Reklama

[FOTO] Kilka godzin walki z pożarem. Mieszkańcy: "To wina oszczędności władz"

Opublikowano:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia W Dąbrowicach nastała… ciemność. Tamtejsze władze w poszukiwaniu oszczędności postanowiły, że w środku nocy należy wyłączać oświetlenie uliczne. Teoretycznie wszystko ma sens i jest zrozumiałe, w praktyce mieszkańcy powoli zaczynają drżeć o własne bezpieczeństwo i swój dobytek. Doskonale widać to na przykładzie Wojciecha Braszkiewicza i Marcina Braszkiewicza. Niedawno w ich gospodarstwie doszło do podpalenia. Zdaniem mężczyzn strat wyrządzonych przez ogień można by uniknąć, gdyby podpalacz miał świadomość, że może zostać z łatwością zauważony.

Do pożaru doszło 19 maja w środku nocy. Ogniem objęte były bele słomy.

- Obudził nas kierowca tira świecąc w okna i trąbiąc. Początkowo myślałem, że może potrzebuje jakiejś pomocy. Ale kiedy wyszedłem z domu już wiedziałem o co chodzi, od razu zauważyłem płomienie – opisuje pan Wojciech Braszkiewicz.

Długa akcja i duże straty

Mężczyzna wraz ze swoim synem Marcinem, od razu zaczął ratować to, czego ogień nie zdążył jeszcze dosięgnąć. Błyskawicznie z pomocą ruszyli również sąsiedzi.

- Bardzo wiele im zawdzięczamy, bez ich pomocy nie byłoby łatwo. Chcieliśmy im serdecznie podziękować – mówią pan Wojciech i pan Marcin.

Po kilku minutach na miejscu pojawili się pierwsi strażacy.

- Zgłoszenie otrzymaliśmy po godz. 2. Na miejsce zadysponowano dwa zastępy z JRG Kutno i po jednym zastępie z OSP w Krośniewicach, Dąbrowicach i Grochowie. Przypuszczalną przyczyną pożaru było podpalenie – mówi nam zastępca dowódcy JRG Kutno, kpt. Mariusz Dudkowski.

Akcja gaśnicza została zakończona ok. godz. 11. Starty wywołane przez pożar wynoszą około 8 tys. zł. Spłonęło 180 bel słomy. Bilans strat mógłby być dużo większy, gdyby feralnej nocy wiał wiatr. Do finansów oczywiście musimy doliczyć długie godziny pracy poszkodowanych rolników - najpierw przy układaniu bel, potem przy sprzątaniu skutków podpalenia...

Oszczędności cenniejsze niż bezpieczeństwo?

Po pożarze mieszkańcy Dąbrowic mówią, że nie czują się bezpiecznie. Największy wpływ mają mieć na to… oszczędności władz gminy, które w środku nocy wyłączają oświetlenie uliczne. Mieszkańcy uważają, że takie działania są zachętą dla złodziei czy podpalaczy.

- Oświetlenie zapalane jest wieczorem, ok. godz. 20.30, a potem jest gaszone o 1 w nocy. Latarnie wyłączane są wtedy, kiedy najlepiej spełniają swoją rolę – mówią nam nasi rozmówcy.

Kolejnym problemem wskazanym przez pana Marcina i pana Wojciecha są hydranty. W okolicach ich domu znajdują się dwa, lecz jak wynika z ich relacji, w chwili pożaru nie działał żaden.

"Oświetlenie to duży wydatek, a hydranty działają"

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy władze gminy Dąbrowice. Krzysztof Danecki, kierownik referatu oświaty, kultury, spraw społecznych, gospodarki komunalnej i ochrony środowiska potwierdza, że nocą w gminie wyłączane jest oświetlenie uliczne. W okresie od 1 października do 31 marca latarnie są wyłączane o północy, potem o 4 nad ranem są ponownie zapalne. Z kolei od 1 kwietnia do 30 września oświetlenie gaśnie o godz. 1 bez ponownego włączenia.

- Rada Gminy Dąbrowice w dniu 27 grudnia 2019 roku podjęła decyzję o czasowym wyłączeniu oświetlenia ulicznego. Oświetlenie uliczne jest dużym wydatkiem dla jednostki samorządu terytorialnego i o ponownym jego włączeniu decyduje Rada Gminy – stwierdza Krzysztof Danecki.

Chęć oszczędności jest dla mieszkańców zrozumiała, jednak kontrowersje budzą godziny wyłączania oświetlenia. Dlatego zapytaliśmy, czy władze Dąbrowic są gotowe rozważyć inne godziny wyłączania latarni, oczywiście po wcześniejszych konsultacjach z mieszkańcami. Na to pytanie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Gmina komentując kwestię niedziałających hydrantów stwierdza, że:

- Odnośnie zarzutu o niedziałających hydrantach podczas akcji gaśniczej przeprowadzonej w dniu 19 maja Gmina Dąbrowice wyjaśnia, że według konserwatora wodociągu gminnego, hydranty wskazane w piśmie są sprawne – podkreśla Krzysztof Danecki.

Dodaje, że z informacji pozyskanych od OSP w Dąbrowicach podczas akcji gaśniczej żaden z hydrantów nie był odkręcany i używany przez straż pożarną, ponieważ nie było takiej potrzeby.

- W związku z tym zarzut o niedziałających prawidłowo hydrantach, w chwili pożaru, wydaje się być bezpodstawnym – kończy K. Danecki.

Czy niedawny pożar w Dąbrowicach może zmienić nastawienie władz do oświetlenia ulic w nocy?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE