Związkowcy argumentują, że obecne przepisy są niespójne, zawierają masę wyjątków i w praktyce sprzyjają obchodzeniu prawa zamiast realnej ochrony zatrudnionych. Wskazują oni, że ustawa, która została wprowadzona przez ówczesny rząd oraz NSZZ „Solidarność”, stała się w rzeczywistości całkowitą fikcją. Przewodniczący Związkowej Alternatywy, Piotr Szumlewicz, zwraca uwagę, że chociaż obecna koalicja rządząca zapowiadała dokładny przegląd tych przepisów, to do tej pory nie podjęto żadnych konkretnych kroków ani prac legislacyjnych w tym kierunku.
Zdaniem organizacji restrykcje uderzają zarówno w konsumentów, jak i w pracowników. W niedziele niehandlowe funkcjonuje bowiem szereg placówek korzystających z ustawowych luk, podczas gdy największe hipermarkety oraz galerie handlowe pozostają zamknięte – mimo że to właśnie w mniejszych sklepach statystycznie częściej dochodzi do naruszeń przepisów prawa pracy. Obowiązujący system promuje niestandardowe formy zatrudnienia i zaburza uczciwą konkurencję rynkową, zmuszając klientów do robienia zakupów w mniejszych punktach, które często oferują droższy asortyment i gorzej traktują swój personel.
Autorzy apelu przypominają również o kontrowersyjnej nowelizacji z 2021 roku, która dała przedsiębiorcom prawo do korzystania z nieodpłatnej pomocy członków najbliższej rodziny, takich jak małżonkowie, dzieci, rodzice, rodzeństwo, dziadkowie czy wnuki. W efekcie w niedziele duże obiekty handlowe stoją puste, a w mniejszych placówkach bliskie osoby właścicieli wykonują obowiązki bez żadnego wynagrodzenia. Warto spojrzeć także na zagraniczne rynki – przykładem są Niemcy, gdzie niedawno złagodzono przepisy w regionach turystycznych, a badania opinii publicznej pokazują, że blisko 60 procent obywateli tego kraju opowiada się za pełnym zniesieniem zakazu handlu w niedziele.
Zamiast zakazu – wyższe wynagrodzenia
Jako alternatywę dla dotychczasowych ograniczeń administracyjnych Związkowa Alternatywa proponuje wprowadzenie atrakcyjnych mechanizmów finansowych i organizacyjnych. Zamiast zakazu handlu, organizacja postuluje ustanowienie specjalnego wynagrodzenia za pracę w niedzielę, które wynosiłoby 2,5-krotność standardowej stawki godzinowej. Przy uwzględnieniu obecnej minimalnej stawki godzinowej dawałoby to kwotę rzędu 78,50 zł za godzinę pracy. Z kolei minimalne wynagrodzenie za ośmiogodzinny dzień pracy w ten dzień osiągnęłoby poziom 628 zł.
W zamyśle inicjatorów zmiany sprawiłyby, że w siódmy dzień tygodnia otwierałyby się wyłącznie te placówki, które realnie i uczciwie byłyby w stanie odpowiednio wynagrodzić zatrudnionych pracowników. Dodatkowo praca w niedzielę miałaby mieć charakter w pełni dobrowolny, a jej rekompensatą oprócz wyższego zarobku musiałby być również dodatkowy dzień wolny odebrany w ciągu tygodnia.
Związkowcy przekonują także, że ponowne otwarcie galerii handlowych oraz hipermarketów w niedziele mogłoby przynieść korzyść w postaci rozłożenia natężenia ruchu klientów na cały weekend, co skutecznie odciążyłoby sklepy w piątkowe i sobotnie popołudnia. Co więcej, postulat nie ogranicza się wyłącznie do branży handlowej. Organizacja uważa, że wyższe stawki za pracę w niedzielę powinny obowiązywać powszechnie we wszystkich sektorach, gdzie wykonuje się obowiązki w dni wolne, w tym w transporcie, gastronomii, ochronie zdrowia, energetyce, sektorze rozrywki, służbach mundurowych czy w pomocy społecznej.
Warto zaznaczyć, że cała koncepcja pozostaje obecnie jedynie na etapie związkowego postulatu. Na polskiej scenie politycznej nie trwają żadne prace legislacyjne zmierzające do usunięcia zakazu handlu w niedziele, a w bieżącym roku kalendarzowym handel odbywa się na dotychczasowych zasadach, przewidujących osiem niedziel handlowych.
Komentarze (0)