Pompują strażacy, policjanci, a nawet Gospodynie Wiejskie
Policjantów do włączenia się w akcję nominowali strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kutnie. Po dwóch dniach funkcjonariusze podjęli się tego zadania.
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie wykonali dziesięć pompek, co jest głównym elementem wzywania. Teraz zachęcają każdego do dorzucenia swojej cegiełki dla pana Kacpra, a do dalszego „pompowania” nominowali swoich kolegów z Komendy Powiatowej Policji w Łęczycy, oraz kutnowskich mundurowych ze Straży Ochrony Kolei.
Policjanci z Kutna włączyli się w akcję pomocy dla pana Kacpra (fot. KPP Kutno)
Akcja coraz śmielej obiega nasz region. Uczestniczą w niej m.in. druhowie Ochotniczych Straży Pożarnych, urzędnicy, przedstawiciele różnych instytucji, a nawet… Koła Gospodyń Wiejskich.
Nagranie z wykonywania wyzwania przez policjantów z Kutna znajduje się poniżej.
To pokazuje, że wszyscy jednoczą się w obliczu tragicznej sytuacji do której doszło pod koniec ubiegłego miesiąca.
Został ranny, kiedy niósł pomoc
Przypomnijmy, że młody policjant i strażak Ochotniczej Straży Pożarnej w Świnicach Warckich był uczestnikiem wypadku do którego doszło 28 czerwca. Pan Kacper podróżował razem z bratem. Gdy zauważyli samochód, który wpadł do rowu, zatrzymali się, by pomóc kierującej.
Na miejsce wezwano lawetę. W oczekiwaniu na jej przyjazd grupa stała na poboczu i rozmawiała z właścicielką pojazdu. Nagle ktoś krzyknął: „Uciekajcie!”. Chwilę później rozpędzony samochód prowadzony przez pijanego kierowcę wjechał w stojących przy drodze ludzi.
- Rozmawialiśmy z przestraszoną właścicielką samochodu, gdy nagle ktoś krzyknął: „uciekajcie!”. Nie zdążyliśmy. Pijany kierowca wjechał prosto w naszą grupę. Ja oberwałem w bok, kolega w kolano, a Kacper... W głowę. To były sekundy. Nagle zobaczyłem, że nie ma go obok, był kilka metrów dalej. Siła uderzenia odrzuciła go na dużą odległość. Byłem oszołomiony, ale adrenalina zrobiła swoje. Pobiegłem do brata, wezwałem karetkę i robiłem wszystko, żeby utrzymać go przy życiu. Mój brat, mój najlepszy przyjaciel leżał przede mną nieprzytomny i z trudem łapał oddech – opisuje brat pana Kacpra.
Poszkodowany w stanie krytycznym trafił do szpitala. Początkowo był leczony w placówce w Kaliszu, gdzie lekarze ocenili jego stan jako bardzo ciężki. Został zaintubowany i podłączony do aparatury podtrzymującej życie. Ze względu na rozległe obrażenia zapadła decyzja o przetransportowaniu go śmigłowcem do szpitala w Warszawie.
Jak wspomina rodzina, lekarze uprzedzali ich, że muszą przygotować się na najgorszy scenariusz. Przełom nastąpił 6 lipca, kiedy mężczyzna został odłączony od respiratora. Nadal pozostaje pod opieką lekarzy, a jego bliscy z nadzieją czekają, aż odzyska przytomność. Wciąż nie wiadomo jednak, jak rozległe są uszkodzenia mózgu.
Duże koszty leczenia
Rodzina podkreśla, że nawet jeśli pan Kacper się wybudzi, czeka go długotrwałe leczenie oraz intensywna rehabilitacja. To właśnie pierwsze miesiące po urazie mają kluczowe znaczenie dla jego powrotu do sprawności.
- Mam świadomość tego, że mój brat może już nigdy nie odzyskać sprawności sprzed wypadku, że może nie wrócić do służby, że może już nigdy ze mną nie porozmawiać. To łamie mi serce. Ale nie przestanę walczyć, bo wiem, że on chce żyć - dodaje brat.
Bliscy uruchomili internetową zbiórkę, z której środki zostaną przeznaczone na leczenie, rehabilitację oraz specjalistyczną opiekę medyczną. Jak podkreślają, koszty terapii są ogromne i przekraczają możliwości finansowe rodziny.
- Koszty, które spadły na nas dosłownie w jednej chwili, są przerażająco wysokie. Nie mamy środków na leczenie i rehabilitację Kacpra, a bez nich nie możemy walczyć o jego życie i odzyskanie sprawności. Dlatego z całego serca, w imieniu swoim oraz bliskich, błagam o pomoc. Każda złotówka to szansa, że Kacper do nas wróci – dodał Dominik, brat pana Kacpra.
Komentarze (0)