Kierowcy poruszający się samochodami z silnikami Diesla ponownie z niepokojem obserwują tablice cenowe przy stacjach paliw. Zgodnie z prognozami analityków serwisu e-petrol.pl na okres od 27 lipca do 2 sierpnia, za litr oleju napędowego trzeba płacić od 7,99 zł do nawet 8,15 zł. Sytuacja rynkowa charakteryzuje się dużą dynamiką, a eksperci nie wykluczają kolejnych podwyżek. W tym samym czasie niektórzy kierowcy, zwłaszcza starszych aut, z ulgą spoglądają na sklepowe półki w popularnych sieciach handlowych i leją do baku zwykły olej rzepakowy. Redakcja serwisu Interia Motoryzacja postanowiła sprawdzić, czy to się opłaca i jakie niesie za sobą konsekwencje.
Olej rzepakowy zamiast diesla - czy to się opłaca?
Według redakcji Interii najniższą stawkę oferuje Biedronka, gdzie litr tego produktu kosztuje 4,49 zł. W sklepach sieci Lidl za litr oleju rzepakowego zapłacimy 4,59 zł, natomiast w marketach Stokrotka oraz Netto jego cena wynosi 4,99 zł. Biorąc pod uwagę dolną granicę prognozowanej ceny diesla (7,99 zł/l), różnice w cenie za litr mogą wynosić nawet 3,50 zł. Na pierwszy rzut oka porównanie sugeruje spora oszczędność, jest to jednak wyłącznie zestawienie cen dwóch zupełnie odmiennych produktów. Olej rzepakowy nie posiada właściwości oleju napędowego i nie może być traktowany jako jego pełnoprawny zamiennik w proporcji jeden do jednego. W internetowych poradnikach, głównie dla właścicieli starszych samochodów, często pojawia się proporcja dwa lub trzy litry diesla na jeden litr oleju rzepakowego. Wprowadzenie większej ilości oleju napędowego ma na celu obniżenie gęstości i lepkości całej mieszanki, co ułatwia jej przepływ przez elementy układu paliwowego.
Przyjmując cenę diesla na poziomie 7,99 zł za litr, napełnienie 50-litrowego zbiornika czystym paliwem na stacji kosztuje 399,50 zł. W przypadku zastosowania mieszanki w proporcji dwóch litrów diesla na jeden litr oleju rzepakowego (2:1), w 50-litrowym baku znajdzie się około 33,3 litra oleju napędowego oraz 16,7 litra oleju spożywczego. W najlepszym wariancie (z olejem z Biedronki) oszczędność wynosi 58,33 zł. Przy ostrożniejszej proporcji trzech litrów diesla na jeden litr oleju rzepakowego (3:1), w zbiorniku znajdzie się 37,5 litra tradycyjnego paliwa oraz 12,5 litra oleju spożywczego. Wtedy można zaoszczędzić 43,75 zł.
Czy starsze diesle tolerują olej spożywczy?
Pomysł zasilania pojazdów olejem spożywczym powraca przy każdej fali wzrostu cen paliw. Kilkadziesiąt lat temu niektóre wolnossące silniki Diesla faktycznie pracowały na paliwie z domieszką oleju roślinnego. Wynikało to z ich prostej konstrukcji – miały mechaniczny układ wtryskowy, niskie ciśnienie wtrysku i nie posiadały rozbudowanych systemów oczyszczania spalin.
Nie oznacza to jednak, że olej rzepakowy był dla nich całkowicie obojętny. Z racji znacznie wyższej lepkości utrudnia on rozruch silnika, pogarsza proces rozpylania paliwa i sprzyja powstawaniu nagaru. Problemy te nasilają się przy spadku temperatury. Stary diesel może dłużej tolerować niewłaściwe paliwo, ale nie jest na nie odporny. Eksploatacja na takim paliwie może prowadzić do zużycia pompy wtryskowej, zabrudzenia wtryskiwaczy, powstawania osadów w komorze spalania oraz degradacji oleju silnikowego.
Nowoczesne silniki diesla a olej spożywczy
Współczesne silniki wysokoprężne wymagają paliwa o ściśle określonych parametrach i pracują przy bardzo wysokim ciśnieniu wtrysku. Dotyczy to w szczególności jednostek Common Rail, wyposażonych w precyzyjne wtryskiwacze, turbosprężarkę, zawór EGR oraz filtr cząstek stałych (DPF). Gęsty olej spożywczy nie ulega odpowiedniemu rozpyleniu w takich układach. Zamiast czystego spalania tworzy nagar i zwęglone osady, które trafiają na wtryskiwacze, do układu dolotowego i do filtra DPF. Niespalone resztki mogą również spływać po ściankach cylindrów do miski olejowej, pogarszając właściwości smarne oleju silnikowego.
Potencjalna lista usterek i wydatków obejmuje: regenerację wtryskiwaczy, wymianę pompy wysokiego ciśnienia, czyszczenie lub wymianę filtra DPF, naprawę turbosprężarki a nawet remont całego silnika. Koszt usunięcia jednej poważnej awarii wielokrotnie przekracza oszczędność kilkudziesięciu złotych uzyskaną na jednym tankowaniu. Na pytanie "czy warto?" każdy kierowca musi sobie odpowiedzieć sam.
Komentarze (0)