Reklama

Reklama

Tajemnica wielkiej wsypy w Kutnie. Polowanie Gestapo, 85 osób skazanych na śmierć

Opublikowano: wt, 18 lut 2020 11:49
Autor:

Tajemnica wielkiej wsypy w Kutnie. Polowanie Gestapo, 85 osób skazanych na śmierć - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia W lutym i marcu 1942 roku Inspektorat Kutnowski ZWZ AK w wyniku licznych aresztowań został całkowicie rozbity. Spośród 181 znanych z imienia i nazwiska oskarżonych, 85 osób skazanych zostało na śmierć, z czego prawie połowę stanowili członkowie ZWZ z terenu Inspektoratu Kutno. Do tej pory sprawa tzw. wielkiej wsypy w Kutnie nie została dokładnie wyjaśniona. Pozostawione liczne relacje byłych członków ZWZ AK z terenu Kutna w tej kwestii są mało precyzyjne i często sprzeczne ze sobą. Dziś, w ramach cyklu "Kutno znane i nieznane" przedstawiamy historię wielkiej wsypy opracowanej przez kutnowskiego historyka, Jacka Saramonowicza.

Reklama

Ważnych informacji w tej sprawie dostarczają niemieckie dokumenty procesowe, choć i w tym przypadku nie można sobie pozwolić na formułowanie ostatecznych sądów.

W skład Inspektoratu Kutno wchodziły obwody: Kutno, Łęczyca, Gostynin, Koło a te dzieliły się na rejony np. Żychlin, Krośniewice. Od jesieni 1940 roku na czele Inspektoratu stał kpt. Jan Wojciechowski ps. „Janusz”, później dołączył do niego (jako zastępca) ppor. Zbigniew Kutnik ps. „Zbyszek”. Komendantem Obwodu Kutno był natomiast por. Bolesław Ślusarczyk ps. „Korab”, a jego zastępcą Jerzy Kałużny (absolwent gimnazjum im. J. H. Dąbrowskiego i student Wydziału Lotnictwa Politechniki Warszawskiej).

Wiosną 1941 roku kpt. Jan Wojciechowski (po krótkim aresztowaniu przez gestapo) samowolnie opuścił stanowisko inspektora i przeniósł się do Generalnego Gubernatorstwa. Latem w obawie przed aresztowaniem opuścił Kutno Bolesław Ślusarczyk. Komendant Okręgu na miejsce por. Janusza wyznaczył kpt. Jana Kopkę ps. „Kazimierz”, dotychczasowego szefa III oddziału w sztabie okręgu, który przybył do Kutna dopiero jesienią 1941 roku. Natomiast cały ciężar dowodzenia ZWZ w Kutnie przejął na siebie Jerzy Kałużny. Prężnie działał też Aleksander Kaniepień na terenie węzła kolejowego. Od czerwca 1941 roku funkcje komendanta obwodu Kutno pełnił już Jerzy Kałużny, a jego zastępcą był por. Maksymilian Bender ps. „Maben” (Związek Odwetu). Komendantem rejonu Kutno był natomiast ppor. Tadeusz Marlewski, a jego zastępcą pchor. Lucjan Malich (pochodzący z Bydgoszczy były student Prawa Uniwersytetu Poznańskiego, ranny podczas bitwy nad Bzurą) oraz kpt. Jan Liedtke (kwatermistrz), Bronisław Szałowski (BIP i kolportaż prasy).

B. Szałowski był kierownikiem fabryki cykorii w Kutnie i tam właśnie wspólnie z Marianem Kałużnym zorganizował główny punkt dystrybucyjny prasy podziemnej, którą M. Kalużny rozprowadzał po terenie całego powiatu. Po wyjeździe M. Kałużnego do Warszawy, przy kolportażu prasy współpracował z L. Malichem.

Punkt kontaktowy Inspektoratu Kutnowskiego ZWZ mieścił się w domu przy ulicy Narutowicza, naprzeciw łaźni miejskiej. Obsługą punktu zajmowała się Władysława Warczygłowa ps. „Halina” (żona oficera WP przebywającego w niewoli niemieckiej), która zajmowała mieszkanie na poddaszu. W domu tym mieszkał również Lucjan Malich. Kontakt z Obwodem w Łodzi utrzymywała łączniczka „Kazimierza” ps. „Cesia”, natomiast z Warszawą dwie kurierki. Jedna z nich nauczycielka została aresztowana przez Niemców i była więziona we Wronkach.

Przybyły do Kutna kurier/łącznik wypowiadał określone zdanie, a następnie na dyskretnie położonej kartce miał narysować trójkąt w kole. „Halina” wówczas informowała komendantów obwodu przebywających najczęściej w mieszkaniu A. Kaniepienia i prowadziła tam łączniczki bądź rozmowy odbywały się na poddaszu w punkcie kontaktowym przy ul. Narutowicza. W mieszkaniu W. Warczygłowy mieścił się również punkt noclegowy dla kurierek.

Punkt kontaktowy przy ul. Narutowicza funkcjonował do końca grudnia 1941 roku, kiedy to „Halina” została wezwana na przesłuchanie do gestapo. Otrzymała skierowanie do przymusowej pracy w Niemczech. Chcąc tego uniknąć, dzięki pomocy Jerzego Kałużnego oraz Henryka Morawskiego ze „Wspólnej Pracy” udało jej się nielegalnie przekroczyć granicę GG i zamieszkać u siostry w Warszawie. Podjęła pracę jako kelnerka w „Cafe Bar Empire”. Dzięki informacji od Jerzego Kałużnego również ukrywającego się w Warszawie, w lutym 1942 roku dowiedziała się o aresztowaniach w Kutnie, w tym Lucjana Malicha i Bogdana Szałowskiego, którzy zostali przewiezieni do Inowrocławia i poddani brutalnym przesłuchaniom.

Kutnowskie gestapo usilnie poszukiwało w Warszawie braci Kałużnych. Kluczową rolę w zatrzymaniu Jerzego i Mariana Kałużnych w Warszawie odegrała tajemnicza kurierka ZWZ AK, która wielokrotnie odwiedzała punkt kontaktowy w Kutnie i tam nocowała. Znała warszawskie adresy W. Warczygłowy oraz M. Kałużnego. Mając pełne zaufanie „Haliny” (podobnie jak ona była rzekomo żoną oficera WP) umówiła spotkanie Jerzego Kałużnego z nieznanym (wysokiej rangi) członkiem ZWZ AK z Kutna ps. „Tomasz”. Do spotkania oczywiście nie doszło, a gestapo aresztowało Jerzego Kałużnego i osadziło go na Pawiaku. Potem został przewieziony do Inowrocławia, gdzie był przez wiele miesięcy bestialsko torturowany w celu wymuszenia zeznań. Zmarł w Inowrocławiu w 1943 roku.

Następnego dnia po aresztowaniu J. Kałużnego miało dojść do spotkania kurierki z M. Kałużnym. Zorientowawszy się, jaką rzeczywistą rolę odgrywa kurierka „Tomasza”, M. Kałużny i „Halina”, uciekli z miejsca spotkania. Niestety po jakimś czasie M. Kałużny został wydany przez informatora gestapo o imieniu Karol (wypuszczonego w tym celu z Pawiaka). Zastawiono na niego zasadzkę w restauracji przy ul. Foksal. M. Kałużny został również przewieziony do Inowrocławia, a nieznany z nazwiska Karol po wojnie pracował w Urzędzie Bezpieczeństwa w Szczecinie.

Polscy więźniowie trafiali do Drezna albo bezpośrednio przed rozprawą, bądź egzekucją. Orzekane wyroki śmierci wykonywane były przez ścięcie w Dreźnie na placu Monachijskim. Najczęściej kilka dni po egzekucji zwłoki zamordowanych przewożono na nowy cmentarz katolicki w Dreźnie. Ustawiano je w kaplicy cmentarnej, a przy zbiorowej mogile któryś z kapłanów odmawiał modlitwę.

Kutnowska ośmioosobowa grupa ZWZ AK Bogusława Szałowskiewgo sądzona była w dniu 19 października 1943 roku w Budziszynie. Tam też zapadły trzy wyroki śmierci. Wykonano je w Dreźnie w dniu 12 listopada 1943 r. Do dziś zwłoki bohaterskich członków ZWZ AK z Kutna spoczywają w bezimiennych mogiłach w Dreźnie.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (12)
  • 2 lata temu | ocena +3 / -3

    Irena

    Gdyby w Polsce można było godnie zarabiać i godnie żyć nikt nie jeździł by za granicę do pracy. Jak w wielu zakładach jest traktowany pracownik przez polskiego pracodawcę. I jakie mamy tutaj zarobki. Niemcy podczas wojny nas okradali, a co teraz dzieje się w Polsce? Swój okrada swojego. Ile zakładów dobrze prosperujących zostało sprze... Rozwiń

    • 2 lata temu | ocena +3 / -3

      Polka.

      Proszę podziękować postkomunistom za taką politykę, za prywatyzację i wyprzedaż majątku narodowego ,za wysłanie na emigrację zarobkową tysięcy młodych wykształconych ludzi, oto ich polityka.

  • 2 lata temu | ocena +8 / -8

    Zaintrygowany zapytam

    Wtedy wywozono na roboty przymusowo, dziś jadą tam Polacy dobrowolnie, czy to nie hihot historii?

  • 2 lata temu | ocena +6 / -6

    Tyle.

    Teraz niemcy to przyjaciele, a za to , że nas wymordowali, spalili i okradli, teraz Polacy jeżdżą tam wykonywać najgorsze prace wycierac im tyłki.brawo Polacy , honor i godność to piękne słowa.

    • 2 lata temu | ocena +2 / -2

      Adam

      Piękniejsze jest dbanie o dobro rodziny pomimo świadomości bolesnej historii. Czy ty masz piętnaście lat?

      • 2 lata temu | ocena +2 / -2

        Tyle.

        Jakie dobro rodziny?co ty pierdzielisz, i jakiej historii, nie chcę nawet wspominać historii polsko niemieckiej, to najeźdźcy, rabusie i kolonialisci od wieków, co my mamy z tym wspólnego, chyba tylko tyle że zawsze nas krzywdzili, nie wierzę im jak psom.

  • 2 lata temu | ocena +10 / -10

    mieszkaniec

    Bardzo ciekawy artykuł. Gratuluję dobrego pióra.

  • 2 lata temu | ocena +2 / -2

    rycho

    b. ciekawy artykuł, ledwo już pamiętam gdzie była łaźnia miejska

  • 2 lata temu | ocena +7 / -7

    RSHA

    A co tu wyjaśniać? Kutno miastem konfidentów i judaszy więc nie ma co specjalnie wyjaśniać, sprzedali ich i tyle.

    • 2 lata temu | ocena +8 / -8

      takiklimat

      Podobne skojarzenie mi się nasunęło. Podkablował ktoś kto współpracował z Niemcami nazistami bo w tym kraju do dziś tacy awansują i pchają się na czołówkę władzy. A ubek Kałużny odbiera za pozwoleniem partii rządzących 8 tysiaków emeryturki i śmieje się w twarz emerytom stojącym po serek topiony.

      • 2 lata temu | ocena +1 / -1

        Tyle.

        Masz rację współczesna targowica na czele z Tuskiem, Sikorskim, Biedroniem, czy Belka, współpracuje z niemcami do dziś.

      • 2 lata temu | ocena +7 / -7

        Zxc

        Z artykułu wynika że Kałużny zginął a UB - kiem był "nieznany z nazwiska Karol"