Reklama

[AUDIO] Awantura w kebabie! Złamał nos obywatelowi Bangladeszu: ''Zderzyliśmy się głowami''

Opublikowano:
Autor:

[AUDIO] Awantura w kebabie! Złamał nos obywatelowi Bangladeszu: ''Zderzyliśmy się głowami'' - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Rafał L., 32-letni mieszkaniec naszego miasta zasiada na ławie oskarżonych w procesie w sprawie ataku na obsługę baru z kebabem w naszym mieście. Wcześniej miał także kilkukrotnie znieważyć pracujących w tym miejscu obywateli Bangladeszu. Mężczyźnie grozi pięcioletnia odsiadka, a sprawę relacjonuje Radio Łódź.

32-latek w czerwcu ubiegłego roku miał zaatakować jednego z pracowników baru z kebabem w Kutnie. Wszystko W TYM MIEJSCU relacjonuje Radio Łódź.

- Uderzył pokrzywdzonego głową w twarz, w wyniku czego pokrzywdzony doznał złamania kości nosa - powiedziała prokurator Monika Fidos.

Mężczyzna miał także wielokrotnie znieważyć pracujących w barze Banglijczyków. Oskarżony nie przyznał się, ale jednocześnie chciał dobrowolnie poddać się karze.

- Będę chciał składać wyjaśnienia, jeżeli nie przejdzie dobrowolne poddanie się karze – mówił Rafał L.

Mężczyzna zatem wyjaśniał, że:

- Nie mam nic do ludzi z Bangladeszu, mam stamtąd wielu znajomych. Wcześniej przebywałem osiem lat w Londynie. Pracuje również z Ukraińcami, więc nie mam problemu z obcokrajowcami. Tej feralnej nocy po prostu przypadkowo zderzyliśmy się głowami w momencie, gdy zostałem wypychany przez niego z lokalu - mówił oskarżony.

Zaproponował tysiąc i 500 zł rekompensaty dwójce poszkodowanych Banglijczyków.

- Chciałbym jeszcze raz przeprosić za tak przykre zajście. Wolałbym się z nimi spotkać w kebabie niż przyjeżdżać do Łodzi. Taka jest moja propozycja, gdyż uważam, że zasługuję na większą karę. Jestem otwarty na propozycje pani prokurator i sądu – mówił mieszkaniec naszego miasta.

- Zadośćuczynienie pieniężne to jedno, natomiast oskarżony nie zaproponował żadnej kary, jaką powinien ponieść za popełnienie zarzucanego czynu - podkreśliła prokurator Monika Fidos.

Rafał L. Zaproponował więc trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na rok plus zadośćuczynienie. Prokuratura się nie zgodziła.

- Wiem, że to nie jest licytacja, ale jeżeli dodam kolejne trzy miesiące i zaproponuję pół roku i kolejny rok w zawieszeniu, to będzie dobrze? - pytał mężczyzna.

Odtworzono nagranie z monitoringu.

- Ja go celowo nie uderzyłem. Na monitoringu widać, kto kogo pierwszy dotyka - stwierdził oskarżony.

Przed sądem zeznawał zaatakowany pracownik baru. 39-letni Banglijczyk mówił, że Rafał L. pojawił się w lokalu po godz. 1 w nocy w momencie, gdy był on już zamykany. Poszkodowany próbował wyprosić go z baru.

- Wszedł i powiedział, że chce kupić kebab. Ale zamiast do kasy, skierował się w stronę zaplecza. Wcześniej pojawiał się już u nas. Mówił coś, ale nie rozumiałem, co dokładnie. Bywał agresywny w stosunku do nas. Ktoś wcześniej wybił szybę w naszym lokalu. Według policji, to był właśnie oskarżony. Zgłosiliśmy się na policję dopiero po tym pobiciu, bo nie chcieliśmy wchodzić w konflikt z mieszkańcami Kutna – mówił obywatel Bangladeszu.

Prokuratura domaga się 10 miesięcy więzienia i 2,5 tys. zł. zadośćuczynienia. Prokurator Fidos w mowie końcowej podkreślała, że pokrzywdzeni uważają całą sytuację za... coś normalnego.

- Pokrzywdzeni nie zgłaszają tego policji, mimo że są obrażani z powodu swojego koloru skóry, swojego pochodzenia. Nie chcą robić nikomu problemu, nie chcą zaostrzać sytuacji z uwagi na to, że żyją w Polsce a swoją restaurację traktują jako restaurację rodzinną. Prawdopodobnie gdyby nie zdarzyła się sytuacja, gdzie pokrzywdzony został uderzony w nos i została wezwana policja, to ta sytuacja cały czas by trwała - mówiła prokurator.

Sam oskarżony wyraził skruchę. Jak donosi Radio Łódź, wyrok zapadnie 3 kwietnia.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE