Reklama

Rodzice skatowanego Damianka stanęli przed sądem

Opublikowano:
Autor:

Rodzice skatowanego Damianka stanęli przed sądem - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia 2,5 miesiąca minęło od czasu, gdy 6-miesięczny pobity Damianek w stanie krytycznym trafił do szpitala. Wczoraj jego rodzice stanęli przed obliczem Temidy.

Wczoraj w III Wydziale Rodzinnym i Nieletnich Sądu Rejonowego w Kutnie odbyło się posiedzenie dotyczące wniosku prokuratury o pozbawienie władzy rodzicielskiej rodziców dziecka - Martyny Z. i Dariusza G, którym postawiono zarzuty o doprowadzenie niemowlęcia do tak tragicznego stanu.

- Sąd podjął decyzję o ustanowieniu pieczy zastępczej dla chłopca. Natomiast samo posiedzenie w kwestii władzy rodzicielskiej odroczył do 6 września - informuje Tomasz Szczepanek, prokurator Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Przeciwko rodzicom niemowlęcia w dalszym ciągu toczy się postępowanie w prokuraturze. Oboje pozostają w areszcie.

- Będzie kierowany wniosek o przedłużenie okresu tymczasowego aresztowania dla obojga - dodaje prokurator.

Aktu oskarżenia dla rodziców można się spodziewać nie wcześniej niż za 3 miesiące.

Przypomnijmy, że ojciec chłopca usłyszał trzy zarzuty.

- Mężczyzna odpowie za usiłowanie zabójstwa, znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka, za co grozi mu dożywocie - informuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Matka również nie uniknie odpowiedzialności za dopuszczenie do tak dramatycznej sytuacji. Kobieta odpowie za narażenie syna na bezpośrednie ryzyko utraty życia lub zdrowia, za co grozi jej do 5 lat za kratkami.

Prawie zabili dziecko?

Przypomnijmy, że chłopiec został przywieziony do kutnowskiego szpitala w piątek, 6 kwietnia.

- Stan niemowlęcia w momencie przyjęcia był bardzo ciężki. Dziecko było nieprzytomne, reagowało jedynie prężeniem na bodźce bólowe - informowała Justyna Sola, rzecznik prasowy Kutnowskiego Szpitala Samorządowego.

To rodzice zostali oskarżeni o doprowadzenie dziecka do tak dramatycznego stanu. Ojciec w momencie zatrzymania miał 1,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna nie przyznał się do niczego, a nawet stwierdził, że nie ma pojęcia skąd wzięły się ślady pobicia na ciele jego dziecka oraz kiedy mogły powstać. Twierdził również, że nigdy nie bił dziecka i nie widział, aby je ktoś bił.

- Matka formalnie również do niczego się nie przyznała, jednak powiedziała, że dostrzegała pewne sygnały i zamierzała coś zrobić, ale nie wiedziała w jaki sposób się zachować - dodaje K. Kopania.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE