Reklama

Wyborcza odwiedziła kutnowski dworzec. Jak go opisali?

Opublikowano:
Autor:

Wyborcza odwiedziła kutnowski dworzec. Jak go opisali? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wydarzenia Nikogo nie trzeba zbyt długo przekonywać, że kutnowski dworzec kolejowy nie straszy swoim wyglądem tak bardzo, jak jeszcze kilka lat temu. Zaszło tu wiele pozytywnych zmian, a podróżni powoli zmieniają postrzeganie naszej stacji. Perfekcyjnie nadal jednak nie jest. Szczegóły opisuje Gazeta Wyborcza.

Artykuł o kutnowskim dworcu jest drugą tego typu publikacją w cyklu "W drodze".

- Co dwa tygodnie będziemy publikować reportaże opisujące naszą polską codzienność, której ważną częścią jest przemieszczanie się, podróżowanie, docieranie do różnych miejsc, do których trafić chcemy albo musimy. Życzymy bezpiecznych podróży! - opisuje całe przedsięwzięcie autorka reportażu o dworcu w Kutnie, Olga Gitkiewicz.

Sam tekst wart jest uwagi. Jak nasz dworzec zmienił się od czasu, kiedy Kazik śpiewał o „pękających oczach”? Opowiadają o tym ludzie, którzy od lat cyklicznie odwiedzają to miejsce. Można to podsumować w kilku słowach – jest dużo lepiej, ale do perfekcji nadal daleko.

- To jest dworzec na miarę Kutna. Kompaktowy, nie za duży, nie za mały. Wreszcie można tu poczekać godzinę w cieple, zjeść coś, wypić, pójść do toalety. Bo nie zawsze tak było - mówi jeden z podróżnych.

Problem jest jednak wygląd terenu wokół dworca, który może sprawiać wrażenie, że Kutno jakby zatrzymało się w czasie kilkanaście lat temu.

- Z perspektywy osób, które przejeżdżają przez Kutno, ono się nie wydaje chyba zbyt sympatyczne. Nie widzi się odrestaurowanych ulic, tylko ten bardziej zaniedbany rejon. Mieszkańcy to dostrzegają, w Budżecie Obywatelskim w 2016 roku był projekt rewitalizacji tej części miasta koło dworca, pomysł na nasadzenia róż, trawnik, bo to jest przecież wizytówka miejscowości. Ludzie wysiadają z pociągu, czasem tylko na chwilę, i zapamiętują takie Kutno – mówi pani Paulina.

W tekście zawartych jest wiele ciekawostek, chociażby o dworcowych prysznicach, toaletach, codziennym utrzymaniu budynku, a także o tym, jak różni pasażerowie przewijają się przez Kutno.

- Dziś jeden już z rana zaczął wigilię i nie słuchał zakazów, nie docierało do niego, że nie można pić alkoholu, nawet mandat go nie powstrzymał. Ale generalnie jest spokojnie – mówi pracownik firmy ochroniarskiej.

Pasażerowie często jednak nie szczędzą gorzkich słów, lecz nie ma to większego związku z dworcem czy samym Kutnem, ale z tym, co dla każdego podróżnego jest irytujące i niedopuszczalne - opóźnieniami.

- Koleje Mazowieckie - według statystyk UTK za trzeci kwartał 2018 r. - osiągnęły wskaźnik punktualności na poziomie prawie 97 proc. Niemal każdy pociąg tej spółki przyjechał do Kutna o czasie. Wskaźnik Kolei Wielkopolskich sięgnął prawie 70 proc., natomiast wskaźnik PKP Intercity nieznacznie przekroczył 53 proc. To znaczy, że niemal połowa pociągów tej spółki dotarła do Kutna spóźniona więcej niż pięć minut - wylicza Olga Gitkiewicz.

Cały tekst można przeczytać TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE