Reklama

Oskarżona o zabójstwo na Barlickiego. „Chciałam go nastraszyć”

Opublikowano:
Autor:

Oskarżona o zabójstwo na Barlickiego. „Chciałam go nastraszyć” - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Renata W., zdaniem prokuratury, w sierpniu ubiegłego roku zadźgała swojego znajomego. Dziś w Sądzie Okręgowym w Łodzi ruszył jej proces. Oskarżona przyznała się do winy, choć tylko częściowo.

Przypomnijmy, że zwłoki mężczyzny ujawniono 16 sierpnia zeszłego roku w jednym z mieszkań przy ul. Barlickiego. Od razu wiele wskazywało na to, że prawdopodobnie doszło do zabójstwa. Prokuratura Rejonowa w Kutna zabezpieczyła zwłoki celem przeprowadzenia sądowo-lekarskiej sekcji.

- W mieszkaniu przy ul. Barlickiego znaleziono ciało 41-latka. Dziś przeprowadzono sekcję zwłok. Ujawniono 7 ran kłutych. W mieszkaniu znaleziono nóż, prawdopodobnie to narzędzie zbrodni - mówił dzień później Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Ustalono, że dwie spośród siedmiu zadanych ran były wyjątkowo głębokie i prawdopodobnie śmiertelne. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Śledczy zatrzymali Renatę W., bliską znajomą ofiary. Postawili jej zarzut zabójstwa. Grozi jej dożywocie.

Oskarżona tłumaczyła dziś przed sądem, że nie chciała zabić 41-latka. Między kobietą a mężczyzną doszło do awantury. Renata W. miała zostać uderzona w twarz. Wtedy, jak mówiła, chwyciła za nóż

- Myślałam, że jak Mariusz zobaczy nóż to się uspokoi. Machałam nożem w powietrzu. On wywijał rękami i w ten sposób zahaczał o nóż. Nie zadawałam mu ciosów, bo to by oznaczało zabójstwo, a ja nie chciałam go zabić. Finał był taki, że Mariusz usiadł na fotelu, a ja poszłam po bandaż i zawinęłam mu rękę, z której leciała krew. Nie pamiętam, co było dalej, gdyż urwał mi się film – mówiła przed sądem Renata W.

Kobieta była pod wpływem alkoholu. Po sprzeczce prawdopodobnie poszła spać, a ranny mężczyzna został w fotelu, z którego się osunął, a potem zmarł. Kobieta zaznawała, że znalazła jego zwłoki rano i wtedy ponownie urwał się jej film. Następne co pamięta to przyjazd policji.

Kobieta zeznała, że zmarły mężczyzna był jej przyjacielem. Nie mieszkali ze sobą.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE