Reklama

Reklama

Jak firmy oferujące chwilówki online zarabiają na klientach

Opublikowano: śr, 15 kwi 2015 14:35
Autor:

Jak firmy oferujące chwilówki online zarabiają na klientach - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Prace nad ustawą, która miała uporządkować rynek tzw. chwilówek trwają już od dwóch lat. Rozpoczęły się po aferze z Amber Gold. Przez tak długą zwłokę doszło do kolejnej afery – tym razem z Baltic Money. Oprócz osób cierpiących po sytuacji z frankiem, trudną sytuację mają też klienci chwilówek. Firmy te zachęcają do szybkich, w tym również darmowych pozyczek, nie informując przy tym o dodatkowych kosztach, które są niemałe.

Reklama

Polska jest jednym z ostatnich krajów w tej części Europy, który nie uporządkował rynku pozabankowego odpowiednim prawem. To sprawia, że co jakiś czas pojawiają się kolejne afery, a wiele ludzi wpada w pętle zadłużenia. Żeby założyć firmę udzielającą pożyczek nie trzeba mieć nawet żadnego pozwolenia. Może zrobić to dosłownie każdy, nadzór nad takimi firmami pełni jedynie UOKiK. Powstał już co prawda rejestr firm pożyczkowych, ale póki co dostępne w nim informacje są szczątkowe.

Po historii z Amber Gold posłowie dość głośno zapowiadali zmiany, jakie są konieczne, by takich sytuacji już nie było. Co z tego jednak, skoro minęły dwa lata i mamy aferę Baltic Money ze stycznia 2015. UOKiK ustalił, że firma ta pobierała od swoich klientów opłaty za przygotowanie umowy, które zupełnie nie miały przełożenia na rzeczywiste koszty takich działań. Dodatkowo, jeśli do zawarcia umowy nie doszło, pieniądze te nie były zwracane. To znów zmobilizowało posłów do pracy.

W ustawie zapowiadane są min. takie zmiany jak zakaz rolowania pożyczek, ograniczenie opłat, odsetek i prowizji, aby zapobiec wpadaniu klientów w spiralę zadłużenia, ograniczenie kosztów windykacyjnych. Firmy pożyczkowe będą też musiały być spółkami akcyjnymi lub spółkami z o.o. Do ich założenia niezbędne będzie przynajmniej 200 tysięcy złotych kapitału własnego, a założyciele i zarządcy spółek nie będą mogli być w przeszłości karani. Kary za oszustwa popełnione w tym sektorze zostaną podniesione do maksymalnie 10 lat więzienia i grzywny w wysokości do 5 milionów złotych. Ustalone zostaną także maksymalne odsetki, prowizje i opłaty, jakie będą mogły pobierać firmy pożyczkowe. W projektach brakuje jedynie zapisu powołującego publiczny rejestr firm pożyczkowych, jednak nie jest wykluczone, że i ten postulat zostanie wzięty pod uwagę. Będzie to duży krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa klientów takich instytucji. Również i osoby, wobec których może być skierowane takie postępowanie, dostaną odpowiednie narzędzia broniące przed nadużyciami uprawnień.

Nie jest pewne, czy zmiany te wejdą w życie przed kocem kadencji sejmu, obecnie wiele grup grozi strajkiem. Jeśli do wyborów ustawa nie zostanie uchwalona, temat znów odsunie się w czasie. Konsultacje społeczne zakończyły się przed świętami Bożego Narodzenia, posłowie obiecują, że już na wiosnę projekt trafi pod obrady. Pozostaje oczekiwać, że tak właśnie będzie.

Raporty pokazują, że pod koniec roku 2013 Polacy winni byli firmom pożyczkowym aż 4 mld złotych. Prognozowane jest, że chętnych na takie pożyczki znajdzie się jeszcze więcej, ze względu na wyśrubowane oczekiwania banków. Firmy pożyczkowe korzystają głównie przed świętami i na początku nowego roku. Jak wskazuje portal www.tmoney.pl w ciągu zaledwie trzech ostatnich miesięcy 2014 roku na rynku pojawiło się 14 ofert pierwsza pożyczka za darmo na 30 dni od różnych firm. Biorąc pod uwagę wydatki na święta, sylwester, noworoczne wyprzedaże czy ferie, wielu klientom trudno było wygospodarować dodatkową kwotę na spłatę pożyczki. Na tym korzystały firmy, naliczając karne odsetki, wysyłając płatne monity czy kary. Tak właśnie działają chwilówki – zależy im głównie na tym, by złapać swojego klienta, min. na darmową, promocyjną pożyczkę, a potem zebrać od niego jak najwięcej opłat, pod najmniejszych pretekstem. Niestety, osoby korzystające z chwilówek często mają niską wiedzę finansową, więc dają się na to złapać, a kiedy nadchodzi dzień oddania pożyczki, korzystają z płatnego przesunięcia terminu spłaty, tracąc dodatkowo 10-20% kwoty pożyczki. Kolejna sprawa to koszty windykacji. Każdy list, e-mail, telefon czy nawet sms od firmy do klienta, przypominający o niespłaconej pożyczce kosztuje od 15 do 40 zł. Jeśli takich powiadomień jest kilka, zbiera się z tego coraz większa suma. Odsetki, opłaty za przedłużenie, opłaty za monity – to wszystko pozwala firmom pożyczkowym ominąć przepisy, które mówią, że oprocentowanie nie może być większe niż 4-krotność stawki lombardowej (obecnie 12%). To wszystko wymaga regulacji i naprawy, na opłaty te należy nałożyć pewne ograniczenia. Gdyby nie opieszałość w tworzeniu tego prawa, milionom Polaków zaoszczędzono by strat, jakie ponieśli we wszystkich ostatnich aferach finansowych.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)