Temat zwolnień lekarskich wraca regularnie również w mniejszych i średnich miastach, takich jak Kutno, gdzie wielu mieszkańców pracuje w logistyce, produkcji, magazynach czy zakładach przemysłowych. W takich branżach nawet kilkudniowe braki kadrowe potrafią poważnie zaburzyć organizację pracy, a długie absencje często oznaczają konieczność przerzucania obowiązków na innych pracowników albo szukania zastępstw.
Sądy pracy od lat podkreślają, że samo korzystanie z L4 nie może być powodem zwolnienia. Inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy nieobecności są częste, powtarzają się przez wiele miesięcy albo uniemożliwiają normalne funkcjonowanie firmy.
Sąd Najwyższy: celem pracy jest wykonywanie obowiązków
W orzecznictwie Sądu Najwyższego od dawna pojawia się stanowisko, zgodnie z którym stosunek pracy opiera się na wykonywaniu obowiązków przez pracownika i zapewnianiu pracy przez pracodawcę. Jeżeli pracownik przez długi czas nie jest w stanie świadczyć pracy, firma może uznać, że dalsze utrzymywanie etatu przestaje mieć gospodarcze uzasadnienie.
Sąd Najwyższy wskazywał również, że przedsiębiorcy działają na konkurencyjnym rynku i odpowiadają za terminową realizację zleceń, kontraktów oraz utrzymanie ciągłości produkcji lub usług. W praktyce oznacza to, że pracodawca ma prawo brać pod uwagę skutki organizacyjne częstych absencji.
Dotyczy to szczególnie stanowisk wymagających stałej obecności pracownika. W wielu zakładach produkcyjnych i magazynowych jedna nieobecność potrafi wymusić nadgodziny u innych osób albo reorganizację całej zmiany.
Głośny wyrok ws. wielomiesięcznych nieobecności
Jednym z najczęściej komentowanych wyroków ostatnich miesięcy była sprawa rozpatrywana przez Sąd Rejonowy w Człuchowie. Pracownik zatrudniony przez 15 lat jako pracownik fizyczny domagał się odszkodowania za wypowiedzenie umowy o pracę.
Mężczyzna przez długi czas korzystał ze zwolnień lekarskich oraz opieki nad członkami rodziny. Wśród absencji znalazły się zarówno krótsze L4, jak i wielomiesięczna niezdolność do pracy zakończona świadczeniem rehabilitacyjnym. Pracodawca argumentował, że częste nieobecności destabilizowały funkcjonowanie zakładu i utrudniały planowanie pracy.
Sąd przyznał rację firmie. W uzasadnieniu wskazano, że pracodawca ma prawo oczekiwać dyspozycyjności pracownika i nie musi przez długi czas utrzymywać stanowiska, jeśli absencje uniemożliwiają normalne wykonywanie obowiązków.
Kiedy pracodawca może rozwiązać umowę
Kodeks pracy przewiduje także sytuacje, w których firma może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia z powodu przedłużającej się choroby pracownika.
Dzieje się tak:
- po przekroczeniu trzech miesięcy choroby przy zatrudnieniu krótszym niż pół roku,
- po wyczerpaniu okresu wynagrodzenia chorobowego, zasiłku i części świadczenia rehabilitacyjnego przy dłuższym zatrudnieniu.
Znacznie częściej pracodawcy decydują się jednak na zwykłe wypowiedzenie umowy, powołując się właśnie na dezorganizację pracy spowodowaną regularnymi nieobecnościami.
Firmy coraz częściej analizują koszty absencji
Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że problem narasta szczególnie po sezonach zwiększonej liczby infekcji oraz przy częstych zwolnieniach związanych z opieką nad dziećmi. Dla wielu przedsiębiorstw oznacza to konieczność utrzymywania dodatkowych rezerw kadrowych albo wypłacania nadgodzin.
W praktyce coraz więcej pracodawców dokładnie analizuje poziom absencji pracowników i wpływ nieobecności na funkcjonowanie firmy. Orzeczenia sądów pokazują natomiast wyraźnie, że w sporach dotyczących częstych L4 argument o destabilizacji pracy przedsiębiorstwa bywa uznawany za wystarczający powód wypowiedzenia umowy.
Komentarze (0)