Reklama

Kutno siedzibą rządu, krwawe walki i poszukiwania zdrajców. Nasz region w Powstaniu Styczniowym

Opublikowano:
Autor:

Kutno siedzibą rządu, krwawe walki i poszukiwania zdrajców. Nasz region w Powstaniu Styczniowym - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Dziś w Kutnie odbyły się oficjalne obchody 155 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Był to wielki, niepodległościowy zryw, kulminacyjny punkt protestów Polaków przeciw polityce cara. Wiele na ten temat dowiadujemy się na szkolnych lekcjach historii. My przedstawimy kutnowskie wątki wydarzeń z 1863 roku.

Na wstępie warto przypomnieć wydarzenia poprzedzające wybuch powstania. Nadzieje wśród Polaków na odzyskanie wolności rozbudziła klęska Rosji w wojnie krymskiej. Osłabiony carat musiał pójść na pewne ustępstwa wobec naszych przodków, głównie chodziło o samorządy i edukację. Polacy domagali się jednak coraz więcej swobód. Kilka lat przed wybuchem powstania na ziemiach polskich ożywił się ruch patriotyczny, wyrażający się głównie poprzez manifestacje.

Ruch ten związany był zwłaszcza z wydarzeniami warszawskimi z lutego 1861 r. W czasie manifestacji padli tam pierwsi patrioci, a ich pogrzeb stał się początkiem żałoby narodowej oraz nabożeństw za poległych odprawianych w całym kraju.

Do patriotycznych demonstracji dochodziło także na ziemi kutnowskiej, co relacjonuje kutnowski historyk, Piotr Stasiak. Zachowały się dokumenty świadczące o tym, że w kościołach w Krośniewicach, Kutnie i Oporowie śpiewano zakazaną wówczas pieśń "Boże, coś Polskę". Władze carskie skwapliwie odnotowywały takie incydenty.

W Kutnie, tuż przed wybuchem powstania, zatrzymał się Tymczasowy Rząd Narodowy, który opuścił Warszawę by uniknąć aresztowań. Do naszego miasta przyjechali późną nocą. Zatrzymali się w hotelu Staropolskim (dzisiaj ten budynek znajduje się na rogu ulic Sienkiewicza i Narutowicza). Następnego dnia miejscowy naczelnik powstania, z uwagi na bezpieczeństwo, rozlokował członków rządu w różnych punktach miasta. Właśnie z tego powodu czasami mówi się, że Kutno w pierwszych godzinach powstania było nieformalną stolicą.

Czy w Kutnie podejmowano jakieś decyzje mające bezpośredni związek z niepodległościowym zrywem? Tak. W naszym mieście zapadła decyzja o wysłaniu kuriera do Paryża, by skontaktować się z dyktatorem Powstania Styczniowego, Ludwikiem Mierosławskim.

Kutnianie próbowali zdobyć rosyjskie koszary, które znajdowały się w naszym mieście. Brak sukcesu spowodował, że rząd po trzech dniach wyjechał z miasta w kierunku Łęczycy.

- Nie zdążono na czas z przygotowaniem akcji zbrojnej. Z powodu niepowodzenia akcji powstańczej w Kutnie oraz w Płocku, gdzie zamierzano ogłosić oficjalnie istnienie Rządu, 27 stycznia Oskar Aweyde, Jan Majkowski, Józef Janowski, ks. Karol Mikoszewski oraz Juliusz i Eugeniusz Kesselerowie opuścili Kutno – pisze w swoim artykule historyk, Piotr Stasiak.

Ponownie członkowie rządu pojawili się w naszym mieście po niecałym miesiącu. Oczekiwali tu na przyjazd dyktatora powstania do Kutna.

W tym czasie w lasach formowały się oddziały zbrojne, dochodziło do potyczek z Rosjanami. Teren powiatu kutnowskiego był najdalej na zachód wysuniętym rejonem działań zbrojnych. Nasz region nie leżał w głównym teatrze walk, jednak również tu miały miejscy istotne wydarzenia.

Wśród najważniejszych trzeba wymienić akcje będące swoistym novum w działaniach zbrojnych, związane z atakami i sabotażem na kolei. Takie wydarzenia miały miejsce zwłaszcza w Kutnie i w okolicach Ostrów. W pobliżu Kutna, Oporowa i Krośniewic stoczono od lipca do września kilka starć z wojskami rosyjskimi. Szczególnie wyróżniały się w tych starciach oddziały – tzw. „partie” dowodzone przez mjr. Roberta Skowrońskiego, gen. Edmunda Taczanowskiego, płk. Edmunda Syrewicza, por. Konstantego Sokołowskiego czy Stanisława Szumlańskiego

Z kolei Żychlin był miejscem jednej z nielicznych w tym powstaniu udanych potyczek. Powstańcza partia, licząca około 500 piechurów i 150 kawalerzystów, weszła do miasta. Rosjanie chcieli je odbić, z Kutna przysłano pluton żołnierzy, który jednak został odparty. Kolejny oddział był już silniejszy, w efekcie powstańcy zostali z Żychlina wyparci. Duże starcie zostało też stoczone w rejonie stacji PKP w Pniewie.

Latem 1863 roku w potyczce pod Śleszynem zginęło dwóch powstańczych oficerów. Byli to Władysław Orłowski i Tadeusz Góra, którzy w lesie pomiędzy Żychlinem a Śleszynem zostali napadnięci przez kozaków i zabici.

- Zwłoki przewieziono do dworu w Śleszynie. Ludność miejscowa zawiadomiła rodziny zabitych, które przybyły na drugi dzień i prosiły carskiego oficera o godny pochówek. Oficer wyraził zgodę pod warunkiem, że pogrzeb odbędzie się bez żadnych uroczystości i będą go patrolować kozacy. 5 lipca wystawiono zwłoki oficerów w miejscowym kościele. Matka i siostra prosiły oficera o otwarcie trumny, a gdy to zrobiono, na pamiątkę odcięły po 1 guziku od munduru. Obu oficerów pochowano na cmentarzu Śleszynie. Na ich pogrzeb przybyło dwóch powstańców w chłopskim przebraniu – pisze Piotr Stasiak.

Doszło także do potyczki między powstańcami a wojskami zaborcy w okolicach wsi Drzewoszki niedaleko Dobrzelina. Nie było zabitych, a powstańcy po krótkiej wymianie ognia opuścili pole walki i udali się do wsi Oporówek.

- Na terenie Żychlina doszło przynajmniej do jeszcze jednego incydentu powstańczego. Jesienią 1863 r. na ul. Narutowicza czterech powstańców ścigało dwóch kozaków. Jednemu z kozaków spadła czapka, którą drugi w pełnym galopie podniósł bagnetem. Uciekający skręcili najpierw w ul. Zdrojową, a następnie poprzez Rynek z powrotem wjechali w ul. Narutowicza i tu doszło do starcia. Jeden z kozaków zginął, a powstaniec został ciężko ranny. Zabitego kozaka ukryto pod mostem, a rannego powstańca umieszczono w cukrowni. Zwłoki kozaka odkryto dopiero po kilku dniach – relacjonuje P. Stasiak.

Warto także wspomnieć o Stefanie Cieleckim, właścicielu majątku w Sójkach. Walczył on w oddziale „żuawów śmierci” w okolicach Przasnysza. Z kolei jego brat, Władysław, służył w oddziałach powstańczej żandarmerii. Jej zadaniem było ściganie i karanie kolaborantów. Takie zdarzenia miały miejsce w okresie lata i jesieni 1863 r. Ostrowach, Kaczkowiźnie oraz na terenie gminy Żychlin.

Tekst powstał na podstawie publikacji Piotra Stasiaka „Powstanie Styczniowe na ziemi kutnowskiej – Żychlin 1863 r.” oraz archiwalnego artykułu z „Gazety Lokalnej Kutna i Regionu”.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE