach nawet kiedy trafia na nie w zakrętach. W podstawowym wyposażeniu Comfort z benzynowym silnikiem 1.4 o mocy 109 KM cee'd kosztuje 44.900 zł. W ogromnym skrócie - tak wygląda przepis na ładny, niedrogi i dobrze wyposażony rodzinny samochód kompaktowy.

[b]Dla 16-latków, poza miastem i drożej[/b] Kandydaci na kierowców, by uzyskać prawo jazdy, będą musieli spełnić nowe warunki, np. przejść badania psychologiczne. Może też wrócić 'zielony listek' dla początkujących kierowców. Projektem nowego prawa dla kierowców zajmie się w tym tygodniu rząd. Projekt ustawy o kierujących pojazdami został opracowany w Ministerstwie Transportu. Wprowadza wiele nowości już na etapie starań o prawo jazdy. Obecnie, żeby dostać taki dokument, trzeba przejść badania lekarskie, odbyć kurs jazdy i zdać egzamin państwowy. Projekt proponuje, by katalog tych wymogów rozszerzyć o badania psychologiczne, możliwość kursu w formie rozszerzonej dla 16- latków i dwuletni okres próbny dla 'młodych kierowców'. Propozycja wprowadzenia badań psychologicznych jest konsekwencją wzrastającego poziomu agresji na naszych drogach - piszą w uzasadnieniu autorzy projektu. Proponowany w projekcie okres próbny dotyczyć ma osób, które po raz pierwszy uzyskają prawo jazdy kategorii A1, A, B1 lub B (czyli prawo jazdy na samochody do 3,5 tony). W okresie próbnym kierowca przed upływem pierwszych 7 miesięcy ma spełniać określone warunki: - powinien odbyć praktyczne szkolenie w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym oraz kurs dokształcający w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego; - powinien używać oznakowanego pojazdu (wraca 'zielony listek' lub inny znak tego rodzaju); - nie może podejmować pracy zarobkowej w charakterze kierowcy lub prowadzić działalności gospodarczej polegającej na przewozie osób lub rzeczy; - nie może przekraczać prędkości 50 km/h na obszarze zabudowanym (dotyczy jazdy w nocy i na drogach, na których dopuszczalna prędkość podwyższona jest za pomocą znaków drogowych) i 80 km/h poza obszarem zabudowanym. Przez cały dwuletni okres próbny kierowca poddany ma być szczególnemu nadzorowi. Jeśli w tym czasie popełni pierwsze wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym, otrzyma list ostrzegawczy. Po popełnieniu dwóch wykroczeń - okres próbny ma być przedłużany. Obowiązkowym składnikiem każdego szkolenia na prawo jazdy ma być kontrolny sprawdzian umiejętności, czyli tzw. egzamin wewnętrzny. Zaliczenie tego egzaminu ma być jednym z warunków wystawienia przez ośrodek szkolenia kierowców zaświadczenia o ukończeniu kursu. Projekt przewiduje także wprowadzenie nowej części egzaminu praktycznego, obejmującej jazdę poza obszarem zabudowanym. Kierowcom łamiącym prawo drogowe mają grozić dotkliwe sankcje, np. skierowanie osoby, która uzyska 24 pkt karne, na kurs reedukacyjny zamiast - jak dotychczas - na egzamin sprawdzający jej kwalifikacje. Osoba, która w okresie 5 lat od dnia wydania skierowania na kurs reedukacyjny uzyska ponownie 24 punkty karne, straci prawo jazdy. Żeby je odzyskać, będzie musiała spełnić wszystkie warunki, jakie są wymagane przy uzyskaniu nowego prawa jazdy. Jeżeli pojazdem będzie kierował nietrzeźwy kierowca, zostanie skierowany dodatkowo na kurs reedukacyjny w zakresie profilaktyki przeciwalkoholowej. Część nowych przepisów ma na celu zapobieganie korupcji przy ubieganiu się o prawo jazdy. W projekcie zaproponowano utrzymanie obowiązującej obecnie rejestracji przebiegu egzaminu praktycznego i przechowywanie tych zapisów przez dwa tygodnie. Projekt przewiduje również kontrolowanie przebiegu egzaminu przez niejawną obserwację z użyciem urządzeń rejestrujących. Wprowadzenie nowych przepisów oznacza wzrost kosztów uzyskania prawa jazdy. Wprowadzenie do egzaminu części przeprowadzanej poza obszarem zabudowanym może spowodować wzrost opłaty za egzamin o około 25 proc. Autorzy projektu ustawy nie wykluczają wzrostu cen kursów na prawo jazdy, ponieważ - jak napisali w uzasadnieniu - przy bardziej skutecznym niż do tej pory nadzorze znikną z rynku oferty tanie, ale nierzetelne. INTERIA PL

[b]Nowy sposób na szaleńców za kierownicą[/b] Na łamach naszego serwisu toczy się dyskusja na temat bezpieczeństwa na polskich drogach. Dziś publikujemy kolejny głos jednego z czytelników. Proponuje on, by w bardzo drastycznych przypadkach z miejsca odbierać kierowcom prawo jazdy na pewien czas. [b]Oto list naszego czytelnika[/b]: 'Chcę napisać kilka uwag o (ewentualnej) potrzebie zmiany przepisów, a raczej praktyki ich stosowania. Chodzi o przepisy prawa o ruchu drogowym oraz kodeksu wykroczeń i rozporządzenia 'punktowego'. Widziałem fragment programu 'Drogówka' (bądź coś w okolicach tego tytułu) w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych. 'Bohaterem' tego fragmentu był kierowca, który na zwykłej drodze w okolicach Słubic jechał z prędkością 174 km/h (na ograniczeniu do 90 km/h). Robił tzw. zameczek, od czasu do czasu wjeżdżając na swój pas. Do rzeczy. Od panów policjantów dostał raptem 10 punktów, 500 zł za przekroczenie prędkości i 200 zł za niesygnalizowanie wyprzedzania. Tych 700 zł (sądząc po aucie, którym jechał) nie zrobiło na nim najmniejszego wrażenia. A punkty??? Cóż, można iść do WORD, zapłacić, odsiedzieć swoje i mieć ich o (chyba?) 3 mniej. Zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej by w takich sytuacjach policjanci kierowali do sądów wnioski o czasowe (powiedzmy na miesiąc) odebranie prawa jazdy? Żeby nie było, że jestem zwolennikiem zaostrzania kar, ponieważ tak nie jest. Też jestem kierowcą i nie oręduję za bezmyślnym zaostrzaniem kar, wręcz przeciwnie. Uważam, że lepiej byłoby w takiej sytuacji na miesiąc odebrać prawo prowadzenia pojazdów, niż pozwolić, by kierowca 'ciułał' swoje punkciki i dopiero wówczas uziemiać go skutecznie i wysyłać na egzamin. Egzamin, który wiemy jak wygląda i jak niewiele ma wspólnego z rzeczywistymi umiejętnościami. Można by odbierać na powiedzmy miesiąc (krócej lub dłużej) prawo jazdy, a po tym czasie oddawać je bez konieczności zdawania egzaminu. Myślę, że taki system skuteczniej leczyłby z gorączki tych najbardziej rozgorączkowanych. Nie twierdzę, że zawsze jeżdżę zgodnie z przepisami (byłoby to niebezpieczne i dla mnie i dla innych), ale gdy widzę szaleńca, który po zwykłej drodze jedzie 140 km/h na godzinę, to z chęcią wysłałbym takiego... na spotkanie z kombajnem zbożowym (swego czasu widziałem zdjęcia na Interii z takiego wypadku). A gdyby taki pacjent pojeździł przez miesiąc PKS-em lub innym MZK może wówczas doceniłby to, co ma...' Co sądzicie o pomyśle naszego czytelnika? Może faktycznie warto wprowadzić takie rozwiązania prawne? Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Seks w aucie a prawo[/b] Art. 140 Kodeksu Wykroczeń 'Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany' - ten przepis dotyczy par kochających się w zaparkowanym aucie. W praktyce 'sprawcy' zazwyczaj dostają naganę ustną od policjantów. l Art. 86 § 1 Kodeksu Wykroczeń: 'Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny' - dotyczy miłości w jadącym samochodzie. Jednak do tej pory w Polsce nie było sytuacji, w której policjanci ukarali kogoś mandatem za uprawianie seksu podczas jazdy właśnie z tego paragrafu. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Częstochowa: pijany policjant jechał zygzakiem[/b] Ponad 2,8 promila alkoholu wykazało badanie stanu trzeźwości u policjanta, który prowadził samochód w Częstochowie - poinformowała policja. Funkcjonariusza zatrzymali strażnicy miejscy, którzy zwrócili uwagę na jadący zygzakiem samochód. Mężczyzna pracuje w policji od 26 lat, obecnie na stanowisku kierownika referatu konwojowego w częstochowskiej komendzie. Teraz, oprócz konsekwencji karnych, grozi mu wyrzucenie ze służby. PAP

[b]Najdroższy nowy samochód świata[/b] Czwartek, 1 lutego Latem w fabryce Rolls-Royce'a w Goodwood rozpocznie się produkcja nowego modelu - drophead coupe. Oficjalna premiera tego samochodu odbyła się na styczniowym salonie w Detroit. I właśnie tam angielska firma zebrała pakiet zamówień na... całą tegoroczną produkcję. Najdroższe samochody świata W tej sytuacji nie dziwi, że pierwszy egzemplarz nowego rolls-royce'a trafił na aukcję, gdzie osiągnął cenę 2 milionów dolarów, stając się tym samym najdroższym nowym samochodem sprzedanym w Ameryce! Cały dochód z aukcji został przeznaczony na cele charytatywne. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Nietypowy wypadek w Katowicach[/b] Sobota, 3 lutego (15:05) Nikt nie ucierpiał w nietypowym wypadku, do którego doszło w sobotę na przystanku w centrum Katowic - miejski autobus staranował wiatę. Jak poinformował Jacek Pytel z zespołu prasowego śląskiej policji, kierowca autobusu nie wyłączając silnika poszedł obudzić pasażera, który zasnął na końcu wozu. Pojazd ruszył, taranując przystanek. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

[b]Tragiczny wypadek w Ustroniu, 3 osoby zginęły[/b] Trzej młodzi mężczyźni nie żyją, a jeden ranny przebywa w szpitalu po wypadku opla calibry, do którego doszło nad ranem w Ustroniu (woj. śląskie) - poinformowali cieszyńscy policjanci. Do tragedii doszło po godzinie 4:00. Kierowca opla calibry, na prostym odcinku drogi wpadł w poślizg i uderzył w barierę energochłonną, a następnie w dźwiękochłonny ekran. Na miejscu zginęli 19-letni kierowca i 19-letni pasażer. Po przywiezieniu do Szpitala Śląskiego w Cieszynie zmarł 20-letni pasażer. W placówce przebywa kolejny, 22-letni pasażer. Jest w ciężkim stanie. Służby prasowe śląskiej policji podały, że przyczyną tragedii była najprawdopodobniej [b]nadmierna prędkość.[/b] PAP

[b]8 tysięcy nowych radiowozów[/b] Policja w ciągu trzech lat zamierza kupić 8 tysięcy nowych samochodów, w tym 6 tysięcy pojazdów patrolowych wyposażonych w GPS - poinformował komendant główny policji Marek Bieńkowski. Jak powiedział na konferencji prasowej w MSWiA, w sprawie zakupu nowych samochodów przeprowadzono ankietę wśród funkcjonariuszy policji. 'Zapytaliśmy tysiąc policjantów, jakimi autami chcieliby jeździć, jaka powinna być moc silnika, ergonomia i nadwozie tych samochodów' - podkreślił. Każde auto ma być wyposażone w GPS, czyli urządzenia do nawigacji satelitarnej. Będą to samochody klasy średniej. Marka pojazdów nie jest jeszcze znana. W sumie policja w ciągu najbliższych trzech lat wyda na wyposażenie ponad 4,4 miliardy złotych. W styczniu Senat przyjął ustawę o modernizacji służb mundurowych. Ustawa, która teraz trafi do podpisu prezydenta, zakłada także przekazanie środków na zakup nowego sprzętu - broni, mundurów, kamizelek kuloodpornych, środków łączności i śmigłowców. Źródło informacji: PAP

[b]50 km/h i ani kilometr szybciej...[/b] Piątek, 2 lutego W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy od uzyskania prawa jazdy kierowca nie będzie mógł przekroczyć 50 km/h w obszarze zabudowanym - nawet gdy znaki pozwalają jechać szybciej - i 80 km/h poza miastem. Takie rozwiązanie zawiera projekt ustawy o osobach kierujących pojazdami przygotowany przez Ministerstwo Transportu - ujawnia 'Gazeta Prawna'. Przez dwa lata od uzyskania prawa jazdy kierowca będzie musiał szczególnie uważać, by nie popełniać wykroczeń, bo za trzykrotne złamanie przepisów drogowych straci prawo jazdy. Projekt przewiduje też, że na kurs można zapisać się już w wieku 16 lat. Osoba taka przejdzie rozszerzone szkolenie, a po zdaniu egzaminu wewnętrznego w szkole co najmniej przez rok będzie jeździć z opiekunem w odpowiednio oznakowanym samochodzie. Dopiero po roku może przystąpić do egzaminu państwowego i uzyskać prawo jazdy. Zmienią się też zasady przeprowadzania szkoleń dla kierowców. Eksperci ostrzegają, że w związku ze zmianami koszty uzyskania prawa jazdy wzrosną o co najmniej 25 proc. - pisze 'Gazeta Prawna'. Źródło informacji: PAP

[b]Japonia ponownie zwiększyła produkcję aut[/b] Dzięki poszerzeniu eksportu o kolejne rynki, Japonia mogła odnotować zwiększenie całkowitej produkcji samochodów w roku ubiegłym. W ciągu 12 miesięcy 2006 roku Nippon zdołał zbudować 11,5 mln aut, o 6,3% więcej niż w analogicznym okresie roku 2005. [i], Auto Presse, fot.: 2007-02-02 11:53[/i] To już piąty rok z rzędu, kiedy japońscy producenci po raz kolejny zdołali zwiększyć swoją produkcję. W ubiegłym roku do krajów zagranicznych zostało wyeksportowanych 5,96 mln samochodów co stanowi wzrost aż o 18,1%. Z danych wynika, że ponad połowa wszystkich wyprodukowanych samochodów (52%) trafiła na rynki zagraniczne. Ze względu na wysoko utrzymujący się eksport, japońskie marki mogły tym samym zrekompensować sobie nieco pogorszone wyniki produkcji na rodzimym rynku, które w 2006 roku wyniosły 5,74 mln (spadek o 1,9%) sztuk.

[b]Bardzo mocny i... elektryczny[/b] Na zeszłorocznym salonie motoryzacyjnym w Genewie Lotus zaprezentował prototyp mocnego crossovera o nazwie APX (Aluminium Performance Crossover). Ten samochód nie był przeznaczony do produkcji, natomiast stanowił pokaz technologii VVA (Versatile Vehicle Architecture), która zakłada wykorzystanie tych samych modułów do konstruowania różnych modeli samochodów. Pod maską APX-a umieszczono potężny, 300-konny silnik V6, który umożliwia osiągnięcie prędkości maksymalnej 245 km/h i sprint do 'setki' w 5.4 s. Ten właśnie samochód amerykańska firma ZAP, do tej pory znana (jeśli w ogóle) z produkowania miejskich samochodów elektrycznych, wykorzystała do budowy prototypu o nazwie ZAP-X crossover. Nadwozie pozostało praktycznie niezmienione, natomiast usunięto spalinowy silnik w zamian montując jednostkę elektryczną o mocy... 644 KM! Według Amerykanów zasięg tego pojazdu wynosi 560 km, a następnie konieczne jest ładowanie, które trwa zaledwie 10 minut. Teoretycznie ZAP-X będzie mógł osiągać prędkość maksymalną 250 km/h... Pierwszy publiczny pokaz tego auta odbędzie się już za kilka dni w Detroit. ZAP planuje wprowadzenie tego elektrycznego monstrum do seryjnej produkcji. Cena nie jest jeszcze znana. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Pijany kierowca w slipach[/b] Podczas hamowania ukraiński kierowca ciężarówki... wypadł z szoferki. Mężczyzna był tylko w koszulce i slipach. Przejeżdżający kierowcy zatrzymali go i wezwali policję. Do incydentu doszło na drodze z Płocka do Warszawy. Po badaniu okazało się, że Ukrainiec miał 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W samochodzie na półce stała otwarta butelka wódki. Źródło informacji: RMF

[b]Unia Europejska ograniczy tuning?[/b] Komisja Unii Europejskiej po wprowadzeniu kilku nowych przepisów mających na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach Wspólnoty, zajęła się teraz przeróbkami dokonywanymi w samochodach przez ich właścicieli lub wyspecjalizowane firmy. W ten sposób delegaci chcą ograniczyć pojęcie słowa tuning., Automobilwoche/ 2007-02-01 Wiele wskazuje na to, że już od 2008 roku w samochodach nie będzie można dokonywać wielu stylistycznych czy mechanicznych przeróbek. Pojęcie tuningu ma zostać mocno ograniczone, ponieważ według Komisji Unii Europejskiej niektóre z modyfikacji wpływają negatywnie na bezpieczeństwo w ruchu drogowym oraz środowisko naturalne. Nowe przepisy są jeszcze w przysłowiowym lesie, ponieważ Komisja Europejska dopiero mniej więcej rok temu zaczęła interesować się tym tematem&#8221; &#8211; mówi Hansjoerg Koeniger, szef niemieckiego związku tunerów samochodowych (VDAT). Niewiadomo więc o jakie konkretnie elementy postrzegane jako części wykorzystywane w tuningu chodzi. Jak na razie opinia publiczna dysponuje ogólnikami. Według pogłosek pod lupę UE brany jest między innymi chiptuning, polegający na zwiększaniu mocy silnika poprzez modyfikację jego oprogramowania. Skutkiem ubocznym takich zabiegów zdaniem Komisji UE jest zwiększona emisja szkodliwych związków do atmosfery. Wiele kontrowersji wśród tuningowców może budzić również przyszły zapis o stosowanym oświetleniu w samochodzie. Dokonywane przeróbki w postaci między innymi diodowych, kolorowych świateł umieszczanych na przykład przy wycieraczkach może stanowić spore zagrożenie w ruchu drogowym. Pod uwagę być może zostaną wzięte sposoby na zmiany wyglądu wnętrza. Często w samochodach ztunigowanych stosuje się nowe obicia tapicerki, siedzeń, które źle wykonane może doprowadzić do niepoprawnego otwierania się poduszek powietrznych podczas kolizji. Wiele mówi się o stworzeniu nowych przepisów dotyczących montażu i rozmiarów kół. Jak podkreśla Komisja UE nowe przepisy mają wyeliminować z ruchu przede wszystkim samochody, gdzie przeróbki dokonywane są bez fachowej wiedzy. Jak na razie jednak nie podano żadnych szczegółów jak miała odbywać się taka kontrola. Kwestią do uregulowania pozostaje również określenie wspólnych przepisów dla wszystkich krajów, które teraz pod względem prawnym są mocno zróżnicowane. W końcu UE musi liczyć się także z opiniami samych osób tuningujących samochody, które bacznie przyglądają się poczynaniom komisarzy nie chcąc dopuścić do wprowadzenia zbyt rygorystycznych wymogów, a w konsekwencji do podniesienia kosztów na przykład przy ewentualnych przeglądach.

[b]Austria: Polacy okradali samochody[/b] Policja w Salzburgu poinformowała w czwartek o przyłapaniu na gorącym uczynku dwóch Polaków okradających samochody. Podejrzewa się, że w sumie złodzieje włamali się do co najmniej 200 samochodów w Salzburgu, Górnej Austrii i Styrii. Jedne z zatrzymanych ma 36 lat, drugi 43. Okazało się, że poruszali się samochodem, skradzionym przed niespełna dwoma laty w Austrii. W bagażniku policjanci znaleźli pochodzące z kradzieży przedmioty wartości co najmniej 10 tysięcy euro, w tym laptopa, który przestępcy ukradli na chwilę przed zatrzymaniem. Komputer od razu wrócił do prawowitego właściciela. Według informacji policji, złodzieje byli wyposażeni w profesjonalne narzędzia, umożliwiające otwarcie praktycznie każdego samochodu. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

[b]Wybrano wykonawcę odcinka autostrady A4 [/b] (PAP, pr/01.02.2007, godz. 14:26) Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wybrała wykonawcę 20-kilometrowego odcinka autostrady A4 pomiędzy Krakowem a Szarowem. Za najkorzystniejszą uznano ofertę hiszpańsko-polskiego konsorcjum, złożonego z firm DRAGADOS SA oraz Polimer-Mostostal SA, opiewającą na 839,3 mln zł. Jak poinformowała w czwartek rzecznik krakowskiego oddziału GDDKiA Magdalena Chacaga, teraz wyniki przetargu zostaną przesłane prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych do zatwierdzenia (ma na to 30 dni). Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, około połowy marca będzie można podpisać umowę z wykonawcą. Cykl realizacji inwestycji zaplanowano na 24 miesiące. W przetargu na budowę odcinka autostrady A4 swoje propozycje złożyło siedmiu oferentów z kraju i zagranicy. Zaproponowane ceny wahały się od 839,3 mln zł do 1,192 mld zł brutto. Według przedstawicieli GDDKiA, na przygotowanie budowy odcinka autostrady pomiędzy węzłem Wielicka w Krakowie a węzłem Szarów wydano dotychczas 259 mln złotych, z czego prawie 85 mln zł na badania archeologiczne, 161 mln zł na wykupy gruntów i 13 mln zł na projekt trasy. Zakres prac obejmuje budowę 19,9 km autostrady z dwoma węzłami autostradowymi - Bieżanów i Szarów. Na tym odcinku autostrady zostanie wzniesionych 30 obiektów - wiaduktów, mostów i przejść dla zwierząt. Trwają też przygotowania do budowy drugiego etapu inwestycji: ponad 50-km odcinka od Szarowa do Tarnowa, wraz z obwodnicą tego miasta, o szacunkowej wartości 1,5 mld zł. Jednak z powodu uchylenia przez Naczelny Sąd Administracyjny decyzji lokalizacyjnej dotyczącej przebiegu tej trasy w okolicy Brzeska oraz zmian w przepisach dotyczących ochrony środowiska, przedsięwzięcie jest opóźnione. Autostrada z Krakowa do Tarnowa będzie częścią biegnącej z Europy Zachodniej na Ukrainę autostrady A4, leżącej w Trzecim Transeuropejskim Korytarzu Transportowym - przecina on Polskę od zachodniej granicy w Zgorzelcu do wschodniej granicy w Korczowej.

[b]'Wprost': wojewoda mazowiecki chciał wyłudzić prawo jazdy[/b] Wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski świadomie poświadczył nieprawdę. Zatajając informację o tym, że policja zabrała mu prawo jazdy, w 2004 r. wnioskował do urzędu o wydanie mu wtórnika dokumentu - dowiedział się 'Wprost'. 19 stycznia 'Wprost' ujawnił, że Wojciech Dąbrowski został w 2006 r. ukarany za jazdę po pijanemu rowerem zakazem prowadzenia pojazdów na 2 lata. Jak ustalili dziennikarze tygodnika, Dąbrowskiemu nie odebrano prawa jazdy, bo... wcześniej już je stracił. W 1996 roku policja zabrała mu dokument na ponad rok za przekroczenie liczby dozwolonych punktów karnych. By ponownie móc kierować samochodem, Dąbrowski powinien zdać ponownie egzamin. Obecny wojewoda w 2004 r. postanowił wyłudzić dokument z wydziału komunikacji na Pradze Południe, gdzie poprosił o wtórnik. Urzędnicy stwierdzili jednak, że Dąbrowski nie ma prawa jeździć samochodem i dokumentu nie wydali. 'Wprost' dotarł do dokumentu z biura administracji i spraw obywatelskich dzielnicy Praga Południe oraz do wniosku Dąbrowskiego o wydanie wtórnika. Obecny wojewoda napisał w nim, że nie ma zatrzymanego prawa jazdy, nie ma cofniętego uprawnienia do kierowania pojazdami oraz, że zgubił prawo jazdy. Podczas rozmowy telefonicznej z 'Wprost' Wojciech Dąbrowski kilkakrotnie podawał różne wersje zdarzeń. Dziennikarz tygodnika podaje również, że Dąbrowski już pięć razy próbował zdać ponowny egzamin na prawo jazdy i dotąd mu się to nie udało. Czy wojewoda Wojciech Dąbrowski zostanie odwołany? Nie udało się nam uzyskać odpowiedzi w tej sprawie od rzecznika prasowego rządu Jana Dziedziczaka - podaje na swojej stronie internetowej

[b]Parkingowy wymiatacz![/b] Czy samochód miejski może zapewniać frajdę swojemu kierowcy? Większość odpowie, że chyba tylko w czasie parkowania na zatłoczonych uliczkach, ale to nieprawda. Odwożenie dzieci do szkoły i codzienne dojazdy do pracy nie muszą być wcale nudne. Podobnego zdania wydają się też być specjaliści z Toyoty. Japońska marka wprowadza właśnie na rynek topową wersję popularnego yarisa - TS. Samochód wyposażony jest w 1,8 litrowy, benzynowy silnik z systemem dual VVT-i. Jednostka osiąga moc 133 KM (przy 6000 obr./min) i rozwija moment obrotowy 163 Nm (przy 4400 obr./min). Tak wyposażony 'mieszczuch' osiąga setkę już po 9,3 s. i potrafi rozpędzić się do 194 km/h. Zdaniem Toyoty, średnie zużycie paliwa nie powinno przekraczać 7,2 l./100 km. Yaris w wersji TS standardowo wyposażony jest w 16 calowe felgi ze stopów lekkich, cztery hamulce tarczowe, systemy ABS z EBD, asystenta hamowania (BA) i kontrolę trakcji (TRC). Auto oferowane będzie w wersji trzy, lub pięciodrzwiowej. Na pokładzie znajdzie się manualna klimatyzacja, radio z odtwarzaczem plików MP3 i specjalna, sportowa tapicerka. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Przechodniu, uważaj na chryslery![/b] Opublikowane dzisiaj wyniki najnowszych testów zderzeniowych przeprowadzonych przez EuroNCAP dowodzą, że pewni producenci wciąż ignorują kwestie bezpieczeństwa. W kategorii pojazdów MPV, po raz kolejny, czarną owcą okazał się chrysler voyager uzyskując wynik zaledwie dwóch gwiazdek. EuroNCAP po raz pierwszy zajęło się badaniem tego typu pojazdów w 1999 roku. Wówczas tylko dwa z ośmiu testowanych samochodów uzyskały zadowalający wynik - 4 gwiazdki. W konsekwencji większość producentów położyła większy nacisk na kwestie bezpieczeństwa w tego typu pojazdach, czego dowodem może być np. bardzo dobry wynik forda S-MAXa, który w ostatnim badaniu otrzymał aż 36 punktów i 5 gwiazdek. Przykład voyagera pokazuje, że w sprzedaży wciąż są jeszcze pojazdy, których konstrukcja, na przestrzeni ponad 7 lat, prawie wcale się nie zmieniła. Test voyagera (z kierownicą po prawej stronie) wykazał, w razie wypadku ryzyko poważnego uszkodzenia ciała lub śmierci jest wciąż zbyt wysokie. Przedstawiono także rezultaty ochrony pieszych. I w tym przypadku voyager okazał się najgorszym pojazdem w zestawieniu. Jego wynik może budzić przerażenie - samochód nie otrzymał w tej kategorii ani jednej gwiazdki. Podobnie żałosnym wynikiem, tyle że w roku 2005, 'poszczycić' się mógł jeep grand cherokee - również produkowany przez koncern chryslera. Oto najnowsze wyniki testów zderzeniowych przeprowadzonych przez EuroNCAP: MPV: [b]Chrysler voyager [/b] wynik ogólny: 2 gwiazdki ochrona dzieci: 4 gwiazdki ochrona pieszych: 0 gwiazdek [b]Małe samochody terenowe:[/b] Chevrolet captiva wynik ogólny: 4 gwiazdki ochrona dzieci: 3 gwiazdki ochrona pieszych: 2 gwiazdki [b]Kabriolety:[/b] Volkswagen eos wynik ogólny: 4 gwiazdki ochrona dzieci: 4 gwiazdki ochrona pieszych: 2 gwiazdki [b]Małe samochody rodzinne:[/b] Volvo C30 wynik ogólny: 5 gwiazdek ochrona dzieci: 4 gwiazdki ochrona pieszych: 1 gwiazdka Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Kierowca z promilami jechał 'samą ramą' auta[/b] Auto bez tablic rejestracyjnych, zderzaka, błotników, pokrywy silnika, reflektorów i kierunkowskazów zatrzymali dolnośląscy policjanci na drodze w okolicach Zgorzelca. Kierowca nie miał dokumentów dopuszczających auto do ruchu, ale miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Jak poinformował Wojciech Wybraniec z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, jadąca drogą po zmroku praktycznie sama rama samochodu, bez świateł, wprawiła policjantów w prawdziwe zdumienie. 'Samochód nie był dopuszczony do ruchu, a w czasie kontroli kierowca nie posiadał dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie pojazdu' - mówił Wybraniec. Dodał, że podejrzenie policjantów wzbudziło również zachowanie kierowcy. 'Badanie alkotestem wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie. 44-letni mężczyzna tłumaczył, że odwozi samochód do mechanika' - powiedział Wybraniec. Teraz za jazdę pod wypływem alkoholu mężczyźnie grozi do dwóch lat więzienia. Będzie też musiał zapłacić mandat za - jak to określił Wybraniec - jazdę samą ramą samochodową'. PAP

[b]Civic dla ostrych kierowców[/b] Wtorek, 30 stycznia Honda wprowadza na rynki europejskie nowego civica w wersji trzydrzwiowej. W porównaniu do dobrze znanego już auta pięciodrzwiowego nowy civic będzie miał bardziej sportowy charakter. Honda civic type S (taką właśnie nazwę nosi wersja trzydrzwiowa) będzie oferowana z benzynowym silnikiem 1.8 i-VTEC lub wysokoprężnym 2.2 i-CTDi. Obie jednostki napędowe będą dysponować mocą 140 KM. Znacznie różny jest natomiast moment obrotowy, który w silniku benzynowym wynosi 174 Nm (przy 4300 obr/min) zaś w Dieslu - 340 Nm (przy 2000 obr/min). W porównaniu do wersji pięciodrzwiowej z oferty zniknął 83-konny silnik 1.4, utwardzono również zawieszenie. Standardowo, niezależnie od jednostki napędowej, trzydrzwiowy Civic będzie wyposażony w sześciobiegową przekładnię manualną. Silnik benzynowy może także współpracować ze zautomatyzowaną przekładnią i-SHIFT. Osiągi obu wersji napędowych są bardzo podobne. Civic type S 1.8 przyspiesza do 100 km/h w 8.9 s (10.9 z przekładnią zautomatyzowaną) i osiąga prędkość maksymalną 205 km/h. Type S z Dieslem 'setkę' osiąga o 0.3 s szybciej, zaś prędkość maksymalna wynosi również 205 km/h. Wyposażenie standardowe obejmuje układ stabilizacji jazdy, 16-calowe koła i klimatyzację. To jednak nie koniec nowości Hondy. Dla osób ceniących w samochodzie głównie świetne osiągi i właściwości jezdne jest przeznaczona topowa wersja civica oznaczona tradycyjnie type R. Zacznijmy od silnika, bo ten właśnie podzespół w tego typu samochodzie jest najważniejszy. Nowy type R napędzany jest tą samą jednostką, co poprzednia generacja topowego civica. Jest to dwulitrowy wolnossący silnik benzynowy o zmiennych fazach rozrządu (i-VTEC). Silnik został nieco udoskonalony. Dysponuje teraz mocą 201 KM przy 7800 obr/min (poprzednio 200 KM przy 7400 obr/min), zmodyfikowano także układ mechanizmu zmian rozrządu. Teraz jednostka dysponuje wyższym momentem w zakresie 5200-8000 obr/min, a jego szczyt wynosi 193 Nm i przypada na 5600 obr/min. Niewielki wzrost masy pojazdu skompensowano stosując krótsze przełożenia sześciobiegowej, manualnej skrzyni biegów. W efekcie civic type R przyspiesza do 100 km/h w 6.6 s oraz może osiągnąć prędkość maksymalną 235 km/h. O właściwości jezdne dba poprawione zawieszenie. Zmieniono amortyzatory na sztywniejsze i sprężyny na krótsze. Nadwozie samochodu powędrowało o 15 mm w dół. Pojazd otrzyma 18-calowe felgi z oponami 225/40. Tymczasem type S jest oferowany tylko na 16- lub 17-calowych kołach. Całość uzupełniły delikatne zmiany stylistyczne (inne zderzaki, dodatkowe spojlery), jeszcze bardziej wizualnie zbliżające nadwozie do ziemi. Wnętrze pojazdu utrzymano w sportowym stylu, a wrażenie ekskluzywności ma sprawiać umieszczona koło lewarka plakietka z numerem seryjnym samochodu. Civic type R, podobnie jak trzydrzwiowy type S i wersja pięciodrzwiowa, jest produkowany w angielskiej fabryce Hondy w Swindon. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Trzy kroki do sukcesu?[/b] Włosi mają doskonałe wyczucie stylu, a kreatorzy motoryzacyjnej mody jak Giugiaro, czy Pininfarina co jakiś czas zadziwiają nas nowymi koncepcjami. Kiedy więc w roku 2001 na drogi wyjechał Fiat Stilo poczułem pewien niedosyt. Linia nadwozia była prosta jak liście pora i &#8230;tak samo urokliwa. Chyba nie było to tylko moje odczucie, gdyż samochód nie zdobył sympatii na rynkach Europy, a jego następca nie kontynuuje już tamtego stylu. Bogusław Korzeniowski, 2007-01-30 Gdy zapytamy z czym kojarzą się włoskie wyroby, usłyszymy zazwyczaj &#8222;z pięknym wzornictwem i &#8230; kiepskim wykonaniem&#8221;. Obrazuje to określenie &#8222;włoska maniana&#8221;, które na stałe weszło już do wyrażeń stosowanych przez Polaków. Wraz z prezentowanym właśnie samochodem ma się to zmienić. Mają to zapewnić trzy milowe kroki. Krok pierwszy: NAZWA W roku 1995 podczas prezentacji Fiata Bravo, podkreślano użycie nazwy która na całym świecie kojarzy się z zadowoleniem i aplauzem. Powtórne użycie tej nazwy nie powinno zatem dziwić, gdyż Fiat Bravo ma ponownie zdobyć kraje Europejskie na których, przez klika lat sprzedaży Stilo, osłabiona została pozycja firmy, a dodatkowo zwiększy się liczba rynków, na których będzie oferowany nowy pojazd. W zamierzeniach, oprócz najważniejszego dla Fiata rynku Europejskiego, rozpoczęta będzie sprzedaż samochodu w niektórych krajach Azji oraz Ameryki Południowej. Łącznie Bravo będzie sprzedawany w ponad 60 państwach. Krok drugi: KAROSERIA I PODZESPOŁY Model powstał w Centro Stile Fiat i nawiązuje do cieszącego się dużym zainteresowaniem klientów Fiata Grande Punto. Dynamikę znaną już z tego modelu podkreślają charakterystyczny grill, masywny zderzak zintegrowany ze spoilerem, oraz zarys boczny z wyraźnie zaakcentowaną wznoszącą się linią przetłoczenia i zwężającą powierzchnią okien. Sportowy styl wieńczy masywny zaokrąglony tył, nadający pojazdowi formę wystrzelonego pocisku. Mimo tego wizualnego podobieństwa do samochodów sportowych, nie zrezygnowano z zapewnienia, poszukiwanej przez klientów segmentu C, dużej przestrzeni pasażerskiej. Długość pojazdu to 434 cm, szerokość 179 cm, wysokość 149 cm a rozstaw osi 260 cm. Tym samym Bravo jest większy o 16 cm od poprzednika, o 13 cm od Golfa V i o 8 cm od Opla Astra III, czy Citroena C4. Dodatkowo nowy Fiat ma bagażnik o pojemności o 10-20% większej niż konkurenci. Oczywiście ładna karoseria i jej wielkość nie przesądzają jeszcze (chociaż są ważnym aspektem) o sukcesie na rynku. Ważne aby pojazd oferował również dobre parametry jazdy. Te ma zaś zagwarantować szeroka gama silników. Obok znanych już turbodiesli Multijet 1.9 o mocy 120 lub 150 KM (budowanych w kooperacji z GM) oraz benzynowego silnika 1.4 o mocy 90 KM, w Bravo debiutuje nowa rodzina silników benzynowych turbodoładowanych T-JET (1.4 Turbo o mocy 120 KM i 150 KM). Wg producenta charakteryzują się one małym zużyciem paliwa i wyjątkowymi osiągami. Zobaczymy podczas jazd na ile nowa rodzina silników T-JET będzie sprawdzała się w codziennej eksploatacji, ale pamiętając silnik benzynowy 1,4 turbo jaki był w Punto GT można założyć, że w tym zakresie inżynierowie Fiata powtórnie pokazali swe umiejętności. Krok trzeci: JAKOŚĆ MATERIAŁÓW Minęły czasy, że klient poszukiwał samochodu taniego, a jakość wykończenia była mniej ważnym aspektem zakupu. Model oferowany dzisiaj musi jednocześnie być pojazdem bardzo solidnym i godnym zaufania, a dodatkowo oferować wysoki standard w zakresie wykonania, bezpieczeństwa, komfortu i przyjemności jazdy. To wyeliminowanie &#8222;włoskiej maniany&#8221; odbywa się w koncernie Fiat od dłuższego czasu. Dotyczy to zarówno samochodów Alfa Romeo (w wersji AR159 znacznie spadła, w stosunku do AR156, ilość napraw gwarancyjnych), popularnych Grande Punto, jak i małych Pand (jakość wyrobu doceniona na rynku Japońskim!!!). Jak zapowiadają przedstawiciele firmy Fiat, w przypadku nowego pojazdu sytuacja będzie podobna. Braavo on oferować wysoką jakość wykończenia. Z trzech kroków do sukcesu, wykonano już dwa: projekt samochodu i wybór nazwy. Jeżeli jakość faktycznie będzie energicznym milowym krokiem w przyszłość, Fiat Bravo ma szansę stać się rynkowym hitem. Jeżeli jednak będzie to tylko mały kroczek i to w kałużę pełną problemów serwisowych, hasła &#8222;maniana&#8221; nie uda się szybko usunąć z pamięci klientów, a Bravo pozostanie tylko ładnym eksponatem w salonach. (PS) Wkrótce podamy wrażenia z pierwszych, odbywających się w Rzymie, jazd Fiatem Bravo, oraz dostrzeżonych plusach i minusach walorów trakcyjnych. Żródło informacji Moto

[b]Nowa Honda CR-V już w Polsce[/b] Na przełomie lutego i marca polski rynek motoryzacyjny zostanie uzupełniony o kolejną propozycję z segmentu samochodów sportowo-rekreacyjnych. Wtedy też pojawi się najnowsza odsłona Hondy CR-V. Najtańsza wersja modelu będzie kosztować 106.400 zł. [i], Honda/ 2007-01-29 [/i] Cechami charakterystycznymi nowej generacji Hondy CR-V mają być dobre właściwości jezdne porównywalne z samochodami osobowymi segmentu D oraz wysokie wyposażenie standardowe połączone z najnowocześniejszymi technologiami w kwestii bezpieczeństwa. W dodatku do tego wszystkiego, nowy samochód ma być bardzo praktyczny. Nadwozie nowej Hondy charakteryzuje się sportowym stylem, który został podkreślony klinowym kształtem nadwozia. Z przodu w oczy rzuca się elegancka, podwójna osłona chłodnicy uzupełniona reflektorami. Muskularne proporcje wraz z dużym rozstawem osi pokazują przynależność modelu do segmentu SUV. Z tyłu samochodu, po sugestiach klientów, producent zdecydował się zastosować klapę bagażnika otwieraną pionowo. Takie rozwiązanie sprawdza się na zatłoczonych parkingach. Z tyłu nie znajdziemy także koła zapasowego. Powędrowało ono pod podłogę bagażnika, co zaowocowało skróceniem nadwozia o 105 mm, w stosunku do poprzedniej wersji. Japońscy projektanci popracowali trochę nad wyglądem i ergonomią wnętrza. Znajdzie się tam teraz przede wszystkim trochę więcej miejsca. Przednie fotele zostały powiększone, co pozwolić ma na zwiększenie komfortu podróżowania. Drążek zmiany biegów powędrował teraz nieco wyżej, dzięki czemu operowanie przekładnią będzie wygodniejsze. Obiecany wzrost ergonomii objawił się w postaci zwiększonej liczby schowków. Każdy z pasażerów otoczony zostanie różnymi, przydatnymi miejscami do przechowywania różnych elementów. Jedną z najbardziej oczekiwanych rzeczy w nowej Hondzie będzie nowa jednostka silnikowa. Pod maską CR-V pojawi się dwulitrowy silnik benzynowy, pochodzący z tej samej rodziny co 1.8 SOHC i-VTEC. Zaimplementowano w nim najnowocześniejszą odsłonę układu i-VTEC, który redukuje tarcie. Poza tym umożliwia on zamknięcie zaworów dolotowych przy pełnym otwarciu przepustnicy podczas jazdy, dzięki czemu redukowane są straty wywołane przetłaczaniem mieszanki, co w efekcie daje zmniejszone zużycie paliwa. Jednostka charakteryzuje się mocą 150 KM przy 6.200 obr./min. Jego moment obrotowy wynosi 192 Nm przy 4.200 obr./min. Średnie spalanie nowego silnika będzie się utrzymywać na poziomie 8,2 l/100km. W ofercie na polskim rynku będzie można dostać wersję z silnikiem wysokoprężnym i-CTDi o pojemności 2,2 litra. Dysponuje ona mocą 140 KM oraz momentem obrotowym 340 Nm już przy 2.000 obr./min. W trzeciej generacji udało się zmniejszyć w nim zużycie paliwa. Dzięki temu osiąga on wyniki spalania na poziomie 6,5 l/100km. Modele z silnikiem diesla dostępne będą z sześciostopniową przekładnią manualną. Grupą docelową dla nowej Hondy CR-V mają być mężczyźni w wieku 40 lat, pracujący zawodowo, planujący założenie rodziny. Nie jest to zatem samochód dla ludzi młodych, co zresztą można wywnioskować po jego cenie. Najtańsza wersja samochodu z wyposażeniem 'Comfort' i silnikiem benzynowym kosztować będzie 106.400 zł. Standardowo jednostka współpracować będzie z sześciobiegową skrzynią manualną. Za automat trzeba będzie dopłacić 6 tysięcy złotych. Topowa wersja 'Executive' napędzana benzyniakiem kosztować będzie 134.400 zł. Dla porównania za najuboższą wersję z silnikiem wysokoprężnym trzeba będzie zapłacić 120.900 zł. Wersja 'Executive' to wydatek rzędu 142.900 zł.

[b]Suzuki SX4 - Test [/b] 2007-01-29 Do testowania Suzuki SX4 podeszliśmy z tym większa ciekawością, że auto stanowi nie częsty przypadek, kiedy to na rynek trafia samochód nietypowy, nie dający się łatwo zestawić z konkurencją. Tak właśnie jest w przypadku Suzuki SX4 (bliźniaka Fiata Sedici), który oferuje bardzo wiele, za dość umiarkowaną cenę. Pierwszym wyjaśnieniem, od którego trzeba rozpocząć opis samochodu jest, że SX4 nie należy traktować jako samochód terenowy. Model ten nie ma nic wspólnego ze starszymi mniejszymi samochodami Suzuki, jak Vitara. SX4 należałoby, bez sarkazmu, określić jako SUV wagi &#8222;koguciej&#8221;. Napęd na cztery koła oraz wyższe usytuowanie nadwozia to właściwie jedyne atrybuty samochodu terenowego, jakimi dysponuje SX4. Niezbyt to dużo, ale właściwie wystarcza, jak na potrzeby najliczniejszej grupy nabywców tego typu aut: mieszkańców miast z rzadka poruszających się po drogach gruntowych. Samochód może się poszczycić doskonałą trakcją, a wyższa pozycja kierowcy skutkuje lepszą widocznością i wyższym poziomem bezpieczeństwo. Skoro bez żenady zdyskredytowaliśmy terenowe walory SX4, to trzeba oddać sprawiedliwość walorom &#8222;drogowym&#8221;. Auto doskonale prowadzi się po szosie, i do prędkości około 130 km/h daje poczucie pełnej kontroli. Jeśli zdecydujemy się jechać szybciej, to zaczniemy odczuwać pewną bezwładność nadwozia przy gwałtowniejszych ruchach kierownicy. Nie wynika to z jakiegokolwiek mankamentu układu kierowniczego, ale fizyki &#8211; wystarczy spojrzeć na samochód z boku by zdać sobie sprawę, że tak wysokie autko nie jest predestynowane do pokonywania slalomu przy dużych prędkościach. &#8230;ale jak to już napisaliśmy, do prędkości 130 km/h prowadzimy SX4 nie odczuwając większej różnicy w porównaniu z autami osobowymi. To dość ważne, bo czasem zdarza się, że amatorzy urody SUV&#8217;ów dopiero po zakupie upragnionego auta przekonują się, że jego komfort odpowiada standardom furgonetki. Choć ocena urody zawsze pozostaje kwestią indywidualną, to przyznać trzeba, że SX4 jest zgrabne i raczej się podoba. Na szczęście brak w nim taniego efekciarstwa, którymi czasem odznaczają się samochody naśladujące samochody terenowe, więc jazda SX4 nie jest równoznaczna ze szpanowaniem. Samochód jest bardzo estetycznie i starannie wykończony wewnątrz. Może nie ma w tym specjalnego polotu, ale za to porządek, wygoda i harmonia. Na pochwałę zasługuje wyciszenie: hałas zaczyna być uciążliwy dopiero po przekroczeniu prędkości 140 km/h. Co ważne, dość wygodnie mogą podróżować dorosłe i wysokie osoby. Nawet przy maksymalnie odsuniętym przedni fotelu z tyłu siedzieć może osoba o wzroście 185 cm. Bardzo ważnym walorem SX4 jest bogate wyposażenie wersji podstawowej, którą zresztą uważamy za najbardziej interesującą, jeśli zestawić realną wartość do ceny. Za kwotę 48900 dostajemy samochód napędzany silnikiem benzynowym 1,6 litra o mocy maksymalnej 107 KM. Jest to zresztą jedyna benzynowa jednostka oferowana w SX4. Motor pozwala na jazdę z dynamiką zadowalającą przeciętnego kierowcę. Oczywiście, amator ruszania z piskiem opon będzie nieco zawiedziony, ale wszak nie do tego typu kierowców SX4 jest adresowany. Zaletą benzynowego SX4 jest dość powściągliwe zapotrzebowanie na paliwo. Producent podaje, że średnia jego wartość wynosi 6,8 litra. Nam udało się w mieście zużywać 8,2 litra, a na trasie (przy prędkości średniej 90 km/h) 6,3 litra. Choć my testowaliśmy najbogatszą wersję wyposażenia (GS), to nawet ta skromniejsza (GLX) obejmuje dość sporo, bo: ABS z EBD, 2 poduszki powietrzne, klimatyzację manualną, elektrycznie regulowane lusterka, centralny zamek i radio z odtwarzaczem CD. Suzuki SX4 należy oceniać przy uwzględnieniu jego ceny. Oczywiście, że amatorzy samochodów terenowych skwitują go pustym śmiechem. Ale ostatecznie, samochód w ogóle nie jest zaprojektowany z myślą o harcach w błocie. Auto pozwala za to wygodnie poruszać się po szosach &#8211; bez właściwej autom terenowym &#8222;sztywności&#8221;. Ta &#8222;cywilna&#8221; charakterystyka w połączeniu z bardzo bogatym wyposażeniem i niską ceną stanowi niewątpliwie o atrakcyjności SX4. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę najskromniejszą i najtańsza wersję tego samochodów (którą zdecydowanie rekomendujemy), to łatwo uznamy, że auto kosztuje tylko nieznacznie więcej, niż samochody z półki Yarisa, Corsy, czy Polo. Za cenę 48900, czyli o około 10 tys więcej niż podstawowe wersja małych samochodów, dostajemy auto o powierzchowności SUV&#8217;a, wnętrzu rozmiarów kompaktu, wyposażone w silnik 1,6, klimatyzację, sprzęt grający CD i elektrycznie regulowane szyby i lusterka. Łatwo sprawdzić, że tak bogato wyposażony Yaris czy Polo też kosztowałby blisko 50 tys zł. Czy więc nie warto wybrać większe, wygodniejsze i bardziej funkcjonalne Suzuki SX4. Żródło informacji MOTO.WP.PL.

Prezentacje: [b]Przygotowanie auta na zimę[/b] Zakładamy, że wszyscy kierowcy przygotowali już swoje 'wózki' do okresu zimowego, dlatego chcielibyśmy podpowiedzieć, jak należy eksploatować samochód zimą, żeby nam dobrze służył. Chociaż prawdziwa zima jeszcze nas nie zaatakowała, ale ponieważ Indianie już długo chrust na opał zbierają, bądźmy gotowi. Podstawowe rady przypomina i cennych wskazówek udziela dyrektor techniczny 'Multeximu' Roman Wiencek. [b]Uruchamianie silnika[/b] Zawsze zapalajmy silnik z wciśniętym ****em sprzęgła, a po upewnieniu się, że nie mamy włączonego żadnego biegu, powoli zwalniajmy sprzęgło (oczywiście nie szukajmy ****u sprzęgła, jeżeli mamy auto z automatyczną skrzynią biegów). Czynność ta pozwoli dodatkowo odciążyć rozrusznik z oporów, jakie stwarza gęsty olej w skrzyni biegów. Po uruchomieniu pojazdu dajmy mu 'złapać oddech' i pozwólmy przynajmniej minutę popracować na wolnych obrotach. Dłuższe, niż pozwalające na jazdę, grzanie silnika na wolnych obrotach, nie służy ani zdrowiu sąsiadów, ani nawet naszego silnika. [b]Zaparowane szyby [/b] Bardzo istotne jest wyeliminowanie źródeł nadmiernej wilgoci wewnątrz pojazdu - mokra wykładzina, zaleganie resztek śniegu z obuwia, zabrudzony/zawilgocony filtr pyłkowy. Wszystkie te czynniki dodatkowo zwiększają wilgotność i tak już wilgotnego powietrza, z jakim mamy do czynienia w kabinie. W przypadku posiadania klimatyzacji pamiętajmy o tym, że w okresie zimowym należy jej również używać. Nie tylko, po to by instalację przewietrzyć, ale przede wszystkim by eliminować wilgoć z zaparowanych szyb. Powietrze nadmuchiwane przez klimatyzację jest suche, jak żadne inne w zimie. [b]Karoseria[/b] Myjąc samochód pamiętajmy o tym, że powinien on być możliwie suchy nim zostanie skonfrontowany z temperaturą ujemną na zewnątrz. Dzięki temu unikniemy zamarzniętych zamków, wycieraczek szyb, uszczelek drzwi itd. Przed próbą otwarcia szyb lub włączenia wycieraczek proponuję upewnienie się, że nie są one &#8222;zaspawane&#8221; lodem. Gwałtowne ruchy gałki otwierania szyby (lub uporczywe trzymanie wyłącznika elektrycznego opuszczania szyb) może spowodować wpadnięcie szyby z dolnej szyny mocującej, więc &#8211; nic na siłę. [b]Tankowanie [/b] Utrzymywanie górnego stanu paliwa w zbiorniku uchroni nas przed skraplaniem się pary wodnej na jego ściankach wewnętrznych, a takie zjawisko w efekcie końcowym powoduje przyspieszenie zawodnienia filtra paliwa. W sprzedaży jest obecnie duży wybór paliw przystosowanych do okresu zimowego, zatem dolewanie benzyny do oleju napędowego nie jest niczym uzasadnione. [b]Dodatkowe wyposażenie [/b] Oczywiście nie zapomnijmy o zmiotce, skrobaczce, rękawicach, łańcuchach oraz zapasowym płynie do spryskiwaczy szyb w bagażniku. Nie zamykajmy sobie za to w samochodzie płynu do odmrażania zamków. Myślę, że nikomu nie zaszkodzi i nie będzie ciężarem torebka piasku lub trocin, która w przypadku kłopotów z ruszeniem na oblodzonej nawierzchni jednorazowo 'uratuje nas' przed szukaniem pomocy. [b]Ograniczone zaufanie[/b] Zwróćmy uwagę na to, że nie wszyscy kierowcy podchodzą rzetelnie do zimy, wychodząc z założenia 'jakoś to będzie'. Tymczasem opony letnie, niesprawny samochód, zamrożone szyby ograniczające widoczność, itd. stanowią poważne zagrożenie dla wszystkich użytkowników dróg. Uważajmy na samochody ciężarowe, które nie mają usuniętego zmrożonego śniegu z dachu skrzyni ładunkowej lub w nieckach dachowych plandek utworzyła się tafla lodowa. Podczas ruszania pojazdu woda w innych stanach skupienia 'spływa' do tyłu. Nie ustawiajmy się więc zbyt blisko za ciężarówkami. Zasadę ograniczonego zaufania powinniśmy stosować także w odniesieniu do siebie. Pamiętajmy przestrogi najlepszych kierowców, że każdy poślizg jest inny. Niech to, że raz, czy pięć wyprowadziliśmy samochód z poślizgu nie pchnie nas w objęcia rutyny, która bywa zdradziecka. [b] Bezpiecznej jazdy.[/b] notowała Kamila Dzika Żródło informacji

[b]Autostrady zarabiają za dużo[/INTERIA.PL Rekompensaty dla koncesjonariuszy płatnych autostrad są zawyżone. Dla Autostrady Wielkopolskiej nadwyżka wynosi ok. 300 mln zł - poinformował minister transportu Jerzy Polaczek. Wyjaśnił, że przyczyną zawyżenia rekompensat jest brak analizy wielkości ruchu na płatnych odcinkach autostrad. Wypłacanie rekompensat dla koncesjonariuszy Autostrady Wielkopolskiej wynika z ustawy z lipca 2005 roku. Od 1 września 2005 roku kierowcy ciężarówek powyżej 3,5 tony nie płacą za przejazd, ale kupują winiety. Z tego tytułu koncesjonariusze otrzymują rekompensaty z Krajowego Funduszu Drogowego. Otrzymują oni 70 proc. kwoty wynikającej z przemnożenia liczby ciężarówek jadących autostradą przez stawkę opłaty stosownej dla danej kategorii pojazdów. Na podstawie analiz resort stwierdził, że wypłata dla Autostrady Wielkopolskiej - według zasad z 2005 r. - jest ok. 300 mln zł wyższa niż w sytuacji, gdyby opłaty były pobierane na bramkach - powiedział Polaczek. Minister zapowiedział projekt zmian w systemie rekompensat dla koncesjonariuszy za zniesienie opłat dla ciężarówek. 'Polski nie stać na kontynuację tego rodzaju rozwiązań. Dla nowych koncesjonariuszy, budujących autostrady w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, na odcinkach A1 Stryków - Pyrzowice i A2 Stryków - Konotopa będziemy proponowali nowe rozwiązania. Z dotychczasowymi będziemy chcieli rozpocząć negocjacje w kontekście ewentualnych zmian umów' - powiedział Polaczek. Zapewnił, że kierowcy ciężarówek nie poniosą finansowych konsekwencji planowanych zmian w systemie rekompensat dla koncesjonariuszy. Dodał, że w 2007 roku z Krajowego Funduszu Drogowego na inwestycje drogowe może być przeznaczone 5,5 mld zł. W tym roku do eksploatacji oddanych ma być 60 km dróg ekspresowych i autostrad. Źródło informacji: PAP

[b]Nissan Navara króluje w segmencie[/b] Najlepiej sprzedającym się pickupem 2006 roku został Nissan Navara. W swoim pierwszym, pełnym roku sprzedażowym osiągnął on poziom przekraczający 45.200 egzemplarzy. Dzięki temu w rękach Nissana znajduje się aż 25% europejskiego segmentu aut o takim nadwoziu. [i], Nissan/ 2007-01-30 [/i] Gdyby dołączyć jeszcze wynik 13 tysięcy egzemplarzy, który osiągnął model Pickup, to całkowity udział rynkowy w segmencie pickupów marki Nissan wynosi już 32 procent. Nissan Navara okazał się najlepiej sprzedającym samochodem w krajach takich jak Hiszpania, Francja, Holandia, Austria, Belgia, Polska, Szwecja oraz Irlandia. Od premiery auta, która odbyła się w czerwcu 2005 roku, ponad 60 tysięcy osób przekonało się, że Navara jest odpowiednim narzędziem do pracy. Wśród cech, które przekonały do niego tak wielu klientów można wymienić z pewnością poziom komfortu porównywalny z konkurentami z segmentu SUV. Łącząc z tym całkiem niezłą wydajność oraz 'twardy' charakter samochodu, wychodzi nam auto, którego zakup nie wywiera na użytkowniku konieczności zmiany trybu życia i pozwala się nim cieszyć nie tylko w czasie pracy. Kilka dni temu, a dokładniej 23 stycznia, samochód obchodził inną rocznicę. W hiszpańskiej fabryce Nissan Motor Iberica SA został wyprodukowany 100-tysięczny egzemplarz samochodu. Jose Vincente de los Mozos, wiceprezes Nissan Spanish Industrial Operations podsumował ten fakt słowami: 'Jest to wielki sukces dla fabryki w Barcelonie. Projekt o nazwie Navara był bardzo dużym wyzwaniem dla wszystkich pracowników Zona Franca. Ta wydajność jest odzwierciedleniem odpowiedzialności, jaką zarządcy Nissana powierzyli hiszpańskiemu oddziałowi tej marki przez ostatnie kilka lat.' Nissan Navara jest dostępny na rynku w wersji z podwójną i powiększoną kabiną, z jednostką wysokoprężną o pojemności 2,5, która generuje moc rzędu 171 koni mechanicznych. Największą popularnością wśród klientów cieszyła się do tej pory wersja z podwójną kabiną. Zdecydowało się na nią aż 80 procent klientów.

[b]Zatankuj sobie... muzykę![/b] Za parę lat dystrybutory paliwa poza zwykłym tankowaniem będą dawały możliwość surfowania w internecie lub kopiowania muzyki do swojego samochodu. Firma Dresser Wayne przy współpracy Microsoftu stworzyła specjalną, multimedialną pompę paliwa wyposażoną piętnastocalowy wyświetlacz LCD. [i], Dresser Inc./ 2007-01-29 09:29[/i] Dresser Wayne Ovation2 IX, bo tak nazywa się ta hybryda, jest multimedialnie kompatybilnym dystrybutorem paliwa. Poza urządzeniami umożliwiającymi tankowanie benzyny, &#8222;kombajn&#8221; został wyposażony w technologię WiFi, która pozwala na bezprzewodowe łączenie się z różnymi urządzeniami (telefony komórkowe, urządzenia car audio, komputery) i szybkie przesyłanie danych między nimi. Całość koordynować będzie specjalnie zmodyfikowany, mobilny system operacyjny Microsoft Windows CE. Aby uzupełnić funkcjonalność nowego produktu, producent zamierza stworzyć i udostępnić odpłatnie specjalną bazę muzyki, z której będzie można kopiować wybrane utwory do odtwarzacza samochodowego lub iPoda. Za wszystko zapłacić możemy kartą przy dystrybutorze, dzięki zintegrowanemu terminalowi kart płatniczych. W skład urządzenia wchodzi duży, piętnastocalowy wyświetlacz dotykowy, który pozwala uruchamiać i kontrolować różne funkcje. Całość została również wyposażona w głośniki, dzięki czemu możliwy będzie odsłuch muzyki. Przyda się to również w czasie odtwarzania filmów video oraz innych plików tego typu. Do dyspozycji użytkownika dostępne będzie oprogramowanie pozwalające odczytywać najświeższe wiadomości, informacje o korkach drogowych oraz prognozie pogody. Dodatkowo wyświetlacz służyć będzie jako informator o najnowszych promocjach dostępnych na stacji. Tankujący paliwo będzie mógł wydrukować sobie specjalny kupon na darmową kawę bądź też zniżkę przy zakupie nowego oleju do silnika. Cały system został dokładnie dopracowany pod kątem ergonomii i łatwości obsługi. Nowe dystrybutory dostępne są już na rynku amerykańskim, a za kilka tygodni będą mogli je kupić dostawcy z reszty świata. Ciekawe swoją drogą kiedy pierwsze tego typu urządzenie zawita na naszych stacjach paliw.

[b]Bardzo łatwo wpaść w poślizg[/b] Na drogach w całym kraju panują trudne warunki jazdy, w wielu miejscach zalega śnieg, lód lub błoto pośniegowe - dlatego policja apeluje do kierowców o ostrożność i dostosowanie prędkości do sytuacji na jezdni. Jak poinformował w poniedziałek Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji w ciągu ostatniej doby w całym kraju doszło do 71 wypadków w których zginęło 11 osób a 107 zostało rannych. 'Warunki są trudne. Łatwo wpaść w poślizg, dlatego apelujemy o rozwagę i ostrożną jazdę. Dostosujmy prędkość do warunków na jezdni' - powiedział. Zaapelował też by kierowcy sprawdzali stan techniczny samochodów przed podróżą, usuwali śnieg z szyb, reflektorów. 'Jeśli tego dotąd nie zrobiliśmy, wymieńmy też opony na zimowe' - dodał. Jak podkreślają policjanci, ze statystyk wynika, że w porównaniu ze zwykłymi dniami nie ma zwiększonej liczby wypadków; osób rannych czy zabitych, znacznie więcej jest jednak różnego rodzaju kolizji. W samej Warszawie w poniedziałek przed południem odnotowano ich ok. 40. Doszło też do ośmiu wypadków, w których na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych. 'Najczęstszymi przyczynami wypadków i kolizji są obecnie niedostosowanie prędkości do warunków na jezdni i niestety brak umiejętności kierowców' - podkreśliła Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Pogoda utrudnia też życie przechodniom. do szpitali trafia więcej niż w normalne dni osób ze złamaniami rąk i nóg. Jak poinformował Marek Gozdek p.o. rzecznika warszawskiego pogotowia ratunkowego w ostatnich dniach karetki pogotowia wzywane są średnio o ok. 40 proc. częściej niż zwykle. Źródło informacji: PAP

[b]Kradli citroeny C3[/b] Trzech mężczyzn podejrzanych o kradzieże ze śląskich miast citroenów C3 zatrzymali katowiccy policjanci. Jak wynika z ich ustaleń - złodzieje wyspecjalizowali się kradzieżach tego jednego modelu francuskiego producenta. Dotąd odzyskano dwa skradzione przez nich pojazdy. 'Nie wiemy na razie, czy złodzieje mieli jakieś specjalne motywy kradzieży akurat tego modelu samochodu. Policjanci sprawdzają też, czy mają coś wspólnego z innymi kradzieżami podobnych citroenów' - powiedział Piotr Bieniak z biura prasowego śląskiej policji. Złodzieje podczas kradzieży posługiwali się elektronicznym sprzętem do pokonywania zabezpieczeń aut. Skradzione citroeny trafiały do tzw. 'dziupli' znajdującej się na terenie Siemianowic Śląskich. Tam najprawdopodobniej były demontowane i sprzedawane dalej na części. Dotąd policjanci odzyskali dwa citroeny C3 - skradzione 26 stycznia w Chorzowa oraz 16 stycznia w Katowicach. Zabezpieczyli również peugeota 206, którym poruszali się sprawcy. W tym pojeździe znaleziono radiostację, które przestępcy wykorzystywali do podsłuchu policyjnych częstotliwości. Zatrzymani mężczyźni, w wieku 30, 31 i 36 lat, są mieszkańcami Katowic, Piekar Śląskich i Siemianowic Śląskich. Decyzją sądu dwóch z nich trafiło do aresztu, a trzeci został objęty policyjnym dozorem. Źródło informacji: PAP

[b]Król zadufania i cwaniactwa...[/b] INTERIA.PL Poniedziałek, 29 stycznia Zadufani, cyniczni, bezkarni, pewni siebie kierowcy, którzy nagminne przekraczanie prędkości i ignorowanie przepisów ruchu drogowego traktują, jak poranną kawę - jak chwilę narkotycznej przyjemności z lekko podniesionym ciśnieniem. Tak dla sportu, fun'u, albo żeby pokazać innym, że ma się jaja. Wojownicy szos. Bez żadnej idei. Uśpieni kamikaze. W filmie 'Pamięć absolutna', grany przez Schwarzeneggera Doug Quaid udaje się do punktu, gdzie można wszczepić wspomnienia. Jeśli będzie to kiedyś możliwe, to ja proponuję wszystkim moje wspomnienia. Zupełnie bezpłatnie. Szeroka, pusta droga w zimowej scenerii. Bez żadnych zabudowań, skrzyżowań. Jadę sporo więcej niż mogę, bo jestem pewny swoich umiejętności. Bo za kierownicą przemieniam się w króla zadufania i cwaniactwa. Buraczana żywa torpeda. Kiedy za łagodnym łukiem zauważam na drodze pieszych, mogę tylko trąbić i próbować ich ominąć. Na zahamowanie na zaśnieżonej drodze nie ma szans. Nie powinno ich tam być, a jednak są. Zakapturzeni, nie odwracają się, nie reagują na przeciągły klakson. Wreszcie schodzą na bok, ale zbyt powoli. Jak w koszmarnym śnie. Rozpryskująca się szyba w bolesny sposób uświadamia kierowcy i pieszemu, że nie są sami na drodze. W banalny sposób pokazuje, jak łatwo dać się zabić i jak łatwo jest zabić. Zupełnie bezmyślnie. Bez żadnej idei. Do wypadku wystarczą dwa małe błędy, które same w sobie nie byłyby groźne, które same w sobie są wręcz niezauważalne. Ty popełniasz jeden błąd, w tym samym czasie ktoś inny popełnia drugi... Widok charczącego chłopca leżącego na środku drogi dedykuję wszystkim drogowym ignorantom. Tego wspomnienia miało nie być, a jednak jest. Od tamtej chwili całe moje życie zwolniło. Ale ta zaśnieżona, pusta droga wciąż mi się śni. Wciąż wyłaniam się zza zakrętu o te 20 km za szybko. I oni wciąż tam są, idą powoli, nie odwracają się. List do sersiwu Motoryzacja nadesłał Czytelnik, który podpisał się nickiem Yos

[b]Ranking niezawodności pojazdów[/b] Brytyjskie niezależne stowarzyszenie specjalistów ubezpieczeniowych - Warrany Direct - opublikowało najnowszy ranking niezawodności pojazdów. Zdaniem Brytyjczyków jest to również najbardziej miarodajne zestawienie w historii, gdyż badaniom poddano aż 450 tys. samochodów w wieku od 3 do 9 lat, użytkowanych w Anglii i na terenie Stanów Zjednoczonych. Firma Warranty Direct oferuje możliwość wykupienia specjalnego, pogwarancyjnego, pakietu assistance. Ranking powstał na podstawie usterek zgłoszonych przez użytkowników. Można twierdzić, że jest on miarodajny. Do tego typu danych dostępu nie mają nawet producenci samochodów. Spośród 33 sklasyfikowanych marek niekwestionowaną elitą okazują się pojazdy z azjatyckim rodowodem. Najmniej usterkowe, zdaniem Warranty Direct, są: mazdy, hondy i toyoty. Pierwsza europejska marka - Mini - sklasyfikowana została na 9 pozycji, tuż przed... Citroenem. Ciekawostką może być też mocna, siedemnasta pozycja Fiata, który w zestawieniu znalazł się zaraz za produktami marki Porsche. Powszechnie uznawane za solidne, niemieckie auta wyraźnie dołują. Dwudziesta pozycja należy do Mercedesa, Volkswagen zajął miejsce 23., a Audi (27. pozycja) wypada nawet gorzej niż Skoda (miejsce 25.). Stawkę zamyka Alfa Romeo (miejsce 30.) przed Saabem (miejsce 31.), Land Roverem (miejsce 32.) i Jeepem (miejsce 33.). Ranking niezawodności, w nawiasie odsetek samochodów z usterkami: 1. Mazda (8,04%) 2. Honda (8,90%) 3. Toyota (15,78%) 4. Mitsubishi (17,04%) 5. Kia (17,39%) 6. Subaru (18,46%) 7. Nissan (18,86%) 8. Lexus (20,05%) 9. Mini (21,90%) 10. Citroen (25,98%) 11. Daewoo (26,30%) 12. Hyundai (26,36%) 13. Peugeot (26,59%) 14. Ford (26,76%) 15. Suzuki (27,20%) 16. Porsche (27,48%) 17. Fiat (28,49%) 18. BMW (28,64%) 19. Vauxhall (28,77%) 20. Mercedes (29,90%) 21. Rover (30,12%) 22. Volvo (31,28%) 23. Volksvagen (31,44%) 24. Jaguar (32,05%) 25. Skoda (32,12%) 26. Chrysler (34,90%) 27. Audi (36,74%) 28. Seat (36,87%) 29. Renault (36,87%) 30. Alfa Romeo (39,13%) 31. Saab (41,59%) 32. Land Rover (44,21%) 33. Jeep (46,36%) Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Seat Ibiza[/b] Dariusz Dobosz2006-06-02, Model Ibiza ma ponaddwudziestoletnią historię, a pierwsze wcielenie tego auta powstało przy udziale Fiata w 1984 r. Potem jednak Ibiza i bliźniacza Cordoba bardzo się zmieniły. Hiszpańska firma została przejęta przez niemiecki koncern Volkswagena, a ten dostarczył technologię i podzespoły dla zupełnie nowej Ibizy (1993). Niewielki, typowo miejski samochód zbudowano na płycie podłogowej VW Polo przy wykorzystaniu elementów Golfa trzeciej generacji. Powstała konstrukcja, która mimo pewnych wad przyciągnęła do salonów ogromną rzeszę klientów. Oprócz atrakcyjnych cen Ibiza miała coś, czego brakowało Polo - sportowy charakter, potwierdzony w latach 1996, 1997 i 1998 rajdowym mistrzostwem świata w kategorii F2 (napęd na jedną oś). Dla rodzin przygotowano pod koniec 1993 r. Cordobę, sedana na bazie Ibizy. Czterodrzwiowe auto było dłuższe i miało przepastny bagażnik. Pierwsze trzy lata produkcji pozwoliły wyeliminować sporo wad technicznych, dlatego bardziej godne uwagi są egzemplarze po modernizacji z 1996 r. Ale nawet one mają przypadłości, które dokuczają użytkownikom. Mała szerokość nadwozia, która nie razi w Ibizie, jest wręcz nienaturalna dla Cordoby. Przestronności wnętrza można sporo zarzucić tak jak jakości materiałów wykończeniowych. Twardo zestrojone zawieszenia co prawda pewnie prowadzą samochód, ale nie sprzyjają komfortowi. Na nierównych polskich drogach jest to wręcz męczące, zwłaszcza w wersjach z mocnymi silnikami (Cupra i TDI). Czasami trudno wykorzystać dynamikę silnika, bo auto staje się nerwowe. Duży bagażnik znajdziemy jedynie w Cordobie (455 l), ale przez mały otwór załadowczy nie można włożyć większych przedmiotów, które bez trudu zmieściłyby się w kufrze. Ibiza oferuje na bagaż zaledwie 250/782 l, a kombi o nazwie Vario też niewiele - 390/1250 l. Ibizę i Cordobę trzeba jednak pochwalić za duży wybór ekonomicznych silników, łatwą dostępność części zamiennych i niefabrycznych zamienników oraz prostą konstrukcję opartą na sprawdzonych podzespołach. Historia modelu 1993, maj - premiera Ibizy podczas salonu w Barcelonie 1994, zima - premiera Cordoby w wersji sedan (4 drzwi) 1996, styczeń - Cordoba w wersji dwudrzwiowej (SX) 1996, maj - modernizacja. Zmiana stylizacji przedniego i tylnego pasa, nowy kształt reflektorów, wlotów powietrza do chłodnicy, tylnych lamp, modernizacja wnętrza. Silniki 1.0 (45 KM - tylko w Ibizie), 1.4 (60 KM), 1.6 (75 KM), 1.6 (101 KM - tylko w Cordobie), 1.8 (90 KM), 1.8 16V (129 KM), 2.0 (116 KM), 1.9 D (68 KM), 1.9 TD (komora wstępna, 75 KM) 1997 - silnik 1.4 16V (101 KM), 1.6 (101 KM - dla Ibizy), 2.0 16V (150 KM), 1.9 DI (wtrysk bezpośredni, 64 KM), 1.9 TDI (wtrysk bezpośredni, 90 KM), 1.9 TDI (wtrysk bezpośredni, 110 KM - tylko w Ibizie). Mniejsza moc silnika 1.9 D (64 KM), wycofany z oferty silnik 1.8 16V (129 KM) 1997, jesień - Cordoba w wersji kombi (Vario) 1998 - silnik 1.9 TDI w Cordobie (wtrysk bezpośredni, 110 KM) 1999, maj - modernizacja. Nowe silniki 1.4 16V (75 KM), 1.8 20V (156 KM). Silnik 1.0 o wyższej mocy (50 KM - tylko w Ibizie) 2001, grudzień - modernizacja Ibizy, zmiana stylizacji przedniego i tylnego pasa, nowy kształt reflektorów, wlotów powietrza do chłodnicy, tylnych lamp. Nowa stylizacja wnętrza. Silniki 1.0 (50 KM - dla Cordoby), 1.0 16V (70 KM - dla Cordoby), 1.2 (54 KM - tylko w Ibizie), 1.2 12V (64 KM), 1.4 16V (75 KM), 1.4 16V (101 KM), 1.9 SDI (wtrysk bezpośredni, 64 KM), 1.4 TDI (pompowtryskiwacze, 75 KM), 1.9 TDI (pompowtryskiwacze, 101 KM), 1.9 TDI (pompowtryskiwacze, 130 KM) 2002, jesień - modernizacja Cordoby. Zmiany stylizacyjne tak jak wcześniej w Ibizie. Silniki 1.2 12V (64 KM), 1.4 16V (75 KM), 1.4 16V (101 KM), 1.9 SDI (64 KM), 1.9 TDI (101 KM), 1.9 TDI (130 KM) 2004 - silniki 2.0 16V (115 KM), 1.8 20V (150 KM - tylko w Ibizie), 1.4 TDI (75 KM - dla Cordoby) 2005 - nowe silniki dla Ibizy: 1.8 20V (180 KM) oraz 1.9 TDI (pompowtryskiwacze, 160 KM) 2006 - wycofane z oferty Ibizy silniki 1.2 (54 KM), 2.0 16V (115 KM) i 1.9 SDI (64 KM). Silnik 1.4 TDI w dwóch wersjach mocy dla Cordoby (70 i 80 KM) Awaryjność Ani Ibiza, ani Cordoba nie należą do samochodów, które jeżdżą bezawaryjnie. Widać to wyraźnie w specjalistycznych statystykach, w których oba auta zestawiane są razem. Raport niemieckiego TÜV stawia je na 63. miejscu w kategorii wiekowej 2-3 lata. W kolejnych kategoriach są to lokaty: 43. (4-5 lat), 42. (6-7 lat) i 41. (8-9 lat). Niemiecka DEKRA również klasyfikuje oba auta razem. W kategorii wiekowej do 3 lat stawia je na 66. pozycji, w kategorii 4-5 lat na 52., a w kategorii 6-7 lat na 51. Nieliczne akcje nawrotowe objęły egzemplarze Ibizy i Cordoby z 2004 r., w których stwierdzono możliwość nieszczelności podciśnieniowego systemu wspomagania hamulców oraz problemy z pompą paliwa w wersjach z silnikami Diesla. Znaki identyfikacyjne Tabliczka znamionowa i numer VIN umieszczone są w komorze silnika na przegrodzie czołowej. Od jesieni 2002 r. numer VIN wybity na desce rozdzielczej widoczny jest w lewym, dolnym rogu szyby czołowe.

[b]SEAT Ibiza [/b] Marka SEAT jest niewątpliwie dobrym przykładem szybko zmieniających się sytuacji w światowym przemyśle motoryzacyjnym. Jeszcze nie tak dawno kojarzono ją z włoskim Fiatem, teraz, już od wielu lat, łączy się ją z Volkswagenem. Chociaż z drugiej strony, SEAT może najbardziej się kojarzy z Hiszpanią gdzie są te auta produkowane. Tak czy owak produkty tej firmy stanowią niewątpliwie ciekawe połączenie włoskiej inspiracji, hiszpańskiej kultury produkcji i niemieckiej precyzji. Nie wszyscy jednak są przekonani o tym, że wychodziło to im na dobre. SEAT długo współpracował z włoskim Fiatem. Niektóre produkowane w Hiszpanii modele, łudząco więc przypominały swych włoskich 'braci' ze wszystkimi ich zaletami i wadami. Wystarczy przypomnieć Seata Marbellę, która w gruncie rzeczy stanowiła wierną kopię Fiata Pandy. W 1982 roku strategicznym partnerem SEATA został niemiecki Volkswagen. Odtąd wiele rzeczy tam się zmieniło. Dotyczyło to również omawianego modelu Ibiza. Wytworzyła się wówczas nieco paradoksalna sytuacja: początkowo w produkcji Seata Ibiza dominowało podejście włoskie, które z biegiem lat zastępowała typowa pedanteria i technologia, znamienna dla koncernu Volkswagena. Wspominamy o tym obszerniej, bo na rynku samochodów używanych można przecież spotkać model Seata Ibizy z różnych lat produkcji. Dodajmy, ze ich pierwsza generacja powstawała w latach 1985-93. Odtąd raczej częściej dla rozróżnienia mówiło się o Seacie Ibiza II. Właśnie druga generacja tych aut bardziej odpowiada standardom produkcji u Volkswagena. Zresztą Seat Ibiza pod wieloma względami przypomina VW Polo. Pod względem elegancji linii nadwozia auta te nigdy za bardzo nie ustępowały czołówce europejskiej. [b]Historia modelu[/b] [b]1985[/b] Seat Ibiza pojawia się na rynku. Są oferowane trzy wersje silników: 1,2, 1,5 i 1,7D. [b]1986[/b] Wprowadzenie do sprzedaży odmiany 5-drzwiowej. [b]1987[/b] Zastosowanie katalizatorów w samochodach wyposażonych w silniki o pojemności 1,5l. [b]1988 [/b]Seat Ibiza również w wersji sportowej Sxi. [b]1989[/b] Drobne zmiany modelowe. Inna tablica rozdzielcza, zmieniony wystrój wnętrza. [b]1990 [/b]Również wersje z silnikami o pojemności 1,2 l otrzymały seryjne katalizatory. [b]1991[/b] Niewielka modernizacja wersji o nazwie New Style. [b]1993[/b] Gruntowna zmiana modelu. Na rynku pojawia się nowa generacja tych aut (Seat Ibiza II). [b]1994 [/b]Specjalna odmiana wyposażana w silniki o mocy 120 KM oraz w poduszki powietrzne przeznaczone dla kierowcy i pasażera z przedniego fotela. [b]1997[/b] Zastosowano nowe zderzaki, bardziej ergonomiczne wewnętrzne klamki drzwi, wygodniejsze fotele. Zmieniono kratkę osłony chłodnicy. MIESIĘCZNIK MOTO

[b]Kolejne info o Golfie Kombi [/b] [i]Źródło: [/i] A jednak się pojawi. Długo oczekiwany Volkswagen Golf w wersji Variant zawita niebawem w salonach samochodowych i zastąpi model Golf Plus, który powoli dokańcza swój żywot na rynku. Wszystko zaczęło się od nacisku klientów w salonach dilerskich. Wiele ludzi poszukując alternatywy o nadwoziu kombi oczekiwało coraz bardziej na jakąś propozycje od koncernu z Wolfsburga. I taka w końcu się pojawiła. Inżynierowie wzięli się do pracy i już w pełni sił pracują nad nowym modelem. Efekty tej pracy poznamy najprędzej dopiero w drugiej połowie tego roku podczas międzynarodowych targów we Frankfurcie. Konkurencja w postaci Astry Caravan oraz Forda Focusa Turniera już dawno zadomowiła się na rynku i osiągnęła przyzwoite wyniki sprzedaży. W zestawieniu Golfa Kombi pojawią się dwie jednostki benzynowe: 1,6 (102KM) oraz 2,0 FSI (150KM). Dla wielbicieli jednostek wysokoprężnych dostępne będą dwie opcje ze znanym już logo TDI: 1,9 (105KM) oraz 2,0 (140KM). W późniejszym okresie może pojawić się jeszcze 'budżetowa' propozycja w postaci silnika z zapłonem samoczynnym o pojemności 1,9 litra i mocy 90 KM. We wnętrzu samochodu będzie można się spodziewać przyzwoitej przestrzeni oraz ergonomii. Tylne fotele będą posiadały opcje przesuwania, obracania, a także całkowitego demontażu. To wszystko uzupełniać będzie duża ilość schowków, punktów do zaczepu oraz innych typowych dla kombi funkcjonalności.

[b]Auto wpadło do kanału[/b] Niedziela, 28 stycznia (07:21) Terenowy samochód z pięcioma dorosłymi osobami wpadł w sobotę wieczorem do kanału łączącego dwa jeziora Kwiecko i Kamienno zasilające elektrownię szczytowo-pompową w Żydowie (Zachodniopomorskie). - Czterem osobom udało się wydostać z samochodu. Nieznany był los kierowcy. Jego ciało znaleźli dopiero około godziny 22.30 płetwonurkowie strażacy-ochotnicy z koszalińskiego Klubu 'Mares' - powiedziała Beata Gliszczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie. Policjantka wyjaśniła, że jednej z osób udało się opuścić auto jeszcze przed ześlizgnięciem się pojazdu do wody; trzy inne wyszły z wozu, gdy był on już kanale. Na razie nie wiadomo, czy kierowca samochodu zmarł na skutek utonięcia, czy też w wyniku szoku termicznego. Źródło informacji: PAP [b]Kia Cee&#8217;d[/b] Tak właśnie będzie sie nazywał nowy model koncernu Kia, który bedzie produkowany w fabryce na Słowacji. Cee&#8217;d to 5-drzwiowy hatchback, o długości 4,2 m i bardzo dużym, jak na tę klasę, rozstawie osi - 2650 mm. Jest pierwszym samochodem osobowym Kii produkowanym całkowicie w Europie i projektowanym z myślą tylko i wyłącznie o europejskich klientach. Kia Ceed dostępny będzie aż z czterema silnikami do wyboru: z benzynowymi o pojemności 1.4, 1.6 i 2.0 litra i całkowicie nową jednostką wysokoprężną o pojemności 1.6 litra. W grudniu 2006 roku z linii montażowych zjedzie 5-drzwiowy hatchback ale już w 2007 roku gama zostanie poszerzona o kombi (wrzesień 2007) i 3-drzwiowego hatchbacka (grudzień 2007). Jaka jest geneza nazwy Cee&#8217;d (czytaj - sid)? Jest to skrót dwóch fraz: &#8220;European Community&#8221; oraz &#8220;European Design&#8221;, czyli wspólnota europejska i europejski design (projekt). Jest w tej nazwie pewne przesłanie, a Kia &#8220;puszcza oko&#8221; do europejskiego klienta, dając mu do zrozumienia, jak bardzo jest dla niej ważny.

[b]Pijany policjant potrącił autem mężczyznę i uciekł[/b]Kierownik sekcji ruchu drogowego w komendzie policji w Rybniku potrącił na drodze mężczyznę i uciekł z miejsca wypadku. Kiedy został zatrzymany, okazało się, że jest pijany. Do wypadku doszło w piątek ok. 17.30 w Przegędzy k. Rybnika. Policjant jechał audi 80, potrącił mężczyznę na ul. Mikołowskiej. Mężczyzna trafił do szpitala, jest w krytycznym stanie. Jacek Pytel z zespołu prasowego śląskiej policji, który potwierdził informację o zatrzymaniu policjanta, powiedział PAP, że kiedy doszło do wypadku, funkcjonariusz był po służbie i jechał prywatnym autem. Po ucieczce z miejsca wypadku został zatrzymany kilka godzin później u rodziny. Według Pytla, badanie trzeźwości funkcjonariusza wykazało 0,8 promila alkoholu. Pytel zaznaczył, że także ofiara wypadku była pod wpływem alkoholu. Zdaniem policji, mężczyzna przebiegał przez ulicę, kiedy został potrącony. Policjant odpowie prawdopodobnie za prowadzenie po pijanemu i nieudzielenie pomocy poszkodowanemu. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Michał Szułczyński powiedział w sobotę PAP, że dotychczas nie postawiono policjantowi zarzutów - ciągle trzeźwieje. PAP

[b]Skąd się wzięły samochodowe liczniki? [/b] Sobota, 27 stycznia W 'Monitorze Polskim' nr A-63 z 9 lipca 1954 roku ukazało się zarządzenie Ministra Transportu Drogowego i Lotniczego 'w sprawie obowiązku posiadania przez pojazdy mechaniczne sprawnie działających liczników odległości'. Zarządzenie dotyczyło samochodów państwowych i spółdzielczych. Te, które nie miały dobrze funkcjonującego licznika, po 1 stycznia 1954 r. były uznawane za niesprawnie techniczne. Chodziło o ograniczenie lewych kursów i kradzieży benzyny. Liczniki psuto umyślnie, a przebieg ustalano na podstawie oświadczeń kierowców. Minister przewidział jednak, że jego zarządzenie może wywołać paraliż transportu kołowego, bowiem już w par. 1 zarządzenia zastrzegł, że 'w wyjątkowych sytuacjach, na wnioski właściwych ministrów można odroczyć termin zaopatrzenia samochodu w licznik odległości'. Stacje diagnostyczne tylko w ciągu pierwszych kilku miesięcy unieruchomiły z powodu niesprawnych liczników blisko 4000 samochodów: ciężarowych, kilkaset deficytowych autobusów oraz kilkadziesiąt taksówek i aut służbowych. W Warszawie odstawiono na plac 193 autobusy chausson, a PKS nie mógł korzystać z 97 ciężarówek fiat, 44 starów 20 i 38 lublinów. W samym Ministerstwie Transportu, czyli u źródła zarządzenia - parkingu nie mogło opuścić 16 warszaw. Niestety, wówczas tabor PKS i miejskich zakładów komunikacyjnych pochodził głównie z demobilu lub z importu, a więc do znacznej części samochodów liczników zapasowych po prostu nie było, bo na takie rzeczy dewiz nie wydawano. Te zepsute naprawiano tylko w trzech miejscach w Polsce: w warszawskich spółdzielniach - 'Neo' przy ul. Ząbkowskiej i Metalowo-Optycznej przy ul. Panieńskiej oraz w 'Autoremoncie' w Gdańsku-Wrzeszczu. Nowe liczniki do pojazdów polskiej produkcji powstawały w Spółdzielni Metalowców Samochodowych w Łodzi, ale głównie dla fabryk do tzw. pierwszego montażu. W tej sytuacji nie było innego wyjścia: 'na wnioski właściwych ministrów' zarządzenie odroczono na blisko rok. Zbigniew D. Skoczek Źródło informacji: Motor

[b]Polski kierowca ranny w karambolu[/b] 7 minut temu Na autostradzie z Pragi do Brna zderzyło się w sobotę po południu dziesięć samochodów; kierowca z Polski został ciężko ranny - poinformowała czeska agencja prasowa CTK. Na wysokości miejscowości Vyszkov, przed Brnem, zderzyły się dwa samochody osobowe. Kierowca TIR-a z Polski, aby nie uderzyć w te auta, gwałtownie zahamował. Jego pojazd wpadł w poślizg i przewrócił się na bok, blokując dwa pasy autostrady. W ciężarówkę uderzyło dziewięć samochodów osobowych. Przewieziony do szpitala w Brnie polski kierowca ma liczne złamania kończyn dolnych, poza tym jego stan jest dobry - zapewnił przedstawiciel szpitala. Usuwanie polskiego TIR-a i rozbitych samochodów osobowych z najważniejszej czeskiej autostrady potrwa wiele godzin. Polską ciężarówkę udało się już na tyle przesunąć, iż autostrada w kierunku Brna została odblokowana. Źródło informacji: PAP

[b]Szukał w kanale kluczy od auta[/b] Sobota, 27 stycznia O tym, jak fatalnie może skończyć się szukanie kluczy od auta w kanale ulicznym, przekonał się mieszkaniec Berlina. Jak pisze w sobotę czeska agencja CTK, mężczyzna miał wyjątkowego pecha, gdyż kluczyki wpadły do studzienki kanalizacyjnej. Zdjął więc pokrywę kanału i gdy próbował je stamtąd wyłowić, wpadł do środka głową w dół. Co gorsze - zaklinował się i nie mógł wydostać się na powierzchnię. Wystające z kanału buty zauważył inny kierowca. Wezwał policję i wraz z funkcjonariuszami wyciągnął 'nurka' z kanału. Kluczyków jednak wyciągnąć się nie dało.

Wszystkie główne trasy w woj. łódzkim są przejezdne, ale większość z nich pokrywa błoto pośniegowe i zajeżdżony śnieg. Drogi są śliskie - poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Największe utrudnienia kierowcy napotkać mogą w okolicach Piotrkowa Tryb., gdzie krzyżują się trasy nr 8 (Warszawa-Wrocław), nr 1 Łódź-Katowice, nr 91 Piotrków Tryb.-Radomsko i 12 Piotrków Tryb.-Opoczno. Wieje tam silny wiatr a śnieg pada intensywnie. Silnie wiejące wiatry powodujące zawiewanie śniegu na drogi występują również w okolicach Radomska i Opoczna. Według synoptyków temperatura powietrza w Łódzkiem wynosić będzie od -1 do -4 stopni C.

[b]Honda City - Testy - Rozsądnie i rodzinnie[/b] Nasz model oznaczony był symbolem Sport, choć tak na prawdę ze sportem zbyt wiele wspólnego chyba jednak nie miał. W najtańszej wersji za 43 800 zł otrzymujemy dwie poduszki gazowe, ABS, wspomaganie, elektryczne sterowane szyby przednie i tylne, radio z CD, centralny zamek z immobiliserem czy regulowany w pionie fotel kierowcy. Wersję Sport, kosztującą 52 800 zł wzbogacono o boczne poduszki, alufelgi i ręczną klimatyzację. We wnętrzu City wyróżnia się przede wszystkim tył. W Hondzie pomysłowo i dość nietypowo rozwiązano sposób składania tylnych siedzeń. Posiadacze innych, nowych modeli tego producenta (Jazz, nowy Civic) od razu wiedzą o co chodzi &#8211; siedziska tylne podnoszą się do góry, lecz nie w przód &#8211; jak zwykle miało to miejsce przy składaniu siedzeń w innych samochodach &#8211; a do tyłu, w stronę oparć foteli (jak fotele w kinowej sali). W takiej też pozycji mogą zostać zablokowane. Tym samym za przednimi siedzeniami powstaje duża, wolna przestrzeń. Również podczas normalnego położenia tylnych siedzeń pod ich siedziskami znajduje się spora przestrzeń. W razie potrzeby zblokowane razem siedziska i oparcia można pochylić do przodu i uzyskać wtedy całkowicie płaską przestrzeń bagażową, połączoną z bagażnikiem. Ten liczy aż 500 litrów pojemności. Jak udało się uzyskać tak duży bagażnik, a do tego dodatkowe miejsce pod siedzeniami? Sekret tkwi w zbiorniku paliwa, który w większości aut spoczywa w okolicach tylnej osi &#8211; czyli właśnie pod siedzeniami tylnymi. W City zbiornik paliwa upchnięto centralnie pod podłogą w przedniej części kabiny, pod fotelami przednimi, w sposób praktycznie niezauważalny, a na pewno nieuciążliwy dla kierowcy i pasażerów Pozostałe elementy wnętrza można by określić słowami &#8211; szaro, plastikowo, ale funkcjonalnie i niemal tak samo, jak w Jazzie. Wygląd obić tapicerskich oraz plastików pozostawia co prawda nieco do życzenia, ale można liczyć, że przynajmniej ich trwałość będzie odpowiednia. Z drugiej strony City ma być autem stosunkowo tanim, więc i wymogi nabywców powinny być mniejsze. Za to zaskoczeniem in-plus w tej klasie pojazdów mogą być podgrzewane i składane elektrycznie lusterka zewnętrzne (w wersji Sport). Osobiście raziła mnie nieco wielgachna popielniczka w środkowej konsoli. Myślę, że większość kierowców wolałaby w tym miejscu widzieć kolejny schowek czy uchwyt. Za to pozostałe elementy wyposażenia przywodzą raczej pozytywne odczucia, podobnie jak spora liczba przegródek, w tym dwa zamykane schowki po stronie pasażera (pomimo airbagu). Fotele przednie, jak i kanapa tylna są wygodne i umilą długą podróż, jak i jazdę miejską. W końcu City ma być autem na każdą okazję. CZĘŚĆ2 Mirosław Ganiec

[b]Honda City - Testy - Rozsądnie i rodzinnie[/b] City to rodzinny sedan za stosunkowo przystępną cenę, który stawać ma w szranki z takimi modelami jak Renault Thalia, Fiat Albea, Kia Rio, Chevrolet Aveo czy nawet Dacia Logan. To auto trafiać ma w oczekiwania przede wszystkim średnio zamożnych rodzin, w których pełnić będzie funkcję auta na każdą okazję &#8211; na co dzień do miasta, co weekend na zakupy lub na działkę, a w wakacje jako rodzinny pojazd na dłuższe trasy. Auto sprawdzi się też jako pojazd dla nieco starszych kierowców. City nie porywa wyglądem. Zwłaszcza posadowienie niemałego przecież sedana na 14 calowych kółkach burzy proporcje. Osiągi też nie imponują &#8211; i nic w tym dziwnego, bo ten model nie do tego został stworzony. Szukający sportowych emocji czy oszałamiającego stylu powinni raczej rozejrzeć się za innym modelem &#8211; choćby nowym Civic. W City liczyć ma się przede wszystkim ekonomia i funkcjonalność, którą docenić ma rozsądna głowa rodziny. Czy efekt ten udał się Japończykom? Cóż, pozostało tylko wczuć się w rolę takiej właśnie osoby i sprawdzić City w codziennych zadaniach. Honda City dostępna jest tylko z jednym silnikiem benzynowym o pojemności 1,4 litra oraz mocy 83 KM (przy 5700 obr/min). Nie jest to z pewnością specjalnie dynamiczna jednostka i by &#8222;żwawo' rozpędzić auto, silnik trzeba kręcić dość wysoko, co przekłada się na dość spory hałas we wnętrzu. Za to spokojną jazdę przy niższych obrotach polubi nasz portfel. Przy kodeksowych prędkościach średnie spalanie na trasie nie przekroczy 5 litrów. Ruch miejski i spokojna jazda również nie opróżni 42 litrowego zbiornika w zastraszającym tempie &#8211; wynik poniżej 7 litrów można osiągnąć bez większych wysiłków, zwłaszcza że przy 55-60 km/h można śmiało podróżować na piątym biegu. W przeciętnych warunkach i mieszanym cyklu City zadowalał się 5,4-5,6 litrami paliwa. Jeździć się da i to nawet z obciążeniem, ale o dobrej dynamice faktycznie można zapomnieć. Wielu zapewne odbierze to za wadę, bo przecież wbrew pozorom mocniejszy silnik &#8222;pod nogą' rozsądnego kierowcy może wręcz zwiększyć bezpieczeństwo &#8211; choćby poprzez skrócenie czasu wyprzedzania. Jednak tu należy znów przypomnieć sobie, dla kogo ma to być pojazd. Czy jadąc do supermarketu lub na weekend z dwójką dzieci za plecami na prawdę trzeba wyprzedzać wszystko, jak się da? Kolokwialnie można powiedzieć, że jest to samochód dla osób, którym niespecjalnie się spieszy (co na naszych drogach nie jest typowe). City z pewnością nie jest &#8222;miejskim dragsterem' i nawet do tego miana nie stara się pretendować, jak czyni to wiele innych samochodów klasy kompaktowej. Pamiętając o tym, że to rodzinny sedan a nie sportowe coupe można śmiało powiedzieć, że auto (jak na swoją klasę) prowadzi się pewnie i bez nadsterowności, której można się było spodziewać po &#8222;doklejonym' bagażniku. Pomimo małych kół City dobrze radzi sobie z wybojami. Jednocześnie zawieszenie jest na tyle twarde, by dobrze trzymać auto w zakrętach. Należy jednak pamiętać, że znaczne obciążenie bagażnika może dość istotnie zmienić charakterystykę prowadzenia &#8211; ale raczej nikt normalny nie jeździ sportowo takim autem i to jeszcze z obciążeniem. Lista dostępnych opcji w City nie jest specjalnie długa i ogranicza się do trzech wersji wyposażenia wnętrza: S, Comfort i Sport. Równie krótka jest lista wyposażenia dodatkowego, obejmująca raczej akcesoria niż elementy wyposażenia pojazdu. część 1

[b]Okradali auta, więc ich zastrzelili...[/b] Mieszkańcy jednej z peruwiańskich, andyjskich miejscowości dokonali samosądu na pięciu mężczyznach, podejrzanych o okradanie aut - powiadomiła w środę peruwiańska policja. Mieszkańcy wioski w departamencie Ayacucho, 330 km na południowy- wschód od stołecznej Limy, schwytali czterech mężczyzn i kierowcę auta, którym domniemani przestępcy podróżowali. Po krótkiej naradzie całą piątkę pobili, rozstrzelali, a ciała mężczyzn spalili i porzucili przy szosie, gdzie odnaleźli je peruwiańscy żołnierze. W poniedziałek, w okolicy gdzie dokonano samosądu, dziewięciu uzbrojonych mężczyzn zatrzymało i okradło sześć aut. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]UOKiK: Warsztaty pod kontrolą, zaskakujące wyniki![/b] Ponad 60 procent przedsiębiorców prowadzących warsztaty samochodowe narusza interesy konsumentów. Kontrolę przeprowadziła Inspekcja Handlowa na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. [i]mh, IAR/ 2007-01-26 [/i] Nieprawidłowości dotyczyły między innymi braku informacji o cenach usług oraz problemów z rozpatrywaniem reklamacji. W toku kontroli najwięcej zastrzeżeń budził brak cenników za wykonywane usługi. Prawie 40 procent warsztatów nie zamieszcza jasnych informacji o koszcie napraw, ponadto niewłaściwie podawane są ceny części i towarów dostępnych w placówkach. Tylko w 19 z 67 skontrolowanych zakładów klienci mieli możliwość obserwacji naprawianego auta. Zdaniem konsumentów jest to istotny element kontroli placówki pozwalający na uniknięcie na przykład podmiany części. Aż 80 procent warsztatów stosowało praktyki, które mogą naruszać interesy konsumentów. Przedsiębiorcy nie prowadzili rejestrów zgłoszonych reklamacji, a także nie określali na piśmie terminu realizacji usługi. Ponadto bardzo często zawierali jedynie umowy ustne. W następstwie kontroli Inspekcja Handlowa skierowała do przedsiębiorców ponad 50 wystąpień z żądaniem usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości. Ponadto inspektorzy nałożyli 37 mandatów, a także skierowali 3 wnioski do sądów rejonowych.

[b]Auris od 55.900 zł[/b] Znane są już ceny Toyoty Auris, czyli następcy Corolli w wersji hatchback. Najtańsza, trzydrzwiowa wersja z 1,4-litrowym silnikiem o mocy 97 KM kosztować będzie 55.900 zł. [i], Toyota[/i] Toyota Auris na polskim rynku dostępna będzie w dwóch wersjach nadwozia - 3- i 5-drzwiowej. Wersja sedan pozostała przy dotychczasowej nazwie Corolla. Chętni na Aurisa będą mieć do wyboru pięć wersji silnikowych - dwie benzynowe (1,4 97KM oraz 1,6 124KM) oraz trzy wysokoprężne (1,4 90KM, 2,0 126KM i 2,2 177KM). Wszystkie jednostki współpracują z pięciobiegową skrzynią manualną, a jedynie najmocniejszy silnik (2,2 D-4D) otrzymał jednostkę sześciobiegową. Preferujący skrzynie automatyczne będą mogli wybrać zautomatyzowaną przekładnię MultiMode, dostępną jedynie z silnikami 1,6 oraz 1,4 D-4D. Do wyboru będzie również pięć wersji wyposażenia: Terra, Luna, Sol, Prestige oraz topowa X. W podstawowym wyposażeniu najuboższej wersji znajdują się przednie i boczne poduszki powietrzne, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne, elektrycznie sterowane szyby przednie, centralny zamek, system ABS z EBD i BA oraz radioodtwarzacz CD. Tak wyposażony Auris z najsłabszym silnikiem benzynowym to wydatek rzędu 55.900 zł za wersję trzydrzwiową oraz 57.600 za wersję pięciodrzwiową. Mocniejsza 'benzyna' kosztuje odpowiednio 61.400 oraz 63.100 zł. Ceny diesli rozpoczynają się od 62.500 zł (64.200), dwulitrowa jednostka kosztuje 75.400 (78.000), zaś za topową jednostkę trzeba zapłacić minimum 106.100 zł (108.700 zł). Corolla, czyli wersja sedan, tymczasem kosztuje minimum 62.100 zł (1,4 97 KM). Jest ona dostępna z czterema takimi samymi silnikami, jedynie poza najmocniejszą jednostką wysokoprężną 2,2 D-4D.

[b]Aby nie tańczyć na lodzie...[/b] W końcu nadeszła. Nieoczekiwanie, zaskoczyła nie tylko drogowców, ale i kierowców. W końcu opady śniegu pod koniec stycznia nie były spodziewane. Pierwszy atak zimy za nami, wszyscy już wiemy, że jest na drogach jest ślisko. I tu trzeba przypomnieć, że na takiej nawierzchni samochód nie zachowuje się tak samo jak na suchym asfalcie. [i]inf. własna Onet/ 2007-01-25 13:30[/i] Gdy spadnie śnieg i panuje niska temperatura, każdy dostosowuje prędkość do panujących warunków. Najgorsze są -czekające nas właśnie- okresy pierwszych przymrozków i nagła zmiana temperatury. Kierowcy są wówczas zaskakiwani odmiennymi parametrami jazdy ich pojazdu. Samochód który doskonale sprawował się na suchej jezdni, podczas minimalnego hamowania na śliskiej nawierzchni może stracić stateczność kierunkową i jechać na poślizgu w stronę, której kierowca z pewnością by sobie nie życzył. Problem ten wynika z niesprawnego układu hamulcowego. Jeżeli którekolwiek koło hamuje szybciej niż pozostałe, to w warunkach dobrej przyczepności nie będzie to zauważalne. W przypadku przymrozków i najazdu na śliską nawierzchnię, koło zostanie momentalnie zablokowane. W efekcie pomimo, iż pozostałe będą się jeszcze toczyć, samochód zacznie się obracać, a środkiem obrotu będzie zablokowane koło. Jeżeli pojazd ma ABS, to nie będzie wprawdzie &#8222;piruetów&#8221;, ale ciśnienie w układzie hamulcowym jest zmniejszane i... pojazd jedzie dalej jakbyśmy nie hamowali. Aby uniknąć tych niespodzianek warto wjechać na rolki stacji diagnostycznej, sprawdzić stan układu hamulcowego i usunąć usterki, zanim będą śliskie nawierzchnie. Koszt diagnozy jest minimalny, a dzięki sprawdzeniu dokładnie wiemy który element jest wadliwy i co należy naprawić. Naprawy i tak nie unikniemy, a lepiej nie powiększać jej o wydatek związany z klepaniem błotnika, wymianą uszkodzonego reflektora i lakierowaniem karoserii. Kolejny rada jest skierowana właścicieli silników wysokoprężnych. Ponieważ wiele osób przesiadło się z &#8222;benzynowca&#8221; na sprowadzonego diesla, nie wiedzą jakie niespodzianki mogą (nie muszą) spotkać ich w zimie. Zasada działania silnika wysokoprężnego jest zupełnie inna niż w przypadku wersji benzynowych. Tylko posuwisto-zwrotny ruch tłoka i fakt, że wysoko- i niskoprężny to silniki wewnętrznego spalania, sugerują koligacje rodzinne. Odmienny jest jednak system zasilania paliwem i system spalania. W silnikach Diesla do cylindra dostarczane jest tylko powietrze, a olej napędowy jest wtryśnięty bezpośrednio nad tłok (silniki SDI, TDI) lub do specjalnej komory początkowej (komora wstępna lub wirowa). W przypadku wersji benzynowych paliwo jest zazwyczaj dostarczane do cylindra w formie mieszanki paliwowo powietrznej, a tylko najnowsze układy wtrysku (FSI, JTS itp) dawkują paliwo bezpośrednio nad tłok. Różnica dotyczy także początku procesu spalania. W silniku benzynowym jest on zawsze zainicjowany iskrą elektryczną, a w silnikach wysokoprężnych zawsze następuje samoczynnie, wskutek wysokiego ciśnienia i temperatury nad tłokiem. Warunkiem poprawnej pracy wersji wysokoprężnej jest więc jej doskonały stan techniczny, a jakiekolwiek odstępstwa od wymaganych warunków termodynamicznych, spowodują problemy z uruchomieniem silnika. Ułatwić rozruch mają świece żarowe ogrzewające komorę spalania, a ich znaczenie poznał chyba każdy użytkownik diesla. Stąd też zanim zaczniemy psioczyć na jakość silnika w naszym samochodzie, warto przed zimą wymienić świece i nie stresować się trudniejszym odpalaniem. Sprawdzić stan świec żarowych i uzyskać poradę odnośnie potrzeby ich wymiany, można w każdym dobrym serwisie. Bardzo ważnym zagadnieniem jest też sam fakt uruchamiania silnika wysokoprężnego. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce, prąd z akumulatora jest pobierany przez rozgrzewające się świecie żarowe. Uruchamianie silnika przed zakończeniem tego procesu, wiąże się z podziałem prądu z akumulatora do świec żarowych i do rozrusznika. W przypadku akumulatora o niższych parametrach (zbyt mała pojemność lub bateria ma kilka lat), może się to okazać na tyle problematyczne, że ... silnik nie odpali. Dlatego zawsze podczas uruchamiania Diesla, najpierw musi zgasnąć kontrolka świec żarowych, a dopiero po kilku sekundach (zgaszenie kontrolki jest zazwyczaj wcześniejsze niż wyłączenie świec) uruchamiamy rozrusznik. Niedogodnością diesla w zimie jest też &#8222;zamarzanie paliwa&#8221;. Polega ono na wykrystalizowaniu w oleju napędowym parafiny, która osadzając się w kanalikach filtra paliwa, blokuje przepływ paliwa, co unieruchamia silnik. Aby tego uniknąć należy stosować olej napędowy o obniżonej temperaturze zamarzania (na stacjach jest wówczas jedynie tzw. olej zimowy) i specjalne dodatki uszlachetniające do paliwa. Ważnym i najtańszym środkiem zapobiegawczym przed zimą jest jednak wymiana filtra paliwa. Ponieważ kanaliki podczas eksploatacji ulegają zabrudzeniu i ich średnica zmniejsza się (filtr jest przecież elementem czyszczącym paliwo przed dostarczeniem go do pompy wtryskowej), nie każdy &#8222;paproch&#8221; ma szanse przez nie przepłynąć. Tym samym kryształki parafiny które &#8222;przepływają&#8221; przez nowy filtr, w starszym zaczopują kanaliki i zamiast pracującego silnika, usłyszymy tylko rzężenie rozrusznika i złorzeczenie kierowcy. Tak więc &#8222;dieslowcy&#8221; pamiętajcie: sprawne świece żarowe, nowy filtr paliwa, dobry akumulator i uruchamianie silnika po zgaszeniu świec, to podstawa sprawnego działania silnika wysokoprężnego w zimie.

[b]Ratujmy małe fiaty![/b] Na naszych drogach jeździ coraz mniej poczciwych fiatów 126p. Jeżeli nie zostaną objęte ochroną konserwatora, znikną bezpowrotnie! A przecież wiele z nich to prawdziwe perełki. Niestety, nie zawsze można je rejestrować jako zabytek. Wprawdzie dużo egzemplarzy ma ponad 25 lat (montaż z włoskich części ruszył w połowie 1973 r., a produkcja w Tychach - w 1975 r.), ale nie upłynęło 15 lat od zakończenia produkcji tego modelu. Taki warunek wynika z wytycznych Generalnego Konserwatora Zabytków. Polski samochód, czyli ginący gatunek Wiele cennych zabytków polskiej motoryzacji może wkrótce bezpowrotnie zniknąć, bo polskie przepisy wręcz zniechęcają do ich kolekcjonowania. więcej &raquo; W tym przypadku wszystko zależy od tego, jak będzie rozumiane pojęcie 'model'. Wystarczy rozsądnie stosować przepisy. Jeśli przyjąć, że fiaty 126 sprzed zmiany tablicy przyrządów i wprowadzenia silnika 650 w 1977 r. to inny 'model', problem można rozwiązać. W ten sposób data zakończenia produkcji nie będzie dotyczyć wszystkich aut, ale jedynie poszczególnych wersji, których produkcję zakończono przed 15 laty. Ponadto ubezpieczalni nie chce zawierać polisy OC na auto starsze niż 30 lat. Nierzadko odmawia także ubezpieczenia czasowego, nawet gdy auto ma żółte tablice. Kolekcjonerzy są także bezbronni, jeżeli mają wypadek - ubezpieczalnie orzekają szkodę całkowitą i cenne auto trafia do kasacji! Moim zdaniem Zoltán Fördos, przewodniczący FSOAUTOKLUBU: - Przepisy, z którymi musimy walczyć, aby utrzymywać nasze auta, są w znacznym stopniu bez sensu. Dlaczego mam płacić OC za cały rok, skoro jeżdżę moim autem tylko od święta? W naszym kraju przepisy są tak skonstruowane, żeby skłonić właścicieli do złomowania samochodów. Stare auta są po prostu traktowane jak graty, a nie jak świadectwo kultury technicznej. Przy takiej świadomości ustawodawcy naprawdę trudno realizować swoją pasję. Jerzy Pomorski, rzeczoznawca: - Sytuacja kolekcjonerów jest rzeczywiście trudna, ale i tak jest lepiej niż kilkanaście lat temu. Obserwuję ciekawą tendencję, a nawet modę na zbieranie polskich zabytków motoryzacji. Coraz więcej ludzi reanimuje stare motocykle i samochody. Powstaje też coraz więcej firm produkujących części i zajmujących się renowacją klasyków motoryzacji. Oczywiście, jeszcze wiele nonsensów prawnych trzeba zmienić, żeby takim hobbystom było łatwiej. Grzegorz Jędraszczak, kolekcjoner: - Odbudowa starego auta i jego użytkowanie jest w naszych warunkach bardzo trudne. Przepisy ubezpieczeniowe i te dotyczące złomowania aut są po prostu nonsensowne. Mój kolega stracił auto, w które włożył olbrzymie pieniądze, bo po wypadku ubezpieczalnia orzekła szkodę całkowitą i musiał je zezłomować. To po prostu rozbój w biały dzień! Jednak mimo tych trudności uważam, że warto ratować nasze zabytki, bo to już ostatni dzwonek. Jest ich coraz mniej! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Co wiozą tiry?[/b] Jeszcze jeden, może dwa takie wypadki, jak w podwarszawskiej Wolicy, i tabloidy pełne będą tytułów w stylu 'TIR-y wiozą śmierć' albo 'Modlimy się za ofiary morderców w ciężarówkach'. Swoją drogą, czytając tego typu tytuły, czasem zastanawiam się, czy ludzie, którzy je wymyślają, są jeszcze dziennikarzami. Ale wróćmy do ciężarówek. [i]Piotr R. Frankowski,[/i] To niezbity fakt (informacja od specjalistów w dziedzinie drogownictwa), że jeden ciągnik siodłowy z wyładowaną zgodnie z przepisami naczepą niszczy nawierzchnię asfaltową w takim samym stopniu, jak mniej więcej 20 tysięcy samochodów osobowych. Następny fakt: bez względu na przynależność polityczną, każdy rząd od 1989 roku udaje, że z transportem drogowym jest OK. Udajemy, że radzimy sobie z przepływem ciężarówek, udajemy, że jeżdżą one po normalnych drogach i tylko czasem zdarza się wypadek. Każdy, kto sporo jeździ po Polsce, wie, że to wierutna bzdura. Towary wozić trzeba, to jasne. Ale czy przez ostatnie kilkanaście lat państwowe przedsiębiorstwo PKP musiało działać tak, by transport węgla opłacał się w wariancie kołowym? Są trasy, gdzie kilometrami ciężarówki jadą zderzak w zderzak. Wyprzedzanie jest niemożliwe, kierowca samochodu osobowego o słabym silniku jest bez szans. Dróg nie przybyło, gdzieniegdzie je tylko wyremontowano. Kierowców TIR-ów jest coraz więcej, są coraz młodsi i coraz mniej umieją. A kilkudziesięciotonowy zestaw to poważna broń w rękach gościa, który zmuszony przez właściciela firmy przewozowej do wykraczania poza granice prawa jedzie bez wypoczynku, wspierając się napojami energetycznymi i amfetaminą. Nie wiem, czy to przypadek, ale od kiedy oglądam na drogach patrole Inspekcji Transportu Drogowego, rzadziej widuję ciężarówki zbliżone konstrukcyjnie do kupy złomu, z naczepami zaopatrzonymi w resory z wagonów kolejowych (by można je było w stopniu kretyńskim przeciążyć). Może po prostu omijają główne drogi? Ogólne wrażenie mam jednak ostrożnie pozytywne. Nie jest jednak tak, że kierowcy ciężarówek powinni zostać grupowo rozgrzeszeni. Niektóre manewry wyprzedzania ciężarówek przez ciężarówki to oczywisty skandal i demonstracja zazdrości wobec kierowców jadących szybciej samochodów osobowych; na jednej z dróg wlotowych do stolicy, która ma niedawno odnowione trzy pasy ruchu w jednym kierunku, w godzinach rannych TIR-y jadą wszystkimi trzema pasami, skutecznie blokując ruch na odcinku prawie kilometra. Nikt mi nie powie, że muszą. Samo karanie nie wystarczy, a kapitalizm nie musi też oznaczać całkowitej wolności. Na poziomie państwa trzeba pracować nad redukcją intensywności ciężarowego transportu kołowego, nad budową obwodnic miast i przestrzeganiem przepisów przez kierowców - za uchybienia tych ostatnich może warto też karać właścicieli firm przewozowych? Bo następnym razem ofiary z autobusu odwiezione zostaną nie do szpitala, ale prosto do zakładu medycyny sądowej. I wtedy dopiero brukowce będą miały używanie...

[b]Czopik i skoda fabia![/b] Gdzie w Europie jest teraz miło i ciepło? Wszędzie. Ale najcieplej w Portugalii. Dlatego też zapewne właśnie tam czeska Skoda organizuje prasową premierę nowej fabii. Pojazd ten 'na żywo' po raz pierwszy zobaczymy w poniedziałek w nadmorskim Faro. Gospodarzem prezentacji, na zaproszenie Skody będzie... Tomasz Czopik. Czyżby krakowski kierowca w nadchodzącym sezonie 'przymierzał' się do rajdowej fabii? Tego zapewne dowiemy się w Portugalii. Nim zaprezentujemy Wam nową skodę w relacji z Portugalii krótkie przypomnienie tego co już wiemy. Nowa fabia zdecydowanie urosła. Większy samochód (3992/1642/1498 mm) oznacza, że więcej miejsca we wnętrzu. Powiększył się także bagażnik, którego pojemność wynosi 300 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy rośnie do 1163 litrów. W nowej skodzie fabia dostępnych będzie siedem jednostek napędowych - cztery benzynowe i trzy diesle. Oba popularne, trzycylindrowe silniki mają teraz większą moc i charakteryzują się większą elastycznością . Zupełną nowością jest sześciobiegowa automatyczna skrzynia biegów typu tiptronic, która dostępna będzie jako opcja dla benzynowego silnika 1.6. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Bielizna 'rośnie' na znakach?[/b] Policja w brytyjskim hrabstwie Wiltshire zgłębia tajemniczą sprawę damskiej bielizny. W jednej z wiosek pod Swindon w ostatnim czasie znaleziono 30 par majtek, rozwieszonych na znakach drogowych i nagrobkach. Policjanci mają nadzieję, że sprawa nie ma natury kryminalnej. Nikt bowiem nie zgłaszał kradzieży, a dowody rzeczowe wydają się być nieużywane. Źródło informacji: RMF

światła powinny stale wyświetlać sygnał czerwony i zmieniać go dopiero pod wpływem zbliżającego się pojazdu. A jeśli wierzymy, że kierowcy nie łamią przepisów - zielone światło powinno być wyświetlone dla drogi głównej, z większym natężeniem ruchu. Samochód wyjeżdżający z podporządkowanej powodowałby jego zmianę. Tak właśnie jest przy prawidłowo zaprojektowanych światłach

[b]Czerwone, żółte, zielone...[/b] Sygnalizacja świetlna to wynalazek, który zrewolucjonizował ruch drogowy. Od lat 20 ubiegłego wieku, gdy po raz pierwszy sygnalizatory trafiły na skrzyżowania najpierw w Stanach Zjednoczonych, a następnie w Europie, trójkolorowe światła usprawniają ruch na całym świecie. Czy jednak zawsze usprawniają? Chyba każdy kierowca poruszający się po większym mieście przyzna, że różnie z tym bywa. Pierwszy z brzegu przykład. Duże skrzyżowanie w kształcie ronda. Chcemy skręcić w lewo. Wjeżdżamy na 'zielonym', skręcamy, następnie stajemy na 'czerwonym', by przepuścić jadące z przeciwnej strony prosto samochody. Do tej pory wszystko w porządku... Ale coś jednak jest nie tak. Czemu samochody nadjeżdżające z naszej prawej strony, a chcące skręcić w prawo stoją? Przecież my stoimy, więc one bezkolizyjnie mogłyby opuścić skrzyżowanie. Na analizowaniu tej zagadki zastaje nas zmiana świateł. Ruszamy. Niespodziewanie owe stojące auta również ruszają, bo... zapala im się zielona strzałka! Przejeżdżają 10 metrów, by znów się zatrzymać, bo my mamy pierwszeństwo... Paradoks? Bzdura? Oczywiście. Miast usprawniać ruch wręcz go utrudnia, powoduje korki... Osobnym tematem są nowe sygnalizacje z wbudowanymi pętlami indukcyjnymi, dzięki czemu światła są wzbudzana przez nadjeżdżające samochody. W teorii działają świetnie. Praktycznie bywa z tym różnie, co szczególnie jest widoczne przy małym natężeniu ruchu, np. w nocy. Trudno powiedzieć czym jest spowodowana swoista 'dyskoteka' urządzana przez sygnalizatory, które przełączają się bez powodu, ładu i składu. Jaki powoduje to efekt? Kierowca widząc z daleka 'zielone' naciska gaz. Zbliża się do skrzyżowania, a światła według zaszytej w nich 'logiki' rotacji przełączają się na czerwone. Kierowca rozpoczyna ostre hamowania, jednocześnie wzbudzając pętlę indukcyjną i światła natychmiast dają sygnał zielony. Czy to jest bezpieczne? Nie. Jeśli ma na celu uspokojenie ruchu (spowolnienie samochodów), światła powinny stale wyświetlać sygnał czerwony i zmieniać go dopiero pod wpływem zbliżającego się pojazdu. A jeśli wierzymy, że kierowcy nie łamią przepisów - zielone światło powinno być wyświetlone dla drogi głównej, z większym natężeniem ruchu. Samochód wyjeżdżający z podporządkowanej powodowałby jego zmianę. Ewentualnie na noc można włączyć światła pulsujące. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Wolno i niebiezpiecznie[/b] Nurtuje mnie stale jedno pytanie. Skoro całe zło pochodzi od 'nadmiernej prędkości', podobnie jak według świętego Hieronima całe zło ma pochodzić od kobiet, to dlaczego w krajach, gdzie jeździ się wolno, nadal zdarzają się wypadki drogowe? [i]Piotr R. Frankowski, [/i] Weźmy na przykład Szwecję, gdzie ludzie jeżdżą wolniej niż wolno, a policja jest wyjątkowo sroga. Co jakiś czas albo Volvo albo Saab publikuje informację prasową o bezpieczeństwie swoich samochodów, opartą na danych przedsiębiorstwa ubezpieczeniowego Folksam, zbieranych przy okazji analizy wypadków drogowych na szwedzkich drogach. Czyli wypadki są, i to nawet śmiertelne. Kto je powoduje? Sami pijani? Nieliczni przekraczający prędkość o 1 km/h? Szukajmy dalej. USA. Podczas kryzysu paliwowego w latach 70. wprowadzono tam 'tymczasowo' ograniczenia prędkości (w Anglii w tym samym momencie i pod tym samym pretekstem). Tam, gdzie niedawno podniesiono limity prędkości, wypadków nie przybyło. Ale w ogóle jest ich całkiem sporo. Czy z tego samego powodu, z którego wypadek drogowy bez udziału kangura nie jest rzadkością w Australii? Mark Webber, świetny kierowca Formuły 1, pochodzący właśnie z antypodów, stwierdził niedawno publicznie, że 'tysiąckrotnie bardziej woli przebywać na drodze wśród Anglików, niż wśród swoich rodaków'. Powód? W Australii jeździ się piekielnie wolno (na jedynej drodze bez ograniczenia prędkości właśnie je wprowadzono), policja drogowa przekracza granice przesady, a zwykli kierowcy są tak zrelaksowani, że mają prawie zerowe umiejętności. Podobnie jak całe rzesze jeżdżących ślamazarnie Amerykanów. Idąc dalej, czy postawienie w Polsce jeszcze tysiąca fotoradarów zmniejszy liczbę wypadków? Nie wierzę w to. Władza będzie miała więcej pieniędzy na bzdury, ale nieuważnych, nieumiejętnych i zachlanych kierowców przez to nie ubędzie. Może warto skuteczniej powalczyć z takimi właśnie szoferami, którzy być może nigdy w życiu dozwolonej prędkości nie przekroczą...

[b]Diesel? Dzięki. Nie chcę kłopotów zimą.[/b] Jak długo w umysłach kierowców pokutowały dramaty związane z porannym rozruchem diesla? Ile &#8222;porad&#8221; odnośnie dolewanej benzyny usłyszeliśmy? I ile aut przyszło nam zepsuć, aby pojąć, jak ważne jest to, co tankujemy. [i]Maciej Zientarski. [/i] Ileż to razy dreszczyk emocji przechodził każdego z nas na widok ogniska płonącego pod wielką ciężarówką stojącą na zaśnieżonym poboczu? Widok i rozpaczliwy żegot ciąganych brutalnie na lince holowniczej zmrożonych samochodów nie dziwił zimą już chyba nikogo. Cichym autorem tych wszystkich zimowych scen, odpowiedzialnym za wszystkie zepsute auta, spóźnienia do pracy i domowe napięcia, było zawsze paliwo. W niskich temperaturach wytrącają się cząstki parafiny, które mogą zablokować układ paliwowy.W szczególnie niskich temperaturach letni olej napędowy nie jest w stanie zachować niezbędnych do normalnej jazdy parametrów. Pod wpływem schłodzenia z paliwa wytrącają się zawarte w nim kryształki parafiny, chętnie łączące się w spore płytki. Schładzane długo potrafią tworzyć całe parafinowe siatki wewnątrz zbiorników paliwa. O tym, by tak zmienione paliwo przepłynęło przez coraz liczniejsze w nowoczesnych autach filtry, możemy tylko pomarzyć. Inżynierowie wszystkich rafinerii zimnych części świata od lat stosują wymyślone specjalne dodatki zwane MDFI, które pomogą ujarzmić krnąbrną parafinę. Tak wzbogacone oleje napędowe stają się paliwami zimowymi. Specjalne receptury magicznych, chemicznych składników pozwalają znacznie zmniejszyć rozmiar i kształty wytrącających się kryształków, tak by przypominały jak najdrobniejsze igiełki, które o wiele łatwiej przepłyną przez skomplikowane filtry. Tak przygotowane paliwo musi spełnić dość restrykcyjne normy CFPP badane w trakcie jednakowego dla wszystkich laboratoryjnego testu przepływu w niskich temperaturach, które ustalono na -20 stopni Celsjusza. Pogoda często jednak nie bywa łaskawa i za nic ma normy ustalone najpierw przez meteorologów, a potem przez twórców nowoczesnych paliw. Im niższe temperatury zapanują na naszych odkrytych parkingach, tym większe prawdopodobieństwo, że nawet te drobne zmodyfikowane igiełki parafiny zaczną się łączyć w większe formy uniemożliwiające swobodny przepływ paliwa. Podczas długiego postoju kryształki mogą nawet utworzyć jednolitą warstwę, która skutecznie przełoży nasz zimowy urlop o kilka dni. Specjalna formuła BP Ultimate Diesel rozbija cząstki parafiny, zwiększając niezawodność samochodu.Z myślą o właśnie takich arktycznych lub po prostu wyjątkowo zimnych dniach tworzy się paliwa takie jak BP ULTIMATE w nowej zimowej wersji. Inżynierowie pracujący na co dzień w brytyjskich laboratoriach opracowali nową formułę specjalnych dodatków, pozwalających zapanować nad parafiną nawet w ekstremalnie niskich temperaturach. W tak zmodyfikowanym paliwie kłopotliwe kryształki przyjmują postać wyjątkowo drobnych igiełek rozmieszczonych w oleju napędowym - co niezwykle istotne - bardzo równomiernie. To wszystko oczywiście uniemożliwia ich grupowanie się i tworzenie większych form, które mogą zablokować przepływ przez najeżone filtrami układy paliwowe. Skomponowane niejako na nowo paliwo BP ULTIMATE należało oczywiście poddać odpowiednim testom. W specjalnych laboratoryjnych chłodniach mierzono wielokrotnie poprawność przepływu przez ustalone normami CFPP filtry, tyle że w znacznie obniżonych temperaturach. Uzyskany maksymalny wynik zachowania narzuconych norm przepływu przy temperaturze -34 stopni Celsjusza pozwolił na ustalenie gwarancji działania paliwa w temperaturze -30 stopni Celsjusza. Zimowe nowoczesne paliwo zawiera przy tym w sposób oczywisty całe bogate dziedzictwo rodziny ULTIMATE, takie jak wszelkie dodatki czyszczące, pozwalające na utrzymanie układów paliwowych w idealnym stanie, zapewniające optymalną jakość wtrysku i czyszczące silnik z powstałych osadów. Podwyższona do 55 liczba cetanowa poprawia jakość procesu spalania, podnosząc przy tym parametry silnika. Czasy zmieniły się w mgnieniu oka. Dziś do nowoczesnego auta z silnikiem diesla nie trzeba nikogo przekonywać. Diesel? Tak, poproszę. Tylko ważne gdzie i czym zatankowany. Artykuł przygotowany przez: Maciej Zientarski. Autor programów Pasjonaci i V-Max.

[b]Kia cee'd wystartowała[/b] Najnowszy model koreańskiej marki z klasy kompaktów z pewnością wprowadzi wiele zamieszania w swoim segmencie i poważnie zagrozi dotychczasowym liderom. Tylko w tym roku władze polskiego oddziału liczą na 2.500 sprzedanych sztuk. [i]Wojciech Traczyk, 2007-01-16 09:30[/i] Choć cee'da można było zamawiać już od połowy grudnia (podpisano już ok. 300 umów), to jednak oficjalna jego sprzedaż rozpocznie się wraz z ogólnopolskimi dniami otwartymi, które przewidziano na najbliższy tydzień (19-27 stycznia). Tuż przed tym odbyła się też prezentacja prasowa, na której mieliśmy okazję odbyć pierwsze jazdy testowe tym autem. Przede wszystkim trzeba podkreślić, iż Kia to już nie jest ta sama koreańska marka, która zaczynała podbój europejskiego rynku przed dwudziestu laty. Zarzut o dużej awaryjności aut tej marki można już włożyć między bajki, w końcu poziom niezawodności znacznie się już spłaszczył i trudno wskazać zdecydowanych liderów w tym względzie. Kia cee'd to też pierwszy model zaprojektowany w Europie z myślą tylko i wyłącznie o europejskich klientach. Można więc przypuszczać, iż jego funkcjonalność, dostępne wyposażenie, rozwiązania techniczne, oferowane wersje silnikowe będą idealnie dopasowane do kierowców z tej części globu. I w końcu cena. 44.900 zł za najtańszą wersję, w której pod maską pracuje 1,4-litrowy silnik benzynowy o mocy 109 KM. Jak na podstawową wersję, to naprawdę imponująca moc. Porównując konkurencję, znajdziemy ceny od kilku tysięcy wyższe przy słabszych, nawet o 20 koni mechanicznych silnikach. I nie można zapomnieć też o 7-letniej gwarancji. To powinno przekonać przede wszystkim tych niedowiarków, którzy nie do końca są przekonani co do niezawodności koreańskich produktów. To właśnie z myślą o Europejczykach już na wstępie dostępne są dwa silniki wysokoprężne - oba o pojemności 1,6 i mocach 90 i 115 KM. Jednostki benzynowe to silnik 1,4 109 KM oraz 1,6 122 KM. Na połowę tego roku przewidziano dwulitrowego diesla o mocy 140 KM. Wszystkie oferowane silniki dostępne są z 5-biegową manualną skrzynią biegów, a najmocniejszy silnik benzynowy także z 4-stopniową automatyczną przekładnią. [b]Wrażenia z jazdy [/b] Podczas jazd testowych mieliśmy okazję zasiąść za kierownicą cee'da z silnikiem benzynowym 1,6 oraz dieslem 1,6 115 KM. Zarówno z przodu, jak i z tyłu pasażerowie nie powinni narzekać na brak miejsca, a i komfort jazdy jest dosyć wysoki. Widać, iż postawiono na bardziej sztywne zawieszenie, co może przynieść jednak różne następstwa podczas jazdy po polskich drogach. Choć kilkadziesiąt przejechanych kilometrów nie daje prawa do jakiejś bardziej obszernej oceny, to jednak pierwsze nasze wrażenie z jazd jest bardzo, ale to bardzo pozytywne. Zarówno diesel, jak wersja benzynowa są na tyle dynamiczne, iż start spod świateł, czy też wyprzedzanie na trasie nie powinno stanowić dla kierowcy problemu. Auto trzymało się dobrze drogi, wewnątrz było dość cicho, a komfort podróżowania był raczej wysoki. No i co ważne, choć bez jakichś szokujących elementów stylistycznych, to jednak Kia cee'd prezentuje się bardzo ładnie, a i wykończenie wnętrza jest na wysokim poziomie.

[b]Czy musimy korzystać z gwarancji?[/b] Odpowiedź jest prosta - oczywiście, że nie. Jeśli ocenimy, że wydana nam wraz z zakupem samochodu umowa gwarancyjna odbiega w swoich warunkach i postanowieniach od naszych słusznych oczekiwań, możemy (a nawet powinniśmy) skorzystać z silniejszych podstaw odpowiedzialności sprzedawcy. Najpierw należy jednak określić, czy jesteśmy konsumentem, czy też przedsiębiorcą. Przepisy, chroniące interesy konsumentów, przysługują tym, którzy nabyli samochód w celu niezwiązanym z prowadzoną działalnością zawodową lub gospodarczą. Oznacza to, że jeśli kupiliśmy samochód wyłącznie do użytku prywatnego, możemy zostać zakwalifikowani do grona konsumentów. Możemy wówczas skorzystać z postanowień tzw. ustawy konsumenckiej (Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego). W myśl powyższej ustawy z mocy prawa przysługuje nam dwuletnia ochrona przed wystąpieniem niezgodności towaru z zawartą umową. Na jej podstawie możemy domagać się naprawy samochodu, jego wymiany, a gdy nie jest to możliwe - obniżenia jego ceny bądź zupełnego odstąpienia od zawartej umowy za zwrotem zapłaconej ceny i zwrotem pojazdu. Pamiętajmy także, że sprzedawca na ustosunkowanie się do naszych roszczeń ma ustawowo narzucony termin, wynoszący w tym przypadku 14 dni. Jeśli brak będzie reakcji sprzedawcy na wniesioną na tej podstawie reklamację w wymienionym terminie, oznacza to, że nasze roszczenia zostały przez niego zaakceptowane. Jeżeli zaś jesteśmy przedsiębiorcą, a więc nie spełniamy ustawowych przesłanek do bycia konsumentem, obowiązują nas przepisy o rękojmi za wady fizyczne rzeczy. Ten reżim odpowiedzialności sprzedawcy zawarty jest w Kodeksie cywilnym. Korzystając z przepisów o rękojmi za wady fizyczne rzeczy także możemy domagać się od sprzedawcy samochodu - na wzór ustawy konsumenckiej - naprawy, wymiany, obniżenia ceny pojazdu bądź odstąpienia od zawartej umowy. W tym jednak przypadku nasze roszczenia przedawniają się z upływem 12 miesięcy od dnia zakupu samochodu. Pamiętajmy więc: jeśli wydana nam wraz z towarem gwarancja ogranicza nasze uprawnienia bądź też zawiera pewne postanowienia, wyłączające niektóre nasze roszczenia (np. wymianę pojazdu), zawsze możemy skorzystać z uprawnień, przyznanych nam przez ustawodawcę! W kolejnych odcinkach bliżej scharakteryzujemy podstawy odpowiedzialności sprzedawcy. Źródło informacji: AUTO&LEX

[b]Wiśniewski kupił żonie mercedesa[/b] Ania Świątczak, wokalistka Ich Troje, i świeżo upieczona mama Etienette Wiśniewskiej, przemyka po Warszawie nowiutkim czarnym mercedesem klasy S. Cacko warte jest co najmniej 450 tysięcy! 'Dostała go ode mnie' - mówi z dumą mąż Ani, Michał Wiśniewski. O takim prezencie marzy przecież chyba każda kobieta. Dla Michała natomiast obdarowywanie kobiet swego życia ekskluzywnymi samochodami to już najwyraźniej tradycja. Gdy był z poprzednią żoną, Martą Wiśniewską, postarał się dla niej o sportowego srebrnego mercedesa CLK. Mandaryna znalazła kluczyki do 'wypasionej' maszyny trzy lata temu pod choinką. Nic więc dziwnego, że lider Ich Troje postanowił uhonorować swoją obecną żonę Anię i matkę jego córki Etienette z równym przepychem. Do rąk Ania Świątczak również w charakterze świątecznego prezentu - niespodzianki trafiły kluczyki do nowiutkiej i niezwykle efektownej czarnej limuzyny mercedes klasy S. Ania jest zachwycona prezentem. Choć ma prawo jazdy już od pięciu lat, trudną sztukę bezkolizyjnego manewrowania swoim nowym cacuszkiem po zatłoczonych stołecznych ulicach musi jeszcze cierpliwie poćwiczyć. Przykłada się do tego codziennie. Prawdziwą uciechą dla piosenkarki był za to sprawdzian, jak maszyna sprawuje się na długich trasach. Miała ku temu okazję, gdy kilka dni temu wraz z Etienette złożyła wizytę w rodzinnym Lublińcu. Źródło informacji: Fakt

[b]40 ton bez hamulców[/b] Piątek, 19 stycznia Ciężarówkę z cementem, ważącą w sumie 40 ton, która jechała praktycznie bez hamulców, zatrzymali policjanci na legnickim odcinku autostrady A-4 - poinformował rzecznik legnickiej policji Sławomir Masojć. 'Auto zostało zabezpieczone na policyjnym parkingu. Kierowcy odebrano dowód rejestracyjny i ukarano go mandatem w wysokości 500 zł' - powiedział rzecznik. 'Policjanci zauważyli, że samochód jedzie przechylony, a gdy dali znak do zatrzymania się, auto miało z tym widoczne trudności. Pojazd był praktycznie bez hamulców. Nie było ich w naczepie, a jedynie w ciągniku' - powiedział Masojć. Ponadto, okazało się, że samochód z cementem jedzie przechylony, ponieważ źle zabezpieczony ładunek naciskał na jedną stronę przyczepy. Groziło to wypadnięciem ładunku na jezdnię. Okazało się także, że główna rama pod pojazdem była pęknięta. Funkcjonariusze skontrolowali pojazd w ramach dolnośląskiej akcji, mającej na celu sprawdzenie bezpieczeństwa ruchu samochodów ciężarowych. Źródło informacji: PAP

[b]Premiera: Nowa C-klasa[/b] W czwartek wieczorem w Stuttgardzie zaprezentowano nowego mercedesa klasy C. Teraz C-klasa stylistycznie nawiązuje do dużej i drogiej klasy S. Podobieństwa między tymi samochodami nie ograniczą się do designu - np. w nowej C-klasie na wyposażeniu standardowym znajdzie się - do tej pory zarezerwowany dla droższych i większych pojazdów Mercedesa - system PreSafe, który wykrywa zagrożenie kolizją podnosząc ciśnienie w hamulcach, napinając pasy i przygotowując do uruchomienia poduszki powietrzne. Zgodnie z panującą tendencją nowy samochód jest większy od poprzednika. Długość wynosi 458 cm, a więc o 5,5 cm więcej, szerokość wzrosła o 4.2 cm do 177 cm, zaś rozstaw osi jest większy o 4,5 cm i wynosi 276 cm. Po raz pierwszy z mercedesie stylizacja grilla i przedniej części nadwozia nieco różni się w zależności od wersji wyposażeniowej. A te ostatnie będą trzy: Avantgarde, Elegance i Classic. W wersji Avantgarde gwiazda znajdzie się nie na masce, ale na środku grilla. Takie rozwiązanie było typowe dla sportowych odmian mercedesa. Natomiast w dwóch pozostałych wersjach gwiazda zajmie tradycyjne miejsce na środku maski, ponad grillem. Standardowe wyposażenie wszystkich wersji obejmuje tzw. agility control, czyli aktywne zawieszenie, które dostosowuje swoją pracą (szybkość i siłę tłumienia amortyzatorów) w zależności od nawierzchni i sposobu jazdy kierowcy. Podczas spokojnej jazdy, bo niezbyt równej drodze amortyzatory stają się bardziej miękkie, dzięki czemu w zauważalny sposób rośnie komfort jazdy. Jakie silniki znajdą się pod maską nowej C-klasy? Gamę rozpocznie C180 z czterocylindrowym silnikiem, który dzięki doładowaniu kompresorem dysponuje mocą 156 KM (w poprzednim modelu moc wynosiła 143 KM) i momentem 230 NM. Mocniejszą, 184-konną alternatywę, stanowi C200, którego moc wzrosła o 20 KM. Maksymalny moment obrotowy tego silnika wynosi 250 Nm. Jeśli to dla kogoś ciągle za mało będzie mógł wybrać C230 z sześciocylindrowym silnikiem o mocy 204 KM lub C280 o mocy 231 KM. Na szczycie stoi natomiast C350 z 3.5-litrowym, sześciocylindrowym silnikiem o mocy 272 KM. Wszystkie jednostki sześciocylindrowe dysponują taką samą mocą, jak poprzednio. Zwolennicy diesli początkowo będą mieli wybór ograniczony do silnika C220 CDI (170 KM, wzrost o 20 KM). Wkrótce jednak dołączy C200 CDI (136 KM; 122 w poprzedniej wersji) oraz mocniejsze wersje aż po sześciocylindrowe C320 CDI. Wszystkie wersje nowej C-klasy będą wyposażone w sześciobiegową, manualną skrzynię biegów. Jedyny wyjątek stanowi topowa C 350, której silnik współpracuje z siedmiobiegową, automatyczną przekładnią typu 7G-Tronic. Kupując nową C-klasę z dowolnym silnikiem sześciocylindrowym będziemy mogli dostać skrzynię 7G-Tronic oferowana w opcji. W późniejszym okresie gama zostanie poszerzona o C63 AMG z silnikem V8 o pojemności 6.2 litra. Wersja ta będzie bezpośrednim konkurentem BMW M3, audi RS4 czy nowego lexusa IS-F. Nowa klasa C trafi do europejskich salonów już wiosną. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Karambol w Austrii - zderzyło się ponad 30 aut[/b] Do wielkiego karambolu, w którym uczestniczyło ponad 30 pojazdów, doszło w piątek rano w tunelu autostradowym koło Klagenfurtu, na południu Austrii - poinformowała austriacka policja. Według Czerwonego Krzyża, siedem osób odniosło obrażenia. Wypadek zdarzył się ok. godziny 10.45 w tunelu o długości czterech kilometrów, na nitce biegnącej w kierunku włoskiej granicy. Wewnątrz tunelu zapanował chaos, a wielu pasażerów samochodów wybiegało w szoku z tunelu i wbiegało na przeciwny pas jezdni. Policja podała, że ruch w kierunku Włoch będzie wstrzymany przez kilka godzin. PAP

[b]37 razy w ciągu godziny złapany przez fotoradar[/b] Aż 37 razy w ciągu jednej godziny przekroczył dozwoloną prędkość mieszkaniec Łomży (Podlaskie), co odnotował fotoradar zainstalowany w centrum Białegostoku. Wszystkie wykroczenia popełnił w tym samym miejscu. Wyczyn pirata drogowego wykryto, gdy policjanci przejrzeli zapis z jednego z zamontowanych na stałe ulicznych fotoradarów w centrum Białegostoku. Okazało się, że jednej nocy, między godz. 4 i 5 rano mężczyzna kierujący seatem 37 razy przejeżdżał obok tego fotoradaru, przekraczając dozwoloną prędkość 60 km/h, raz jadąc nawet ponad 130 km/h. Musiał jeździć w kółko zawracając na pobliskim rondzie. Według ustaleń policjantów, kierowcą był 30-letni mieszkaniec Łomży. Niewykluczone, że jego nietypowy wyczyn to próba 'zemsty' za to, że w grudniu w tym samym miejscu zostało zarejestrowane przekroczenie przez niego dozwolonej prędkości, za co zapłacił 300 zł mandatu. Teraz serią jego drogowych wykroczeń zajmie się sąd grodzki, który rozstrzygnie, czy w najbliższym czasie mężczyzna będzie mógł prowadzić samochód. PAP

[b]Samochodowy oszust z Kielc[/b] W ręce kaliskiej policji wpadł 43-letni oszust z Kielc, który w internecie oferował sprowadzenie samochodów z zagranicy. Od swoich klientów pobierał zaliczki, których nie zwracał. Mężczyzna działał zaledwie przez miesiąc. Oszukał 40 osób z całego kraju na co najmniej 100 tys. zł. Nie wykluczamy, że liczba poszkodowanych i kwota wyłudzonych pieniędzy może być większa - poinformowała Monika Rataj z zespołu prasowego kaliskiej policji. Mężczyzna pobierał od swoich klientów od 1 do 4 tys. zł. zaliczki i zrywał z nimi kontakty. Został zatrzymany, podczas próby wypłacenia pieniędzy w jednym z kaliskich banków. Oszust był już wcześniej karany za przestępstwa kryminalne. Teraz grozi mu do ośmiu lat więzienia. Źródło informacji: PAP

[b]265,5 km autostrad...[/b] W 2006 roku oddano do użytku 265,5 km autostrad dzięki środkom z Krajowego Funduszu Drogowego (KFD), poinformowało ministerstwo transportu. Na inwestycje drogowe w ubiegłym roku wydano 7,2 mld zł, z czego 2,6 mld zł stanowiły środki z budżetu państwa a 4,6 mld zł z Krajowego Funduszu Drogowego. Dzięki środkom z KFD w 2006 r. oddano do użytku 265,5 km autostrad, tj. A18 Olszyna - Golnice, A2 Konin - Koło i Koło - Dąbie, odcinek Emilia - Stryków, odcinek Dąbie - Wartkowice, odcinek Wartkowice - Emilia, autostrada A4 Wrocław - Krzywa. Oddano również do użytku 49,2 km dróg ekspresowych: S1 odcinek Bielsko Biała - Jasienica i obwodnica Grodźca Śląskiego, S1 Pyrzowice - Podwarpie, S7 obwodnica Pcimia, obwodnica Międzyrzecza (droga krajowa nr 3), S8 obwodnica Oleśnicy. Ponadto w 2006 r. środki z KFD umożliwiły oddanie do użytku 40 km obwodnic miast: Szubina, Sławna, Sulechowa, Żar, Otmuchowa, m. Dobrodzień, m. Lubrza, Wadowic, Jasła. Wzmocnieniu i przebudowie poddano 143,6 km dróg. Ponadto w 2006 roku położono w Polsce 2.093 km nowych nawierzchni kosztem ok. 2,2 mld zł. Krajowy Fundusz Drogowy powołano, by wspierał budowę dróg i autostrad w Polsce. Podstawowe źródła zasilania Funduszu to między innymi stałe wpływy z opłaty paliwowej od paliw silnikowych i gazu do napędu pojazdów, a także wpływy z opłat drogowych. Źródło informacji: PAP

[b]Akcyza na używane auta - co orzeknie Trybunał? [/b] [i](PAP, pb/17.01.2007)[/i] W czwartek 18 stycznia, Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) orzeknie, czy akcyza na sprowadzane do Polski używane samochody jest zgodna z prawem UE. Wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska deklaruje, że Ministerstwo Finansów jest przygotowane na każdy werdykt. Rzecznik generalna Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu Eleanor Sharpston uznała wcześniej, że stosowana w Polsce akcyza jest niezgodna z prawem UE, a polskie prawo od 1 maja 2004 r. dyskryminowało osoby sprowadzające używane auta. Wiele wskazuje na to, że Trybunał potwierdzi w czwartek tę opinię. Mogłoby to wówczas oznaczać konieczność zwrotu akcyzy. 'Jesteśmy przygotowani na każdy werdykt każdego sądu. Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie ma charakteru egzekucji komorniczej. Nie wchodzą w grę masowe zwroty' - powiedziała wicepremier Gilowska w środę na konferencji prasowej. Wiceminister finansów Jacek Dominik powiedział, że akcyza na sprowadzane samochody nie zostanie zakwestionowana sama w sobie. Wątpliwości Trybunału dotyczą głównie tego, czy akcyza od sprowadzanych używanych aut nie jest wyższa, niż od takich samych aut sprzedawanych po raz kolejny w Polsce. 'Jeśli wyrok okaże się niekorzystny, zastanowimy się nad formą i wielkością zwrotów, ale tylko nadpłaconej akcyzy' - powiedział Dominik. Jego zdaniem, podstawą opodatkowania powinna być rzeczywista wartość pojazdów, a nie deklarowana przez nabywcę. 'Może się okazać, że znaczna część sprowadzanych samochodów miałaby zaniżoną wartość, a wówczas nie byłoby mowy o jakichkolwiek zwrotach' - powiedział wiceminister. Ministerstwo nie podało szacunków, jaka byłaby wartość ewentualnych zwrotów. Według danych zamieszczonych na stronie internetowej MF, w 2006 r. sprowadzono do Polski ponad 816 tys. samochodów, za co pobrano ponad 725 mln zł akcyzy. W 2005 r. sprowadzono 870 tys. samochodów, za co pobrano 843 mln zł akcyzy. Od maja do końca 2004 r. było to 811 tys. samochodów i 934 mln zł akcyzy. Od 1 grudnia 2006 r. zmieniły się przepisy i podatek akcyzowy nie rośnie już wraz z wiekiem pojazdów. Nie zależy też od tego czy pojazd był sprowadzany z zagranicy czy kupowany w kraju. Przy samochodach o pojemności silnika do 2.000 cm sześc. akcyza wynosi 3,1 proc., a przy samochodach o większej pojemności silnika - 13,6 proc. Wcześniej takie stawki dotyczyły jedynie samochodów rocznych i dwuletnich, i rosły wraz z wiekiem pojazdów, aż do 65 proc. Np. przy samochodach o pojemności silnika do 2 litrów, stawka za samochód trzyletni wynosiła 15,1 proc., pięcioletni - 39,1 proc., a siedmioletni - 63,1 proc.

[b]Woził ludzi po pijaku[/b] Poniedziałek, 15 stycznia Policjanci z Wołowa (Dolnośląskie) zatrzymali nietrzeźwego kierowcę autobusu rejsowego, który mając w organizmie ponad pół promila alkoholu, przewoził osiem osób. Dolnośląscy policjanci, w czasie porannej akcji 'Autobus', kontrolowali stan techniczny pojazdów i trzeźwość kierowców. 'Po godz. 6 rano w miejscowości Stary Wołów zatrzymaliśmy do kontroli autobus, którego kierowca miał w organizmie 0,56 promila alkoholu. Przewoził w tym czasie 8 dorosłych osób' -poinformował PAP w poniedziałek Grzegorz Zarwański z wołowskiej policji. Dodał, że 33- letni kierowca został zatrzymany, a pasażerowie pojechali dalej z jego zmiennikiem. Jak powiedział Zarwański, prokuratura na pewno postawi kierowcy zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. 'Czy będą jakieś zarzuty dodatkowe, okaże się po zakończeniu czynności wyjaśniających' - dodał. Kierowcy grozi do dwóch lat więzienia. Także w poniedziałek rano w ramach tej samej akcji, policjanci zatrzymali autobus, który miał wieźć na wycieczkę 40 dzieci ze Szkoły Podstawowej w Krzelowie (Dolnośląskie). 'Pojazd nie miał aktualnych badań technicznych i kierowca nie dostał zgody na jazdę' - powiedział Zarwański. W tym przypadku też udało się zorganizować transport zastępczy tak, aby był możliwy wyjazd. Źródło informacji: PAP

[b]Woził ludzi po pijaku[/ Policjanci z Wołowa (Dolnośląskie) zatrzymali nietrzeźwego kierowcę autobusu rejsowego, który mając w organizmie ponad pół promila alkoholu, przewoził osiem osób. Dolnośląscy policjanci, w czasie porannej akcji 'Autobus', kontrolowali stan techniczny pojazdów i trzeźwość kierowców. 'Po godz. 6 rano w miejscowości Stary Wołów zatrzymaliśmy do kontroli autobus, którego kierowca miał w organizmie 0,56 promila alkoholu. Przewoził w tym czasie 8 dorosłych osób' -poinformował PAP w poniedziałek Grzegorz Zarwański z wołowskiej policji. Dodał, że 33- letni kierowca został zatrzymany, a pasażerowie pojechali dalej z jego zmiennikiem. Jak powiedział Zarwański, prokuratura na pewno postawi kierowcy zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. 'Czy będą jakieś zarzuty dodatkowe, okaże się po zakończeniu czynności wyjaśniających' - dodał. Kierowcy grozi do dwóch lat więzienia. Także w poniedziałek rano w ramach tej samej akcji, policjanci zatrzymali autobus, który miał wieźć na wycieczkę 40 dzieci ze Szkoły Podstawowej w Krzelowie (Dolnośląskie). 'Pojazd nie miał aktualnych badań technicznych i kierowca nie dostał zgody na jazdę' - powiedział Zarwański. W tym przypadku też udało się zorganizować transport zastępczy tak, aby był możliwy wyjazd. Źródło informacji: PAP [b][/b][b][/b]

[b]16-latka uczyła się jeździć...[/b] Uszkodzony budynek, rozbite barierki drogowe i samochód zatopiony w rzece. To efekty amatorskiej nauki jazdy samochodem w Bogatyni (Dolnośląskie). Szkody spowodowała 16-latka, którą uczył jej 26-letni znajomy. Jak poinformowała Iwona Leszczyńska-Bartkowiak z policji w Zgorzelcu, 16-letnia dziewczyna straciła panowanie nad autem zaraz po rozpoczęciu jazdy. Uderzyła w budynek cukierni. Samochód się od niego odbił, uszkodził ogrodzenie sąsiedniej posesji, staranował metalową przydrożną barierkę i wpadł do rzeki Miedzianka. Na szczęście na miejscu szybko pojawiły się służby ratownicze i wydobyły poszkodowanych z wody. Dziewczynie nic się nie stało, a 26-latek trafił do szpitala na obserwację. Według policji, oboje w chwili wypadku byli trzeźwi. Funkcjonariusze mówią, że trudno na razie określić, z jaką prędkością jechało auto, ale zniszczenia wskazują na to, że musiała ona być znaczna. Kierująca nastolatka odpowie za spowodowanie kolizji drogowej, a właściciel auta za udostępnienie pojazdu osobie nie mającej uprawnień do jego kierowania. 'Sprawa nieletniej trafi do sądu rodzinnego, a mężczyzna odpowie przed sądem grodzkim' - dodała Leszczyńska-Bartkowiak. Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]Mandaty za jazdę brudnymi autami?[/b] 'Dwie posłanki Halina Murias (LPR, Rzeszów) i Krystyna Łybacka (SLD, Poznań) zażądały wprowadzenia ustawy nakazującej nam jeździć czystymi autami. Za auto brudne - mandacik' - ostrzegł Janusz Korwin Mikke w blogu. O inicjatywie posłanek pisał także dzisiejszy 'Fakt'. Według niego kierowcy, którzy wyruszą w drogę brudnym samochodem, muszą się liczyć nie tylko z mandatem, ale i punktami karnymi. Biorąc po uwagę ostatnio panujące warunki pogodowe, mogłoby to oznaczać konieczność płacenia za usługę mycia pojazdu nawet codziennie. 'Ja dawno ostrzegałem, że do tego dojdzie' - nie ukrywa satysfakcji Korwin-Mikke. 'Jest to logiczna konsekwencja odrzucenia zasady &raquo;Volenti non fit iniuria&laquo;. Jak nakazuje mi się we własnym aucie zapinać pasy, jak ustawa nakazuje mi się starać o zatwierdzenie w Wydziale Architektury wyglądu mojego własnego płotu - to czemu nie nakazywać mi umycia samochodu? Trzeba dbać o estetykę!' - twierdzi polityk. Więcej w najnowszym wpisie Janusza Korwina Mikke. emoji emoji emoji emoji emoji emoji

[b]Masz pirackie programy? Możesz stracić auto[/b] Masz na komputerze nielegalne programy? Możesz stracić samochód. O prawdziwym pechu może mówić 35-letni Dariusz Sz. z Rybnika, na komputerze którego policja wykryła kilkanaście pirackich programów komputerowych. 'Między innymi był to pakiet Microsoft Office, aplikacje do ściągania z internetu muzyki i innych programów' - wyjaśnia szefowa prokuratury w Rybniku prokurator Bernadetta Breisa. Wartość znalezionego przez policjantów na komputerze Dariusza Sz. oprogramowania, gdyby było ono kupione legalnie, wyniosłaby ponad 12 tys. zł - pisze 'Dziennik Zachodni'. Prokuratura skontaktowała się z producentami oprogramowania. Zażądali oni postawienia pirata przed sądem. Będą domagać się zadośćuczynienia. Jak informuje gazeta, zwykle tego typu odszkodowanie równa się wielokrotności opłaty licencyjnej. Prokuratura na poczet przyszłych kar zatrzymała samochód podejrzanego. Zarekwirowane auto stoi co prawda w garażu Dariusza Sz., ale właściciel samochodu może go co najwyżej umyć. Jeździć nim nie ma prawa. Drzwi auta zaplombowano, spisano też stan licznika. Mężczyzna jest podejrzany o korzystanie z kradzionych programów, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. To przestępstwo jest zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności. 'Mężczyzna przyznał się do winy. Chciał dobrowolnie poddać się karze. Zgodził się na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata' - wyjaśnia prokurator. Dariusz Sz. 'wpadł' przez przypadek. Rybniccy policjanci prowadzili inne śledztwo, dotyczące powtarzających się kradzieży telefonów komórkowych na rybnickim kąpielisku 'Ruda'. Szukano paserów, którzy mogliby sprzedawać kradzione aparaty. Postanowiono sprawdzić właścicieli komisów - w tym Dariusza Sz. 'Komórek u niego nie znaleziono, ale w komputerze i na płytach miał mnóstwo nielegalnych programów' - mówi 'Dziennikowi Zachodniemu' jeden z policjantów. Źródło informacji: PAP

[b]Porąbał samochód siekierą[/b] Za składanie fałszywych zeznań i próbę wyłudzenia odszkodowania odpowie mężczyzna, który nie mógł spłacić kredytu wziętego na zakup samochodu, pociął więc auto na części, zakopał je w stodole, a policjantom i firmie ubezpieczeniowej zgłosił jego kradzież. Jak poinformowała w środę Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji pod koniec grudnia ubiegłego roku 29- letni Marcin W. - mieszkaniec Kiełbasek woj. mazowieckie - zgłosił się do północnopraskiej policji. Twierdził, że skradziono mu samochód, gdy przyjechał do Warszawy na zakupy. Swojego Daewoo Lanosa miał zaparkować w pobliżu stadionu X-lecia. 'Policjanci podejrzewali, że to zgłoszenie nie jest prawdziwe. Wezwali go więc ponownie wczoraj. Mężczyzna przyznał, że do kradzieży nie doszło. Tłumaczył, że nie mógł sobie poradzić ze spłacaniem kredytu, więc postanowił pozbyć się auta' - dodała Kędzierzawska. Zadał sobie w tym celu - jak podkreślają policjanci - wiele trudu. Karoserię auta pociął siekierą i zakopał w specjalnym dole wykopanym w stodole. Pozostałe części lanosa - kierownicę, tablice rejestracyjną ukrył w oborze. 'Mężczyźnie zostaną przedstawione przynajmniej 3 zarzuty: zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie, składania fałszywych zeznań i usiłowania wyłudzenia odszkodowania' - poinformowała Kędzierzawska. Za samo usiłowanie wyłudzenia odszkodowania grozi mu nawet 5 lat więzienia. Stołeczni policjanci od 1 stycznia 2007 roku przyjęli 8 zgłoszeń dotyczących kradzieży samochodów, 3 z nich okazały się oszustwami. 'Szacujemy, że 40 proc. zgłaszanych kradzieży aut to są właśnie zgłoszenia fałszywe' - dodała Kędzierzawska. Źródło informacji: PAP

[b]Aby teściowa nie zmiotła słupków...[/b] Sobota, 13 stycznia Pewnego grudniowego dnia 2006 roku na placu manewrowym spotkały się dwa temperamenty. Z jednej strony stanęła ambitna dziewczyna - jak o sobie mówi Sara May. Przeciwwagę dla niej stanowiła ogromna, czterdziestotonowa ciężarówka. Nieledwie klasyczny przykład konfrontacji Dawida z Goliatem. Zadaniem Sary było ujarzmienie 460 konnego potwora, ale ona uwielbia takie wyzwania, dające jej szansę poznania czegoś nowego i sprawdzenia siebie. Dlatego bez wahania podjęła wyzwanie rzucone przez twórców programu 'Na osi' - telewizyjnego magazynu motoryzacyjnego traktującego o ciężkiej motoryzacji. Autorzy audycji, emitowanej cyklicznie od czterech lat na antenie TVN 7, postanowili zapraszać do kolejnych odcinków znane postaci ze świata estrady, sceny, małego i wielkiego ekranu. Gwiazdy 'Na osi' mierzyć będą swe siły z czterdziestotonowym zestawem ciągnik siodłowy z naczepą. Sara May była pierwszą kobietą wśród gości programu, która stanęła oko w oko z 460 konnym kolosem. Zadanie polegało na jak najszybszym przejechaniu wytyczonego toru prób. Tuż po starcie odcinek prostej umożliwiał nabranie prędkości, ale na jej końcu czaił się ostry skręt w lewo. Pokonanie tego łuku było przygrywką do slalomu, stanowiącego następny etap próby. Tu trzeba było pilnie zerkać w lusterka i mocno kręcić kierownicą, aby teściowa - jak zawodowi kierowcy nazywają naczepę - nie zmiotła słupków wytyczających tor jazdy. Slalom kończył się - znowu lewym - wirażem. Następująca po nim prosta pozwalała nieco ochłonąć z emocji, jednak jej zwieńczeniem był trzeci już, lewy łuk. Za zakrętem pojawiało się zadanie trudniejsze - symulacja wjazdu na stanowisko diagnostyczne. Precyzyjne trafienie kołami na symbolizujące warsztatowy kanał linie, wymagało zdecydowania i niezwykłej dokładności. Na deser autorzy toru prób zostawili zadanie najtrudniejsze - wjazd do garażu tyłem. Tu już wypadało mieć oczy dookoła głowy, aby bezbłędnie wykonać ten manewr. Pierwszą trudnością było takie ustawienie zestawu pojazdów, aby naczepa dokładnie trafiła pomiędzy pachołki, wytyczające wjazd. Podczas cofania trzeba było korygować tor jazdy delikatnymi ruchami kierownicy, zwracając przy tym uwagę, czy naczepa, a potem ciągnik nie wykraczają poza obrys wytyczający garaż. Ta część próby dostarczyła najwięcej emocji. Czy Sara wzięła byka za rogi i ujarzmiła ciężarówkę? Jaki miała czas i jak została oceniona przez zawodowca dowiecie się oglądając szczegółową relację na antenie TVN 7 w programie 'Na osi' już dzisiaj o godzinie 14.00 (powtórki: niedziela 14 stycznia, godz. 08.00 i sobota 20 stycznia, godz. 06.00). RL Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Pijany kierowca oferował 20 tys. zł łapówki[/b] Dolnośląscy policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcą, który zaproponował im 5 tys. zł łapówki w zamian za puszczenie go wolno. Gdy to nie poskutkowało, podniósł stawkę do 20 tys. zł. Policjanci z Komendy Powiatowej w Trzebnicy dostali informację, że drogą krajową nr 5 jedzie ford mondeo, którego kierowca jest prawdopodobnie nietrzeźwy. Samochód odpowiadający opisowi podanemu w zgłoszeniu zauważono w Wiszni Małej na trasie Wrocław - Trzebnica. Kierowcą tego pojazdu okazał się 45-letni mieszkaniec powiatu trzebnickiego. Podczas rozmowy funkcjonariusze wyczuli od niego woń alkoholu. Przeprowadzone badanie wykazało 1,8 promila alkoholu w organizmie. Kierujący fordem zaproponował policjantom łapówkę w wysokości 5 tys. zł. Funkcjonariusze powiadomili o tym oficera dyżurnego swojej komendy. Poinformowali także kierowcę, że to, co robi, jest przestępstwem. 'Mężczyzna jednak nie zważając na to, podwoił stawkę. Policjanci ponownie go ostrzegli. Kierowca jednak, w momencie gdy na miejsce przyjechała pomoc drogowa, aby zabezpieczyć pojazd, zdesperowany podbił kwotę oferowanej łapówki do 20 tys. zł' - poinformował PAP mł. asp. Paweł Petrykowski. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Teraz odpowie nie tylko za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, lecz również za próbę przekupienia policjanta w celu odstąpienia od dalszych czynności służbowych, za co może grozić nawet do 10 lat więzienia. PAP

[b]Włoski atak na Rosjan[/b] Alfa Romeo w najbliższym czasie otworzy swoje pierwsze przedstawicielstwo handlowe na terenie Rosji. Jego otwarcie stanowi znaczną część nowej strategii Alfy dotyczącej rosyjskiego rynku. Włosi planują otworzyć w 2007 roku 7 nowych punktów dealerskich. Pierwszy powstanie w Moskwie, kolejne w St. Petersburgu i Jekaterynburgu. Zakładana sprzedaż na 2007 rok ma wynosić około 2.000 sztuk. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b][b]700 kg i 7 sekund do 200[/b] Szwajcarski producent samochodów sportowych - firma Beck - zaprezentował dzisiaj w Wiedniu swoje najnowsze dzieło. Wzorowany na bolidach Formuły 1 pojazd nosi nazwę Beck LM 800. Niewielka manufaktura słynie z produkcji najwyższej klasy, supersportowych samochodów. Auta budowane są z wykorzystaniem aluminium, magnezu, tytanu oraz niezwykle lekkich, syntetycznych materiałów. Beck LM 800 zapewnia kierowcy typowo sportowe doznania dzięki idealnemu rozłożeniu mocy i elektronicznym systemom wspomagania prowadzenia. Konstrukcja pojazdu opracowywano z wykorzystanie metod używanych do projektowania bolidów startujących w wyścigach Formuły 1. Kierowcę chroni centralna, wykonana z kompozytów, niezwykle wytrzymała kabina, zapewniająca bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa. Do napędu auta posłużył 4,2 litrowy, benzynowy silnik V8 z turbosprężarką. Jednostka dysponuje mocą 650 KM przenoszoną na koła za pośrednictwem siedmiostopniowej, półautomatycznej skrzyni biegów. Przełożenia zmieniać można tradycyjnie, za pomocą drążka lub przyciskami zamontowanymi w kierownicy. Masa auta gotowego do drogi (z kierowcą - 80 kg i pełnym bakiem - 120 l) wynosi zaledwie 900 kg. To oznacza, że 'na pusto' ten samochód jest niewiele cięższy od malucha... Beck LM 800 przyspiesza do 100 km/h w 3 sekundy, a 200 km/h pojawi się na liczniku już po 7 sekundach od startu. Prędkość maksymalna wynosi ponad 350 km/h. Innowacją jest, niespotykany dotychczas w samochodach drogowych, pneumatyczny system podnoszenia auta, który pozwala maksymalnie skrócić czas zmiany kół. Cena wozu to, bagatela, 750 000 franków szwajcarskich. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Nowe opłaty za autostrady na Słowacji [/b] (PAP, pr/12.01.2007, godz. 16:4emoji Na Słowacji w tym roku zmieniły się niektóre opłaty za przejazd autostradami, drogami szybkiego ruchu i drogami pierwszej kategorii - dowiedziała się PAP w Narodowym Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce. Podobnie, jak w poprzednim roku, dla samochodów do 3,5 tony opłata roczna wynosi 1 tys. 100 koron, miesięczna 300 koron, tygodniowa 150 koron. Wzrosły opłaty dla samochodów od 3,5 tony do 12 ton. Opłata roczna wynosi 13,5 tys. koron (w roku 2006 9 tys. koron), opłata miesięczna 2,6 tys. koron (w roku 2006 roku 2,4 koron), opłata tygodniowa 1,1 tys. koron (w roku 2006 1 tys. koron), opłata jednodniowa 260 koron (w roku 2006 250 koron). Wzrosła również roczna opłata dla samochodów powyżej 12 ton i wynosi 28 tys. koron - w roku 2006 było to 17 tys. 850 koron. Staniała natomiast opłata miesięczna do 3 tys. koron (w 2006 roku 3,6 tys. koron), tygodniowa do 1,2 tys. koron (w 2006 roku 1,7 tys. koron), jednodniowa do 300 koron (w roku 2006 310 koron). W tabeli kursów Narodowego Banku Polskiego z 11 stycznia średni kurs korony słowackiej wynosił 0,1123 zł.

[b]Nowe auto? Tylko dostawcze[/b] W ubiegłym roku w Polsce sprzedano 39 781 samochodów dostawczych, o 13,4 proc. (4 688 sztuk) więcej niż rok wcześniej - podał we wtorek instytut Samar monitorujący rynek. Wzrost sprzedaży odnotowało 12 (spośród 19) marek, oferujących pojazdy użytkowe na polskim rynku. Pozycję lidera utrzymał Fiat, do którego należy 20,3 proc. polskiego rynku. Sprzedał on 8 090 pojazdów, o 2,1 proc. więcej niż w roku poprzednim. Na drugim miejscu umocnił się Renault, który sprzedał 5 373 auta, o 50 proc. więcej niż w 2005 r. Udział tej marki w polskim rynku zwiększył się, w ciągu roku z 10,2 do 13,5 proc. Trzecie miejsce zajmuje Volkswagen ze sprzedażą 5 049 aut (spadek o 3,4 proc.). Do VW należy obecnie 12,7 proc. rynku. Dalsze miejsca w kolejności zajmują: Ford - 3 554 sprzedane auta (spadek o 1,8 proc.), Peugeot - 2 809 (wzrost o 8,85 proc.), Mercedes - 2 621 (2,6 proc. wzrostu), Citroen - 2 485 (wzrost o 46,4 proc.), Opel - 2 387 (spadek o 1,1 proc.), Nissan - 1 595 (wzrost o 270,9 proc.), Intrall - 1 449 (spadek o 15,9 proc.). Źródło informacji: PAP

[b]57 lat prowadził bez prawa jazdy[/b] 77-letni Francuz przez ponad pół wieku prowadził samochód bez prawa jazdy. Został przyłapany przez żandarmów, gdy spowodował niegroźny wypadek. [i]mh, IAR/ 2007-01-11 15:41[/i] Emeryt stracił panowanie nad swoim samochodem, który uderzył w barierę bezpieczeństwa w miejscowości Saint-Julien-de-Concelles niedaleko Nantes. Uprzejmi kierowcy innych pojazdów wezwali do pomocy żandarmów, nie wiedząc, że oddają starszemu panu niedźwiedzią przysługę. Gdy przybyli na miejsce żandarmi poprosili lekko wystraszonego kierowcę o prawo jazdy, ten utrzymywał, że zostawił je w domu. Dostał więc wezwanie, by nazajutrz stawić się na komisariacie z dokumentem. Dopiero wtedy emeryt wyznał, że go po prostu nie posiada. Podobno zdał odpowiedni egzamin w 1949 roku podczas służby wojskowej, ale armia nie przysłała mu prawa jazdy. Jeździł więc od tego czasu nielegalnie, ale za to bez najmniejszego wykroczenia, i unikając oczywiście kontroli policji.

[b]Polski kierowca zginął w Bułgarii[/b] [i]Czwartek, 11 stycznia [/i] Polski kierowca ciężarówki zginął w nocy ze środy na czwartek w wypadku drogowym w południowo-zachodniej Bułgarii - poinformowało MSW w Sofii. Do wypadku doszło na magistrali E-79 w pobliżu miasta Sandanki, ok. 150 km na południe od Sofii. Ciężarówka, która jechała z Grecji do Polski, z nieustalonych dotychczas przyczyn przewróciła się, a jej kierowca, 40-letni A.J. z Białej Podlaskiej zginął na miejscu. Po wypadku policja bułgarska znalazła w ciężarówce ok. 676,5 tys. sztuk przemycanych papierosów. Według dokumentów tir przewoził pomarańcze. Urząd celny na przejściu z Grecją Kułata wyjaśnił, że pojazd nie przeszedł kontroli celnej, ponieważ granica bułgarsko- grecka jest od 1 stycznia granicą wewnętrzną w UE. Źródło informacji: PAP

[b]Zmienia się trend w sprowadzaniu aut do Polski [/b] ([i]PAP, pr/11.01.2007, godz. 17:40)[/i] W 2006 roku sprowadzono do Polski 816,8 tys. używanych samochodów, czyli o 6,2 proc. mniej niż rok wcześniej - poinformował w czwartek instytut Samar, monitorujący rynek motoryzacyjny. Największą popularnością cieszyły się samochody wyprodukowane w latach 90. Takich aut sprowadzono łącznie ponad 626,2 tys., co stanowi 78,5 proc. rocznego prywatnego importu. Zdaniem ekspertów Samaru, systematycznie, choć bardzo powoli, zmienia się struktura wiekowa sprowadzanych pojazdów - przywożonych jest więcej młodszych samochodów. Ogółem średnia szacowana wartość samochodu używanego, sprowadzonego w ubiegłym roku do Polski wynosiła 1.555 zł, a szacowana wartość podatku akcyzowego to 855 zł. Wśród 16 wojewódzkich izb celnych, działających w Polsce, tylko jedna - kielecka - wykazała większą niż w roku 2005 liczbę zgłoszonych pojazdów (30,5 tys., wzrost o 201,5 proc.). We wszystkich pozostałych izbach odprawiono mniej samochodów. Najwięcej zgłoszeń, poza kielecką izbą celną, przyjęły izby: w Poznaniu - 130,2 tys. aut, w Warszawie - 82,3 tys., w Katowicach - 72 tys., we Wrocławiu - 66,9 tys. i w Krakowie - 54,8 tys. aut. Dziesięć najchętniej sprowadzanych do Polski marek to: Volkswagen, Opel, Ford, Audi, Renault, BMW, Mercedes, SEAT, Nissan i Peugeot. Eksperci Samaru zwracają uwagę, że w grudniu import samochodów używanych osiągnął rekordowo wysoki poziom - sprowadzono 81 tys. 100 aut, co oznacza wzrost zarówno w stosunku do listopada (o 7,5 proc.), jak i do analogicznego miesiąca poprzedniego roku (o 1,6 proc.). Jednak wpływy do budżetu z tytułu akcyzy wyniosły w grudniu 48,8 mln zł, czyli o niemal 33 proc. mniej niż w listopadzie, kiedy wyniosły 72,6 mln zł. To efekt wprowadzonego 1 grudnia 2006 r. rozporządzenia ministra finansów zmieniającego wysokość akcyzy na sprowadzane samochody używane. Wprowadzono dwie stawki podatku bez względu na wiek i kraj pochodzenia pojazdu - stawka akcyzy na auta o pojemności silnika do 2.000 cm sześc. wynosi 3,1 proc., a przy samochodach o większej pojemności silnika - 13,6 proc.

[b]Polacy wybierają Skodę[/b] W ubiegłym roku Polacy kupili ponad 239 tys. nowych aut, czyli ok. 1,5 proc. więcej niż w roku 2005. Według ekspertów Samaru, najwięcej aut w Polsce sprzedała w ubiegłym roku Skoda - 28 tys. 783 egzemplarze, o 4,1 proc. więcej niż w 2005 roku. Drugie miejsce w tym rankingu zajęła Toyota - 27 tys. 884 sprzedane samochody (wzrost o 8,5 proc.), a trzecie Opel, który sprzedał 24 tys. 942 auta (wzrost o 10,13 proc.). Dalsze miejsca w kolejności zajęły: Fiat - sprzedał 24 tys. 283 samochody (spadek o 0,92 proc.), Ford - 17 tys. 712 aut (spadek o 5,08 proc.), Renault - 15 tys. 484 samochody (spadek o 4,64 proc.), Volkswagen - 15 tys. 135 samochodów (wzrost o 21,82 proc.), Peugeot 14 tys. 934 auta (spadek o 1,39 proc.), Citroen - 12 tys. 28 aut (spadek o 8,41 proc.) oraz Honda - 9 tys. 911 modeli (wzrost o 1,53 proc.). Jak poinformował szef Samaru Wojciech Drzewiecki, ostateczne wyniki mogą jeszcze ulec zmianom, ponieważ producenci samochodów wciąż weryfikują dane z całego roku. Źródło informacji: PAP

[b]Pół tysiąca fiatów i lancii do serwisu[/b] [i]Wtorek, 9 stycznia (12:4emoji[/i] Niektóre modele samochodów Fiata i Lancii mogą mieć wady fabryczne. O usterkach stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa producent pojazdów poinformował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Na polski rynek trafiło 471 takich aut. Niektóre samochody marki Fiat (modele: panda, punto, grande punto, idea, stilo) oraz marki Lancia (modele: musa i ypsilon) z silnikami 1,1; 1,2 i 1,4, wyposażone w system klimatyzacji, mogą być wadliwe - podał we wtorek w komunikacie Urząd. Informacja dotyczy pojazdów wyprodukowanych we Włoszech oraz w Polsce (model panda) między wrześniem 2005 roku a majem 2006 roku. Z informacji przekazanych przez Urząd wynika, że problemy z klimatyzacją mogą pojawić się w wyniku usterki wału korbowego, co jednocześnie może spowodować przerwy w pracy silnika. Przedsiębiorca zobowiązał się powiadomić listownie właścicieli samochodów o konieczności skontaktowania się z autoryzowaną stacją obsługi w celu dokonania kontroli oraz ewentualnego usunięcia wykrytej usterki. Na podstawie ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów zarówno producent, jak i dystrybutor zobowiązany jest powiadomić UOKiK w każdym przypadku, gdy uzyskał informację, że wprowadzony na rynek produkt nie jest bezpieczny - przypomina UOKiK. Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]Do kogo kierować reklamację?[/b] Wielu użytkowników samochodów zastanawia się, do kogo kierować reklamacje - do producenta (lub jego przedstawiciela), czy do sprzedawcy samochodu. Odpowiedź jest jednoznaczna - jeśli samochód okazał się usterkowy i na tej podstawie chcemy domagać się jego wymiany lub też innych, przewidzianych prawem świadczeń, zawsze w pierwszej kolejności kierujmy swoje roszczenia do bezpośredniego sprzedawcy pojazdu. To sprzedawca jest związany z kupującym ścisłym więzłem odpowiedzialności prawnej i do niego należy prawidłowe wykonanie zawartej umowy. Poza tym, co jest także bardzo ważne w naszej sytuacji rynkowej, większość obecnych w Polsce przedstawicieli producentów samochodów tak skonstruowało ogólne (ramowe) warunki sprzedaży, że sprzedawca detaliczny (dealer) jest jednocześnie gwarantem. Wiedzą to doskonale ci, którzy próbowali wnosić reklamację bezpośrednio do producenta (lub jego przedstawiciela). W odpowiedzi uzyskiwali informację, że gwarantem jest sprzedawca samochodu i tam też powinni skierować swoje roszczenia. Oczywiście producenci, importerzy lub dystrybutorzy są także odpowiedzialni za jakość zakupionego przez nas pojazdu, lecz pamiętajmy - w pierwszym rzędzie zawsze roszczenie musi być skierowane do bezpośredniego sprzedawcy! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Nowy trend w produkcji samochodów [/b] [i](Rzeczpospolita, pb/08.01.2007, godz. 10:50) [/i] Koncern samochodowy, który chce dziś zdobyć klientów, musi stawiać na ekologię, niskie koszty eksploatacji i jak najbogatsze wyposażenie. Widać to na rozpoczętym wczoraj, Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Detroit - pisze 'Rzeczpospolita'. Atmosfera tegorocznego salonu jest inna, niż można się było spodziewać. General Motors - który w ubiegłym roku wyprodukował niespełna 9,2 mln aut - wcale nie zamierza łatwo oddać pierwszego miejsca na globalnym rynku. I choć Toyota ma apetyt na najwyższe miejsce na podium (w 2006 r. z taśm jej fabryk zjechało ok. 8,8 mln samochodów, w tym planuje sprzedać 9,34 mln aut), GM na swoim terenie zaatakował nowymi modelami, wśród których są nie tylko kultowe chevrolety malibu i camaro convertible, ale i małe aveo, które będzie zjeżdżać z taśm polskiego FSO. Ale nie tylko GM walczy o swoje. W sumie goście będą mogli obejrzeć 50 premier, przede wszystkim aut ekologicznych. W Detroit widać, że mijają czasy wielkich limuzyn. Auto musi być łatwe do zaparkowania, oszczędne i bogato wyposażone. To najlepszy czas dla klientów. W USA ceny nie rosną od dobrych paru lat. Za 10 - 15 tysięcy dolarów naprawdę można już kupić przyzwoity nowoczesny pojazd. Ci producenci, którzy takiej oferty nie mają, szukają innych sposobów zwrócenia uwagi potencjalnych klientów. Niewątpliwie na sukces mogą liczyć ci producenci, którzy mają lub niebawem wprowadzą do oferty auta hybrydowe. Takich droższych niż tradycyjne, ale ekologicznych pojazdów zaczęli poszukiwać nawet Chińczycy. Na rynku zwycięży ten, kto zbuduje auto najtaniej. Już w tej chwili indyjski TATA produkuje auta, których cena rynkowa wynosi tylko 2 tys. dol. To wydaje się niemożliwe, ale właśnie taka konkurencja będzie nam dyktować warunki. Dlatego cieszę się z naszej rumuńskiej Dacii, auta taniego i dobrego, które coraz częściej jest kupowane przez bogatych ludzi na Zachodzie.

[b]Minus cztery[/b] Niedziela, 7 stycznia Francuski koncern Renault zanotował w ubiegłym roku mniejszą o cztery procent w stosunku do 2005 roku sprzedaż swych samochodów osobowych i dostawczych - głosi opublikowany komunikat firmy. Poza UE sprzedaż wzrosła o 8,8 procent (do 742 tys. aut) głównie dzięki dużemu popytowi na logana, natomiast w Unii sprzedaż spadła o 8,7 procent (do 1,69 mln sztuk). Renault zakłada, że w 2007 roku sprzedaż samochodów tej firmy 'lekko wzrośnie', zwłaszcza w drugim kwartale, gdy na rynek wejdą nowe modele francuskiego koncernu. Źródło informacji: PAP

[b]Tragiczna w skutkach ucieczka przed policją[/b] 17-letni chłopiec zginął w wypadku samochodu kierowanego przez 16-letniego kolegę, który w nocy w Pruszczu (Kujawsko-Pomorskie) nie zatrzymał się do kontroli drogowej i uciekał przed ścigającymi go radiowozami. 'Młody kierowca opla vectra nie zatrzymał się na wezwania dwóch kolejnych patroli i uciekał przed ścigającymi go radiowozami. W pewnym momencie stracił panowanie nad kierownicą, zjechał na lewą stronę drogi i uderzył w stertę kamieni na poboczu' - poinformował Sławomir Ruge z kujawsko-pomorskiej policji. Wskutek zderzenia 17-letni pasażer, wypadł przez przednią szybę auta i zginął na miejscu. Kierowcy i pozostałym trzem jadącym z nim rówieśnikom nic się nie stało. Cała czwórka próbowała uciekać pieszo, ale szybko zostali zatrzymani przez policjantów. Badania wykazały, że 16-latek był trzeźwy. Okazało się też, że samochód należał do rodziców, a zabrał go bez ich wiedzy. Sprawca tragicznego wypadku został umieszczony w policyjnej Izbie Dziecka w Bydgoszczy. PAP

[b]Golf III najczęściej przerabiany[/b] Gdyby zrobić sondę i postawić pytanie, jaki samochód jest najczęściej poddawany modyfikacjom, z pewnością golf III generacji znalazłby się w ścisłej czołówce. Znamy ogromną liczbę przykładów tego, jak można potraktować ten pojazd, by jego wizerunek uległ zmianie. Półki firm tuningowych 'uginają' się od pozycji dedykowanych do tego właśnie auta i tylko od naszych upodobań i koncepcji zależy, na co się zdecydujemy. Pewnie w tym wszystkim sporą rolę odgrywa również fakt jaką bazą dysponujemy, to znaczy co znajduje się pod maską naszego samochodu. Jeśli tak jak w tym przypadku, mamy motor, który już w serii legitymuje się pokaźną liczbą koni mechanicznych, to możemy mocno skłaniać się ku temu, by jeszcze poprawić parametry silnika. Tak też uczyniono tutaj. Motor VR6 potrafi sprawnie radzić sobie z golfem, a przy tym umila nam jazdę jedynym w swoim rodzaju dźwiękiem jaki z siebie wydaje. Aż chce się mocniej potraktować **** gazu, by posłuchać jak brzmi w wyższych zakresach obrotów. [b] Na dopingu[/b] Pod maską golfa pojawiło się kilka nowych rozwiązań, które w linii prostej odbiły się na jego parametrach i dynamice jazdy. Układ dolotowy BMC z serii CDA zastąpił seryjny. Zmiany objęły również układ wydechowy. Zamontowano rurowy kolektor wydechowy Raceland. Reszta to przelotowy układ o średnicy 2.5 cala zrobiony na zamówienie. W głowicy pojawiły się nowe, sportowe wałki rozrządu. Iskra do cylindrów podawana jest przez świece NGK z serii Laser Iridium. Na koniec wszystko wystrojono przy pomocy SMT6. Dało to już przyrosty, ale żeby w chwilach uniesień tych koni mieć do dyspozycji jeszcze więcej, zdecydowano się na montaż układu wtrysku podtlenku azotu, którym również steruje SMT6. Kierowca ma do wyboru 'strzał' +50 KM lub +75 KM. Na większych dyszach, czyli +75 KM, na wykresie pojawiły się odpowiednio liczby: 280 KM i 390 Nm momentu obrotowego. Przy strzale +50 KM, te wartości wynoszą 254 KM i 350 Nm. Z uwagi na małą wydajność pompy paliwa stosowane są mniejsze dysze, by przypadkiem nie zaszkodzić silnikowi. Auto na dystansie ćwierć mili uzyskuje czasy w granicach 13,9-14,1 sekundy. Radzi sobie jak widać bardzo sprawnie, ale tego można było się spodziewać. Przyrosty jakie uzyskano spowodowały również konieczność ingerencji w układ przeniesienia napędu. Seryjne sprzęgło przestało dawać sobie radę, więc należało je wzmocnić. W tym wszystkim warte podkreślenie jest również to, że ten samochód jest w 100% funkcjonalny i używany do codziennej jazdy. Pozbawienie go walorów użytkowych poprzez 'wybebeszenie' w celu redukcji masy nie wchodziło w grę. Samochód ma dawać przyjemność z jazdy w pełnym tego słowa znaczeniu, a przy okazji ładnie wyglądać... [b]Retusz[/b] Jeśli chodzi o jego wygląd, to również poczyniono pewne kroki by go poprawić. Nie doszukujmy się jednak ekstrawagancji i stylistycznych szaleństw. Golf jest przykładem umiarkowanego, wręcz powściągliwego stylu, jeśli chodzi o jego wygląd. Co wcale nie oznacza, że wygląda źle. Spoilery zderzaków, listwy progowe jak i inne dodatki, które zostały zastosowane sprawiają, że wizerunek Volkswagena zyskał na swojej atrakcyjności. Przednie reflektory zastąpiono odpowiednikami z Helli. Z tyłu zainstalowano lampy w stylu lexus look. Do tego wszystkiego przyciemniono szyby, a całe nadwozie podświetlane jest czerwonymi neonami. W nadkolach nie mogło zabraknąć oryginalnych obręczy, które by dopełniały całości. Zdecydowano się na felgi Poster w rozmiarze 17 cali, na które założono opony Goodyear F1, 215/40. Swój wymierny wpływ i udział w wyglądzie ma również zawieszenie. To dzięki niemu posadzono nieco golfa, by ten prezentował się jeszcze bardziej okazale. Ale zalety nowego 'zawiasu' docenia się bardziej przy prowadzeniu samochodu. Gwint od KW, który tu zastosowano, posiada regulację zarówno wysokości jak i twardości. To umożliwia jego dowolną konfigurację i ustawienie w zależności od potrzeb i preferencji. Dotknięto się również do układu hamulcowego. Na osi przedniej pojawiły się nawiercane tarcze Zimmerman, a do kompletu doszły klocki EBC Green Stuff. Z tyłu zastosowano kombinację tarcz Brembo z klockami Ferrodo. [b]Dodatki[/b]We wnętrzu, jak już wcześniej było nadmienione, nie ingerowano zbyt mocno. Pojawiły się jedynie elementy takie, jak nakładki na ****y, białe tarcze zegarów i czerwone podświetlenie. Dorzucono do tego wskaźnik AFR oraz przyrząd pomiarowy Auto-Spec. Nieco więcej uwagi poświęcono nagłośnieniu. Choć nie rzuca się w oczy, to jednak daje o sobie znać, gdy podkręci się potencjometr radioodtwarzacza - Sony z serii X-Plood. W drzwiach przednich i w boczkach z tyłu zamontowano zestawy głośników Magnat (niskośredniotonowy + tweeter + zwrotnica). Obecny jest też subwoofer Magnat XTC o mocy 1200 W. Napędza go dwukanałowy wzmacniacz Magnat. Drugi ze wzmacniaczy - Boschmann, współpracuje z wooferami rozmieszczonymi w kabinie. Wszystkie zmiany zostały wykonane przez właściciela. No prawie wszystkie... Jedynie montaż SMT6 i nitro, zostały przeprowadzone w firmie VTG. Daje to z pewnością wielką satysfakcję z osiągniętego efektu. A ten, może nas nie szokuje, ale jest bardzo ciekawy. Golf szybko reaguje na **** gazu i potrafi wciskać w fotel ze sporą siłą. Przyjemność z jazdy gwarantowana... Jest też plan na przyszłość, który zakłada montaż kompresora i podniesienie parametrów silnika w granicach +100 KM i 100 Nm momentu obrotowego. Nieźle się zapowiada... [i] Tekst i foto: Robert Miłek[/i] Źródło informacji: auto tuning świat.

[b]Skończył 100 lat i może prowadzić[/b] Mieszkaniec Rovereto koło Trydentu, na północy Włoch, w dniu ukończenia 100 lat otrzymał odnowione prawo jazdy i będzie mógł dalej prowadzić swojego wysłużonego fiata 500. O sukcesie tego prawdopodobnie najstarszego kierowcy w Italii pisze w środę agencja ANSA. Giovanni Viglione obchodził urodziny 2 stycznia i tego właśnie dnia poddał się badaniom medycznym, na podstawie których otrzymał odnowione prawo jazdy. Viglione będzie dojeżdżać swym samochodem na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku, gdzie uczestniczy w kursach malarstwa. Źródło informacji: PAP

[b]Uszkodził hamulce narzeczonej[/b] [i]Sobota, 6 stycznia [/i] Zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia postawiła prokuratura w Kołobrzegu (Zachodniopomorskie) 38-latkowi, który przeciął przewody hamulcowe w samochodzie byłej narzeczonej. W czasie przesłuchania mężczyzna zeznał, iż zrobił to z zemsty za zerwanie. 'Na tym etapie postępowania nie możemy powiedzieć, jaki dokładnie cel chciał osiągnąć zatrzymany 38-latek, wiemy jedynie, że motywem jego działania był zawód miłosny i rozstanie z partnerką' - powiedział rzecznik kołobrzeskiej policji Łukasz Chruściel. Nieprawidłowe działanie hamulców była narzeczona 38-latka odkryła w drodze z pracy do domu. Mechanicy z warsztatu, do którego oddała auto, stwierdzili, że ktoś przeciął przewody hamulcowe. Dziewczyna zawiadomiła o tym policję. W kręgu podejrzanych bardzo szybko znalazł się jej były narzeczony. W czasie przesłuchania przyznał się do winy. Mężczyzna chce dobrowolnie poddać się karze. Za przestępstwo jakie popełnił może mu grozić do trzech lat więzienia. Źródło informacji: PAP

[b]Ropa tanieje z dnia na dzień [/b] [i](IAR, pb/06.01.2007, godz. 09:45)[/i] Ropa na światowych rynkach od początku roku staniała już o 10 procent - pisze 'Rzeczpospolita'. Gazeta zauważa, że może to choć częściowo zrekompensować polskim kierowcom podwyżkę akcyzy na benzynę. Stosunkowo tania ropa to przede wszystkim efekt łagodnej zimy. 'Rzeczpospolita' dodaje, że jeśli złoty odrobi ostatniej straty do dolara a cena ropy utrzyma się, to podwyżka na stacjach może zamknąć się w 15-20 groszach za litr benzyny. Gazeta ostrzega jednak, że w lutym zbiec się mogą początek prawdziwej zimy oraz zapowiadane przez kartel OPEC ograniczenie dziennego wydobycia ropy. A to może oznaczać powrót jej cen z obecnych 55 do ponad 60 dolarów za baryłkę i koniec relatywnie taniego paliwa na stacjach.

[b]2 Polaków zginęło w wypadku autokaru w Niemczech[/b] Dwaj Polacy w wieku 64 i 62 lat zginęli w nocy z piątku na sobotę w wypadku autokaru na autostradzie A2 z Berlina do Hanoweru. Ponadto pięć osób zostało ciężko rannych, a siedmiu dalszych pasażerów doznało lżejszych obrażeń - poinformował oficer dyżurny komendy w Brandenburgu nad Hawelą. Do wypadku doszło na odcinku autostrady między Ziesar a Wollin, na którym autokar zjechał z trasy. Niemiecki autobus wiózł polskich pasażerów z Gdańska do Stuttgartu. Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane PAP

[b]Wraki przygotowywane pod Polaków[/b] [i]INTERIA.PLSobota, 6 stycznia [/i] Piszę ten list, ponieważ z pewnym zdziwieniem przeczytałem artykuł zatytułowany 'Sprowadziłeś auto z zagranicy?' opisujący konflikt Polski z KE w sprawie badań technicznych pojazdów sprowadzanych zza granicy. Moje zdziwienie wywołał fakt, że KE chce od Polski aby uznawała badania techniczne z krajów, z których dany samochód pochodzi. Tymczasem, jako mieszkaniec Holandii od 7 lat, wiem jakie są wymagania w tej materii właśnie w Holandii. Oto co one mówią gdy sprowadza się samochód do Królestwa Niderlandów: 1. Zapłać podatek BTW 19% jeśli samochód jest nowy. 2. Samochód musi być sprawdzony przez inspektora z RDW - 78 Euro 3. Zapłacić podatek BPM (baaaardzo drogi - przykładowo dla najtańszego modelu Volvo S40 kosztującego 16,700 Euro ten podatek wynosi 6 tys Euro). Im starszy samochód, tym mniejszy podatek, ale i tak liczony w tysiącach euro. 4. Otrzymać tablice rejestracyjne. 5. Zapłacić podatek drogowy. 6. Wykupić ubezpieczenie. 7. Zapłacić opłatę na rzecz złomowania - 45 euro. Punkt 2 to dokładnie to czego KE nie lubi w Polsce a toleruje w Holandii, podobnie jak pewnie w większości krajów UE. O co wiec chodzi dokładnie?. Chciałbym się także odnieść do punktu 3. Gdy jeżdżę do Polski, to często widzę 'samochody' zwożone do Polski jako 'nie bite'. Proszę mnie nie rozśmieszać. Są to wraki, albo samochody z ogromnym przebiegiem. Wszystkie te 2-3 letnie Passaty i Mondeo pochodzą z firm, które ostro je ujeżdżały i mają przynajmniej 150-200 tys km przejechane. Proszę mi wierzyć, że długo przeszukiwałem komisy w poszukiwaniu okazji. Nie ma okazji! Są wraki przygotowywane pod Polaków. Ceny samochodów w Holandii są znacznie wyższe niż w Polsce właśnie przez nałożenie podatku BPM. Różnica na wspomnianym Volvo S40 1.6 między Holandią a Belgią wynosi 4 tys. euro. Nie ma więc możliwości, że samochody sprowadzane z Holandii będą tańsze od zakupionych w Polsce, chyba że... mają feler. Ludzie, liczcie i myślcie! Przestańcie kupować złom z Holandii! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Nowa generacja Sharana[/b] Niemiecki Volkswagen już niebawem zamierza agresywnie uderzyć w segment rodzinnych vanów. Pomoże mu w tym kolejna odsłona modelu Sharan, tworzonego niegdyś na wspólnej platformie z Fordem Galaxy i Seatem Alhambrą. [i], 2007-01-05 [/i] Nowa generacja samochodu została zbudowana na płycie podłogowej obecnego Passata, która uległa nieznacznemu przedłużeniu. Auto pojawi się na rynku w okolicach 2008 roku i już na samym starcie będzie miało przed sobą nie lada wyzwanie. Na jej barkach będzie leżeć odciągnięcie zainteresowania potencjalnej klienteli konkurencyjnymi gwiazdkami w postaci S-MAXA oraz nowej odsłony Galaxy. Podczas gdy Ford zdążył już zadomowić na rynku swoje produkty z segmentu MPV, to Volkswagen całkowicie zignorował nowy trend i w konsekwencji tego będzie musiał męczyć się jeszcze parę lat ze starą wersją samochodu. Pierwsza generacja Sharana oraz Galaxy była tworzona w kooperacji pomiędzy Volkswagenem oraz Fordem w Portugalii, lecz później Ford zdecydował się wydać samemu nowy model. Prezydent Seata, Andreas Schleef poinformował, że wraz z nadejściem nowej generacji vana z Wolfsburga, iberyjska marka również otrzyma swój odpowiednik sygnowany nazwą Alhambra. Po raz pierwszy w tym aucie pojawią się przesuwane tylne drzwi. W najbogatszych wersjach wyposażeniowych będą one sterowane elektronicznie, a w wersji podstawowej elektryczny wspomagacz będzie dostępny jedynie w opcji. Pomysł przesuwanych drzwi zostanie zaadaptowany prosto z modelu T5. Pod maską nowego vana pojawią się jednostki silnikowe znane na co dzień z modelu Passat. Producent zakłada, że najpopularniejsza w sprzedaży będzie 140 konna wersja TDI. Za dopłatą będzie można zamówić napęd 4-motion. Ceny samochodu nie są jeszcze znane, lecz spodziewać się można, że będą one nieznacznie wyższe od tych które widnieją na obecnych modelach.

[b]207 RC[/b] Jest już renault clio RS i opel corsa OPC. Już niebawem do bardzo 'silnych' aut segmentu B dołączy fiat grande punto abarth i... peugeot 207 RC. Ten ostatni pojazd prezentujemy na zdjęciach. Trafi do sprzedaży za kilka miesięcy. Zapowiedzią produkcyjnej odmiany był prototyp o nazwie 207 RCup, który pokazany został na ubiegłorocznym salonie samochodowym w Genewie. Silnik w 207 RC to jednostka turbodoładowana o pojemności 1,6-litra i mocy 175 KM. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,1 sekundy a prędkość maksymalna: 220 km/h. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Pojawia się okazja na auto tańsze o kilka tysięcy złotych[/b] [i](Gazeta Prawna/05.01.2007, godz. 05:00) [/i] Najbardziej konserwatywne w obniżaniu cen samochodów są niemieckie i japońskie koncerny, a najbardziej liberalne marki francuskie i włoskie. Styczeń i luty to okres największych promocji cenowych na samochody. W tych miesiącach przeceniane są modele samochodów wyprodukowane, a niesprzedane rok wcześniej. W ciągu dwóch miesięcy można kupić nowy, choć stary samochód, o kilka, a nawet kilkanaście tysięcy taniej niż w grudniu poprzedniego roku. Nie inaczej jest i tym razem. Jak zwykle najbardziej konserwatywne w obniżaniu cen są niemieckie i japońskie koncerny, a najbardziej liberalne marki francuskie i włoskie. \- Dilerzy otrzymują od producenta od 1 do 5 tys. żywej gotówki, po to żeby obniżyć cenę posiadanych u siebie samochodów - mówi Adam Pietkiewicz, prezes Polskiej Grupy Dealerów zarządzającej kilkoma salonami w Polsce i na Słowacji. Oczywiście ten przedział cenowy dotyczy aut z segmentów niższych i średnich. Im samochód droższy, to i większy upust. Dlatego, o ile np. w salonach Renault, oferujących na razie najwyższe rabaty, przy zakupie megane można otrzymać 8 tys. rabatu, przy zakupie laguny upust już wynosi 17 tys. zł. Przeceny roczników mają zmniejszyć negatywne skutki załamania sprzedaży nowych samochodów. Obecnie sprzedaż aut jest najniższa od 15 lat i, co gorsza, wciąż spada. Zgodnie z pesymistycznymi prognozami ekspertów w 2007 roku, po ubiegłorocznym lekkim wzroście, znów spadnie o kilka tysięcy sztuk, nawet do 227 tys. sztuk. - Praktyka, którą stosuje część importerów, wykorzystuje pewne nawyki konsumenckie, określające wiek samochodu na podstawie daty produkcji, a nie jego rejestracji. Dlatego 1 stycznia, a coraz częściej już grudzień, jest magiczną datą rozpoczęcia wyprzedaży zapasów - mówi Paweł Kacprzyk, prezes Volvo Auto Polska i szef Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego zrzeszającego importerów nowych samochodów. ZE STRONY PRAWA Polska, w Unii Europejskiej, należy do nielicznych krajów, w których do dowodów rejestracyjnych wciąż wpisywany jest rok wyprodukowania pojazdu wraz z datą pierwszej rejestracji. Tymczasem w większości krajów UE wiek pojazdu określa się wyłącznie na podstawie pierwszego wpisu do dowodu. Ten dziwny i niesprawiedliwy dla nabywców przepis reguluje szereg ustaw i rozporządzeń, ministra finansów, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz ministra transportu. Najważniejsze są przepisy prawa o ruchu drogowym, rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów, rozporządzenie ministra transportu i gospodarki morskiej w sprawie wysokości opłat za wydanie dowodu rejestracyjnego, pozwolenia czasowego i tablic rejestracyjnych. Problem jednak w tym, że takie obniżki negatywnie odbijają się na wartości rezydualnej samochodów danej marki. Automatycznie powodują bowiem spadek wartości dwu-trzyletnich aut. Taka polityka koncernów motoryzacyjnych jest zupełnie niezrozumiała dla Adama Pietkiewicza. - Na rabaty składa się podwyższona cena samochodów w innych miesiącach roku - podkreśla Pietkiewicz. A więc upusty negatywnie wpływają nie tylko na wartość już eksploatowanych pojazdów danej marki, ale też są nieuczciwe wobec tych, którzy kupują samochód kilka miesięcy później, bo to oni przecież zapłacą wyższą cenę. Zdaniem Pietkiewicza jedynym lekarstwem na tę patologię jest zmiana przepisów dotyczących wpisów do dowodów rejestracyjnych. Obecnie w dowodzie rejestracyjnym każdego auta obok daty pierwszej rejestracji figuruje też rocznik rejestrowanego modelu w przeciwieństwie do krajów europejskich, w których wiek pojazdu liczony jest od daty pierwszej rejestracji, czyli faktycznego rozpoczęcia życia pojazdu. Cezary Pytlos

[b]200 tys. nietrzeźwych kierowców[/b] W minionym roku policja zatrzymała ponad 200 tys. nietrzeźwych kierowców. Tak złych statystyk w ostatnim dziesięcioleciu jeszcze nie było. Od dawna pijani kierowcy są prawdziwą plagą polskich dróg. W praktyce oznacza to, że tylko w 2006 r. mają na swoim sumieniu prawie 7,5 tys. wypadków - ponad 700 osób zabitych i około 9 tys. rannych. Jednak paradoksalnie, mimo tej tragicznej statystyki, miniony rok był jednocześnie najbardziej bezpiecznym na polskich drogach od 17 lat - pisze 'Dziennik PolskI. - Na podstawie wstępnych danych w minionym roku doszło do 45 844 wypadków, w których 5 103 osoby zostały zabite, a 57 930 rannych - wylicza kom. Mariusz Szyndler z biura prasowego Komendy Głównej Policji. Różnicę widać wyraźnie, gdy porównamy to z danymi z 1991 r., gdy samochodów było ok. 9 mln (obecnie ok. 17 mln). W ponad 54 tys. wypadków zginęło wówczas 7901 osób. Przyczyn poprawy jest kilka, stale prowadzone przez policję działania profilaktyczne, a także wzrost społecznej świadomości zagrożeń jazdy po spożyciu alkoholu, z nadmierną prędkością czy bez pasów bezpieczeństwa. Istotny problem stanowi jednak fakt, że w ubiegłym roku gwałtownie przybyło osób zatrzymanych przez policję na jeździe na 'podwójnym gazie'. W całym kraju było ich ponad 200 tys. Wyraźny wzrost zanotowała również krakowska policja. - W 2006 r. ujawniliśmy 12 651 nietrzeźwych kierowców, to jest o 2059 więcej niż w roku 2005 - mówi nadkom. Krzysztof Dymura z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Komendant Główny Policji Marek Bieńkowski namawia swoich podopiecznych do wypracowania takich rozwiązań, które pozwoliłyby ukrócić plagę pijanych kierowców. Sam przedstawia następującą receptę: - Przed zasiadaniem za kierownicę po spożyciu alkoholu otrzeźwić mogłaby świadomość orzekania przez sąd obowiązkowych kar dodatkowych. Oprócz bezwarunkowego pozbawienia wolności, każdy, kto jechałby w stanie nietrzeźwym, traciłby pojazd oraz musiałby publikować na swój koszt wyrok sądu zawierający jego dane osobowe wraz ze zdjęciem. W razie gdyby nietrzeźwy kierowca jechał nie swoim samochodem, wtedy taką osobę oprócz więzienia czekałaby wysoka grzywna orzekana przez sąd na podstawie PiT-u. Źródło informacji: PAP

[b]4019 Suzuki[/b] Firma Suzuki Motor Poland poinformowała nas, że w 2006 roku sprzedała 4019 samochodów, co stanowi wzrost o 46,5% w stosunku do sprzedaży z 2005 roku. Tym samy zajęła 15 miejsce na liście najlepiej sprzedających się marek samochodowych. Udział rynkowy Suzuki na rynku polskim na koniec 2006 roku wyniósł 1,58% - wartość ta wzrosła w porównaniu do 2005 roku o 0,42procent. Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego wyniku sprzedaży w 2006 roku. Szczególnie dumni jesteśmy z faktu, że uzyskiwaliśmy udział rynkowy powyżej 2% w skali jednego miesiąca już od sierpnia ub. roku. (...) Wszystko to dowodzi, że świadomość marki Suzuki na polskim rynku znacznie wzrosła, dzięki czemu klienci coraz częściej decydują się nazakup naszych samochodów. Mamy nadzieję, że ta sytuacja będzie ulegała dalszemu polepszeniu w 2007 roku i dalszych latach - powiedział Harumichi Uto, Prezes Zarządu Suzuki Motor Poland Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]Podmiejski[/b] Mieszkam pod Warszawą i na drogach do miasta spotykam mnóstwo ludzi w wielkich samochodach terenowych, które głównie wożą... powietrze. Rozumiem, że oprócz dążenia do imponowania sąsiadom kupuje się je także dlatego, że bocznych dróg nikt nie odśnieża, a gdy śniegu nie ma, to widać, że zrobiono je z taniej imitacji asfaltu. Ale... alternatywa istnieje. [i]Piotr R. Frankowski, 2007-01-04 [/i] Suzuki, znane od dziesięcioleci z produkcji lekkich i bardzo wytrzymałych samochodzików terenowych, które, we wprawnych rękach, potrafią utrzeć nosa droższym i cięższym wehikułom, stworzyło samochód SX4. Takie nie wiadomo co, czyli crossover &#8211; spokrewniony technicznie z nowym Swiftem (produkowany w tej samej fabryce na Węgrzech, zresztą tam też powstaje identyczny Fiat Sedici). Samochód ten, o prostej i niedrażniącej sylwetce, ma gabaryty i masę miejskiego hatchbacka, ale nie boi się też dróg o złej nawierzchni &#8211; w testowanej wersji z napędem na cztery koła na śmieszny konstrukcyjnie napęd tylnej osi za pośrednictwem sprzęgła załączanego elektromechanicznie. Śmieszny, ale nie w użytkowaniu: podczas pierwszych jazd próbnych we Francji wjechałem dokładnie takim SX4, na szosowych oponach Bridgestone Turanza, na zbocze pokryte mieszaniną trawy i błota. Na dokładnie takim zboczu inżynierowie Audi przekonali kiedyś swoich szefów do koncepcji napędu Quattro &#8211; demonstrując im osobowe Audi z napędem z VW Iltisa. System pozwala na wybranie trybu 2WD (napęd tylko przedniej osi), AUTO (napęd tylnych kół dołączany jest automatycznie w razie uślizgu obwodowego kół przednich) i LOCK (stały napęd 4 kół, do 50 km/h). W SX4 podoba mi się zestrojenie zawieszenia i wysokie ścianki opon &#8211; łatwo tym autem zachować pełnię kontroli podczas jazdy po ojczystych nierównościach i koleinach. Wnętrze nie drażni i choć pełno w nim twardego plastiku, sprawia wrażenie solidnego. Podobają mi się trójkątne okienka przy przednich słupkach &#8211; w innych, bardzo licznych obecnie autach, stosuje się takie okienka, by przy mocno pochylonych słupkach A spełnić wymogi homologacyjne dotyczące pola widzenia kierowcy, ale w praktyce niczego przez nie nie widać. W Suzuki jest inaczej, szybki okazują się naprawdę funkcjonalne, na krętej drodze pozwalają &#8222;zaglądać&#8221; w głąb zakrętu. Silnikowi o mocy 107 KM brakuje momentu obrotowego, więc aby to skompensować, wyższe biegi mają relatywnie krótkie przełożenia i przy dużej prędkości auto za ciche nie jest. Ale to nic przy elektronicznym kluczyku, który można nosić przy sobie i nigdy nie wyjmować z kieszeni &#8211; jest ciężki, nieporęczny, i jeśli dealer nie przeprogramuje systemu, za pierwszym razem otwiera tylko drzwi kierowcy. Najczęściej wtedy, gdy do drzwi z prawej strony podchodzę z ciężkim pakunkiem. Mimo wad, to ciekawy i ekonomiczny samochód dla mieszkańców okolic dużych miast: sprawdzi się w miejskiej gęstwinie, poradzi sobie na błotnistej drodze do ośrodka jazdy konnej czy na ośnieżonym podjeździe do szkoły.

[b]Kradzione w internecie[/b] Środa, 3 stycznia Policjanci z Choszczna w Zachodniopomorskiem rozbili grupę przestępczą, która w Polsce, poprzez podstawione osoby, legalizowała w urzędach skradzione za granicą samochody. Potem zarejestrowane już auta sprzedawano na aukcjach internetowych. Policja ma pięć takich potwierdzonych przypadków, ale prawdopodobnie grupa ma na swoim koncie znacznie więcej skradzionych i odsprzedanych aut - powiedział oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Choszcznie aspirant Jakub Zaręba. Jak dodał, sprawa ma charakter rozwojowy. Zatrzymano już 10 osób, w tym dwie kobiety i ośmiu mężczyzn w wieku od 19 do 37 lat. Tylko troje z nich ma stałe źródło utrzymania, reszta to bezrobotni. Podejrzenia funkcjonariuszy wzbudziło kilka osób, które w choszczeńskim starostwie powiatowym zarejestrowały rzekomo kupione na terenie Niemiec i Hiszpanii samochody marki Mercedes Sprinter o wartości od 80 do 100 tys. zł każdy. Z rozeznania policji wynikało jednak, że żadna z tych osób nie dysponowała tak dużymi sumami pieniędzy. W toku prowadzonych od listopada czynności operacyjnych policja ustaliła, że w skradzionych autach przebijano numery identyfikacyjne i fałszowano dokumenty. Łupem złodziei padały najczęściej mercedesy sprintery, ale kradziono też seaty leony. W oparciu o sfałszowane dane samochody były rejestrowane w urzędach na tzw. słupy, czyli na podstawione - najczęściej bezrobotne - osoby, które za tę przysługę otrzymywały 500 zł. Zarejestrowane pojazdy sprzedawano w internecie na aukcjach. Jedną z osób zatrzymanych jest diagnosta stacji diagnostycznej, który za wydawanie zaświadczeń o przeprowadzonym badaniu technicznym, potwierdzającym zgodność oznakowania fabrycznego auta dostawał 250 zł. Jednemu z zatrzymanych postawiono zarzut paserstwa; mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Wobec dwóch innych osób Prokuratura Rejonowa w Choszcznie zastosowała dozór policji. Źródło informacji: PAP

[b]Maksymalne stawki za przejazd autostradą [/b] [i](PAP, tm/03.01.2007, godz. 17:53[/i]) W tym roku maksymalna stawka za przejazd 1 km autostrady dla motocykli oraz aut o dwóch osiach wyniesie odpowiednio 11 groszy i 23 grosze - poinformowała w środowym komunikacie rzecznik resortu transportu Teresa Jakutowicz. Opłaty te są pobierane przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. W tym roku maksymalna stawka dla samochodów o dwóch osiach, z których co najmniej jedna jest wyposażona w koło bliźniacze oraz dla aut o dwóch osiach z przyczepami wyniesie 34 grosze. 49 groszy zapłacą właściciele samochodów o trzech osiach, a także dwóch, pod warunkiem, że jedna będzie wyposażona w koło bliźniacze z przyczepami. Kwota 78 groszy będzie obowiązywać samochody o trzech i więcej osiach z przyczepami.

[b]Włoski rywal MINI[/b] Alfa Romeo przekłada premierę kontynuatora modelu 147 na rzecz samochodu z segmentu hatchback. Nowe auto o sympatycznej nazwie 'Junior' będzie kolejną odsłoną modelu produkowanego przez Włochów, który szczyt swojej popularności przeżywał na przełomie lat sześćdziesiątych. [i], AutoCar/ 2007-01-03 [/i] Już w 2008 roku włoski samochód uderzy w coraz bardziej tłoczny segment aut małych. Bezpośrednią konkurencję dla jego debiutu na rynku stanowić będą modele takie jak MINI Cooper, a także Audi A1. Zadanie jakie stoi przed nowym modelem to przede wszystkim zwiększenie poziomu sprzedaży modeli Alfa Romeo do wartości 300 tysięcy egzemplarzy rocznie. Przy okazji swoich setnych urodzin włoski producent zamierza wkroczyć z wielkim hukiem na rynek amerykański. Na temat nowego auta nie ma zbyt dużo informacji prasowych. Nieoficjalnie wiadomo, że Alfa Romeo będzie produkować małego hatchbacka w liczbie 80 tysięcy egzemplarzy rocznie, w sześcioletnim cyklu modelowym. Auto zostanie zbudowane na płycie podłogowej Fiata Punto. Aby uwolnić trochę mocy przerobowej na produkcję nowego modelu, producent zdecydował się przełożyć premierę modelu 149, która została zbudowana na bazie Fiata Bravo. Samochód, który początkowo miał się pojawić w 2008 roku, zadebiutuje na rynku rok później. Wtedy też na ukażą się odświeżone wersje modeli 159, Brera oraz Spider. Pomimo nazwy Junior przedstawiciele producenta informują, że samochód zajmie pozycję produkowanego niegdyś modelu Alfasud Ti, który dla Alfy był pierwszym autem przeznaczonym do masowej produkcji. Aby zachować sportowy image, Junior będzie produkowany jedynie w wersji trzydrzwiowej. Odpowiedzialność za wygląd sportowego hatchbacka wzięło na siebie Fiat Centro Stile oraz Frank Stephenson, który brał udział przy tworzeniu Maserati Coupe oraz nowego Fiata 500.

[b]Kierowców czekają szkolenia[/b] ([i]Gazeta Prawna/03.01.2007, godz. 05:00) [/i] Specjalne szkolenia dla kierowców kategorii D i C. Przedsiębiorcy muszą kierować pracowników na szkolenia okresowe. Ośrodki szkoleń będą musiały posiadać autodrom lub symulator jazdy. Celem nowelizacji ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Transportu, kierowanego przez Jerzego Polaczka, jest bezpieczeństwo na drogach Dzisiaj wchodzi w życie nowelizacja ustawy o transporcie drogowym i prawa o ruchu drogowym. Nakłada ona na przedsiębiorców prowadzących firmy transportowe i kierowców nowe obowiązki. Osoby, które chciałyby podjąć pracę w firmie transportowej, muszą przejść kwalifikację wstępną, czyli specjalne szkolenie dla kierowców kategorii D i C. Przedsiębiorcy będą co pięć lat wysyłać obecnie zatrudnionych kierowców na szkolenia okresowe. Zastąpią one szkolenia z zakresu transportu drogowego i rzeczy. Obowiązek ukończenia kwalifikacji wstępnej będzie dotyczył tylko kierowców, którzy uprawnienia do kierowania autobusami uzyskają po 10 września 2008 roku. Natomiast w przypadku kierujących pojazdami ciężarowymi obowiązek ten obejmie osoby, które prawo jazdy uzyskają po 10 września 2009 r. Konsekwencje nowych przepisów Kwalifikacja wstępna, którą będą musieli ukończyć kandydaci na kierowców zawodowych na samochodach ciężarowych lub autobusach, ma trwać 280 godzin. Jej koszt jest szacowany na około 4 tys. zł. - W konsekwencji może się okazać, że na rynku będzie znacznie mniej kierowców niż potrzeba. Nie można zatem wykluczyć zwiększenia cen za usługi transportowe - mówi Tomasz Rejek, prezes Pomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. Jego zdaniem już w tej chwili jest problem z brakiem kierowców zawodowych, gdyż część z nich wyjechała za granicę. Dlatego droższy może być nie tylko przewóz rzeczy, ale też podróż miejskim autobusem. Podobnego zdania jest Robert Rybski, dyrektor firmy International Transport Spedition, która świadczy usługi na rzecz Zakładu Transportu Miejskiego w Warszawie. - Takie zmiany blokują dostęp do zawodu. Już teraz jest problem z kierowcami wyższych kategorii w Polsce, a jeśli zaczną obowiązywać nowe przepisy, to problem bardziej się pogłębi - twierdzi Robert Rybski. Koszty można odpracować - Przedsiębiorcy zapłacą za szkolenie kierowcy, jeżeli ten zobowiąże się w umowie do odpracowania kosztów kwalifikacji wstępnej. W taki sposób przedsiębiorcy będą mogli zapewnić sobie dobrze wykwalifikowaną kadrę kierowców - mówi Tomasz Piętka z Departamentu Dróg i Transportu Drogowego w Ministerstwie Transportu. Innego zdania jest Tomasz Rejek. - Nie wyobrażam sobie, aby koszt takiego kursu pokrył przyszły pracodawca, bo nie ma pewności, jak pracownik będzie wykonywał swoje obowiązki - tłumaczy. - Nie mam zagwarantowanych środków w budżecie na tego typu szkolenia i sądzę, że w przyszłości też mogę mieć z tym problem - dodaje Robert Rybski z ITS. Charakter szkolenia Kwalifikacja wstępna obejmie 280 godzin teorii i praktyki. 20 godzin takiego kursu ma stanowić część praktyczna, z czego osiem godzin jazdy będzie wykonywane w warunkach specjalnych. - Kierowcy nie wiedzą, jak na przykład zachowuje się załadowana ciężarówka w sytuacjach krytycznych, gdy jest ślisko i jak hamować w takich warunkach. Tego się na razie nie uczy, a nowe szkolenia to obejmą - wyjaśnia Tomasz Piętka z Ministerstwa Transportu. Szkolenia okresowe, na które przedsiębiorcy będą wysyłali pracowników co pięć lat, mają trwać około 30 godzin i odbędą się w formie boków programowych. - Kierowca będzie mógł jednego roku odbyć na przykład ośmiogodzinne szkolenie z prawa o ruchu drogowym. Następny blok programowy odbędzie się w kolejnym roku - wyjaśnia Tomasz Piętka. W ustawie przewidziano, że koszt szkolenia okresowego mogą, ale nie muszą, pokryć przedsiębiorcy. Jednak koszty obecnego szkolenia z zakresu przewozu osób i rzeczy ponoszą sami kierowcy. Nic też nie wskazuje na to, by i w przypadku nowego kursu miało być inaczej. Nowelizacja ustawy stanowi implementację Dyrektywy 2003/59/WE, której celem jest podniesienie poziomu bezpieczeństwa jazy oraz umiejętności kierowców. Miejmy nadzieję, że nałożone na przedsiębiorców i zatrudnionych przez nich kierowców obowiązki choć częściowo zrealizują powyższe cele, wpływając na kulturę jazdy oraz bezpieczeństwo na polskich drogach - mówi Marcin Tofel, prawnik kancelarii Salans. Wymagania dla ośrodków Nowe regulacje wprowadzą zmiany także w ośrodkach szkoleniowych. Będą się one wiązały z posiadaniem kosztownej infrastruktury technicznej, jak choćby specjalnego autodromu (tor przeszkód), który może kosztować nawet 9 mln zł. Ośrodki szkoleniowe, które nie będą go posiadały, mogą zastępczo korzystać ze specjalnego symulatora jazdy. Koszt takiego urządzenia to ok. 1 mln zł. Ustawodawca przewidział też możliwość zlecania przeprowadzania samych ćwiczeń, ośrodkom doskonalenia techniki jazdy, które posiadają takie urządzenia. Będą to podmioty wykonujące nowy rodzaj działalności gospodarczej. - Taką działalność będzie trzeba rejestrować i będzie ona podlegała kontroli. Już teraz osiem podmiotów posiada infrastrukturę umożliwiającą przeprowadzenie specjalnych szkoleń - tłumaczy Tomasz Piętka z Ministerstwa Transportu. ZE STRONY BIZNESU Zdaniem przedstawicieli firm transportowych nowe przepisy sprawią, że będzie jeszcze mniej kierowców zawodowych. Wskazują oni, że już teraz istnieje problem z kadrą, gdyż spora część kierowców wyjechała do pracy w innych krajach Unii Europejskiej. Młode osoby, które mogłyby ich zastąpić, będą miały utrudniony dostęp do zawodu z uwagi na wysokie koszty. Brak odpowiedniej kadry może w efekcie doprowadzić do sytuacji, w której będzie dużo zamówień, a brak ludzi do realizacji zleconych zadań. Konsekwencją tego mogą być wyższe ceny za usługi transportowe. Łukasz Kuligowski

[b]Chevrolet (z) Malibu[/b] Chevrolet w przyszłym roku rozpocznie walkę o klientów w segmencie aut premium przeciwko japońskiej Toyocie Camry. Skuteczną bronią w tym pojedynku ma być nowa generacja modelu Malibu (rok modelowy 200emoji, który już niebawem zostanie zaprezentowany na salonie samochodowym w Detroit. [i], Chevrolet/ 2007-01-02[/i] Nowy Chevrolet Malibu został oparty na płycie podłogowej FWD Epsilon, która wykorzystywana jest również w budowie Pontiaca G6, Saturna Aura oraz Saaba 9-3. W porównaniu z tymi autami Malibu będzie jednak dysponować większym rozstawem osi co jest ukłonem w stronę większej przestrzeni wewnątrz pojazdu. Również w porównaniu z Toyotą Camry, produkt Chevroleta ma prezentować się znacznie okazalej. W porównaniu z poprzednimi generacjami, nowe Malibu ma oferować także bardziej poukładane, funkcjonalne wnętrze. W modelu rocznikowym 2008 Chevrolet postanowił połączyć komfort w postaci wszędobylskiej skóry z małą dawką sportu sugerowaną okrągłymi zegarami. Nowa jest centralna konsola biegnąca przez środek auta do tylnych siedzeń. Pod maską po amerykańsku. Bazowa wersja, która dostępna będzie z 4- lub 6-stopniową, automatyczną skrzynią biegów, wyposażona będzie w silnik czterocylindrowy o pojemności 2.4 l. i mocy 164 KM. Najbogatsza wersja otrzyma z kolei sześciocylindrową jednostkę o mocy 252 KM. Więcej danych technicznych oraz ceny nowego Chevroleta Malibu producent poda przy okazji targów samochodowych w Detroit, które odbędą się na początku 2007 roku.

[b]Licznik prawdę ci powie? 2007-01-02 [/b] Większość używanych samochodów sprzedawanych w Polsce ma przestawiane liczniki. Udowodnienie tego sprzedającemu, a potem wyciągnięcie konsekwencji karnych jest prawie niemożliwe. To luka w prawie, czy raczej luka w możliwościach technicznych? Kupno używanego auta może czasem przypominać grę w &#8222;rosyjską ruletkę&#8221;. Nigdy nie wiadomo czy auto, które kupujemy faktycznie przejechało tyle kilometrów, ile wskazuje licznik. Technicy ASO w większości przypadków rozkładają ręce &#8211; nie są w stanie ustalić, czy ktoś ingerował w stan licznika. Sprawny i nic więcej Drogomierz, zwany popularnie licznikiem został przez polskie przepisy potraktowany trochę po macoszemu. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 2002 roku w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia wskazuje tylko w paragrafie 11, że samochód powinien posiadać prędkościomierz i drogomierz. I to tyle. - Nic nie mówi się o przebiegu. Nie ma nawet obowiązku homologacji, czyli weryfikacji wskazań rzeczywistych do stanu licznika. To urządzenie nie jest zabezpieczane elementami, które wymagają weryfikacji jak np. plomba. To dotyczy tylko taksówkarzy i pojazdów policyjnych z wideoradarami - tłumaczy podinsp. Adam Piotrowski, kierownik Sekcji Kontroli Ruchu Drogowego WRD KSP. Skoro licznik nie podlega homologacji przez Urząd Miar i Wag, to co to oznacza w praktyce? Tyle, że ma być sprawny i nic więcej. Fachowiec lepszy od fachowca - Licznik tak naprawdę nie ma zabezpieczeń. Nie ma też żadnego znacznika, że dany licznik należał od początku do konkretnego samochodu &#8211; mówi Robert Kasprzyk, specjalista od elektroniki samochodowej jednej z warszawskich ASO. &#8211; Jeśli ktoś zamontuje w samochodzie nowy licznik i zrobi to bez pozostawienia mechanicznych śladów, nikt nie będzie w stanie tego zweryfikować. Nie każdy może przestawić licznik. To musi być fachowiec, lepszy niż ten, który pracuje w serwisie. Jeśli ktoś taki podłączy się pod komputer samochodowy i przestawi licznik, serwisy nie są w stanie tego wykryć. - Jedynie po stanie samochodu możemy podejrzewać, że coś było przy aucie robione &#8211; wyjaśnia Kasprzyk. - Możemy natomiast z całą pewnością stwierdzić ingerencję w licznikach ruchomych, mechanicznych. Stare liczniki można sprawdzić, bo mają one zapadki, które przy przestawianiu się wyłamują. Jedynie nieliczni producenci zabezpieczają swoje auta przed takim procederem. Między innymi jest to BMW i Volvo. Dane o stanie przejechanych kilometrów są tam zapisywane w czterech różnych modułach i niemożliwa jest ingerencja bez pozostawienia śladów. Co na to prawo? Z punktu widzenia prawa o ruchu drogowym każdy może bez żadnych sankcji &#8222;majstrować&#8221; przy liczniku. - Gdyby był zapis w aktach prawnych, że wszelkie ingerencje przy licznikach nie mogą być wykonywane przez osoby do tego nie uprawnione, wtedy mielibyśmy podstawy do podjęcia działań prawnych &#8211; mówi podinsp. Adam Piotrowski. A co na to inne akty prawne? -Oszustwo, zgodnie z kodeksem karnym, to doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu uzyskania korzyści majątkowej. Cofnięcie licznika zwiększa wartość samochodu, ponieważ każdy kupujący patrzy na liczbę przejechanych kilometrów. Jest to więc świadome działanie, oszustwo &#8211; tłumaczy Sławomir Ulatowski, prawnik Federacji Konsumentów. - Na gruncie prawa cywilnego można powoływać na artykuł 84 Kodeksu cywilnego &#8211; uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu. Jeśli ktoś uważa, że został oszukany, może złożyć pismo, że uchyla się od skutków oświadczenia. Wtedy umowę uważa się za nie istniejącą, ponieważ była ona dotknięta błędem. Można również powołać się na ustawę o sprzedaży konsumenckiej, lub rękojmię z Kodeksu cywilnego. Tu nie będzie trzeba udowadniać wprowadzenia w błąd lub oszustwa (co jest trudne, gdyż wiąże się z koniecznością wskazania sprawcy), a jedynie to, że towar był niezgodny z umową. Na umowę składa się przecież nie tylko dokument, ale również okoliczności jej zawierania, czyli również stan licznika. Uprawni to nabywcę do żądania co najmniej obniżenia ceny, a w wyjątkowych przypadkach nawet do odstąpienia od umowy. Jak wycenić auto? Najczęstszym błędem kupującego jest sugerowanie się stanem licznika. - To, ile ma na liczniku przejechane auto jest elementem wartości pojazdu. Ale by wycenić wartość auta nie jest potrzebny drogomierz, jeśli ktoś uda się do eksperta, który wycenia auta, to będzie on tylko posiłkował się przebiegiem pojazdu przy ogólnej wycenie &#8211; mówi podinsp. Pawłowski. Pod uwagę przy kupnie używanego samochodu powinno się brać jego wygląd i zużycie poszczególnych elementów - wytarcia na kierownicy, ****ach, zły stan opon, foteli, dywaników, gałki zmiany biegów. &#8211; Jeśli takie rzeczy występują, to wiadomo, że gdy samochód ma dziwnie mały przebieg, to coś jest tu nie tak &#8211; mówi Robert Kasprzyk. Jednak jeśli ktoś chce dobrze sprzedać auto, to wiele ze zużytych elementów wymieni na nowe i problem oceny auta nadal pozostanie nie rozwiązany. Skoro istnieją odpowiednie przepisy do wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec nieuczciwych sprzedających, to dlaczego ich się nie stosuje? - Moim zdaniem nie ma w tym przypadku żadnych luk w prawie. Są natomiast luki w środkach i możliwościach technicznych, które mogą posłużyć do sprawdzenia tego, co ktoś robił z samochodem - mówi Ulatowski. Autor: GAS

[b]Czeka nas fuzja gigantów motoryzacyjnych [/b] ([i]Dziennik, aj/02.01.2007[/i] Ford, legenda amerykańskiej motoryzacji, może wpaść w objęcia Japończyków z Toyoty - czytamy w Dzienniku. O przyszłości koncernów rozmawiali w zeszłym tygodniu szef Ford Motor Company Alan Mullay i prezes Toyota Motor Corporation Fujio Cho. Po połączeniu koncernów powstałby gigant produkujący 15 mln aut rocznie. I choć na razie nie zapadły żadne decyzje, to część ekspertów z branży motoryzacyjnej od razu wydała wyrok - czeka nas fuzja dwóch gigantów motoryzacyjnych. Negocjacje mogą potrwać, bo gra idzie choćby o to, kto będzie grał pierwsze skrzypce w ewentualnym aliansie. Ford chce pozostać niezależny i stawia jedynie na 'zacieśnioną współpracę'. Tymczasem Toyocie taka współpraca na nic się nie przyda, bo firma jest obecnie najbardziej dochodowym koncernem motoryzacyjnym na świecie i niepotrzebna jej kula u nogi.

[b]O trasie, której nitki mijają się o 5 kilometrów[/b] [i]'Gazeta Wyborcza':[/i] Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tak zaplanowała przebieg drogi ekspresowej S8, że na granicy województw łódzkiego i wielkopolskiego jej nitki zamiast się łączyć, mijają się o ponad 5 km. Na terenie województwa wielkopolskiego droga S8 ma przebiegać tak, by w Łódzkiem minąć Wieruszów od południa. Natomiast w planach dla województwa łódzkiego trasa ta ma biec na północ od Wieruszowa. Oba projekty zostały przygotowane przez GDDKiA - z tym że jeden w Poznaniu, a drugi dwa lata później w Krakowie. Teraz się okazało, że dwa planowane odcinki drogi zamiast się łączyć, mijają się o 5,5 km! Generalna Dyrekcja, próbując naprawić swój błąd, chciała skorygować bieg drogi na odcinku w Łódzkiem. Sęk w tym, że nowa droga musiałaby przebiegać obrzeżami Wieruszowa, a na to nie zgadzają się mieszkańcy. Także powiat kępiński, przez który przebiega S8 w Wielkopolskiem, nie zamierza przesuwać swojego korytarza trasy.

[b]Sylwester na drogach - plagą pijani kierowcy[/b] W Sylwestra spokojniej było - jak ocenia policja - na drogach. Mniej niż w święta Bożego Narodzenia było też wypadków na drogach - 83. Zatrzymano ogółem 248 nietrzeźwych kierowców. W czasie minionej doby śląscy policjanci zatrzymali 23 pijanych kierujących. Rekordzista z Rybnika prowadząc 'malucha' miał w wydychanym powietrzu 3,70 promila alkoholu. W Bytomiu o drugiej w nocy pijany 17-latek, który miał ponad 2 promile, najechał na policyjny radiowóz. 'W sumie w Sylwestra odnotowaliśmy 83 wypadki, 6 osób zginęło a 105 zostało rannych, zatrzymaliśmy 248 kierowców. To mniej niż w święta, ale też mniej niż np. w sobotę kiedy to w 96 wypadkach zginęło 7 osób a 129 zostało rannych' - powiedział Krzysztof Hajdas z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Dodał, że dzień przed Sylwestrem zatrzymano też więcej nietrzeźwych kierowców - 397. Policja spodziewa się wzmożonego ruchu na drogach w Nowy Rok po południu. Wiele osób przedłużyło sobie wypoczynek świąteczny i będzie chciało wrócić do domu. Wracać będą też ci, którzy wyjechali na Sylwestra. Tłoczniej może być więc na trasach krajowych, wyjazdowych z miejscowości turystycznych i dojazdowych do miast. 'Będziemy zwracać szczególną uwagę na prędkość, stan techniczny pojazdów, wykonywanie manewrów. Nie będzie żadnej pobłażliwości dla tych, którzy wsiądą za kierownicę pod wpływem alkoholu' - podkreślił Hajdas. [b]Kierowcy, którzy mają powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi, popełniają przestępstwo, za które grozi do dwóch lat więzienia. Za spowodowanie w stanie nietrzeźwym wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi nawet do 12 lat więzienia.[/b] PAP

[b]Motocykl i nagi mężczyzna[/b] Motocykl pędzi z prędkością stu kilometrów na godzinę, ciągnąc nagiego mężczyznę. Ten ślizga się po asfalcie na podkutych butach, spod których sypią się snopy iskier. Tak wygląda najnowsza zabawa śląskiej młodzieży, zwana 'paleniem podkowy' - ujawnia 'Fakt'. Ta niebezpieczna zabawa zagraża nie tylko żądnym wrażeń młodzieńcom, ale także przeciętnym ludziom - ocenia dziennik. Bo młodzi Ślązacy 'palą podkowy' na drogach, na których odbywa się normalny ruch. Tragiczny wypadek to więc tylko kwestia czasu. Widziałam to na własne oczy - mówi Anna Kraska, która wybrała się do rodziny na Śląsk. Na wąskiej drodze pod Wodzisławiem Śląskim zza zakrętu wyskoczył motocykl ciągnący całkowicie nagiego faceta, któremu iskrzyło spod nóg! - opowiada. Przerażona kobieta zatrzymała samochód. Na szczęście nic się nie stało - motocyklista zniknął za następnym zakrętem. Okazuje się, że na Śląsku 'palenie podkowy' to prawdziwa plaga. Młodzi ludzie prześcigają się, kto pojedzie najszybciej odziany tylko w podkute buty. Ciągnięty golas musi balansować, by nie upaść na asfalt, bo mógłby to przypłacić życiem - relacjonuje 'Fakt'. INTERIA.PL.

[b]Samochody - nie tańsze, ale z rabatem[/b] Nic nie wskazuje na rewolucję w cenach nowych aut. Przedstawiciele branży motoryzacyjnej i eksperci sądzą, że korekty mogą być jedynie efektem zmian zasad opodatkowania. Rząd może w końcu zdecydować się na przyznanie firmom prawa do pełnego odpisu VAT przy zakupie samochodów osobowych (dziś mogą odliczyć maksymalnie 6 tys. zł). Dla firm i przedsiębiorstw oznaczałoby to obniżenie cen aut. Zwykli obywatele, którzy nie są właścicielami firm, a chcieliby kupić samochód, skorzystaliby na zastąpieniu akcyzy podatkiem ekologicznym. W przeciwieństwie do stałej stawki akcyzy naliczanej od deklarowanej wartości auta (3,1% do 2 litrów pojemności i 13,6 od powyżej 2 litrów) podatek ekologiczny zależałby głównie od normy czystości spalin, którą spełnia dany pojazd, i w pewnym stopniu od pojemności. Dzięki temu nabywcy małych aut zapłaciliby o kilkaset złotych mniej, najbardziej skorzystaliby jednak amatorzy aut z silnikami powyżej 2 l pojemności, obecnie obciążonych wyższą akcyzą. Dla przykładu, za auto warte 150 tys. zł z silnikiem 2.4 trzeba by zapłacić ok. 12 tys. zł mniej niż dziś. Na razie jednak projekt 'ekopodatku' ugrzązł w komisji sejmowej, bo jego wejście w życie spowodowałoby, że import z zagranicy starych aut stałby się nieopłacalny - a politycy nie chcą taką decyzją 'podpaść' wyborcom. Dobrą wiadomością dla kierowców jest silna złotówka - dzięki korzystnym kursom walutowym importerzy mogą sobie pozwolić na wabienie klientów rabatami. 'Przy tak niskiej sprzedaży importerzy aut nie mogą zrezygnować z promocji i rabatów, bo to zazwyczaj jedyny sposób na rozruszanie rynku' - uważa Jakub Faryś z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. [b] Z zakupem nowego auta zaczekaj do połowy roku [/b] Jeśli chcemy kupić nowy samochód, wstrzymajmy się do połowy roku. Do tego czasu powinna wyjaśnić się kwestia podatku ekologicznego i będziemy mogli kupić auto odrobinę taniej. Wakacje to martwy sezon w tej branży i wtedy można liczyć na atrakcyjne promocje importerów, a dodatkowo zdesperowani dealerzy będą bardziej chętni do dokładania 'gratisów'. Amatorzy sprowadzania tanich aut z Zachodu powinni śledzić plany rządu dotyczące wprowadzenia ekopodatku, który uczyniłby taki import nieopłacalny. Za kilkunastoletniego volkswagena golfa trzeba będzie zapłacić podatek wyższy niż wartość samochodu. Źródło informacji: Motor


[b]RMF: Wieje coraz mocniej[/b] [b]Strażacy usuwają z dróg połamane drzewa [/b] Dzisiaj wiatr nie da nam spokoju. Na wybrzeżu straż pożarna wyjeżdżała już kilkadziesiąt razy do wezwań - głównie do usuwania z jezdni połamanych drzew. Podmuchy wiatru będą się jeszcze wzmagać. Należy zabezpieczyć wszystko co jest lekkie i stoi na balkonach i parapetach okiennych. [b]Nie stawiajcie samochodów blisko reklam, których zamocowanie budzi wątpliwość, a także przy drzewach. Wiatr łamie już gałęzie, które spadają na jezdnie i chodniki. Pamiętajcie też o silnym wietrze przy odpalaniu rac sylwestrowych. Mogą polecieć nie tam gdzie chcemy.[/b]

[b]Co nas czeka w 2007 roku?[/b] [b]Benzyna znowu po 4 złote [/b] W styczniu zapłacimy drożej za paliwo do naszych samochodów. W rezultacie decyzji ministerstwa finansów podnoszącej o 25 procent stawkę akcyzy na benzynę, jej ceny, niestety, znów dobiją do pułapu 4 złotych. Eksperci rynku paliwowego przekonują, że ta podwyżka nie wiąże się z negatywnymi skutkami dla gospodarki. Zyska budżet państwa, szkoda tylko, że jak zwykle kosztem naszych budżetów domowych.

[b]Rajd pijanego kierowcy ulicami miasta[/b] Sobota, 30 grudnia Wrocławscy policjanci zatrzymali pijanego kierowcę, który jadąc ulicami miasta uszkodził cztery samochody, a na końcu uderzył w wiadukt kolejowy. Miał w organizmie prawie 3 promile alkoholu. Jak poinformował w sobotę kom. Krzysztof Zaporowski z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji, 31-latek kierujący volvo, wjechał najpierw w dwa zaparkowane przy drodze auta, po czym wycofał i jadąc dalej uszkodził dwa kolejne. Na końcu wjechał w wiadukt kolejowy. - Wtedy wysiadł z auta i na miejscu zatrzymali go świadkowie całego zdarzenia. Oni też wezwali natychmiast policję - wyjaśnił Zaporowski. Mężczyzna, który jest mieszkańcem Wrocławia, trafił do izby wytrzeźwień. Odpowie za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu. W zależności od dalszych ustaleń może odpowiedzieć także za stworzenie zagrożenia na drodze oraz za uszkodzenie mienia. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

[b]Drogowy rachunek sumienia[/b] Końcówka roku to czas refleksji. Człowiek próbuje ogarnąć owe mijające 365 dni, dokonać bilansu zysków i strat... Pamięć jest wybiórcza. Swoje sukcesy zna każdy, większość z nas pomija natomiast własne porażki. Wpisując się w nastrój, my także zrobiliśmy swój własny, drogowy, rachunek sumienia. Niestety, szybko okazało się, że w naszym przypadku aż prosi się o pokutę. Zamiast świecić przykładem, często zdarzało nam się naginać niektóre przepisy - przekraczać prędkość i objeżdżać korki na wszelkie możliwe sposoby. Wiemy jednak, że samo przyznanie się do wini i okazanie skruchy to za mało. Pokuta być musi! Postanowienie było mocne - przez trzy dni jeździmy twardo trzymając się wszystkich przepisów ruchu drogowego. Będziemy świecić przykładem! Oczywiście, najpierw trzeba się było do tego przygotować i wybrać odpowiednie auto. Padały przeróżne propozycje, łącznie z najbardziej ortodoksyjnymi. Pole manewru postanowiliśmy zaweżyć do trzech samochodów, które miały umocnić w nas poczucie skruchy - zaz tavria, yugo koral i łada 2107. Ostatecznie jednak, przyzwyczajenie do komfortu, osiągów i dobrego prowadzenia wygrało z mało kuszącą perspektywą uczynienia z siebie drogowego ascety. Jednogłośnie ustaliliśmy, że z tego trudnego zadania najlepiej wywiąże się nasz redakcyjny, bogato wyposażony ford c-max. Już po pierwszych kilku minutach naszego eksperymentu, dziękowaliśmy Bogu, że nie zdecydowaliśmy się na inne auto. A było to tak...Przymrozek - trzeba wyjść wcześniej. Na szczęście, nasz c-max na wyposażeniu ma podgrzewaną przednią szybę, wiec odpadł problem ze skrobaniem wyjątkowo oszronionej jak na tę zimę tafli. Ruch jak co dzień - sfrustrowani ludzie w wychłodzonych przez noc autach standardowo rwą się do pracy. Wyjazd z parkingu udało nam się pokonać już w 10 minut od wejścia do samochodu. Przed samym zjazdem, szczęśliwie, zepsuł się zapchany jelcz komunikacji miejskiej, dzięki czemu powstała luka, w którą bez wymuszania na kimkolwiek pierwszeństwa udało się nam wstrzelić. Kolejny punkt dla c-maxa - dobre przyspieszenie turbodoładowanego 1,8 l. diesla uratowało nas od kolizji z tłumem aut, które nie zważając na ludzi przechodzących przez ulicę, błyskawicznie wyrwały z za autobusu. Pierwszą większą krzyżówkę pokonaliśmy już przy trzeciej zmianie świateł. Korzystając z okazji, chcielibyśmy upomnieć nerwowego pana z vw golfa, który strasznie nas otrąbił mocno podirytowany naszym zachowaniem. Drogi panie, po żółtym najczęściej jest już tylko czerwone, więc po co niby mamy się spieszyć? Przepisy jasno określają - jeżeli istnieje możliwość zatrzymania pojazdu przy palącym się 'żółtym' to tak właśnie należy czynić. Nerwusy i piraci - kto wam dał prawa jazdy?!Następnym punktem kontrolnym na trasie było duże rondo. Tutaj nasz czas okazał się gorszy w stosunku do standardowej jazdy o 15 minut. W korkach, z prędkościami 10 km/h nie da się wprawdzie znacznie przyspieszyć, udało nam jednak się znaleźć sposób na to, by zwolnić. Noblesse oblige - postanowiliśmy więc maksymalnie ułatwić innym bezproblemowy dojazd do pracy. Prawda, czuliśmy się jak ostatni frajerzy zwłaszcza, że pozostali uczestnicy ruchu szybko nas wyczuli... Prawie każdy chciał się wcisnąć, a my grzecznie to ułatwialiśmy. Trzeba sobie pomagać! My mamy przecież w naszym c-maxie climatronic, podgrzewane fotele i niezły system audio, ale taki pan w polonezie musi się strasznie męczyć z ledwie dwoma dyszami nawiewów i huczącym non-stop łożyskiem oporowym sprzęgła. Rozumiemy to - niech jedzie. Na ostatnim, większym skrzyżowaniu przydarzył się nam bardzo niemiły incydent. Standardowa krzyżówka, jeden pas do jazdy na wprost z 'prawoskrętem'. Skręcamy w prawo. Błysnęła strzałka, kolumna żwawo ruszyła. I tym razem, dynamiczny fordowski TDCi uratował nas od nieszczęścia. Fakt - można nie wiedzieć o tym, że przed zieloną strzałką należy się zatrzymać, ale nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. Zresztą po co od razu te nerwy? Zdarte opony i nagły przypływ adrenaliny nie upoważniają przecież do to tego, by nas wyzywać, grozić uszkodzeniem ciała (jakiś niezrozumiały bełkot o wyrywaniu nóg) i tłuc pięścią w dach. Zresztą, gdyby nie nasza szybka reakcja (i nisko położony moment obrotowy) nerwowy pan musiałby się tłumaczyć w zakładzie ubezpieczeniowym. Tico zaparkowane w tyle c-maxa raczej nie wyglądałoby zbyt ciekawie. Podsumowując, po przyjeździe do redakcji postanowiliśmy zakończyć nasz eksperyment dochodząc do wniosku, że cała ta pokuta może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Wnioski są okrutne. Samodzielna, heroiczna walka o przestrzeganie przepisów i kulturalne zachowanie na drodze skazana jest, niestety, na porażkę. Więcej możemy natomiast powiedzieć o testowanym fordzie, który okazał się być bardzo wygodnym autem. 115 konny silnik - 1,8 TDCi - zapewnia bezpieczne osiągi przy umiarkowanym zużyciu paliwa. Kojąc nerwy podgrzewanymi fotelami, climatronikiem i dobrym audio zużycie paliwa wyniosło koło 8 l/100 km. Decydując się na c-maxa, warto dopłacić za sterowanie radia przy kierownicy, podgrzewaną przednią szybę i konsole środkową z podłokietnikiem. Zwłaszcza ta ostatnia bardzo się przydaje. Pomyślano o miejscu na kubki z kawą (lub ziołową herbatką na uspokojenie) a podłokietnik pozwala zająć wygodną pozycje, niezależnie od tego czy jedziemy w długiej trasie, czy właśnie stoimy w 3 kilometrowym korku czytając z nudów rewelacje o nowym biuście Britney Spears. A co z naszą pokutą? Cóż, przyznaliśmy się bez bicia - w mijającym roku wcale nie byliśmy aniołkami. Smutne, ale zapewne znów będzie nam się zdarzać przekroczyć prędkość, wyprzedzić na ciągłej czy wepchać się gdzieś 'na siłę'. Mamy jednak pewne usprawiedliwienie naszego pośpiechu i nadzieję, że nam wybaczycie - przecież wszystko to robimy dla Was drodzy czytelnicy! Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Bezwypadkowy złom z zachodu[/b] O samochodach przywiezionych do nas z Zachodu krążą legendy. Opinie są mocno podzielone, dyskusja trwa. Ogłoszenia aż huczą od sloganów: 'sprowadzony z Niemiec, bezwypadkowy', 'użytkowany przez starszą kobietą', 'auto nigdy nie widziało blacharza' itd. Ile w tym prawdy? Postanowiliśmy przeprowadzić mały eksperyment. Zajrzeliśmy do losowo wybranego komisu... Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że wyniki naszej zakamuflowanej kontroli nie będą miarodajne. Nam pozwoliły jednak poszerzyć swoją wiedzę dotyczącą pojazdów, które w ostatnim czasie tłumnie napłynęły do Polski. Ograniczyliśmy się właściwie do powierzchownych oględzin aut. Żadnym z nich nie zdecydowaliśmy się wyjechać poza obszar komisowego placu, nie o to nam przecież chodziło. Na wstępie wypada zaznaczyć, że punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia... Dla jednych kolizja z drzewem przy 60 km/h to 'niewielka stłuczka', dla innych poważny dzwon. Nasza opinia jest zdecydowanie bliższa tej drugiej, no ale do rzeczy... Miejsce i nazwa komisu, do którego przyszło nam zawitać są nieistotne. Spędziliśmy w nim wystarczająco dużo czasu, by złapać katar, upaprać sobie garderobę i podumać nad stanem tego, co jeździ po naszych drogach. Wnioski nie były zbyt optymistyczne. Niestety, określenie 'złom z Zachodu' nie wzięło się znikąd... Na osiem oglądanych przez nas aut, co do 'większych stłuczek' sześciu nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Właściwie, na pierwsze trzy samochody aż żal było patrzeć. Fiat tipo, opel kadet i vw golf błagalnym wzrokiem prosiły się o kasację. Tego ostatniego wyceniono nawet na prawie 5 tys. zł. Doprawdy kiepski żart, biorąc pod uwagę sam wygląd. Wojskowe UAZ-y po 20 latach czynnej służby wykazują chyba mniejsze oznaki zmęczenia. No, ale nie mają na masce znaczka vw... Kolejne trzy samochody 'zrobione' były już dużo lepiej. Rover 200, audi a4 i fiat marea zachęcały do kupna. Ten ostatni przyjechał z Włoch i wzbudził w nas największe zaufanie. Malowany lewy przedni błotnik, drzwi kierowcy i nieoryginalny reflektor wskazywały na standardowe zużycie auta eksploatowanego przez fana pizzy... Sympatycznie wyglądający rover szybko ostudził nasz zapał. Wystarczyło przyjrzeć się bliżej pokrywie bagażnika. Typowe najechanie na tył - dość sprawnie wyszpachlowana klapa, nowy zderzak, lampy i szyba. Teoretycznie niegroźnie, ale co kryje się pod prześlicznie pomalowanym zderzakiem, ciężko wyczuć. Belkę wymieniono czy wyklepano...? Oczywiście, można by przyjrzeć się bliżej podłodze bagażnika - nie mamy jednak na to czasu. Zresztą nieważne - szukamy auta, które nie widywało się z blacharzem raz w miesiącu. Największym zaskoczeniem była jednak niebieska 'aczwórka'. 1,9 litrowy turbodiesel i ładny wygląd wywindowały cenę dziesięciolatka do 19 tys. zł. Sporo - może więc w końcu auto, w którym nie będzie się do czego przyczepić? Tak, to chyba jest to. Samochód oglądaliśmy bardzo dokładnie i przez długi okres czasu nie wzbudzał najmniejszych podejrzeń. Dobrze spasowane elementy, brak oznak ingerencji blacharskich (typu pozostałości nalotu ze szlifowanej szpachli itd.), wszystkie szyby z jednego rocznika itd., itd... Gdy byliśmy już bliscy świętowania sukcesu, postanowiliśmy po raz ostatni 'rzuci okiem' na dach samochodu. No i proszę - mamy cię! Dwa niewielkie (ale jednak) bąble zdradziły obecność rdzy. Tylko niby skąd się ona wzięła na ocynkowanym nadwoziu? Doszliśmy do wniosku, że możliwości jest kilka: doniczka z kwiatkiem spadająca z balkonu, gradobicie (mało prawdopodobne) lub dachowanie. W każdym razie czapki z głów przed blacharzem - musiał być prawdziwym mistrzem w swoim fachu. Jak wspominaliśmy, w stosunku do dwóch z ośmiu samochodów mieliśmy wątpliwości co do ingerencji blacharskich. Co ciekawe, pierwszym z nich był wyceniony na 2700 zł polonez caro z przebiegiem 54 tys. km, drugim jedenastoletnia carina 2,0.l. Ten pierwszy pochodził, rzecz jasna, z polskiego salonu, toyota przyjechała do nas ze Szwajcarii najprawdopodobniej z uszkodzonym silnikiem. Podsumowując naszą wycieczkę, z przykrością musimy stwierdzić, że w określeniu 'pozachodni złom' jest sporo racji. Zwykły śmiertelnik, który samochodami interesuje się jedynie, gdy musi narażony jest na duże (by nie napisać śmiertelne) niebezpieczeństwo. Na szczęście, 'samochód powypadkowy' nie oznacza wcale, że pojazd nie nadaje się do jazdy. Odpowiednio naprawiony, na pewno nie będzie stanowił zagrożenia na drodze. Sęk w tym, że spora liczba oferowanych do sprzedania pojazdów nigdy nie powinna być do takiej naprawy dopuszczona... Na szczęście, wybór jest ogromny, więc nie ma sensu nastawiać się na konkretne auto. Pomocą służą fora internetowe i kluby zrzeszające użytkowników danej marki. Tam na pewno uda nam się uzyskać cenne wskazówki dotyczące oględzin interesującego nas modelu. I pamiętajcie, żeby się nie poddawać. Gdzieś tam, w gąszczu ofert czają się jeszcze prawdziwe rodzynki z oryginalną książką serwisową, niewielkim przebiegiem i dobrym wyposażeniem. Trzeba tylko do nich dotrzeć... Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Kompleks parkingowego[/b] Zjawisko, które obserwuję od lat. Czasem mimochodem, jak entomolog, który niby nie zauważa ulubionego gatunku owada, ale jednak jest zawsze nastawiony na obserwację, widzę jego objawy. Już spieszę wyjaśniać, o co chodzi. [i]Piotr R. Frankowski, [/i]2006-12-29 Rzeczywistość zmusiła nas do stworzenia tysięcy ogrodzonych parkingów - strzeżonych, osiedlowych, hotelowych, w biurowcach. Parkingów tych pilnują osobnicy, wśród których rozpowszechniony jest pewien kompleks, który dla celów naukowych pozwoliłem sobie nazwać kompleksem parkingowego. Zjawisko jest raczej powszechne, choć wciąż spotykam wyjątki od reguły. I dobrze, bo inaczej życie byłoby zbyt ciężkie... Pilnowanie parkingu to forma władzy, która w niektórych osobnikach wyzwala straszliwe instynkty. 'A pan tutaj nie zaparkuje!' - zdanie wypowiedziane z jadem w głosie to najłagodniejsza forma schorzenia. Najostrzejsza? Przykład z 1995 roku, gdy nowym modelem Mercedesa usiłowałem wjechać na parking pod jednym z warszawskich hoteli. Pan z parkingu powitał mnie przyjaznym okrzykiem: 'Sp... pan stąd'. Osłupiałem. Życzliwie wyjaśnił, że jeśli pozostawię auto na parkingu, a on natychmiast nie powiadomi o tym fakcie złodziei, to wtedy oni połamią mu nogi, jeśli zaś powiadomi i ukradną auto, ja mu połamię nogi. Po co więc taki kłopot? Uznałem druzgocącą logikę jego wywodu: trudno przecież było oczekiwać, że jako strażnik parkingu będzie pilnował powierzonych mu aut. To w ogóle nie przyszło mu do głowy. Pisaniem o samochodach trudnię się od kilkunastu lat, jeżdżę autami drogimi i tanimi na przemian. Zabawnie jest przyjeżdżać na ten sam parking i być traktowanym inaczej, jeśli przyjechało się autem z innego segmentu cenowego. Na dodatek występują dwa typy reakcji: gdy wjeżdżam na parking Lexusem, jeden typ parkingowego zawistnie traktuje mnie jak podczłowieka, inny typ robi się obrzydliwie służalczy, gdy z kolei wjeżdżam na ten sam parking Dacią, jeden typ reaguje z sympatią, drugi mnie... przepędza. Ot, demokracja. Przykład całkiem świeży. Jestem umówiony na spotkanie w dużym biurowcu, przed którym jest parking. W rejonie wyznaczonym dla gości danej firmy brakuje miejsca. Truchtem podbiega do mnie spasiony strażnik i z daleka krzyczy 'pan tu czego?' Spokojnie pytam, czy mówi do mnie. 'No przecież.' Wyjaśniam, że przyjechałem na spotkanie i że szukam miejsca do parkowania. 'Tutaj pan nigdzie nie zaparkuje' - komunikuje mi jegomość w śmierdzącym mundurze, z triumfem w głosie. 'To co mam zrobić?' - pytam. 'Mnie to nie obchodzi!' W tym samym czasie na chodniku w strefie zakazu parkowania staje czarne auto, z którego wysiada dwóch łysych, mocno umięśnionych jegomości. Strażnik zerka ukradkiem w ich stronę i nadal demonstruje mi swoją władzę. Nie byłem w nastroju do konfrontacji, ze wstydem wyznaję, że zrezygnowałem z awantury. Czy naprawdę tylko mnie przydarzają się takie rzeczy, czy ktoś inny ma także problemy z parkingowymi? W Nowym 2007 Roku oby było ich jak najmniej.

[b]BMW M3 przyłapane[/b] Kolejna generacja ikony wydajności spod znaku BMW będzie najprawdopodobniej dostępna w dwóch wersjach nadwoziowych: coupe oraz coupe-cabriolet. Premiera nowego modelu nastąpi nie prędzej jak pod koniec przyszłego roku. [i], AutoCar/ 2006-12-29 [/i] Reporterzy branżowego magazynu Autocar przyłapali podczas testów oba warianty nowej generacji E-90, które jeździły po drogach w bardzo skąpym kamuflażu. Po obu autach widać wyraźnie, że prezentują różne wersje nadwoziowe. Dzięki nowej konstrukcji nadwozia w modelu, kilka elementów samochodu zostanie zmienionych. Konstruktorzy musieli popracować nad tym, żeby jego karoseria była twardsza, a zawieszenie mocniejsze, gdyż auto nabrało trochę na wadze. Nowe BMW M3 będzie się różnić od wersji 'cywilnej' masywniejszymi zderzakami oraz większymi wlotami na powietrze. Poszerzone zostały nadkola oraz kilka detali profilu, pojawiły się chromowane detale i szerokie opony na felgach z lekkich stopów, przez co sylwetka samochodu jest teraz bardziej agresywna. Pokrywa silnika wykonana została z aluminium. Pod nią będzie się ukrywać nowa, ośmiocylindrowa jednostka o pojemności czterech litrów. Wyposażono ją w technologię VANOS, czyli zmienne fazy rozrządu. Samochód będzie napędzany na tylną oś, a moc przekazywana będzie poprzez udoskonaloną wersję siedmiostopniowej, sekwencyjnej skrzyni biegów. Umożliwi ona nowemu M3 uzyskanie bardzo dobrych osiągów. Pomimo małej nadwagi, nowy model będzie rozpędzać się do 'setki' w przeciągu pięciu sekund. Jak we wszystkich samochodach wypuszczanych przez dywizję M, prędkość maksymalna zostanie ograniczona do prędkości 250 km/h. Oficjalna prezentacja ognistej wersji popularnej 'trójki' będzie miała miejsce podczas genewskich salonów, które odbędą się w marcu przyszłego roku. Pokaz wersji produkcyjnej odbędzie się kilka miesięcy później, we wrześniu. Jak już się przyjęło, wersja o nadwoziu coupe trafi jako pierwsza do salonów. Zaraz za nią pojawi się po raz pierwszy kabriolet z twardym dachem.

[b]Polska staje się motoryzacyjną potęgą [/b] [i](PAP, tm/29.12.2006, [/i] Polska powoli staje się motoryzacyjną potęgą w regionie - wynika z informacji zebranych przez 'Rzeczpospolitą'. W przyszłym roku z taśm produkcyjnych pięciu krajowych fabryk powinno zjechać ok. 800 tysięcy aut osobowych i lekkich samochodów dostawczych., o 4-5 proc. więcej niż obecnie. A w 2008 r. nawet milion - tyle, ile ma być produkowanych na Słowacji. Wiele zależy jednak od tego, czy nowe modele, które w przyszłym roku wejdą do produkcji w polskich zakładach - Opel Astra III sedan, Chevrolet Aveo z żerańskiej FSO i malutkie Topolino, najnowszy model Fiata - spodobają się w Europie. Najnowsze auta Opla i Fiata maja bowiem powstawać tylko w Polsce, a żerańska FSO będzie jedyną fabryką poza Koreą, skąd ma wyjeżdżać znany na naszym rynku Chevrolet Aveo. Sergio Marchionne, prezes Fiata Auto, powiedział 'Rz', że decyzje o powierzeniu produkcji polskim zakładom są jednymi z najłatwiejszych, jakie podejmuje. - W Fiacie już mówimy o polskiej jakości i wydajności - twierdzi.

[b]Niemieckie najpopularniejsze[/b] Według raportu związku producentów samochodowych VDA, najbardziej popularnymi samochodami w krajach Europy Zachodniej w 2006 roku były modele niemieckich marek. W czołowej dziesiątce uplasowało się aż sześć aut produkowanych przez naszych zachodnich sąsiadów. [i], Automobilwoche/ 2006-12-29[/i] Najbardziej popularnym modelem okazał się Volkswagen Golf/Jetta, który w badanym regionie Europy został sprzedany w 442 780 egzemplarzach. Zanim, na miejscach 2 i 3 uplasowały się kolejno Renault Clio oraz Ford Focus. Volkswagen poza Golfem do pierwszej dziesiątki wprowadził także nową generację Passata (6. miejsce) i Polo (10). Z niemieckich aut wyróżnione zostały także modele Opla Astra (7) i BMW serii 3 (9). Dzięki dużej popularności niemieckich samochodów, tamtejsi producenci powiększyli swój udział w rynku zachodnioeuropejskim z 45,5 do 46 procent.

[b]Rouge konkurentem RAV?[/b] Na zbliżającym się salonie samochodowym w Detroit Nissan zaprezentuje dwa nowe pojazdy. SUVa - o nazwie rouge oraz studyjny model nazwany bevel. Na razie wiemy, jak wyglądać będzie SUV. Auto wejdzie do sprzedaży z końcem 2007 roku poszerzając ofertę Nissana w tym segmencie. Postawiono na przestrzeń i dobre właściwości jezdne. Samochód ma mieć napęd na cztery koła i obszerne nadwozie zapewniające maksimum komfortu dla pasażerów. Paleta jednostek napędowych i ceny nie są jeszcze znane. Nie wiadomo także, czy rouge trafi do Europy. Jeżeli tak to będzie konkurować z toyotą RAV i suzuki vitarą. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Auto z 'szóstym zmysłem'[/b] General Motors pracuje obecnie nad rozwojem nowoczesnej technologii o nazwie V2V (Vehicle-to-vehicle), która będzie ostrzegać kierowcę o utrudnionej, bądź też niebezpiecznej sytuacji na drodze. Za jej pośrednictwem samochody mogą ze sobą 'rozmawiać' wykorzystując znane technologie komunikacji. [i], GM/ [/i] Opisując w paru słowach nowoczesny projekt można o nim powiedzieć, że umożliwia komunikację między pojazdami bez udziału kierowcy. Schemat działania systemu V2V jest oparty na szkielecie bezprzewodowej sieci, która pozwala na wymianę danych takich jak pozycja pojazdu lub prędkość jazdy. Specjalnie zaprojektowane urządzenie pozwala błyskawicznie analizować dostarczane dane, co może skutecznie zapobiec wypadkom. Nowoczesna konstrukcja tworzona jest obecnie przy współpracy innych firm w ramach programu 'Car2Car Communication Consortium'. Głównym jego zamierzeniem jest stworzenie wspólnego europejskiego standardu dla tej technologii. &#8222;Jazda samochodem to bardzo skomplikowane zadanie. Wiedza o tym, gdzie znajduje się inny samochód i gdzie znajdzie się za chwilę, może być równie ważna, jak panowanie nad własnym pojazdem&#8221; &#8211; powiedział Hans-Georg Frischkorn, dyrektor ds. globalnych systemów elektronicznych, sterowania i oprogramowania. Dodał on także, że dzięki technologii V2V zwiększana jest wiedza kierowcy na temat sytuacji na drodze, poprawia się bezpieczeństwo, a sam kierujący nie jest niepotrzebnie dekoncentrowany. W skład nowej technologii wchodzą znane i sprawdzone komponenty, które pomimo stosunkowo niskiej ceny pozwalają na niezawodną pracę. Podstawowe elementy takiego sprzętu to mikroprocesory, odbiorniki GPS oraz moduły WLAN. Dzięki nim pojazdy znajdujące się w odległości kilkuset metrów od siebie są w stanie nawiązać łączność. Położenie aut jest uaktualniane dzięki modułowi GPS, które przekazuje również takie informacje jak położenie, prędkość przyspieszenie oraz warunki jazdy. Poza wspomnianymi parametrami, nowoczesne auta mogą być także wyposażone w różnego rodzaju czujniki tj. czujniki radarowe współpracujące z systemami kontroli prędkości, sensory wspomagające manewr zmiany pasa oraz położenie innych samochodów w martwym punkcie. Koncern General Motors celowo wykorzystał do tej konstrukcji niedrogie urządzenia, żeby uczynić ją standardowym wyposażeniem jak największej liczby samochodów. Jedyną alternatywą dla takiego zestawu mogłyby być drogie systemy, dostępne jedynie dla nielicznych.

[b]Rolls-Royce blisko Polski[/b] Kto chciałby nabyć lub zobaczyć na żywo najbardziej ekskluzywną limuzynę świata może udać się do Drezna. Rolls-Royce kilka dni temu poinformował o otwarciu nowego salonu w niemieckim mieście oddalonym na zachód od Polski o 110 kilometrów. [i], Rolls-Royce/ 2006-12-27 [/i] Salon samochodowy, w którym Rolls-Royce będzie prezentował głównie różne wersje nadwoziowe modelu Phantom rozpocznie swoją działalność w połowie 2007 roku. W Dreźnie Rolls-Royce reprezentowany będzie przez salon Thomas Exclusive Cars. Będzie to czwarty punkt dealerski brytyjskiej marki w Niemczech.

[b]Dużym fiatem w Monte Carlo![/b] W 1971 roku w FSO, w strukturach Ośrodka Badawczo-Rozwojowego, powstał Dział Sportu. Fabrycznymi kierowcami zostali znakomici zawodnicy, Andrzej Jaroszewicz - lider zespołu, Robert Mucha, Maciej Stawowiak, Marek Varisella, Janina Jedynak. Dla nich powstała rajdowa wersja PF 125p z silnikiem 1.6 DOHC o mocy 105 KM. Auto otrzymało specjalny wystrój - nadwozie miało kolor bahama yellow, maska była czarna. Wzdłuż nadwozia biegł 80 mm szerokości niebieski pas obwiedziony dwiema białymi liniami, na którym, w tylnej części, umieszczono napis: 'Polski Fiat 125 P'. Pas na przednich drzwiach przykrywał duże białe pole przeznaczone do nalepiania numeru startowego. Startująca taką rajdówką w rajdzie Monte Carlo w 1972 r. załoga - Robert Mucha i Lech Jaworowicz - wygrała klasę i zajęła 24. miejsce w generalce. Z 320 załóg, które wyjechały wówczas na trasę rajdu, do mety dotarło tylko 40. W tym samym roku Andrzej Jaroszewicz i Andrzej Szulc wystartowali PF 125p 1.6 w rajdzie Akropolis i również wygrali klasę. FSO postanowiła wykorzystać te sukcesy. W 1974 r. pojawiły się dwa 'cywilne' modele przypominające wersje rajdowe wystrojem i obniżonym zawieszeniem. Były to: PF 125p Monte Carlo - z silnikiem 1.6 o mocy 98 KM i PF 125p Akropolis - z silnikiem 1.8 o mocy 111 KM. Seryjnie montowano w nich koła na alufelgach, w Monte Carlo miały one wymiar 175 SR-13, a w Akropolis - 185 SR-13. Nadwozia lakierowano na kolor bahama yellow, ale też na inne pastelowe barwy - gdy tamtej zabrakło. Pasek z boku nadwozia był czarny i węższy - miał tylko 60 mm, a białe obwódki - po 5 mm. Na pasku była nazwa modelu. We wnętrzu montowano rajdową kierownicę i obrotomierz. Zbigniew D. Skoczek Źródło informacji: Motor

[b]Benzyna o wiele droższa od rządowych obietnic [/b] (PAP, tm/28.12.2006) Rośnie akcyza na benzynę. Jeszcze niedawno wiceminister finansów Jacek Dominik zapewniał, że kierowcy nie dostrzegą podwyżek. Mylił się. Zapłacimy dużo więcej - pisze 'Życie Warszawy'. Zdaniem analityków już w drugim tygodniu stycznia odczujemy podwyżkę, i to nie o 25 groszy z akcyzy, ale o 30 groszy. Dlaczego? Bo firmy paliwowe nie zrezygnują z dochodów, jak chciałby resort finansów. - Oczywiście, że ministerstwo wolałoby, żeby ciężar podwyżki spadł na sprzedawców, ale takiej możliwości nie ma - zapewnia Urszula Cieślak, ekspert paliwowy z BM Reflex. - Zniknęłaby cała marża dystrybutorów i producentów, a przecież to są firmy, które mają zarabiać - wyjaśnia. Przedstawiciele koncernów paliwowych potwierdzają, że nie da się zniwelować tak dużej podwyżki marżami. W efekcie, przy miesięcznym przebiegu ok. 1,5 tys. km, kierowca średniej klasy auta zapłaci za benzynę nawet o 50 złotych więcej - wylicza 'ŻW'.

[b]Auris i Roomster na piątkę[/b]Toyota Auris oraz Skoda Roomster to kolejne modele, które uzyskały pięć gwiazdek w testach zderzeniowych EuroNCAP. Z kolei dwa koreańskie modele, Kia Magentis i Hyundai Santa Fe, zostały ocenione na cztery gwiazdki. [i], Euro NCAP/ 2006-12-27 [/i] Najwięcej zamieszania podczas ostatniej tegorocznej tury testów zderzeniowych miało miejsce przy okazji testowania Skody Roomster. Przy zderzeniu czołowym uszkodzeniu uległy bowiem biegnące od akumulatora przewody zasilające. W wyniku tego nie działały poprawnie napinacze pasów bezpieczeństwa kierowcy i przedniego pasażera, co mogło grozić poważniejszymi obrażeniami. Skoda wprowadziła niemal natychmiast poprawki, które miały zapobiec uszkodzeniom przewodów, a ponadto zmodyfikowała układ zasilania tych napinaczy, uniezależniając go od powyższych przewodów. W konsekwencji tych zmian EuroNCAP zezwoliło na przeprowadzenie ponownych testów zderzenia czołowego i choć ochrona przewodów nie uchroniła ich przed częściowym uszkodzeniem, to jednak napinacze pasów zadziałały całkowicie poprawnie. [b]Niestety Skoda nie planuje wprowadzenia tych modyfikacji w egzemplarzach już sprzedanych[/b]. W sumie najlepiej podczas ostatniej serii testów wypadła Toyota Auris, następca Corolli w wersji hatchback. Kompaktowa Toyota uzyskała pięć gwiazdek za ochronę dorosłych pasażerów, cztery za ochronę dzieci i trzy za ochronę pieszych. To ostatnie kryterium okazało się ponownie najsłabszym punktem. O ile dwie gwiazdki Roomstera są jeszcze jakimś dopuszczalnym minimum, to już wyniki obu koreańskich modeli są wyjątkowo słabe. Hyundai Santa Fe nie zdobył ani jednego punktu, a co za tym idzie ani jednej gwiazdki, zaś Kia Magentis za trzy zdobyte punkty uzyskała zaledwie jedną gwiazdkę. Według Claesa Tingvalla, prezesa EuroNCAP, koreańskie auta uczyniły już dużo w kwestii ogólnej poprawy bezpieczeństwa, jednak ochrona pieszych to wciąż ten obszar, gdzie nie uczyniono praktycznie żadnych postępów. 'Zarówno Hyundai, jak i Kia powinny sobie uzmysłowić, iż tak słaby wynik absolutnie nie może zostać zaakceptowany' - dodał na zakończenie Tingvall.

[b] Jak powstaje samochód[/b]? Chcesz wiedzieć jak powstaje samochód? Zobacz film z fabryki Renaulta gdzie produkuje się megane Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Tragiczne święta na drogach[/b] Od piątku do wtorku [b]w 517 wypadkach zginęło 96 osób,[/b] a 683 zostały ranne.[b] Zatrzymano 1945 nietrzeźwych[/b] kierowców - poinformowała dzisiaj policja. Jak powiedział dzisiaj rano Marcin Szyndler z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji, najbardziej tragicznym dniem pod względem ofiar śmiertelnych była sobota; wówczas w 139 wypadkach zginęło na drogach 37 osób. - W sobotę odbywał się jeszcze ruch towarowy, tymczasem wiele osób wybrało się na świąteczne zakupy. Inni wyruszyli w drogę do rodziny - tłumaczył Szyndler. Wtorek na drogach był mniej tragiczny; w 72 wypadkach zginęło 14 osób, a 101 zostało rannych. Policjanci zatrzymali 338 nietrzeźwych kierowców. - Wiele osób zdecydowało się na późniejszy powrót ze świąt, więc ruch na drogach nie był intensywny - wyjaśnił. Szyndler zaznaczył, że niepokojąca jest liczba nietrzeźwych kierowców, zatrzymanych w świąteczne dni. - Nietrzeźwi kierowcy nie jechali sami, ale z rodzinami, które na to przyzwoliły - dodał. Od kilku dni bezpieczeństwa na drogach pilnuje ok. 10 tys. policjantów, funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej i straży miejskich. W okresie pomiędzy świętami Bożego Narodzenia i Nowego Roku na polskich drogach, w okolicach świątyń, centrów handlowych i osiedli działa więcej patroli policyjnych. Funkcjonariusze prowadzą wzmożone kontrole trzeźwości kierowców i prędkości, z jaką prowadzą samochody. Zwiększono też liczbę patroli na dworcach kolejowych i autobusowych. Zgodnie z przepisami, kierowcy, którzy mają powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi, popełniają przestępstwo, za które grozi do dwóch lat więzienia. Za spowodowanie w stanie nietrzeźwym wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi nawet do 12 lat więzienia. Źródło informacji: PAP

[b]Europejska premiera legendy[/b] Trwające obecnie targi motoryzacyjne w Helsinkach były okazją do pierwszej oficjalnej prezentacji samochodu, który ma prawie tak samo długą historię jak jego producent. Miejsce premiery nie jest przypadkowe, bowiem to właśnie w 1967 roku Finlandia była krajem, gdzie trafiły jedne z pierwszych egzemplarzy modelu Toyota Corolla przeznaczone dla Europy. [i], Toyota/ 2006-12-27 [/i] Dziesiąta generacja Toyoty Corolli ma być wielkim skokiem w kwestii jakości i wydajności, w stosunku do poprzednich odsłon modelu. Według producenta samochód ten zamyka lukę, jaka występowała do tej pory między samochodami z segmentu C i D. W wyglądzie nadwozia nowej Toyoty postawiono przede wszystkim na dynamikę. W porównaniu z poprzednią wersją zostało ono wydłużone o 130 milimetrów, lecz rozstaw osi pozostał taki sam i wynosi nadal 2.600 mm. Nieco większe gabaryty oraz odświeżony wygląd wnętrza zaprocentują z pewnością w kwestii ilości dostępnej przestrzeni wewnątrz samochodu. Auto ma spełniać oczekiwania wymagających użytkowników na Starym Kontynencie. Czy misja się powiedzie? Okaże się to z pewnością w przeciągu kilku następnych miesięcy. Jednym z pewników sukcesu mają być zaawansowane jednostki napędowe (2 benzynowe, 2 wysokoprężne), które będą dostępne wraz z trzema różnymi przekładniami. Nowy silnik benzynowy o pojemności 1,6 litra, wykonany w technologii VVT-i pozwalać będzie na dynamiczną i oszczędną jazdę. Jego maksymalna moc wynosi 124 KM, a zmienne fazy rozrządu zapewnią maksymalny moment obrotowy rzędu 157 Nm przy 5.200 obr./min. Wysokoprężną alternatywą dla benzyniaka będzie silnik D-4D 125, którego pojemność wynosi dwa litry. Został on skonstruowany na bazie popularnej, a zarazem cenionej jednostki D-4D o pojemności 2,2 litra. Daje on do dyspozycji moc 126 KM wraz z momentem obrotowym wynoszącym 300 Nm w zakresie 2.000-2.800 obr./min. W 2005 roku, poprzednia generacja Corolli była jednym z najlepiej sprzedających się modeli na całej kuli ziemskiej. Globalna sprzedaż auta osiągnęła poziom 1.400.000 egzemplarzy, z czego 850 tysięcy posiadało nadwozie typu sedan. Corollę sprzedawano w 140 krajach, a produkcja odbywała się w 16 miejscach na świecie. W roku 2007 Toyota zamierza wyprodukować 89 tysięcy egzemplarzy tego auta. Rok później stawka ma podskoczyć do okrągłych 100 tysięcy egzemplarzy rocznie. Pierwsze sztuki na polskim rynku pojawią się nie wcześniej, niż w pierwszym kwartale przyszłego roku.

[b]Zmieniony Carol[/b] INTERIA.PLWtorek, 26 grudnia Po dwóch latach produkcji Mazda odświeża model o nazwie Carol . To najmniejszy pojazd w ofercie tego producenta, typowy samochód miejski. Jako grupę docelową dla Carola wymienia się młode kobiety. Stąd ma on charakteryzować się łatwością prowadzenia, funkcjonalnością, komfortem, niskim zużyciem paliwa i bezpieczeństwem. Carol produkowany jest z napędem na dwa i cztery koła a napędzany silnikiem DOHC o pojemności 660 ccm. Miejska mazda do sprzedaży trafiła dzisiaj. Najtańsza wersja (bez ABS) kosztuje w Japonii 811,650 yenów. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Fabia, octavia i panda[/b] W ciągu jedenastu miesięcy tego roku najchętniej kupowanym autem w Polsce była Skoda Fabia - sprzedano 14 921 egzemplarzy Drugie miejsce zajęła Skoda Octavia - 9 731 sprzedanych pojazdów, trzecie Fiat Panda - 9 597 sztuk - poinformował monitorujący rynek motoryzacyjny instytut Samar .Dwa kolejne miejsca zajmują Toyoty Yaris i Corolla, odpowiednio 8 512 i 8 358 sprzedanych aut. Kolejne trzy modele to: Ford Focus - 7 785 sprzedanych aut, Opel Astra Classic - 7 564 i Fiat Punto - 7 040. Dwa ostatnie miejsca w pierwszej dziesiątce zajmują Volkswagen Passat - 5 946 i Opel Astra - 5 301 sprzedanych egzemplarzy. Źródło informacji: PAP

[b]Śląskie: rozpędzone bmw zniszczyło stację gazociągu[/b] Rozpędzone bmw zniszczyło w nocy z poniedziałku na wtorek stację gazociągu w Miasteczku Śląskim koło Tarnowskich Gór. Z rozszczelnionej instalacji zaczął się ulatniać gaz. Na krótko trzeba było ewakuować mieszkańców okolicznych domów. Sprawca wypadku i jego kompani uciekli. Według oficera dyżurnego śląskiej drogówki, przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Kierowca bmw - prawdopodobnie młody człowiek - stracił panowanie nad kierownicą. Samochód dachował, staranował ogrodzenie stacji redukcyjno-pomiarowej gazu i uderzył w naziemną część gazociągu średniego ciśnienia.REKLAMA Czytaj dalej Oprócz kierowcy autem jechało jeszcze dwóch młodych mężczyzn. Szuka ich policja. Samochód był niedawno sprowadzony z Niemiec, miał tymczasowe, niemieckie tablice rejestracyjne. Został zabezpieczony jako dowód w prowadzonym śledztwie. Jak powiedział PAP dyspozytor Górnośląskiej Spółki Gazownictwa w Zabrzu, po wypadku, do którego doszło krótko przed północą, 23 odbiorców zostało pozbawionych dostaw gazu. Wypływ gazu udało się zahamować w niespełna godzinę. Ekipy naprawcze usuwały uszkodzenia do 6. rano. Następnie wznowiono dostawy do odbiorców. Na miejscu pozostało jednak pogotowie gazowe. Według informacji śląskiej straży pożarnej, w związku z rozszczelnieniem gazociągu trzeba było na krótko ewakuować mieszkańców dwóch budynków wielorodzinnych i trzech domków jednorodzinnych. W sumie swoje mieszkania musiały opuścić w nocy 64 osoby. Po wykonaniu pomiarów stężeń gazu mogli wrócić do domów. Gazociąg średniego ciśnienia doprowadza gaz ze stacji redukcyjno-pomiarowej do granic posesji. Gazownicy sprawdzają, ile gazu ulotniło się z powodu rozszczelnienia. Wraz z kosztami naprawy, straty liczone będą w tysiącach złotych. W nocnej akcji, w Miasteczku Śląskim uczestniczyło 22 strażaków, 12 pracowników służb gazowniczych, 10 policjantów i 6 osób załogi karetek pogotowia ratunkowego. PAP

[b]Gwiazdy ekranu i kamizelki[/b] Taki patrol jeszcze krajową siódemką nie jeździł. Policjantom z radomskiej drogówki towarzyszyli dzisiaj znani aktorzy z serialu 'Kryminalni' - Tomasz Karolak odtwarzający rolę aspiranta Szczepana Żałody i Violetta Kołakowska serialowa komisarz Olga Rojewska. Policjanci i aktorzy rozdawali kierowcom kamizelki odblaskowe. [i], Komenda Główna Policji/ 2006-12-22 [/i] Akcja miała na celu spopularyzować zwyczaj noszenia kamizelek odblaskowych przez kierowców, pieszych i rowerzystów. W ten sposób radomscy policjanci chcieli przypomnieć, że osoba poruszająca się drogą po ciemku i nie posiadająca elementów odblaskowych jest widziana z odległości zaledwie 30 metrów. Daje to kierowcy jadącemu z prędkością 80 km/h jedynie 1,3 sekundy na reakcję. Osobę posiadającą elementy odblaskowe widać z odległości 150 metrów. Oznacza to, że kierowca jadący z taką samą prędkością miałby 7 sekund na reakcję. Ta pozornie mała różnica w czasie może przesądzić o życiu lub zdrowiu. Warto pamiętać, że obowiązek posiadania kamizelki w samochodzie wprowadzono już w Austrii, Chorwacji, Czechach, Hiszpanii, Niemczech, Portugalii, Słowacji i we Włoszech. W każdym z tych krajów, po wyjściu z auta, które się popsuło trzeba założyć kamizelkę. Jej brak karany jest wysokim mandatem.

[b]Typujemy absurd roku - autostrady[/b] W świecie moto nie ma czasu na przerwę. Nowe modele wyrastają jak grzyby po deszczu, wszystko idzie do przodu. Niestety, są sprawy które, mimo lat wciąż wydają się być nierozwiązywalne. Przykład? Proszę bardzo. Przypomnijmy sobie np. program budowy dróg. Jak wyglądały sukcesy naszych drogowców w 2006 roku? Teoretycznie, było lepiej niż dobrze. Do użytku oddano chociażby ponad 100 km odcinek A2 Konin - Łódź (Stryków). Oddano, i to jak! Potrzebna była interwencja mediów (chociaż GDDKiA uważa ją pewnie za zmasowany atak), by na i w okolicach otwieranej z pompą autostrady ustawiono odpowiednie oznakowania. Zanim to nastąpiło, odcinek dorobił się miana 'autostrady-widmo', ponieważ Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie pomyślała o żadnych znakach informujących jak trafić na autostradę jadąc od strony Warszawy. Prawdę mówiąc nie ma się czemu dziwić. Przecież taka droga kosztuje miliony więc szkoda tak od razu puszczać na nią ruch. Trzeba się przecież nacieszyć, nim zmotoryzowani dewastatorzy przyprawią jej dziur i kolein... A że ludzie błądzą? Ich sprawa, mogli przecież jechać koleją! To tylko jeden z wielu przypadków niekompetencji drogowców. Kolejną sprawą jest np. kwestia opłat. Naszym zdaniem, absurdem jest opłata za przejazd autostradą A4 pomiędzy Katowicami a Krakowem. Przypominamy, że aby przejechać odcinek o długości 61 km należy pożegnać się z kwotą 13 złotych, płatną w dwóch ratach przy wjeździe i zjeździe z 'autostrady'. Oczywiście w większości krajów europejskich opłaty takie nie są niczym szczególnym, należy jednak pamiętać, że zagranicą płaci się za autostradę a nie jej tani zamiennik... Na owym 61 km odcinku zachodni turysta spotka niemal wszystko, z czego polskie drogi słyną na całym świecie. Nawierzchnia stanowi genialną wręcz mieszankę dziur i wybojów, więc gdy do naszej redakcji trafia jakieś auto, testy zawieszenia przeprowadzamy właśnie tam. Niestety takich kwiatków jest w naszym kraju więcej. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że z każdym kolejnym rokiem będzie już tylko lepiej. Nie jest to jednak takie proste, biorąc pod uwagę fakt, że w przyszłym roku planuje się oddać do użytku kolejne KILKA (!) km autostrad. To pierwsza nasza propozycja do tytułu 'absurd roku 2006'. Już niebawem poznacie następną. Źródło informacji: INTERIA.PL


[b]Ukradł paliwo i wpadł do stawu[/b] Złodziej paliwa - 36-letni kierowca z powiatu wschowskiego w Lubuskiem - uciekając w nocy z czwartku na piątek przed policjantami, wpadł do stawu. Mężczyzna zatankował paliwo na jednej ze stacji w Głogowie (Dolnośląskie) i nie zapłacił za nie. Pracownicy stacji natychmiast poinformowali policję, ta rozpoczęła pościg. Mężczyzna w czasie ucieczki wypadł z drogi i wpadł do stawu. Został zatrzymany. Sąd dwukrotnie odbierał mu prawo jazdy. Tym razem policjanci będą wnioskować o dożywotnie odebranie uprawnień do prowadzenia pojazdów - powiedział PAP oficer prasowy wschowskiej policji, Marek Biedak. Źródło informacji: PAP

[b]5 gwiazdek aurisa i roomstera[/b] Pod wpływem niezależnej europejskiej organizacji EuroNCAP hiszpański producent samochodów Seat zamierza przywrócić do standardowego wyposażenia leona 'piszczałkę' przypominającą o konieczności zapięcia pasów. Przypominamy, że leon po testach przeprowadzonych w listopadzie otrzymał wynik czterech gwiazdek. Wówczas urządzenie to należało do wyposażenia seryjnego, co miało wpływ na ilość otrzymanych punktów. Dzisiaj, Euro NCAP opublikowało wyniki kolejnych crash-testów. Tym razem, badaniom poddano aż cztery samochody: toyotę auris, skodę roomster, kie magentis i hyundaia santa fe. Dwa z testowanych aut otrzymały najwyższy możliwy wynik - pięciu gwiazdek. Do tego elitarnego grona trafiły skoda roomster i nowy model toyoty - auris. Testy ujawniły jednak słabość roomstera. W czasie zderzenia czołowego na poważne uszkodzenia narażone były, źle poprowadzone, przewody instalacji elektrycznej doprowadzające zasilanie od akumulatora. W wyniku uszkodzenia przewodów, doszło do strat energii elektrycznej i nie zadziałały pirotechniczne napinacze pasów bezpieczeństwa. Inżynierowie ze Skody postanowili rozwiązać ten problem przez dodanie do standardowego wyposażenia specjalnych osłon mających chronić kable, zaproponowano również modyfikację instalacji elektrycznej, tak by nawet w wyniku uszkodzenia przewodów napinacze pasów zadziałały poprawnie. Po dokonaniu przez Skodę poprawek, EuroNCAP zgodziła się powtórzyć test. Ponownie doszło do uszkodzenia przewodów, jednak inne poczynione modyfikacje zapewniły prawidłowe działanie napinaczy. Ostateczny wynik 5 gwiazdek za ochronę dorosłych, 4 gwiazdki za ochronę dzieci oraz 2 gwiazdki w zderzeniu z pieszym to jeden z lepszych wyników samochodów w tej klasie. Skoda nie planuje jednak dokonywania poprawek w samochodach już sprzedanych. Specjaliści EuroNCAP nie mieli natomiast większych zastrzeżeń do toyoty auris. Samochód prócz pięciu gwiazdek za ochronę osób dorosłych otrzymał cztery gwiazdki w kategorii ochrona dzieci i aż trzy w zderzeniu z pieszym. 9 poduszek powietrznych, system ISOFIX i mocna konstrukcja przyczyniły się do uzyskania dobrego wyniku. Auris otrzymał również najwyższe wyniki w bocznym teście 'słupa'. Nieco gorzej wypadły konstrukcje koreańskie. Kia Magentis uzyskała wynik 4 gwiazdek za ochronę dorosłych, 3 za ochronę dzieci i jedną gwiazdkę w zderzeniu z pieszym. Terenówce Hyundaia przyznano po cztery gwiazdki za ochronę dorosłych i dzieci, ale wynik testu na zderzenie z pieszym nie napawa optymizmem. Santa Fe nie przyznano w tej kategorii ani jednej gwiazdki. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Samochód wjechał na przystanek - 3 rannych[/b] Trzy osoby zostały ranne, w tym jedna ciężko po tym, jak opel astra wjechał wieczorem na przystanek autobusowy w Pile (Wielkopolska). 'Ford escort zderzył się z oplem astrą. Opel uderzył po tym w przystanek, gdzie na autobus oczekiwało około dziesięciu osób. Trzy z nich zostało rannych, w tym jedna ciężko' - poinformowała PAP rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, Ewa Olkiewicz. Najprawdopodobniej, kierowcy obu aut byli trzeźwi. Trwa ustalanie okoliczności, w jakich doszło do zdarzenia.

[b]Autko pod choinkę Gdzie można kupić dobre prezenty pod choinkę?[/b] W supermarkecie, na bazarze, w internecie. A w salonie samochodowym? Odwiedzając kilka salonów różnych marek okazało się że nie trzeba kilkudziesięciu tysięcy! Na dobry prezent wystarczy kilkadziesiąt złotych! Salony oprócz nowych samochodów oferują też w sprzedaży spory wachlarz szeroko rozumianych gadżetów. i nie chodzi wcale o spoilery czy alufelgi. Jeżeli ktoś marzy o nowym peugeocie 307cc, mercedesie klasy S czy oplu signum to dlaczego miałby go nie dostać? Na przykład w bardzo popularnej wśród kolekcjonerów skali 1/43. Dokładnie odwzorowane modele są w ofercie prawie wszystkich producentów samochodowych. Można wybierać jak podczas kupna prawdziwego samochodu: rodzaj nadwozia, kolor a często także rodzaj alufelg. Sprzedawca z salonu Opla zapewnia, że bez przeszkód można zamówić dowolny model, który był w produkcji od początku lat 90. Peugeot posiada równie bogatą paletę pojazdów w mniejszej skali, potocznie zwanych resorakami. Czapki 'basebolówki' z logo ulubionego producenta samochodów, lub nazwą konkretnego modelu? Czemu nie. Wielu producentów w ofercie ma znacznie więcej. W salonie Renaulta, mimo braku ekspozycji zapytany o gadżety sprzedawca wydobył gruby katalog, którego zawartości trudno wymienić. Koszule, krawaty, bluzy, dresy, kurtki, stroje na narty. Łatwiej wyliczyć czego nie było. Np. bielizny. W salonie Toyoty filiżanki w orientalne wzory i zegarki aygo, ale też torby podróżne i scyzoryki z logo toyoty landcriuser. Podobną ofertę posiada Jeep. Spośród salonów, do których zajrzeliśmy najmilej zaskoczył nas salon Mercedesa. Spora ekspozycja gadżetów, w ofercie drobiazgi o jednocyfrowej cenie. Gama produktów bardzo szeroka, od pluszowych maskotek, poprzez breloczki i modele po scyzoryki. Jednym z ciekawszych było trójramienna gwiazda, która zamiast na masce osadzona jest w akrylowej podstawie. Sprawdzi się jako przycisk do papieru, a stawiając ją na drugim końcu biurka można poczuć się jak za kierownicą mercedesa! Dla kogo nadają się takie prezenty? Dla kogoś kto darzy sympatią konkretną markę lub jest z którąś związany. Z kilku drobiazgów można stworzyć komplet. Wiele produktów jak pluszowe maskotki czy niektóre modele świetnie się sprawdzą jako zabawki. Przedstawiliśmy jedynie kilka przykładów oferowanych przez salony produktów. Oferta jest znacznie szersza, chociaż różna w zależności od producenta. Salony przeważnie posiadają tylko kilka gadżetów, które można kupić od ręki. Szukając czegoś konkretnego należy pytać o katalog i o przewidywany czas realizacji zamówienia. Zróżnicowane są też ceny, np. modele 1/43 mogą kosztować od 15 do ponad 100 zł. (ACH) Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Volkswagen Passat C3 może być niebezpieczny[/b] W niektórych egzemplarzach samochodów Volkswagen Passat mogą występować wady powodujące wyciek paliwa oraz utrudniające hamowanie - podał w komunikacie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Właściciele wadliwych aut zostaną powiadomieni listownie o konieczności skontaktowania się z autoryzowaną stacją obsługi. O możliwości wystąpienia wad poinformował prezesa UOKiK przedstawiciel Volkswagena w Polsce, Kulczyk Tradex. 'Niektóre samochody marki Volkswagen, model Passat typ C3 wyprodukowane w Niemczech, mogą stwarzać zagrożenie dla życia użytkowników' - czytamy w komunikacie. Chodzi o takie wady, jak pęknięcie przedniego wspornika chłodnicy oleju napędowego, co może spowodować wyciek paliwa, a także pęknięcie przewodu podciśnienia, co w rezultacie może doprowadzić do problemów z hamowaniem. Na polski rynek trafiło 5 tys. 543 egzemplarze wadliwych samochodów, wyprodukowanych od marca 2005 roku do sierpnia 2006 roku, o następujących numerach nadwozia: WVW ZZZ 3C Z 5 P 000 001 - 003 233 WVW ZZZ 3C Z 6 E 000 051 - 246 222 WVW ZZZ 3C Z 6 P 000 003 - 226 966 WVW ZZZ 3C Z 6 Z 000 019 - 000 255 WVW ZZZ 3C Z 6 9 000 001 - 000 353 WVW ZZZ 3C Z 7 E 000 001 - 057 666 WVW ZZZ 3C Z 7 P 000 001 - 036 002 WVW ZZZ 3C Z 7 Z 000 076 - 000 302 WVW ZZZ 3C Z 7 9 000 001 - 000 014 Kulczyk Tradex rozpoczął bezpłatną wymianę wadliwych elementów. Dilerzy samochodów marki Volkswagen powiadomią listownie wszystkich właścicieli aut objętych tą akcją o konieczności skontaktowania się z autoryzowaną stacją obsługi. Według UOKiK, na podstawie ustawy o ogólnym bezpieczeństwie produktów zarówno producent, jak i dystrybutor zobowiązany jest powiadomić UOKiK w każdym przypadku, gdy uzyska informację, że wprowadzony na rynek produkt nie jest bezpieczny. PAP

[b]Potężne zamieszki po wypadku[/b] Potrącenie przez samochód dwóch nastolatek w Tarnopolu na Zachodniej Ukrainie doprowadziło do kilkugodzinnych zamieszek, podczas których doszło do próby samosądu nad winnym zajścia kierowcą - poinformowały w czwartek ukraińskie media. Wydarzenie miało miejsce w środę wieczorem. Dwie piętnastolatki, wracając ze szkoły do domu, zostały potrącone przez samochód marki audi, który nie zatrzymał się na oznakowanym przejściu dla pieszych. Na miejscu wypadku niemal natychmiast zebrał się spory tłum. Widząc, że poszkodowane nie dają znaków życia, ludzie zaczęli napierać na kierowcę pojazdu, który spowodował wypadek. Ten, próbując bronić się przed atakiem, tylko wzmógł ich agresję. Na miejscu zdarzenia niemal natychmiast pojawiła się milicja. Pobitego kierowcę umieszczono w wozie patrolowym, co wzbudziło podejrzenia, że 'jeśli milicjanci go chronią, to on także jest milicjantem' - powiedział jeden ze świadków. Rosnący z minuty na minutę tłum zaczął napierać na pojazd milicji, domagając się wymierzenia sprawcy wypadku sprawiedliwości. Zaczęto krzyczeć, że kierowca jest pijany, że brał udział w suto zakrapianych obchodach przypadającego w środę Dnia Milicji. W międzyczasie jedna z potrąconych odzyskała przytomność. Ocucił ją lekarz z karetki reanimacyjnej, która przybyła na miejsce wypadku. W tym samym czasie druga ofiara wypadku nadal leżała na asfalcie. Kiedy lekarz, nawet do niej nie podchodząc, polecił swym współpracownikom wezwanie ekipy z kostnicy, dziewczynka zaczęła się ruszać. Złość obserwującego to tłumu sięgnęła wówczas zenitu. Wokół karetki zebrało się kilkaset osób. Ludzie zaczęli krzyczeć, że podobny los może spotkać ich dzieci i próbowali wyciągnąć sprawcę wypadku z samochodu milicyjnego. Kiedy nie zdołali tego zrobić, przewrócili samochód. Zanim na miejsce wypadku przybyły wzmocnione oddziały milicji, ludzie zdążyli przewrócić także audi, które potrąciło dwie dziewczynki. Milicja zaczęła aresztować najbardziej agresywne osoby, co jeszcze bardziej rozjuszyło zebranych. Tłum liczył już prawie dwa tysiące ludzi. Ci, którzy nie mogli widzieć, co dzieje się w centrum wydarzeń, wchodzili na dachy samochodów i okolicznych kiosków. Gdy samochody z aresztowanymi odjechały, ludzie postanowili pójść im na odsiecz. Udali się więc na posterunek milicji. Tam napotkali na opór milicjantów, którzy nie dopuszczali ich do wejścia. W kierunku funkcjonariuszy poleciały jajka i kamienie. Kilkugodzinne oblężenie posterunku skończyło się o północy, kiedy ludzie zaczęli rozchodzić się do domów. W czwartek, tarnopolska milicja poinformowała, że sprawca wypadku nie był pracownikiem organów porządkowych, lecz kierowcą w prywatnym przedsiębiorstwie. W chwili zdarzenia był trzeźwy. Jedną z poszkodowanych dziewczynek, po opatrzeniu ran i badaniach odesłano ze szpitala do domu. Druga, która doznała wstrząsu mózgu i odniosła inne, nie zagrażające życiu obrażenia, nadal znajduje się pod obserwacją lekarzy. Kierowca, który potrącił nastolatki, także leży w szpitalu. Stanie za swój czyn przed sądem. Nieodpowiedzialne zachowanie przypłacił rozerwanym policzkiem, podbitymi oczami, a także licznymi zadrapaniami i siniakami. Źródło informacji: PAP

[b]Prezent na święta? Dwa Maybachy![/b] Na niecodzienny pomysł wpadł dealer samochodowy marki Maybach z amerykańskiego miasta Newport Beach. Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia oferuje on specjalny pakiet prezentów dla zamożnych. [i], Auto Presse[/i]Świąteczny prezent obejmuje dwie luksusowe limuzyny Maybach 57 &#8211; każda o mocy 550 KM &#8211; ze dachem panoramicznym, multimedialnym systemem DVD oraz całą dozą komfortu. Jeżeli klientem amerykańskiego sprzedawcy jest dodatkowo zakochana para w gratisie otrzymają pobyt z noclegiem w apartamencie o powierzchni 2000 metrów kwadratowych w jednym z topowych hoteli w regionie. Prezent jednak sporo kosztuje &#8211; bagatela 535 000 euro. Skąd pomysł na przygotowanie takiej promocji. Właściciel salonu Fletcher Jones Motorcars nie byłby czystej krwi mieszkańcem Ameryki Północnej gdyby przy okazji takiego przedsięwzięcia nie chciał ukradkiem zrealizować swoich planów. Jak donoszą lokalne media, sprzedawca postanowił, że zostanie najlepszym dealerem marki na świecie, a aby tego dokonać w miesiącu musi sprzedawać średnio dwa modele luksusowego Maybacha.

[b]GPS, który ostrzega przed złodziejami[/b] Samochodowe systemy nawigacji satelitarnej będą ostrzegać japońskich kierowców przed miejscami, w których grasują złodzieje. Pierwszy taki system został dziś uruchomiony w mieście Osaka. [i]moto[/i] Działa on na podobnej zasadzie jak serwis informujący o pogodzie, warunkach drogowych i nasileniu ruchu. Po wprowadzeniu do urządzenia danych dotyczących celu podróży, kierowca może zobaczyć na wyświetlaczu mapę z zaznaczonymi niebezpiecznymi miejscami. Chodzi o punkty, w których zdarzają się włamania do samochodów i kradzieże części pojazdów. Komputer podaje też odległości do miejsc podwyższonego ryzyka. Wprowadzając system ostrzegania kierowców policja ma nadzieję zmienić wizerunek Osaki jako miejsca, w którym zdarza się najwięcej włamań do samochodów. Pod tym względem metropolia ta od trzynastu lat znajduje się na pierwszym miejscu w kraju.

[b]Opel Corsavan w Brukseli[/b] Po prezentacji studium koncepcyjnego Corsavan w czasie paryskich targów motoryzacyjnych, wersja produkcyjna kompaktowego miejskiego vana zadebiutuje zaraz na początku przyszłego roku. Brukselskie targi motoryzacyjne będą najlepszą ku temu okazją. [i], GM/[/i] Samochód bazowany jest na trzydrzwiowej wersji modelu Corsa. Łączy on w sobie komfort i wydajność samochodu osobowego wraz z użytecznością i pojemnością bagażową małego samochodu typu van. Według producenta nowy model posiada w sobie wszystko to, czego można by oczekiwać od samochodu w tym segmencie. Czy sprawdzi się to w praktyce? Okaże się to z pewnością, zaraz po jego debiucie rynkowym. W stosunku do poprzedniej generacji, konstruktorzy popracowali nad zwiększeniem przestrzeni bagażowej, która ma być teraz większa nawet o 30 procent. Rozszerzono także paletę dostępnych jednostek napędowych. W nowym aucie dostępne będą cztery warianty, począwszy od benzynowego silnika Twinport o pojemności 1.0 l (60KM), aż do wysokoprężnego common raila 1.3 o mocy 90 koni mechanicznych. Jamal N. El-Hout, wiceprezydent ds. planowania produktów GM Europe poinformował, że Opel oferuje szerokie zestawienie samochodów dostawczych, które spełnią oczekiwania każdego klienta. Dodał także, że dzięki nowoczesnemu designowi oraz praktycznym cechom, nowa Corsavan będzie miała duży udział w ogólnym sukcesie marki na rynku. El-Hout oczekuje, że Corsavan znajdzie najwięcej klientów w krajach takich jak Portugalia, Hiszpania oraz Wielka Brytania, gdzie poprzedni model cieszył się dużym zainteresowaniem. Z zewnątrz samochód przypomina model przeznaczony stricte do zadań komercyjnych. Na potrzeby modelu optymalniej rozplanowano przestrzeń ładunkową, która może pomieścić 919 l. bagażu o maksymalnej wadze 475 kilogramów. Corsavan będzie budowana na identycznej konstrukcji jej seryjnego odpowiednika, co oznacza, że samochód będzie mógł wyróżniać się w kwestii bezpieczeństwa pięcioma gwiazdkami testów zderzeniowych organizacji Euro NCAP. Producent udziela również trzyletniej gwarancji serwisowej, a pierwszy termin przeglądu powinien nastąpić po dwóch latach użytkowania lub pokonaniu 60 tys. kilometrów.

[b]KGP: Fotoradary, a bezpieczeństwo[/b] Spadek liczby wypadków drogowych o 57 proc., ofiar śmiertelnych o 65 proc. i rannych o 56 proc. to efekty instalacji masztów wraz fotorejestratorami na polskich drogach. Tak wynika z analizy wpływu tych urządzeń na poprawę bezpieczeństwa, przedstawionej przez Biuro Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. [i], Komenda Główna Policji/ [/i] Do przeprowadzenia niniejszej analizy wykorzystano dane statystyczne z 63 powiatów na obszarze działania całego kraju, w których zainstalowano maszty z przeznaczeniem na wykorzystywanie fotoradarów. Z badań wyłączono Komendę Stołeczną Policji. Analizie zostało poddanych 150 punktów kontrolnych, w których zostały zamontowane maszty, co stanowi 42% ogółu aktualnie wykorzystywanych urządzeń. Na potrzeby analizy przyjęto, okres od stycznia do września 2006r. porównując go do analogicznego okresu roku 2005. Analizie poddano liczbę punktów kontrolnych (miejsc rozmieszczenia masztów) na terenie danego powiatu, a następnie dane w postaci liczby: wypadków, zabitych i rannych. Porównywanie danych za 2006 i 2005r. następowało w oparciu o takie same kryteria dla badanego punktu kontrolnego. Na podstawie dokonanych porównań na terenie całego kraju w roku 2006, widać zdecydowany spadek we wszystkich kategoriach, w miejscach w których zainstalowane były maszty fotoradarów niezależnie od częstotliwości umieszczania w nich urządzeń. W okresie od stycznia do września roku 2006 wydarzyło się w tych miejscach 150 wypadków, w których zginęło 18 osób, a rannych zostało 203 osoby. Porównując te dane do analogicznego okresu roku 2005, należy jednoznacznie wskazać na spadek: liczby wypadków o 207 (tj. o 57%), liczby osób rannych o 262 osoby (tj. o 56%), liczby osób zabitych o 34 osoby, (tj. czyli o 65 % spośród wszystkich osób, które zginęły w roku 2005 w tych właśnie miejscach). Świadczy to o wyraźnym respektowaniu istniejących ograniczeń prędkości przez kierowców w tych miejscach, które jeszcze w 2003 r. były uznawane za jedne z najniebezpieczniejszych w Polsce. Warto podkreślić, że zakres oddziaływania fotoradaru, czy też samego masztu (atrapy fotoradaru) nie odnosi się wyłącznie do punku jego lokalizacji, albowiem w większości przypadków w odległości kilkuset metrów (nawet kilku km) przed samym fotoradarem znajdują się tablice ostrzegające o radarowym pomiarze prędkości, które skutecznie wpływają na spowolnienie jazdy kierujących na szczególnie niebezpiecznym odcinku drogi, czyniąc ją bezpieczniejszą. Analizując dane statystyczne uzyskane z roku 2006 i 2005 można powiedzieć, że oprócz województwa kujawsko-pomorskiego, opolskiego i lubelskiego gdzie nastąpił nieznaczny wzrost liczby osób zabitych w roku 2006 względem roku 2005, w pozostałych województwach odnotowano tendencje spadkowe, a w trzech przypadkach wartości niezmienne. Wzrostowi liczby osób zabitych towarzyszył jednak spadek liczby wypadków w tych województwach, co należy interpretować w ten sposób, że w jednym wypadku musiała ginąć więcej niż jedna osoba. Na taki stan rzeczy Policja nie ma jednak większego wpływu. Największe korzyści w postaci poprawy bezpieczeństwa wynikające z umieszczenia fotoradarów zanotowano w: woj. śląskie - spadek liczby : wypadków o 43 (61%), zabitych o 7 (70%), rannych o 58 (66%); woj. pomorskie - spadek liczby: wypadków o 30 (66%), zabitych o 11 (91%), rannych o 28( 53%); woj. warmińsko-mazurskie - spadek liczby: wypadków o 30(96%), zabitych o 4 (100%), rannych o 36 (90%). Policja dysponuje obecnie około 60 urządzeniami pracującymi na bazie 340 masztów zainstalowanych na drogach całego kraju. Zakupy kolejnych urządzeń pozwolą w najbliższym czasie na wykorzystywanie około 675 masztów oraz około 127 fotoradarów.

[b]Volvo XC 60: Terenowe C30[/b] Dzięki modelowi XC90 Volvo utarło sobie drogę w terenie aut sgemntu SUV. Teraz ten sukces ma pomóc Szwedom we wprowadzeniu nowego modelu XC60, który szerzej zostanie zaprezentowany na salonie samochodowym w Detroit. [i], Volvo/[/i] XC60 skierowane zostanie do klasy średniej wielkości SUV-ów dzięki czemu segment ten stanie się jednym z najciekawiej zapowiadających i rozwijających się. Nowa terenówka Volvo będzie więc konkurować z modelem Audi Q5, Mercedesem GLK czy też Volkswagenem Tiguan. Auto w wersji seryjnej pojawi się w sprzedaży najprawdopodobniej w 2009 roku i będzie wykorzystywać płytę podłogową brytyjskiego Land Rovera Freelander. Według zapowiedzi przedstawicieli szwedzkiej marki, model seryjny będzie niewiele różnił się pod względem stylistycznym od prototypu XC60, co zdecydowanie może wpłynąć na powodzenie tego projektu. Zostanie więc dość płaski dach, wąskie linie szyb i masywna sylwetka. Wiele nowych rozwiązań projektanci koncepcyjnego XC60 włożyli szczególnie w tylną część samochodu gdzie elementem rozpoznawczym są rozciągnięte słupki C oraz duże światła. Klapa bagażnika podzielona została horyzontalnie na dwie części i może być otwierana oddzielnie. Przód samochodu to z kolei nowa linia zapoczątkowana przez kompaktowy model C30. Volvo XC60 oferowane będzie z napędem na cztery koła. Sercem auta będą zamontowane poprzecznie jednostki cztero- i pięciocylidrowe. Jak informuje Volvo niektóre elementy zawieszenia pochodzić będą z egzemplarzy Forda Focusa, co może być kolejnym plusem samochodu. Z innych rozwiązań technicznych dostępnych w XC60, Volvo szczególnie będzie promować system City-Safety, opierający się na specjalnych sensorach ostrzegających kierowcę przy określonej prędkości przed ewentualnym najechaniem na tył poprzedzającego pojazdu.

[b]Pierwszy polski minivan[/b] Mieliśmy w latach 50. i 60. kapitalnych konstruktorów, nawet wizjonerów. Przykładem tego jest konstrukcja z 1958 r., która powstała na warszawskim Żeraniu. Syrena, z nadwoziem Stanisława Panczakiewicza, mająca cechy aut powstających przed wojną, nie podobała się młodym inżynierom w Dziale Głównego Konstruktora FSO. uruchomieniu seryjnej produkcji syren w 1958 r. Cezary Nawrot - początkujący stylista, Stanisław Łukaszewicz - nadwoziowiec i Władysław Kolasa - zaczynający specjalizować się w modelach wzorcowych przystąpili do opracowania zupełnie nowego nadwozia syreny. 'To powinien być samochód z obszernym wnętrzem, wyżej uniesionym dachem, dobrze przeszklony i mający duży bagażnik - mówił w ostatnim wywiadzie dla 'Motoru', pod koniec lat 90. XX w., Cezary Nawrot. - I taki samochód narysowałem. Nazwaliśmy go mikrobusem, bo kiedyś nie było pojęcia van, ale to był regularny, pięcioosobowy minivan'. Ponieważ w DGK FSO było sporo drewna zakupionego jeszcze na potrzeby Panczakiewicza, szkielet nadwozia przedprototypu był drewniany, ale poszycie z blachy stalowej. W założeniach nadwozie miało być całkowicie stalowe. Przestrzeń bagażowa za tylną kanapą od podłogi do sufitu miała pojemność blisko metra sześciennego. Dostęp do niej był poprzez drzwi w ścianie tylnej. Zbiornik paliwa przeniesiono dla bezpieczeństwa spod maski pod podłogę bagażnika, co potem przyjęto w syrenie seryjnej. Syrena mikrobus wyjechała na testy wiosną 1959 r., budząc zrozumiały entuzjazm. Niestety, szybko ją schowano w garażach DGK, bo ówczesna władza nie chciała rozbudzać apetytu obywateli. Zostały po niej tylko fotografie. Zbigniew D. Skoczek

[b]Kierowcy tirów zablokowali krajową 'czwórkę'[/b] Około godziny 18.00 na trasie E-4, w miejscowości Młyny, kierowcy tirów ustawili swe pojazdy w poprzek drogi, blokując dojazd do polsko- ukraińskiego przejścia granicznego w Korczowej. Protestują przeciw przedłużającym się odprawom granicznym. Jak poinformowano w Zespole Prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, na miejscu są policjanci. Z protestującymi, a także z dokonującymi odpraw służbami granicznymi, będą rozmawiać negocjatorzy. W niedzielę czas oczekiwania na odprawę dla samochodów ciężarowych w Korczowej przekroczył 20 godzin. Zniecierpliwieni i zmęczeni kierowcy tych pojazdów postanowili zablokować odcinek drogi, by w ten sposób wymóc na służbach granicznych szybszą odprawę.REKLAMA Czytaj dalej Jak poinformowała PAP rzeczniczka prasowa Bieszczadzkiego Oddziału SG por. Elżbieta Pikor, na przejściu tym pod koniec roku tworzą się długie kolejki z powodu znacznie wzmożonego ruchu pojazdów udających się na Ukrainę. 'Wynika to głównie z tego, że handlujące ze sobą firmy chcą wywiązać się przed końcem roku z zawartych umów. W porozumieniu ze służbami celnymi robimy jednak wszystko, by przyspieszyć odprawy i rozładować kolejkę' - zapewniła Pikor. PAP

[b]Testujemy używane: Toyota corolla[/b] Wizerunek buduje się latami. To, że porsche kojarzy nam się z wyśmienitymi osiągami, volvo z bezpieczeństwem, a trabant z tandetą nie jest wcale dziełem przypadku. Podobnie rzecz ma się z produktami pewnej japońskiej firmy. Dziewięć na dziesięć osób zapytanych o najmniej awaryjne auto odpowie - toyota! Prawda czy może mit? Poczytajcie... Nadwozie corollki prezentuje się ciekawie. Nikt nie może powiedzieć, że samochód jest nijaki. Duże, okrągłe lampy i uśmiechnięta mordka grilla sprawiają, że auto wyróżnia się z tłumu, co jeszcze do niedawna japońskim stylistom wychodziło najwyżej średnio. Wiele osób dostrzega w tym samochodzie podobieństwo do naszej polskiej Syrenki i chyba faktycznie coś w tym jest. Zarówno liftback (2 i czterodrzwiowy), jak i sedan mogą się podobać. Szczególnie w tym ostatnim stylistom udało się zachować harmonię i proporcje, przez co na tle konkurentów samochód wygląda po prostu jak samochód, a to duży plus. Inaczej rzecz ma się niestety z wersją kombi (wagon). Człowiek odpowiedzialny za jej kształt wykazał się bardzo oryginalnym postrzeganiem piękna i stworzył coś, co trudno opisać przystępnymi słowami... W sedanie bagażnik wydaje się być wystarczającym (390 l), chociaż zawiasy wnikające głęboko do wnętrza skutecznie ograniczając jego pakowność. W wersji liftback kufer mieści 372, a w compact (dwudrzwiowa) tylko 281 l. Dyskusyjnej urody combi dysponuje ledwie 309 litrami pojemności. Należy także zapomnieć o przewożeniu większych, ponadgabarytowych przedmiotów. Wprawdzie oparcie tylnej kanapy jest składane, jednak luka jaka powstaje w wyniku jego złożenia jest tak znikoma, że omalże można by ja przeoczyć. Na szczęście są i plusy. Krawędź załadunku jest niska, koło zapasowe pełnowymiarowe, a miejsce na apteczkę i gaśnicę rozwiązano wzorowo. Po zajęciu miejsca we wnętrzu od razu wdać, że to auto powstało z myślą o japońskim rynku. Wszystko, począwszy od wlotów powietrza, przez przyciski, a na klamce schowka kończąc wydaje się być nieproporcjonalnie małe. Niestety dotyczy to także foteli. Krótkie siedziska sprawiają nieco kłopotów z zajęciem miejsca. Poskąpiono także płynnej regulacji oparcia. Próżno też szukać dźwigni ustawienia wysokości fotela kierowcy. Zamiast tego, jest jedynie regulacja kąta pochylenia siedziska. Niestety, im niżej siedzisko opuścimy, tym mniej miejsca zostanie na nogi dla pasażera tylnej kanapy (powstaje wówczas nieestetyczna luka pomiędzy siedziskiem a oparciem). Projektanci nie wykazali się szczególną inwencją twórczą, jeżeli chodzi o ilość miejsca z tyłu. Jest tutaj tak, jak w każdym innym kompakcie - czyli ciasno. Podsumowując - jeśli chcemy podróżować wygodnie to najwyżej w składzie 2+2, czyli dwie 'znormalizowane' osoby i dwójka dzieci. Materiały użyte do wykończenia wnętrza, nawet w testowanym, siedmioletnim egzemplarzu rokują długą i bezproblemową eksploatację. Deska rozdzielcza jest miękka, a obiciówki drzwi sprawiają wrażenie solidnych. Niestety, nie obyło się bez pewnej wpadki. Dobry obraz psuje koło kierownicy. Plastik, z jakiego jest ono wykonane bardzo szybko się wyciera i nawet w aucie z niewielkim przebiegiem kierownica wygląda nieświeżo. Tak to już jest, gdy światem rządzą księgowi... Do napędu corolli ósmej generacji stosowano kilka jednostek benzynowych oraz dwa diesle. Starszy z nich (2,0 l. 72 KM) nie przyjął się jednak na rynku i prawdę mówiąc nie ma się, czemu dziwić. W dzisiejszych czasach nie wystarczy być jedynie niezawodnym - trzeba jeszcze zapewniać jako takie osiągi (dane fabryczne mówią o 14,4 s. do 100 km/h i V max. 165 km/h, średnie spalanie 6,7 l/100 km). Wprowadzony w 2000 roku diesel D-4D o mocy 90 KM radzi sobie z japończykiem znacznie lepiej ale oferta pojazdów z tym silnikiem jest u nas mocno ograniczona. Najłatwiej jest o auto z benzynowym motorem 1,3 l. Szesnaście zaworów i 86 koni mocy w zupełności wystarczają do sprawnego poruszania się. 12 sekund do 100 km/h wprawdzie nie rzuca na kolana, jednak zapewnia przyjemną jazdę i bezstresowe wyprzedzanie. Jak każdy szesnastozaworowiec, silnik nabiera wigoru po przekroczeniu ok. 3500 obrotów i do jakiś 5500 obr./min kręci się żwawo. Mocy i momentu zaczyna brakować dopiero podczas szybkiej jazdy po autostradzie, jednak w codziennej eksploatacji rzadko przekracza się 160 km/h, więc nie powinno to stanowić problemu. Spalanie kształtuje się na korzystnym poziomie. Średnio 6 do 7 litrów spokojnie wystarczy na pokonanie setki. Podobnie zachowują się również nowsze jednostki 1,4 VVTi dysponujące mocą 97 KM. Nieco mniej jest w naszym kraju aut wyposażonych w benzynowy silnik o pojemności 1,6l (110 KM). Zapożyczony jeszcze z cariny, w corolli sprawuje się znakomicie. Jeśli tylko sprawnie posługujemy się sprzęgłem to rzadko, które auto odejdzie nam spod świateł (od 0 do 100 km/h w 10,2 s). Jeszcze więcej frajdy zapewnia jazda po krętych, górskich drogach, gdzie nie trzeba często sięgać do lewarka zmiany biegów, by poczuć się jak kierowca rajdowy. Niestety silnik ten występował u nas raczej sporadycznie, a auta z tą jednostką, wbrew logice, często wyposażone są dużo gorzej niż niejeden 1,4 l. Corolla to jeden z tych samochodów, których walory dostrzega się w miarę upływu czasu. Z każdym kolejnym kilometrem, toyota staje się lepsza. Jazda tym samochodem nie należy do męczących, a dzięki dynamicznemu silnikowi i precyzyjnemu układowi kierowniczemu daje dużo przyjemności. Japończykom udało się osiągnąć dobry kompromis pomiędzy komfortem, a właściwościami jezdnymi. Zawieszenie zestrojono dość miękko (co dobrze sprawdza się na naszych drogach), a równocześnie auto prowadzi się bardzo łatwo i pewnie. Nawet pomimo zastosowania wąskich opon w rozmiarze 165/70/14 samochód niemalże 'wycina' zakręty i nie ma mowy o żadnych przechyłach czy wstrząsach. Lekkie objawy podsterowności dają o sobie znać tylko, jeśli mocno przeholujemy z gazem. Jak wiadomo, toyota słynie z niezawodności i trzeba przyznać, że w przypadku tej generacji corolli, nie jest to wcale chwyt marketingowy. Przez siedem lat w aucie nie zepsuło się nic - zupełnie. Nawet klocki hamulcowe bezproblemowo przebyły dystans przeszło 130 tys. kilometrów . Może się to wydawać dziwne, ale przez cały ten dystans nie zdarzyła się żadna, nawet najmniejsza awaria. Nie spaliła się nawet żarówka. Jednym słowem - nudy! Na corollę 8 generacji zawsze można liczyć. Bez wątpienia, docenią to panie. Wystarczy tylko opanować technikę samodzielnego tankowania i już, to wszystko. Wsiada się, jedzie, wysiada, wsiada, i tak w kółko, latami. Ceny używanych zaczynają się od ok. 13 tys zł. i trzeba przyznać, że to kusząca propozycja. Tego samochodu prawie nie da się zepsuć, nawet na naszych drogach... Podsumowując - corolla to po prostu auto dla leniwych! Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]UE: Na światłach przez cały rok z nowym prawem jazdy[/b] Komisarze Unii Europejskiej rozważają wprowadzenie dwóch nowych dyrektyw w europejskim kodeksie ruchu drogowego. Pierwsza z nich dotyczy obowiązkowej jazdy na światłach przez cały rok, druga z kolei jednolitego dokumentu prawa jazdy. JB, UE, Wniosek o rozpatrzenie projektu dotyczącego używania świateł na terenie UE przez cały rok zostanie ostatecznie przedstawiony Parlamentowi Europejskiemu w 2007 roku. Parlamentarzyści mają nadzieję, że tą dyrektywę uda się uchwalić jeszcze w tym samym roku. Cel tego przepisu jest zrozumiały &#8211; ograniczenie liczby śmiertelnych wypadków. Przepis o obowiązkowej jeździe na światłach mijania przez cały rok wprowadziła w ostatnim czasie Słowacja. Przepis wejdzie w życie 1 marca przyszłego roku. Niewykluczone, że w Słowacji zostanie uchwalona ustawa o obowiązkowym stosowaniu ogumienia zimowego w okresie jesienno-zimowym. Dyskusja na ten temat trwa w słowackim parlamencie. Z kolei w przypadku uchwalenia dyrektywy o jednolitym prawie jazdy sprawa wydaje się być już zamknięta. Wczoraj (14.12.) Parlament Europejski zatwierdził ustawę, która przewiduje wymianę krajowych dokumentów uprawniających do prowadzenia pojazdów na jednolity jego zamiennik zaprojektowany przez UE. Około 200 mln kierowców z całej wspólnoty będzie musiało wymienić swoje prawo jazdy do 2033 roku. Unijne prawo jazdy będzie miało kształt plastikowej karty ze zdjęciem i będzie wydawane na okres 10 lat (z możliwością przedłużenia ważności do 15 lat). Nieco krótszy okres ważności przysługiwał będzie kierowcom autobusów i ciężarówek &#8211; 5 lat.

[b]Łoś przyczyną wypadku samochodowego[/b] Łoś, który w piątek w okolicach Augustowa (Podlaskie) wbiegł na drogę, spowodował wypadek dwóch samochodów osobowych. Kierowcy samochodów są lekko poobijani, zwierzę zginęło na miejscu - poinformowała augustowska Straż Pożarna. Na trasie Augustów-Sejny w pobliżu miejscowości Przewięź w Puszczy Augustowskiej, osobowy mercedes uderzył we wbiegającego na drogę łosia. Zwierzę upadło na przeciwległy pas jezdni, dlatego nadjeżdżający z drugiej strony citroen musiał zjechać po stromym poboczu. Oba samochody zostały mocno zniszczone. Martwe zwierzę zabrały z miejsca wypadku służby leśne. Jak informują strażacy, do wypadków z winy leśnych zwierząt w okolicach Puszczy Augustowskiej dochodzi kilka razy w roku i są to z reguły niebezpieczne zdarzenia, szczególnie wtedy, gdy zwierzę waży kilkaset kilogramów. PAP

[b]Po nowe auta do... Niemiec?[/b] Pod koniec roku dilerzy zwykle mocno obniżają ceny samochodów. Nie ma tym nic dziwnego, bowiem za kilka tygodni auta będą o rok starsze i nie ma żadnego znaczenia, że tak naprawdę ciągle są nowe. Dla dilera jest więc bardziej opłacalne sprzedać samochód teraz, niż za kilka miesięcy być zmuszonym do jeszcze większej obniżki cen rocznego już auta. Czy jednak sprzedawcy samochodów w Polsce to rozumieją? Patrząc na poziom sprzedaży aut (do końca listopada z salonów wyjechało 217 tysięcy pojazdów, czyli 0.3 proc więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku) można mieć wątpliwości. Te 217 tysięcy to jeden z najgorszych wyników w ciągu ostatnich 15 lat. Dlatego można by oczekiwać znacznie większych obniżek, niż te, z którymi mamy do czynienia w salomach .Okazuje się, że niemieccy dilerzy rozpoczęli przed końcem tego roku prawdziwą wojnę o klientów i oferują im samochody po wyjątkowych cenach. Z badań niemieckiej firmy analitycznej B&D Forecast wynika, że średni poziom obniżek cen aut nad Renem sięgnął już 17 proc. i jest najwyższy w historii. Jeszcze 10 lat temu średnia ta wynosiła 8,8 proc., a w ubiegłym roku ok. 14 proc. Według przewidywań ekspertów w przyszłym roku średni rabat na samochód może wynieść nawet 20 proc. Może więc planując zakup nowego samochodu trzeba wybrać kierunek zachodni? Według Dziennika takie rozwiązanie czasem będzie opłacalne, bowiem niektóre samochody możemy kupić po drugiej stronie Odry nawet o kilkadziesiąt procent taniej niż w Polsce. Oczywiście dochodzi koszt akcyzy, która w przypadku samochodów z silnikami o pojemnościach powyżej 2 litrów podbija cenę o ponad 13 procent, jednak i tak taki zakup może być opłacalny. Jeszcze łatwiej o okazję w wypadku samochodów z mniejszymi jednostkami napędowymi, w wypadku których akcyza wynosi tylko 3.1 procenta. A jak wiadomo Polacy, ze względy na ceny paliwa i ubezpieczenia, jak i samego samochodu, preferują mniejsze silniki... Źródło informacji: INTERIA.PL


[b]Zupełnie nowy lancer[/b] Na styczniowym salonie NAIAS w Detroit Mitsubishi zaprezentuje nowego lancera sport sedan. To zupełnie nowy pojazd, nie mający nic wspólnego z obecną wersją. Zbudowano go na nowej płycie podłogowej, taj samej, którą wykorzystano w outlanderze, skutkiem czego wzrosły wymiary - długość to 4570 mm (35 mm więcej), szerokość - 1760 mm (wzrost aż o 65 mm) i wysokość 1490 mm (wzrost o 60 mm). O 35 mm zwiększył się również rozstaw osi, który teraz ma 3635 mm. Stylizacja nawiązuje do prototypu concept-x, który został pokazany na salonie w Tokio w 2005 roku. Źródłem napędu nowego lancera będzie dwulitrowy silnik benzynowy DOHC MIVEC z układem zmiennych faz rozrządu i mocą 152 KM. Może on współpracować z sześciobiegową automatyczną skrzynią biegów sportronic, która posiada możliwość manualnej zmiany biegów za pomocą łopatek przy kierownicy. Pokazany w Detroit samochód będzie przeznaczony na rynek amerykański. Jednak wersja europejska będzie najprawdopodobniej bardzo podobna. Samochód ten daje nam również pogląd na to jak będzie wyglądał topowy lancer evo X generacji. Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]Otylia jechała za szybko i nieumiejętnie[/b] Według biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych (IES) z Krakowa, przyczyną ubiegłorocznego wypadku samochodowego mistrzyni olimpijskiej w pływaniu Otylii J. był nieprawidłowo wykonany manewr wyprzedzania oraz nadmierna prędkość. Poinformowała o tym prokurator Ewa Ambroziak z Prokuratury Rejonowej w Płońsku. To trzecia ekspertyza w sprawie przyczyny wypadku Otylii J. Jej wykonanie okazało się konieczne, gdyż wyniki dwóch wcześniejszych opinii wzajemnie się wykluczyły. 'W ekspertyzie stwierdzono nieprawidłowości w kierowaniu pojazdem przez Otylię J. Chodzi o nieprawidłowy manewr wyprzedzania pojazdów przy prędkości w chwili wypadku ustalonej przez biegłych na 110 do 120 km/h' - powiedziała prokurator Ambroziak. Zastrzegła, że zakończenie śledztwa w sprawie wypadku Otylii J. zależeć będzie od stanowiska adwokatów pływaczki, którym przysługuje prawo złożenia własnych wniosków dowodowych. W pierwszej ekspertyzie biegli Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego z Warszawy orzekli, że przyczyną wypadku Otylii J. była nadmierna prędkość, z jaką prowadziła ona samochód (130 do 150 km/h) oraz kontynuowanie wyprzedzania za pojazdem ograniczającym widoczność drogi. W drugiej opinii specjaliści z Polskiego Związku Motorowego w Warszawie orzekli, że prędkość, z jaką jechała pływaczka, była o wiele mniejsza, nawet o około 40 km/h, a ona sama nie ponosi winy za zdarzenie. Ze względu na sprzeczne wnioski obu ekspertyz płońska Prokuratura Rejonowa zwróciła się w maju do IES o wykonanie dodatkowych badań - na wyniki czekano 7 miesięcy. Istniejący od 1929 roku IES jest jedyną tego rodzaju placówką naukowo-badawczą Ministerstwa Sprawiedliwości. Prowadzi badania w zakresie nauk sądowych, a także opracowuje opinie dla sądów i prokuratur w sprawach karnych i cywilnych, w tym w dziedzinie rekonstrukcji wypadków drogowych. Do wypadku Otylii J. doszło 1 października 2005 roku wieczorem w miejscowości Miączyn koło Czerwińska na drodze krajowej nr 62 Warszawa-Płock (Mazowieckie). Podczas manewru wyprzedzania kilku pojazdów pływaczka, prowadząc chryslera 300 C, chcąc uniknąć zderzenia z jadącym z przeciwka fiatem uno, zjechała na lewą stronę jezdni i wpadła do rowu. Po przejechaniu blisko stu metrów uderzyła w drzewo przednią prawą częścią samochodu, który w efekcie kilkakrotnie dachował. Na miejscu zginął 19-letni Szymon J., brat mistrzyni olimpijskiej. Pod koniec listopada 2005 roku płońska prokuratura rejonowa postawiła Otylii J. zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to kara od pół roku do 8 lat więzienia. Przeprowadzone w trakcie śledztwa oględziny i badania auta Otylii J. wykazały, że przed wypadkiem było ono sprawne technicznie. W sprawie ustalono i przesłuchano pięciu bezpośrednich świadków zdarzenia. W wypadku Otylia J. doznała licznych potłuczeń, urazu stawu barkowego, który nałożył się na wcześniejszą kontuzję, oraz urazu oka, a także niewielkie urazy kręgosłupa. Trafiła najpierw do szpitala w Płocku, a następnie do warszawskiego szpitala Bródnowskiego, który opuściła w połowie października. Lekarze opiekujący się po wypadku mistrzynią olimpijską w pływaniu, od początku zapewniali, że będzie on mogła powrócić do uprawiania sportu. Prokuratura nie wystąpiła o żadne środki zapobiegawcze (areszt, zatrzymanie paszportu). Stąd po powrocie do zdrowia Otylia J. z sukcesami kontynuuje karierą sportową. Źródło informacji: PAP/INTERIA.PL

[b]Opel Corsa zdobywa tytuł Autobest 2007![/b] Opel Corsa zdobył tytuł AUTOBEST 2007, przyznany w drodze głosowania przez jury złożone z dziennikarzy, reprezentujących 13 krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Wynikiem 780 punktów pokonał drugie auto w rankingu, Fiata Grande Punto, o zaledwie 5 punktów. [i]Piotr R. Frankowski, 2006-12-12[/i] Trzecie miejsce przypadło Peugeotowi 207, z wynikiem 704 pkt. Hyundai Accent był czwarty, zaś piąte miejsce w finale zajęła Skoda Roomster. Jak powiedział Dan Vardie, przewodniczący jury AUTOBEST, &#8222;Konkurencja była silna. Nowa Corsa zwyciężyła, gdyż oferuje najwięcej za porównywalną cenę i dobrze wypada w wielu obszarach, podlegających ocenie jury. Zwycięstwo nad Fiatem Grande Punto i Peugeotem 207 nastąpiło niewielką różnicą punktów &#8211; wszystkie trzy auta znakomicie odpowiadają potrzebom społeczeństw, zamieszkujących kraje należące do AUTOBEST &#8211; ale zwycięzca może być tylko jeden. Nowa Corsa to rewolucja w porównaniu do Corsy poprzedniej generacji, zupełnie nowa filozofia konstruowania samochodu. Ryzyko się opłaciło.&#8221; Przy ocenie finalistów każdy z jurorów brał pod uwagę 13 kryteriów oceny &#8211; do każdego z nich przypisana jest określona maksymalna liczba punktów, przy czym cena auta i koszty eksploatacji mają duże znaczenie. Jurorzy zagłosowali na Fiat Auto jako COMPANYBEST 2006 &#8211; firmę samochodową, którą sprawne i odważne kierownictwo wydobyło z poważnego kryzysu. Teraz przedsiębiorstwo ma klarowną wizję przyszłości i interesujące produkty, które mają szansę na sukces na tle zmieniającego się świata motoryzacji. Tytuł MANBEST 2006 otrzymuje wiceprezes Kia Motors Europe, Jean-Charles Lievens, który odgrywa decydującą rolę w sukcesie koreańskiej marki na rynku europejskim. Zdobywca nagrody jest także odpowiedzialny za ideę 7-letniej gwarancji, miał także znaczący udział w budowie tudzież uruchomieniu fabryki Kia Motors w słowackiej Żilinie. Do jury AUTOBEST, drugiego pod względem wielkości motoryzacyjnego jury Europy, należą znani dziennikarze motoryzacyjni, reprezentujący kraje o łącznym zaludnieniu przekraczającym 250 milionów ludzi: Bułgarię, Czechy, Chorwację, Cypr, Byłą Jugosłowiańską Republikę Macedonii, Polskę, Rosję, Rumunię, Serbię, Słowację, Słowenię, Turcję i Ukrainę. Od 2007 roku do grona jurorów dołączy przedstawiciel Węgier, Boriszov Boros Jenő. Szósta edycja uroczystego wręczenia nagród AUTOBEST odbędzie się na początku lutego 2007 roku w Polsce.

[b]Kolejnym podatkiem w kierowców[/b] [b]Minister Zyta Gilowska ma nowy pomysł na wyciągnięcie pieniędzy od właścicieli samochodów.[/b]Od początku grudnia nie obowiązują już przepisy obciążające stare samochody akcyzą nawet w wysokości 65 procent. Okazały się one niezgodne z prawodawstwem unijnym i niewykluczone, że rząd będzie musiał zwracać pobrane pieniądze. Obecnie zarówno na stare, jak i nowe samochody obowiązują dwie stawki (3.1 i 13.6 proc.) akcyzy zróżnicowane się w zależności od pojemności silnika, ale już nie wieku auta. Ten stan nie będzie jednak trwał długo. W Europie źle jest odbierana koncepcja podatku ekologicznego, który miałby być płacony przy zakupie samochodu wg zasady - im gorsza norma euro, tym większa opłata. Ta zasada znów ograniczałaby import aut do Polski, a Unii Europejskiej na tym nie zależy. Wbrew pozorom nie zależy jej również na kieszeni polskiego kierowcy. Ten fakt postanowiła wykorzystać Gilowska, która w wywiadzie dla 'Rzeczpospolitej' powiedziała, że jej resort intensywnie pracuje na nową opłatą. Ma to być coroczny podatek płacony od każdego (nie tylko rejestrowanego po raz pierwszy) samochodu. A samochodów w Polsce jest około 12 milionów... Akcyza na samochody zostałaby wtedy utrzymana w obecnej formie. Przypomnijmy natomiast, że od stycznia o 25 gr/l wzrośnie akcyza na benzynę. W cenie paliwa jest również wliczony dawny podatek drogowy. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Kolejny koncept Kia[/b] Kia Kue, tak będzie się nazywać kolejny koncepcyjny model koreańskiej marki, jaki zostanie zaprezentowany podczas styczniowej wystawy motoryzacyjnej w Detroit [i], KIA[/i] Kia Kue to auto zaliczane do segmentu CUV (Crossover Utility Vehicle), czyli łączące cechy aut typu crossover oraz MPV i SUV. Jak zwykle w takich przypadkach prototyp ma pokazać kierunek designu, jakim będzie kierować się w przyszłości producent. Koncept Kue zaprojektowany został przez studio należące do marki Kia, którego siedziba znajduje się w Kalifornii. Styliści pracujący nad modelem postanowili skupić się na zmaksymalizowaniu przyjemności kierowcy z codziennej jazdy samochodem. Kia Kue ma długość 4,72 m, rozstaw osi przekraczający 2,89 m i oczywiście napęd na 4 koła. Obręcze wykonano ze stopu lekkiego a opony mają rozmiar 22 cali. Nowoczesna stylistyka oraz połączenie cech vana z autem typu SUV, to, wydaje się, skuteczna recepta na popularność w dzisiejszych czasach. Choć Kia Kue, w zaprezentowanej w Detroit postaci, nie trafi do produkcji, to jednak samochód ten posłuży firmie Kia Motors do wybadania opinii konsumentów. Być może w niedalekiej przyszłości pewne pokazane w tym modelu rozwiązania zostaną zastosowane w seryjnych już autach.

[b]Autostradowa Obwodnica Wrocławia za 2-3 lata [/b] (PAP, W ciągu 2-3 lat powinna powstać Autostradowa Obwodnica Wrocławia (AOW); koszt jej budowy szacuje się na 1,4 mld zł - poinformował w poniedziałek na konferencji prasowej wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk. 35-kilometrowy odcinek 3-pasmowej w obu kierunkach obwodnicy ma łączyć się z trzema drogami krajowymi oraz autostradą A4. Trasa będzie przebiegała od Kątów Wrocławskich do miejscowości Długołęka. Rozpoczęcie budowy będzie możliwe dzięki podpisaniu przez ministra budownictwa decyzji o zmianie lokalizacji AOW. Było to konieczne, ponieważ niemożliwa okazała się realizacja drogi według wcześniej przyjętej lokalizacji. Obecnie w nowej lokalizacji uwzględniono nowocześniejsze rozwiązania techniczne, w niektórych miejscach droga zostanie poszerzona, zmieniono też rozjazdy i powiększono mosty. Wojewoda wyjaśnił, że niedoskonałości poprzedniej lokalizacji ujawniła przede wszystkim powódź, jaka miała miejsce w 1997 r. Dodatkowo, szereg inwestycji, które powstały w gminie Kobierzyce ( fabryki LG Electronics) wymagają dobrego i szybkiego połączenia, czego nie przewidywała wcześniej projektowana obwodnica. 'Podpisanie tych dokumentów przez ministra jest dla nas bardzo ważne, bo dzięki temu możemy dokończyć wszelkie procedury prawne. Bez tej decyzji nie byłoby możliwe wydanie pozwolenia na budowę' - powiedział dziennikarzom Grzelczyk. Dodał, że udało się już wykupić 90 proc. gruntów pod budowę obwodnicy. Najprawdopodobniej w lutym Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wystąpi o pozwolenie na budowę AOW i równolegle rozpisze przetarg na wykonawcę generalnego. 'Oceniamy, że wszelkie procedury prawne związane z obwodnicą skupowanie gruntów, wyłanianie generalnego wykonawcy oraz zdobycie pozwolenia na budowę, zostaną zakończone do końca lutego i wtedy też przystąpimy do budowy' - powiedział Grzelczyk. Przyznał, że budowę obwodnicy mogą opóźnić jedynie protesty firm biorących udział w przetargach. Autostradowa Obwodnica Wrocławia będzie się łączyć z trzema ważnymi trasami: drogą krajową nr 8, drogą ekspresową S8 Wrocław- Warszawa (gdy zostanie wybudowana) oraz z planowaną drogą ekspresową Wrocław-Poznań. Obwodnica ma się też łączyć z autostradą A4. W ciągu wrocławskiej obwodnicy zaplanowano 7 zjazdów, rozjazdów i skrzyżowań; będzie też łącznie 20 mostów, w tym najdłuższy - nad Śluzą Rędzińską - będzie miał ok. 500 metrów. AOW powstanie na bardzo trudnym terenie, mocno zurbanizowanym.

[b]Syrena na huśtawce[/b] Budując w latach 1959-60 syrenę sport, inżynierowie FSO zmodernizowali ramowe podwozie seryjnego auta, wprowadzając do tylnego zawieszenia drążek skrętny. Na tym podwoziu w roku 1960 powstał prototyp syreny 101 pick-up. Auta nie zamierzano produkować, była to tylko wprawka techniczna. Dwa lata później na tym samym podwoziu zbudowano prototyp syreny 102 kombi i była to bardzo udana konstrukcja, ale - mimo iż bardzo chwalił auto Ignacy Loga-Sowiński, przewodniczący Centralnej Rady Związków Zawodowych i członek Rady Państwa - bez szans na produkcję, ze względu na konieczność zrobienia kilkunastu nowych, kosztownych tłoczników, dachu, tylnych błotników, tylnych drzwi, podłogi itp. A poza tym przyszłość samej syreny była niejasna. Po pięciu latach, w 1967 roku, po uruchomieniu produkcji syreny 104, FSO dostała jednak rządowe zlecenie opracowania wersji użytkowych syren na potrzeby rolników i rzemieślników. W 1968 roku prototypy tych pojazdów zaprezentowano na zamkniętym pokazie przedstawicielom rządu, handlu oraz organizacji rolniczych i rzemieślniczych. Wszystkie wersje miały tylną oś sztywną zawieszoną na dwóch wzdłużnych resorach piórowych. Skrzyniowy pick-up miał ładowność 400 kg (ale podczas badań radził sobie z ciężarem o 200 kg większym), natomiast dwuosobowy furgon z blaszanym, zamkniętym nadwoziem mógł załadować 330 kg towaru. Zainteresowanie syrenami użytkowymi było duże, ale znów decyzji o ich produkcji nie podjęto. Wprost przeciwnie. W roku 1968 na Żeraniu królował już polski fiat 125p. Na potrzeby montażu Warszawy zaadaptowano hale byłych Warszawskich Zakładów Naprawy Samochodów na Śliwicach, a jeśli chodzi o syrenę... postanowiono w możliwie krótkim czasie zakończyć jej produkcję. I tym razem także się nie udało... [i]Zbigniew D. Skoczek[/i] Źródło informacji: Motor

[b]Samochody za 9 miliardów euro[/b] Od stycznia do sierpnia tego roku polski przemysł motoryzacyjny wyeksportował produkty o wartości blisko 9 mld euro. Jest to o ponad 1,83 mld euro więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego - poinformowała Polska Izba Motoryzacji (PIM). Utrzymanie dynamiki wzrostu pozwoli, zdaniem ekspertów PIM, osiągnąć na koniec roku rekordową wartość eksportu tego sektora w wysokości 13,8-14 mln euro. Przemysł motoryzacyjny w Polsce jest silnie związany z gospodarką krajów Unii Europejskiej. W ciągu pierwszych 8 miesięcy tego roku do krajów UE trafiło aż 87,32 proc. eksportu branży. Najważniejszym rynkiem dla polskich produktów motoryzacyjnych są Niemcy, do których trafiło 27,79 proc. całości eksportu. Dalsze miejsca w kolejności przypadły: Włochom, W. Brytanii, Hiszpanii i Francji. Na rynki te przypada blisko 64,61 proc. całości eksportu polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Największy udział ma eksport samochodów osobowych i dostawczych. Od stycznia do sierpnia br. wartość tego eksportu wyniosła ponad 3,46 mld euro, o ponad 30 proc. więcej niż przed rokiem. Najwięcej aut z Polski trafiło do Włoch, Niemiec i Francji. Drugim filarem eksportu polskiej motoryzacji są części i komponenty. W omawianym okresie wyeksportowano ich za ponad 2,41 mld euro, o 25 proc. więcej niż w 2005 r. I tutaj największymi odbiorcami są Niemcy, Włochy i Francja. Eksport silników wysokoprężnych osiągnął wartość ponad 1,83 mld euro. Najwięcej nabywców znalazły w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii - czytamy w informacji PIM. Polska Izba Motoryzacji jest organizacją samorządu gospodarczego, zrzeszającą poddostawców motoryzacyjnych oraz stacje dealerskie i serwisy naprawcze. Źródło informacji: PAP

[b]Na motocyklu do wypadku[/b] Docierają na miejsce wypadku szybciej i łatwiej niż karetka. Motocyklowe Pogotowie Ratunkowe 'R2' od ponad roku współpracuje z Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym i wdraża pilotażowy program ratownictwa motocyklowego Pogotowie 'R2' jest organizacją non-profit, opiera się na wolontariacie. Stworzyli ją miłośnicy motocykli, którzy uznali, że mogą pomóc w ratowaniu ludzkiego życia. Działają przy katolickim Stowarzyszeniu Rafael, stąd nazwa 'R2' - jak Rafael Ratownik - czytamy w 'Dzienniku Polskim'. Motocyklowe pogotowie uruchomiło rok temu pilotażowy program, w ramach którego współpracuje z Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym. 'Chcemy sprawdzić, w jakim stopniu motocykl jest przydatny do służby w jednostkach ratowniczych' - mówi szef Pogotowia Motocyklowego Krzysztof Kiełbasa. 'Badamy, na ile możemy wspomagać pracę karetek, czy można motocykle wykorzystać do przewożenia krwi lub organów, jak się sprawdza w zabezpieczaniu imprez masowych' - dodaje. Jak podkreśla Kiełbasa, po całym sezonie pracy można bez wahania stwierdzić, że ratownicy na motorach są w stanie szybciej dojechać na miejsce wypadku i dzięki temu wcześniej zacząć udzielać pomocy. Rozmówca 'Dziennika Polskiego' dodaje, że motocyklowe pogotowie ratunkowe działa na zasadzie wolontariatu. 'Brakuje nam pieniędzy na utrzymanie maszyn, na paliwo i na specjalistyczny sprzęt. Utrzymujemy się w dużej mierze dzięki pomocy prywatnych sponsorów. Poszukujemy firmy, która zechciałaby nam pomóc' - mówi. Źródło informacji: PAP

[b]Orurowanie - wolno czy nie?[/b] W Polsce nie ma jasnych przepisów dotyczących montażu orurowania. Z jednej strony często przydaje się ono w samochodach terenowych, z drugiej - w razie wypadku jest poważnym zagrożeniem. O tym, że nawet fabryczne orurowanie (zwane potocznie 'kangurem') może być źródłem kłopotów z policją przekonał się jeden z naszych czytelników. Oddajmy mu głos: 'Jako stały czytelnik Waszego serwisu chciałbym poddać pod dyskusję problem tzw. kangurów montowanych w samochodach. Do napisania tego listu skłoniło mnie zdarzenie, którego sam byłem uczestnikem. Jeżdżę renaultem kangoo z zamontowanym 'kangurem'. W moim przypadku problem pojawił się w konfrontacji z policją, która twierdząc, że 'kangur' nie ma homologacji oraz że jest to element wystający poza obrys samochodu chciała zabrać mi dowód rejestracyjny samochodu. Policjanci nie chcieli przyjąć do wiadomości, że auto wyjechało z salonu z tym elementem wyposażenia, na co posiadam stosowny dowód w postaci adnotacji na fakturze zakupu, ponadto auto posiada polską homologację (zakupione u dealera na terenie RP). Mimo ciężkiej i mozolnej dyskusji ze stróżami prawa, sprawa mojego dowodu rejestracyjnego była przesądzona, w ręku policjanta pojawił się bloczek pokwitowań na zatrzymane dokumenty. Na moje szczęście, a ich nieszczęście obok nas zatrzymał się jeden z najlepszych radiowozów będących na stanie polskiej policji, rumuńskie ARO - też z 'kangurem'!!! Od kontrolujących mnie policjantów zażądałem zatrzymania dowodu rejestracyjnego mojego renaulta, jak i ichniego ARO z uwagi na zamontowany w radiowozie 'kangur', na który ARO nie ma atestu oraz który wystaje on poza obrys samochodu! Jakie było moje zdziwienie, gdy kontrolujący mnie policjant oddał mi mój dowód rejestracyjny i jednocześnie nakazał odjechać, bo 'pan mnie już za mocno denerwuje'. A tak na marginesie, to te popularne 'kangury' w niektórych markach są montowane fabrycznie, w innych ponoszą to ryzyko i koszty ich właściciele. Spotykamy je w osobówkach, terenówkach, busach oraz niejednej ciężarówce. O zaletach tego wynalazku nie ma co się rozwodzić, ale wspomnę tutaj tylko, że jest to idealne miejsce do zamontowania dodatkowych świateł drogowych czy też dziennych, że o ochronie chłodnicy, atrapy, pasa przedniego, maski, reflektorów w przypadku zderzenia z np. dzikim zwierzęciem już nie wspomnę. Może mi ktoś wyjaśni, o co chodziło stróżom prawa?' Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Passaty pełne awarii[/b] INTERIA.PL [b]Masz passata? Może mieć usterkę![/b] Volkswagen ogłosił, że naprawi 300 tysięcy samochodów modelu passat, w których stwierdzono groźne wady fabryczne, w układach hamulcowych. Do naprawy trafią passaty wyprodukowane w roku 2005 i pierwszej połowie roku 2006. W pojazdach tych grożą awarie wycieraczek, w pojazdach z silnikami dieslowskimi - wycieki paliwa, a w pasaatach z silnikami o mocy 200 koni mechanicznych - awarie układów hamulcowych. Volkswagen informuje, że usunięcie problemów w każdym samochodzie zajmie około godziny. Kosztów całej operacji nie podano. Źródło informacji: PAP

[b]Będzie Golf Kombi![/b] Niemiecki producent samochodów z Wolfsburgu dokonuje najprawdopodobniej ostatnich poprawek w modelu, którego wejście na rynek oczekiwane jest przez wiele osób. Według nieoficjalnych informacji Volkswagen Golf Kombi pojawi się w sprzedaży już w połowie 2007 roku. [i],[/i] Nowe kombi Volkswagena zadebiutuje na taśmach produkcyjnych meksykańskiej fabryki Puebla w pierwszej połowie przyszłego roku. Początkowo niemiecki producent nie przewidywał w planach wprowadzania na rynek wersji o nadwoziu kombi dla modelu Golf V, gdyż na rynku pojawił się samochód o nazwie Golf Plus, który ją zastąpił. Pomimo tego nacisk dilerów tej marki oraz wiernych konsumentów był tak duży, że szefostwo przełamało się i ruszyły prace nad nowym autem. Nadchodząca wersja nadwoziowa nowego Volkswagena zostanie oparta na płycie podłogowej dotychczasowego modelu Jetta. Jego długość wyniesie 4,55 metra, natomiast rozstaw kół zmieści się w granicach 2,58 metra. Tak więc spodziewać się należy znacznie więcej przestrzeni wewnątrz samochodu, w porównaniu z jego poprzednikiem. Wielkość bagażnika w nowym Golfie będzie się wahać pomiędzy pojemnością w konkurencyjnym Focusie Turnier (1.525 l), a Oplem Astrą Caravan (1.590 l). Pod maską dostępny będzie szeroki wachlarz silników benzynowych o mocy od 102 do 200 KM, a także jednostek wysokoprężnych (105, 140, 170 KM).

[b]Toyota: 200 tys. terenówek do serwisu[/b] Zajmująca obecnie drugie miejsce pod względem ilości sprzedanych aut na rynku Stanów Zjednoczonych, japońska Toyota zmuszona jest ogłosić akcję serwisową dla 200 tys. samochodów, które trafiły do salonów w USA. Wykryty defekt dotyczy modeli Highlander i RAV4. [i], Automobilwoche/[/i] Akcją serwisową zostały objęte wszystkie egzemplarze tych dwóch modeli, które zostały wyprodukowane w okresie od 2001 do 2003 roku. Według wstępnych informacji jakie udzielił producent, defekt stwierdzony w tych samochodach dotyczy niepoprawnego działania kontrolek ostrzegawczych silnika. Podczas odpalania samochodu lampka ostrzegawcza na desce rozdzielczej może się nie wyłączać mimo, że faktycznie silnik jest sprawny. Toyota jednocześnie zapewnia, że ewentualnie wystąpienie takiej awarii nie wpływa negatywnie na inne funkcje samochodu.

[b]Crossover, nie terenówka[/b] Przedstawiciele Hondy upierają się, że nowy model CR-V nie powinien być klasyfikowany jako samochód terenowy, a raczej jako crossover, coś z pogranicza auta osobowego, minivana i soft-roadera. I mają rację! [i]Piotr R. Frankowski, [/i] Z wyglądu nowa Honda CR-V to zjawisko, hm, eklektyczne. Wnikliwy obserwator znajdzie w jej stylizacji ślady Dodge&#8217;a Nitro (dziwnie wystający zderzak przedni), Mercedesa R (tylny słupek, kształt tylnej szyby bocznej), a może nawet Ssangyonga Rodiusa. Ale dla mnie to mało ważne, konkursów designerskich nie musi wygrywać. Za to ten wyprodukowany w Wielkiej Brytanii samochód jest tak perfekcyjnie wykonany, że na pewno właściciele modeli CR-V poprzednich generacji spojrzą na niego przez różowe okulary. Pierwsze wrażenie jest takie: spodoba się kobietom, których wśród posiadaczy poprzednich generacji niby-terenowej Hondy nie brakuje. Siły na elementach sterowania (kierownica, dźwignia zmiany biegów, ****y) są idealnie dobrane, w rezultacie nawet mało doświadczony kierowca szybko nauczy się płynnie jeździć tym samochodem. Ergonomia bez zarzutu, widoczność bardzo dobra. Problematyczne są tylko lusterka zewnętrzne, których kształt jakiś innowator podporządkował stylizacji w przesadnym stopniu; w gęstym ruchu miejskim trójkątny, wewnętrzny brzeg zwierciadła po prostu nie zapewnia dostatecznego pola widzenia &#8211; łatwo zajechać drogę kierowcy motocykla bądź skutera. Niestety Honda z zasady nie poprawia w trakcie produkcji tego typu wad swoich produktów i ze zmianą poczeka do faceliftingu tego modelu &#8211; jeśli w ogóle uzna to za wadę. Mnie ten kształt lusterka nie odpowiada. Samochód, który pod względem zachowania na drodze bliski jest hatchbackom segmentu C i nie boi się gwałtownych zmian kierunku jazdy, może być wyposażony w elektroniczne innowacje znane ze znacznie droższej Hondy Legend, takie jak tempomat z radarem ACC czy system unikania kolizji poprzez samoczynne hamowanie CMBS (ten ostatni redukuje szanse najechania na tył poprzedzającego pojazdu, a w najgorszym razie ogranicza skutki wypadku &#8211; sytem radarowy najpierw dwustopniowo ostrzega kierowcę, a potem inicjuje samoczynne hamowanie, ale nie z pełną siłą). Układ VSA to odmiana ESP, AFS oznacza ruchome reflektory, aktywnie doświetlające zakręty. Auto może otrzymać jeden z dwóch silników, znanego z modeli Accord i FR-V turbodiesla 2.2i i-CTDi o mocy 140 KM (w tej aplikacji wydaje się pracować bardziej gładko niż w FR-V) lub nowy silnik benzynowy 2.0i VTEC o mocy 150 KM. Silniki współpracują z 6-stopniową przekładnią mechaniczną, benzynowy także z 5-stopniową automatyczną. Napęd jest normalnie przenoszony na koła przednie, w razie ich uślizgu obwodowego także na tylne, za pośrednictwem poprawionego, hydraulicznego systemu Real Time 4WD. Pomimo zapewnień producenta, szybkiego działania systemu nie udało mi się zaobserwować &#8211; dodatkowy element mechaniczny, zastosowany w najnowszej Hondzie CR-V nie pomaga. W niektórych sytuacjach potrzeba więcej niż jednego pełnego obrotu przednich kół, by część momentu napędowego (maksymalnie do 35%) powędrowała do tyłu. Może się jednak okazać, że na nawierzchni o małym współczynniku tarcia (śnieg) system sprawdzi się lepiej &#8211; a w warunkach polskich dróg każdy napęd na cztery koła ma uzasadnienie. Komfort pracy zawieszenia trzeba określić jako dość wysoki, jednocześnie kontrola zawieszenia nad ruchami nadwozia także wypada dobrze. Samochód sprawia wrażenie, jakby był harmonijnym i rozsądnie przemyślanym produktem i tej oceny nie zmienią ani dziwne lusterka, ani niepotrzebnie udziwniony i wolno działający napęd drugiej osi. Funkcjonalny i łatwy w obsłudze samochód, wprawdzie nie dla mnie, ale chyba nieźle dopasowany do oczekiwań klientów. Poprawny do granic możliwości.

[b]Kupię termin egzaminu[/b] Nawet 300 zł płacą kursanci za przyspieszenie terminu egzaminu praktycznego na prawo jazdy. Ogłaszają się w gazetach i Internecie lub wynajmują 'staczy'. Interes kwitnie, ponieważ najbliższe wolne terminy egzaminów wyznaczane są dopiero na 23 stycznia, pisze 'Dziennik Łódzki' o Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. - Nie widziałem tych ogłoszeń, ale dotarły do mnie takie sygnały. Natychmiast zarządziłem kontrolę w ośrodku. Chcę mieć pewność, że żaden z moich pracowników nie blokuje za pieniądze miejsca w kolejce - mówi Wojciech Jabłoński, dyrektor WORD. - Jeśli jednak sygnały się potwierdzą, zawiadomię prokuraturę i policję - ostrzega Jabłoński. Już za 100 zł można wynająć 'stacza'. To najczęściej emeryci, którzy wysiadują przed okienkiem, gdzie przyjmowane są zapisy na egzamin, by zarezerwować swojemu klientowi wolny termin. Z dowodem zdającego lub skierowaniem na egzamin czekają, aż zwolni się miejsce w kolejce. W gazetach i Internecie jest wiele ogłoszeń. 'Sprzedam termin egzaminu praktycznego na prawo jazdy. Jeśli chcesz zamienić się na późniejszy termin, zadzwoń. Tanio' - czytamy w jednym z nich. 'Wyjeżdżam do Anglii i muszę szybko zdać egzamin. Zadzwoń, jeśli możesz się ze mną zamienić. Zwracam koszty' - pisze jeden z internautów. 'Dziennik Łódzki' połączył się z numerem telefonu podanym w jednym z ogłoszeń. - Mam wyznaczony termin na połowę grudnia, ale nie będę mógł wtedy zdawać. Chętnie go odstąpię za 300 zł, usłyszał dziennikarz gazety. Kandydaci na kierowców muszą stać w kolejkach z dwóch powodów: w WORD-ach w całej Polsce brakuje egzaminatorów, a po zmianie zasad egzaminowania czas sprawdzianu wydłużył się do godziny. To oznacza, że zamiast 12 - 14 osób, jeden egzaminator może dziennie sprawdzić kwalifikacje tylko ośmiu. Źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

[b]Bez stłuczek w mieście[/b] Szwedzkie Volvo opracowało technologię pozwalającą zwiększyć bezpieczeństwo podczas jazdy w mieście. Według badań przeprowadzonych przez jego twórców, system 'City Safety' redukuje o 50 procent ryzyko stłuczki przy niskich prędkościach, podczas jazdy w miejskich korkach., Volvo/ Statystyki udowadniają, że ponad 75 procent miejskich stłuczek ma miejsce przy prędkościach, nie przekraczających 30 km/h. System przygotowany przez Volvo aktywowany jest po uruchomieniu silnika i czuwa aż do momentu przekroczenia prędkości krytycznej. Specjalne radary optyczne, umieszczone w górnej części przedniej szyby kontrolują przestrzeń o zasięgu sześciu metrów z przodu auta. W momencie kiedy pojazd stojący przed nami gwałtownie zahamuje lub będzie stał w miejscu, system automatycznie przygotuje do działania układ hamulcowy poprzez zbliżenie klocków do tarczy, tak by moment docisku był maksymalnie krótki. W momencie kiedy zagrożenie jest już bardzo bliskie i nie ma czasu na reakcję, system będzie w stanie aktywować automatycznie układ hamulcowy. Dyrektor Volvo Cars Safety Centre, Ingrid Skogsmo poinformował: 'Nowy system oferuje korzyści nie tylko dla właściciela pojazdu. Skorzystają na tym również pasażerowie jadący w aucie przed nami, bowiem ryzyko uszkodzenia kręgów szyjnych, może być zredukowane dzięki systemowi do minimum. Tak samo z potencjalnymi uszkodzeniami samochodów.' Urządzenie analizuje pięćdziesiąt razy na sekundę sytuacje na drodze, oceniając jaka siła hamowania byłaby potrzebna do uniknięcia kolizji. Jeżeli wyliczona siła nie będzie wystarczająca, a kierowca nie zareaguje, system 'City Safety' jest w stanie aktywować hamulec, a także zredukować przepustnicę. Na działanie systemu nie wpływa pora dnia, lecz pewne trudności mogą się ukazać przy mgle, a także mocnych opadach śniegu lub deszczu. Jeżeli sensor umieszczony w przedniej szybie zostanie w mocnym stopniu zabrudzony, kierowca zostanie o tym natychmiastowo poinformowany. Nowe urządzenie będzie dostępne w masowej sprzedaży w przeciągu dwóch następnych lat.

[b]Ile będzie zarabiał Kubica?[/b] Robert Kubica został wybrany debiutantem roku w ankiecie ogłoszonej przez renomowany magazyn F1 Racing. Zwycięstwo polskiego kierowcy było bezapelacyjne. W ankiecie udział wzięło ponad 7 tysięcy czytelników. Niemal 80 procent z nich (5672) oddało swój głos na Kubicę. Drugi w klasyfikacji Nico Rosberg uzyskał tylko 12 procent głosów, a trzeci Scott Speed - 4 procent. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo również, ile będzie zarabiał polski kierowca, który - przypomnijmy - podpisał kontrakt na starty w zespole BMW Sauber. Kubica ma zarobić przez rok 2,8 mln dolarów. Jak na warunki Formuły 1 to niewiele (Ferrari za sezon płaciło Schumacherowi 35 mln dolarów, Alonso zarabiał w Renault 9 mln, po przejściu do McLarena będzie zarabiał mniej więcej tyle co Niemiec), jednak od razu stawia młodego kierowcę wśród najlepiej zarabiających polskich sportowców. Więcej (ponad 3 mln dolarów rocznie) zarabia tylko bramkarz Liverpoolu, Jerzy Dudek. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Europejski debiut Japończyka[/b] Toyota Auris to nowy hatchback, który zadebiutował wczoraj (5.12) podczas targów motoryzacyjnych w Bolonii. Produkcja tego samochodu ruszy wraz z początkiem przyszłego roku w brytyjskiej fabryce Burnaston. Pierwsze egzemplarze auta trafią do europejskich klientów wiosną 2007 roku. [i], Toyota/ [/i] Włoskie targi były okazją do oficjalnej prezentacji Toyoty Auris. Model ten został zaprojektowany przez europejskie centrum rozwojowe Toyoty, ED2, które mieści się na południu Francji. Głównym zadaniem nowego auta jest pomoc w zwiększeniu planów sprzedażowych japońskiej marki na Starym Kontynencie. Przy pomocy Toyoty Yaris oraz Avensis, trzy modele mają pomóc w osiągnięciu wyniku 1,2 miliona egzemplarzy do 2008 roku. Szefostwo europejskiego oddziału Toyoty podkreśla bardzo duży skok jakościowy w nowym modelu, który ma być głównym rozgrywającym w segmencie C. Nadwozie samochodu posiada oryginalną oraz charakterystyczną linię. Czasami jest ona określana jako &#8222;krótka i wysoka'. Krótka, ponieważ długość samochodu jest typowa dla samochodów w tej klasie, a wysoka po to by zmaksymalizować przestrzeń wewnątrz samochodu oraz poprawić komfort jazdy. Wewnątrz auta jest stylowo i praktycznie. W oczy rzuca się ciekawa deska rozdzielcza oraz bardzo ergonomiczna konsola środkowa. Oprócz brytyjskiej fabryki, produkcją Auris zajmie się także fabryka umiejscowiona w Turcji, gdzie budowane są modele Avensis oraz Verso. Nowy auto będzie kluczem do efektywnego wzrostu sprzedaży marki, a także udziałów w rynku. Firma zakłada, że w 2007 roku uda się sprzedać ponad 150 tysięcy egzemplarzy, a roku następnym liczba ta zostanie powiększona o kolejne 50 tysięcy.

[b]Peugeoty i Citroeny z E85[/b] Już latem przyszłego roku francuska grupa PSA wprowadzi do sprzedaży pierwsze swoje auta na europejskim rynku napędzane bioetanolem E85. Pierwszymi modelami będą Peugeot 307 oraz Citroen C4. [i], PSA/ [/i] Już obecnie wszystkie modele obu francuskich marek są dostosowane do korzystania z paliwa z 10-procentową mieszanką etanolu. E85 jest jednak jeszcze bardziej ekologicznym paliwem - stanowi 85-procentową mieszankę etanolu oraz z 15 procentami zwykłej benzyny. Oba modele będą wytwarzane we francuskich zakładach w Sochaux oraz Mulhouse. Nie będą to jednak pierwsze w ogóle samochody grupy PSA napędzane E85. W brazylijskiej fabryce w Porto Real już od dłuższego czasu powstają tego typu auta. Brazylia jest zresztą obecnie największym na świecie rynkiem bioetanolu. W dalszym ciągu będą też kontynuowane prace nad biodieslem. Tego typu paliwo będzie wykorzystywane w części floty pojazdów firmowych, które łącznie pokonują w ciągu roku ok. 14 mln km.

[b]Sprawcy wypadków pokryją koszty leczenia ofiar[/b] Koszty leczenia ofiar wypadków drogowych będą pokrywane z ubezpieczenia OC ich sprawców - zakłada przygotowany w Ministerstwie Zdrowia projekt nowelizacji dwóch ustaw, który przyjął rząd. Nowe prawo ma obowiązywać od kwietnia 2007. Zgodnie z projektowanymi przepisami, ubezpieczyciele będą przekazywać do Narodowego Funduszu Zdrowia część składki OC. W 2007 r. ma to być 12 proc. W kolejnych latach minister zdrowia w rozporządzeniu będzie określał odpowiedni wskaźnik w tym zakresie. Obecnie sprawcy wypadków nie pokrywają kosztów leczenia i szkód, za które ponoszą odpowiedzialność. Projekt nie dotyczy sprawców kolizji i wypadków z udziałem rowerzystów i pieszych, którzy nie mają obowiązku posiadania polisy OC. W tych sytuacjach Fundusz będzie dochodził zwrotu poniesionych kosztów w procesach cywilnych. Informacje dotyczące ustalenia okoliczności wypadku będzie przekazywać NFZ policja. Początkowo resort zdrowia chciał, by aż 20 proc. składki OC trafiało do NFZ na leczenie ofiar wypadków. Wywołało to głosy sprzeciwu ze strony ubezpieczycieli - alarmowali, że spowoduje to nawet 30-procentowy wzrost składki. Minister zdrowia Zbigniew Religa ocenił kilka tygodni temu, że przekazywanie na rzecz NFZ 12 proc. składki OC nie powinno spowodować jej wzrostu. Resort zdrowia zrezygnował z planów obciążenia kierowców przyłapanych pod wpływem alkoholu, kilkakrotnie wyższymi składkami OC - ten pomysł wywołał sprzeciw Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który uznał, że jest niezgodny z konstytucją. Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych dotyczy ok. 14 mln posiadaczy polis komunikacyjnego OC. Zgodnie z wyliczeniami Ministerstwa Zdrowia, na podstawie danych z NFZ, koszt leczenia pacjentów po wypadkach w Polsce wynosi rocznie ponad miliard złotych. Według resortu zdrowia, firmy ubezpieczeniowe zebrały w ub. r. 5,3 mld zł składki z OC komunikacyjnego, natomiast w ramach odszkodowań wypłaciły 3,2 mld zł. PAP

[b]Oświecenie[/b] Nie ma obawy, nie będzie ani słowa o historii literatury. Jak zwykle za to będzie o czymś, co mnie piekielnie denerwuje. Chodzi o światła. Niby nic takiego, kiedyś świeczki, potem lampy karbidowe, potem elektryczne, żarówki halogenowe, dalej ksenonowe, wreszcie tak zwane inteligentne, świecące na kilka sposobów. Uff, historia reflektora samochodowego w skrócie. Technika w tej chwili kosmiczna, ale co z tego, gdy prawie nieznana i rzadko stosowana...[i] [i]Piotr R. Frankowski, [/i] Zdumiewa mnie, jak w ostatnich latach wzrosła na drogach naszego kraju liczba samochodów, które po zmierzchu poruszają się tylko z jednym prawidłowo działającym reflektorem, albo też takich, w których właściwie nie działa żaden. Bo co komu po takiej lampie, która skutecznie oświetla wyłącznie korony drzew i siatkówki oczu kierowców nadjeżdżających z naprzeciwka. Czy tym kierowcom nie przeszkadza, że ich światła oświetlają tylko połowę drogi? Ja rozumiem, że powszechnie stosowane żarówki H7 przepalają się w Polsce, wskutek wibracji, częściej niż w cywilizowanej części Europy i że w niektórych autach (jak poczciwy Peugeot 205) wymiana jednej z żarówek da się porównać z japońską torturą bambusową. Ale jeśli nie umiemy wymienić żarówki w naszym aucie, może warto pojechać z tym do pana mechanika? I nie jest tak, że z przepalonymi żarówkami i źle ustawionymi światłami jeżdżą tylko stare rzęchy: większość widywanych przeze mnie jednookich samochodów to w miarę aktualne modele. Stan świateł nie zależy od stanu portfela i wieku auta. Chyba ktoś powiedział policjantom, że mają nie zajmować się jakimiś banalnymi światłami, jedyne, co ma ich interesować, to ta mistyczna, powodująca wszystkie wypadki prędkość. A przecież jeśli jakiegoś samochodu nocą nie widać, nie trzeba jechać szybko, by na drodze znalazło się kilka trupów. Pamiętam dobrze policjanta, który często pilnował Ambasady Węgier kilkanaście lat temu i tak go drażnił widok długowłosego faceta w BMW (przyznał się w końcu), że co dwa dni sprawdzał prawidłowe działanie świateł w moim samochodzie. Z perspektywy czasu żałuję, że tego już nikt nie robi. Nastała moda na technologię stealth, ot, co. Każdy chce, by jego samochód był niewidoczny dla innych. Czy wiecie, jak jest rodowód świateł ksenonowych, dzięki którym szybciej dostrzegamy rowerzystów-samobójców? Otóż wymyślono je w Niemczech, gdzie społeczeństwo się starzeje i coraz większy odsetek wśród kierowców stanowią osobnicy 70-letni. W tym wieku oczy działają gorzej i lepiej sobie radzą z białym światłem niż z żółtym. Lampy wyładowcze, potocznie ksenonami zwane, mają wiele zalet, ale także wady: ich szkła muszą być czyste, a strumienie światła idealnie wypoziomowane, bo inaczej potwornie oślepiają. Dlatego też, zgodnie z europejską normą, relektory ksenonowe MUSZĄ być montowane zawsze łącznie ze spryskiwaczami reflektorów oraz systemem automatycznego poziomowania świateł w zależności od obciążenia i pionowych ruchów nadwozia. W takim kraju jak Niemcy, gdzie w karcie pojazdu wpisane są nawet typy opon dopuszczonych do stosowania w danym aucie, a także takie elementy wyposażenia jak ksenony, nie do pomyślenia jest samowolne zamontowanie w aucie - do tego nie przystosowanym fabrycznie - ksenonowych świateł mijania (drogowe montować można). Pierwszy z brzegu policjant z niemieckiej drogówki zajrzałby do karty pojazdu i wycofałby nielegalny pojazd z ruchu. Ale u nas w dowodzie rejestracyjnym takiej wiedzy nie ma, zaś policjantów nikt specjalnie pod tym kątem nie szkoli. Widzę więc na drodze mnóstwo samochodów, które nigdy fabrycznie ksenonów nie miały, świecących prosto w moje oczy charakterystycznym, biało-niebieskim światłem. Nie wiem, skąd ich pomysłowi właściciele biorą reflektory wraz z transformatorami - z aut rozbitych? z kradzionych? Nic mnie to zresztą nie obchodzi. Drażnią mnie tak samo, jak ci, którzy dążą do niewidzialności. Najwyraźniej epoka oświecenia minęła u nas bez echa, skoro nawet kierowcy podążają w ślad za modą na... ciemnogród

[b]Ubodzy krewni [/b] (Gazeta Bankowa/01.12.2006 Na około miliard dolarów rocznie wyceniany jest polski rynek produktów i dóbr luksusowych. Szacunkowo tyle właśnie warte są zakupy drogich samochodów, ubrań czy biżuterii. Mimo zawirowań, rynek drogich produktów rozwija się &#8211; obroty rosną z roku na rok o kilkanaście procent. Miliard dolarów, czyli ponad trzy miliardy złotych, to tylko szacunkowe dane, gdyż nikt tak naprawdę nie prowadzi statystyk dotyczących wartości rynku dóbr luksusowych w naszym kraju. Dla wielu również kryteria produktu określanego jako &#8222;luksusowy&#8221; mogą być dość płynne. Można jednak przyjąć, że największy udział w rynku produktów luksusowych mają drogie samochody, choć istotne pozycje zajmują też drogie, markowe kosmetyki, markowa odzież i alkohole czy biżuteria. Przedstawiciele handlowi najdroższych marek twierdzą, że rynek na tego rodzaju dobra nie jest jeszcze w naszym kraju rozwinięty tak, jak ma to miejsce w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych, jednak rósł będzie proporcjonalnie do rozwoju zamożności społeczeństwa. 100 tys. milionerów Nie jest dziś łatwo oszacować w Polsce liczbę ludzi bogatych. Jednym z wymiernych wskaźników mogą być progi podatkowe &#8211; ze statystyk wynika, że w trzecim przedziale (zarobki przekraczające 74 tys. zł rocznie) znajduje się ponad 260 tysięcy podatników. To oni rokrocznie płacą łącznie trzecią część ogólnej kwoty podatków. To jednak, zdaniem ekonomistów, nie zawsze dokładnie oddaje skalę zjawiska, bo przy jednej osobie zarabiającej bardzo dużo, wpływy często dzielą się na kilka osób w rodzinie. Wtedy średnia przypadająca na jednego jej członka nie będzie już tak imponująca. Z raportu Boston Consulting Group wynika, że osób naprawdę bogatych może być w Polsce około 100 tysięcy. Ta liczba wydaje się bardziej wiarygodna, gdyż pod uwagę wzięto tu około 1 mln zł posiadanych aktywów. Można więc uznać, że w przybliżeniu mamy w Polsce około 100 tysięcy milionerów. Liczbę bardzo drogich samochodów sprzedawanych w naszym kraju szacuje się na 10 do 12 tys. sztuk rocznie, z czego ponad połowa trafia do firm. Jednak aut najdroższych będących prawdziwym symbolem luksusu sprzedaje się znacznie mniej. Rocznie nabywców znajduje np. około dwadzieścia jaguarów XJ &#8211; jeden z najdroższych modeli, którego cena w zależności od wyposażenia wynosi od 400 do 600 tys. zł. [b]Nabywcy maybacha [/b] &#8211; Nabywcami droższych modeli są zwykle prezesi firm bądź przedstawiciele wolnych zawodów &#8211; przede wszystkim znani aktorzy czy muzycy. Natomiast auta o niższej cenie, te od 140 tys. zł, kupują często przedsiębiorcy &#8211; oceniają przedstawiciele Jaguara w Polsce. Łączna sprzedaż nowych Jaguarów na początku bieżącej dekady zamykała się liczbą 60-100 sztuk rocznie. Podobnie wygląda sytuacja z najbardziej prestiżowym produktem Toyoty &#8211; Lexusem, którego w analogicznym okresie sprzedawano do 250 sztuk rocznie. Za najdroższe modele Lexusa &#8211; LS430 lub TSC430 kupujący zapłacić musiał ponad 300 tys. zł. Nabywcami Lexusów są zwykle szefowie firm lub najlepiej opłacani przedstawiciele wolnych zawodów. Co ciekawe, jednym z pierwszych nabywców najdroższego obecnie samochodu świata, produkowanego przez firmę Mercedes maybacha, był jeden z polskich przedsiębiorców. Liczba tych samochodów, prawdziwych symboli luksusu, w naszym kraju powoli rośnie. Biorąc jednak pod uwagę to, że wartość takiego auta przekracza 2 mln zł, nigdy nie będzie to liczba znacząca.

[b]Trzeźwy, ale pijany[/b] Amerykański wynalazek - alkogogle - zawitał do Olsztyna. Dzięki urządzeniu, trzeźwy kierowca może sprawdzić, jak będzie widział drogę i reagował na to, co się na niej dzieje, pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Publiczne testy gogli odbędą się w niedzielę. mh, PAP/ Jak powiedziała PAP współorganizatorka testów, Jolanta Giedrojć- Gorąca, celem akcji z u użyciem alkogogli jest uświadomienie kierowcom zaburzeń, jakich doznaje człowiek pod wpływem środków odurzających. Alkogogle służą do demonstracji czasowego upośledzenia zmysłów, do którego dochodzi po spożyciu alkoholu bądź po przyjęciu narkotyków. Założenie tych okularów powoduje, że kierowca postrzega otoczenie tak, jakby miał we krwi dwa promile alkoholu. 'Trzeźwy kierowca może przekonać się, co działoby się z nim pod wpływem alkoholu i narkotyków: obniżenie koncentracji, spowolnienie czasu reakcji, problemy z określeniem kierunków, zniekształcenie widzianego obrazu, zmiany w ocenie odległości, podwójne widzenie oraz brak koordynacji mięśniowej' - wyliczała Giedrojć-Gorąca. Zdaniem policji, tego typu test może dać kierowcom wiele do myślenia. 'O wiele lepiej, żeby kierowcy przekonali się o zmianach zachowania organizmu podczas symulacji, niż w rzeczywistości - podkreślił ekspert z wydziału ruchu drogowego i prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, Krzysztof Walaszczyk. Funkcjonariusz przyznał, że wcześniej nie słyszał o tego typu symulatorze i że sam z ciekawością przyjrzy się alkogoglom. Organizatorem testów amerykańskiego wynalazku jest Olsztyński Klub Rajdowy, który w niedzielę przeprowadzi w Olsztynie X Eliminację Rajdowych Mistrzostw Okręgu Amatorów.

[b]Każdy musi mieć w swoim aucie alkomat[/b] Wkrótce na obowiązkowym wyposażeniu każdego samochodu może znaleźć się alkomat. Chce tego LPR. Zdaniem partii, dzięki temu rozwiązaniu mniej pijanych kierowców zdecyduje się zasiąść za kółkiem - informuje &#8222;Życie Warszawy&#8221; &#8222;Wśród wielu kierowców wciąż panuje, niestety, błędne przekonanie, że jeśli np. piło się wieczorem, to rano jest się już trzeźwym, albo iż po małym piwie można bez ryzyka zasiąść za kierownicą&#8221; - mówi poseł LPR Arnold Masin. &#8222;Gdyby na wyposażeniu każdego samochodu znajdował się alkomat, wielu tak myślących kierowców przekonałoby się, że jest w błędzie. Nie usiedliby za kółkiem, obawiając się, że spowodują wypadek lub stracą samochód za jazdę po pijanemu. Poza tym przed sądem nie mogliby się już tłumaczyć, że nie wiedzieli, iż są pijani&#8221; - dodaje rozmówca &#8222;ŻW&#8221;. Poseł zapowiada, że zwróci się do ministra transportu z sugestią, by ten wpisał alkomat na listę obowiązkowego wyposażenia pojazdów. &#8222;Problem pijanych kierowców trzeba kategorycznie rozwiązać. Inicjatywa mojego partyjnego kolegi to jeden z pomysłów w dobrym kierunku&#8221; - dodaje wiceprezes LPR Sylwester Chruszcz. Źródło informacji: PAP

[b]Czekają nas podwyżki benzyny i autogazu[/b][/b] Początek przyszłego roku nie zapowiada się zbyt pomyślnie dla większości kierowców. W wyniku proponowanych podwyżek stawek akcyzy na stacjach podrożeją benzyna bezołowiowa oraz LPG. [i][/i] Projekty stosownych rozporządzeń są już gotowe, teraz tylko czekają na odpowiednie podpisy i podwyżki staną się już całkowicie realne. W obu przypadkach konieczność podwyższenia stawki Ministerstwo Finansów tłumaczy względami budżetowymi. Tylko z tytułu wyższej stawki akcyzy na benzynę budżet państwa ma wzbogacić się o dodatkowe 1,29 miliarda złotych. Choć, co ciekawe w przypadku benzyny resort finansów nie traktuje tego jako podwyżkę. W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia czytamy, iż podejmowane działania stanowią tylko powrót do stawki akcyzy, którą przejściowo na czas trudności rynkowych obniżono. Przypomnijmy, we wrześniu ubiegłego roku z powodu gwałtownego wzrostu cen ropy na światowych rynkach obniżono stawkę akcyzy na benzynę silnikową z 1.560 do obecnego poziomu 1.315 zł/1.000 l. Od 1 stycznia planowany jest powrót do poprzedniej stawki. Proponowany wzrost akcyzy przełoży się na podwyżkę cen za litr benzyny bezołowiowej o ok. 0,25 zł. W przypadku LPG rozporządzenie przewiduje wzrost stawki akcyzy z 695 zł/1.000 kg do kwoty 1.000 zł/1.000 kg. Resort tłumaczy tę podwyżkę koniecznością ustalenia właściwych relacji w opodatkowaniu benzyny i gazu płynnego służącego do napędu. Wyższa akcyza ma zagwarantować wyższe dochody budżetowe o ok. 500 mln złotych, a na stacjach można się spodziewać podwyżek cen autogazu o ok. 20 gr. na litrze. Jak widać, kolejny już raz budżet wyciąga rękę do posiadaczy i użytkowników samochodów. Tym razem jednak zmiana stawek akcyzy przełoży się na dość dotkliwe podwyżki cen na stacjach benzynowych. Czyżby nasza władza myślała, iż cierpliwość kierowców nie ma granic?

[b]Od dzisiaj tanieją stare auta![/b] Od dzisiaj akcyza na samochody nie będzie rosła wraz z wiekiem pojazdów. Nie będzie też zależała od tego, czy pojazd był sprowadzany z zagranicy, czy kupowany w kraju. Wynika to z rozporządzenia podpisanego na początku listopada przez wicepremier, minister finansów Zytę Gilowską. Od piątku stawka akcyzy na auta o pojemności silnika do 2.000 cm sześc. wyniesie 3,1 proc., a przy samochodach o większej pojemności silnika - 13,6 procent. Obecnie stawki w tej wysokości dotyczyły jedynie samochodów rocznych i dwuletnich i rosły wraz z wiekiem pojazdów, aż do 65 proc. Np. przy samochodach o pojemności do 2.000 cm sześc. stawka za samochód trzyletni wynosi 15,1 proc., pięcioletni - 39,1 proc., a siedmioletni - 63,1 proc. Według Instytutu Samar, monitorującego rynek motoryzacyjny, w październiku sprowadzono do Polski rekordową liczbę 81 tys. 810 samochodów używanych. To o 7,6 więcej niż we wrześniu i o 17,6 proc. więcej niż w październiku ubiegłego roku. Od początku roku prywatni importerzy sprowadzili do naszego kraju prawie 662 tys. aut. Największą popularnością cieszą się samochody wyprodukowane w latach 90. - stanowią ponad 80 proc. tegorocznego importu, przy czym prawie 60 proc. tej liczby pochodzi z drugiej połowy dekady. Średnia deklarowana wartość sprowadzanego samochodu wyniosła na koniec października 1.540 zł (we wrześniu - 1.519 zł). Źródło informacji: PAP

[b]Pijany kierowca szalał tirem na autostradzie[/b] Dolnośląscy policjanci zatrzymali po pościgu na autostradzie A4 pijanego kierowcę TIR-a. Mężczyzna jadący z Bolesławca do Wrocławia spychał z drogi inne pojazdy. Miał we krwi 2 promile alkoholu. Kierowca wiózł armaturę sanitarną z Drezna do Wrocławia. W trakcie podróży postanowił zrobić sobie postój w Bolesławcu. 'Mężczyzna o imieniu Andrzej stwierdził, że uczci swoje imieniny. Znalazł kompanów i świętował imieniny przy alkoholu. W piątek rano postanowił wsiąść do samochodu i pojechał w dalszą drogę. Na policję zaczęli wtedy dzwonić kierowcy, jadący autostradą, alarmując, że trasą porusza się dziwnie zachowujący się TIR' - powiedział nadkom. Artur Falkiewicz z wrocławskiej policji. Ciężarówka jechała bardzo niebezpiecznie, spychając z drogi inne samochody. W pościg ruszyły policyjne radiowozy, jednak kierowca nie reagował na dawane przez patrole sygnały do zatrzymania. Rajd TIR-a udało się wreszcie przerwać, gdy policjantom pomógł zablokować drogę kierowca innej dużej ciężarówki. Policja zapowiedziała, że wystąpi o upublicznienie wizerunku i danych solenizanta - pirata drogowego. Źródło informacji: PAP

[b]'Niebezpieczna jazda to grzech'[/b] Biskup kielecki Kazimierz Ryczan wezwał diecezjan w specjalnym komunikacie, by nie siadali za kierownicą po wypiciu alkoholu. Ordynariusz diecezji poparł w ten sposób apel 'Życie jest cenne - nie zostawiaj go na drodze', wystosowany przed miesiącem do mieszkańców regionu świętokrzyskiego przez wojewodę Grzegorza Banasia i komendanta wojewódzkiego policji Wojciecha Olbrysia. [b]'Drodzy kierowcy, drodzy użytkownicy dróg. W Polsce, w ciągu roku, ginie na drogach jedno małe miasteczko. Ludźmi po wypadkach możemy zapełnić rocznie jedno miasto średniej wielkości. Tak być nie może. Tak być nie musi' [/b]- napisał bp Ryczan w komunikacie, który ma być odczytany wiernym w niedzielę w kościołach. 'Nie pozwólmy kierowcy po spożyciu alkoholu wyjechać z miejsca spotkania. Miejcie +wyobraźnię serca+ i nie prowadźcie pojazdu z szybkością niebezpieczną' - zwrócił się biskup do wszystkich adresatów swego pisma. 'Nie zabijajmy się na drogach jak poganie. Każda krew niesprawiedliwie wylana woła do Boga jak krew Abla. Nie lekceważmy upomnień i apelu policji' - podkreślił hierarcha. Jak przypomniał za katechizmem Kościoła katolickiego, 'ci, którzy w stanie nietrzeźwym lub na skutek nadmiernego upodobania do szybkości zagrażają na drogach bezpieczeństwu drugiego człowieka i swemu - ponoszą winę'. Biskup kielecki apeluje o modlitwę za kierowców i przechodniów. Źródło informacji: PAP

[b]Tylko 4 gwiazdki dla civica i Q7[/b] Europejska organizacja EuroNCAP przeprowadziła kolejne testy zderzeniowe. Tym razem badaniom poddano dziewięć nowych samochodów. Tylko cztery z nich otrzymały maksymalną ocenę pięciu gwiazdek za ochronę pasażerów. Do tego grona należą ford galaxy, mercedes klasy B, lexus IS i citroen C4 picasso. Pozostałe auta, a więc honda civic, audi Q7, kia carnival, hyundai sonata i mazda3 otrzymały ocenę o jedną gwiazdkę niższą. Sześć samochodów otrzymało cztery gwiazdki w zakresie ochrony dzieci. Pozostałe trzy pojazdy oceniono na trzy gwiazdki. Civic został jedynym pojazdem, który otrzymał trzy gwiazdki za ochronę pieszych. Pozostałe samochody oceniono na dwie gwiazdki. Wyjątkiem okazała się kia carnival, która otrzymała jedną gwiazdkę. Oto wyniki najnowszych testów zderzeniowych (ochrona pasażerów / dzieci / pieszych): [i]Małe auta rodzinne[/i] Honda civic ****/****/*** Mazda3 ****/***/** [i]Duże auta rodzinne[/i] Hyunadi sonata ****/****/** Lexus IS *****/****/** [i]Małe MPV[/i] Citroen C4 picasso *****/***/** Mercedes klasy B *****/****/** Duże MPV Ford galaxy *****/****/** Kia carnival/sedona ****/***/* [i]Duże terenowe[/i] Audi Q7 ****/****/** Najbardziej rozczarowujące są wyniki hondy civic i audi Q7. Japończycy spodziewali się maksymalnej oceny za ochronę pasażerów i nie ukrywali tego nawet na swoich stronach internetowych. Natomiast duże i drogie audi jakby z definicji powinno otrzymać maksymalną ocenę. Niemiecki koncern zapowiedział zmiany mające poprawić poziom bezpieczeństwa, jednak nie zdecydował się na ponowne poddanie testowi. Przypomnijmy, że test czołowy to uderzenie z prędkością 64 km/h z 40-procentowym offsetem (przesunięciem) w deformowalną barierę. Test na uderzenie boczne odbywa się przy prędkości 50 km/h, test słupa - przy 29 km/h, zaś test ochrony piewszych - przy 40 km/h. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Nagi protest przeciwko dziurom na drogach[/b] Zdesperowani wielkimi dziurami na głównej drodze, mieszkańcy pewnego kanadyjskiego miasteczka postanowili ostro zaprotestować. Wydali kalendarz, w którym pozują na tle wyrw - zupełnie nago. Na jednym ze zdjęć goły obywatel niewielkiego miasta Leader siedzi w canoe. Dziura w drodze jest tak wielka, że mieści łódź. Inni uczestnicy protestu pozują do zdjęć, zasłaniając intymne miejsca aparatem fotograficznym lub deklem. Dotychczasowe apele do władz prowincji, by naprawiły drogę, nie odniosły skutku. A są w niej nie zwykłe kilkudziesięciocentymetrowe dziury, ale wyrwy ciągnące się metrami - mówi Wayne Elhard zasiadający w lokalnej radzie. Nic więc dziwnego, że każdy, kto otwiera kalendarz ze zdjęciami nagiego protestu, wydaje okrzyk: 'to naprawdę dramatyczne!' PAP

[b]Potrafisz jeździć we mgle?[/b] Chociaż stosunkowo wysokie temperatury i słoneczne dni sugerują co innego, to mamy obecnie późną jesień. Boleśnie uświadomiła nam to typowa dla tej pory roku mgła, która przez ostatnie dwa dni praktycznie sparaliżowała ruch lotniczy niemal w całym kraju. Jednak słaba widoczność utrudnia życie nie tylko lotnikom, ale przede wszystkim kierowcom. Jadąc nawet z niedużą prędkością należy być przygotowanym na omijanie lub hamowanie przed czymś, co może wyłonić się z mgły. Niestety spadek przejrzystości powietrza zawsze powoduje wzrost liczby wypadków. I nie ma się co dziwić - podczas jazdy z prędkością 70 km/h samochód w sekundę pokonuje 20 metrów, co oznacza, że kierowca ma sekundę, dwie na reakcję. W takich warunkach najtrudniej poruszać się bocznymi drogami w nocy. Zmrok zapada tam znacznie wcześniej, jedynym źródłem światła są własne reflektory, a z ciemności może wyłonić się dosłownie wszystko. Nawet na dobrze znanej nam drodze powinniśmy być przygotowani na pojawienie się pieszych, rowerzystów lub nieoświetlonych pojazdów. Na nieznanej nam drodze zaskoczeniem może być każdy zakręt czy skrzyżowanie. Wczoraj w województwie małopolskim kierowca tira zderzył się z... budynkiem sklepu, którego, jak twierdził, nie widział do ostatniej chwili. A sklep stał za skrzyżowaniem, którego, podobnie jak znaku STOP, kierujący również nie zauważył. W wyniku zderzenia sklep i ciężarówka spłonęły, na szczęście ofiar w ludziach nie było. Należy również pamiętać ze mgła nie jest zjawiskiem stałym. Miejscami rozrzedza się, co wpływa na poprawę widoczności. Przyśpieszając w takim miejscu trzeba pamiętać, że za chwilę widoczność może znowu sięgać do kilku metrów. Właśnie w takich warunkach niespełna dwa lata temu doszło do potężnego karambolu na obwodnicy Krakowa. Kierowcy zaskoczeni gęstą chmurą mgły, w którą wpadali z dużą prędkością, rozpoczynali mocne hamowanie, co skończyło rozbiciem kilkudziesięciu samochodów. Na bezpieczne podróżowanie we mgle oprócz dostosowania prędkości i skupienia kierującego duży wpływ ma także stan pojazdu. Sprawne hamulce i opony to podstawa umożliwiająca zatrzymanie pojazdu na możliwie krótkim odcinku wilgotnej jezdni. Do jazdy w nocy niezbędne są sprawne światła. Mgła powoduje efekt samooślepiania. Światło z reflektorów zamiast padać na jezdnię, odbija się od zawieszonych w powietrzu kropelek wody tworząc optyczną białą plamę, przez którą wzrok kierowcy nie jest w stanie się przebić. Im lepsze światła, tym mniej samooslepiania, choć sytuację pogarsza nawet zabrudzenie lub złe ustawienie reflektorów. Najlepiej włączyć światła przeciwmgłowe. Przednie nie mają dużego zasięgu, ich światło pada natomiast na boki, poszerzając nijako kąt widzenia. Dzięki nim malowane na jezdni pasy stają się lepiej widoczne. Należy całkowicie zrezygnować natomiast ze świateł drogowych, które w mgle tylko pogarszają widoczność. Tylne światło przeciwmgielne świeci z mocą świateł STOP, jego używanie w warunkach normalnej przejrzystości powietrza jest zabronione. Natomiast w gęstej mgle jego jasne świtało sprawia ze pojazd staje się widoczny z większej odległości. Tu jednak uwaga - przepisy precyzują, że włączanie tylnego światła przeciwmgielnego jest dozwolone tylko wówczas, gdy widzialność spada poniżej 50 metrów. A więc wcześniej można włączyć światła przeciwmgielne przednie niż tylne. I kolejna uwaga. W mieście często można zrezygnować z tylnego światła przeciwmgielnego. Jest ono zbędne, a wręcz niebezpieczne szczególnie w korkach. Mocna żarówka niesłychanie męczy wzrok kierowców samochodów stojących za nami. Mgła to zawiesina kropelek wody w powietrzu. Osadza się na wszystkim, także na pojeździe i jego szybach. Jadąc we mgle, co jakiś czas warto użyć wycieraczek. W uprzywilejowanej sytuacji są kierowcy nowoczesnych samochodów z czujnikami deszczu. W gęstej mgle czujniki wykrywają wysoki poziom wilgoci i automatycznie co pewien czas uruchamiają wycieraczki. Jeżeli temperatura spada, ryzyko gołoledzi we mgle jest bardzo wysokie. Te dwa zjawiska występujące razem zbierają na drogach straszliwe żniwo. Według prognoz, mgła ustąpi najwcześniej dzisiaj wieczorem. Do tego czasu radzimy wszystkim użytkownikom dróg, by zachowali szczególną ostrożność i rozwagę! (ACh) Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Nowa marka jeszcze w grudniu![/b] Wczoraj w Bonn odbyła się oficjalna prezentacja nowej marki, która rozpoczyna ekspansję na rynki europejskie. Mowa o chińskiej firmie Brilliance JinBei Automobile, która blisko współpracuje z BMW, Toyotą i Mitsubishi. Do Europy dopłynął już transport z pierwszymi pojazdami. Ich importerem i głównym dystrybutorem jest niemiecka firma HSO Motors Europe. Pierwsza partia pojazdów trafi do Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Luksemburga, Belgii, Holandii oraz... Polski. W naszym kraju samochody te mają pojawić się jeszcze w tym roku!To nie koniec planów ekspansji chińskiego producenta. W połowie przyszłego roku marka pojawi się we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech i Grecji, zaś od 2008 roku sprzedaż samochodów Brilliance rozpocznie się w Norwegii, Finlandii, Szwecji, Czechach, na Słowacji i Węgrzech. Początkowo oferowany będzie tylko jeden model o nazwie BS6. Przeszedł on badania homologacyjne w niemieckich instytutach Dekra i TUV, gdzie stwierdzono, że spełnia wszystkie europejskie wymogi. Brilliance BS6 to samochód klasy średniej-wyższej napędzany pochodzącymi od Mitsubishi benzynowymi silnikami o pojemności 2.0 lub 2.4 l. Bardzo atrakcyjne będą ceny. Najtańsza wersja ma kosztować 19 tysięcy euro, zaś najdroższa będzie 4 tysiące euro droższa. A więc w przeliczeniu na złotówki BS6 ma kosztować niewiele ponad 70 tysięcy złotych. A przypomnijmy, że to pojazd klasy średniej wyższej...Podstawowa jednostka napędowa BS6 dysponuje mocą 122 KM i momentem 170 Nm. Niewiele mocniejszy jest silnik o pojemności 2.4 l, którego moc wynosi 130 KM, a moment 195 Nm. Słabsza wersja silnikowa to dwa poziomy wyposażenia (Comfort i Deluxe). Samochód z silnikiem 2.4 l będzie dostępny tylko w wersji Deluxe. Osiągi nie mogą zachwycać. Samochód z dwulitrowym silnikiem przyspiesza do 100 km/h w 13.8 s oraz rozpędza się do 190 km/h. Jednostka 2.4 umożliwia osiągnięcie prędkości maksymalnej 195 km/h oraz sprint do 'setki' w 12.5 s. Nie można się jednak dziwić. BS6 to duży samochód. Jego nadwozie ma 4.88 m długości, 1.80 m szerokości i 1.45 m wysokości. Rozstaw osi to 2.79 m, a całkowita masa wynosi 1445 kg. Warto zwrócić uwagę na potężny bagażnik o pojemności 550 litrów. Te wymiary oznaczają, że konkurentem BS6 będzie np. BMW serii 5 (ceny od 175 tys. zł), audi A6 (ceny od 150 tys. zł) czy skoda superb (ceny od 80 tys. zł). Producent zapewnia, że BS6 to produkt o wysokim standardzie wykonania. Samochód przechodził testy w Tybecie w temperaturze -45 st. Celsjusza oraz na wyspie Hainan na Morzu Południowo-Chińskim, na wysokości 4800 m npm w temperaturze 38 st. Celsjusza i przy wysokiej wilgotności powietrza. Dlatego gwarancja będzie wynosiła trzy lata lub 100 tysięcy kilometrów, a więc tyle, ile w wypadku renomowanych producentów europejskich. W odróżnieniu od landwinda, który katastrofalnie wypadł w testach, zderzeniowych BS6 ma zapewniać wysoki poziom bezpieczeństwa. Już w najtańszej wersji na pokładzie znajduje się ABS z EBD oraz dwie przednie poduszki powietrzne. Nad dopracowaniem wielowahaczowego zawieszenia tego pojazdu pracowali specjaliści z Porsche, dlatego właściwości jezdne powinny być przynajmniej na przyzwoitym poziomie. Nie można narzekać również na poziom wyposażenia. Już najtańszy pojazd standardowo jest wyposażony w czujniki cofania, elektryczne szyby, alarm z pilotem, lakier metaliczny, aluminiowe felgi, klimatyzację manualną i radio z odtwarzaczem CD. W wersji Deluxe dostaniemy pokryte skórą: kierownicę, lewarek skrzyni biegów i tapicerkę, a także automatyczną klimatyzację i zmieniarkę płyt CD. Niemiecki importer ma nadzieję, że już w przyszłym roku sprzeda w Europie 15 tysięcy samochodów. Nie będą to jednak tylko BS6, bowiem oferta ma zostać poszerzona o auto klasy średniej BS4 (chińska nazwa Jinjue) oraz zaprezentowane na ostatnim salonie pekińskim coupe o nazwie M3. Natomiast w 2008 roku mają się pojawić kompakt BS2 oraz SUV. Nic dziwnego, że plany na 2010 rok zakładają sprzedaż 75 tysięcy samochodów. O tym, jak poważne plany dotyczące naszego kontynentu ma chiński producent, świadczy również jego planowana obecność na przyszłorocznym, marcowym salonie samochodowym w Genewie. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Pijany 13-latek rozbił samochód[/b] [i]PAP[/i] Sąd rodzinny zajmie się 13-latkiem, który po pijanemu spowodował wypadek samochodowy niedaleko Wejherowa (Pomorskie). Chłopak wraz z rok młodszym kolegą odnieśli niegroźne obrażenia i trafili do szpitala. - 13-latek z nieustalonej na razie przyczyny stracił panowanie nad pojazdem i zjechał na pobocze, gdzie auto dachowało. Policjanci, którzy przybyli na miejsce zauważyli, że kierowca jest nietrzeźwy. Po zbadaniu zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu okazało się, że ma prawie 0,7 promila alkoholu - poinformowała rzeczniczka pomorskiej policji, Danuta Wołk-Karaczewska. Chłopcy wykradli kluczyki do samochodu dziadkowi jednego z nich. Postanowili pojechać autem, bo nie chciało się im iść po papierosy, o kupienie których poprosił ich dziadek.

- Płaci pani mandat! - mówi dwóch policjantów, zatrzymując samochód, jadący z nadmierną prędkością. - A czy nie mogłabym zapłacić w naturze? - Co to znaczy: 'w naturze'? - No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać... Policjant odwraca się do kolegi i pyta: - Potrzebne ci są majtki? - Nie! - Mnie też nie...

[b]Obwodnica Oleśnicy[/b] Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że 27 listopada 2006 roku odbyło się uroczyste otwarcie obwodnicy miejscowości Oleśnica w ciągu drogi krajowej nr 8. Długość odcinka wynosi 12,7km, a koszt inwestycji to 164 mln złotych.

[b]Nowy samochód dla Żerania![/b] Tę informację podajemy jako pierwsi w Polsce. Od jesieni 2007 roku w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu rozpocznie się produkcja samochodu firmowanego przez General Motors! Będzie to nowy model aveo, czyli czterodrzwiowy sedan Chevroleta przeznaczony na rynki europejskie. [i]Trzy wersje[/i] Od połowy 2008 roku na Żeraniu produkowana będą także inna wersja tego auta - trzy- i pięciodrzwiowy hatchback. Produkcja w zakładzie FSO będzie powoli wzrastać od początkowych 4 000 samochodów w drugiej połowie 2007 roku do 60 000 w pierwszym pełnym roku produkcyjnym, czyli 2008. Dalszy wzrost do ponad 150 000 samochodów rocznie planuje się na okres po wprowadzeniu wszystkich trzech modeli. Obecne aveo (na niektórych rynkach występujące pod nazwą kalos) to najlepiej sprzedający się model Chevroleta w Europie. Poziom sprzedaży sięgnął w pierwszych dziewięciu miesiącach bieżącego roku 78 500 samochodów. Sprzedaż Chevroleta w Europie wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich trzech lat - od 190 000 samochodów w 2004 roku do oczekiwanych ponad 300 000 w roku 2006. [i]Z Warszawy na europejskie rynki[/i] Produkcja tego samochodu w Warszawie pozwoli Chevroletowi zaspokoić popyt i skrócić czas dostawy (obecnie z Azji), przy jednoczesnym obniżeniu kosztów logistyki oraz ryzyka kursowego. Ta zmiana ułatwi również dystrybucję samochodów produkowanych w zakładach GM w Korei na rynkach azjatyckich oraz na rynku w USA, gdzie aveo jest numerem jeden w swoim segmencie samochodów. Chevrolety produkowane w Polsce trafią na rynek europejski. Początkowo przy produkcji nowego auta pracować będzie około 1 000 obecnych pracowników FSO. Aby zaspokoić popyt w Europie, potrzebujemy więcej samochodów - powiedział dyrektor Chevrolet Europe Wayne Brannon. Produkcja w miejscu sprzedaży wydaje się najbardziej sensowna - dodał. [i]Właściciel FSO: UkrAvto[/i] Warszawski zakład, w którym powstawać będzie nowe aveo, jest własnością i jest zarządzany przez partnera General Motors, ukraińską firmę UkrAvto. Przedsiębiorstwo to zajmuje się obecnie produkcją i dystrybucją samochodów Chevroleta na Ukrainie, gdzie marka ta ma ponad 8-procentowy udział w rynku. [i]Żerań jak Glwice[/i] Historia produkowania przez General Motors doskonałych samochodów w Polsce napełnia nas pewnością niezbędną do wykonania tego kolejnego ważnego kroku - powiedział Eric Stevens, wiceprezes GM Europe ds. Produkcji. Nasze doświadczenia zdobywane od 1998 roku w zakładzie w Gliwicach są bardzo pozytywne. Jesteśmy przekonani, że z warszawskiego zakładu wyjadą samochody o takich samych światowych standardach i jakości. Przypomnijmy, że w zakładzie GM w Gliwicach powstają takie modele, jak opel zafira, astra classic ll i agila. Źródło informacji: INTERIA.PL.

[b]Ścigał złodzieja samochodów niczym kaskader[/b] O kaskaderskiej akcji pewnego Niemca, który wdał się w spektakularny pościg za złodziejem samochodu, poinformowała we wtorek policja. Złodzieja zatrzymano. Wydarzenia te rozegrały się w mieście Siegburg w Nadrenii Północnej-Westfalii. 43-letni mężczyzna, jadący swoim samochodem z rodziną, zainteresował się innym pojazdem, którego kierowca prowadził 'w sposób podejrzany'. Praworządny obywatel ruszył więc w pościg, nie bacząc na to, że ma w samochodzie żonę i dwoje małych dzieci. W pewnej chwili zmusił skradziony pojazd do zatrzymania, taranując go na szosie. Jego żona i jedno z dzieci zostali ranni, na szczęście niegroźnie. 29-letni złodziej próbował odjechać, ale ścigający go mężczyzna wysiadł i ... wskoczył na dach ruszającego samochodu. Stamtąd przez telefon komórkowy zawiadomił policję o kradzieży i poinformował o swojej sytuacji, podając również dokładnie, gdzie się znajduje. Po przejechaniu kilkuset metrów złodziej zwolnił na tyle, że mężczyzna mógł bezpiecznie zejść z dachu, po czym odjechał. Wkrótce potem złapała go jednak policja drogowa. PAP

[b]Masz seicento? Lepiej go pilnuj[/b] [u]Zła wiadomość dla wszystkich właścicieli fiatów seicento.[/u] W stolicy są one wśród złodziei samochodowych towarem numer jeden. Tak wynika z rankingu najczęściej kradzionych pojazdów w Warszawie, przygotowanego przez policjantów. Sprawdzili, jakie auta od początku roku znikały z ulic - informuje 'Życie Warszawy'. Na drugim miejscu jest volkswagen passat, a na trzecim toyota corolla - wymienia sierż. sztab. Andrzej Browarek z zespołu prasowego komendanta stołecznego policji. Dziesiątkę zamyka volkswagen golf. Poza rankingiem znalazły się auta marki Daewoo, a więc ich właściciele raczej mogą spać spokojnie. Dlaczego pierwszy na niechlubnej liście jest właśnie fiat seicento? Policjanci tłumaczą to tym, że jeździ nim wielu warszawiaków. Samochody kradnie się teraz niemal wyłącznie po to, by je rozebrać i sprzedać na części. Zbyt jest bardzo duży. Mało który złodziej kradnie teraz auto po to, by żądać za nie okupu - wyjaśnia funkcjonariusz zajmujący się przestępczością samochodową. Coraz mniej przestępców handluje też kradzionymi pojazdami, bo to jest bardziej ryzykowne. Wstawiając auto średniej klasy do dziupli, złodziej dostaje od pasera około czterech tys. zł. Bywa, że kwota jest jeszcze wyższa. Ten po rozłożeniu samochodu i sprzedaniu części zarabia przynajmniej 20-25 tys. zł - dodają policjanci. Źródło informacji: PAP

[b]Wysokiej jakości paliwo tańsze niż Pb 95[/b] Niespotykane dotąd różnice w cenach na stacjach benzynowych nie dotyczą tylko oleju napędowego względem benzyny. Na niektórych stacjach wysokiej jakości paliwo można kupić taniej niż najtańszą zwykłą benzynę Pb 95. [i], [/i] Na jednej ze stacji BP w Warszawie litr zwykłej benzyny Pb 95 kosztował w zeszłym tygodniu 3,83 zł. Tymczasem na stacji Jet 3,83 zł, a Bliskiej &#8211; 3,79 zł za litr. Rekordowo niska cena benzyny Pb 98 pojawiła się w Chorzowie przy ul. Katowickiej, gdzie kosztuje zaledwie 3,58 zł. Zdaniem Pawła Poręby z biura prasowego Orlenu nie ma różnic w jakości Pb 98 w naszym kraju, bo prawie wszystkie stacje zaopatrują się w benzyny w płockiej PKN Orlen. Poręba przyznaje, że są miejsca, w których Pb 98 jest tańsza niż Pb 95. Zależy ot od rynku lokalnego i konkurencji na nim.

[b]Skoda Roomster Scout w 2007[/b] Skoda przedstawiła pierwsze informacje na temat nowej wersji nadwoziowej najnowszego modelu Roomster. Czeski reprezentant klasy MPV od marca 2007 roku będzie dostępny w sprzedaży również w wersji offroad o nazwie Scout. [i],[/i] Skoda Roomster Scout podtrzymuje młodą tradycję marki, która zapoczątkowana została przez model Octavii Scout &#8211; auto prezentowane było na salonie samochodowym w Paryżu. Ze względu na przeprowadzone zmiany w karoserii długość Skody Roomster Scout zwiększyła się o 1,5 cm w porównaniu z wersją standardową. Uterenowiony Roomster dysponuje więc następującymi gabarytami: 4219 mm dł., 1965 mm szer. i 1650 mm wys. Skoda nie planuje jak na razie wyposażenia tego modelu w napęd 4x4, tak więc Roomster Scout będzie napędzany na przednią oś. Aby nadać autu nieco offroadowego charakteru, projektanci zastosowali kilka elementów stylistycznych typowych dla serii Scout. Znalazły się w nim plastikowe osłony nadkoli, progów oraz zderzaków. Część tych ostatnich elementów zaakcentowano także wstawkami w srebrnym kolorze. Dodatkową agresywność mają nadać przyciemniane szyby. Samochód został osadzony na 16-calowych kołach, jednak w opcji dostępny będzie także rozmiar 17. Gama silników nowej wersji Skody Roomster obejmuje czterocylindrowe silniki benzynowe typu Otto o pojemności 1.4 l. 16V (85 KM) oraz 1.6 l. 16V 105 KM. Wśród silników wysokoprężnych dedykowane będą również dwa motory: trzycylindrowy 1.4. l. TDI o mocy 80 KM i czterocylindrowy 1.9 l. TDI 105 KM. Wszystkie silniki współpracują z pięciostopniową, manualną skrzynią biegów. Wersja z silnikiem benzynowym 1.6 l. 16V może być opcjonalne wyposażona w automatyczną, sześciobiegową przekładnię Tiptronic. Roomster Scout dostępny będzie w sprzedaży już od marca przyszłego roku. Samochód zostanie wcześniej zaprezentowany na salonie samochodowym w niemieckim Essen i włoskiej Bolonii.

[b]Almera po raz ostatni...[/b] Po sześciu latach od debiutu Nissan kończy produkcję almery. Ostatni samochód zjechał z linii produkcyjnej fabryki w angielskim Sunderland w piątek. Produkcja almery rozpoczęła się w styczniu 2000 roku. To był trzeci model, który powstawał Sunderland, a jego produkcja oznaczała 800 nowych miejsc pracy. W 2000 roku z taśm montażowych zjechało ponad 115 tysięcy samochodów. Almera trafiała aż do 45 państw na całym świecie, w tym także do Polski. Z rynku japońskiego samochód wycofano w 2004 roku. Obecnie całkowicie zakończono produkcję tego modelu. Zakończenie produkcji almery nie oznacza redukcji zatrudnienia w Sunderland. Zwolnione moce produkcyjne przeznaczone zostaną na nowy model klasy crossover - qashqai. Ponadto w tej angielskiej fabryce powstają primera, micra i note. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Men in black[/b] Mieszkają wśród nas. W dzień niby normalni, starają się nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Ale gdy słońce zachodzi, wypełzają ze swoich jam i ruszają na łowy. Polują na kierowców... [i]Piotr R. Frankowski, 2006-11-27[/i] Gdy zmierzch zapada, na boczne drogi w Polsce, bez względu na porę roku, wyruszają falangi rowerzystów. Czarnych lub szarych, usuwających pracowicie z ubrań elementy odblaskowe, malujących rowery na kolor bombowca B-2, demontujących resztki fabrycznego oświetlenia. To czarna sekta rowerowa, wyznawcy bogini Kali, którzy chcą w spektakularny sposób popełnić rytualne samobójstwo i złożyć swe ciała w ofierze okrutnemu bóstwu. Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Jadę sobie wieczorem do domu (mieszkam na wsi pod Warszawą i zjawisko występuje tu powszechnie), na długiej równej prostej zabieram się do wyprzedzania zestawu ciągnik siodłowy-naczepa cysterna. W połowie długości naczepy z przerażeniem zauważam, że z przeciwka nadjeżdża dwójka nieoświetlonych i ciemnych rowerzystów, którzy jadą obok siebie (!), zajmując cały pas ruchu. Gestykulują, więc pewnie jadą, kretyni, obok siebie, aby porozmawiać. I co dalej? No cóż, ja ich nie zabiłem. Czyli rytualne samobójstwo tym razem się nie powiodło. Kiedyś owe czarne duchy reprezentowały tylko jeden typ socjologiczny. Pijany w trupa rolnik na rowerze Ukraina, ubrany w czarne od brudu paletko. Tacy potrafią w mojej okolicy nawet zimą jeździć po ciemku, po lodzie, pod prąd, oczywiście bez śladu choćby odblasku. Kiedyś właśnie takiego samobójcę ocaliłem, unieszczęśliwiając go zapewne, gdy na drodze E67 zobaczyłem go po mojej stronie pasa zieleni, po mojej LEWEJ, jadącego w przeciwnym kierunku. Gatunek jest endemiczny, na polskich drogach czuje sie znakomicie. Ale pojawił się nowy gatunek, nowy typ wyznawców srogiej bogini. To ludzie, którzy próbują zginąć nie z biedy, nie z desperacji i nie z powodu alkoholizmu. Mają supernowoczesne górskie rowery za kilka tysięcy złotych każdy, supernowoczesne rowerowe ciuchy (oczywiście w ciemnych kolorach) i nie wydają nawet dziesięciu złotych na lampki do tych swoich rowerów. To oczywiste, że nie czynią tak z biedy. Świateł w rowerach unikają z powodów ideologicznych. Ich ideologia, zapożyczona od weteranów cyklistycznego seppuku, jest na dodatek pełna hipokryzji - przypuszczam, że przychylnie myślą o tzw. rowerowych masach krytycznych w Warszawie i uważają, że kierowcy samochodów to wrogowie, oczywiście myślą tak tylko wówczas, gdy akurat nie zasiadają za kierownicami swoich służbowych wehikułów. Ich też nie zatrzymuje policja, załogi radiowozów udają, że rowerzystów nie widzą. Czemu? Bo to kłopot. Może trzeba będzie pijanemu rower zabrać, nie będzie miał dokumentów, kupa nudnej roboty. Lepiej udawać, że ich nie ma. Słusznie, czarnych rowerowych duchów w ogóle nie ma. Ale czy na pewno chcą, abyśmy my, kierowcy, jeździli tak, jakby ich nie było? Hm... to jednak zły pomysł. Przecież oni chcą zginąć - a nie mam zamiaru ich uszczęśliwiać. Uważajmy zatem po ciemku na bocznych drogach: czarna sekta czuwa.

[b]cee'd z małej litery...[/b] W połowie grudnia rozpocznie się w Polsce sprzedaż najnowszego modelu koncernu Kia o nazwie cee'd, ale już dziś można zapisać się na pierwsze jazdy testowe tym modelem. cee'd produkowany będzie w pierwszych zlokalizowanych w Europie zakładach produkcyjnych Kia położonych w miejscowości Żylina na Słowacji. Skąd nazwa cee'd? Skrót 'ce' nawiązuje do faktu, że pojazd powstał we Wspólnocie Europejskiej (Community of Europe), a 'ed' oznacza, że jest to prawdziwie Europejski Design. Zaskakująca jest pisownia tego modelu, bowiem wszystkie litery są 'małe' a w nazwie pojawia się apostrof. Samochód ten został objęty najlepszą gwarancją, jaką oferowano dotąd w Europie. Na wszystkie modele kia cee'd udzielana jest gwarancja producenta na okres 7 lat lub przebieg 150.000 km, złożona z podstawowej pięcioletniej gwarancji na cały samochód oraz dodatkowej dwuletniej - na zespół napędowy. Gwarancja ta nie wymaga żadnych dopłat do ceny pojazdu i co ważne mogą z niej korzystać wszyscy kolejni właściciele Kia cee'd. Oferta pięciu jednostek napędowych obejmuje dwa silniki benzynowe o pojemności 1,4 litra (109KM), 1,6 litra (122KM), zupełnie nowy silnik wysokoprężny VGT o pojemności 1,6 litra (90KM lub 115KM) oraz dostępny od przyszłego lata silnik wysokoprężny VGT o pojemności 2,0 litra (140KM). Więcej o tym samochodzie napiszemy po jego prasowej premierze, która odbedzie się już niebawem w Rzymie. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Tomasz Czopik: Dlaczego?[/b] Akcja pierwsza - ósma rano, podjeżdżam z synem pod szkołę. Nagle z przeciwka jakiś rodzic zajeżdża mi drogę i z triumfalną miną parkuje na miejscu, do którego właśnie się przymierzałem. Unikam kolizji dzięki umiejętnościom nabytym w rajdach. Musiałem mieć głupią minę, ale naprawdę nie zrozumiałem intencji owego taty. Akcja druga - trasa Katowice-Warszawa, wyprzedzam focusa kombi. To znów jakiś tata wiezie swoją pociechę. Szkoda, że nie pofatygował się, żeby zapiąć syna pasami. Jegomość najwyraźniej nie może znieść, że wyprzedził go inny focus (jeżdżę wersją ST), zarządza pościg, za chwilę siedzi mi na ogonie, a w końcu wyprzedza mnie przy okazji cudem unikając poważnego wypadku i niezrażony umyka. Pytam: o co chodzi? Akcja trzecia - Kraków, godziny szczytu, młody chłopak w golfie próbuje przechytrzyć wszystkich frajerów poruszających się z prędkością 10 km/h w 'dwupasmowym' korku. Z nieskrywaną ulgą zauważam, że wmontował się w autobus. Ludzie stojący na przystanku pozostali nietknięci. Uff! Akcja czwarta, osiemnasta, czterdziesta piąta - każdy ranek dnia powszedniego na trasie Kraków-Warszawa (przez Kielce). Prawie już obudzeni młodzi firmowi kierowcy, sprzedawcy, przedstawiciele handlowi dopinają ostatnie guziki w koszulach, popijają kawę, prowadząc pierwsze konferencje telefoniczne. To nie wszystkie czynności, które można robić jednocześnie - oni wszak grzeją przy tym wszystkim 180 km/h, czasem zwolnią do 160, gdy wjeżdżają w teren zabudowany. Mnóstwo niebezpiecznych sytuacji. Co siedzi w niektórych kierowcach, że w tak bezmyślny sposób narażają siebie i innych? Czy jedynym sposobem, żeby wyleczyć takich delikwentów z brawury jest poważny wypadek z ich udziałem? Czy musi ktoś zginąć, żeby zastanowili się nad tym, co robią? Od wielu lat jestem kierowcą rajdowym. W trakcie każdych zawodów zdarzają się sytuacje, kiedy muszę opanować wymykającą się spod kontroli rajdówkę. Dzięki temu wiem jak zachowuje się samochód w sytuacjach ekstremalnych - w poślizgu, podczas gwałtownego hamowania itp. Dla przeciętnego kierowcy pierwsza podbramkowa sytuacja może być ostatnią. Dla niego, współpasażerów, innych uczestników ruchu. Kiedy przesadzi z prędkością, przeceni swoje umiejętności, możliwości swojego samochodu, nie uratuje go klatka bezpieczeństwa, kask, niepalny kombinezon. Niestety, mimo to wariatów nie brakuje. Moje rajdowe doświadczenie już nieraz pozwoliło mi wyjść cało z opresji (nie chodzi mi wcale o sytuacje, gdy wpadałem w tarapaty z powodu zbyt szybkiej jazdy, przygody na drodze mam zwykle z winy innych niefrasobliwych kierowców). Właśnie to doświadczenie nauczyło mnie, by jeździć rozsądnie. Wielu moich znajomych wysiadając z samochodu, którym dowiozłem ich do celu, jest rozczarowanych stylem jazdy rajdowego mistrza Polski. Spodziewali się więcej agresji, dużych prędkości, pisku opon, a trafili na gościa, który jeździ wolniej od nich. Może dzięki temu ostatnią stłuczkę miałem jakieś 25 lat temu? Oprócz uprawiania sportu samochodowego spełniam się prowadząc zajęcia w szkole bezpiecznej jazdy, którą założyłem trzy lata temu. Od czasu do czasu (niestety zbyt często) wraz z moimi kolegami-instruktorami stykamy się z kierowcami, których żartobliwie określamy jako 'tych z ADHD'. Do śmiechu jednak nam nie jest. Kiedy pomyślimy, że na jednego czy drugiego możemy trafić na drodze, ogarnia nas przerażenie. Dramatyczne jest to, że owi 'mistrzowie' mają się za świetnych kierowców i trudno wytłumaczyć im, że poziom ich umiejętności jest bardzo niski. Zastanawiam się często skąd się tacy biorą. Myślę, że styl jazdy każdego kierowcy zależy od kilku ważnych czynników. To wypadkowa naszych charakterów, genów, cech motorycznych, aktualnych sytuacji życiowych, tzw. feelingu w danym momencie. Skoro wśród Polaków jest tak wielu piratów drogowych, to znaczy, że coś z nami jest nie tak. Wielu z nas jest zagonionych, zestresowanych, wiecznie spieszących się. Jeśli do tego dochodzi bezmyślność i brak wyobraźni oraz przesadna wiara we własne możliwości, do tragedii tylko krok. Wiem, że moje słowa nie wpłyną specjalnie na negatywnych bohaterów niniejszego felietonu. W znakomitej większości przypadków refleksja, jeśli przychodzi, to niestety zbyt późno. Źródło informacji: INTERIA.PL

[b]Znaki wcale nie są potrzebne![/b] Drahten to 43-tysięczne holenderskie miasteczko położone przy autostradzie Amsterdam-Groningen. Co je wyróżnia? Brak jakichkolwiek znaków drogowych. Na wszystkich skrzyżowaniach obowiązuje zasada: 'pierwszeństwo ma nadjeżdżający z prawej'. Skrzyżowania wyróżnione są nawierzchnią koloru czerwonego, a kierowcy, dojeżdżając do nich, dają sobie znaki, który ma przejechać pierwszy. I faktycznie to działa. Choć obowiązują przede wszystkim przepisy ogólne, samochody poruszają się po mieście bardzo płynnie. Miejscowy inżynier ruchu, Heinz Moderman, który wprowadzał system w życie, ma się czym pochwalić. Liczba wypadków zmniejszyła się o ponad 70%. W niektórych dzielnicach niemal w ogóle nie dochodzi do kolizji. Sporo pomogło także ograniczenie prędkości w Drahten do 30 km/h. Niska prędkość jazdy ulicami pozwala innym płynniej włączać się w sznur jadących samochodów i dzięki temu nie tworzą się korki. Na skrzyżowaniach świadomość, że jesteśmy zdani na siebie i uwagę innych, wzmacnia koncentrację kierowców. Oczywiście, nie wystarczy tylko usunąć znaki i wyłączyć sygnalizację świetlną. Wprowadzenie tego projektu wymagało modernizacji wielu skrzyżowań i innego rozplanowania ruchu w szczególności na głównych ulicach. Przy czym Drahten nie jest wcale prowincjonalnym miasteczkiem - każdej doby przez jego główną ulicę przetacza się 12 tys. samochodów. W mieście obserwowaliśmy niespotykane u nas zachowania kierowców. Samochody zatrzymują się przed przejściami dla pieszych, kierowcy ciężarówek dogadują się wzrokiem z rowerzystami. Prawie nikt nie jeździ szybciej niż 30 km/h. Rozmawialiśmy z kilkoma kierowcami i nie spotkaliśmy ani jednego, któremu to rozwiązanie nie spodobałoby się. Jeździ się wolniej, jednak wcale to nie znaczy, że przebycie tej samej trasy trwa dłużej. 'Wcześniej potrzebowałem na dojazd z domu do pracy 20 minut, teraz 10 minut' - mówi Lars Kanten. Znikła agresja wśród kierowców. Nikt na nikogo nie trąbi, nikogo nie wyprzedza. Iris Grump jeździ teraz o wiele lepiej, czuje się pewniej za kierownicą i bezpieczniej w swoim mieście. Poza tym dzięki temu systemowi oszczędza się mnóstwo pieniędzy. Każdy znak drogowy w Holandii kosztuje 350 euro, a roczne utrzymanie sygnalizacji świetlnej to aż 15 tys. euro. Źródło informacji: Motor