Reklama

Reklama

Przekręty podczas remontu MOS-u? Starosta zgłasza do prokuratury

Opublikowano: 9 listopada 2017 13:18
Autor:

Przekręty podczas remontu MOS-u? Starosta zgłasza do prokuratury - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Niejasności związane z remontem budynku Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Żychlinie znalazły swój finał w prokuraturze. Starosta kutnowski, Krzysztof Debich, zawiadomił Prokuraturę Okręgową w Płocku o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Reklama

Zawiadomienie wpłynęło do prokuratury wczoraj, czyli 8 listopada.

- Chodzi o kwotę ok. 40 tysięcy złotych. Mogło tam dojść do popełnienia przestępstwa w związku z rozliczeniem zadania inwestycyjnego – komentuje starosta Krzysztof Debich.

Było to pokłosie kontroli przeprowadzonej przez specjalnie powołany do tego celu zespół, który miał sprawdzić prawidłowości przygotowania i przeprowadzenia inwestycji pn. Przebudowa części budynku internatu na Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii w Żychlinie. Jej wyniki są podstawą do podjęcia kroków prawnych.

Długoletni plac budowy

Początkowo MOS mieścił się w Nowej Wsi. Pomysł na przeniesienie go do Żychlina, do budynku po dawnej Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej „Nadzieja”, pojawił się za poprzedniej kadencji zarządu powiatu, w 2013 roku. Już rok później ogłoszono przetarg na wykonanie robót budowlanych przebudowy części budynku internatu przy ul. Dobrzelińskiej 6. Modernizacja kosztowała niemal milion złotych. Roboty wykonała firma Karbud z Sochaczewa. Prace obejmowały m. in. przebudowę pierwszego, drugiego i trzeciego piętra, klatek schodowych czy modernizację instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej.

- Przeznaczyliśmy na ten cel 821 tys. zł, dodatkowo pozyskaliśmy 120 tys. zł dotacji z PFRON-u - mówił wtedy Mirosław Ruciński, członek zarządu powiatu poprzedniej kadencji.

Budynek na Dobrzelińskiej został oddany w lutym 2015 roku, jednak wymagał jeszcze wielu remontów, które miały odbyć się wiosną i latem. Przez okres kilku miesięcy wraz z Zarządem Powiatu w Kutnie dyrektor Ewa Rutkowska podejmowała kolejne decyzje i ustalenia. Przez okres wakacji podwórko i budynek na Dobrzelińskiej były placem budowy. Zarząd Powiatu przychylił się do prośby o nowe umeblowanie klas i sypialni. Udało się sprostać remontom i wraz z rozpoczęciem roku szkolnego ośrodek mógł rozpocząć swoją działalność w Żychlinie.

Jak się jednak okazało, problemy z remontem miały dopiero nadejść. Wysokie koszty przeprowadzenia modernizacji nie poszły w parze z jakością wykonania. Okazuje się bowiem, że władze powiatu od przeprowadzki DoMOStwa dokładały dziesiątki tysięcy do naprawy licznych błędów budowlanych. Temat ten został burzliwe omówiony podczas sesji Rady Powiatu w lutym br., na której pojawiła się dyrektor ośrodka Ewa Rutkowska.

- Po przejęciu budynku wydawało się, że znaczna jego część jest wyremontowana. Okazało się to, mówiąc kolokwialnie, "przypudrowaniem noska". Z czasem zaczęły wychodzić na jaw coraz to nowe usterki. W kiepskim stanie była instalacja wodno-kanalizacyjna, jej fragmenty były wymieniane etapowo, w podobnej kondycji był dach, parapety i rynny – mówiła dyrektor MOS-u.

Jak mówiła E. Rutkowska, większość swojego czasu musiała poświęcać na wymianę korespondencji w wykonawcą remontu, przez co czasem brakowało go na pracę dydaktyczną i merytoryczną z wychowankami placówki. Wspomniała także o swoich obawach związanych z tym, że przez ciągłe problemy Ośrodek trzeba będzie kiedyś zamknąć.

- Nie chciałabym, żeby przez kłopoty remontowe ucierpieli nasi podopieczni. Pragnę skupić się przede wszystkim na wychowankach i zapewnić im jak najlepsze warunki, zamiast nieustannie martwić się o kolejne naprawy w budynku - stwierdziła dyrektor w rozmowie z nami.

Na początku marca br. rzecznik starostwa powiatowego, Jacek Saramonowicz, informował nas o tym, że o niedoróbkach w budynku było wiadomo jeszcze przed przeprowadzką do nowej siedziby.

- Przed przeprowadzką zgłaszane były sprawy odpadającej glazury, bądź pękającej terakoty. Firma dwukrotnie przyjechała i kilkanaście sztuk płytek wymieniła. Usterki ujawniały się w miarę upływu czasu. Były to np. brak osadzenia okna kuchennego, niewłaściwie działająca instalacja świetlna, nieprzymocowane listwy podłogowe, nieumocowany grzejnik, nieosadzone właściwie baterie łazienkowe - twierdził J. Saramonowicz. - Firma uznała, iż wiele wskazywanych wad i usterek, nie jest w granicach jej kompetencji, nie były objęte projektem i zleceniem. Przedstawiciel firmy informował, iż niejednokrotnie zgłaszał poprzedniemu zarządowi powiatu potrzebę naprawy innych elementów w siedzibie na Dobrzelińskiej, ale z uwagi na brak funduszy, firma miała poprzestać na tym co było zaprojektowane.

Co wykaże prokuratorskie śledztwo? Sprawę będziemy monitorować.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)
  • 4 lata temu | ocena +1 / -1

    nierob

    bezmuzgowie remontuja klitke dla nierobow ochlapusow w kutnie na ul.mickiewicza 104 powinien zajac sie ta sprawa nik

  • 4 lata temu | ocena +1 / -1

    grab

    Ruciński to był fachowiec od wszystkiego tylko na niczym się nie znał.

  • 4 lata temu | ocena +2 / -2

    zbigniew s

    Ruciński hihi też dobry herbatnik!