Interwencja posłanki z Kutna
Pociąg dla wielu osób jest codziennym środkiem transportu. Jedni dojeżdżają nim do pracy, szkoły czy na uczelnię, inni wybierają kolej podczas weekendowych wyjazdów lub odwiedzin u rodziny. To wygodna, stosunkowo tania i ekologiczna forma podróżowania. Dlatego każda luka w rozkładzie jazdy potrafi skutecznie utrudnić codzienne przemieszczanie się. Na taki problem zwracają uwagę pasażerowie podróżujący na trasie Łódź – Kutno – Włocławek – Toruń.
- Między trzynastą a szesnastą z Łodzi przez Kutno i Włocławek do Torunia nie odjeżdża żaden bezpośredni pociąg. Akurat wtedy, kiedy z pracy wracają dorośli, a z zajęć uczniowie i studenci. Kto trafi w tę porę, czeka albo się przesiada. Pasażerowie regionalnych połączeń między województwem łódzkim a kujawsko-pomorskim napisali o tym do mojego biura poselskiego. 22 lipca skierowałam interwencję do dwóch urzędów naraz: do Marszałek Województwa Łódzkiego i do Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego – informuje posłanka Paulina Matysiak.
Jak podkreślają podróżni, poprawa sytuacji nie wymaga zakupu nowego taboru ani budowy infrastruktury. Obecnie około godziny 14:50 z Kutna odjeżdża pociąg w kierunku Włocławka i Torunia. Zdaniem pasażerów wystarczyłoby wydłużyć jego relację do Łodzi Kaliskiej, aby skład rozpoczynał bieg w Łodzi około godziny 14:00.
Dzięki temu mieszkańcy mogliby skorzystać z jednego, bezpośredniego połączenia, bez konieczności dodatkowych przesiadek.
Problem również w weekendy
Interwencja dotyczy także połączeń w przeciwnym kierunku. W soboty i niedziele, po porannym kursie z Włocławka w stronę Kutna i Łodzi, kolejne dogodne połączenie pojawia się dopiero około godziny 14:30.
- Pasażerowie tłumaczą, co to znaczy w praktyce: utrudniony dojazd do Kalisk Kujawskich i do miejscowości w okolicach Kutna, Łęczycy, Zgierza i Łodzi. Weekendowy wyjazd trzeba zaplanować albo bardzo wcześnie rano, albo dopiero na popołudnie. Postulat jest konkretny: kurs z Włocławka między dziewiątą a dwunastą i sensowny powrót po południu lub wieczorem – dodaje posłanka.
Łódź, Kutno, Włocławek i Toruń leżą na jednej trasie, ale w dwóch województwach. Każde z nich zamawia przewozy osobno, na swoim terenie i za swoje pieniądze. Żeby pociąg przekroczył granicę i pojechał dalej, oba urzędy marszałkowskie muszą się dogadać.
Z tego powodu posłanka skierowała swoje wystąpienie nie do przewoźnika, lecz do obu urzędów marszałkowskich. Zwróciła się z prośbą o wspólną analizę możliwości zmian w rozkładzie jazdy, które poprawiłyby dostępność połączeń dla mieszkańców obu regionów.
Na odpowiedzi obu marszałków trzeba jeszcze poczekać. Ich stanowisko może przesądzić o tym, czy pasażerowie doczekają się bardziej dogodnych połączeń kolejowych.
Komentarze (0)