Nad Atlantykiem rośnie potężny wyż
Powodem gwałtownej zmiany pogody, która czeka nas w okolicach 8-9 lipca, jest rozbudowująca się nad Atlantykiem struktura wyżowa, nazywana przez klimatologów kopułą ciepła. Gorące masy powietrza zaczną przemieszczać się z południa i zachodu Europy w kierunku wschodnim, docierając również nad terytorium Polski.
Jak informują synoptycy, pierwsze uderzenie afrykańskiego żaru odczują mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego, Francji oraz Wielkiej Brytanii, skąd systematycznie będzie ono spychane w głąb kontynentu.
Prognozy wskazują nawet 40 stopni
O ile dotychczasowe prognozy na lipiec zakładały powrót temperatur w granicach 30-35*C, o tyle najnowsze wyliczenia modeli numerycznych prezentują znacznie bardziej ekstremalny scenariusz. W drugiej połowie miesiąca napływ mas powietrza ma być na tyle intensywny, że w wielu regionach kraju słupki rtęci ponownie przekroczą barierę 35*C, a w niektórych miejscach mogą zbliżyć się nawet do 40*C.
Eksperci z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej zaznaczają, że lipiec ukształtuje się pod kątem temperatur wyraźnie powyżej normy wieloletniej. Oprócz uciążliwego skwaru dużym problemem może okazać się także gwałtowne narastanie suszy hydrologicznej, wywołane prognozowanymi bardzo niskimi sumami opadów deszczu.
Powrócą niebezpieczne nawałnice
Tradycyjnie tak potężnym falom upałów towarzyszyć będą niebezpieczne zjawiska meteorologiczne. Na styku skrajnie zróżnicowanych mas powietrza dochodzić będzie do rozwoju bardzo gwałtownych burz.
Jak podają meteorolodzy, po okresach ekstremalnego żaru musimy liczyć się z ryzykiem występowania lokalnych nawałnic z ulewnymi opadami deszczu, gradobiciami oraz porywistym wiatrem, który w porywach może przekraczać 115 km/h.
Służby apelują o regularne śledzenie komunikatów pogodowych i odpowiednie zabezpieczenie mienia przed nadchodzącym załamaniem aury.
Komentarze (0)