Pojawienie się tych insektów w domowych zakamarkach niesie za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko dyskomfort wizualny. Te stworzenia stwarzają realne zagrożenie dla zdrowia ludzi. Szacuje się, że roznoszą one przeszło 50 różnorodnych czynników wywołujących choroby, do których zaliczają się wirusy, bakterie, pierwotniaki, a także pasożyty. Co więcej, owady te skutecznie zanieczyszczają zapasy żywności. Ich obecność jest szczególnie groźna dla najmłodszych domowników oraz osób zmagających się z alergiami - wydzieliny karaczanów potrafią wywołać silne odczyny alergiczne, a w skrajnych przypadkach prowadzą nawet do rozwoju astmy.
Znana trójka i nowy, nieproszony gość z południa
Do tej pory w polskich budynkach mieszkalnych oraz obiektach użytkowych dominowały trzy zasadnicze gatunki z rzędu karaczanów:
- Prusak - znany z niebywałych umiejętności wspinaczkowych. Dzięki obecności specjalnych przylg na odnóżach potrafi przemieszczać się po całkowicie pionowych i śliskich powierzchniach.
- Karaluch wschodni - ociężały krewniak prusaka, pozbawiony wspomnianych przyssawek na łapkach. Ze względu na swoją budowę zasiedla najczęściej najniższe kondygnacje, takie jak parterowe lokale, piekarnie czy cukiernie.
- Przybyszka amerykańska - to największy spośród reprezentantów tej grupy spotykanych na terenie Polski. Co ciekawe, owad ten wbrew nazwie został sprowadzony przez Europejczyków do Stanów Zjednoczonych, a nie odwrotnie. Dziś występuje w wielu europejskich państwach i posiada umiejętność latania, co pozwala mu na sprawne przemieszczanie się na przykład pomiędzy sąsiednimi balkonami.
Mimo że potocznie wszystkie te insekty wrzucamy do jednego worka i nazywamy karaluchami, każdy z nich przejawia odmienne zachowania oraz preferencje środowiskowe. Jak alarmują specjaliści, teraz u naszych bram stanął zupełnie nowy wróg - Supella longipalpa. Ten egzotyczny przybysz mocno różni się od rodzimych gatunków. Jest niezwykle szybki, bez problemu potrafi latać i w przeciwieństwie do reszty karaczanów doskonale toleruje światło dzienne. Preferuje suche i ciepłe lokacje, przez co zasiedla nie tylko tradycyjne kuchenne zakamarki, ale rozprzestrzenia się po całych mieszkaniach - można go spotkać w salonach, pokojach czy łazienkach, czyli wszędzie tam, gdzie odnajdzie choćby najmniejsze okruchy jedzenia.
Supella rozprzestrzenia się po Starym Kontynencie z powodu stale rosnących temperatur, a do Polski została zawleczona przez turystów powracających z południowych rejonów Europy. Jej bliska obecność w domach skutkuje silnymi reakcjami alergicznymi, na które narażone są zwłaszcza dzieci.
Niewiarygodna odporność i nocne obyczaje insektów
Karaczany wykazują cechy biologiczne, które czynią je jednymi z najbardziej odpornych stworzeń na Ziemi. Potrafią one funkcjonować bez głowy przez nawet kilka dni. Pozbawiony jej owad nie ginie natychmiast, jego śmierć następuje dopiero po pewnym czasie z powodu pragnienia, ponieważ bez aparatu gębowego nie jest w stanie uzupełnić płynów. Są to stworzenia o wybitnie stadnej naturze, preferujące życie w grupie. Ich młode rozwijają się i rosną zdecydowanie szybciej, gdy przebywają w licznej kolonii. Samce oraz samice umieszczają w jednym miejscu swoje odchody, a wraz z nimi wydzielają substancje (tak zwane feromony agregacyjne), które przyciągają inne osobniki i skłaniają całą grupę do gromadzenia się w konkretnym punkcie.
Proces rozrodczy również opiera się na specyficznych mechanizmach. Samice składają jaja do tak zwanych ootek - są to twarde kapsułki przypominające małe teczki, które matka nosi stale przy sobie. Kluczowym elementem przetrwania gatunku jest liczebność potomstwa. Dopiero w momencie, gdy rozwijające się wewnątrz kapsułki larwy osiągną odpowiednio dużą liczbę, są w stanie wspólnymi siłami wywrzeć wystarczający nacisk na ścianki ooteki, by doprowadzić do jej pęknięcia i wydostać się na wolność. Jeśli jaj w kapsułce będzie zbyt mało, młode nie zdołają wygenerować właściwego ciśnienia i zginą uwięzione w środku.
Insekty te (poza wspomnianym nowym gatunkiem) prowadzą głównie nocny tryb życia. Kiedy nagle zapalimy światło w kuchni w środku nocy, można zaobserwować ich gwałtowną, paniczną ucieczkę w stronę najmniejszych szczelin. Ich zwinność jest uderzająca - w ciągu zaledwie jednej sekundy potrafią zmienić kierunek swojego biegu aż 25 razy. Dodatkowo, obecność kolonii w domu można łatwo zidentyfikować po charakterystycznej, odrzucającej woni, która przypomina zapach wydzielany przez psującą się i gnijącą materię organiczną.
Jak skutecznie walczyć z plagą? Wykorzystać ich własne nawyki
Zwalczenie inwazji karaczanów to proces skomplikowany, jednak postęp naukowy pozwolił na stworzenie niezwykle skutecznych metod bojowych. Tradycyjne środki ustępują miejsca nowoczesnym preparatom w formie specjalnych żeli. Są na ogół wykładane w postaci drobnych kropli na trasach, którymi przemieszczają się insekty. Żel ten posiada wyjątkowe walory smakowe, przez co owady traktują go jako niebywały przysmak. Kluczem do sukcesu tej metody jest naturalna skłonność karaczanów do dzielenia się pożywieniem z resztą stada. Osobniki odpowiedzialne za poszukiwanie pokarmu najadają się trutką, a następnie ruszają z powrotem do gniazda, by nakarmić swoich towarzyszy. Mechanizm ten w terminologii naukowej nosi nazwę trofalaksji. W ten sposób trucizna błyskawicznie rozchodzi się po całej populacji, doprowadzając do szybkiej zagłady całego gniazda. Po spożyciu żelu owady zaczynają źle się czuć i wymiotują, a pozostałe osobniki zjadają te wymiociny, również wprowadzając toksynę do własnych organizmów. Co więcej, najmniej odporne insekty umierają jako pierwsze, a ich ciała stają się pożywieniem dla silniejszych członków kolonii.
Komentarze (0)