Wielu zmotoryzowanych pokonujących trasy szybkiego ruchu regularnie mierzy się z tym samym problemem: żółta tablica ostrzega przed pomiarem, ale próżno szukać przy niej jednoznacznej informacji o dopuszczalnej prędkości. Wkrótce może się to diametralnie zmienić, a kierowcy zyskają pełną jasność jeszcze przed wjechaniem w pole widzenia kamer.
Ważne spotkanie na szczycie. Minister jest na „tak”
Sprawa nabrała tempa 3 września, kiedy to w gmachu Ministerstwa Infrastruktury doszło do kluczowego spotkania. Przy jednym stole zasiedli minister Dariusz Klimczak, wiceminister Stanisław Bukowiec oraz senator Krzysztof Kwiatkowski. Głównym punktem dyskusji była koncepcja wprowadzenia nowego sposobu informowania o odcinkowych pomiarach prędkości (OPP).
Chodzi o to, aby tablica informująca o wjeździe w strefę kontroli przekazywała kierowcy nie tylko komunikat o samym pomiarze, lecz jednocześnie jasno wskazywała limit prędkości obowiązujący na danym fragmencie drogi. Za powrotem do tego postulatu stoi senator Krzysztof Kwiatkowski, który po spotkaniu podzielił się szczegółami ustaleń:
- Sam minister pomysł ocenia pozytywnie. Przed podjęciem decyzji w tej sprawie czeka na opinie i rekomendacje Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego – przekazał senator Krzysztof Kwiatkowski.
Minister Dariusz Klimczak zobowiązał się do przedstawienia oraz zarekomendowania tego rozwiązania na najbliższym posiedzeniu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, które zaplanowano już na 11 września. Inicjatorzy podkreślają, że nie ma tu mowy o pobłażliwości wobec łamiących prawo:
- Nie proponujemy zmiany przepisów ani nie ułatwiamy życia piratom drogowym. Jedynie informujemy o obowiązującym przepisie – argumentuje Krzysztof Kwiatkowski.
Znak D-51a nie wystarcza. Skąd brały się wątpliwości?
Obecnie początek każdego monitorowanego fragmentu wyznacza niebieska tablica ze znakiem D-51a. Problem polega na tym, że sam znak nie zawiera informacji o tym, z jaką maksymalną prędkością można poruszać się po danym odcinku. Bardzo często obok niego brakuje również okrągłego znaku B-33, który przypominałby o konkretnym limicie.
W praktyce prowadzący pojazdy – zwłaszcza na drogach ekspresowych i autostradach – miewają poważne wątpliwości co do tego, jak szybko mogą jechać. Dopuszczalne limity różnią się w zależności od typu trasy oraz kategorii pojazdu, co przy braku czytelnego oznakowania rodzi niepotrzebną nerwowość i nagłe, gwałtowne hamowanie przed samym wjazdem pod kamery.
Do tej pory resort infrastruktury wstrzymywał się z modyfikacją tablic, tłumacząc to m.in. faktem, że na drogach obowiązują różne ograniczenia dla odmiennych rodzajów pojazdów (inne dla aut osobowych, inne dla ciężarowych). Senator Kwiatkowski wskazuje jednak gotowe wyjście z tego impasu: na tablicy wystarczy umieścić limit odnoszący się do samochodów osobowych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. Zawodowi kierowcy pojazdów ciężarowych i tak muszą stosować się do dedykowanych im, odrębnych restrykcji, zatem wskazanie limitu rzędu 100 czy 120 km/h dla osobówek nie wprowadzi ich w błąd.
Na stole leży już konkretna koncepcja wizualna: uzupełnienie obecnego oznakowania OPP o miniaturę znaku B-33 (okrągły znak ograniczenia prędkości) wraz z piktogramem symbolizującym samochód osobowy.
Prawdziwa lawina mandatów. Skala zjawiska poraża
Dyskusja o czytelnym oznakowaniu nie jest przypadkowa – zbiega się z bezprecedensową rozbudową sieci kontroli prędkości w całym kraju. W ciągu zaledwie minionego roku drogowcy uruchomili aż 41 nowych odcinkowych pomiarów, co oznacza skok liczby takich instalacji o blisko 60 procent. Co kluczowe, wszystkie nowe urządzenia stanęły na trasach szybkiego ruchu – drogach ekspresowych i autostradach.
O tym, jak ogromne żniwo zbierają kamery, świadczą oficjalne statystyki Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Jak przekazał Wojciech Król z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, w pierwszej połowie bieżącego roku 111 działających w Polsce systemów OPP zarejestrowało aż 384 tysiące przypadków przekroczenia dozwolonej prędkości.
Co najbardziej wymowne, punkty, w których odnotowano największą liczbę przewinień, to dokładnie te same nowe lokalizacje na trasach szybkiego ruchu, które oddano do użytku w ciągu minionych dwunastu miesięcy. Pokazuje to czarno na białym, że problem z dezorientacją kierowców na drogach szybkiego ruchu jest realny i dotyczy setek tysięcy osób.
Nowe rozporządzenie w drodze. Kiedy zmiany wejdą w życie?
Pomysł nie jest zupełną nowością. Już w 2019 roku, podczas wcześniejszych prac nad przepisami technicznymi dotyczącymi znaków, w resorcie infrastruktury powstał projekt odpowiedniej tablicy. Wówczas jednak zaniechano jego wdrożenia i wzór nie trafił do oficjalnego katalogu znaków drogowych.
Teraz sprawa może zostać rozwiązana systemowo. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje szeroką reformę. Jak wyjaśnił Rafał Jaśkowski, dyrektor Biura Komunikacji Ministerstwa Infrastruktury, w resorcie trwają prace nad zupełnie nowym rozporządzeniem, którego celem jest całościowe uporządkowanie przepisów obejmujących znaki, sygnały drogowe oraz urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Projekt tego aktu prawnego został już wpisany do oficjalnego wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. Zgodnie z przyjętym harmonogramem, na początku 2027 roku dokument ma trafić do szerokich konsultacji publicznych oraz uzgodnień międzyresortowych. To właśnie w ramach tego dużego pakietu zmian nowe tablice OPP mają szansę na stałe zagościć przy polskich drogach.
Komentarze (0)