Obserwują tereny kolejowe
Służby kolejowe na bieżąco informują o swoich działaniach, które są podejmowane w różnych częściach kraju.
Ostatnio najwięcej mówi się o tzw. operacji „Tor” w ramach której zapobiega się aktom dywersji na terenach kolejowych. Biorą w nich udział nie tylko funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei, ale również policjanci, czy Wojska Obrony Terytorialnej.
- Wspólne działania służb polegają na realizacji zadań obserwacyjnych, patrolowych, dozorowych, a także gotowości do podjęcia natychmiastowej reakcji w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego – informuje Straż Ochrony Kolei.
Równocześnie służby prowadzą wiele innych czynności, które zmierzają do zapewnienia bezpieczeństwa w obrębie infrastruktury kolejowej.
Tak też było w ubiegłym tygodniu. Wówczas funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei z Posterunku w Kutnie otrzymali zgłoszenie osobach, które przebywają na torowisku. Było to zachowanie skrajnie niebezpieczne, ponieważ ruch pociągów odbywał się w normalny sposób.
Incydent w Kutnie
Nie trudno więc wyobrazić sobie, że niewiele zabrakło, by wszystko miało bardzo smutny finał.
Jak przekazuje Straż Ochrony Kolei, do zdarzenia doszło dokładnie tydzień temu, w środowy wieczór (1 kwietnia) na linii kolejowej numer trzy w rejonie Kutna.
- Maszyniści przejeżdżających pociągów zaalarmowali dyżurnego Lokalnego Centrum Sterowania o dwóch nieletnich osobach znajdujących się na torach na odcinku Kutno – Stara Wieś. Według zgłoszeń dziewczyny miały przebiegać przed pociągami – mówi st. insp. Piotr Żłobicki ze Straży Ochrony Kolei.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol SOK. Po przybyciu funkcjonariusze ujęli dwie mieszkanki Kutna w wieku 14 i 16 lat.
- Jedna z nich znajdowała się na czynnym torze i została sprowadzona przez patrol tuż przed nadjeżdżającym pociągiem PKP Intercity. Druga przebywała na nasypie kolejowym, skąd robiła zdjęcia – dodaje st. insp. Piotr Żłobicki.
Na miejsce wezwano patrol Komendy Powiatowej Policji w Kutnie, który – jak informuje SOK - przejął nieletnie w celu przeprowadzenia dalszych czynności.
- Dzięki szybkiej i zdecydowanej interwencji funkcjonariuszy SOK nikomu nic się nie stało – podkreśla st. insp. Piotr Żłobicki.
Komentarze (0)