Przedświąteczne afery w Biedronce
O sprawie zrobiło się głośno przed Bożym Narodzeniem. W związku z ustanowieniem Wigilii dniem wolnym od handlu sieci wydłużały godziny otwarcia sklepów w okresie świątecznym. Problem nagłośniły związki zawodowe.
- Pracownicy handlu już dziś są wyciskani jak cytryny. Okres świąteczny może sprawić, że będą eksploatowani do granic wytrzymałości — grzmiały w grudniu OPZZ Konfederacja Pracy.
Związkowcy przytaczają dane, z których wynika, że w handlu pracuje nawet 2 miliony osób, z czego zdecydowaną większość stanowią kobiety.
- To ich zdrowie, bezpieczeństwo i życie prywatne poniosą największe koszty tych decyzji — twierdzą.
Z oburzeniem związków zawodowych spotkało się także „Świąteczne Wyzwanie Sprzedażowe”, w ramach którego zarząd Jeronimo Polska, właściciel sieci, obiecał nagrody (200 zł dla każdego pracownika) najlepszym 500 sklepom w Polsce. Chodziło o najwyższy wynik sprzedaży mocnych alkoholi i wina. Sieć nie widzi w tych praktykach nic złego i uznała, że "Biedronka to sklep, w którym to sami klienci wybierają produkty, a personel nie zachęca ich aktywnie do zakupu na przykład alkoholu".
Zapadła decyzja: sklepy przejdą kontrole
W sprawę przedświątecznych kontrowersji w Biedronkach zaangażowała się także posłanka z Kutna. Paulina Matysiak podjęła interwencję dotyczącą sytuacji pracowników sklepów i właśnie otrzymała odpowiedź.
- Państwowa Inspekcja Pracy poinformowała mnie, że sprawa została przekazana do właściwych okręgowych inspektoratów pracy, które przeprowadzą kontrole w sklepach. Obejmą one m.in. organizację czasu pracy, planowanie grafików oraz przestrzeganie praw pracowniczych w grudniu. Po zakończeniu czynności kontrolnych PIP ma przekazać informacje o ustaleniach i podjętych działaniach — wyjawia posłanka.
Jak wspominaliśmy, od pracowników z całej Polski oraz od związków zawodowych docierały sygnały o nagłych i uciążliwych zmianach organizacji pracy tuż przed świętami. Mimo że grafiki były wcześniej podpisane, w grudniu wydłużano godziny otwarcia sklepów, nawet do pierwszej w nocy.
Parlamentarzystka wskazuje, że dla tysięcy zatrudnionych osób oznaczało to problemy z powrotem do domu, brak odpoczynku i czasu dla rodziny. Pracownicy mówili też o brakach kadrowych, presji na nadgodziny oraz o odmowach urlopów i dni wolnych, również tych związanych z opieką nad dzieckiem.
- Jeśli te informacje się potwierdzą, to nie mówimy o „trudnym okresie przedświątecznym”, tylko o łamaniu praw pracowniczych — mówi stanowczo Paulina Matysiak.
Parlamentarzystka podkreśla, że Wigilia została ustanowiona dniem wolnym po to, by pracownicy handlu mogli spędzić ten czas z bliskimi. Sprzeciwia się praktykom, w których wolne jest „odrabiane” maksymalnym wydłużaniem pracy we wcześniejszych dniach, zwłaszcza że wszystkie niedziele poprzedzające Boże Narodzenie są handlowe.
- W mojej ocenie takie praktyki są po prostu nieuczciwe. Pracownicy handlu zasługują na szacunek, przewidywalne grafiki i normalne warunki pracy, także w okresie przedświątecznym, a nie na zwiększanie zysków zagranicznej firmy kosztem ich zdrowia i życia rodzinnego — podsumowuje posłanka.
Komentarze (0)