reklama

Historia Lolka ma szczęśliwy finał. Ten bocian poruszył nie jedno serce (ZDJĘCIA)

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Historia Lolka ma szczęśliwy finał. Ten bocian poruszył nie jedno serce (ZDJĘCIA) - Zdjęcie główne
Opis: Szczęśliwy finał historii.
Zobacz
galerię
5
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaWychłodzony, skrajnie wycieńczony i unieruchomiony przez nieznaną, tłustą substancję – tak w listopadzie 2025 roku znaleziono bociana, który szybko stał się symbolem międzyludzkiej solidarności. Historia Lolka połączyła wolontariuszy, mieszkańców i specjalistów z całego kraju. Dziś wiadomo już, że dzięki ich wspólnemu wysiłkowi ptak ma się dobrze i powoli wraca do formy.
reklama

Wychłodzony bocian Lolek uratowany

Historia tego bociana poruszyła całą Polskę. Dziś już wiemy, że słynny Lolek ma się dobrze. A od czego się zaczęło?

Przypominamy, że w listopadzie 2025 roku w Wałczu (woj. zachodniopomorskie) para młodych ludzi natrafiła na dramatyczny widok: na polu, niedaleko oczyszczalni ścieków, siedział wychłodzony i skrajnie wycieńczony bocian. Nie próbował uciekać, ponieważ nie mógł latać. Jego pióra były oblepione trudną do usunięcia, tłustą i ciemną substancją.
Ptak otrzymał imię Lolek, a rozpoczęta wtedy akcja ratunkowa szybko połączyła wolontariuszy, mieszkańców i specjalistów z całej Polski. 

reklama

Bocian trafił pod opiekę Stowarzyszenia Razem dla Zwierząt. Jak relacjonują wolontariusze, ptak był skrajnie osłabiony, ale bez widocznych urazów czy złamań. Nie mógł jednak wzbić się w powietrze,  substancja na piórach praktycznie go unieruchomiła.

Wolontariuszka Marika zabrała Lolka do siebie na tydzień. Zgodnie z instrukcją Artura Paula z Ośrodka Rehabilitacji Bocianów w Gminie Żychlin, próbowała oczyścić pióra ciepłą wodą i szarym mydłem. Niestety, bez skutku.

reklama

- Lolek już po kąpieli wstępnej. Niestety to czym jest oblepiony nie chce się zmyć. To tłusta, ciemna ciecz. Może jakiś smar lub ropa? Nie wiemy. Konieczne będzie, by zajął się nim ktoś doświadczony, kto ma wiedzę jak zaopiekować się piórami. - informowało Stowarzyszenie Razem dla Zwierząt. 

Stowarzyszenie zaczęło szukać transportu do Ośrodka Rehabilitacji „Pomagam Bocianom” w gminie Żychlin - ponad 318 km od Wałcza. Apel w mediach społecznościowych spotkał się z odzewem. Dzięki panom Mateuszowi i Tomaszowi, którzy zawieźli bociana do ośrodka za darmo, ptak uzyskał specjalistyczną pomoc.

- Bocian z Wałcza przejechał 300 km do naszego ośrodka. Bardzo dziękuję wszystkim zaangażowanym osobom od samego początku w niesioną pomoc temu osobnikowi. Jest to świadectwo ogromnej miłości do zwierząt. - informowało Stowarzyszenie Pomagam Bocianom.

Dopiero w środku można było rozpocząć długotrwały proces ratowania jego upierzenia. 

reklama

- Bocian jeszcze długo nie będzie latać, z tego względu, że jego pióra będzie trzeba stopniowo usuwać. Te, które najszybciej mogą mu odrosnąć, będziemy przycinać tak, aby pozbyć się tej mazi – wyjaśniał Artur Paul.
Najważniejsze w takich przypadkach jest natychmiastowe działanie. Jeśli substancja zostanie usunięta w ciągu kilku godzin od kontaktu, często udaje się wypłukać ją bez szkody dla piór. Niestety w przypadku Lolka nie wiadomo, jak długo znajdował się na polu. 

Kiedy trafił do specjalistów, maź była tak silnie związana z piórami, że nie dało się jej już zmyć. 

- Jest to ptak, który nie ma jakichkolwiek złamań czy kontuzji uniemożliwiających mu latanie. Więc musimy się skupić przede wszystkim na jego upierzeniu, które pozwala bocianom szybować i emigrować do Afryki dzięki prądom wstępującym. - dodaje Paul.

Dopiero po „przepierzeniu”, czyli wymianie uszkodzonych piór na nowe, Lolek mógłby wrócić na wolność.

reklama

Szczęśliwy finał 

Minęło już kilka tygodni podczas których Lolek przebywał w ośrodku pod Żychlinem pod stałą opieką. Jak sytuacja ma się obecnie?

- Dziś możemy wreszcie pokazać dobrą wiadomość. Pierwsze zdjęcie przedstawia efekt naszej pracy — upierzenie zostało oczyszczone bez żadnej ingerencji w jego strukturę. Bocian znów jest bielutki, a choć część piór została utracona, wkrótce odrosną. Najważniejsze jednak, że udało się bezpiecznie usunąć nieznaną substancję, która była dla niego realnym zagrożeniem. - poinformował Artur Paul. 

Bocian więc dzięki pomocy wielu osób powoli dochodzi do siebie, a nim się obejrzymy zostanie wypuszczony na wolność. Cała historia pokazuje jak wiele możemy zdziałać nie będąc obojętnymi na los dzikich zwierząt. 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo