Śmieci, wulgaryzmy i strach przed zwróceniem uwagi
Problem nocnych hałasów na Warszawskim Przedmieściu nasila się z każdym kolejnym upalnym dniem. Imprezy pod oknami mieszkańców zaczynają się zazwyczaj późnym wieczorem i trwają do wczesnych godzin porannych.
- Nie da się otworzyć okna w nocy, mimo że w mieszkaniach jest potworny gorąc. Zamiast świeżego powietrza mamy festiwal wulgaryzmów, pijackie krzyki i głośną muzykę z głośników bezprzewodowych. Rano strach wyjść z psem czy dzieckiem, bo wokół ławek leżą sterty śmieci, potłuczone szkło i puszki. Dlaczego nikt z tym nic nie robi? - denerwuje się jeden z mieszkańców osiedla.
Lokatorzy podkreślają, że próby samodzielnego zwrócenia uwagi imprezowiczom często kończą się agresją słowną, dlatego jedyną nadzieją pozostają regularne patrole służb mundurowych.
Policja przypomina o mandatach
Problem nocnych libacji na Warszawskim Przedmieściu jest dobrze znany, a mundurowi regularnie patrolują kutnowskie osiedla, reagując na zgłoszenia mieszkańców. Przy okazji tego typu uciążliwych sytuacji, Komenda Powiatowa Policji w Kutnie przypomina o surowych konsekwencjach finansowych za biesiadowanie pod oknami bloków.
-Za spożywanie napojów alkoholowych w miejscu publicznym objętym zakazem przysługuje mandat w wysokości 100 zł - informuje mł. asp. Katarzyna Wasiak z KPP Kutno.
Okazuje się jednak, że o ile ukaranie za picie alkoholu na ławce jest dla policjantów proste, o tyle pociągnięcie grupy do odpowiedzialności za nocne wrzaski wymaga już konkretnej postawy ze strony samych mieszkańców.
Anonimowe zgłoszenie nie wystarczy
Wielu mieszkańców Kutna dzwoni na numer alarmowy 112, prosząc o interwencję w sprawie hałasu, ale zastrzega, że chce pozostać anonimowymi. To poważny błąd proceduralny, który sprawia, że policjanci mają związane ręce.
- Abyśmy mogli mówić o prawnym zakłócaniu ciszy nocnej (art. 51 Kodeksu wykroczeń), podczas policyjnej kontroli musi przebywać osoba, która czuje się bezpośrednio pokrzywdzona naruszeniem zasad ciszy nocnej. W takich przypadkach nie może być to zgłoszenie anonimowe - wyjaśnia mł. asp. Katarzyna Wasiak z kutnowskiej komendy.
Aby policja mogła skierować wniosek o ukaranie hałaśliwych imprezowiczów do sądu lub wystawić mandat za zakłócanie spokoju, co najmniej jeden z sąsiadów musi oficjalnie potwierdzić, że krzyki uniemożliwiły mu odpoczynek. Bez tego sprawcy mogą zostać ukarani jedynie za picie lub śmiecenia, jeśli zostaną złapani na gorącym uczynku.
Komentarze (0)