Reklama

Reklama

Widzew Łódź znowu to zrobił. Niekwestionowany lider Fortuna 1 Ligi!

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Widzew.com/Marcin Bryja

Widzew Łódź znowu to zrobił. Niekwestionowany lider Fortuna 1 Ligi! - Zdjęcie główne

Piłkarze Widzewa cieszący się ze zwycięskiego gola w Kielcach | foto Widzew.com/Marcin Bryja

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Piłkarze Widzewa Łódź pojechali do Kielc i w meczu na szczycie Fortuna 1 Ligi podopieczni Janusza Niedźwiedzia okazali się lepsi od wicelidera. Po bardzo trudnym spotkaniu Widzew Łódź wygrał 1:0 i jeszcze bardziej umocnił się na pozycji lidera na zapleczu PKO Ekstraklasy.

Reklama

Korona Kielce - Widzew Łódź. Jak padł gol?

0:1 (45’) - W samej końcówce pierwszej połowy Widzewiacy otrzymali rzut wolny tuż sprzed pola karnego. Do piłki podszedł Juliusz Letniowski, który trafił piłką w głowę kolegę z zespołu, Montiniego. Ten rykoszet całkowicie zmylił golkipera Korony i to Widzew Łódź prowadził w tym spotkaniu. 

Korona Kielce - Widzew Łódź. Pozostałe okazje

3’ - Jeden z pierwszych ataków Korony i już mogło być 1:0 dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska do główki wyskoczył Adrian Danek, którego strzał zatrzymał się na poprzeczce

37’ - Łukasz Sierpina szukał w polu karnym swoich kolegów płaskim dośrodkowaniem wzdłuż bramki, ale nikt z kielczan nie przeciął groźnej centry w szesnastkę Widzewa Łódź. 

53’ - Z dystansu próbował Dominik Kun. Pomocnik Widzewa z narożnika pola karnego starał się zaskoczyć Konrada Forenca uderzeniem w krótki róg, ale bramkarz gospodarzy pewnie wyłapał ten strzał.

63’ - Od tej minuty skromnego prowadzenia w osłabieniu musiał bronić Widzew. Drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną obejrzał Letniowski. 

69’ - Bardzo, ale to bardzo blisko wyrównania po kolejnym rzucie rożnym była Korona. Tym razem minimalnie chybił Piotr Malarczyk.

83’ - Wydawało się, że to już musi być gol i napór Korony przyniesie skutek, ale między słupkami czerwono-biało-czerwonych był nie kto inny niż Jakub Wrąbel. Jeden z bohaterów tego meczu uratował zespół w końcowych minutach arcyważnego pojedynku.

Korona Kielce - Widzew Łódź. Bohater meczu

Jakub Wrąbel - Wszyscy na placu gry zasłużyli na brawa, bo to nie był łatwy mecz dla Widzewa. Każdy musiał dźwignąć ciężar gatunkowy tego spotkania i tak też było, ale jest osoba, bez której tego triumfu by nie było i jest nią Jakub Wrąbel. Bramkarz Widzewa kilka razy zachował się fantastycznie. Można powiedzieć, że zagrał na swoim, równym poziomie, ale w takim meczu jak ten było to potrzebne jak nigdy dotąd. 

Korona Kielce - Widzew Łódź. Wypowiedzi pomeczowe

Jeśli się wygrywa w tak prestiżowym i tak trudnym meczu, to radość jest ogromna. Cieszę się najbardziej z tego, że grając w dziesiątkę przez ponad 30 minut pokazaliśmy, że umiemy bardzo dobrze bronić i jesteśmy monolitem. Nie lubię przeceniać pewnych zwycięstw, bo za każde otrzymuje się trzy punkty. Oczywiście cieszą nas one bardzo, bo możemy w spokoju wrócić do Łodzi i przygotowywać się do kolejnego spotkania - skomentował zwycięstwo swojej drużyny trener Janusz Niedźwiedź.

Myślę, że zrealizowaliśmy swój plan na mecz. Chcieliśmy zagrać wysokim pressingiem i wysoko odbierać piłkę, a w przypadku jej posiadania spokojnie tworzyć sytuacje bramkowe poprzez grę kombinacyjną. To było, ale zabrakło "soli", czyli skuteczności, bo to ona zaważyła, że wynik jest korzystny dla gości. W szatni powiedzieliśmy sobie kilka słów, które zostawię dla zawodników. Dziś jestem dumny z drużyny - takiej gry oczekuję, mamy swój pomysł na grę i takie mecze, jak dziś chcemy grać - powiedział z kolei trener Korony Kielce, Dominik Nowak.

Pierwsze 20 minut meczu to duża przewaga zespołu z Kielc, ale daliśmy się im wyszumieć i strzeliliśmy bramkę przed przerwą. Początek drugiej połowy to był nasz dobry okres, do momentu czerwonej kartki przeważaliśmy, ale również później pokazaliśmy, że jesteśmy monolitem. Jeden walczył za drugiego i to bardzo ważne, że udało nam się przepchnąć ten mecz na bardzo trudnym terenie - powiedział kapitan Widzewa, Daniel Tanżyna.

Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy