Od lat w obiegu medycznym pojawiały się dokumenty sporządzone niezgodnie z przepisami, w tym tzw. „recepty śmierci” z rażąco zawyżonymi, zagrażającymi życiu dawkami, a także druki pozbawione precyzyjnego dawkowania zapisanego w systemie. Dotychczas odpowiedzialność za wyłapanie tych nieprawidłowości spoczywała na farmaceutach przy okienku aptecznym. 13 września nadejdzie jednak zapowiadana „godzina zero”.
Koniec z receptami bez dawkowania w systemie
Głównym problemem dotykającym pacjentów był brak tzw. dawkowania strukturalnego. W praktyce chory otrzymywał od lekarza informację o przyjmowaniu leku na osobnej kartce, ale w ogólnopolskim systemie informatycznym pole to pozostawało puste lub nieczytelne dla algorytmów.
W efekcie system nie potrafił wyliczyć, na jaki okres kuracji wystarczy wypisany preparat, co otwierało furtkę do wykupywania zapasów leków bez kontroli.
– Obecnie brakuje walidacji wejścia oraz wyjścia recepty przez system. To bardzo ważna rzecz. Pozwalamy na to, żeby wprowadzać recepty do obiegu, tak naprawdę nie oczekując, żeby dokument był zgodny z pewnymi zasadami, żeby po prostu nie generował dalej błędu. To element techniczny, ale konieczny – mówił Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji MZ podczas konsultacji publicznych projektu ustawy o receptach. – Pacjent mógł więc w praktyce zrealizować niemal całą podstawową, 120-dniową receptę bez dawkowania. Wiemy jednak, że to jest fikcja, bo dawkowanie jest, ale na kartce, albo innym dokumencie wydawanym pacjentowi. Tylko nie w systemie. To kolejny element traktowany jako furtka do uzyskania nieskończonego zapasu leku dla pacjenta – mówił dyrektor Oczkowski.
Jakie zmiany wejdą w życie 13 września?
Od 13 września 2026 roku wszystkie recepty refundowane zostaną objęte takimi samymi restrykcyjnymi zasadami technicznymi i regułami walidacji, jakie obecnie stosuje się przy receptach rocznych. Nowe reguły zadziałają w trybie blokującym.
Jak informuje serwis ezdrowie.gov.pl:
– Podstawowym celem włączenia nowych reguł jest ograniczenie przypadków wystawiania recept, w których ordynowana ilość produktu leczniczego wykracza poza 120-dniowy czas terapii. Nowe zasady mają również poprawić jakość danych na wystawianych receptach, poprzez zredukowanie liczby błędów wynikających z rozbieżności między dawkowaniem a liczbą i wielkością ordynowanych opakowań leku.
Aby recepta została zaakceptowana przez system, będzie musiała obowiązkowo zawierać:
- precyzyjną informację o czasie trwania kuracji,
- strukturalne dawkowanie (zrozumiałe dla algorytmu wyliczającego ilość leku),
- wielkość opakowania ściśle zgodną z danymi z Rejestru Produktów Leczniczych (RPL).
Co stanie się z błędną receptą u lekarza?
Z punktu widzenia pacjenta kluczowe jest to, że problematyczny dokument ma zostać zatrzymany zanim w ogóle trafi do apteki. System po prostu nie pozwoli lekarzowi zapisać wadliwej recepty.
– One nie wejdą do systemu. Jeśli dokument jest zły, to dlaczego system ma przepuścić taką receptę? Lekarz usłyszy komunikat: twoja recepta jest błędna, popraw ją – mówił Oczkowski.
Resort zwrócił także uwagę na problem nieuregulowanego rynku oprogramowania medycznego:
– Ten rynek jest nieuregulowany. Nie wymagamy po prostu niczego od systemów gabinetowych, które obsługują pół miliarda interakcji rocznie. Nie można dalej na to pozwolić. Powinny pojawić się jakieś prawa, obowiązki i wymagania.
Brak egzekwowania standardów technicznych od dostawców oprogramowania powodował dotąd przerzucanie problemów na linię lekarz–farmaceuta:
– Okres trzyletni był okresem dużej cierpliwości, żeby to wszystko zaczęło działać i żeby nie doprowadzać do konfliktów między preskryptorem a realizatorem. Za to odpowiada system informatyczny, a problemem jest brak egzekucji albo brak podstaw prawnych, żeby ją wykonać – wskazywał Mateusz Oczkowski.
Komentarze (0)