Pasażerowie kontra przewoźnik
Na naszych łamach kilkukrotnie opisywaliśmy sytuację związaną z problemami komunikacyjnymi na trasie Kutno-Gostynin-Płock. Czytelnicy informowali nas o opóźnionych i odwołanych bez uprzedzenia kursach oraz trudnościami z dodzwonieniem się do biura obsługi klienta.
Weryfikując podane przez pasażerów doniesienia, ustaliliśmy, że ci rzeczywiście mają powody do narzekań. Właściciel firmy Marqs — bo o niej mowa — unikał udzielenia odpowiedzi na zadane przez nas pytania. Sprawę opisywaliśmy szerzej w tym miejscu - KLIK.
W grudniu pojawiły się kolejne niedogodności dla podróżnych — zawieszono kilkanaście kursów, a na początku stycznia przewoźnik poinformował o całkowitym zawieszeniu działalności na trasie Kutno-Płock.
W międzyczasie w sprawę zaangażowała się posłanka z Kutna, Paulina Matusiak. Parlamentarzystka domagała się komentarza przewoźnika, interweniowała także w urzędach marszałkowskich.
Urząd nie widzi problemu
Odpowiedzi na zapytania posłanki w końcu się pojawiły, lecz nie sposób powiedzieć, że są one satysfakcjonujące dla pasażerów.
- Interwencja posłanki Pauliny Matysiak w sprawie chaosu na linii Kutno–Płock przyniosła odpowiedzi obu marszałków województw. Te jednak pozostawiają pasażerów z niczym. Żaden z urzędów nie widzi problemu, nie planuje działań, a nawet twierdzi, że nie otrzymał ani jednej skargi — informuje biuro prasowe Pauliny Matysiak.
Jak czytamy, odpowiedź z Warszawy przyszła najszybciej i była najkrótsza. Wicemarszałek Rafał Rajkowski wyjaśnił, że ze względu na siedzibę firmy Marqs w Łęczycy, wszystkie kompetencje nadzorcze należą do Marszałka Województwa Łódzkiego. To tamten urząd może wprowadzać środki nadzorcze i sankcje administracyjne.
Co zaskakujące, do Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie nie wpłynęła ani jedna skarga dotycząca funkcjonowania linii. Urząd nie rozważał też możliwości uruchomienia dotowanego połączenia między Kutnem a Płockiem w ramach publicznego transportu zbiorowego.
Jeszcze bardziej zaskakująca jest odpowiedź z Łodzi. Sekretarz województwa, Robert Kolczyński, zapewnia, że urząd nie odnotował żadnej skargi na działalność firmy Marqs w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Co więcej, kontrole przeprowadzone w latach 2023-2024 nie wykazały nieprawidłowości w funkcjonowaniu firm autobusowych na tej trasie.
Według urzędu przewoźnicy prawidłowo wykonują przewozy regularne i przekazują dopłaty do ulgowych przejazdów pasażerskich. Nie było potrzeby stosowania środków nadzorczych ani sankcji administracyjnych.
Marszałek Łódzkiego nie planuje też przejąć roli organizatora lub współorganizatora przewozów na trasie Kutno–Płock. Powód? Wystąpienie o środki z Funduszu rozwoju przewozów autobusowych (FRPA) nie jest możliwe ze względu na przepisy ustawy z 2019 roku.
- Warunek brzmi następująco: linia komunikacyjna musi funkcjonować co najmniej trzy miesiące przed wejściem w życie ustawy, czyli przed 16 maja 2019 roku. Trasa Kutno–Płock tego warunku nie spełnia, mimo że przewozy regularne odbywają się nieprzerwanie od 2013 roku — mówi posłanka.
Urząd łódzki wskazuje na alternatywnych przewoźników obsługujących trasę. Oprócz firmy Marqs z Łęczycy (oferującej 35 kursów z Kutna do Płocka i 40 w przeciwnym kierunku), działa też Ewel-Bus z Topolii Królewskiej (18 i 22 kursy).
- Pasażerowie mogą również korzystać z Kolei Mazowieckich, choć odejście średnio co 30-40 minut i wyższa cena biletów to nie zawsze komfortowe rozwiązanie — stwierdza Paulina Matysiak.
Komentarze (0)