- Chłopak przeżył, w ciężkim stanie trafił do szpitala w Łodzi - informuje st. asp. Edyta Machnik z KPP w Kutnie.
Na miejscu policja badała okoliczności zdarzenia, a sprawa trafiła już w ręce prokuratury.
- Łęczycka prokuratura prowadzi czynności, które maja na celu wyjaśnienie, w jakich okolicznościach doszło o zdarzenia. W piątek przesłuchiwany był m.in. maszynista prowadzący ten skład. Zebrany dotąd materiał dowodowy nie wskazuje na to, aby w tym zdarzeniu brały udział osoby trzecie - informował Andrzej Pankiewicz, prokurator Prokuratury Rejonowej w Łęczycy.
Na miejscu zdarzenia niezwłocznie pojawiła się karetka, której załoga zbadała ciężko rannego 25-latka, po czym na sygnale odjechała w stronę Krośniewic. Aby poszkodowany w ciężkim stanie jak najszybciej mógł dotrzeć do szpitala niezbędne było zadysponowanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Warszawy.
- Śmigłowiec odebrał poszkodowanego od karetki. Z racji tego, że akcja ratunkowa odbywała się w nocy, śmigłowiec nie mógł przylecieć bezpośrednio na miejsce zdarzenia, a na wyznaczone tzw. miejsce gminne - informuje Justyna Sochacka, rzecznik prasowy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W nocy śmigłowce mają wyznaczone tzw. miejsca gminne, w których mogą bezpiecznie lądować, w przypadku Krośniewic jest to zamknięty fragment dawnej drogi Nr 2.