„Miś”, „Rejs”, „Kogel mogel” – czemu do nich wracamy?
„Jak jest zima, to musi być zimno”, „Przejdźmy od słów do czynów. Chciałbym powiedzieć kilka słów”, „Otóż stryjeczny wuj szwagra mego drugiego męża…” - to tylko kilka z całej kopalni cytatów, jaką stanowią komedie z epoki PRL-u. Powiedzonka bohaterów ze starych komedii na stałe weszły do języka – mimo upływu lat, wiele z nich jest aktualnych. W telewizji powtórki popularnych polskich filmów emitowane są kilka razy do roku – wciąż jednak przyciągają przez telewizory spore grono widzów. Co sprawia, że tak chętnie do nich wracamy?
- Najbardziej cenię w tych filmach irracjonalność przedstawianych sytuacji. Dziś nas bawią, wydają nam się wymyślone, jednak jest to kwintesencja tamtych czasów. Oglądanie takich filmów jest dla mnie jak wycieczka do muzeum. – mówi pan Piotr, wielbiciel filmów Barei
- Uwielbiam stare polskie komedie, większość z nich znam na pamięć, a i tak zawsze z chęcią je oglądam, są ponadczasowe. Jak by to powiedział inżynier Mamoń w „Rejsie”: Mnie się podobają filmy, które już raz widziałem”. – nawiązuje do kultowej komedii pan Marek
Nie tylko Bareja – najpopularniejsze polskie komedie
Choć nazwisko słynnego reżysera przychodzi na myśl jako pierwsze kiedy mowa jest o komediach z PRL-u, na liście znajdują się także filmy innych twórców. Wśród nich jest między innymi Sylwester Chęciński, reżyser trylogii o Kargulach i Pawlakach i Roman Załuski, odpowiedzialny za dwie pierwsze części serii „Kogel - mogel”. W rankingu przedstawiamy 10 wybranych polskich komedii z czasów PRL-u. Czy wśród nich znalazły się Wasze ulubione? A może uzupełnilibyście listę?
Komentarze (0)