Dramatyczne sceny w centrum miasta
85 lat temu, 9 czerwca 1941 roku, w centrum Kutna doszło do publicznej egzekucji przeprowadzonej przez niemieckich okupantów. Na Starym Rynku, obecnym Placu Wolności, powieszono trzech mieszkańców związanych z ruchem oporu: Wilhelma Czarneckiego, Kaliksta Perkowskiego oraz Piotra Sanda.
Jak przypomina kutnowska regionalistka Bożena Gajewska, wyrok wydał niemiecki Sąd Specjalny we Włocławku. Skazanym zarzucono udział w nielegalnym przewozie mąki z Kraju Warty do Generalnego Gubernatorstwa. W rzeczywistości wszyscy trzej byli zaangażowani w działalność konspiracyjną w strukturach Związku Walki Zbrojnej działającego na terenie Kutna.
Dramatyczne wydarzenia szczegółowo opisał świadek egzekucji, Franciszek Rembowiecki, który mieszkał wówczas przy rynku.
Jak wspominał, jeszcze przed świtem obudziły go odgłosy prac prowadzonych na placu. Początkowo sądził, że przygotowywana jest kolejna niemiecka uroczystość lub parada. Kiedy wyszedł na zewnątrz, zobaczył trzy gotowe szubienice.
- Z przerażeniem zobaczyłem trzy ustawione szubienice i żandarmów pilnujących kilku robotników. W tym dniu wszyscy Polacy zostali zwolnieni z pracy i otrzymali nakaz pójścia na plac, by przyjrzeć się egzekucji – relacjonował Franciszek Rembowiecki.
Około godziny 10 plac wypełnił się mieszkańcami zmuszonymi do oglądania egzekucji. Wśród tłumu znajdowały się kobiety, dzieci i osoby starsze. Egzekucję oglądali także Niemcy przebywający wówczas w mieście.
- Zajechało pięć samochodów. Z trzech pierwszych gestapowcy, po sprawdzeniu szubienic i nałożeniu rękawiczek (!) wyprowadzili po jednym skazańcu. Byli to Czarnecki – dawny rotmistrz kawalerii, Perkowski i Sand (względnie Zanda) – pracownicy kolei. Po dwóch każdego prowadzili pod ręce, podprowadzili do szubienic, a następnie wprowadzili na skrzynie, a ze skrzyni jeszcze wyżej na małe skrzyneczki umieszczone na otworach dużych skrzyń – możemy przeczytać w relacji.
Skazańców przyprowadzono pod szubienice, założono im pętle na szyje, a następnie wykonano wyrok. Jak wspominał świadek, po śmierci mężczyzn na placu rozległy się krzyki i płacz zgromadzonych mieszkańców.
- Patrzyłem z przerażeniem na drgające przez kilka minut ciała, rozpacz i gniew targały serce. Wisieli tak do 5.00 po południu – opisywał Pan Franciszek.
Jak opisywał świadek, w tym czasie kolumny wojsk hitlerowskich ciągnęły bez przerwy na wschód, następowała koncentracja na granicy ZSRR. Żołnierze wysiadali z samochodów i fotografowali wiszące postacie. Na rozkaz jakiegoś wyższego oficera, jadącego z kolumną na wschód, odcięto powieszonych i zawieziono na podwórze Kryminalpolizei.
Bohaterowie kutnowskiej konspiracji
Wśród zamordowanych był 52-letni Wilhelm Czarnecki. Urodził się 1 lipca 1888 roku w Androszówce k/Żytomierza na Wołyniu. Po maturze i studiach w Dublanach w 1908 roku wstąpił do wojska rosyjskiego, jako ochotnik, otrzymując przydział do 9 Pułku Huzarów Kijowskich. Przez stopnie chorążego, korneta, porucznika, po ukończeniu Szkoły Jazdy w Nowoczerkaski, został awansowany na sztabs-rotmistrza.
Był ranny w nogę, pachwinę i kontuzjowany. Za dzielność został odznaczony najwyższymi orderami rosyjskimi: św. Anny z mieczami i kokardami, IV, III i II klasy; św. Stanisława z mieczami i kokardami III i II klasy; św. Włodzimierza z mieczami i kokardami oraz Odznaką Króla Rumunii. Do wojska polskiego wstąpił w 1919 roku, przyjęty do szwadronu zapasowego 4 Pułku Ułanów, potem do 2 Pułku Ułanów, wreszcie do 26 Pułku Ułanów. Zwolniony ze stałej służby w roku 1925. Zamieszkując w Sójkach, był w rezerwowej kadrze oficerskiej 4 P.S.K. w Płocku (brak danych w aktach centralnego Archiwum Wojskowego).
Kalikst Perkowski - lat 45. Urodzony 27 stycznia 1897 roku, w Sosnowcu. Kolejarz, dyżurny ruchu na stacji Kutno do 1 września 1939 roku, następnie zatrudniony przez Niemców, jako manewrowy przy formowaniu pociągów na stacji Kutno – Towarowa.
Piotr Sand – lat 46. Urodzony 29 czerwca 1899 roku w Samborze (przed 1939 roku było to polskie miasto w województwie lwowskim), starszy sierżant 10 Pułku Piechoty z Łowicza. Do 1939 roku pełnił obowiązki komendanta Straży Ochrony Kolei, następnie zatrudniony przez Niemców w ekspedycji towarowej na stacji Kutno.
Wszyscy trzej należeli do struktur konspiracyjnych funkcjonujących na terenie Kutna pod kryptonimem „Karol”.
Do dziś nie wiadomo, gdzie spoczywają
Po zakończeniu egzekucji ciała zamordowanych przez wiele godzin pozostawały na szubienicach. Następnie Niemcy zabrali je w nieznanym kierunku.
Według historycznych relacji mogły zostać wywiezione w okolice lasów gostynińskich, jednak do dziś nie udało się ustalić miejsca ich pochówku.
Komentarze (0)