Mieszkanka Łodzi kilka dni temu poszła wyrzucić śmieci. Do domu wróciła z pustym koszem oraz...wężem boa. O sprawie pisze portal TuLodz.pl.
Łódź: Znalazła węża boa przy śmietniku. Nie uciekła z krzykiem, ale wzięła go dom domu
O niecodziennej interwencji w mediach społecznościowych napisał łódzki Animal Patrol. Zdarzenie miało miejsce 9 lutego na jednym z łódzkich śmietników.
Z uwagi na temperaturę panującą w okresie zimowym, zwierzak było ''nieco'' wychłodzony. Kobieta, która go znalazła, zabrała do domu i wezwała na miejsce AP
Znaleziony wąż ma około metra, ale długość, którą osiągają samice tego gatunku, wynosi nawet trzy metry
Łodzianka znalazła węża w śmietniku. Teraz chce go odzyskać
Pani Paulina opowiada nam, że węża znalazła późnym wieczorem, kiedy wyszła z dwoma psami na spacer. - Gdy już wracałam do domu, psy zatrzymały się "za potrzebą ", ja sprzątnęłam i skierowałam się do śmietnika, żeby wyrzucić woreczki. Zanim weszłam, zapaliłam latarkę, bo czasami zdarzało się, że akurat bezdomni spali w środku. Weszłam do środka, nakierowałam latarkę na pierwszy z brzegu śmietnik i praktycznie na samym wierzchu leżał wąż, nie ruszał się, był zwinięty. W pierwszej chwili pomyślałam, że to świetna imitacja węża, że to zabawka. Ale gdy zaświeciłam latarką na pysk, nie miałam już żadnych wątpliwości, że to nie jest żadna zabawka, lecz prawdziwe zwierzę - opowiada.
Bez chwili wahania ściągnęłam rękawiczki i delikatnie i ostrożnie zaczęłam intensywnie ciepłymi rękami głaskać i masować węża od pyska po ogon.
Jak dodaje, czekała aż da jakiś znak, że żyje. W końcu wąż bardzo powoli wysunął język, a pani Paulina poczuła również,jak jego całe ciało powoli zaczyna się ruszać. - Złapałam jakieś pudełko, włożyłam do środka swój szalik i na szalik ułożyłam węża, zakrywając go nim. Strach pojawił się tylko może na sekundę, gdy uświadomiłam sobie, że to naprawdę wąż, a nie plastikowa zabawka, potem bałam się tylko o to, czy nie za późno pojawiłam się, żeby go uratować, ile musiał tam leżeć zamarzając, był cały sztywny i lodowaty - opowiada. Dodaje, że nigdy nie miała doświadczenia z wężami. Mimo tego ma nadzieję, że uda im się go odzyskać.
Tak bardzo chcielibyśmy odzyskać węża, może to zabrzmi komicznie, ale każdy z nas ja, moi rodzice, lecz najbardziej moja 10 letnia córka Julia bardzo polubiliśmy tego pięknego gad.
Policja wciąż szuka właściciela ośmiu martwych węży. Gady zostały uduszone!
Po przeprowadzeniu oględzin miejsca znalezienia zwierząt oraz wykonaniu sekcji przez biegłego lekarza weterynarii ustalono, że były to węże dusiciele – rodzaju pyton oraz boa mające od 3 do 6 metrów długości. Znajdowały się w różnym stadium rozkładu, a jak wynika z opinii eksperta, przyczyną ich śmierci było uduszenie
Komentarze (0)