Reklama

Reklama

Potworna zbrodnia w regionie. "Usłyszał głosy i zobaczył demony"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: PAP

Potworna zbrodnia w regionie. "Usłyszał głosy i zobaczył demony" - Zdjęcie główne

W loftach na Tymienieckiego w Łodzi doszło do podwójnego zabójstwa | foto PAP

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Łódzkie Przesłuchano 35-latka, podejrzanego w sprawie podwójnego zabójstwa w loftach przy ul. Tymienieckiego w Łodzi. Mężczyzna przyznał się do winy. - Z jego wyjaśnień wynika, iż nie pamięta samego momentu ataku. Potwierdził, że wynajął mieszkanie, w którym ze znajomymi spożywali piwo i zażywali środki odurzające. Jak twierdzi w pewnym momencie „usłyszał głosy i zobaczył demony – zaczął z nimi walczyć" - informuje Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Reklama

Zabójstwo w loftach na Tymienieckiego w Łodzi

Ciała 34-letniego mężczyzny i 30-letniej kobiety z licznymi ranami kłutymi znaleziono w niedzielę na klatce schodowej budynku przy ul. Tymienieckiego w Łodzi. To popularne w mieście lofty. Zatrzymują się w nim często osoby przyjeżdżające do Łodzi.

- Policjanci kilka minut przed godz. 4.00 otrzymali zgłoszenie o dwóch zakrwawionych osobach znalezionych na klatce schodowej. Na miejscu funkcjonariusze potwierdzili te informacje. Jedna z osób nie żyła już w momencie przyjazdu służb, druga zmarła pomimo przeprowadzonej reanimacji – informowała w niedzielę kom. Aneta Sobieraj z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Ofiary nie były mieszkańcami Łodzi.

Na ich ciałach stwierdzono bardzo liczne rany kłute, głównie w obrębie tułowia. Zarówno w mieszkaniu jak i na zewnątrz widoczne były ślady krwi. Zabezpieczono nóż kuchenny – prawdopodobne narzędzie zbrodni. W lokalu znaleziono butelki po alkoholu i prawdopodobnie substancje psychotropowe.

- Kobieta zdążyła prawdopodobnie zjechać windą na parter, gdzie podjęto próbę reanimacji. 34-latek zmarł przed przyjazdem policji – informował w niedzielę Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Prokurator, biegli przeprowadzili oględziny i podjęli szereg czynności, by odtworzyć przebieg zdarzeń. Jak ustalono, po godz. 5 patrolujący ulicę Piotrkowską, policyjny patrol zwrócił uwagę na dobijającego się do kościoła mężczyznę. Był on bardzo pobudzony, nie miał na sobie kurtki. Kontakt z nim był praktycznie niemożliwy. Na jego ciele i odzieży ujawniono ślady krwi. Mężczyznę przewieziono do szpitala. Okazało się, że był pod wpływem środków odurzających. Później go zatrzymano, okazało się bowiem, że w sobotę w godzinach południowych wynajął mieszkanie, w którym następnie doszło do tragedii. 

35-latek i dwoje jego znajomych na Tymienieckiego przyjechali w sobotę około godz. 14. Zajęli wynajęty na dobę lokal. Praktycznie go nie opuszczali. Jedynie po godz. 1 w nocy mężczyźni poszli na pobliską stację benzynową, kupili tam piwo.

Zabójstwo w Łodzi: Słyszał demony

Mężczyźni znali się od dawna. Natomiast kobietę podejrzany w sprawie 35-latek poznał rok wcześniej. Wszyscy są mieszkańcami województwa łódzkiego.

W poniedziałek przesłuchano 35-latka. Przed prokuratorem przyznał się on do popełnienia zarzucanych mu zbrodni. 

Z jego wyjaśnień wynika, iż nie pamięta samego momentu ataku. Potwierdził, że wynajął mieszkanie, w którym ze znajomymi spożywali piwo i zażywali środki odurzające. Jak twierdzi w pewnym momencie „usłyszał głosy i zobaczył demony – zaczął z nimi walczyć”. Następnie wybiegł z mieszkania. 

W poniedziałek prokuratura widzewska wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Wniosek będzie rozpatrywany we wtorek.

Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy