reklama

Niezwykła niespodzianka w Parku nad Ochnią. Na placu zabaw pojawiły się… konie

Opublikowano:
Autor:

Niezwykła niespodzianka w Parku nad Ochnią. Na placu zabaw pojawiły się… konie - Zdjęcie główne
Autor: Klaudia Tomczak
Zobacz
galerię
19
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaWakacyjna pogoda sprawia, że Park nad Ochnią i znajdujący się tam plac zabaw każdego dnia przyciągają tłumy mieszkańców. W miniony czwartek na najmłodszych czekała jednak wyjątkowa niespodzianka. Obok huśtawek i zjeżdżalni pojawiły się dwa konie, które szybko stały się największą atrakcją tego dnia.
reklama

Zamiast huśtawek - konie

Słoneczna pogoda i wakacje sprawiają, że Zielona Oś w Kutnie tętni życiem. Dzieci od rana do wieczora korzystają z placu zabaw, a rodzice szukają chwili wytchnienia w cieniu drzew. Tym razem spacerowicze przecierali jednak oczy ze zdumienia. Na terenie parku pojawiły się... konie.

Nie był to żaden festyn ani zaplanowana impreza. Był to zwykły wakacyjny dzień, dlatego widok zwierząt wzbudził jeszcze większe zainteresowanie. Dzieci ustawiały się w kolejce, by pogłaskać konie, a dorośli chętnie robili sobie z nimi zdjęcia.

Za nietypową atrakcją stał pan Mirosław Błaszczyk z Sobótki Kolonii w gminie Grabów (powiat łęczycki), gdzie prowadzi gospodarstwo.

reklama

- Zapraszam, dużo osób odwiedza mnie żeby przjechać się na koniu. Mamy też quada i miejsce do pieczenia kiełbasek - mówi nam z uśmiechem.

Jak opowiada, od czasu do czasu odwiedza różne miejsca ze swoimi końmi, sprawiając radość najmłodszym.

– Czasem tu przyjeżdżam. Mam naczepkę, a do Kutna mam około 30 kilometrów. W ten sposób konie dorabiają sobie do siana, ja mam przyjemne zajęcie, a dzieci trochę zabawy – mówi z uśmiechem.

Konie to jego największa pasja. W swoim gospodarstwie ma ich aż sześć, ale do Kutna przyjechał z dwoma – trzyletnim Maciusiem i dorosłą Michasią. Jak przyznaje, miłość do tych zwierząt wyniósł z rodzinnego domu.

– Konie towarzyszą mi całe życie. Odziedziczyłem je po rodzicach – opowiada.

reklama

Pan Mirosław zauważa, że dziś kontakt z końmi dla wielu dzieci jest czymś zupełnie nowym.

– Teraz nawet na wsiach coraz rzadziej można spotkać konie. Są stadniny, ale często daleko. Młodzi ludzie nie chcą już ich hodować. Tym bardziej dzieci są zachwycone, bo wiele z nich nigdy wcześniej nie widziało konia z bliska – dodaje.

Na miejscu można było nie tylko pogłaskać zwierzęta, ale również przejechać się na ich grzbiecie. Chętnych nie brakowało.

– Dzieciaki są zachwycone. Potrafią godzinami stać przy koniku i go głaskać. Niedawno byłem na Święcie Ogórka w Karszewie, gdzie wszyscy wyciągali telefony, żeby zrobić zdjęcia. Dwa dni temu w moim gospodarstwie odwiedzili mnie goście z Holandii i jeździli konno aż do 22.00 – opowiada.

reklama

Jak podkreśla, dopiero od niedawna zaczął regularnie odwiedzać festyny i wydarzenia plenerowe z końmi, ale przypadło mu to do gustu.

– To było moje marzenie. Teraz dopiero wszedłem w rytm jeżdżenia z konikami po różnych imprezach. Wkrótce wybieram się do Wierzbinka – mówi.

Do parku trafił trochę przez przypadek.

– Najpierw byłem przy basenie miejskim, ale tam dzieci były zajęte wodą. Ktoś podpowiedział mi, żebym przyjechał do Parku nad Ochnią i to był świetny pomysł – śmieje się.

Przyznaje, że zależy mu nie tylko na zarobku, ale przede wszystkim na promowaniu zwierząt i przypominaniu najmłodszym, jak wygląda życie na wsi.

reklama

– Ja kocham zwierzęta i trochę je promuję. Dla dzieci to atrakcja, bo coraz mniej wiedzą o wsi. Czasem słyszy się, że na pytanie, skąd bierze się mleko, odpowiadają: z Biedronki. Chciałbym, żeby mogły zobaczyć zwierzęta z bliska i je poznać – podkreśla.

Nie ukrywa jednak, że rolnictwo przeżywa trudny okres.

– Rolnictwo powoli upada. Pogoda jest, jaka jest, ceny też. Nie mam dużego gospodarstwa, ale zwierzęta się utrzymują i chcę robić to, co naprawdę lubię – dodaje.

Co ciekawe, pana Mirosława wielu mieszkańców Kutna może już kojarzyć. Od kilku lat odwiedza miasto również podczas Święta Róży, gdzie jego konie cieszą się ogromnym zainteresowaniem najmłodszych. Czwartkowa wizyta w Parku nad Ochnią pokazała, że nawet bez dużej imprezy wystarczy para spokojnych koni, by wywołać uśmiech na twarzach dzieci i dorosłych.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo