reklama

Wielka powódź w Kutnie, zalane ulice i ucięte telefony. Przejrzeliśmy „Echo Kutnowskie” z 1937 roku

Opublikowano:
Autor:

Wielka powódź w Kutnie, zalane ulice i ucięte telefony. Przejrzeliśmy „Echo Kutnowskie” z 1937 roku - Zdjęcie główne
Autor: Biblioteka Narodowa | Opis: Współautor: Holtz, Lucjan. Redakcja
Zobacz
galerię
7
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WydarzeniaWodne piekło odcięło od świata koszary wojskowe, zalało popularne ulice, a mieszkańcy Łąkoszyna musieli być ewakuowani za pomocą konnych platform. Zobacz, czym żyło Kutno blisko 90 lat temu!
reklama

Paraliż miasta i ewakuacja na Łąkoszynie 

Jak donosiło Echo Kutnowskie, 1 marca 1937 roku gwałtowny przybór wody w rzece Ochni doprowadził do podtopień, jakich dawno w mieście nie widziano. Pod wodą znalazły się ulice tj.: Słowackiego, 1 Maja, Krasińskiego oraz Bałtycka.

Woda całkowicie zalała drogę łączącą koszary miejscowego pułku piechoty (słynnego 37. PP) z południową dzielnicą miasta i Łąkoszynem.

Sytuacja była na tyle dramatyczna, że Zarząd Miejski musiał rzucić do walki z żywiołem robotników, a z łąk łąkoszyńskich ewakuowano mieszkańców zalanych domów.

- W niektórych wypadkach przy pomocy koni przewożono zagrożoną ludność. Przygotowano platformy i konie do wywożenia mienia - czytamy w oryginalnym tekście z 1937 roku.

reklama

Powódź odcięła też Kutno od świata. Na ul. 29 Listopada uszkodzony został kabel telefoniczny. Podobny los spotkał Łanięta, gdzie woda zerwała wszystkie połączenia. Fala opadła dopiero po kilku dniach.

Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych.

Wojsko funduje ławki, a redakcja... przeprasza pułkownika

Przedwojenne Kutno żyło w rytmie garnizonu. Z tego samego numeru dowiadujemy się, że korpus oficerski i podoficerski ufundował nowe ławki kościelne dla parafii św. Stanisława w Łąkoszynie (kościoła garnizonowego).

Jednak najciekawszy jest mały anons redakcyjny! Okazuje się, że w tamtych czasach podpadnięcie dowódcy garnizonu było potężną wpadką.

reklama

Redakcja Echa Kutnowskiego bije się w pierś na łamach gazety, przepraszając płk. dypl. Sas-Hoszowskiego za to, że... przez przeoczenie nie zamieściła jego przemówienia z zebrania PCK.

Pułkownik krytykował tam m.in. szkolną młodzież, twierdząc, że wszyscy chcemy ratować, a nie ma tych, co by chcieli bić wroga.

Gdzie handlowali chrześcijańscy kupcy z Kutna?

Ostatnim smaczkiem z marcowej gazety jest wezwanie na Walne Zebranie Związku Detalicznego Kupiectwa Chrześcijańskiego. Kupcy mieli spotkać się 14 marca 1937 roku w sali Gimnazjum Kupieckiego przy ul. Lelewela 8.

reklama

To świetna okazja dla współczesnych mieszkańców, by przypomnieć sobie, jaką funkcję pełniły dawne budynki w naszym mieście.

Kutnowscy przedsiębiorcy mieli wielkie serca - w tym samym czasie Teatr Garnizonowy grał sztukę pt. Ja tu rządzę, z której połowę dochodu (88 zł i 42 grosze - na tamte czasy konkretna suma) przekazano na pomoc zimową dla bezrobotnych w Kutnie. 

 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo