Reklama

Miłość jak z bajki zakończona morderstwem jak z horroru. Mąż zabił żonę?

Opublikowano:
Autor:

Miłość jak z bajki zakończona morderstwem jak z horroru. Mąż zabił żonę? - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Opiekował się schorowaną żoną. „Kochała go nad życie, a on kochał ją” - mówi córka 54-letniego Dariusza Ch., który z jednej strony niezwykle poświęcał się dla pani Beaty Ch. i niósł jej pomoc, z drugiej natomiast, po kilku kieliszkach, miał się nad nią znęcać. W końcu miał zapowiedzieć, że w jego domu dojdzie do tragedii. Niestety, te słowa okazały się prorocze... Dziś Dariusz Ch. stanął przed sądem. Odpowiada za zabójstwo. Grozi mu dożywocie.

Tą tragedią w ubiegłym roku żyła cała Polska. Doszło do niej w nocy z 29 na 30 listopada. Znajomi rodziny mówią, że nic nie zapowiadało dramatu. Sam Dariusz Ch. podkreśla, że bardzo kochał żonę, lecz opieka nad nią zaczyna go przerastać.

„Narozrabiałem, żonę zabiłem”

Wówczas śledczy tak relacjonowali przebieg tragicznych zdarzeń:

- Prokuratura Rejonowa w Kutnie prowadzi postępowanie w sprawie zabójstwa kobiety, do którego doszło w jednej z miejscowości powiatu kutnowskiego. W związku ze zdarzeniem zatrzymany został 54–letni mąż kobiety, który usłyszy zarzut zbrodni zabójstwa. Czyn ten zagrożony jest karą nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Jak wynika z dokonanych ustaleń, w dniu 30 listopada 2017 roku, pod numer WCPR zadzwonił mężczyzna, który poinformował, iż zabił swoją żonę. Kiedy policjanci udali się pod wskazany adres, zastali tam 54–latka oraz leżące na podłodze w pokoju zwłoki 52–letniej kobiety, na których widoczne były otarcia i zasinienia – mówił nam wówczas Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Łodzi.

Gdy na miejsce przyjechała policja, mężczyzna stwierdził, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią żony, chociaż przyznał się, że ją uderzył. Powiedział także policjantom, że 28 listopada żona przewróciła się w łazience i mocno uderzyła głową o umywalkę, a dzień później spadła z łóżka. Stwierdził, że obawiał się zadzwonić po pogotowie.

- Wstępne wyniki sądowo-lekarskiej sekcji zwłok wykazały bardzo rozległe obrażenia, będące konsekwencją zadawania ciosów i silnego uciskania, które doprowadziły do śmierci – dodawał K. Kopania.

Według śledczych, mężczyzna od dłuższego czasu miał znęcać się psychicznie i fizycznie nad swoją niepełnosprawną żoną.

Tragedia jak grom z jasnego nieba

Dziś w Sądzie Okręgowym w Łodzi ruszył proces Dariusza Ch. Na miejscu pojawili się jego bliscy. Pojawili się także dziennikarze TVN24, którzy zrelacjonowali przebieg rozprawy.

- Kochała go nad życie. A on kochał ją - mówiła przed sądem córka nieżyjącej kobiety.

- Był jej ratunkiem i zgubą. Była miłość jak z bajki. Z poświęceniem, bo przy żonie miał mnóstwo pracy. I jednocześnie, jak wypił, to się nad nią pastwił. A w końcu było morderstwo jak z najgorszego horroru - dodają bliscy oskarżonego.

Oskarżony chciał odpowiadać przed sądem tylko na pytania swojego obrońcy. Wcześniej, w czasie prokuratorskiego śledztwa mówił, że nie radzi sobie z opieką nad schorowaną żoną.

- Nie wytrzymywały mi nerwy. Dzióbnąłem ją cztery, pięć razy. W sensie uderzyłem pięścią w brzuch - czytał zeznania oskarżonego przewodniczący składu sędziowskiego

Mieszkańcy podkutnowskiej wsi mówią, że Dariusz Ch. wydawał się wzorowym mężem.

- Widać było, że chce dla żony jak najlepiej. To wszystko stało się w sposób niespodziewany - mówi miejscowy proboszcz

- W tamtym roku zebrało mu się na rozmowę, bo na ogół był milczący. Powiedział, że u niego w domu będzie tragedia, bo on nie ma już siły tego wszystkiego ciągnąć. Odpowiedziałam, żeby nie gadał głupot. Bo przecież pomożemy - tłumaczy znajoma rodziny

Więcej na ten temat przeczytasz na serwisie tvn24.pl – TUTAJ.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE