Reklama

[WIDEO] Zabił chorą żonę, dziś zapadł wyrok. "Nie radziłem sobie z opieką"

Opublikowano:
Autor:

[WIDEO] Zabił chorą żonę, dziś zapadł wyrok. "Nie radziłem sobie z opieką" - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wydarzenia Winny. Taki wyrok wydał dziś Sąd Okręgowy w Łodzi w sprawie Dariusza Ch., który był oskarżony o zabójstwo swojej żony. Ta tragiczna historia ma swoje dwa oblicza – mężczyzna z jednej strony miał nieść pomoc swojej chorej żonie, natomiast z drugiej, po kilku „głębszych”, miał się nad nią znęcać. W końcu miał zapowiedzieć, że w jego domu dojdzie do tragedii. Niestety, te słowa okazały się prorocze...

Dziś sąd wydał wyrok w tej sprawie. Uznał, że Dariusz Ch. zakatował swoją ciężko chorą żonę, a z jej ciałem przebywał pod jednym dachem kilka dni, zanim powiadomił o tym fakcie służby. Mężczyzna został skazany na 15 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Dzieci skazanego po rozprawie powiedziały w rozmowie z tvn24.pl, że nie wykluczają apelacji. Wskazują, że wyrok jest zbyt łagodny.

- Oskarżony jest winny zadawania licznych uderzeń, w szczególności w głowę i klatkę piersiową oraz uciskania okolic klatki piersiowej i brzucha. Obrażenia doprowadziły do zgonu poszkodowanej - cytuje przewodniczącego składu sędziowskiego portal tvn24.pl.

Żona oskarżonego była schorowana, miała ogromne trudności z poruszaniem się. Po kolejnym udarze była w pełni zależna od męża.

„Narozrabiałem, żonę zabiłem”

Sprawę, którą w 2017 roku żyła cała Polska szeroko opisywaliśmy na naszych łamach wielokrotnie. Do dramatu doszło w nocy z 29 na 30 listopada ubiegłego roku w Pleckiej Dąbrowie.

Znajomi rodziny przy okazji pierwszej rozprawy mówili, że nic nie zapowiadało dramatu. Sam Dariusz Ch. podkreślał, że bardzo kocha żonę, lecz opieka nad nią zaczyna go przerastać.

Wówczas śledczy tak relacjonowali przebieg tragicznych zdarzeń:

- Prokuratura Rejonowa w Kutnie prowadzi postępowanie w sprawie zabójstwa kobiety, do którego doszło w jednej z miejscowości powiatu kutnowskiego. W związku ze zdarzeniem zatrzymany został 54–letni mąż kobiety, który usłyszy zarzut zbrodni zabójstwa. Czyn ten zagrożony jest karą nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Jak wynika z dokonanych ustaleń, w dniu 30 listopada 2017 roku, pod numer WCPR zadzwonił mężczyzna, który poinformował, iż zabił swoją żonę. Kiedy policjanci udali się pod wskazany adres, zastali tam 54–latka oraz leżące na podłodze w pokoju zwłoki 52–letniej kobiety, na których widoczne były otarcia i zasinienia – mówił nam wówczas Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Łodzi.

Gdy na miejsce przyjechała policja, mężczyzna stwierdził, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią żony, chociaż przyznał się, że ją uderzył. Powiedział także policjantom, że 28 listopada żona przewróciła się w łazience i mocno uderzyła głową o umywalkę, a dzień później spadła z łóżka. Stwierdził, że obawiał się zadzwonić po pogotowie.

- Wstępne wyniki sądowo-lekarskiej sekcji zwłok wykazały bardzo rozległe obrażenia, będące konsekwencją zadawania ciosów i silnego uciskania, które doprowadziły do śmierci – dodawał K. Kopania.

Według śledczych, mężczyzna od dłuższego czasu miał znęcać się psychicznie i fizycznie nad swoją niepełnosprawną żoną.

Tragedia jak grom z jasnego nieba

Proces w sprawie Dariusza Ch. Ruszył przed Sądem Okręgowym w Łodzi w sierpniu tego roku. Na sali sądowej pojawili się bliscy oskarżonego oraz dziennikarze TVN 24, którzy zrelacjonowali przebieg rozprawy.

- Kochała go nad życie. A on kochał ją - mówiła przed sądem córka nieżyjącej kobiety.

- Był jej ratunkiem i zgubą. Była miłość jak z bajki. Z poświęceniem, bo przy żonie miał mnóstwo pracy. I jednocześnie, jak wypił, to się nad nią pastwił. A w końcu było morderstwo jak z najgorszego horroru - dodawali bliscy oskarżonego.

Oskarżony chciał odpowiadać przed sądem tylko na pytania swojego obrońcy. Wcześniej, w czasie prokuratorskiego śledztwa mówił, że nie radzi sobie z opieką nad schorowaną żoną.

- Nie wytrzymywały mi nerwy. Dzióbnąłem ją cztery, pięć razy. W sensie uderzyłem pięścią w brzuch - czytał zeznania oskarżonego przewodniczący składu sędziowskiego

Mieszkańcy podkutnowskiej wsi mówią, że Dariusz Ch. wydawał się wzorowym mężem.

- Widać było, że chce dla żony jak najlepiej. To wszystko stało się w sposób niespodziewany - mówi miejscowy proboszcz

- W tamtym roku zebrało mu się na rozmowę, bo na ogół był milczący. Powiedział, że u niego w domu będzie tragedia, bo on nie ma już siły tego wszystkiego ciągnąć. Odpowiedziałam, żeby nie gadał głupot. Bo przecież pomożemy - tłumaczyła znajoma rodziny.

Reportaż TVN 24 - TUTAJ.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE