Reklama

Pierwszy wywiad z nowym starostą: "Koniec z upolitycznianiem urzędów"

Opublikowano:
Autor:

Pierwszy wywiad z nowym starostą: "Koniec z upolitycznianiem urzędów" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Władzę w powiecie kutnowskim przejął Daniel Kowalik wraz z nowym zarządem powiatu wybranym spośród radnych. Ta kadencja należy do Prawa i Sprawiedliwości – właśnie ta partia zdobyła większość mandatów, co jest dużą zmianą dla powiatu. W pierwszej rozmowie z KCI nowy starosta opowiedział m.in. o sobie, urzędzie, PiS-ie i planach na rozpoczynającą się kadencję.

Warto wspomnieć, że Daniel Kowalik jest najmłodszym starostą w historii powiatu kutnowskiego. 28-letni działacz PiS, jest również prawdopodobnie najmłodszym starostą tej kadencji w całej Polsce. Wierzy jednak, że wiek nie przeszkodzi mu w sprawnym i rozsądnym zarządzaniu powiatem.

Kim jest Daniel Kowalik?

- Od wielu lat działam politycznie w Kutnie, ale może nigdy na świeczniku. Od roku jestem przewodniczącym Klubu Gazety Polskiej, przez co już się w jakimś sensie upubliczniłem, a na scenie politycznej jako działacz jestem od 10 lat, może zawsze w cieniu, ale jednak działałem.

Dotychczas, przez osiem lat, pracowałem w Starostwie Powiatowym w Kutnie, głównie w wydziale drogownictwa. Zaczynałem tam jako pomoc administracyjna. Awansowałem potem na referenta, podinspektora i inspektora. W międzyczasie też przez około pół roku pracowałem na samodzielnym stanowisku specjalisty ds. pozyskiwania funduszy zewnętrznych w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie.

Polityką interesuję się od zawsze. Zawsze mnie to ciekawiło - już jako mały chłopiec śledziłem obrady sejmu. Kiedyś jednak polityka stała na innym poziomie - m.in. dzięki ciętym ripostom polityków, to były fajne spektakle. Dzisiejsza polityka to tylko kłótnie i przepychanki - co daje się zauważyć również na naszym "podwórku".

Za co najbardziej ceni Pan Prawo i Sprawiedliwość?

- To jest jedyna partia, która od dziewięćdziesiątego roku wprowadziła skuteczny program społeczny, a drugą sprawą jest fakt, że stawiają na młodych. Bo jaka inna partia pozwoliłaby młodym ludziom zaistnieć w świecie polityki? Każde inne ugrupowanie raczej skupia się na starych działaczach, na ludziach, którzy są w tym od zawsze, nie zawsze się sprawdzają, ale to w tym przypadku jest sprawą drugorzędną. Prawo i Sprawiedliwość jednak daje szansę młodym ludziom, a jak widać po wynikach w Kutnie, jest to słuszna decyzja.

Czy uważa Pan, że dotychczas zdobyte doświadczenie wystarczy, aby sprawdzić się w roli starosty?

- Myślę, że doświadczenie w administracji mam. Mam też otwarty umysł i umiem słuchać rad, czego u wielu polityków nie można się doszukiwać. Poza tym kierowanie powiatem to jest współpraca - współpraca z radnymi, kadrą pracowniczą i przede wszystkim z zarządem, który liczy 5 osób, a każda z nich może pochwalić się ogromnym doświadczeniem samorządowym. Myślę, że ten skład doskonale się uzupełnia i uda nam się sprawnie pracować na rzecz mieszkańców.

Jak Pan ocenia tegoroczną kampanię wyborczą - zarówno swojego komitetu, jak i konkurencyjnych?

- Myślę, że to była najlepsza kampania w historii Kutna i powiatu kutnowskiego. Przede wszystkim wyszliśmy do ludzi. Była to kampania merytoryczna, chociaż zarzuca się nam, że taka nie była. Zaangażowaliśmy w nią mnóstwo ludzi, czasu i energii. Gros ludzi również bezinteresownie chciało nam w niej pomagać, co było naprawdę niesamowite. Ale to jest właśnie pokłosie kampanii bezpośredniej, czyli mniej plakatów czy mediów, a więcej rozmowy z ludźmi. Na kutnowskiej scenie politycznej jest duży marazm. Wciąż na plakatach pokazują się te same osoby, które zwykle wchodziły do rad - czy to miasta, powiatu, czy nawet wójtowie, bo należy podkreślić, że po tych wyborach duże zmiany nastaną także w gminach. I osoby te, niestety, albo właśnie "stety", młodzież zlekceważyły, co było widać także po tym, że wśród nich kampania praktycznie w ogóle nie była prowadzona. Myślały, że młodzież nic nie zrobi...

Jesteśmy po pierwszej i już burzliwej sesji Rady Powiatu. Jak Pan ocenia szanse na współpracę radnych na rzecz powiatu?

- Z niektórymi z radnych miałem już okazję współpracować w swojej działalności politycznej. Ja ze swojej strony wyrażam chęć współpracy i jej dalsze losy zależne są od pozostałych radnych i ich chęci. Przykro mi to mówić, ale ostatnie wyjście z sali podczas sesji (radnych Komitetu Obywatelskiego – dop. red.) pokazało raczej nieprzychylność do wspólnego działania. Opozycja chciała chyba mocno podkreślić swoją antypatię, aczkolwiek nie przekreślam żadnych możliwości naszych dalszych solidarnych poczynań.

Jakie są Pana powiatowe priorytety?

- Na pewno jest to infrastruktura drogowa. Poprzedni zarząd dość dobrze radził sobie z przeprowadzeniem inwestycji drogowych, uważam, że trzeba to kontynuować, aby mieszkańcy powiatu poruszali się dobrymi drogami. Drugim, nie mniej ważnym, priorytetem jest szpital i jego stale pogarszająca się sytuacja. Przed nami duże wyzwanie, bo musimy sobie w pierwszej kolejności poradzić ze "spadkiem" po poprzednim zarządzie. W pierwszy dzień urzędowania otrzymałem pismo od prezesa Kutnowskiego Szpitala Samorządowego, Marka Kiełczewskiego, w którym informował o długu, który nie był przedstawiony w ostatnich miesiącach pracy poprzedniego zarządu. Mówiono, że szpital się zadłuża, ale zadłużenie to nie jest groźne, a po przeczytaniu pisma okazało się, że dług w ciągu tylko tego roku urósł do ogromnych rozmiarów 6 milionów złotych, przy czym na koniec ubiegłego roku wynosił 1,7 miliona złotych. W związku z tym zapewnienia poprzedniego zarządu o tym, że wszystko idzie w dobrym kierunku okazały się być... trupem w szafie. Na początek musimy przede wszystkim zorientować się, co tam się naprawdę dzieje. Wcześniejsze doniesienia były pozytywne, teraz okazuje się, że jest źle, nie wiadomo w co wierzyć - musimy to sprawdzić. Na pewno będziemy musieli przeprowadzić audyt. Przed nami również rozmowy z radą nadzorczą i dyrektorem szpitala, które, mam nadzieję, przyniosą wiele odpowiedzi. Co do pomysłów na szpital, to chcielibyśmy zaangażować gminy powiatu kutnowskiego do współpracy, liczymy także na to, że pomoc spłynie z urzędu marszałkowskiego - na tę chwilę w zarządzie jest dwóch ludzi z Kutna, którzy z pewnością znają problem i będą starali się w jakimś stopniu pomóc.

Co zmieni się w urzędzie?

- Według mnie dobrze funkcjonujący urząd zgodnie z procedurami i z obowiązującym prawem daje w takim samorządzie powiatowym ludziom stabilność. Obywatele mogą liczyć na to, że urząd będzie urzędem uczciwym, będzie przychylny ludziom, a wszystkie skargi i wnioski będą rozpatrywane w sposób sprawiedliwy i obiektywny. Będziemy chcieli ograniczyć niepotrzebne procedury, aby sprawy załatwiało się szybciej i przyjemniej. Chciałbym uniknąć jakichkolwiek gier politycznych w urzędzie i jeżeli będziemy się w stanie tego wyzbyć, to wierzę, że będziemy w stanie również realnie uzdrowić jego działanie.

Cóż, pozostaje mi tylko życzyć powodzenia i konsekwencji w dążeniu do wyznaczonych celów. Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję bardzo.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE