reklama

Zabraknie pieniędzy na zabiegi w szpitalach? W NFZ brakuje 14 miliardów złotych

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zabraknie pieniędzy na zabiegi w szpitalach? W NFZ brakuje 14 miliardów złotych - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Łódzkie i centralna polskaFinanse publicznej ochrony zdrowia wciąż znajdują się pod ogromną presją, a brak pieniędzy na tzw. nadwykonania stawia szpitale w trudnym położeniu. Choć do kasy Narodowego Funduszu Zdrowia popłynęło wsparcie z budżetu państwa, w tegorocznym bilansie wciąż zieje potężna wyrwa. Szef instytucji odsłonił karty i zapowiedział zdecydowane kroki, w tym wprowadzenie górnych limitów zarobków dla medyków oraz ograniczenia w liczbie etatów.
reklama

W wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak poinformował, że aktualny deficyt w tegorocznej kasie Funduszu wynosi około 14 miliardów złotych. To kwota, która utrzymuje się mimo wcześniejszego zredukowania luki o 10 miliardów złotych.

Pieniądze na podstawowe umowy są, problemem nadwykonania

Szef Funduszu uspokaja, że pacjenci nie muszą obawiać się wstrzymania realizacji świadczeń wynikających z bezpośrednich umów. Prawdziwym wyzwaniem pozostają jednak zabiegi i procedury wykonane przez szpitale ponad zakontraktowany limit.

– Na kontrakty zawarte przez Narodowy Fundusz Zdrowia środków nie zabraknie, ponieważ fundusze na ten cel są zabezpieczone w planie finansowym NFZ. Mamy natomiast poważny problem ze świadczeniami wykonywanymi powyżej wartości umowy. I luka finansowa dotyczy właśnie tzw. nadwykonań – podkreślił Filip Nowak.

reklama

Na zmniejszenie początkowego deficytu o 10 mld zł wpłynęła nie tylko rządowa dotacja, lecz także rewizja cenników procedur medycznych oraz wewnętrzne oszczędności.

– Ponadto Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wprowadziła korekty do części wycen świadczeń. Zmieniono część wycen, które miały m.in. wpływ na wysokie wynagrodzenia, czy to w neurochirurgii, czy częściowo w chirurgii. Do tego doszły działania racjonalizatorskie po stronie NFZ. W efekcie luka jest dziś mniejsza od pierwotnie szanowanej – wyjaśnił prezes NFZ.

Aby zachować płynność i zabezpieczyć najważniejsze terapie, NFZ zdecydował się na przesunięcie terminów wypłat za część nadwykonań na kolejny rok budżetowy. Zmiana zasad rozliczania objęła m.in. operacje leczenia zaćmy, wybrane procedury rehabilitacji leczniczej oraz ambulatoryjną opiekę specjalistyczną dla dorosłych pacjentów.

reklama

– Szacunki mówią o ok. 6-7 mld zł w ujęciu rocznym. Daje nam to możliwość sfinansowania w tym roku priorytetowych świadczeń wykonanych ponad limit, m.in. porodów czy świadczeń w onkologii – zaznaczył Filip Nowak.

Maksymalna stawka 240 zł i limit etatów. Koniec windowania płac

W ocenie prezesa Funduszu premier Donald Tusk „dał zielone światło do odważnych działań reformatorskich” w sektorze zdrowotnym. Jednym z głównych elementów planowanych zmian ma być ukrócenie spirali płacowej w placówkach medycznych.

Ministerstwo Zdrowia przygotowało pakiet rozwiązań, wśród których znalazły się:

  • wprowadzenie maksymalnej stawki godzinowej dla medyków na poziomie 240 zł,
  • zakaz pracy lekarzy na więcej niż dwóch etatach jednocześnie,
  • nałożenie obowiązku pracy na minimum pół etatu w ramach pojedynczego podmiotu leczniczego.
reklama

W opinii Filipa Nowaka nowe ramy prawne przełożą się bezpośrednio na podniesienie standardu opieki nad chorymi oraz ustabilizują sytuację dyrektorów lecznic:

– To jest działanie zmierzające do stabilizacji rynku medycznego; do tego, żeby placówki medyczne nie musiały wpadać w »korkociąg«, wynikający z coraz to wyższych wynagrodzeń. Choć może nieidealne, to w obecnej sytuacji takie rozwiązanie jest niezbędne - do momentu zmiany struktury udzielanych świadczeń. Mamy zbyt rozbudowaną bazę szpitali działających w trybie ostrodyżurowym, o czym mówię od dłuższego czasu – wskazał sternik NFZ.

Powrót do twardych realiów sprzed pandemii

Analizując przyczyny obecnego stanu rzeczy, szef NFZ zwrócił uwagę na okres walki z koronawirusem, który zaburzył mechanizmy rynkowe i przyzwyczaił część placówek do niestandardowego strumienia pieniędzy.

reklama

– Wprowadzenie maksymalnego wynagrodzenia poprawi kondycję finansową placówek medycznych. Ich dobra kondycja finansowa to także mniejsza presja na nieograniczony, a więc nierealny poziom finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia. Wciąż mamy w pamięci czas po COVID-19. Paradoksalnie ów kryzys spowodował hossę w zarobkach lekarzy, ale także w kondycji finansowej szpitali, bo część zasobu kadr medycznych, zazwyczaj finansowanego ze składek zdrowotnych, była wtedy finansowana z budżetu państwa, z funduszu COVID-owego – zauważył Filip Nowak. – Niektórzy świadczeniodawcy opierali swoją strategię na tym, że NFZ będzie płacił za wszystkie świadczenia w pełnej stawce. Ta strategia była dobra na rok czy dwa, ale wiedząc, jak działa system finansowany ze środków publicznych i znając ograniczenia wynikające z wysokości składki zdrowotnej, trzeba było tę strategię dostosować do realiów.

Filip Nowak podsumował aktualne zasady współpracy z placówkami:

– Sytuacja wróciła do stanu sprzed pandemii i planowanie realizacji świadczeń musi korespondować z zasadami obowiązującymi »od zawsze«, co oznacza m.in., że Fundusz bez zwłoki reguluje rachunki wynikające z wartości kontraktu. Natomiast przychody za świadczenia zrealizowane powyżej wartości umowy są finansowane zgodnie z możliwościami płatnika. Poza tzw. świadczeniami nielimitowanymi nie ma gwarancji ceny i finansowania pozostałych świadczeń przewyższających wartość kontraktu.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo